segregatorwpaski
14.10.10, 14:24
Sprawa wygląda tak:
SĄD:
-od ponad 2 lat toczy się sprawa o rozszeżenie kontaktów, zawieszenie, Rodk - podważony przez ojca (niekorzystny dla niego, dziecko nie dość że nie życzy sobie rozszeżenia kontaktów, to obawia się tych już zasądzonych, ojciec agresywny, niestabilny emocjonalnie, stosunki domowe, tzn z matką prawidłowe, silna więź), drugi Rodk wkrótce...
-wkrótce wszczęta przez ojca sprawa o utrudnianie kontaktów, wniosek o ukaranie grzywną matki.
STAN FAKTYCZNY:
- jak w opinii Rodk (tyle się można naczytać o ich niekompetencji ale w tym przypadku pełen podziw - mimo całego cyrku i teatru jaki iał miejsce i tak uczciwie oceniono sytuację). Agresja (słowna), nerwowość, oczernianie matki, nieliczenie się ze zdaniem dziecka co do formy kontaktów spowodowało ochłodzenie stosunków dziecka z ojcem, dziecko często ( w zależności od taty humorów) niestety nie chce iść do taty...
- ostatni rok - walka o kontakty jedynie 'papierowa', w rzeczywistości odpuszczanie sobie kolejnych spotkań, skracanie ich, duże ograniczenie kontaktu sms, mail, coraz dłuższe 'przerwy' w kontaktach...
I co ma teraz zrobić matka - oskarżona o utrudnianie kontktów? Jak się bronić?
Jak to jest jak ojciec ma odebrać dziecko w piątek o 18, a zjawia się w sobotę o 11 z policją tylko po to by udowodnić, że nikogo nie było w domu?
Uczciwość nei pozwala 'kombinować' świadka na to, że w piątek nikt się po dziecko nie zjawił - przeciez byli sami...
Jak udowodnić brak kontaktu w sprawie ewentualnego odebrania dziecka?
No bo jak jest mail to jest - wiadomo - wydrukować.
A brak maila?
Brak telefonu?
Ktoś może przechodził takie udawadnianie, że 'nie jest się wielbłądem?