Przyjaźń z ex, możliwa?

23.10.10, 22:45
Minął miesiąc od rozwodu a ja i mój ex wciąż mieszkamy razem. Rozmawiamy o wszystkim i dzielimy się wszystkim. Między nami nie było tak dobrze nawet jak byliśmy małżeństwem. Mogę liczyć na niego, a on na mnie. Dzwonimy do siebie gdy mamy problem i ogólnie gdyby nie rozwód i spanie w osobnych łóżkach, pokojach oraz braku sexu i czułości takiej jak między kochającymi ludźmi to wszystko byłoby wspaniale. Są momenty iż mój ex jest zazdrosny i więcej zwraca na mnie uwagę. Nie ucieka przede mną ani ode mnie. Wiem, że myśli o mnie w ciągu dnia i nawet ostatnio kupił mi prezent. Czy Wy coś z tego rozumiecie? Jak mam się w tym wszystkim odnaleźć, bo jak można nazwać to co obecnie jest między nami? Czy ktoś miał podobną sytuację, doświadczenia po rozwodzie. Pomóżcie mi zrozumieć co dzieję się między nami? Czy to tylko przyjaźń, czy nowe poznawanie siebie?
    • errare_humanum_est Re: Przyjaźń z ex, możliwa? 24.10.10, 13:23
      Wiesz, wszystko zależy od tego, jak się rozstaliście. Jeżeli w zgodzie, bez problemów i wyciągania brudów, każde uznając swoją winę w tej całej sytuacji to czemu nie, przyjaźń i zrozumienie jest jak najbardziej możliwe. Tutaj dodatkowo macie jeszcze sytuację, że mieszkacie razem i możecie kontaktować się na co dzień, a to, w sytuacji gdy już zrzuciliście z siebie ciężar rozwodu, wiecie na czym stoicie, nie macie potrzeby grania, również pomaga w lepszej komunikacji - a to przecież podstawa.
      Ja ze swoją ex rozstałem się właśnie w taki sposób i oboje przyznajemy, że nigdy nam się nie rozmawiało tak dobrze i konkretnie jak po podjęciu przeze mnie decyzji że odchodzę. Nie wiem co było bezpośrednim powodem takiej zmiany w naszej komunikacji, czy to co napisałem powyżej, czy też te kilka wizyt u psychologa które zaliczyliśmy po wyjściu na jaw jej wyskoku, ale sposób i treść naszych rozmów zmieniły się dosyć diametralnie, co dosyć nam ułatwiło przejście przez cały proces rozstawania i kończenia małżeństwa. Nie wiem co prawda co będzie w przyszłości, ale jestem raczej pewien że dobrą komunikację, mimo sporych pokładów żalu po obu stronach, powinno nam się udać zachować - w końcu byliśmy ze sobą razem przez dobre kilkanaście lat i tego nie da się ot tak wymazać z życiorysu. Ex zawsze będzie dla mnie kimś innym niż np. kolega z pracy czy znajoma z GG.
      • triss_merigold6 Re: Przyjaźń z ex, możliwa? 26.10.10, 17:15
        Dla mnie to chory układ.
        Mam z eks poprawne relacje, ograniczone do spraw okołodziecięcych. IMO wystarczy.
        • errare_humanum_est Re: Przyjaźń z ex, możliwa? 26.10.10, 17:20
          triss_merigold6 napisała:

          > Dla mnie to chory układ.
          > Mam z eks poprawne relacje, ograniczone do spraw okołodziecięcych. IMO wystarcz
          > y.

          To było do mnie? Co w poprawnej komunikacji z ex jest chore?
    • kalpa Re: Przyjaźń z ex, możliwa? 24.10.10, 22:12
      Przechodziłam przez taki piękny etap z moim ex smile
      I dobrze to wspominam- bardzo niezwykla, piekna relacja. Teraz on już żyje swoim zyciem w innym miescie z nową partnerka, nasza przyjaźń przeszła do historii. Ale warto bylo i ciesze sie, że miałam mozliwość przeżyc ten czas smile
      dla mnie to normalne smile
      powodzenia smile
    • kami_hope Re: Przyjaźń z ex, możliwa? 24.10.10, 23:57

      A może rozwód był tylko na papierze? Nikomu i do niczego nie potrzebny? Ot tak, aby coś się zadziało w życiu... trochę dramatyzmu... Niektórzy to tak mają, że bez ekstremalnych emocji, to nie czują że żyją (??).
      • melani73 Re: Przyjaźń z ex, możliwa? 25.10.10, 08:48
        znajomość z ex-owszem
        ale nie przyjaźń....
        przyjaciel dla mnie to ktoś, na kogo mogę liczyć, komu ufam, kto akceptuje mnie taką jaka jestem. jest ze mną i w dobrych i w złych chwilach.
        mój ex tego nie spełnia-wogóle uważam, że ktoś ktto zdolny jest do ranienia (świadomego) swoich najbliższych nie może być "przyjacielem"
    • biedroneczka370 Re: Przyjaźń z ex, możliwa? 25.10.10, 19:45
      Moj ex mieszkał ze mną po rozwodzie 3 miesiące. Dopiero srawa w sądzie o eksmisję poskutkowała wcześniejszym wymeldowaniem się. Mieszkał bo twierdził, że chciałby mnie jeszcze do siebie przekonać, a poza tym tam gdzie mieszka jego córka, tam musi mieszkać i on. Nie powiem -stosunki poprawne, koleżeńskie, ale odetchnęłam z ulgą kiedy się wyprowadził. Żyję jak chcę. Zrobiłam ogromny remont, wymieniłam meble, odmalowałam mieszkanie - po tym dopiero poczułam się, że jestem u siebie.
      • doma791 Re: Przyjaźń z ex, możliwa? 25.10.10, 21:10
        ja dopiero raptem tydzień po rozwodzie,a ex tez mieszka jeszcze z nami(na szczescie tylko do końca m-ca)-po prostu szybkość wyznaczenia terminu rozprawy nas tak zaskoczyła że nie zdązylam na nim wymusic wyprowadzki,a po drugie nie chciałam go tak po chamsku wywalac z dnia na dzień z mieszkania.
        My równiez w pozytywnych stosunkach-rozmawiamy jak znajomi,bez zadnego jadu,bez zawiści-przyjaźnią bym tez tego nie nazwała,ale dobrymi kumplowskimi stosunkami.I myśle ze tak pozostanie i po jego wyprowadzce.
    • xciekawax Re: Przyjaźń z ex, możliwa? 26.10.10, 16:28
      wiesz... akurat w Twoim przypadku to jest niezdrowe. Zastanowcie sie o co chodzi w tym wszystkim. Moim zdaniem jeszcze nie odcielas sie od niego emocjonalnie, jeszcze nie skonczylas tego malzenstwa w swojej glowie. Do tego potrzebna jest kompletna izolacjia i jak najmniej kontaktow. Dopoki tego nie zrobisz dopoty gdzies tam w podswiadomosci bedziesz ciagle jego zona (z seksem czy bez).

      czy gdzies tam w was drzemie nadzieja ze bedziecie kiedys razem?

      Moj ex mi ostatnio powiedzial ze on wierzy ze za pare lat wrocimy do siebie. Chyba zartowal, ale wydaje mi sie ze "badal wode". Pogodzenie sie z realiami wymaga czasu i odseparowania sie. Inaczej jest to chory "zwiazek" gdy zadne z was nie zyje oddzielnym, swoim zyciem.
      • errare_humanum_est Re: Przyjaźń z ex, możliwa? 26.10.10, 17:18
        xciekawax napisała:

        > Moj ex mi ostatnio powiedzial ze on wierzy ze za pare lat wrocimy do siebie. C
        > hyba zartowal, ale wydaje mi sie ze "badal wode". Pogodzenie sie z realiami wy
        > maga czasu i odseparowania sie. Inaczej jest to chory "zwiazek" gdy zadne z wa
        > s nie zyje oddzielnym, swoim zyciem.

        Hm, wczoraj też akurat miałem sytuację po której zacząłem się zastanawiać gdzie leży granica pomiędzy nieodklejeniem się od ex a zwykłą uprzejmością i chęcią pomocy którą w miarę możliwości obdarzam każdego ze swoich znajomych.

        Czy pomoc ex np. w rozwiązaniu problemu z komputerem to jeszcze nieodklejenie? Co powinienem powiedzieć gdy zwraca się do mnie z prośbą o pomoc? "Sorki, jesteś moją ex więc należą się Tobie mniejsze prawa do mojego czasu niż gdybyś była moją znajomą?". Tak się zastanawiam, bo opisując tę sytuację mojej znajomej otrzymałem dokładnie taką diagnozę jak Twoja, czyli że nie odkleiłem się, że jestem za miękki, że jeszcze trochę i zacznie mi płakać jak jej samej źle, że się złamię i wrócimy do siebie - scenariusz dla mnie totalnie absurdalny, bo nie po to woziłem się z całą sprawą przez dwa lata i z żelazną konsekwencją parłem do rozwodu, żeby teraz zawracać rzekę kijem i włazić ponownie w związek, z którego z takim trudem wylazłem.
        Z taką samą chęcią rozwiązałbym taki problem u każdego, czy akurat rozwiązywanie go u ex ma jakieś drugie dno którego nie jestem świadomy?

        Oczywiście jest jeszcze druga para kaloszy, czyli powody, dla których ex zwraca się z tym problemem akurat do mnie. Ja nie widzę (albo nie jestem w stanie dostrzec) tutaj niczego innego, jak tylko to, że po prostu znam się na tym co robię i ex o tym doskonale wie. Może w tym być drugie dno, że to właśnie ex nie chce się ode mnie odkleić? Nie chciała rozwodu, przed rozstaniem powiedziała że ma nadzieję że za kilka miesięcy zrozumiem jaki błąd popełniłem, więc może coś jest na rzeczy?

        Aaa, i żeby był pełny obraz sytuacji, ta pomoc to tylko zdalnie, nie muszę do ex przyłazić do domu smile
        • xciekawax Re: Przyjaźń z ex, możliwa? 26.10.10, 17:34
          To zalerzy, moim zdaniem. Jezeli kazde z was przeszlo juz ten etap aby odciac od siebie pepowine - to byc moze jestescie w stanie byc znajomymi lub nawet przyjaciolmi. Ja np caly czas czuje ze jestem bardzo emocjonalnie zwiazana z exem, ale powoli to sie rozluznia. Moze np za pol roku albo i rok - emocjonalnie nie bede z nim zwiazana (przynajmniej nie tak aby po spotkaniu sie z nim emocjie we mnie szalaly) - a wtedy spotkania towarzyskie nie powinny byc problemem. Na razie wiem ze potrzebuje totalnego braku kontaktu aby pozegnac ten zwiazek.

          Twoja ex ze byc moze nie oderwala sie od Ciebie jezeliby dzwonila do ciebie z prosba pomocy bardzo czesto. Z tego co opisujesz tak nie jest. Ale nigdy nic nie wiadomo. Pamietam jak trudno mi bylo exa odciac od ubezpieczenia medycznego - bo chociaz to nic - to jednak jakis tam link do niego byl. Ale jak juz czlowiek zaakceptuje realia - jest wtedy prosciej.

          Wiec wydaje mi sie ze granica nie lerzy w zachowaniu, ale w emocjiach, jak odczuwamy pomagajac czy kontaktujac sie z ex.

          A autorka watku na pewno jeszcze przez to wszystko nie przeszla.
          • errare_humanum_est Re: Przyjaźń z ex, możliwa? 26.10.10, 18:55
            xciekawax napisała:

            > To zalerzy, moim zdaniem. Jezeli kazde z was przeszlo juz ten etap aby odciac
            > od siebie pepowine - to byc moze jestescie w stanie byc znajomymi lub nawet prz
            > yjaciolmi.

            Cóż, od rozwodu minął niecały miesiąc, więc to jeszcze zdecydowanie nie to, ale...

            Ja np caly czas czuje ze jestem bardzo emocjonalnie zwiazana z exem
            > , ale powoli to sie rozluznia. Moze np za pol roku albo i rok - emocjonalnie n
            > ie bede z nim zwiazana (przynajmniej nie tak aby po spotkaniu sie z nim emocjie
            > we mnie szalaly) - a wtedy spotkania towarzyskie nie powinny byc problemem. N
            > a razie wiem ze potrzebuje totalnego braku kontaktu aby pozegnac ten zwiazek.

            ... ja psychicznie zacząłem ten związek żegnać dobry rok temu, więc to nie jest tak, że emocje szaleją, to już jest ten etap gdy emocje opadły i zaczynam powoli uczyć się żyć bez drugiej osoby koło mnie. Ex oczywiście jest dla mnie kimś innym niż kolega z pracy czy z ekipy znajomych, ale zdecydowanie nie określiłbym tego "szaleństwem".


            > Wiec wydaje mi sie ze granica nie lerzy w zachowaniu, ale w emocjiach, jak odcz
            > uwamy pomagajac czy kontaktujac sie z ex.

            Emocji z mojej strony brak, więc trochę mnie uspokoiłaś. A co jest ze strony ex - nie wiem i nie interesuje mnie to, ja po prostu robię co uważam za stosowne, ani więcej, ani mniej niż w stosunku do innych osób którym zdarza mi się pomagać.

            > A autorka watku na pewno jeszcze przez to wszystko nie przeszla.

            No i to mieszkanie razem wszystko wywraca do góry nogami, w takiej sytuacji o odpępnieniu nie ma mowy, moim zdaniem.
            • xciekawax Re: Przyjaźń z ex, możliwa? 26.10.10, 19:06
              Widze ze jestes na bardzo dobrej drodze aby zaczac zycie "od nowa".

              A Twoja ex - tego nie wiemy.

              Ja bym tylko zasugerowala abys dzwonil do niej jak najmniej, a jak juz musisz to kontaktuj sie z nia smsem lub emailem, nierozpisujac sie. To JEJ pomoze jezeli ma jeszcze jakies emocji - aby sie pogodzic z roztaniem. czym mniej kontaktu tym lepiej. Bo skoro tylko miesiac uplynol to roznie to moze byc. Czym mniej kontaktu tym lepiej.

              Mi by bylo o wiele trudniej przechodzic przez to wszystko gdyby ex sie odzywal. Ale daje mi spokoj i coraz mniej o nim mysle. I bardzo sie z tego ciesze. I coraz mniej mnie kreci aby do niego zadzwonic (wczesniej dzwonilam).
              • errare_humanum_est Re: Przyjaźń z ex, możliwa? 26.10.10, 20:08
                xciekawax napisała:

                > Ja bym tylko zasugerowala abys dzwonil do niej jak najmniej, a jak juz musisz t
                > o kontaktuj sie z nia smsem lub emailem, nierozpisujac sie. To JEJ pomoze jeze
                > li ma jeszcze jakies emocji - aby sie pogodzic z roztaniem. czym mniej kontaktu
                > tym lepiej. Bo skoro tylko miesiac uplynol to roznie to moze byc. Czym mniej
                > kontaktu tym lepiej.

                Takoż staram się czynić, bo z lektury i tego, i innych forów wiem, że im mniej kontaktu, tym lepiej dla mnie. Dzwonić nie dzwonię, jedyny kontakt jaki mamy to przez GG, a i to głównie związany z wymianą prezentów w pewnej grze w którą namiętnie grywamy smile Poza tym żadnych pytań typu "co u Ciebie, jak Ci leci" i tak dalej. Nie interesuje mnie to, chcę żyć własnym życiem a nie ex, żadnych spraw do niej nie mam więc po co pytać?
        • login.kochanie Re: Przyjaźń z ex, możliwa? 26.10.10, 18:32
          tak, Twoja ex che utrzymac z Tobą kontakt, w każdej dziedzinie życia mozna spotkac specjalistów "niezależnych"i skorzystać z ich pomocy, nie musi byc to ex,prawdopodobnie ona nie odkleiła sie i znajdując coraz nowe potrzeby pomocy ( już starożytne kobiety wiedziały, że mężczyźni wolą istoty bezradne, potrzebujące pomocy) utrzymuje kontakt, licząc na więcej- niedługo może jej się zepsuć pralka albo zlew, nie będzie umiała renegocjować umowy na kablówkę, a w ostateczności wyląduje w szpitalu - i zawoła Ciebie na ratunek
          • xciekawax Re: Przyjaźń z ex, możliwa? 26.10.10, 18:57
            Bez przesady, jezeli te prosby o pomoc nie sa czeste, to nie mozna tak jej podejrzewac. Zreszta, on jej nawet nie bedzie widzial. I z tego co zrozumialam to chyba juz z 2 lata nie sa razem? to dlugi czas. Ja tez bym wolala aby ktos mi naprawil komp za darmo, po znajomosci - niz targac komp do profesjonalisty, i jeszcze za to bulic. (Teraz exa o pomoc bym nie poprosila, ale za 2 lata - kto wie w jakich relacjiach bedziemy).
            • errare_humanum_est Re: Przyjaźń z ex, możliwa? 26.10.10, 20:04
              xciekawax napisała:

              > I z tego co zrozumialam to
              > chyba juz z 2 lata nie sa razem?

              Małe wyjaśnienie - dwa lata temu zdarzył się wyskok mojej żony który finalnie doprowadził do rozwodu. Czemu tak to długo trwało - to już inna sprawa i nie ten wątek smile
              Faktycznie i fizycznie rozstaliśmy się nieco ponad trzy tygodnie temu.
          • errare_humanum_est Re: Przyjaźń z ex, możliwa? 26.10.10, 18:58
            login.kochanie napisała:

            > utrzymuje kontakt, licząc na więcej- niedługo może jej się zepsuć pralk
            > a albo zlew, nie będzie umiała renegocjować umowy na kablówkę, a w ostatecznośc
            > i wyląduje w szpitalu - i zawoła Ciebie na ratunek

            Może tak, może nie, się zobaczy co będzie później. A co do pralki czy umowy na kablówkę, cóż, aby zjawić się u ex musiałbym wieźć się przez pół Europy i z mojej strony to zdecydowanie nie wchodzi w rachubę big_grin
          • bosmanka110 Re: Przyjaźń z ex, możliwa? 26.10.10, 19:14
            Dziękuję wszystkim za wyrażenie swojej opinii ale ostatnie wydarzenia a dokładnie kłótnia z moim ex uświadomiła mi, że przyjaźń nie jest jednak możliwa, choć wciąż mieszkamy ze sobą. Wiem iż najlepszym wyjściem z tej sytuacji byłaby wyprowadzka ale nie mam gdzie i za co. Mieszkanie kupiliśmy na kredyt a moja skromna pensja 1000 zł nie pozwala mi na wyprowadzkę. Wspomniana kłótnia w której mój ex wielokrotnie podkreślał iż nas już nie ma i mam to zrozumieć odnosiłam wrażenie iż on sam bardziej niż ja ma problem z pogodzeniem się z tym iż nie jesteśmy już małżeństwem. Jeżeli ktoś chciałby poznać moją sytuację to wcześniejszych forach pisałam o walce o męża i o tym ile dla mnie znaczył i jak bardzo chciałam wierzyć iż będzie nam dane bycie razem. Ja ze swoim mężem pożegnałam się emocjonalnie dzień po rozprawie sądowej gdy porozmawialiśmy szczerze o przeszłości i o tym jak ma wyglądać przyszłość. Dotarło do mnie wtedy ile w nim nienawiści do mnie i do przeszłości jaką ze mną spędził. Uznałam że pora odciąć pępowinę i to zrobiłam, myślałam że możemy zostać przyjaciółmi ale teraz wiem iż przyjaźń to ciężka praca podobna jak małżeństwo. Nie umiał pracować nad nią. Ja obecnie wiem i czuję jego przewagę nade mną myślę pod kontem finansowym, ale jak ma się do tego zazdrość o kolegów z pracy. To naprawdę jest chore, on chciał rozwodu a mam wrażenie iż sam nie pogodził się że ja naprawdę nie myślę o tym aby znów być razem. Rozumiecie coś?
            • xciekawax Re: Przyjaźń z ex, możliwa? 26.10.10, 20:07
              ja tylko rozumiem ze to chory uklad gdy ex mieszka z Toba. Nie rozumiem tez krzykow i klotni, skoro was nic emocjonalnego nie laczy. Moj ex jak tylko probuje wyzszym glosem cos do mnie powiedziec to grzecznie go upominam ze krzyczec to se moze na siebie albo na swoja przyszla dame, bo mi to moze co najwyzej naskoczyc. Nie wyobrazam sobie aby jakas osoba mogla na mnie krzyczec, i chociaz kiedys uwazalam jego podniesiony glos za cos calkiem naturalnego to teraz mam z tym rowniez problem.

              Na twoim miejscu (jezeli musisz tam byc) to po prostu zachowywalabym sie poprawnie, ale bez zbednych konwersacji - po prostu scirp to na razie, odloz pieniadze, i jak najszybciej poszukaj sobie lokum. (nie mozecie sprzedac mieszkania i abys kupila sobie mniejsze z malym kredytem? biorac dodatkowa prace?)

              I nie dawaj sie sprowokowac z zadne klotnie. To ze on sobie na razie tego nie poukladal w glowie TO NIE TWOJ PROBLEM!!! i nie musisz mu nic pomagac w tym, aby zrozumial - co najwyzej Twoja pomoc to ma byc Twoje odciecie sie od niego.

              Rozumiem ze dla niego ta cala sytuacjia mieszkaniowa jest tak samo trudna jak dla ciebie. Ale ty tylko o sobie na razie mysl, i nie zajmuj sie zrozumieniem jego intencji - on wcale tego malzenstwa nie chce - i nie chcial. To Tobie powiedzial! Zaakceptuj to jako fakt a z reszta nie glowkuj.

              I nie - na tym etapie przyjaciolmi nie bedziecie i nie ma co tu byc naiwnym. Emocjie napewno sa z obu stron, ale trzeba przez to przejsc.
          • tully.makker Re: Przyjaźń z ex, możliwa? 27.10.10, 14:33
            tak, Twoja ex che utrzymac z Tobą kontakt, w każdej dziedzinie życia mozna spot
            > kac specjalistów "niezależnych"i skorzystać z ich pomocy, nie musi byc to ex,p
            > rawdopodobnie ona nie odkleiła sie i znajdując coraz nowe potrzeby pomocy

            No patrz, a ja okazjona;nie prosilam exa o pomoc, on pomagal, a raczej bym sobie odgryzla glowe i ja zjadla niz w ogole pomyslal o powrocie do niego.
Pełna wersja