Dodaj do ulubionych

Uniewaznienie malzenstwa

07.11.10, 16:41

Witam, na innym forum tez o tym pisalam...
Szukam pomocy, porad co do uniewaznienia malzenstwa. Jest syn. Mam wielka prosbe. Jak w temacie. Czy jest ktos na forum, kto przerabial uniewaznienie malzenstwa m. in. z powodu braku seksu ? Bardzo prosze o pomoc, chce uniewaznic malzenstwo, tak mi z tym wszystkim zle. Nazwisko juz zmienilam. Prosze o pomoc, gdyz nie wiem jak sie zabrac do tego, nie wiem jakie sa pozniej fizyczne konsekwencje podjetych decyzji. Duzo na ten temat czytalam, mam spotkanie z ksiedzem, ale moze wlasnie ktos to juz przerabial i moglby mi pomoc, wskazac kierunek, ulatwic te droge poprzez wlasne doswiadczenie, pokazalby pewne kroki , ktorymi powinnam isc... Prosze tez o mejla forumowego, gdyby ktos zechcial mi opisac, niekoniecznie na forum i gdyby ktos przerabial taka przeprawe. Bede zobowiazana i wdzieczna. Z gory dziekuje za pomoc.
Agnieszka
Obserwuj wątek
        • brunetkablondynka Re: Uniewaznienie malzenstwa 07.11.10, 18:30
          Spokojnie,
          też przez to przechodze, trwa to już 2 lata, w tym roku byłam przesłuchiwana i mój ex, na razie końca nie widać, chociaż mam adwokata i na początku mówił mi, że sprawa będzie trwała rok,
          nie mam dzieci, powód unieważnienia jest inny niż u Ciebie,
          myślę, że na spotkaniu z księdzem dowiesz się więcej, ale jeżeli spotykasz się z nim w kurii to pewnie będzie Ci odradzał stwierdzenie unieważnienia małżeństwa,
          życzę powodzenia, chociaż ja już zwątpiłam w sprawiedliwość

          ps. ja też powróciłam do nazwiska panieńskiego i czuję się z tym o wiele lepiej,
          pozdrawiam
          • ag13ag13 Re: Uniewaznienie malzenstwa 07.11.10, 18:35
            Dziekuje za odpowiedz, bo myslalam, ze przez Ciebie cynizm przemawia, Przepraszam zatem za mylne odczytanie intencji. Co sprawa to inna, nie wiem jak sie za to zabrac, ale jestem pelna nadziei. Ksiadz jest z mojej parafii i chyba sie mi nie dziwi...
            Pozdrawiam i trzymam kciuki za Twoja sprawe
            Agnieszka
            • zmeczona100 Re: Uniewaznienie malzenstwa 07.11.10, 20:54
              Zaciekawił mnie Twój post. Piszesz, że masz syna- ile ma lat? Jak długo byliście małżeństwem i po jakim czasie zaczęło brakować seksu? Czy uprawialiście seks przed slubem? jak długo znaliście się, nim zdecydowaliście sie pobrać, no i czy razem mieszkaliście przed slubem?

              PS Faktycznie- nie mozna niczego unieważnić, mozna tylko stwierdzic, czy cos w ogóle miało miejsce.
              • euro67 Ratum non consumatum 14.11.10, 12:05
                Jesli chodzi o malzenstwo to waznego i skonsumowanego nie da sie uniewaznic, natomiast mozna stwierdzic niewaznosc w kilku przypadkach:
                1. Malzenstwo zawarte, a nie skonsumowane (ratum no consumatum), gdy PO SLUBIE (przed slubem sie nie liczy) nie bylo ANI RAZU dobrowolnego wspolzycia seksualnego, gwalt sie nie liczy
                2. Problem calkowitego zaniku wspolzycie po slubie moze byc podnoszony jako argument zgodnie z Kanonem 1095 ktory mówi o tym, że "niezdolni do zawarcia małżeństwa są ci, którzy z przyczyn natury psychicznej nie są zdolni podjąć istotnych obowiązków małżeńskich".
                Najlepiej skontaktowac sie z adwokatem akredytowanym przez Trybunal koscielny.
                  • e.i.t.h.e.l Re: Ratum non consumatum 14.11.10, 15:08
                    Dla mnie takie podejście jest zupełnie bez sensu. Nie jestem osobą wierzącą. Na stwierdzeniu nieważności małżeństwa mogłoby mi zależeć, gdybym wierząca była, ale wtedy chciałabym, żeby to było stwierdzone uczciwie i obiektywnie, w innym przypadku po co mi takie stwierdzenie?
                    • zmeczona100 Re: Ratum non consumatum 14.11.10, 15:56
                      eithel, takie pierdy, jak powyżej o tych 20-30 tys. piszą ci, którzy akurat wiedzą najmniej, ale z założenia uznają się za lepiej wiedzących smile Jakoś z trudem przychodzi im myslenie, że coś może sie jednak odbywać uczciwie i obiektywnie smile Pewnie dlatego, że sami tak nie postępują wink
                      • kaziu60 Re: Ratum non consumatum 14.11.10, 18:17
                        odbiegasz od tematu, nie oceniaj wiedzy innych jak ich samych, tylko znajdź rozwiązanie zadanego wcześniej tematu, ja je podałem. A tak poza tym, gdyby liczyć na uczciwość trybunału kościelnego nie przodowalibyśmy w uznawaniu małżeństw za niebyłe. Natomiast zgadzam się z poprzednim wpisem. Dlatego należy mieć wejścia. I kropka.
                        • zmeczona100 Re: Ratum non consumatum 14.11.10, 18:31
                          A Ty miałeś te wejścia? i co udało się? czy nie próbowałes?

                          A Ty, nim wejdziesz przypadkiem na jakies forum i topik, weź pod uwagę, że nie wszyscy mogą być tu pierwszy raz i tez przypadkowo. A jak juz wejdziesz na forum i nawet wejdziesz do wątku, to go lepiej przeczytaj w całości - żebyś wiedział, na jakim etapie toczy sie juz dyskusja.
                        • e.i.t.h.e.l Re: Ratum non consumatum 14.11.10, 18:58
                          Ale po co te wtyki? No dla mnie to nadal nielogiczne. Otóż jeśli nie wierzę, to nie potrzebuję unieważnienia, a jeśli wierzę to nie potrzebuję nieważnego (kupionego) stwierdzenia nieważności. To prawie tak jak z moja matką. Sama bez żenady przyznawała się nam, że nie wierzy, że po śmierci coś istnieje itp., ale jak jako nastolatka zaczęłam żyć niezgodnie z nauką kościoła, to była wielce niezadowolona "bo co ludzie powiedzą" itd. Dla mnie to hipokryzja i niezrozumienie wiary. Jak już ktoś niżej tam pisał, wiara ma się opierać na czystości sumienia. Co mi da, że będę mieć papier, skoro będę wiedzieć, że jest "kupiony". To nie jest kolejny cel do załatwienia, religia to nie zakupy w tesco.
                          • ketna9 Re: Ratum non consumatum 14.11.10, 21:30
                            Zgadzam sie z toba w 100%, w ogóle po co ludzie wierzący starają sie o unieważnienie małżeństwa. Bóg tak czy siak wie czy małżeństwo było ważne czy nieważne, bo wie wszystko, a ludziom potrzebny jest do tego papierek od faceta w czerni??? A jesli sąd biskupi sie pomyli w ocenie waznosci malzenstwa to co wtedy? bedzziesz miala 2 mezow? jak u arabów!!!
                            • e.i.t.h.e.l Re: Ratum non consumatum 14.11.10, 22:42
                              Ale ja wcale nie neguję tego, ze ktoś się stara o stwierdzenie nieważności małżeństwa. Gdybym była wierząca i uczestniczyłabym w życiu kościoła, a okazałoby się, że rzeczywiście można przypuszczać, że ślub nie był ważny, to sądzę, że jak najbardziej zależałoby mi na tym, żeby to potwierdzić. Tylko że chciałabym, żeby to było stwierdzone w miarę obiektywnie, nie na zasadzie kupowania papierka.
                  • euro67 Kompletan bzdura 14.11.10, 17:06
                    Zadan korupcja w Trybunale koscielnym jest niemozliwa bo stony nie maja zadnego kontaktu z sedziami a poza tym sa dwie istancje ktore musza orzec to samo.
                    Po drugie? jaki sens ma oszustwo, jesli i tak w sumieniu wiaadomo, ze wyrok ktory zabaadlby w ten sposb niec nie ejst warty i w sumeineiu wiaadomo, ze jest sie ri tak zwyklym ozwodnikiem w powtornym zwiazku
                    • michalng Re: Kompletan bzdura 14.11.10, 20:35
                      Po drugie? jaki sens ma oszustwo, jesli i tak w sumieniu wiaadomo, ze wyrok kto
                      > ry zabaadlby w ten sposb niec nie ejst warty i w sumeineiu wiaadomo, ze jest si
                      > e ri tak zwyklym ozwodnikiem w powtornym zwiazku

                      No bo można znowu w kościele, w białej sukni. Z pełną pompą. Tak żeby sąsiedzi widzieli wink
                  • euro67 Nie mozna 15.11.10, 00:11
                    Uniewaznic zawartego waznei i skonsumowanego sie nie da, klamka zapadla.
                    Mozna stwierdzic niewaznosc z powodow o ktorych napisalem wyzej. Inna sprawa zew dzisiejszych czasach duzo osob zawiera zwiazki niewazne od razu bo duzo jest osob kompletnie niedojrzalych do malzenstwa i nie tylko...
            • da-do Re: Uniewaznienie malzenstwa 14.11.10, 16:09
              Nie poczytaj tego jako złośliwość ,ale jeśli Pan Cejrowski swoje małżeństwo unieważnił/a taki z niego katolik,"bardzo,bardzo"/ to i Tobie nie mogą odmówić tylko może tak porozmawiaj z urzędem"cywilnym"też.
              • zlosliwiec.sieciownik Re: Uniewaznienie malzenstwa 14.11.10, 17:53
                Pan Cejrowski mógł co najwyżej uzyskać stwierdzenie nieważności małżeństwa, czyli uznanie, że małżeństwo nie zostało zawarte w sposób ważny i nigdy go nie było. Z błahych powodów się takiego stwierdzenia nie uzyskuje i stąd też proces taki trwa nawet kilka lat.

                To nie jest rozwód cywilny, gdzie opłata skarbowa, działka dla adwokatów, rozprawa i cześć pieśni - McDonald's normalnie.
          • asistentka hipokrytki 14.11.10, 22:05
            Bzykały się, a jak się nie ułożyło, to chcą udawać, że dalej są dziewicami. Nie ma większej hipokryzji niż rozwody kościelne, które jakby nie nazwał kościół są zwykłymi rozwodami, tylko, że można przed całą wsią dalej latać do komunii. smile

            Żal mi waszych mężów i nie dziwię się im.
            • w.modelka Re: hipokrytki 14.11.10, 23:07
              A jak maz rozstaje sie z zona ze wzgledow fizycznych to jest ok? babka nie ma prawa do wlasnej seksualnosci, i nie ma - na bazie tego - prawa do roszczenia sobie rozwodu? a jak takie prawo sobie "zawlasci" to egzekujmy na zasadzie "<<puszczalas sie>> - teraz cierp"?
              albo ktos cie niedo***chal albo jestes mezczyzna i masz penisa wielkosci fistaszka.
              • asistentka Re: hipokrytki 15.11.10, 00:00
                niunia, chybaś się z Tap Madl urwała. Nie obchodzi mnie, że się rozstają. Śmieszy mnie, że próbują udawać, że małżeństwo nie istniało i grają świętojebliwe owieczki, dążąc do kościelnego rozwodu.

                Należysz do sporego % społeczeństwa, które nie rozumie, co czyta.
                • ag13ag13 Re:ale.. 17.11.10, 19:35
                  Jakies zawody? Jakimi kategoriami Ty sie kierujesz, dla mnie to zalosne i ja w zyciu komus, kto sie zawiodl bym tak nie powiedziala. Cieszy Cie czyjes nieszczescie, czyjs osobisty dramat, czyjes rozczarowanie ? ? Wspolczuje Ci...nawet zal mi Ciebie... I trzymam za Ciebie kciuki, bys nie musiala takich decyzji podejmowac. Tego Ci z calego serca zycze.
                  • asistentka Re:ale.. 18.11.10, 00:15
                    oczywiście, że nie cieszy mnie nieszczęście. Cieszy mnie łatwość, z jaką podnosisz się z popiołów i pędzisz załatwiać biurokratyczne niuanse.
    • tricolour Będą małe szanse... 08.11.10, 08:44
      ... na udowodnienie nieważności małżeństwa z braku seksu jeśli masz dziecko.

      I gdy odróżnisz chęć unieważnienia (więc stwierdzenia, że coś było ważne, ale nagle traci ważność) od stwierdzenie nieważności (czyli że nigdy nie zaistaniało) to zobaczysz, że argument o braku seksu jest słaby gdy jest sie matką. Limit na niepokalane poczęcie został zdaje się wyczerpany.

      Być może niechęć do seksu ma jakieś powody, które można usunąć.
            • mozambique Re: Dzieci są ślubne... 10.11.10, 01:12
              wy sobie robice smichy chichy a spara jest powazna
              - czy dziecko bedzie urodzone w malżenstwwie ( slubne) skoro malzenstwo uznaje sie za zawarte "nieprawnie" z punktu widznei kosciola?
              dla samego dziecka i jego matki to moze byc istone

              - czy zobowiazania zawrte w tym malzenstwie np kredyty, pozyczki, zakupy we wspolnocie majatkowej są "wazne" czy nei, byly "wazne " czy nei?

              - co np. ze wspolnym rozliczanie sie podaktu malzonków skoro okaze sie ze "malzonkami" nie byli ? skarbówka bedzie scigac wstecz ?

              to sa dla was zabawne tematy ?
              • tricolour Sama żartujesz... 10.11.10, 08:41
                ... a jeśli nie, to zastanów się czy dziecko ze związku cywilnego (bez kościelnego) jest ślubne? A taki na przykład Żyd, to ma ślubne dzieci? A muzułmanin ma ślubne dzieci?

                A może tylko katolicy mają ślubne dzieci i kilka milardów ludzi nawet nie wie o tym, że muszą sie jeszcze raz rozliczyć z fiskusem albo trafić do kryminału za niewłaściwą wiarę i popełnione w związku z nią przestepstwo karno-skarbowe.

                smile
                • titta Re: Sama żartujesz... 14.11.10, 12:45
                  Jesli zyd czy mluzumanin zawarli prawne malzenstwo (wg. swojego prawa i religi) to dzieci sa slubne.
                  Logicznie do rzeczy podchodzac dzieci urodzone w zwiazku cywilnym, przez osoby, dla ktorych zwiazek cywilny spelnia wszystkie kryteria - wymagane prawem i ich swiatopogladem (sumieniem) -malzenstwa, sa slubne.
                  (Np. w plemionach, w ktorych jedynym kryterium malzenstwa jest zamieszkanie razem (i jest to rownoznaczne w danej spoleznosci za uznanie wzajemnych prawnych, spolecznych i socjalnych zobowiazan wobec siebie takiej pary, a wiec rownowazne z malzenstwem, dzieci sa slubne).
                  Natomiast z punktu widzenia wierzacego katolika, dzieci urodzone przez wierzacych katolikow w zwiazku cywilnym sa nieslubne (nie zostalo spelnione kryterium sumienia).
                  Podobnie (logicznie rzecz biarac) dzieci z uniewaznionego zwiazku sa nieslubne (skoro malzenstwa nie bylo, jest to dosc oczywiste).
                  Inna sprawa, ze dzieci w takim przypadku (z kryteriow uniewaznienia) sa wynikiem gwaltu lub oszustwa (gdy dana osoba zawarla zwiazek zatajajac chorobe psychiczna lub inne okolicznosci w wyniku ktorych nie mogla zawrzec prawnego malzenstwa np. byla juz zonata/zamezna).
                  (Pomijam tu, ze czesto staranie sie o uniewaznienie malzenstwa ma wiecej wspolnego z "co ludzie pomysla" lub checia "wymazania" niewygodnych faktow, niz rzeczywista sytuacja).
                  Poniewaz jednak:
                  czlowik (dziecko) ma wartosc i zasluguje na milosc niezaleznie od okolicznosci poczecia i nie powinno byc w zaden sposob stygmatyzowane (wszak rodzicow sobie nie wybiera);
                  zazwyczaj za taka sytuacja (nawet zawiniona) stoi sporo bolu, cierpienia, ktore nie warto rozgrzebywac, a raczej patrzec sie do przodu i zyc dalej (po wyciagnieciu wnioskow);
                  cala dywagacja nie ma sensu.
                • lia.13 Teraz to chyba ty żartujesz 14.11.10, 12:53
                  a co mają do tego żyd czy muzułmanin? (i dlaczego żyd piszesz wielką literą a muzułmanin małą? smile) Uświadomię Cię, że zarówno żydzi jak i muzułmanie wstępują w związki małżeńskie poprzez zawarcie ślubu. Ślub to ślub, bez względu na to w jakiej religii jest zawarty. Natomiast czym innym jest rozwód czyli rozwiązanie małżeństwa, a czym innym unieważnienie czy też zaprzeczenie ważności (czy jakoś tak), jak to tutaj niektórzy poprawniej ujęli. Na prawdę uważasz, że dla dziecka będzie to nieistotne czy jego rodzice się rozwiodą, czy też będą udawać, ze nigdy z sobą nie byli? Nic ich nie łączyło? Nigdy się nie kochali. Może w takim razie dziecko też unieważnić? Jest w końcu owocem czegoś, co nigdy nie istniało.
                  • tricolour Nie rozumiesz pojęć... 14.11.10, 14:25
                    ... z faktu, że związek sakramentalny był nieważny wcale nie wynika, że rodzice ze sobą nie byli czy też, że sie nie kochali albo że dziecko trzeba unieważnić. Zresztą Ty też nie rozrózniasz unieważnić i stwiedzić nieważność...

                    Polecam coś bardziej merytorycznie zaawansowanego niż katechizm ze szkoły podstawowej czy ssanie z palca.

                    "Jest w końcu owocem czegoś, co nigdy nie istniało" - dzieci biorą się seksu, nie katolickiego sakramentu. Tego też nie wiedziałaś?
                    • lia.13 Re: Nie rozumiesz pojęć... 14.11.10, 18:25
                      ja rozumiem wszystko doskonale, za to nie rozumiem takiej dwulicowości.
                      normalni ludzie biorą ślub, cyz tez żyją w wolnym związku partnerskim, a skoro im się nie układa to się rozwodzą, rozchodzą i koniec - kropka. Skoro autorce wątku zależy na unieważnieniu małżeństwa (tudzież zaprzeczeniu jego ważności - to taka mała ironia z mojej strony, skoro nie potrafisz tego dostrzec wink), oznacza to, że jest osoba głęboko religijną i dla niej seks pozamałżeński nie istnieje. Oczywistym jest zatem także wniosek, że i dziecko z seksu pozamałżeńskiego nie istnieje.
                      Zresztą, czy na prawdę nigdy nie spotkałyście się z dzieckiem, które siebie obwinia za rozwód rodziców, bo gdyby było grzeczniejsze, lepiej się uczyło itp. itd., to może tata by nie odszedł? Jak ma się czuć dziecko, któremu się nagle oznajmia, że tata już nie będzie z nim mieszkał, a co więcej, tata nigdy nie był mężem mamy? Stąd prosty wniosek (mówimy o małym dziecku), że skoro tata nie jest i nigdy nie był mężem mamy, nie jest także i nigdy nie był dziecka tatą. Dla mnie takie zachowanie jest po prostu samolubstwem ze strony matki.
                      W swoich rozważaniach nie opieram się na katechizmie ze szkoły podstawowej ani nie ssam z palca (szczerze zresztą napisałam, że nie znam się na tych kwestiach), piszę natomiast o kwestiach natury psychologicznej. Unieważnianie małżeństwa jest robieniem dziecku wody z mózgu.
                      • zmeczona100 Re: Nie rozumiesz pojęć... 14.11.10, 18:35
                        lia.13 napisała:


                        > W swoich rozważaniach nie opieram się na katechizmie ze szkoły podstawowej ani
                        > nie ssam z palca (szczerze zresztą napisałam, że nie znam się na tych kwestiach

                        No to może podyskutujmy o końcu świata, co? ja się w sumie na tym nie znam, ale to chyba żadna przeszkoda?

                        > ), piszę natomiast o kwestiach natury psychologicznej. Unieważnianie małżeństwa
                        > jest robieniem dziecku wody z mózgu.

                        No i masz prawo do swojej opinii. Szkoda, że nie potrafisz jej obronić.
                        • obydooazy Re: Nie rozumiesz pojęć... 15.11.10, 09:03
                          > No i masz prawo do swojej opinii. Szkoda, że nie potrafisz jej obronić.

                          Jakież to irytujące. Brak Ci argumentów na racjonalny wywód osoby potrafiącej spojrzeć na problem z szerszej perspektywy, to próbujesz ją sprowadzić do poziomu przedszkolaka. Żenada.
                          Zaczynając czytać wątek byłam po ludzku ciekawa, jak z punktu widzenia osoby wierzącej można uargumentować różne kłopotliwe kwestie, jak choćby ta o potomstwie małżeństwa, które zostało uznane za 'od początku nieważne'. Po raz kolejny okazuje się, że osoby zaciekle broniące doktryny nie potrafią się z tym zmierzyć. A szkoda.
                        • lia.13 Re: Nie rozumiesz pojęć... 14.11.10, 23:42
                          Podyskutować można o wielu sprawach, niekoniecznie tylko o takich, w których się jest ekspertem. Dzięki temu człowiek ma możliwość uczenia się przez całe życie.
                          Moją opinię opisałam w innym poście, nie będę się powtarzać, natomiast od kiedy to dziecko matki i nie-męża-matki jest półsierotą? Bo zawsze mi się wydawało, że półsierota ma jednego rodzica żywego i jednego martwego, to zaś czy ojciec był mężem matki czy też nie, nie ma tutaj nic do rzeczy. Aż chciałoby się powtórzyć Twoje słowa "szkoda, że nie potrafisz obronić swojej opinii" smile
                          Napiszę specjalnie dla Ciebie łopatologicznie, bo inaczej chyba nie zrozumiesz.
                          Tylko kobieta głęboko wierząca będzie próbować unieważniać swoje małżeństwo (skoro założycielka wątku może używać tego sformułowania, to ja również mogę). Ergo - dziecko również jest w takowej głębokiej wierze wychowywane. Ergo - seks pozamałżeński czy też przedmałżeński w takiej rodzinie nie istniał. Ergo - ojcem jest tylko i wyłącznie mąż matki, gdyby tak nie było, dziecko byłoby owocem grzechu. Czy się mylę? Czyż nie taki jest jeden z dogmatów wiary katolickiej? Albo żyjemy w zgodzie z wiarą albo nie. Skoro matce zależy na wierze, rozwód jej nie wystarcza, oznacza to, że jest religijna i pewnie w wierze wychowuje swoje dziecko. Jeśli uważasz, że lata starania się o unieważnienie małżeństwa spłyną po dziecku jak woda po kaczce to proszę bardzo. Ja mam inne zdanie w tej kwestii. I nie musisz mnie z tego powodu obrażać, sprowadzając mnie do poziomu dziecka poprzez czepianie się mojego wieku.
                          • tricolour Mylisz się... 15.11.10, 00:23
                            ... dziecko jest owocem z prawego łoża. Nieważnośc małżeństwa nie wynosi żadnych skutków poza małżenstwo więc z dziemi jest OK.

                            "Jeśli uważasz, że lata starania się o unieważnienie małżeństwa spłyną po dziecku jak woda po kaczce to proszę bardzo. Ja mam inne zdanie w tej kwestii" - po moim dziecku spłyneło choc pytała więc tłumaczyłem. Rozumiem, że masz inne doświadczenia, ale rozumiem też gdy nie będziesz miała żadnych doświadczeń tylko wyobrażenia, a to słaba podstawa do opinii.
                          • stasi1 z 16.11.10, 00:12
                            tą głęboką wiarą nie wszystko tak jest.
                            Tu kiedyś byl artykuł w naszym dzienniku jak to wdowa po p. Gosiewskim walczy o wyjaśnienie prawdy katastrofy w smoleńsku. A ja się zastanawiam czy to jest ta wdowa według kościoła katolickiego(nasz dziennik też obliguje do takiej gazety) to wtedy treba było mieć do tej kobiety szacunek. Tyle świństw ten człowiek (przemek) jej zrobił a pomimo walczy o niego. Czy to też była jednak nie wdowa po nim tylko ta flądra która rozbiłą małżeństwo przemka. Inna sprawa że przemek uważany był za prawie świętego w tym naszym dzienniku. Więc nie wszystko tutaj jest poukładane
                          • zmeczona100 Re: Nie rozumiesz pojęć... 16.11.10, 22:05

                            lia.13 napisała:

                            najpierw tak:
                            > Jak ma się czuć dziecko, któremu się nagle oznajmia, że tata już nie będzie z nim mieszkał, a > co więcej, tata nigdy nie był mężem mamy? Stąd prosty wniosek (mówimy o małym dziecku), > że skoro tata nie jest i nigdy nie był mężem mamy, nie jest także i nigdy nie był dziecka tatą.

                            A potem tak:

                            > Moją opinię opisałam w innym poście, nie będę się powtarzać, natomiast od kiedy
                            > to dziecko matki i nie-męża-matki jest półsierotą? Bo zawsze mi się wydawało,
                            > że półsierota ma jednego rodzica żywego i jednego martwego, to zaś czy ojciec b
                            > ył mężem matki czy też nie, nie ma tutaj nic do rzeczy.


                            > Podyskutować można o wielu sprawach, niekoniecznie tylko o takich, w których si
                            > ę jest ekspertem. Dzięki temu człowiek ma możliwość uczenia się przez całe życi
                            > e

                            Uczyć można się od osób, które są ekspertami (maja wiedzę); w innym wypadku to nie nauka, a własna twórczość, oparta o zasadę widzimisię.


                            Aż chciałoby się powtór
                            > zyć Twoje słowa "szkoda, że nie potrafisz obronić swojej opinii" smile

                            Z kimś, kto nie zna liter, trudno dyskutować o ortografii.

                            > Ergo
                            > Ergo
                            > Ergo

                            Miedzy czarnym a białym są jeszcze odcienie szarości.
                • garden_party Jasne czy niejasne? 11.11.10, 18:11
                  zmeczona100 napisała:
                  > Są. Skoro ktoś nie odróżnia ślubu cywilnego od sakramentu małżeństwa...

                  A widzisz - dla mnie to nie jest takie oczywiste. Tzw. 'małżeństwa konkordatowe' zawierane są wtedy, kiedy dochodzi do ślubu w KK. Jeżeli ten ślub uzna się za nieważny to jak będzie z cywilnym?

                  KRiO mówi tak:
                  Tytuł I. MAŁŻEŃSTWO, DZIAŁ IZAWARCIE MAŁŻEŃSTWA.
                  Art. 1. (1) § 1. Małżeństwo zostaje zawarte, gdy mężczyzna i kobieta jednocześnie obecni złożą przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego oświadczenia, że wstępują ze sobą w związek małżeński.
                  § 2. Małżeństwo zostaje również zawarte, gdy mężczyzna i kobieta zawierający związek małżeński podlegający prawu wewnętrznemu kościoła albo innego związku wyznaniowego w obecności duchownego oświadczą wolę jednoczesnego zawarcia małżeństwa podlegającego prawu polskiemu i kierownik urzędu stanu cywilnego następnie sporządzi akt małżeństwa. Gdy zostaną spełnione powyższe przesłanki, małżeństwo uważa się za zawarte w chwili złożenia oświadczenia woli w obecności duchownego.

                  To taka trochę transakcja wiązana - jeżeli jedno zostało zawarte wadliwie (czyli de facto nie zaistniało) to co z drugim?
                    • lia.13 Re: Jasne czy niejasne? 14.11.10, 13:36
                      tak jest czy tak przypuszczasz, że jest? mówisz, że jesteś obeznana w temacie, więc wskaż odpowiedni przepis. Osobiście bowiem nie rozumiem co ma sąd cywilny do rozwiązywania ślubu kościelnego
                      • e.i.t.h.e.l Re: Jasne czy niejasne? 14.11.10, 15:17
                        Nie do kościelnego, tylko cywilnego. Zawierając ślub kościelny musisz też zawrzeć cywilny. I nieważność stwierdza się tylko w przypadku kościelnego, a w cywilnym nie może być stwierdzenia nieważności tylko zwykły rozwód, czyli sąd rozwiązuje małżeństwo.
                        • garden_party Re: Jasne czy niejasne? 14.11.10, 21:49
                          e.i.t.h.e.l napisała:
                          > a w cywilnym nie może być stwierdzenia nieważności
                          > tylko zwykły rozwód, czyli sąd rozwiązuje małżeństwo.

                          Oczywiście że JEST stwierdzenie unieważnienie ślubu cywilnego! Z tej samego rodzaju przyczyn co stwierdzenie nieważności ślubu w KK - do jego zawarcia muszą zostać spełnione KONKRETNE warunki. Jeżeli nie są spełnione - ślub cywilny jest nieważny.

                          Powody unieważnienia są podane w KRiO - Art. od 10 do 22:
                          www.przetargi.pl/prawo/kodeks_rodzinny_i_opiekunczy/?nr=2
                  • grundol1 Re: Jasne czy niejasne? 14.11.10, 22:54
                    > A widzisz - dla mnie to nie jest takie oczywiste.

                    Bzdura, jeśli coś zostało zawarte (papiery podpisane), to zostało zawarte. Tylko KK ma tę swoją bzdurną tylną furtkę w postaci "stwierdzenia nieważności".

                    To taka trochę transakcja wiązana - jeżeli jedno zostało zawarte wadliwie (czyl
                    > i de facto nie zaistniało) to co z drugim?


                    Żadna transakcja wiązana, po prostu zamiast urzędnika USC masz księdza i tyle.
                • asistentka lia ma rację 15.11.10, 00:12
                  Na miejscu dziecka wstydziłabym się takiej mamy i całego zamieszania. Ludzie się rozwodzą, ale cyniczne latanie po papieżach i kłamanie w żywe oczy, że "nigdy nic, nawet po ciemku", to idiotyzm. Zresztą dwulicowość katolików jest powszechna, dlatego wątek mnie specjalnie nie dziwi.
                  • euro67 Jakim prawem oceniasz 15.11.10, 09:52
                    Jakim prawem oceniasz motywacje innych ludzi i zarzucasz (wszystkim) dwulicowasc. To pokazuje malosc twojego intelektu - brak wystarczajacej refleksji, jak i malosc charakteru - szukanie belki w cudzym oku.
                    Jesli jakis Katolik jest przekonany, ze jego malzenstwo bylo nie wazne, to ma prawo, a nawet obowiazek poznaniaa prawdy. Jednoczesnie ta prawda go wyzwoli od pet nieistniejacego w rzeczywistosci zwiazku. Proste i jasne. A jak kogos to nie interesuje, lub nie dotyczy, to niech sie po prostu odchrzani!
                    Zaden normalny czlowiek sie nie powazy tego zabraniac lub z tego drwic!
                    Wzbudzaja we mnie niesmak wszystkie te modrale na forum ktorzy uwazaja sie za madrzejszych i lepszych od innych.
              • eruiluvatar Re: Dzieci są ślubne... 15.11.10, 07:15
                > - czy zobowiazania zawrte w tym malzenstwie np kredyty, pozyczki, zakupy
                > we wspolnocie majatkowej są "wazne" czy nei, byly "wazne " czy nei?
                >
                > - co np. ze wspolnym rozliczanie sie podaktu malzonków skoro okaze sie ze
                < "malzonkami" nie byli ? skarbówka bedzie scigac wstecz ?
                >
                > to sa dla was zabawne tematy ?
              • tapatik Re: Dzieci są ślubne... 15.11.10, 08:31
                mozambique napisała:

                > wy sobie robice smichy chichy a spara jest powazna
                > - czy dziecko bedzie urodzone w malżenstwwie ( slubne) skoro malzenstwo uznaje
                > sie za zawarte "nieprawnie" z punktu widznei kosciola?
                > dla samego dziecka i jego matki to moze byc istone

                Trzeba by przestudiować prawo kanoniczne, ale nie wiem, czy jest tam pojęcie "dziecko ślubne". Wydaje mi się, że to raczej pojęcie społeczne niż prawne.

                > - czy zobowiazania zawrte w tym malzenstwie np kredyty, pozyczki, zakupy
                > we wspolnocie majatkowej są "wazne" czy nei, byly "wazne " czy nei?

                Tak są ważne, ponieważ regulują to przepisy Kodeksu Cywilnego.
                O ile ślub kościelny jest równoznaczny z zawarciem ślubu cywilnego (pod pewnymi warunkami, rzecz jasna), o tyle "rozwód kościelny" nie jest jednoznaczny z "rozwodem cywilnym".

                > - co np. ze wspolnym rozliczanie sie podaktu malzonków skoro okaze sie ze "malzonkami"
                > nie byli ? skarbówka bedzie scigac wstecz ?

                Z punktu widzenia skarbówki byli małżeństwem i dopóki nie wezmą rozwodu w sądzie są nim nadal.
          • euro67 Zasady sa proste i jasne 15.11.10, 00:07
            Kwestia stwierdzenia niewznosc malzenstwa, dzieci zupelnie nie dotyczy bo do momentu sadownego stwierdzenia niewaznosci (2 instancje) wszystko dzialo sie dobrej wierze i nic tego nie zmieni. Tu dziaala zasada prawa rzymskiego o dzialaniu w dobrej wierze i jego skutkach prawnych.
            Natomiast stwierdzenie niewaznaosci orzeka, ze zwiazek ktory istnial nie byl zwiazkiem sakramentalnym, wiec jako taki nie jest nierozerwalny. Zasady sakramentalnosci zwiazku sa powszechnie znane i sa znane przed slubem: wolnosc wewnetrzna i zewnetrzna, oraz to ze akceptacja przyjecia potomstwa, choroba psychiczna, oszustwo co do osoby lub waznego przymiotu osoby (np. ukryty alkoholizm, lub celowo ukryta bezplodnosc) milosci, wiernosc, uczciwosci, a takze wspolzycie seksualne nie moga byc odrzucone apriorii bo powoduja niewaznozsc od samego poczatku.Nie ma tu zadnego hocus pocus.
            Niewaznosc malzenstwa wazna jest dla tych ktorzy chca byc w porzadku z wlasnym sumieniem, dlatego zadne wyludzenie orzeczenia Trybunalu przez oszustwo (co oczywiscie jest mozliwe) nie ma zadnego sensu.
            • asistentka Re: Zasady sa proste i jasne 15.11.10, 00:17
              Te zasady stworzono ze względów politycznych, złamanie przysięgi to złamanie przysięgi. Ta furtka jest cyniczna. Takie " będziemy na zawsze, ale... chyba, że" . To po co w ogóle szopka ze ślubami i przysięgami?

              Z tych rozwodów kościelnych korzystają ludzie, którzy chcą pokazać się w kościele w pierwsze ławce i przyjmować komunię będąc w kolejnym związku. To nie ma nic wspólnego z czystością sumienia. Sumienie można mieć czyste i bez świstka od papieża.
              • euro67 Mow o sobie 15.11.10, 09:58
                Mow o sobie i wchodz z butami w sumienia innych bo nie masz do tego ZADNEGO prawa!!!
                Jesli ktos potrzebuje prawdy na temat swojego zwiazku to ma do tego swiete prawo, takze wtedy gdy okaze sie ze zwiazek byl niewazny.

                Te procedury isteniej od wiekow i nie sa zadnym wymyslem politycznym. przypominam sprawe Henrykaa VIII ktory stwierdzenia niewaznosciA nie otrzymal i zrobil zadyme; Historia pokazala ze i Trybunal i rozpatrujacy kolehjne odwolanie Papiez mial 100%racji.
                Po drugie z jednej strony pluje sie na Kosciol, ze jest nieludzeki i nie chce przyjac za ludzie sie rozchodza, a z drugiej, gdy Koscilol pokazuje rozwiazanie problemu - oczywiscie dla malej czesci przypadkow - oto swiete oburzenie? To jest wlasnie faryzeim antykatolikow.
                Jesli nie jestescie Kalikami to odczepcie sie od Kosciola i od Katolikow, bo to nie wasza grzadka!
                • asistentka Re 16.11.10, 01:14
                  Wy jesteście hipokrytami, to akurat jest pół biedy, bo jesteście mali, ale sprytni jak wiewiórki ziemne.

                  Papież niestety prawdopodobnie nie dostrzega paradoksu i wierzy, że 2+2 może być 5, jeśli machnie się efektownie kropidłem. Poor him.

                  A prawo do oceniania? No wiesz, po to jest forum, żeby pokomentować wywlekane problemy osobiste kościelnych rozwódek.
                  • zmeczona100 Re: Re 17.11.10, 21:26
                    Racja. Bić pianę byleby bić.
                    Polacy na wszystkim się znają, więc to całkiem naturalne, że antyklerykałowie (a nie ateiści) na KK też się znają.
                    Cud, miód i orzeszki.
      • ag13ag13 Re: Będą małe szanse... 08.11.10, 19:28
        To, ze jest dziecko wcale nie oznacza, ze seks byl w malzenstwie. W moim przypadku akurat poczecie dziecko to istny cud, jak napisalas, tyle ze nie do konca tak wlasnie. Jesli dziecko poczete bylo na poczatku malzenstwa , a pozniej brak wspolzycia... przez lata to jak to ...
      • bramstenga Re: Będą małe szanse... 08.11.10, 20:30
        Limit
        > na niepokalane poczęcie został zdaje się wyczerpany.

        Heh, akurat po Tobie się tego nie spodziewałam. Wszak niepokalane poczęcie nastąpiło z jak najbardziej konwencjonalnego seksu.
        ~bramstenga
      • swan_ganz Re: Będą małe szanse... 14.11.10, 14:58
        Limit na niepokalane poczęcie został zdaje się wyczerpany.


        ee tam; "wyczerpany"... Czarni po prostu nie lubia konkurencji więc zrobią wszystko by następna "wiatropylna" nie miała szansy sie pojawić.. smile
    • xciekawax Re: Uniewaznienie malzenstwa 08.11.10, 18:34
      ja tam nie mam pojecia co motywuje ludzi aby "uniewazniac" malzenstwa koscielne. Chce wam sie znowu w bialej kiecce paradowac w przyszlosci? Czujecie sie lepiej psychicznie? i co to znaczy? ze malzenstwa nie bylo? to przez te kilka lat z kim bylas? z duchem?
        • xciekawax Re: Uniewaznienie malzenstwa 08.11.10, 19:13
          Tylko ze korzystajac z tego prawa zatrujesz sobie, synowi, mezowi, swojej rodzinie i jego rodzinie oraz znajomym zycie. Z tego co slyszalam bardzo trudno jest uzyskac "rozwod" koscielny, a rodzina jest wzywana na przesluchania, sprawy sie ciagna latami i wielu ludzi musi byc wciagane w wasze brudy.

          To ze maz okazal sie niedojrzalym facetem to nie klamstwo, tylko po prostu nie dojrzal - to nie oszustwo, tylko stan psychiczny. Napewno byl taki caly czas - ty tylko nie widzialas tego, a to juz jest Twoj problem i Twoja wina. I widocznie ty bylas niedojrzala skoro wyszlas za niedojrzalego faceta.

          Moj ex tez okazal sie byc niekojrzalym facetem i klamca - ale w zyciu by mi nie pszyszlo na mysl ze moje malzenstwo nie istnialo. To jakas paranoja juz. Malzenstwo nie rysuje sie olowkiem, ze potem mozna je gumka zetrzec.

          Po prostu nie wypalilo Ci - zle wybralas, trudno!
          • ag13ag13 Re: Uniewaznienie malzenstwa 08.11.10, 19:19
            A ja sie z Toba totalnie nie zgadzam. Mam do tego prawo tak jak i Ty by mi wrzucac, ze jestem niedojrzala ( chociaz mam watpliwosci i sama nigdy nie szafuje slowami i staram sie osob nieznanych nie oceniac - rozumiem , ze Ty to traktrujesz inaczej- Twoja wola). Czym mialabym sobie zatruc zycie? Nie rozumiem. Jestem dorosla i to moja swiadoma decyzja. Sugerujesz , ze nie wiem co robie? Swiadomie sobie okaleczam dusze i cialo? Absurd. Ciagle myslalam o kims, robilam wiele rzeczy wbrew sobie, czemu nie mam myslec w koncu o sobie. Nie widze zwiazku z zatruciem dziecku zycia. Nazwisko juz zmienilam - to byla moja decyzja i moje prawo, nie zyjemy w sredniowieczu i nie widze zwiazku. Poza tym co mnie w tym mom. interesuje rodzina meza? Mi nie pomogla jak byla potrzebna. Moja rodzina szanuje moje decyzje i mnie w nich wspiera. To co Tobie by nie przyszlo do glowy...mnie moze od razu by sie nasunelo. Nie oceniaj wzgledem siebie. Koniec.
            • xciekawax Re: Uniewaznienie malzenstwa 08.11.10, 19:41
              Rob jak chcesz, co mnie to obchodzi. Mowie ci tylko jak ja to widze, wkoncu jak tu piszesz to musisz sie liczyc ze ludzie beda odpisywac i nie kazdy cie bedzie glaskac po glowce.

              Rowniez mi sie wydaje ze takie uniewaznienie malzenstwa to umycie rak z wlasnych bledow. A skoro nie stajesz twarza w twarz z Twoimi bledami to jest przeogromna szansa ze w nastepny zwiazek bedzie bardzo podobny, wiec i podobnie sie pewnie skonczy. Wiec wszyskie "malzenstwa" bedziesz anulowac? he!

              Zycze ci powodzenia, bedziesz przez lata przez to przechodzila, trudno ci bedzie isc na przod, ale przeciez pewnie wielka katoliczka jestes i jest to pewnie dla ciebie #1 priorytet - co tam rodzina wlasna, meza, lub znajomi- przeciez to tylko ludzie.

              I tak mysle ze nie dostaniesz tego "rozwodu". Ale jak chcesz siebie i innych pomeczyc - czemu nie. Powodzenia!
            • z_mazur Re: Uniewaznienie malzenstwa 08.11.10, 19:42
              A ja w sposobie w jaki o tym piszesz czuję mnóstwo emocji. A takich decyzji nie powinno się podejomować pod wpływem emocji, bo to mało dojrzałe.

              Pozbieraj się do kupy, odzyskaj równowagę emocjonalną i wtedy się zastanów, czego chcesz i dlaczego tego chcesz.

              I odpowiadając na twoje pytanie, czy nie wiesz co robisz? Odpowieź jest w dużej mierze twierdząca. Nie bez powodu w sądownictwie czyny popełniane pod wpływem emocji są trochę inaczej traktowane niż te podejmowane z zimną kalkulacją.

              Twoje emocjonalny stan daje przesłanki do stwierdzenia, że nie wiesz do końca co robisz.
              • ag13ag13 Re: Uniewaznienie malzenstwa 08.11.10, 19:52
                Na razie chce pobrac opinie od osob, ktore moga cos wniesc konstruktywnego, nadac mi innego spojrzenia i juz mi sie wiele rozswietlilo w glowie. Jestem w ogole emocjonalna osoba. Nie wiem czy to zrobie ( na teraz chce to zrobic, jestem zla, wkurzona, itd. i mam poparcie bliskich, ksiedza zreszta tez...), na razie chce przeprowadzic wywiad, zobaczyc , przejrzec wszystkie za i przeciw, spisac argumenty, rozwazyc. Emocje sa wielkie, gdyz czuje sie bardzo skrzywdzona, to fakt. Chce to przerobic, przetworzyc. Dlugo tez dorastalam do rozwodu- bardzo dlugo. M. In. wlasnie dlatego, gdyz nie chcialam dzialac po wplywem emocji.
                • z_mazur Re: Uniewaznienie malzenstwa 08.11.10, 19:56
                  No to dobrze, że masz świadomość swojego stanu emocjonalnego.

                  Oczywiście zorientuj się co i jak, wiedza jest zawsze cenna, pozwala nam porządkować pewne kwestie w głowie.

                  Ale najistotniejsze jest teraz abyś jak najczęściej czując emocje próbowała się zastanowić, dlaczego czujesz, to co czujesz, wtedy będziesz w stanie trochę lepiej poznać swoje własne motywacje, których działając pod wpływem emocji możesz nie dostrzegać.

                  Odpowiedz sobie na pytanie dlaczego tak naprawdę chciałabyś tego unieważnienia.
                  • ag13ag13 Re: Uniewaznienie malzenstwa 08.11.10, 20:00
                    Bo kochalam za bardzo i za bardzo czuje sie oszukana i skrzywdzona. Moj eks do konca mowil, ze kocha jednoczesnie patrzac jak ja sie wykanczam w takim stanie sprawy. I nie zrobil nic, by bylo inaczej. I nie wiem kim jest... kim byl...
                    • z_mazur Re: Uniewaznienie malzenstwa 08.11.10, 20:10
                      Ok, to odpowiedz sobie jeszcze na pytanie po co chciałabyś tego unieważnienia?

                      I zwróć uwagę ile w odpowiedzi, której udzieliłaś jest Ciebie, a ile Twojego męża.

                      Bo dla mnie już po tej krótkiej i dość lakonicznej odpowiedzi widać, że nie tyle chcesz tego unieważnienia dla siebie, tylko po to by coś "wykrzyczeć" mężowi.