już nie żona

10.11.10, 08:59
Chyba powinnam zmienić nick na juzniezona albo raczej rozwiedziona smile Sprawa trwała 20 min. razem z ogłoszeniem wyroku. Bez orzekania o winie. Pan mąż był potulny jak baranek i zgodził się na wszystko o co wnosiłam w pozwie. Nie ma we mnie jednak radości, cały czas trzyma mnie stres i mam poczucie klęski i wielu straconych lat życia. Nie spodziewałam się, że taka będzie moja reakcja po rozwodzie.
    • plujeczka Re: już nie żona 10.11.10, 09:10
      ej taka reakcja trzyma tylko kilka godzin, póznioej przychodzi proza zycia i...mimo wszysto alkbo radość albo ulga ,że ma się koszmar rozwodu za soba, coz nic nie jest dane człowiekowi na wieki małżeństwo tówniez, lepiej rozejśc się i mieć dla siebie zachowaną resztkę szacunku mimo wszystko niż tkwić w zwiazku toksyczynym lub w takim , który nikomu i nic nie daje a powinien być gwarantem poczucia bezpieczeństwa, siły, stablizaji ,że o szacunku nie wspomnę. Mimo wszystko bedzie lepiej a napewno "inaczej"-to da się przezyć
      • jeszczezona Re: już nie żona 10.11.10, 10:42
        Mam nadzieję, że będzie tak jak piszesz, że za jakiś czas poczuję ulgę a z czasem i radość. Na razie czuję się jak po ciężkiej chorobie z wysoką gorączką. Niebezpieczeństwo już minęło ale wciąż czuję się osłabiona wink
        • serceserce Re: już nie żona 10.11.10, 15:21
          a mnie nie przeszło po kilku godzinach a nawet po pięciu miesiącach.uważam że rozwód to jak pogrzeb jak śmierć kogoś bliskiego.i chociaż rozchodzimy się z potworem to chowamy kochaną osobę.pamięta się dobre momenty,wzruszjące sytuacje,ślub,jego oczy i dłonie więc potrzeba czsu aby tamte emocje wygasły.teraz trzeba patrzeć na tego człowieka i przypominać bobie te przykre słowa,kochanke,lekceważenie,to że dla niego jest już się nikim i niczym.ja czerpie wyłącznie radość z córek i z tego że już nie słyszą tych przekleństw i robie wszystko co w mojej mocy żeby go nie widywać.nigdy nie usiądziemy przy tym samym stole
          • altz Re: już nie żona 10.11.10, 17:21
            Ładnie zaczęłaś, jakbyś kochała kiedyś tego człowieka.
            Koniec już nie był taki miły i mam wątpliwości co do pierwszej części. :-\
            Czemu trzeba sobie przypominać złe rzeczy? Bo ciężko? Bo boli, bo jednak jakieś uczucie zostało?
            Dla mnie jest to błąd.

            Zastanawiam się, skąd u kobiet tyle agresji? Nawet takie stwierdzenie: "mąż był potulny jak baranek" ma w sobie wiele agresji. Jest toksyczny związek, jakieś inne sformułowania, które przypominają mi wypowiedzi towarzysza Gomułki. Czasami pojawiają się wypowiedzi po prostu prostackie, które świadczą przede wszystkim o osobach, które to wypowiedziały.
            Życzę, żebyście trafiły na osobę podobną do siebie!
            • ro35 Re: już nie żona 10.11.10, 17:47
              coś w tym jest...
              agresja i coś więcej, przykry wątek:
              forum.gazeta.pl/forum/w,571,118459657,118459657,Mi_nie_udaje_sie_nic_a_jemu_wszystko_.html
              "Bo on jest taki szczęśliwy, a ja mam same problemy... "

            • dorata351 Re: już nie żona 10.11.10, 17:50
              A ja życzę mojemu byłemu, zeby kiedyś w życiu poczuł się tak jak ja, kiedy dowiedziałam się o jego przyjaciółkach. Żeby przezył to co ja przeżyłam i ciągle przeżywam. To chyba taka wredna nie jestem co? W końcu to nic strasznego, co ALTZ?
              • altz Re: już nie żona 10.11.10, 18:53
                To jest bardzo złe, bo krzywdzisz też siebie, a chyba go kochałaś na początku? Ja wiem, że żal zostaje, ale nie powinniśmy dążyć do tego, żeby za wszelką cenę zachowywać się tak samo, jak druga strona.
                Fajnie jest się rozstać z kimś, kogo się nadal kocha, pomimo tego, że zbłądził. Wiem, że trudno.

                A jak już chcesz się wyżyć na czymś, to kup worek bokserski, albo choćby skakankę i ćwicz. Wyjdzie na zdrowie. Jak to pięknie wygląda w oczach dziecka, gdy rodzice się normalnie rozstają, gdy się szanują, spotykają później, pomimo wszystko.
                Wiem, na forum dzieci nie są priorytetem.
                • dorata351 Re: już nie żona 10.11.10, 19:12
                  Ależ ja sie na nim nie wyzywam, próbowałam zniknąć z jego zycia, ale jakie to ma dla niego znaczenie, dzwonił, płakał, pisał że tęskni i tyle, nie pozwolił mi odejść zupełnie. Musiałam nagadać, wkurzyć się , wygarnąć, żeby dał mi spokój. Dzieci nie mieliśmy, więc nie mam konieczności utrzymywania z nim kontaktów. Uważasz, że fajnie jest rozstać się z kimś kogo się kocha. Wiesz co piszesz, spróbowałeś kiedys tego bólu? Pewnie nie jest to dla mnie dobre, ale póki co radzę sobie z problemem jak umiem, chyba całkiem nieźle mi to wychodzi. Mam plany na przyszłośc i wierzę, że czas zrobi swoje i ten pan będzie dla mnie tylko raną, która się zabliźniła i już nie boli.
                • zmeczona100 Altz, pomyliły Ci się fora 10.11.10, 20:39
                  To nie jest forum dla robotów.

                  > To jest bardzo złe, bo krzywdzisz też siebie, a chyba go kochałaś na początku?
                  > Ja wiem, że żal zostaje, ale nie powinniśmy dążyć do tego, żeby za wszelką cenę
                  > zachowywać się tak samo, jak druga strona.

                  A my jesteśmy tylko ludzie- z emocjami. Nie odbieraj nam prawa przeżywania na swój sposób tego, co się stało w naszym życiu, OKi?

                  A jak już chcesz się wyżyć na czymś, to kup worek bokserski, albo choćby skakan
                  > kę i ćwicz. Wyjdzie na zdrowie.

                  I nie pisz, co jest wg Ciebie najlepszym sposobem odreagowania, bo to jest tylko Twój sposób, a poza tym stawiasz się w pozycji lepiej wiedzącego, jak należy odreagowywać. A to jest tak samo indywidualna sprawa, jak upodobania smakowe.
            • jeszczezona Re: już nie żona 10.11.10, 23:06
              Altz po raz kolejny mnie atakujesz. Leczysz w ten sposób swoje kompleksy? Zapewniam Cię że nie jestem agresywną osobą i nigdy nie byłam. I naprawdę nie wiem jak można widzieć agresję w stwierdzeniu "mąż był potulny jak baranek".
              • xciekawax Re: już nie żona 11.11.10, 15:31
                Altz chyba nie rozumie ze kobiety czesto "zapominaja" wady partnera, nie chca ich pamietac i tylko wspominaja dobre sytuacjie w zwiazku. Po takich wspomnieniach chce sie wracac, i nie widzimy dlaczego zwiazek sie rozpadl. I dlatego warto, dla rownowagi powspominac rowniez te zle momenty ktore zkatowaly zwiazek i spowodowaly ze bylo nie do wytrzymania.
    • xciekawax Re: już nie żona 10.11.10, 19:16
      Rozni ludzie roznie reaguja. Jest to pewien etap ktory zostal zakonczony, ale spojrz tez na to z tej strony ze otworzyly sie dla ciebie inne drzwi, i zupelnie inny swiat ktory bys nie miala szansy odczuc, przezyc jezeli byc zostala w zwiazku.

      Powodzenia!
      • dorata351 Re: już nie żona 10.11.10, 19:25
        Pewnie, ze ten rozwód dał mi równiez plusy, ale chetnie zamieniłabym je na normalne zycie z człowiekiem, którego kochałam. Staram się realizować swoje plany i nie ogladać za siebie, było, minęło. Nie czuje do niego nienawisci, nawet czasem mi go zal, nie zyje mu sie łatwo z poczuciem wyrzadzenia mi krzywdy, tego jestem pewna.
        Ochłonęłam, emocje opadły, ale nikt mnie nie przekona, że warto było przezyc to upokorzenie.
        Zawsze coś we mnie zostanie, nigdy nie bedę taka jak przed.
        Xciekawax, od poczatku Cię podczytuję, trzymam za Ciebie kciuki, zyczę Ci jak najlepiej, ale czasem zastanawiam się czy taka w Tobie siła, czy sama siebie próbujesz przekonać, że dobrze się stało. Też miałam taki etap, teraz chyba tylko zal pozostał. Ale kiedys chyba minie, co?
        • altz Re: już nie żona 10.11.10, 20:26
          dorata351 napisała:
          > Uważasz, że fajnie jest rozstać się z kimś kogo się kocha.
          > Wiesz co piszesz, spróbowałeś kiedys tego bólu?
          Niestety, wiem, ale nie zamieniłbym tego na obrzydzanie sobie małżonki.
          Najwyżej sobie coś zrobię, ale nie zamierzam udawać, że jest kimś innym.

          dorata351 napisała:
          > Pewnie, ze ten rozwód dał mi równiez plusy, ale chetnie zamieniłabym je na norm
          > alne zycie z człowiekiem, którego kochałam.

          Ja to rozumiem, czasami tracimy coś, pakujemy się w jakiś tunel, być może z kilkadziesiąt procent związków dałoby się uratować i ludzie byliby szczęśliwi, gdyby odpowiednio wcześnie zareagować. Po rozwodzie/rozstaniu i tak się wspomina, choćby było idealnie w następnym związku. Kiedyś ktoś stwierdził, że każdy związek to więcej nierozwiązanych problemów, a nie nowe przydatne doświadczenia.
          Ja tego zupełnie nie rozumiem: najpierw jest misiu-pysiu, fajny partner, a później wystarczy, że ktoś na forum podpuści, to się wyzywa od najgorszych, rozdrapuje rany (Jak on mógł mi tak zrobić? Faceci, to świnie! itd.), słowa: on nigdy..., zawsze... itd. Przykre, bo najczęściej tak nie było, były i radosne chwile.
          • dorata351 Re: już nie żona 10.11.10, 20:37
            Nigdy w zyciu go nie wyzwałam i nie mam zamiaru. Nigdy tez nie próbowałam mu dowalić. Mam po prostu żal, ze zawiódł moje zaufanie i nawet po rozwodzie bawił się moim kosztem, chciałam zapomnieć, zostawić daleko za sobą tamto zycie, ale nie on musiał dzwonic i użalać sie nad sobą. Niczego go ta sytuacja nie nauczyła, niestety.
        • xciekawax Re: już nie żona 10.11.10, 20:43
          Ja Cie doskonale rozumiem, tez chcialabym byc w ustabilizowanym zwiazku, i tez wolalabym abym nie byla nigdy zdradzona, aby to w ogole sie nie wydarzylo. Ale zdarzylo sie! I teraz...

          znajomy powiedzial mi cos co chyba uratowalo mnie, a juz tu kiedys o tym pisalam: zebym nie definiowala sie przez ten rozwod. Abym myslala o sobie jako o jednosce, "ja, xCiekawax", a nie cos w rodzaju: "ja, rozwodka, maz mnie zdradzal i odszedl". I tak tez chce zyc, aby ten rozwod nie wyryl sie w mojej osobowosci.

          I tez nie czuje zlosci do eksa. Nie zycze mu zle, ale nie przewiduje nic dobrego.

          Dorata, ja w ogole nie jestem silna. Ja czerpie sile od innych ludzi. Mam zasade (tez zapozyczona od madrej osoby): Robie to, cokolwiek pomoze mi przetrwac trudny dzien. Wierz mi, mam ciezkie dni, wczoraj tez mialam, ale spotkalam sie ze znajomymi (temat exa nawet nie byl poruszany) tylko towarzystwo ludzi przywrocilo poczucie humoru, i juz dzisiaj jest tysiac razy lepiej wink

          Ja bardzo exa kochalam, i cala ta sytuacjia byla szokiem dla mnie. Wiec to nie jest tak ze ja mysle ze dobrze sie stalo i sie ciesze i jestem wdzieczna eksowi ze zlamal mi serce, upokorzyl w najgorsze mozliwe sposoby, oklamywal, zostawil, potraktowal jak smiecia... Oj nie... nie mysle ze dobrze sie stalo. ALE... jezeli juz to sie stalo - to niech to bedzie na lepiej - bo jest mi dana szansa aby ulepszyc moje zycie, siebie, i moja przyszlosc (ktora z moim eksem nie wygladala rozowo). I wez tutaj przynajmniej nie probuj byc pozytywnym wink
          Bede sie bawic i nie bede wiecej sie poswiecac. Zycie jest jedno - i jezeli musialam dostac takiego kopa aby sie o tym przekonac - trudno!

          I tak, tez wolalabym miec normalne zycie z czlowiekiem ktorego kocham - i z pewnoscia bede je jeszcze miala - ale nie teraz. Teraz chce sie skoncentrowac na osobistym rozwoju, na poznanie siebie, co ja wlasciwie lubie. Tez chce popracowac nad poczuciem wlasnej wartosci, aby taki czlowiek typu mojego exa nie mial szans doskoczyc mi do piet.

          A czy zal Tobie przejdzie? Nie wiem.... Pewnie tak gdy juz bedziesz w pelni szczesliwa. Tzn, gdy zaczniesz tworzyc swoje nowe doswiadczenia, brac udzial w swoim zyciu, i myslec o nim coraz mniej....
          Ale czy zupelnie minie? oj, w to watpie, ale chyba mozna zyc z odrobina zalu raz na pewien czas, co? smile
          • doma791 Re: już nie żona 11.11.10, 00:44
            ja tez zgrywałam twardzielkę,zresztą zawsze wszyscy zawsze mówili ze ze mnie silna niezalezna babka.
            A niestety po wyprowadzce eksa, a niestety stało sie to 3 tygodnie po rozwodzie(wiem lekka patologia ale tak wyszło, w sumie jak zwkle z jego wygodnictwa, leniatwa a i mojej tolerancji co do jego osoby), zlamałam się- w ten weekend był ryk niesamowity, na dodatek ta depresjogenna dołująca pogoda,ta pustka w sercu.....pustka w domu....zaczynalam sie wahać czy aby podjęłam dobrą decyzję.....zaczynałam nawet eksa wybielać.....puste szafy.....pusta półka w łazience-nie sądziłam ze mnie tak sieknie.
            Ale tez po mału zaczynam czerpać siłę z innych ludzi jak to opisuje zciekawax,pomimo tego ze nie wyobrazam sobie zaangazowac się w inny związek,zakochać sie w kimś w tym przypadku facetom łatwiej niestety
            • altz Re: już nie żona 11.11.10, 09:21
              > pomimo tego ze nie wyobrazam sobie zaangazowac się w inny związek,zakochać sie w
              > kimś w tym przypadku facetom łatwiej niestety

              Tak Ci się zdaje. Ja uważam, że kobietom jest łatwiej. Ale jaka jest prawda? Nie wiadomo.
              Kobiety bardzo rozdmuchują wszystko, szczególnie emocje, mężczyźni przeżywają chowając w sobie. Czy ze względu na płeć? Myślę, że nie, a raczej z powodów wzorców i wychowania.
              • zmeczona100 Re: już nie żona 11.11.10, 11:51
                > Kobiety bardzo rozdmuchują wszystko, szczególnie emocje, mężczyźni przeżywają c
                > howając w sobie. Czy ze względu na płeć? Myślę, że nie, a raczej z powodów wzor
                > ców i wychowania.

                Altz, może poczytaj najpierw o budowie i funkcji mózgu i róznicach między kobietami i mężczyznami, które wynikają z odmienności w tym zakresie. Nie chodzi o badania psychologów, tylko patomorfologów i neurofizjologów.
                • altz Re: już nie żona 11.11.10, 12:03
                  Wiem, wiem, kobieta ma szczególnie rozwiniętą część mózgu kierującą robieniem awantur. smile

                  Może i poczytam takie pozycje, ale jestem do nich nastawiony bardzo sceptycznie, bo rozwój części mózgu wynika z pewnej aktywności dotyczącej tej części mózgu. Za jakiś czas się wyjaśni, że skutek jest przyczyną. wink Ale obiecuję, że jak dostanę w rękę, to przeczytam.

                  Gdyby mężczyźni nie byli emocjonalni, to nie mieliby powszechnych kłopotów z potencją w sytuacjach stresowych, a to jest fakt.
                  • doma791 Re: już nie żona 11.11.10, 14:58
                    ale powiedzcie mi jak to jest że większość facetów ma problemy z komunikacją, z wyrazeniam swoich żali,pretensji,ale tez i pragnień?Tylko proszę nie tłumaczcie mi to budową mózgu inną mężczyzny i kobiety.
                    Przecież gdyby były szczere rozmowy,wzajemne wyrazanie pretensji i próby napraw zaistniałych problemów to byłoby pewnie o połowe mniej rozwodów
                    • ro35 Re: już nie żona 11.11.10, 15:31
                      tak to jest, że większość facetów nie ma problemów z komunikacją. faceci w swoim gronie świetnie się dogadują. natomiast w kontakcie z kobietą, istotą z natury fałszywą, wykazują po prostu brak zaufania wink))
                    • altz Re: już nie żona 11.11.10, 15:53
                      > w kontakcie z kobietą, istotą z natury fałszywą, wykazują po prostu brak zaufania wink))

                      Faceci mają kłopoty z komunikacją, ja tak uważam, ale to co powyżej też ma jakiś sens.
                      Wyobraźmy sobie prostą rozmowę i co się dzieje w trakcie? Facet się pogrąża, bo powiedział nie tak, jak powinien. A co robi kobieta? Płacze, i po rozmowie. Przeważnie też interpretuje to, że on to robi na złość, "tak myślałam", tłumaczy po swojemu i słucha może 30% tego, co on mówi, a reszta to już jest przemielone przez swoje doświadczenia.
                      Po takiej rozmowie facet myśli, że może by potakiwać, żeby nie było scen i żeby się kobieta nie denerwowała, bo i tak przecież nie dobierze słów, jakie powinien dobrać.
                  • zmeczona100 Re: już nie żona 13.11.10, 00:00

                    Altz, i tak nie poczytasz, bo musiałbyś odszczekać to, co do tej pory (i nadal) piszesz na temat zachowania kobiet i mężczyzn. Jedziesz stereotypami, aż skręca.
                    Mózg rozwija się tez w okresie płodowym- to tak na wszelki wypadek, gdybyś ten fakt przeoczył.
                    Wystarczy pierwszy lepszy podręcznik akademicki.
                    Czekam mimo wszystko na Twoje odkrycia.
            • xciekawax Re: już nie żona 11.11.10, 15:27
              ja nie zgrywam twardzielki, ale tez nie zamierzam kazdemu beczec w rekaw, bo bez przesady. Jak mi zle to po prostu mowie to, ale nie lituje sie zbytnio nad soba.

              Oczywiscie ze jestes silna i sobie poradzisz - wszystkie sobie poradzimy.

              A zle dni bedziesz miala, i oczekuj tego, ze to po prostu bedzie sie zdarzac. W zle dni tylko sprobuj je przezyc, a w dobre dni buduj sobie tak zycie, zeby bylo miekkie ladowanie jak juz te zle dni wroca. Hustawke emocjonalna bedziesz miala napewno. Kazda z nas ma. Ale od tego sie nie umiera! wink pamietaj o tym. a z czasem tych dni bedzie mniej.
        • xciekawax Re: już nie żona 11.11.10, 15:43
          Nie czuje do niego nienawisci, nawet czas
          > em mi go zal, nie zyje mu sie łatwo z poczuciem wyrzadzenia mi krzywdy, tego je
          > stem pewna.

          Troszke myslalam o tym i na Twoim miejscu bylabym ostrozna z takimi wnioskami. Moj facet tez sie kaja, i udaje ze mu przykro, ze gdyby wiedzial jak to sie skonczy to by "inaczej to wszystko rozegral", bla bla bal.... taki niby biedny mis co nawet do rodziny nie dzwoni bo sie wstydzi. ALE.... do swojej kochanki oczywiscie jedzie, zachowaniem olewa mnie, a swoja rodzine to olewal nawet przed wydaniem sie ze mnie zdradza. Wiec wiesz.... Facet w swojej glowie wszystko sobie moze wmowic, i DOKLADNIE wie co ma powiedziec swojej ex, aby wykorzystac ja jeszcze troche bardziej.
          • altz Re: już nie żona 11.11.10, 16:01
            Jednym słowem, faceci to świnie smile
            A kto obgaduje poza plecami i udaje, że nie robi tego? Kobitki! Bo muszą przedyskutować z koleżankami...
            A kto się ślini na widok facetów i szuka romansów. Czy tylko mężczyźni? he he he Kobiety również, potem zaprzeczają, nawet same przed sobą nie potrafią się przyznać.
            Facet się chociaż przyzna, że ma kogoś na boku, a kobieta nigdy nie.
            Jak facet coś tłumaczy, choćby swoje myślenie, to znaczy, że kombinuje, a jak kobieta, to tak było? smile
            Zresztą, kto chodzi po ulicach na wpół rozebrany i dlaczego? Kobiety! Czyżby tylko po to, żeby koleżanka zazdrościła? wink Nie oszukujmy się.
            • xciekawax Re: już nie żona 11.11.10, 16:49
              Altz, chyba masz dzisiaj i wczoraj bardzo zly dzien, co? Przejdzie, obiecuje.

              Tylko sam fakt ze w pszyszlosci jestem otwarta na opcjie aby miec dobry i udany zwiazek z facetem - sugeruje ze nie wierze ze wszyscy faceci to swinie. Wrecz przeciwnie, uwazam ze niektorzy sa naprawde swietni - i z takim chcialabym zbudowac zwiazek - kiedys tam.

              A co do przyznania sie do zdrady - he! u facetow to straszna zadkosc, bo ida w zaparte nawet jak im sie podsuwa zdjecia jako dowod.

              I przestan dzielic ten swiat jako facet-kobieta, bo nie o to chodzi.
              • tesknotazabija Re: już nie żona 11.11.10, 17:01
                > A co do przyznania sie do zdrady - he! u facetow to straszna zadkosc, bo ida w
                > zaparte nawet jak im sie podsuwa zdjecia jako dowod.

                Tak jak np mój szanowny małżonek. Zdjęcia mu wręczam, a on mówi, że nie ma kochankismile
                • doma791 Re: już nie żona 11.11.10, 17:09
                  >>Zresztą, kto chodzi po ulicach na wpół rozebrany i dlaczego? Kobiety! Czyżby tylko po to, żeby koleżanka zazdrościła? Nie oszukujmy się. <<

                  taaaaaaaa, a jak facet podrywa na imprezie laskę to Don Juan albo macho,a jak kobieta zagaduje faceta i zaczyna z nim flirtowac to od razu dziwka
                  • altz Re: już nie żona 11.11.10, 17:44
                    > taaaaaaaa, a jak facet podrywa na imprezie laskę to Don Juan albo macho,a jak k
                    > obieta zagaduje faceta i zaczyna z nim flirtowac to od razu dziwka

                    Nie wiem, jak jest u kobiet i w innych środowiskach, ale w moim żonaty facet podrywający babkę, ma od kolegów co najmniej sporą reprymendę i nie jest traktowany jako zdobywca, ale raczej jak chory człowiek.
    • mau3 Re: już nie żona 11.11.10, 22:38
      To normalne,że jest żal i poczucie że coś się nie udało. Znalazłam kiedyś w necie byłeżony.pl Różne są reakcje. Jednak to kawałek życia, który nie odwracalnie się zamyka.
Pełna wersja