randkowanie po rozwodzie

12.11.10, 18:06
Kiedy mozna zaczac randkowac? moj ex sypial z innymi w czasie naszego malzenstwa, a teraz tez ma kogos. Ja, nie chce nic na sile, ale duzo ostatnio wychodze, i mam coraz wiecej zainteresowania, jak tez i prosby o randki. A ja nie wiem. Napewno nie jestem gotowa na zwiazek, ale czy warto sobie "praktykowac"?

Na zwiazek bede gotowa jak przerobie duzo swoich problemow zwiazanych z pytaniem dlaczego wybralam na partnera takiego czlowieka jak moj ex, jak rowniez musze popracowac nad niska samoocena. Dopiero wtedy bede normalna, zdrowa kobieta ktora jest pewna siebie (a nie tylko tak wyglada).

Tez boje sie intymnosci, ktora pewnie po kilku/kilkunastu spotkaniach by nadeszla - wkoncu mam swoje potrzeby wink Tez moj problem jest taki ze myle uczucie intymnosci z miloscia - baaardzo duzy problem jak dla mnie. Nie chce przez nastepnego faceta namacic sobie w glowie.

najbezpieczniej dla mnie byloby trzymac sie od facetow z daleka, ale ile tak mozna??? Nie boje sie ze ICH zranie, gdyz mysle ze na razie i tak przyciagam "bad boys", ktorzy nie zaangarzowaliby sie, ale lubia miec dobry czas, czy to pogadac, czy spedzic czas razem.

Jakies doswiadczenia? opinie?
    • ola_golabkowa Re: randkowanie po rozwodzie 12.11.10, 19:08
      Nie wiem, jak podchodzisz do praktykowania. Jeśli nie boisz się, że kogoś zranisz to właściwie... czemu nie? Tak sobie myślę, choć sama mam inaczej. Boję się, że ktoś się zaangażuje, a ja się znudzę. Tak jak teraz. Już myślałam, że mogę; minął rok po rozwodzie, odnalazłam się w swojej nowej roli samotnej matki. I niedawno nawet kogoś poznałam... i już po cichu marzę, żeby zniknął. Dobrze mi samej właściwie. A taki milutki, przykro mu będzie...
      W ogóle mam skrajnie inne doświadczenia smile Bo i o intymność się nie boję. Tzn. boję, ale inaczej. Mój eks to jedyny facet, jakiego poznałam w sensie biblijnym, w związku z tym seks kojarzy mi się tylko z nim, czyli nic miłego. I zupełnie nie mam ochoty sad Może dlatego powinnam poumawiać się trochę? Żeby mi ten wstręt przeszedł? Inna sprawa, że "te rzeczy" w moim pojęciu i tak tylko z mężem sad

      Kiedy można zacząć? Ten milutki facet zaczął zaraz jak żona zniknęła z oczu. Ze złożeniem pozwu rozwodowego postanowił czekać pół roku - jeszcze nie minęło. Na randki nie planował czekać aż tyle.
      • xciekawax Re: randkowanie po rozwodzie 12.11.10, 19:53
        wez, z takim milutkim facetem to do bani. Stac Cie na lepiej!

        Mi tez seks sie kojarzy z exem, i przez lata dosyc dobrze sie zgralismy aby bawic sie w te klocki, boje sie ze z kims innym bede czula wstyd, czy bede sie bala... brrr...Ale bez przesady, musze sie zaczac oswajac z ta mysla. Tez mysle ze przy odpowiednim facecie te opory znikna, a przy takim przy ktorym bede sie czula choc troche niewygodnie - nie zamierzam kontynuowac znajomosci.

        Ale rok???? roku na pewno nie bede czekac.
    • yoma Re: randkowanie po rozwodzie 12.11.10, 20:03
      > Kiedy mozna zaczac randkowac?

      Powiem tak: jeśli zaczynasz się nad tym zastanawiać, to znaczy, że ten czas już nadszedł smile
      • altz Re: randkowanie po rozwodzie 12.11.10, 20:52
        Jak najszybciej, byle nie obiecywać nic sobie i drugiej osobie.
        Jak się wstydzicie z facetem, to może spróbujcie z kobietą? big_grin
        • e-stworek Re: randkowanie po rozwodzie 12.11.10, 21:06
          Ja wcale nie czekałam.Byłam tak spragniona bliskości że umówiłam się przy pierwszej okazji.Celem było uzyskanie odskoczni ale miałam pecha bo za szybko popłynęłam emocjonalnie..Dlatego:randki-tak! angażowanie się-nie!
          • xciekawax Re: randkowanie po rozwodzie 12.11.10, 22:05
            e-strorku, i to jest wlasnie moj problem ze ja znam siebie troszke, i wiem ze dla mnie seks=angazowanie sie, szczegolnie emocjonalne. Wiec dlatego troszke sie boje. Nawet boje sie ze po randkach sie zaangazuje. Ale czy to z czasem sie zmieni? a moze razem z praktyka przestane sie angazowac i sie "uodpornie"?

            Facetom w tych kwestjiach jest latwiej, gdyz oddzielaja te dwie kwestjie.
            • e-stworek Re: randkowanie po rozwodzie 13.11.10, 19:24
              Dlatego najpierw trzeba uporać się z emocjami porozwodowymi i mieć silne poczucie własnej wartości żeby ewentualne niepowodzenie Tobą mocno nie zachwiało..A ryzyko jest zawsze,tym bardziej jak po nieudanym małżeństwie trafiasz na przysłowiowego księcia z bajki.Jak facet będzie nieodpowiedni to i angażować się nie będziesz.Wiem to z autopsji..A czy można się uodpornić?Pewnie można..Tylko jakim kosztem?
          • rarely ciekawy pomysł 14.11.10, 01:18
            e-stworek napisała:

            > Ja wcale nie czekałam.Byłam tak spragniona bliskości że umówiłam się przy pierw
            > szej okazji.Celem było uzyskanie odskoczni ale miałam pecha bo za szybko popłyn
            > ęłam emocjonalnie..Dlatego:randki-tak! angażowanie się-nie!

            związek bez zaangażowania IDEAŁ smile musi byc w nim fajnie
            • e-stworek Re: ciekawy pomysł 14.11.10, 11:03
              ..wcale nie uważam że to jest fajne.Jednak rynek towarzyski jest okrutny i czasami łatwiej jest znieść niepowodzenie jeśli podchodzi się do kolejnej znajomości w ten właśnie sposób..A tak wogóle to kto mówi o związku,wszak spotkanie się z kimś parę razy nie nobilituje do tej rangi..
    • noboru_terao Re: randkowanie po rozwodzie 12.11.10, 21:16
      To moze meski pkt widzenia, bedzie z drugiej strony. A poniewaz juz sporo czasu jestem singlem z recyklingu to moge cos powiedziec.
      Niska samoocena to jeden z problemow. Jednak zostaje w czlowieku slad porazki, nawet jesli nie on sam jeden jest winien. Dopada mnie proza zycia. Praca, po pracy dom i chec spotkania sie z dzieckiem, znoszenie fochow ex, jej humorkow i malych szantazykow. Chec utrzymania domu co stanowi dla mnie problem. W pewnym wieku nie poznaje sie juz tlumow nowych ludzi. Utrzymuje sie kontakt z grupa przyjaciol i znajomych, a tam - malzenstwa lub pary. Brak swiezej krwi uncertain
      Czasy mamy jakie mamy, ludzie maja malo dzieci i zwyczajnie ciezko znalezc kogos kto to akceptuje, rozumie i jest gotowy na zwiazek w pelni tego znaczenia. Strach przed powtorka i zwiazanie sie z taka sama nieodpowiedzialna osoba wszystko poteguje.
      I fajnie by bylo miec kogos, wszystko byloby duzo prostrze, bo zwyczajnie KTOS by byl obok. Ale wiadomo na sile nie ma sensu. Randki w ciemno i umawianie przez przyjaciol - porazka.
      Nadzieja umiera ostatnia, wiec jeszcze nie umarla wink ale nadziei sobie nie robie
      • kalpa Re: randkowanie po rozwodzie 12.11.10, 21:43
        Randki piękne i porywające- sama przyjemność! Jest tylu fajnych facetow- serio. Co nie znaczy, ze od razu pozna sie tego nastepnego NA CALE ŻYCIE smile ale kazdy meżczyzna, z którym porandkowalam wniósl tyle dobrego do mojego zycia, zrozumienia, że bardzo jestem każdemu wdzięczna. Kompleksów się pozbyłam expresowo, okazało się, że w lozku może być porywajaco, radosnie i tak po prostu fajnie. Ciesze się, ze jestem wolna, moge znowu kochać i być szczęśliwa- mój exio też jest happy, ma za towarzyszke życia babeczkę, która przez dlugich kilka lat byla sama, bo ją jej ex porzucil dość okrutnie. Wiec ta ich historia jest dla mnie wciąż inspiracją i daje nadzieję, że ja też kogos odpowiedniego dla siebie spotkam. Spośrod moich kolezanek jest sporo fajnych par z recyklingu i sa szczęśliwi. Poza tym- mój własny tata dopiero w czwartym związku poczul się naprawde w pełni szczęśliwy i z moja ciocia sa już 33 lata razem, kochają sie i wyznają sobie miłość smile
        To, że komuś nie wyszlo w jednym związku nie znaczy, że tak bedzie kolejnym razemsmile
        • noboru_terao Re: randkowanie po rozwodzie 12.11.10, 21:46
          Jasne, masz racje. Tyle ze szanse na poznanie kogos maleja.
          I nie kazdemu sie zwyczajnie udaje.
        • altz Re: randkowanie po rozwodzie 12.11.10, 21:53
          Kalpa, wyszło bardzo pozytywnie. smile Na tym forum to rzadkość. wink
          Czyżby sporo wody upłynęło od rozwodu?

          Tak obserwuję różne pary i związki, jak się ludzie dobierają i raczej większość boi się kłopotów od początku, a jak już ktoś ma dziecko przy boku, to już jest duży zgrzyt. Ma być prosto, miło, facet musi mieć pieniądze, dom, samochód, babka musi być ładna i seksowna, a na pewno bez problemów ze sobą.
        • xciekawax Re: randkowanie po rozwodzie 12.11.10, 22:18
          a jaki byl Twoj pierwszy raz z kims obcym po eksie? nie bylo Tobie dziwnie?
      • xciekawax Re: randkowanie po rozwodzie 12.11.10, 22:34
        Dzieki za Twoj punkt widzenia smile Ale nie wiem jak to ma mi pomoc ;/

        Ja mam o tyle lepiej ze jestem bez dzieci, atrakcyjna i nie glupia. Moj problem to brak wiary w siebie i poczucie nizszosci. ale jak z tym sie uporam to mysle ze bede niezla partia wink ;P

        A ty noboru, moze powinienes jednak wygospodarowac sobie czas na SIEBIE. Rowniez napewno sa rozne kluby do ktorych moglbys sie zapisac aby powiekszyc sobie siec znajomych. Bo zle nastawienie moze naprawde Cie ograniczyc.

        Slyszalam kiedys o takich przyjeciach ze zaprasza sie znajomych pod warunkiem ze przyprowadza jakiegos singla ze soba. Jak tak kilku przyjdzie to robi sie mieszane towarzystwo i wesolo. Moze ty takie zorganizuj (ale nie zeby tylko singielki przyprowadzili, ale facetow tez wink
      • e-stworek Re: randkowanie po rozwodzie 13.11.10, 19:59
        Nadzieji to ja mogę sobie nie robić.Płeć.Brak znajomych z którymi można gdzieś wyjść.Dzieci które nie pogodziły się z rozwodem rodziców.Ktoś mnie przebije?
        • e-stworek Re: nadziei!;)n/t 13.11.10, 20:02
      • superemka Re: randkowanie po rozwodzie 27.11.10, 21:27
        Ale mnie zdołowałeś...
        Jeszcze się nie zastanawiałam nad tematem "randkowanie po rozwodzie" - sam rozwód to świeży temat, ale tak pod skórą czułam, że nie będzie to jakiś problem. A tu taki kubeł zimnej wody.
    • kasiamasia Re: randkowanie po rozwodzie 12.11.10, 21:55
      Ja uwazam ze to wszystko nie jest takie proste,
      Jeszcze w trakcie trwania sprawy rozwodowej oblozylam sie duza iloscia
      ksiazek i odwiedzalam psycholga.
      Z rozmow i czytania wniskowalam, ze najpierw trzeba przejsc "smierc malzenstwa"
      (tak jak smierc bliskiej osoby), posprzatac "balagan", zadbac o dziecko i samej sobie wyjasnic
      kim sie jest i jak by sie chcialo zyc tzw. CO dalej??
      Przerazilo mnie znajdwane w publikacjach ( i powtarzane wielokrotnie) ze czas po
      "dojscia do sie siebie" przecietnie zajmuje 1/3 do 1/2 trwania zwiazku
      (trwania zwiazku, ale bez czasu wegetacji i bycia w emocjonalnej separacji).
      Przerazajace dla mnie bylo to ze dla mnie to bylo 20.5 lat od czasu pierwszej randki
      do otrzymania papierow rozwodowych (16 lat malzenstwa).
      Mialam farta, bo w czasie tego stresujacego okresu zachorowalam
      na niedoczynnosc tarczycy i siadlo mi libido.
      Na pierwsza randke zgodzilam sie po 3 latach od separacji
      (2 od rozwodu); ale przez 18 miesiecy dla mnie to byly "cwiczenia"
      jak to sie spotykac z innymi ludzmi.........
      Potem zaczelo mi sie wydawac ze zamknelam ten rozdzial mojego zycia
      i moge bez obaw o zranieniu innych spotykac sie z ludzmi
      A teraz to juz prawie 8 lat od wyprowadzki Ex-meza
      i naprawde czyje sie wolna od tamtego zwiazku i buduje nastepny.....

      Musisz naprawde odpowiedziec Sobie czego chcesz i za czym szuksz?
      moze tylko za paroma nocami z "goracym" facetem zeby sobie udowodnic
      ze mozesz to robic z kims innym niz twoj EX?
      A moze musisz odbudowac w sobie mozliwosc ufania mezczyznom w ogole?
      Zanim bedziesz mogla pozwolic sobie na cos wiecej niz flirt?
      Wszyscy jestesmy inni i to ty musisz wiedziec co pozwala Tobie myc zeby kazdego ranka
      i nie czuc obrzydzenia do wlasnej osoby.......

      • xciekawax Re: randkowanie po rozwodzie 12.11.10, 22:27
        dziekuje ci za ta wypowiedz. Daje mi to do myslenia. Ale przerazaja mnie statystyki o tym ile trwa pozbieranie sie po ex. Szczegolnie gdy moj zwiazek tez byl dlugi, a ja bardzo niedoswiadczona w randkowaniu, gdyz zbyt mlodo sie zwiazalam.

        Nie chce czekac tyle lat aby sie z kims zwiazac. Pracuje bardzo mocno ze swietnym psychologiem i naprawde zachodzimy bardzo gleboko na kazdej sesji. Pozwala mi to odkryc tajniki mojej podswiadomosci - i tez przyspieszyc ten process gojenia.

        Na razie nie wiem czego chce od tych randek. Nic powaznego, chyba tylko bliskosci, ale bez przesady. Po prostu nie chce sie przyczepic emocjonalnie do faceta. Teraz byloby to bardzo niezdrowe dla mnie. Ale tez warto wlasnie praktykowac i zobaczyc co tam jest na markecie, abym miala porownanie gdy juz bede gotowa na zwiazek.

        Taki przyspieszony kurs zycia - wink
    • zmeczona100 Re: randkowanie po rozwodzie 12.11.10, 22:35
      Zazdroszczę tym wszystkim, którzy myślą o randkach, o tym, żeby kogoś odpowiedniego poznać. Dla mnie to zamknięty rozdział.
      • noboru_terao Re: randkowanie po rozwodzie 12.11.10, 22:43
        Zamkniety, bo?
        • zmeczona100 Re: randkowanie po rozwodzie 12.11.10, 22:57
          Bo poprzeczka zawieszona jest wysoko.
          • noboru_terao Re: randkowanie po rozwodzie 12.11.10, 22:58
            skoro ja tak wysoko zawiesilas, twoj wybor
            • zmeczona100 Re: randkowanie po rozwodzie 12.11.10, 23:37
              Byle kto nie jest mi potrzebny- to już przeszłam.
              • mayenna Re: randkowanie po rozwodzie 13.11.10, 00:06
                To jest chyba najważniejsze zdanie w tym wątku: Byle kto nie jest mi potrzebny...

                Patrzę na związki po rozwodach i moja szwagierka nauczyła mnie jednej istotnej rzeczy: jeśli coś jest nie tak z panem, coś szwankuje to od razu koniec. jej miało być dobrze. Znalazła takiego co jej to "dobrze" daje - pól roku od rozwodu, rok później pobrali się.
      • kalpa Re: randkowanie po rozwodzie 12.11.10, 22:45
        Mialam szczęście- po pierwsze mój ex to był mój dobry przyjaciel- bez wzgledu na wszystko rozeszlismy sie w zgodzie, momo wszelkich emocji. Po drugie... trafilam na kilku milych facetów i to bardzo mnie dowartościowalo i jakos ośmielilo do życia smile
        I może dlatego mam w sobie duzo wiary, że poznam kogos fajnego dla siebie- nieraz pisalam- moj ex poznal nexię na portalu randkowym, wiec... skoro oni się poznali, to ja tez mam szansę na swoje wlasne szczęście smile
        • anka_cyganka35 Re: randkowanie po rozwodzie 15.11.10, 09:25
          no ciężka sprawa. ja chciałabym chodzić na randki! jestem juz na to gotowa. mam 35 lat i ogromną ochotę na sex! aaa tylko z kim? odważyłam sie poszłam na pierwszą w zyciu randkę w ciemno. tragedii nie było ale zupełnie nie mój typ. było minęło. wiem już przynajmniej,że można. randka była przez net. nie bardzo mi ise taki sposób podoba ale nie mam wyjścia. gdzie mam kogoś poznać? w sklepie, na spacerze? teoretycznie może sie zdarzyć gorzej z praktyką. wieczory z młodym w domu. a polscy mężczyzni nie są jakoś specjalnie wylewni i odważni, że np. zaproponować kobiecie, która im się podoba kawę. a szkoda smile
          • jarkoni Re: randkowanie po rozwodzie 15.11.10, 13:01
            Ten wątek uświadomił mi jak szybko płynie czas, jak szybko się starzejemy i jak często po rozwodzie wahamy się, czy to już odpowiedni czas na poznanie kogoś nowego..
            Nie ma żadnej reguły, nie da się powiedzieć, czy poczekać rok, 2 czy też 5 lat.
            To chyba zależy głównie od tego, czy osiągnęliśmy już wewnętrzny spokój, że opadła ta trauma okołorozwodowa.
            Ja właśnie sobie uświadomiłem, że w nowym związku jestem już 5 lat prawie, a to jedna trzecia trwania mojego byłego małżeństwa..
    • z_mazur Re: randkowanie po rozwodzie 15.11.10, 13:31
      Randki są fajne, można odbudować poczucie własnej wartości i samoocenę.
      Trzeba jednak uważać, bo po rozwodzie człowiek ma skłonność do szukania związku trochę na siłę. Bardziej chodzi o to, żeby nie być samemu niż o to, żeby być z konkretnie z tym kimś z kim się spotykamy. Wtedy łatwo wpakować się w relację, z której więcej problemów niż pożytku.

      Natomiast gdy człowiek już się trochę otrząśnie i czuje się dobrze sam ze sobą i życie w pojedynkę jest całkiem ok, to dopiero wtedy tak na prawdę robi się w tym życiu miejsce na to, żeby być z kimś. Bo wtedy jest inna motywacja. Nie szukamy kogoś by być z kimkolwiek, tylko możemy spotkać kogoś z kimś chcielibyśmy być.

      Na etapie dochodzenia do siebie po rozstaniu jednak randki ogólnie są ok i jeśli czujemy się na nich dobrze, to nie ma ich sobie co odmawiać.
      • anka_cyganka35 Re: randkowanie po rozwodzie 15.11.10, 13:40
        ja jestem już własnie na etapie dobrego czucia się ze samą sobą i chciałabym tą radości sie z kimś dzielić smile. nie wiem skąd we mnie tyle pozytywnej energii nie biore żadnych prochów hahha a jeszcze kilka miesięcy temu chciałam skakać z ósmego.
        • e-stworek Re: anka 15.11.10, 14:16
          Seks jest przereklamowanytongue_out
          • jarkoni Re: anka 15.11.10, 14:49
            A Kopernik była kobietą smile
            • e-stworek Re: anka 15.11.10, 14:56
              Trzeba jakoś sie wspierać w okresie przymusowego celibatuwink
            • anka_cyganka35 Re: anka 15.11.10, 14:58
              hahaha żeby wydać opinię musze sobie przypomnieć tongue_out
              • e-stworek Re: anka 15.11.10, 15:23
                Hmm,ja sobie przypomniałam...i fajne to było,do momentu odstawienia...zjazd okrutnyuncertain
                • ola_golabkowa Re: anka 15.11.10, 16:16
                  To cenne spostrzeżenie!
                  Też sądziłam, że seks jest przereklamowany. I już sądzę, że być może nie jest smile Minęło kilka godzin i odkryłam w sobie rzeczy, o które zupełnie się nie podejrzewałam. Niektórych wolałabym nie pielęgnować, ale fajnie stwierdzić, że dotyk innego mężczyzny niż mąż nie jest ohydny. A może być miły wręcz.
      • xciekawax Re: randkowanie po rozwodzie 15.11.10, 15:16
        czyli chodzi glownie o to aby nie byc zdesperowanym i nie randkowac majac jakies ukryte cele wink ok!

        • e-stworek Re: randkowanie po rozwodzie 15.11.10, 15:36
          Desperacja?!? never ever!!! faceci wyczuwają to na kilometrsmile chociaz trzeba by spytac mężczyznwink
          A jakie ukryte cele masz na mysli??smile
          • xciekawax Re: randkowanie po rozwodzie 15.11.10, 15:53
            ukryte cele to np: wedkowanie na meza, itd...

            I masz racjie, desperacjie faceci wyczuwaja. Ale kobiety tez, i desperacjia u faceta tez jest odrzucajaca wink

            Ja nie jestem ani zdesperowana ani nie szukam partnera. Ale mysle ze moglabym popraktykowac z randkowaniem. Tylko boje sie ze facet bedzie chcial czegos wiecej, np po kilku spotkaniach. Ale chyba boje sie na zapas.

            i szczerze mowiac, po tym co do mnie dochodzi co moj partner robil za moimi plecami - zaczelam sie bac mezczyzn.
            • jarkoni Re: randkowanie po rozwodzie 15.11.10, 16:10
              Niektórzy faceci bywają całkiem do rzeczy, czego tu się bać.
              Zrób realny i sprawdzający się plan odsiewu tych mniej OK i się go trzymaj..Np nachalni won, niehigieniczni won, żle ubrani won, niscy-grubi-łysi won... Czy tam co też sobie sama ustalisz.
              • xciekawax Re: randkowanie po rozwodzie 15.11.10, 16:27
                jarkoni napisał:

                > Niektórzy faceci bywają całkiem do rzeczy, czego tu się bać.
                > Zrób realny i sprawdzający się plan odsiewu tych mniej OK i się go trzymaj..Np
                > nachalni won, niehigieniczni won, żle ubrani won, niscy-grubi-łysi won... Czy t
                > am co też sobie sama ustalisz.

                To o czym mowisz jest oczywiste dla mnie, byle kogo latwo znalesc a ja szukam perelki wink Tzn nawet nie szukam jeszcze, ale jak sie nadarzy to narzekac nie bede wink

                Ale bardziej boje sie tego ze faceci z pozoru bardzo fajni, i wierni i lojalni - moga miec drugie, podwojne zycie. I to nie tylko widze po swoim ex, ale po znajomych tez. Facet moze miec najpiekniejsza dziewczyne, ktora go kocha- w dodatku naprawde fajna - i to taka ze w zyciu sobie drugiej takiej nie znajdzie (co zreszta sam wszystkim przyznaje) - a i tak bedzie ja zdradzac, klamac, itd....

                Poznalam juz troche rozwodek, tzn zaczelam o tym z nimi rozmawiac + to forum - i po prostu BOJE SIE !!!

                I zeby nie bylo - rozumiem ze sa fajni faceci - tylko ze nigdy nie wiadomo - i jest to jak los wygrany na loterji.

                • jarkoni Re: randkowanie po rozwodzie 15.11.10, 16:52
                  Czyli a priori uznajesz, że wszyscy faceci to zdradzające hmmm.. sukinkoty, delikatnie mówiąc(moja Babcia mawiała sukinkot, unikając bardziej mocnego słowa).
                  To zrób inaczej- zrób listę cech pasującą do tej perełki.
                  Na koniec: uważaj, i tak się możesz pomylić.Facet potrafi grać prawdziwą perełkę miesiącami, co z niego wyjdzie potem - czas pokaże.
                  Przestraszyłem?
                  • xciekawax Re: randkowanie po rozwodzie 15.11.10, 17:30
                    Nie uwazam ze wszyscy tacy sa. np kilka miesiecy temu poznalam chlopaka w moim wieku ktory jest w podobnej sytuacji do mojej: dziewczyna zlamala mu serce, byl roztrzesiony - bylismy i jestesmy dla siebie wsparciem. Wiec dzieki niemu nie zniechecilam sie kompletnie do facetow.

                    > Na koniec: uważaj, i tak się możesz pomylić.Facet potrafi grać prawdziwą perełk
                    > ę miesiącami, co z niego wyjdzie potem - czas pokaże.
                    > Przestraszyłem?

                    Alez ja to wiem i to mnie wlasnie przeraza. np: nawet mojego exa dobzi znajomi nie moga nadal uwierzyc w to co on nawyprawial-spodziewali sie po nim wszystkiego ale tego akurat nie (bardziej sie spodziewali ze pewnego dnia ja go kopne w d..). W dodatku z tego co sie dowiaduje to nie byly jego pierwsze zdrady, a on o mnie myslal ze ja mu wszystko wybacze i ze zawsze bede w jego zyciu. I chociaz pojechal do dziewczyny 14 lat mlodszej od niego - to u znajomych plakal bo "nigdy nie chcial aby mnie tak skrzywdzic". brrrr..... Swoja droga faceci sa dziwni - bo on nadal mnie rani i upokarza jezdzac do jakis mlodych dup, a podobno strasznie to wszystko przezywa.

                    Nie chce stac sie kobieta ktora nienawidzi mezczyzn, ale z tego co widze, slysze i sama doswiadczam - trudno bedzie mi taka sie nie stac. A byloby to smutne gdybym taka sie stala.

                    Ale masz racjie z tym, ze teraz patrze zupelnie inaczej na facetow i analizuje pewne zachwania jako cechy charakteru. Np: jeden koles powiedzial ze odezwie sie na weekend - nie odezwal sie- czy z nim w przyszlosci sie spotkam? NIE! bo ja nie lubie nieslownych ludzi.

                    I juz wole byc restrykcyjna i latami byc sama - niz miec "byle kogo" albo faceta ktory nie jest na poziomie.
                    • jarkoni Re: randkowanie po rozwodzie 15.11.10, 18:11
                      Na tym forum są faceci na poziomie- ale już zajęci...
                      • xciekawax Re: randkowanie po rozwodzie 16.11.10, 00:33
                        a co mnie obchodza zajeci faceci? wink
                        • raszefka Re: randkowanie po rozwodzie 16.11.10, 13:51
                          To mi przypimniało pewną rozmowę przed kilkunastu miesięcy. Żaliłam się przyjaciółce, że wszyscy fajni faceci są już zajęci. Westchnęła filozoficznie... "Właśnie zaczynają się zwalniać".

                          Jeszcze nie spotkałam takiego "zwolnionego".
                          • e-stworek Re: randkowanie po rozwodzie 16.11.10, 14:42
                            A ja spotkałam.I mam wrażenie ze z takim jest duzo trudniej zbudowac cos powaznego...Albo ja jestem jakaś skrzywiona...sad
                          • xciekawax Re: randkowanie po rozwodzie 16.11.10, 18:38
                            hehehehe, podoba mi sie to. Chociaz sama jestem rozwodka to zdecydowanie juz wiecej nigdy nie bede sie wiazala z rozwodnikami lub z dziecmi alkoholikow. I wiem ze to jest krzywdzace, ale nie stac mnie na powtorke z rozrywki.
                          • zmeczona100 Re: randkowanie po rozwodzie 16.11.10, 21:52
                            raszefka napisała:

                            > Żaliłam się przyjac
                            > iółce, że wszyscy fajni faceci są już zajęci.


                            Bo to prawda. Facet jest jak telefon- albo zajęty, albo pomyłka.

                            Westchnęła filozoficznie... "Właś
                            > nie zaczynają się zwalniać".
                            >
                            > Jeszcze nie spotkałam takiego "zwolnionego".

                            Zwolnionych Ci pod dostatkiem wink Ale spotkać takiego, który sam się zwolnił, to już inna para kaloszy wink
                          • jurek7 Re: randkowanie po rozwodzie 22.11.10, 15:09
                            raszefka napisała:

                            > To mi przypimniało pewną rozmowę przed kilkunastu miesięcy. Żaliłam się przyjac
                            > iółce, że wszyscy fajni faceci są już zajęci. Westchnęła filozoficznie... "Właś
                            > nie zaczynają się zwalniać".
                            >
                            > Jeszcze nie spotkałam takiego "zwolnionego".

                            A są tacy, są. smile
                            Nigdy się nie spodziewałem wystąpić w tej roli, ale i mi okazało się to ostatnio dane...
                            • raszefka Re: randkowanie po rozwodzie 22.11.10, 16:40
                              jurek7 napisał:
                              >
                              > A są tacy, są. smile
                              > Nigdy się nie spodziewałem wystąpić w tej roli, ale i mi okazało się to ostatni
                              > o dane...
                              >
                              Jest Was więcej niż jeden wink
                              • errare_humanum_est Re: randkowanie po rozwodzie 22.11.10, 16:57
                                raszefka napisała:

                                > Jest Was więcej niż jeden wink

                                Aha smile
      • ola_golabkowa Re: randkowanie po rozwodzie 15.11.10, 16:09
        z_mazur napisał:
        >
        > Natomiast gdy człowiek już się trochę otrząśnie i czuje się dobrze sam ze sobą
        > i życie w pojedynkę jest całkiem ok, to dopiero wtedy tak na prawdę robi się w
        > tym życiu miejsce na to, żeby być z kimś.

        A jeśli moje poukładane życie w pojedynkę będzie zbyt ok? Chciałabym z kimś być, ale mam fajne stabline życie, z córką we dwie. Boje się, że się przyzwyczaję (a może już się przyzwyczaiłam?) i nikt nowy się tam nie zmieści.
        • z_mazur Re: randkowanie po rozwodzie 15.11.10, 19:34
          > A jeśli moje poukładane życie w pojedynkę będzie zbyt ok? Chciałabym z kimś być
          > ale mam fajne stabline życie, z córką we dwie. Boje się, że się przyzwyczaję
          > (a może już się przyzwyczaiłam?) i nikt nowy się tam nie zmieści.

          Spoko spoko. Myślałem dokładnie tak jak Ty. smile)))
          Ale okazuje się, że jak trafiasz na tego właściwego kogoś, to jakoś błyskawicznie robi się miejsce w życiu.

          A obawy przedu utratą niezależności, to normalne, a na pewno lepsze od lęków przed byciem samemu.
          • argentusa Re: randkowanie po rozwodzie 16.11.10, 10:59
            Z-Mazur, podpisuję się obiema kończynami górnymi oraz dolnymi też smile.
            Życie miałam bardzo poukładane, z dziećmi, pracą, przyjaciółmi, rodziną.
            i było mi dobrze. Aż spotkałam Kogoś. I chociaz wcale nie miałam zamiaru rujnowac sobie stabilizacji, okazało się, że można być zadowolonym z kolejnej zmiany w życiu. Bałam się jak dzieci zareagują - niepotrzebnie. Wczoraj właśnie starszy powiedział, że się cieszy, że jest taki ktoś jak moj next.
            Mam wrażenie, że po prostu przyszedł właściwy CZAS.
            powodzenia smile
            A.
            ps. ale prawdą jest, że po drodze do Kogosia, zrobiłam spory odsiew.
        • malgolkab Re: randkowanie po rozwodzie 15.11.10, 22:06
          ola_golabkowa napisała:


          > A jeśli moje poukładane życie w pojedynkę będzie zbyt ok? Chciałabym z kimś być
          > , ale mam fajne stabline życie, z córką we dwie. Boje się, że się przyzwyczaję
          > (a może już się przyzwyczaiłam?) i nikt nowy się tam nie zmieści.
          jak to będzie Ktoś przez duże K to się zmieścismile)
          • ola_golabkowa Re: randkowanie po rozwodzie 16.11.10, 13:53
            Dzięki Wam za dobre słowo smile Znaczy, że nie tym razem.

            Myślałam, że ucieknę statystykom i uda mi się za pierwszym podejściem wink Ale widać jestem zbyt przeciętna.
    • diamond82 Re: randkowanie po rozwodzie 15.11.10, 18:58
      Hmmm randkowanie?Wiecie co? mam skonczone 28 lat i dwojke malutkich dzieci. Randkowanie??? . Moj jeszcze maz razem z pozbyciem sie zony pozbyl sie dzieci. Jestem na etapie rozwodu z jego winy i odebrania mu praw rodzicielskich. Nawet nie wiem, czy zyje. Moj maz pewnie randkuje, a jakże!!!,a JA? Ja moge o tym zapomniec, nic tylko "skakac z osmego".Prawda? Jestem podobno "ladna, atrakcyjna" kobieta, podobam sie mezczyznom, ale co z tego? Nie ma czasu i nie bedzie, a wizja poznania kogos komu nie bedzie to przeszkadzala-marna, zeby nie powiedziec zerowa. Najbardziej w zyciu boje sie smierci bliskich i SAMOTNOSCIsad
      • raszefka Re: randkowanie po rozwodzie 15.11.10, 19:06
        Mam 32 lata i tylko jedno dziecko, ale też kiedyś myślałam, jak Ty. Przeszło, choć ani dziecko nie zniknęło, ani czas się nieoczekiwanie nie poszerzył.
        Mam nadzieję, że Ci minie. Szczerze Ci tego życzę.
      • xciekawax Re: randkowanie po rozwodzie 15.11.10, 19:10
        a nie masz pomocy od rodziny? aby do babci dzieci oddac na troche? Moi rodzice czesto zostawiali mnie i rodzenstwo u cioc, lub u babci, i mam przez to wspaniale wspomnienia.

        Tu nawet nie chodzi o to abys szukala "tatusia" dla dzieci, ale zebys raz na pewien czas wyszla do klubu, lub do teatru, gdzies tam - i poczula sie kobieta - ktora jestes!

        Wiecie, jak ex mnie zostawil to czasami myslalam ze lepiej by bylo gdybym miala dziecko, bo przynajmniej "mialabym dla kogo zyc" i "nie bylabym taka samotna". Teraz, gdy juz emocjie opadly bardzo sie ciesze ze nie mam dziecka z tym dupkiem.
      • altz Re: randkowanie po rozwodzie 15.11.10, 19:30
        Dwoje malutkich dzieci bywają atrybutem.
        Może oznaczać zdrową kobietę, a są mężczyźni którym się dzieci bardzo podobają, np. mi się podobają kobiety w ciąży i z małymi dziećmi.
        Mój znajomy (kawaler) ma świetny kontakt z dziećmi i bardzo się wkurza, jak ktoś nie tak zachowuje się wobec dziecka, raz nawet widziałem, jak chciał ojcu dziecka za coś takiego dać w mordę. wink

        Czemu chcesz odebrać ojcu dzieci prawa rodzicielskie? Czyżby jakaś poważna sprawa kryminalna?
        • diamond82 Re: randkowanie po rozwodzie 15.11.10, 21:52
          Ojciec moich dzieci nie kontaktuje sie z nimi od momentu kiedy w koncu postanowilam od niego odejść. Więc od marca b.r.Był to dłuuugii proces, wiec nie bede sie tutaj rozgadywac co do powodów rozpadu tegoż"małżeństwa". Dzieci urodziłam zaraz po ślubie.
          Niejednokrotnie uderzył mnie i opluł w obecności dzieci, nie wzruszylo go to,ze tak strasznie płakały. Kilka razy wzywalam policje, rowniez po tym jak wybił mi szybę w samochodzie.Nie łozy na utrzymanie dzieci, choć ma zasadzone alimenty na nie( i na mnie,ale to szczegół), nie dzwoni, nie pyta o ich zdrowie, a mieszka w tym samym miescie, 5 min drogi samochodem. Zastanawiam sie,zeby jednak mu te prawa narazie ograniczyć, a nie calkowicie pozbawic, chociaż mam powody i co ważniejsze dowody są,by pozbyc go tej wladzy calkowicie. Jak sądzicie? Mial rowniez przeszlosc spod ciemnej gwiazdy"- narkotyki, sprawe o rozboj itp. Oh, duzo tego było, można by było ksiazke napisac...

          Dziekuje Wam za podtrzymanie na duchu...postanowiłam zabrać głos w sprawie randkowania, bo dla mnie to jak narazie abstrakcjasmile, bardzo przyjemna abstrakcjasmile. Niektorzy mi mówią,ze jestem"bogatsza" o wiek, ze mloda jestem i jeszce będę szcześliwa. Wiecie co?, ale to jest raczej bardziej dobijajace niż pocieszające...

          Jednego jestem pewna nigdy nie bede żalowac swoich dzieci i nigdy nie powiem,ze jestem ofiarą złego faceta w odniesieniu do swoich dzieci... A czas pokaże, może Bóg ma jakiś pozytywny "plan" rownież i dla mniesmile
          Pozdrawiam!kiss
          • zmeczona100 Re: randkowanie po rozwodzie 15.11.10, 21:59

            Diamond, a co komornik na niepłacenie Wam alimentów??
            Ja tam prawa ograniczyłabym takiemu "ojcu", no ale cięta jestem na takich tatusiów.
          • altz Re: randkowanie po rozwodzie 15.11.10, 22:14
            Ja nie jestem cięty na ojców i wiem, że dzieci muszą widywać ojca.
            W tym jednak przypadku jestem za pozbawieniem całkowitym praw.
            Przedyskutuj to z osobami znającymi Was i te sprawy.
            Dlaczego tak ostro? Obawiam się, że to nie koniec problemów.
            A jak prześpisz moment, to przyjdzie taki czas, że się coś stanie ojcu dzieci i będziecie go utrzymywać. To jest realne, więc uważaj.
          • tesknotazabija Re: randkowanie po rozwodzie 15.11.10, 22:33
            Trzymam za CIebie kciuki i wierzę, że i do Ciebie uśmiechnie się los.
            Ja mam 31 lat, malutkie dziecko i żadnej rodziny blisko. Mam tylko nianię od poniedziałku do piątku. Nie ma mowy o randkowaniu, umawianiu się, ale myślę, że na wszystko potrzebny jest czas.
            Powiedziałam kiedyś mojemu jeszcze mężowi, że mój syn to najpiękniejszy prezent jaki od niego dostałam, niezależnie od tego, że mąż porzucił nas jak worek kartofli jeszcze przed porodem. I mój syn to jedyny prezent, którego mu nie oddałam. Ostatnio spakowałam rzeczy, które dostałam od męża w wielki karton i zostawiłam mu pod drzwiami mieszkania, w którym mieszka z kochanką. Dorzuciłam karteczkę, że nie chce tych rzeczy, niech nimi obdaruje kochankę, bo najwyraźniej lubi rzeczy mocno używanesmile Zeszłam troszkę z tematu, ale tak mnie jakoś naszłosmile
            Pozdrawiam serdecznie i głowa do góry, a tatusiowi odbierz prawa, bo na nie nie zasługuje,
            • diamond82 Re: randkowanie po rozwodzie 15.11.10, 22:50
              Zmeczona- u komornika byłam, on nigdzie legalnie nie pracuje, nic innego " nie ma", wiec komornik nie wiele pomoże. Na szczescie mam pomoc rodziców, ktorzy są dość zamożnymi ludźmi. Mieszkam u nich w domu. Cholerka- to nie jest szczyt moich marzeń, bo z rodzicami układa się rówżnie. Szczegolnie z mamą, ale nie mam innego wyjścia. Jestem im wdzięczna za pomoc. Od nastepnego roku daje swoje maluchy do przedszkola i wracam do pracy, a raczej szukam innej! Chce zmienić calkowicie otoczenie, bardziej sie usamodzielnic, ale pomalutku, pomalutku...

              Altz- też w chwilach rozpaczy mysle o calkowitym pozbyciu go wladzy, ale tak strasznie szkoda mi moich maluszkowsad, ze ON bedzie sie na mnie za to mścił, co jeszcze bardziej na NICH sie odbije, ale tak jak napisales z NIM to jeszcze nie koniec...Chociaż bać się go, nie boję!

              Ciezki okres przede mna, ale wytaczam cięzkie działa i naprzód- MUSZĘ!

              Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie!
              Dziękujekiss
              • e-stworek Re: randkowanie po rozwodzie 16.11.10, 09:33
                Spokojnie.Ciesz sie że masz gdzie mieszkać i masz od kogo uzyskać pomoc...
                To juz jest bardzo dużo.Nie być samej!
                Ja tez mam 28 lat,dwójke dzieci...Mój eks tez swojego czasu czesto sie odgrażał,straszył...Teraz zabiera dzieci sporadycznie...Żyje swoim nowym zyciem...
                Będzie dobrze,
                pozdrawiam
                • jarkoni Re: randkowanie po rozwodzie 16.11.10, 09:50
                  Musi być dobrze..
                  Cieszy Diamond, że masz na tyle dużo samozaparcia i woli walki, i wierzysz, że będzie już tylko lepiej.
                  Pozdrawiam i tak trzymaj..
                  • diamond82 Re: randkowanie po rozwodzie 16.11.10, 11:10
                    Dziękuje Wam bardzo. To duzo dla mnie znaczy. Choc nie jestem sama, tak jak piszesz e-stworek, to samotna na pewno. Jestem trochę zamknięta w "złotej klatce". Wpadłam jakby z deszczu pod rynnę. Wszystko co zrobilam, jakie decyzje podjelam i robie nadal robie dla swoich dzieci, bo wiem,ze "nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu" i swoją dumą, mogłabym zrobić na szkodę nie sobie, ale tylko swoim dzieciom. Moi rodzice(mama) nie są łatwymi do życia w symbiozie. Dziękuje im jednak za wszystko, bo gdyby nie oni....to wole nie myśleć!...A ja mam nadzieje,ze jak sie w koncu rozwiodę, pozałatwiam formalnie sprawy będzie czas na zastanawianie sie dalej nad zyciem i sobą. Narazie jestem "zawieszona w próżni" i musze uzbroic sie w anielską cierpliwosć.Zakladam więc pancerz ochronny i uodparniam się na ciosy.

                    Swoja podstawe zawdzieczam w duzej mierze tylko sobie, leczylam się ponad 2 lata na depresję. Każdy człowiek ma w sobie jakis mechanizm obronny i albo przepadnie z kretesem, albo odbije się od spodu dna. Mnie sie udało. To jeszcze nie fajerwerki, ale mam w sobie duzo samozaparcia. Dzieci daja mi ta siłe, a na swoje szczęście poczekam- może kiedyś z kimś...kto wie!?

                    Pozdrawiam, milego dnia zycze Wam wszystkimsmile
                    • xciekawax Re: randkowanie po rozwodzie 16.11.10, 17:01
                      Każdy człowiek ma w sobie jakis mechanizm obronny i albo przepa
                      > dnie z kretesem, albo odbije się od spodu dna.

                      A wiesz ze ja chyba mam tendencjie masochistyczne, lub nie umiem sie bronic bo przez te lata po prostu dawalam sie ranic zamiast kopnac pana duzo, duzo wczesniej/? Rowniez naiwnosc nie pomaga.
    • dziad47 Re: randkowanie po rozwodzie 16.11.10, 16:49
      Temat który poruszyłąś, pozwolił mi na zmierzenie sie z kolejną barierą przedemna. Co po walce o rozwód, co po spłaceniu długów. Normalne życie, ale jak z kim i po co.
      Mam nadzieje że tobie sie uda i zaczniesz życ radośnie. Pozdrawiam
      • xciekawax Re: randkowanie po rozwodzie 16.11.10, 17:06
        Hej, pozdrawiam.

        Po pierwsze miec normalne zycie jest cudowne. Gdy wchodze do swojego pustego mieszkania, tak, czasami przychodzi smutek - ALE - od wyprowadzenia sie eksa nie mialam w swoim mieszkaniu ani jednej awantury wink , nikt mnie nie krytykuje za to CO ogladam, moge robic co mi sie podoba - i wiesz co? lubie to!

        I jak to jak? z kim? po co? Zyjesz tak jak TY chcesz - to sa Twoje regoly, i ty ustalasz z kim, jak, i po co.

        • altz Re: randkowanie po rozwodzie 17.11.10, 00:13
          > I jak to jak? z kim? po co? Zyjesz tak jak TY chcesz - to sa Twoje regoly, i t
          > y ustalasz z kim, jak, i po co.

          Są ludzie, którzy się nie nadają do małżeństwa, bo jakoś się trzeba dopasować,
          tylko szkoda, że o tym nie wiedzą i się pobierają.
          • e-stworek Re: randkowanie po rozwodzie 18.11.10, 09:12
            Chyba nie do końca tak jest.Ludzie wchodząc w związek z drugim człowiekiem często zapomniają ze trzeba ciężko pracować nad takim żeby się udało.Większośc ludzi wychodzi z założenia że daje z siebie wszystko na co ich stać.I ponad to juz nie można się bardziej wysilić...Tu chyba nie o dopasowanie chodzi tylko o zrozumienie drugiego człowieka,zrozumienie tego że on jest odrębnym istnieniem,które ma prawo do własnego zdania i spojrzenia na niektóre sprawy...ehh długo by jeszcze pisaćsmile
            • xciekawax Re: randkowanie po rozwodzie 22.11.10, 15:37
              Tu chyba nie o dopasowanie chodzi tylko o zroz
              > umienie drugiego człowieka,zrozumienie tego że on jest odrębnym istnieniem,któr
              > e ma prawo do własnego zdania i spojrzenia na niektóre sprawy...ehh długo by je
              > szcze pisaćsmile

              hehehe, tak ja traktowalam swojego ex, niestety jego spojrzenie na niektore sprawy bylo takie ze to jest ok ze mnie oklamuje i zdradza na prawo i lewo. A wszystkie znajome teraz wypowiadaja mi ze to moja wina bo "dalam mu za duzo luzu".
              • anka_cyganka35 Re: randkowanie po rozwodzie 23.11.10, 08:49
                a ja się mam zamiar umawiac na randki. walić się u mnei zaczęło dwa lata temu, od pół roku mieszkam sama z młodym. mam znajomych spotykamy się imprezujemy od czasu do czasu nie narzekam. dobrze sie już czuje ze sobą samą ale chciałabym tez poczuć się dobrze z kimś smile

                ps. diamond trzymam kciuki
                • anka_cyganka35 było miło i się zesra... 29.11.10, 10:47
                  byłam w sobote na kawce spacerze. było miło wczesniej kilka dni sms (znajomość z netu). po powrocie do domu sms miłe dalej i ok. ale nastepne były juz z propozycja na wieczorne spotkanie i z mała dygresja do ranka. no i sie wkurzyłam. cholera czy nie moze to byc jakos naturalnie, ze spotykamy sie i dzieje sie tak , ze lądujemy w łózku? mam się na to umawiac? niech spada na drzewo.
                  • anka_cyganka35 ale sie nei zrażam 29.11.10, 14:17
                    i już się umawiam na następną. z innym. smile
                    • naliterem Re: ale sie nei zrażam 29.11.10, 14:47
                      Skąd ty ich bierzesz smile ?
                      Gratuluję aktywności!
                      • anka_cyganka35 Re: ale sie nei zrażam 29.11.10, 15:13
                        z ogłoszenia smile
                        Dwa lata przepłakane chyba wystarczą co ? smile
                        • raszefka Re: ale sie nei zrażam 29.11.10, 16:28
                          Jasne!! Tak trzymaj smile

                          I tak dobrze, że nie zaproponował "śniadania" w pierwszej wiadomości ;P
                  • xciekawax Re: było miło i się zesra... 29.11.10, 18:31
                    tak to jest gdy umawiasz sie z facetami z netu! sorry, ale uwazam ze to nie jest dobre miejsce na spotykanie ludzi.
                    • kalpa Re: było miło i się zesra... 29.11.10, 19:09
                      Faceci z netu to w końcu mężczyźni z reala, tyle, że poznani drogą on line. Po różnych doświadczeniach doszlam do jednego wniosku- jesli pan nie chce się spotkac "na żywo", to nie kontynuuję znajomosci. Siedzenie przed ekranem i pisanie... fajne przez chwile, ale w sumie to sucha forma znajomości- przynajmniej dla mnie. Poza tym... mam za soba dwa doswiadczenie- fajnie sie pisalo, nawiazala się nawet jakas sympatia i więź, ale jak się w końcu spotkaliśmy, to... jeden pan był kompletnie nie w moim stylu zapachowym (mowiąć wprost czuć mu bylo z ust), a drugi... mial tak wilgotne rece i twarz, ze na mysl, że mógłby mnie dotknąc dostałam gesiej skóry. Bylo przykro i mnie i jemu, bo co miałam mu powiedziec- kochany,nigdy z tobą nie pójdę do lozka bo mnie obrzydza twój pot? Gdybym go widziala wcześniej, to nie nawiązalabym żadnej znajomości.
                      Ale w sumie miałam szczęście, zawsze trafialam na panów na poziomie i mam z nimi mile wspomnienia. A jesli chodzi o sex... mam temperament, potrzebuje mężczyzny i nie udaję niewinnej dziewicy, bo już zdążyłam zapomniec co to za stan. Ale wszystko ma swoj czas miejsce i smak - nie lubię bylejakości i dlatego jesli już, to wymagam dobrego poziomu smile A w milość nadal wierze i jestem pewna, że sie z Moim Mężczyzną spotkamy wkrótce smile
                      • anka_cyganka35 Re: było miło i się zesra... 30.11.10, 08:39
                        oczywiście, że na necie głównie frustraci, desperacji i amatorzy sexu za free. w to, że będę szłą na ulicy i ktoś podejdzie fajny i zaproponuje kawę już nie wierzę polscy mężczyzni tego nie robią więc innych szans na poznanie kogoś nie mam
                        • adaria38 Re: było miło i się zesra... 30.11.10, 09:19
                          Mój były znajomy jest na kilku portalach randkowych, ma tam po kilka kont(gdy ktoś go rozpozna i czuje się spalony to zakłada następne konto) i poluje na "okazję" w postaci naiwnych kobiet, a co jak co ale uwodzić to on umie i makaron na uszy nawijać. Myślę, że wiele dziewczyn daje się nabrać. On- odmłodzony o ....kilkanaście lat i pełen zalet smile))
                    • hanyszka Re: było miło i się zesra... 30.11.10, 15:32

                      E tam, tak samo dobre, jak każde inne. Tak jakby umawianie się z facetami poznanymi w realu owocowało samymi sukcesami. Kalpa ma rację.
                      I tu, i tam możemy się ostro przejechać. I tam, i tu trzeba po prostu myśleć, uważać i nie oczekiwać zbyt dużo na dzień dobrywink
                      • xciekawax Re: było miło i się zesra... 30.11.10, 15:43
                        Nie zgadzam sie. W realu moge od razu przefiltrowac mezczyzn, i od razu wiem czy mam z kims chemie, czy mi sie podoba, mam intuicjie czy bajeruje, jak sie zachowuje, itd....

                        Na necie... sorry, ale slowka sa przemyslane, oczywiscie kazdy ma czas aby odpowiednio cos tam napisac, przemyslec, pokazac sie z najlepszej strony. Tak naprawde nie wiemy kto siedzi po drugiej stronie ekranu kompa.

                        Chodzi o to ze w realu latwiej wychwycic "bajerantow", a na necie trzeba wiecej zab calowac zanim sie znajdzie ksiecia! o!
                        • kalpa Re: było miło i się zesra... 30.11.10, 19:26
                          Zgadzam sie z tym, co piszesz xcikawax, ale w realu mam dwójkę dzieci i pracuję, wiec nie mam zbyt wielu okazji do poznawania nowych osób- dlatego net mi w tym pomaga. Ale nie lubie tracić czasu na nawijanie makaronu na uszy, wiec jak mi sie ktos podoba, to staram sie poznac go w realu- zazwyczaj na pierwszym spotkaniu już wiesz, czy ma sens kolejne, czy nie. A z panami, którzy chca tylko pisac nie kontynuuje- bo nie o takie znajomości mi chodzi.
                          • anka_cyganka35 Re: było miło i się zesra... 01.12.10, 08:59
                            a jak Kalpa mam jednego młodego i nie mam mozliwosci poznawania w realu. wiec pozostaje mi tylko net póki co
                        • hanyszka Re: było miło i się zesra... 01.12.10, 13:15
                          A dla mnie akurat ma bardzo duże znaczenie jak kto pisze, w jaki sposób formułuje myśli. W realu często taką osobę ogranicza nieśmiałość.
                          A chemia: no cóż, nie zawsze pojawia się od razu. Pierwsze spotkanie nie zawsze jest decydujące. Jeszcze mi się nie zdarzyło zakochać się od pierwszego wejrzenia wink
                          • to.ja.kas Re: było miło i się zesra... 06.12.10, 20:33
                            Randkowanie dodaje powera, poprawia nastrój i ...czasami poznajemy kogos wyjątkowego. Serio wink
                            • argentusa Re: było miło i się zesra... 07.12.10, 17:34
                              hihih, święta racja Kas, święta racja.
                              Cholera, a potem się zastanawiasz JAK to się mogło stać, że Ty i Ktoś się spotkaliście!
                              i tego się będe trzymać.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja