wyrzuty sumienia

28.11.10, 14:52
Obudziłam się dzisiaj rano i nie mogę przestać myśleć o wyrzutach sumienia - nie moich dodam od razu, bo takowych nie mam. Ci co znają moją historię domyślają się pewnie dlaczego o tym myślę. Trochę pogoda wpędza mnie dzisiaj w taki nastrój.
Czy uważacie, że ktoś kto ma wyrzuty sumienia, że źle zrobił, tak jak np mój mąż - porzucił kobietę ciężarną, porzucił dziecko, znalazł sobie kochankę może wyczyścić sobie sumienie mówiąc tylko słowo PRZEPRASZAM?
Wczoraj mąż powiedział mi, że już mnie przeprosił za to co zrobił i że sumienie ma już czyste i może układać sobie życie na nowo.
Może moje pytanie jest z tych infantylnych, ale czy uważacie, że po czymś takim co on zrobił można spokojnie zaczynać wszystko od nowa, bez żadnego obciążenia?
    • dorata351 Re: wyrzuty sumienia 28.11.10, 17:36
      W kwestii układania sobie zycia na nowo, to chyba Ty masz w tej chwili decydujace zdanie, co? Czy bez obciążenia, to raczej niemożliwe, ale zawsze jest nadzieja, że z czasem sie poukłada.
      • doma791 Re: wyrzuty sumienia 28.11.10, 18:02
        Tęsknota a ty mylisz ze taki facet jak Twój mąż to w ogóle wie co to wyrzuty sumienia?Przeciez on chyba nie ma sumienia?
        Co do układania sobie zycia to wiesz-jemu się zdaje ze on sobie je ułozy,tylko jaka to będzie jakośc zycia?A tej kochance to tez chyba trzeba współczuć,bo nie wie w co się wpakowała
        • tesknotazabija Re: wyrzuty sumienia 28.11.10, 18:31
          Co do kochanki to musze sie przyznac, ze faktycznie zaczynam jej współczuć. Na początku byłam na nią wściekła, oskarżałam ją, że zniszczyła mi życie, rodzinę, a teraz zaczynam myśleć, że ona nawet nie wie w jakie problemy się pakuje i trochę mi jej żal. Ma 26 lat, jest młoda, ładna, wykształcona, pracuje w bardzo dobrej firmie i bierze sobie na głowę faceta, który ma 2 żonę i masę problemów ze sobą, na początku tylko emocjonalnych, teraz dojdą też finansowe.
          Ja wiem, że ona nie zna całej prawdy o nas bo kilka dni temu, jak mąż mnie przepraszał powiedział mi, że opowiedział jej o mnie same kłamstwa i ona generalnie ma mnie za szurnietą kobietę. Nic tylko to nagrać i jej puścić, jako przestrogę.
          • malgolkab Re: wyrzuty sumienia 29.11.10, 09:46
            mój ex jest po 2 rozwodach, teraz ma kandydatkę na żonę nr 3, która ma 24 lata. I tez póki co chyba święcie wierzy w to, że biedak miał 2 szurnięte żony i z jednej strony jej współczuję, z drugiej- cieszę się, że się trafiła, bo przynajmniej ja mam spokój (był moment, że rozpowiadał wszystkim, że jeśli go ładnie poproszę i wszystko w sobie zmienię to się zastanowi i może do mnie wróci).
    • podroznie T :) 28.11.10, 17:56
      Wiesz smile tak patrząc literalnie z wyrzutami sumienia, jak z wulkanicznymi erupcjami.
      Wczoraj były dzisiaj chwilowo o nich zapominamy. W naszym języku źle to zakodowano.
      Język polski pozwala je na chwilę zmarginalizować.

      Jesteś takim życiowym pirofitem.
      Kosztuje Ciebie to wiele; trzymasz przysłowiowy pion.

      Pora pomyśleć o kolejnym tygodniu.
      Pa.

    • krowka.bordo Re: wyrzuty sumienia 28.11.10, 17:59
      Czytałam Twój wątek Tęsknoto, moim zdaniem wyrzuty sumienia Twój mąż zapewne ma, bo tak duży bagaż zazwyczaj ciąży. Może on tego nie okazuje, bo nie chce przyznać się do porażki: w końcu sam doprowadził do tego, co ma (czy nie ma).

      Domyślam się, czemu Ci to chodzi po głowie. Jego ewentualne rozterki moralne byłby pomocne, gdybyś chciała do niego wrócić. Okazanie skruchy i wyrzutów sumienia pomaga wybaczyć.

      z innej strony, może to i lepiej, że mąż nie rozpamiętuje win, niech poświęca teraz czas i energię na znalezienie pracy oraz opiekę nad dzieckiem. jako mąż się nie sprawdził, ale nadal jest ojcem, niech się na tym skupi i powodzenia.

      może za jakiś czas będziesz mogła mu wybaczyć bez przeprosin z jego strony.
      • tesknotazabija Re: wyrzuty sumienia 28.11.10, 18:38
        krowko, nie chodzi mi o ewentualny powrot. Mysle o tych wyrzutach, bo widziałam przed sobą męża, który płakał mówiąc, że ma tak ogromne wyrzuty sumienia za to co zrobił, że nie może z tym żyć, że tak bardzo poniżył mnie i naszego syna. A kilka dni później mówi mi, że już sumienie ma czyste-przeprosił mnie i wszystko jest ok. On przepraszał, ale ode mnie słowa wybaczam nie usłyszał. To jest dla mnie niepojęte. Pomijając już wszystkie jego inne zachowania.
        • krowka.bordo Re: wyrzuty sumienia 28.11.10, 19:06
          Może on próbuje nie poddawać się emocjom, stanąć psychicznie na nogi, iść dalej, nie rozczulać się nad sobą. jeśli tak jest, tym lepiej dla waszego synka. ale jak Twój mąż to sobie układa w głowie, wie tylko on.

          byłam kiedyś zdradzona i chociaż doczekałam się przeprosin w całkiem przyzwoitym stylu, chociaż miałam świadomość, że jemu jest bardzo wstyd, że mnie tak hmm brzydko potraktował, to tylko czas pomógł mi się z tego otrząsnąć. rozkminianie „jak on mógł” nie sprzyja gojeniu się ran. do dziś nie wiem jak, widocznie jakoś mógł. najważniejsze, że po czasie liczy się wyłącznie to, co mogę ja.
          • labadine Re: wyrzuty sumienia 28.11.10, 19:19
            Przeprosiny czy prosba o wybaczenie to tania meska manipulacja ktora nalezy tylko wysmiac i wykpic prosto w oczy.
    • kasper254 Re: wyrzuty sumienia 28.11.10, 19:15
      W dzisiejszym, konsumpcyjnym świecie, nie ma miejsca na wyrzuty sumienia, realizowane przysięgi itd. Drobiazg urasta do rangi niebotycznego problemu, gdy szybko i bezproblemowo można coś odrzucić, z czymś skończyć, porzucić dzieci czy żonę lub męża."
      Trafiłaś na jednego z wielu drani, którego nic nie nauczyło zniszczone życie kogoś i który dalej będzie szedł jak walec - w świecie, które jest marketem.
      Kiedyś rozmawiałem z mordercą. Stwiedził: "Zaciukałem i co się stało wielkiego?". Wyszedł po 5 latach i zabił znowu.
      • z_mazur Re: wyrzuty sumienia 28.11.10, 20:14
        Oj Kasper dałbyś już spokój z lamentowaniem na temat upadku moralności i konsumpcjonizmu.

        Myślisz, że społeczeństwo w średniowieczu (stosunek rycerstwa do chłopów i mieszczan), czy w starożytności (niewolnictwo), czy w początkach ery industrialnej (wyzysk robotników), stało na jakimś wyższym szczeblu rozwoju emocjonalnego i moralnego?

        Czy teraz traktowanie się wzajemnie ludzi w niektórych przypadkach jesta jakoś dramatycznie gorsze od tego, sprzed 100-200 lat?

        Twoje wpisy przypominają mi takie biadolenie starców nad upadkiem obyczajów na zasadzie "za naszych czasów...". Trochę to śmieszne.

        Myślisz, że jakbyś 1000 lat temu zapytał jakiegoś zbrodniarza o jego refleksję nad swoim czynem, to usłyszałbyś jakieś kajanie się?
        • kasper254 Re: wyrzuty sumienia 29.11.10, 07:17
          1. Nie lamentuję. Siedzę sobie wygodnie, patrzę na świat, w tym - ludzi - i widzę w świetle tego, co sam przeżyłem, co zaobserwowałem, wyczytałem. Konsumpcjonizm jest faktem,kamieniem węgielnym,probierzem wszelkich dzisiaj zmian. Upadku moralności nie ma, bo jej po prostu nie ma. Wszelkie zasady, wartości, normy moralne, religijne, etyczne - wszystko to dzisiaj można potłuc o kant. Jeśli jakieś obowiązują, to tylko o tyle, o ile przyczyniają się do realizacji misji,celu,wartości firmy, prywatnego interesu jednostki itd.
          2. Wychodzimy z innych punktów widzenia. Twój - ujmuje statykę obserwowanych rzeczy,zjawisk,procesów - i jak najbardziej się z nim zgadzam. Nie ukazuje jednak tego, na co ja chciałem zwrócić uwagę. I w tej mierze z twoim punktem widzenia się nie zgadzam. Otóż człowiek w czasach, które minęły, miał jakiś punkt zaczepienia, należał do jakiejś grupy, było "kogoś", co dawało mu - być może tylko złudzenia porządku i bezpieczeństwa. Należał do rycerstwa lub chłopów, był wyzyskiwanym robotnikiem itd. To tworzyło pewien zamknięty świat wartości, idee, czasem - utopie. Miał też rodzinę, zazwyczaj wielopokoleniową z zaznaczonymi schematami zachowań, miejscem, specyfiką ról. Twarto stąpał w przestrzeni "sacrum" i "profanum". Oczywiście, było zło, bo ono tkwi w człowieku, była podłość itd., zabijali się - w historii ludzkości to była najczęstsza rozrywka.
          Dzisiaj powszechne jest, że człowiek żyje dorażnie, niepewny jutra. Nie wie, czy jutro, czy pojutrze, nie zwolnią go z pracy, czy partner,partnerka nie powiedzą mu "do widzenia"; porzuca dzieci, czy też dzieci nie odwrócą się od niego, nie wie, czy najbliżsi nie będą go oskarżać o molestowanie (jak mnie), i o inne okropne rzeczy. Człowiek współczesny nie ma miejsca urodzenia, wychowania, środowiska zawodowego i rodzinnego. Jest samotny, jak ten kutas, który porzucił bohaterkę wątku.
          • podroznie Kacper 29.11.10, 07:39
            Masz inteligenckie skrzywienie ze każdy nawet kutas
            ma poglebione myslenie o strachu, o sieganiu w starość
            nawet nie wspominając.

            Kutas korzysta w pełni z prawa wyboru naszych czasów.
            Chodził podobno ostatnio dużo do teatru ale pewnie
            starannie wybierając sztuki- Warszawa, Krakow mu to daje.
            Jeszcze czterdzieści lat temu głównym wydarzeniem byłby Adwent.

            To "wybieranie" jak z podrożą za granicę na dłużej-można już mentalnie nie wrócić.

            serdecznie pozdrawiam
          • szizumami Re: wyrzuty sumienia 29.11.10, 09:02
            w ramach "przepraszam"aczkolwiek zamiast tego słowa-
            mozna tez usłyszec-cyt;"nie zapomniałem twojej cipki!"
            ---
            wyrzutów nie ma,za to przejaw dobrej pamieci jest!
            moze nawet jakiejs tesknoty....
            albo..docenienia
            ....
            bywa ze ni logika ni czuciem osobnika nie zroumiec
            kląc za duzo nie ma sensu--wiec może wysmiac to wszystko
            wyluzowac bóle i zale

            wszak niektórym samcom magiczna pałECZKa toruje życie
            a nią moc jest wielka!
            niewielu udaje sie oprzec tej mocy
            WIERZE ZE NIEKTÓRYM jednak tak
            naprawde wierze!



            --
    • xciekawax Re: wyrzuty sumienia 29.11.10, 02:05
      wiesz.... moj maz tylko powiedzial "przepraszam", ale nic wiecej. Jego czyny mowily co innego. Mowil "przepraszam" a za dzien pojechal do kochanki. Mowi "przepraszam" a kupowal jej pluszowe misie.

      Mysle ze faceci inaczej mysla i postepuja, szczegolnie ci emocjonalnie niedojrzali. Niedawno uslyszalam ze zalil sie komus ze on wcale nie byl gotowy na malzenstwo - no, ale on te malzenstwo mi zaproponowal i bardzo zabiegal. Ze po kilku latach mu sie odwidzialo - teraz mowi co innego. dzieci!

      Mysle ze Twoj maz jeszcze nie przetrawil tego wszystkiego. I tez gra/czyni/zachowuje sie tak jak jest jemu najwygodniej. Tzn faceci, szczegolnie ci niedojrzali w ogole nie moga sprostac konsekwencjiom swoich czynow wiec w swojej glowie buduja sciane, i przez nia sie nie przebijesz. My, kobiety od lat nastoletnich mialysmy menstruacjie, mielismy bole, i bylysmy socialnie bardziej zgrane. To pozwala nam na przepracowanie problemow. Tacy ludzie jak Twoj maz blokuja sie i dlugo im zajmoje aby emocjie doszly do niego. Ale jak juz dojna to bedzie jakby ekspresowy pociag go uderzyl (jezeli wydorosleje kiedys). Teraz, on nie moze na siebie wziasc odpowiedzialnosci bo by to przygniotlo. Dlatego wszystko odbija sie od niego i zlatuje jak woda. Tlumaczyc mu cokolwiek to strata czasu.

      Dlatego nie mozesz sie przejmowac nim teraz. Teraz liczysz sie tylko ty. On jeszcze dlugo nie bedzie gotowy aby uslyszec prawdy o tym co zrobil.

      I tak dodam o sobie: ja juz 3 miesiace jestem sama od kiedy sie dowiedzialam prawde o mezu, i jeszcze do tej pory nie dal mi tego szacunku aby mi powiedziec co dokladnie zrobil, jak, DLACZEGO? I pewnie sie nie dowiem. I to po 14 latach wspolnego zycia. Faceci po prostu inaczej dzialaja. On zyje w innym swiecie teraz.
      • malgolkab Re: wyrzuty sumienia 29.11.10, 09:58
        xciekawax napisała:

        >
        > Mysle ze faceci inaczej mysla i postepuja, szczegolnie ci emocjonalnie niedojrz
        > ali. Niedawno uslyszalam ze zalil sie komus ze on wcale nie byl gotowy na malz
        > enstwo - no, ale on te malzenstwo mi zaproponowal i bardzo zabiegal. Ze po kil
        > ku latach mu sie odwidzialo - teraz mowi co innego. dzieci!
        Ciekawa, a kobiet, które tak postepują nie ma? Mniej to jest widoczne po prostu, bo zdradzani faceci rzadziej się do tego przyznają, kobiety są generalnie bardziej otwarte i mają mniejsze problemy z rozmawianiem o takich rzeczach z osobami trzecimi.
        My, kobiety od lat nastoletnich
        > mialysmy menstruacjie, mielismy bole, i bylysmy socialnie bardziej zgrane. To
        > pozwala nam na przepracowanie problemow. >
        nie widzę związkuuncertain choć może źle czytam...
        > Dlatego nie mozesz sie przejmowac nim teraz. Teraz liczysz sie tylko ty. On je
        > szcze dlugo nie bedzie gotowy aby uslyszec prawdy o tym co zrobil.
        z tym akurat się zgadzam w pełnej rozciągłoścismile
        > I tak dodam o sobie: ja juz 3 miesiace jestem sama od kiedy sie dowiedzialam pr
        > awde o mezu, i jeszcze do tej pory nie dal mi tego szacunku aby mi powiedziec c
        > o dokladnie zrobil, jak, DLACZEGO?
        a naprawdę chciałabyś wiedzieć? po co Ci te szczegóły?
        • xciekawax Re: wyrzuty sumienia 29.11.10, 18:53
          > a naprawdę chciałabyś wiedzieć? po co Ci te szczegóły?

          Tak, chcialabym wiedziec o okolicznosciach w jakich moje malzenstwo sie rozpadlo. Chcialabym wiedziec od kiedy maz zaczol przesiadywac na stronach socialnych szukajac panienek. Chcialabym wiedziec co bylo nie tak, od kiedy czul sie tak a nie inaczej. Chcialabym wiedziec kiedy sie zdecydowal pojsc na calosc, po co mu to bylo, wkoncu chcialabym aby wyjasnil mi ta cala sytuacjie, gdy jeszcze w pewnym momencie pisal mi milosne wyznania, mowil o wspolnej przyszlosci, i dzieciach!!! ze mna, i jaka jestem fajna, a tydzien pozniej, gdy sie dowiedzialam juz o zdradach - przyjechal i RZADAL rozwodu bo zakochal sie w kims innym z kim chce tworzyc przyszlosc (ale znal ja juz wiele miesiecy).

          Bo powiem szczerze, jezeli juz moje malzenstwo sie skonczylo, to przynajmniej chcialabym wiedziec o co w tym wszystkim chodzi.
    • plujeczka Re: wyrzuty sumienia 29.11.10, 08:16
      czowiek cyniczny, wyrachowany nie ma wyrzutów sumienia, gdyby je miał nie postapiłby w ten spoósb.Mezćzyżni mysla innymi kategoriami liczy się TU i TERAZ a ,ze po drodze pełno "trupów" no to co z tego. Radzę Ci nie zastanawiaćć się nad tym tylko [przejśc do porzafku dziennego bo tez co Ci to da? nawet jesli przeproszi a bedzie zył z kochanką to co? poczujesz się lepiej? wybaczysz? zaprzyjaźnisz się z jego nową partnerką? rozgrzeszysz go nie? Zyj swoim zyciem i nie wracaj do tego bo to niem a sensu . szkoda zycia na takie analizowanie co by było gdyby.......
      • kasper254 Re: wyrzuty sumienia 29.11.10, 09:01
        1. Mądrze piszesz, podroznie.
        2. Plujeczka - "cyniczność", "wyrachowanie" nie są związane z płcią, tak jak matematyka - z rasą. Na tym forum masz niezliczona liczbę zdarzeń, w których kobiety przedstawiają racje dla opuszczenia partnera, czasem biednego, chorego, opuszcznego; nie liczą się w ogóle z dobrem rodziny, dzieci itd. Są przy tym bardziej zmyślne, przebiegłe, legitymizując swoje zachowanie potrzebą rozwoju, szczęścia itp. Ich "tu i teraz" jest podobne do "tu i teraz" mężczyzny, ale bardziej zaowalowane, wycyzelowane, misterne - na tyle, iż okrucieństwo jawi się w sferze syndromu ofiary.
        • szizumami Re: kasper 29.11.10, 09:21
          chodziło ci o woal
          czy o owal?
          zaokraglaja czy zakrywaja?

          bo robimy jedno i drugie
          1-e do górnej granicy,a 2-e--jak najwiecej
          a wiec na max-a
          oj
          w sumie na jedno wychodzi

        • plujeczka Re: wyrzuty sumienia 29.11.10, 09:33
          bez względu na to kogo dotyczy wyrafinowanie czy kobietę czy meżczyzne nie nalezy tego analizowac bo to nie ma swnsu, zycie toczy sie dalej=pewnie ,ze jest to dosyć trud e dla ludzi uczciwych ale co zrobić, nalezy nauczyc się z tym zyć.
    • malgolkab Re: wyrzuty sumienia 29.11.10, 09:41
      czasem myślę, że niektórzy nie miewają wyrzutów sumienia. Potrafią wszystko wytłumaczyć sobie tak, że właściwie to może zrobili coś nie tak, ale to była wina tej drugiej strony (żony, rodziców, wspólnika itd.). Mój ex np. od dawna kombinuje z kasą, ukrywa dochody, wszystkie rzeczy zapisuje na kogoś i święcie wierzy w to, że on po prostu JEST biedny - potrafi przekonywać znajomych, że zarabia najniższą krajową, a 5 min. później opowiada jak to był na wczasach za granicą albo kupił jakiś sprzęt.
      z resztą rozstając się ze mną powiedział, że przez te wszystkie lata nie ma sobie nic do zarzucenia, za to mi wiele....
    • bozka45 Re: wyrzuty sumienia 29.11.10, 10:11
      "faceci, szczegolnie ci niedojrzali w ogole nie moga sprostac konsekwencjiom swoich czynow wiec w swojej glowie buduja sciane, i przez nia sie nie przebijesz"
      Wzajemne rozliczenie się, przyznanie do 'swojej' czesci winy jest tym, czego mi brakuje, aby zamknąć karty mojego 20 letniego małżeństwa. Po stokros zgadzam się z istnieniem tego muru, którym oddzielają się zdradzacze od zdradzonych zon i dzieci. Niestety nasze społeczeństwo im to ułatwia. Jesteśmy bardzo tolerancyjni wobec zdrad, porzucenia dzieci... i prawa do szczęścia dla "zakochanych". Tymczasem ileż w tym automanipulacji, egoizmu...
      Ja - zdradzona muszę sobie radzić z negatywnymi uczuciami, jak żal, smutek, zazdrość. Łatwo rodzą się one, gdy poczucie własnej wartości jest tyciutkie. Takie tycie.
      A mężuś ze swoją next? Pracują na swój dobry wizerunek, sa happy, w amerykańskim stylu mówią o prawie do szczęścia. Teraz już przecież nawet życzą mi dobrze... Nic mi nie robią... już! Ona pisze ciepłe słowa i życzenia do córek swojego faceta. Co zrobiła z tym, że zabrała im ojca, że rozbiła ich rodzinę? Ona mówi, że rozumie ich żal, ale ...
      Oczywiście nie pomijam fakty, że tatuś był bez kręgosłupa i hamulców. Nie jest trudno poderwać sfrustrowanego faceta w kryzysie wieku średniego...
    • blueberries37 Re: wyrzuty sumienia 29.11.10, 12:13
      Ja nie wiem czy on ma wyrzuty czy ich nie ma. Czy slowo przepraszam jemu wystarczylo.
      I chyba najlepiej bys nad tym sie juz nie zastanawiala. Bo odpowiedzi nie uzyskasz. Wg mnie on odcial sie juz emocjonalnie od Ciebie i najprawdopodobnie tych wyrzutow juz nie ma( o ile kiedykolwiek je mial).
      Przeczytalam Twoja historie. I pora bys Ty tez postarala sie zyc BEZ NIEGO. Emocjonalnie bez niego. Wiem, laczy was dziecko i on zawsze bedzie obecny w Twoim zyciu. Ale postaraj sie by byl obecny w twoim zyciu tylko fizycznie , nie emocjonalnie. Bo jak na razie tak nie jest.
      Nie obwiniam Cie. na to potrzeba CZASU.
      Twoje zaangazownie i pomaganie mu kiedy stracil prace swiadczy o tym ze nie odcielas sie. Jeszcze. Rob swoje, zajmij sie czyms dla siebie. Ja wiem ze teraz dziecko jest malutkie. Nie mowie ze masz je zaniedbywac. Ale zadbaj tez o siebie. O swoje kontakty z ludzmi. Bo kiedy sie siedzi w domu mysli same wedruja w niepotrzebne obszary. Zobaczysz, przyjedzie taki czas ze ex maz bedzie Ci kolo tylka latal.Powodzenia.
      • f.l.y Re: wyrzuty sumienia 30.11.10, 13:53
        czy można wyczyścić sobie sumienie słowem przepraszam?
        można..
        kwestia nastawienia..
        bardzo indywidualna..

        można powiedzieć sobie, że 'jest mi ciepło', mimo że czujesz chłód..

        umysł to piękna sprawa...
        można nad nim zapanować smile

        dlatego, pomimo społecznej litości, niekoniecznie żal mi (głównie) tych kobiet, co jęczą, że im jest źle, że nie dadzą rady, że kończy się dla nich świat i te inne pierdoły...
        /biorąc pod uwagę, że same są zdrowe i mają zdrowe dzieci../

        chcieć to móc, sporo kobiet o tym zapomina...
        • xciekawax Re: wyrzuty sumienia 30.11.10, 15:37
          z tym ze autorka nie jeczy wcale.
          • f.l.y Re: wyrzuty sumienia 30.11.10, 16:59
            xciekawax napisała:

            > z tym ze autorka nie jeczy wcale.

            o jęczeniu było ogólnie, nie do autorki..

        • niutka Re: wyrzuty sumienia 03.12.10, 18:00
          Dobrze mowisz... Jak 3 lata temu zastanawialam sie nad rozwodem, czy podolam fiansowo, czy stac mnie na wyprowadzenie sie od meza, czy czy czy... tez nie wierzylam w pewne rzeczy...
          A teraz wiem, ze podolam... wszystkiemu (mam nadzieje).
    • puzzle33 Re: wyrzuty sumienia 30.11.10, 17:21
      Spokój sumienia i inne uczucia mojego ex są mi dokładnie obojętne. Co dla mnie za różnica, co ów pan obecnie czuje i z jakiego powodu? Nie znajduję przyczyny, dla której miałabym się interesować stanem psyche byłego.
    • ef.endir Tęsknota..... 01.12.10, 12:12
      a Ty nie masz czym się zająć?????

      Przecież na pytania, które zadajesz Twój ex odpowiedzi Ci nie udzieli.
      Nawet jeśli odpowie, to zrodzi nowe pytania.
      Potem będziesz analizowała jego odpowiedzi i doszukiwała się sensu.......

      Zajmij się sobą, co??smile
      pzdr.
      • tesknotazabija Re: Tęsknota..... 02.12.10, 17:26
        ef.endir, ależ ja zajmuję się sobąsmile Czasami tylko nachodzą mnie takie głupie myśli i pytaniawink Na szczęście nie dzieje się to często.
        Dziękuję wszystkim serdecznie za odpowiedzi.
        • szizumami Re: Tęsknota..... 02.12.10, 22:57
          dziewczyno co robisz ze smieciami?/-nie trzymasz ich za długo pewnie nie?!
          wiec i tego smiecia nie trzymaj - ani w sercu ,ani w umysle
          jest godny pozałowania--skoro tak wybrakowany w uczucia
          siebie dręczysz żalem
          nigdy wiecej nie wstawaj mysląc o nim--a

          budz sie z uczuciem bezpieczeństwa i ciekawości--
          zachwytu nad tym co masz pod ręką..mysląc
          cóż pieknego tobie i dziecku przyniesie dzień
          chmurki pierzaste rozsypujace puch....swiergot wróbla
          diamenty w sniegu na parapecie,brylanty zwisajace z gałęzi...
          i..moze nieopodal..moze nawet widac tę okolicę z twojego okna-
          wita dzień ktos--kto ma serce białe jak pierwsze płatki śniegu-
          i równie wrażliwe--
          i stesknione....
          czekajace TYLKO
          na CIEBIE!



          • tesknotazabija Re: Tęsknota..... 03.12.10, 16:35
            szizumami, dziękuję bardzo za Twoje słowa.
            pozdrawiam serdecznie,
          • niutka Re: Tęsknota..... 03.12.10, 18:20
            Piekne to co napisalas... Dzieki.
      • gyubal_wahazar Re: Tęsknota..... 02.12.10, 22:30
        Pojęcie elementarnej kultury Cię najwyraźniej przerosło. Babcia Cię pewnie też nie nauczyła, że na grzeczne pytanie należy się grzeczna odpowiedź.

        To przynajmniej sugeruję unikanie picia coli przy komputerze, by Ci się klawisze nie sklejały
    • xciekawax Re: wyrzuty sumienia 03.12.10, 04:01
      Twoja historie bacznie obserwuje poniewaz twoje podejscie troche mi przypomina moje.

      Facet potraktowal Cie strasznie, zdradzil, zabil zaufanie, intymnosc, zostawil cie w potrzebie, z malym dzieckiem (mnie z dlugami swoimi), obnosil sie ze swoja kochanka publicznie, itd....

      A ty? w chwili gdy Cie potrzebowal pobieglas mu z pomoca.

      Ja tak samo reagowalam. Tzn nie dochodzilo do mnie ze to straszna swinia, smiec doslownie. Nie moglam sie na niego zesloscic, nie czulam zlosci wcale - czylam zal, zranienie, ale nie zlosc. I nikt tego nie rozumial, i ja tez nie - za to mialam mnustwo wytlumaczen - ze on tego pozaluje, ze nie wie co robi, ze przechodzi jakis kryzys, ze jest emocjonalnie dzieckiem, itd....

      I ciezko nad tym pracowalam, szczegolnie z psychologiem. I wiesz co ostatnio odkrylam? ze przez moje dziecinstwo czulam ze jestem odpowiedzialna za pewne rzeczy ktore nie byly pod moja kontrola. I ze bylam z moim eksem aby mu "pomoc", uratowac, itd.... I ze caly czas martwie sie czy sobie poradzi. I to sie dzieje przez pewne przezycia z dziecinstwa.

      I jeszcze duzo pracy przedemna, ale od kiedy przepracowalam pewne sprawy latwiej mi spojrzec na to jak reaguje i dlaczego.

      dziewczyno, obudz sie! to nic ze on jest ojcem Twojego dziecka. To jest kompletne zero. Niech sobie radzi w zyciu, albo niech sobie nie radzi. To, co on zrobil bylo straszne i nie zasluguje na Twoja litosc. Czujesz z jakiegos powodu opiekunczosc do jego osoby, i to jest martwiace, bo opiekujesz sie kims kto na to nie zasluzyl wcale.
      • tesknotazabija Re: wyrzuty sumienia 03.12.10, 19:19
        xciekawax, dużo mi dałaś do myślenia ...

        To, że mój mąż jest zerem, dnem moralnym to wiem doskonale. Przypominam mu to za każdym razem, co doprowadza go do furii. Nie ma kompletnie żadnego wytłumaczenia na to co zrobił mnie i naszemu dziecku. Nie tłumaczę go, że nie wie co robi, że przechodzi jakiś kryzys. Nie, ja wiem, że jest niedojrzały emocjonalnie i myślę, że potrzebuje pomocy specjalisty.
        Prawdą jest, że gdy stracił pracę wyciągnęłam do niego rękę z pomocą. Już tłumaczę dlaczego ...
        Choćby nie wiem jak mnie przekonywał wiem, że szczęśliwy nie jest. Utrata pracy dla niego to ogromny cios. Chciałam mu pomóc, bo bałam się, że coś sobie zrobi. Dlaczego? Dlatego, że w jego rodzinie wszyscy są słabi psychicznie. Jego brat kilka lat temu zabił się, ponieważ nie radził sobie z problemami małżeńskimi zostawiając tym samym ciężarną wówczas żonę.
        Ja wiem, że on mnie zeszmacił, poniżył, upokorzył, pamiętam o tym doskonale. I to, że chciałam mu pomóc nie wynika z tego, że go kocham, ale z tego, że tak zostałam wychowana. Nie muszę zachowywać się tak samo jak on.
        Pogodziłam się z faktem, że nie jesteśmy już razem. Zorganizowałam sobie swój świat na nowo, bez niego. Dużo pracuję, wychowuję synka, spotykam się z przyjaciółmi. Każdy weekend mam wypełniony spotkaniami z bliskimi. Żyję i cieszę się każdym dniem. Oczywiście, że są momenty kiedy zakręci mi się łza w oku, bo moje życie miało wyglądać inaczej. Tak bardzo wierzyłam, że faktycznie będziemy ze sobą aż do śmierci...
        Tegoroczne święta miały być dla nas najpiękniejsze - mieliśmy je spędzić w gronie całej rodziny ciesząc się z faktu, że wreszcie mamy dziecko. No cóż, życie zweryfikowało moje marzenia. Będzie troszkę inaczej, ale wierzę, że równie rodzinnie. Z tą różnicą, że bez niego.
        Ja w każdym bądź razie spędzę ten czas z najbliższymi, a on sam, w naszym mieszkaniu i wiem, że będzie pił przez cały świąteczny czas.
        Ja wiem, że dla wielu z Was moje zachowanie jest kompletnie niezrozumiałe...
        • esteraj Re: wyrzuty sumienia 03.12.10, 23:55
          Szkoda Tęsknoto, że pomogłaś swojemu mężowi tylko z dobrego wychowania. Może jednak Ty naprawdę go nie kochałaś. Czy miłość tak szybko umiera?
          Rozumiem, że ból jaki Ci zadał był ogromny i często nie do zniesienia, ale każdy człowiek popełnia błąd. Nie chcę tu usprawiedliwiać Twojego męża, bo to co zrobił było okropne.
          Szkoda tylko, że my ludzie potrafimy kochać tylko za coś, a nie pomimo. Gdzie jest miłość bezwarunkowa?
          Nie znaczy, że na wszystko trzeba się godzić, ale przebaczenie jest bardzo istotną rzeczą.
          • podroznie Esteraj - attention 04.12.10, 07:15
            T o serdeczności, Ty w serdak obojętności chcesz ją ubrać.
            Piszesz jakby to była nie Tęsknota, tylko kobieta z tetetką po forum w serce m...
            Czy pomyślałaś o klimacie swojej wypowiedzi?

            tekst T nadal o sumieniu niezmiennie.
            Jesli nie pokocha to ma nie pomagać, bo to nie uczciwe?
            Czy pomyślałaś o rodzicach m? stracili jednego syna,drugi się im właśnie sypie.
            Wyrzucona z niemowlakiem nie dalej niz kwartał ma pomagać z uśmiechem i wdziękiem
            bo to co robi to naganne; blichtr swoim postem tu rozsiewasz Esteray.

            serdecznie pozdrawiam

            • tesknotazabija Re: Esteraj - attention 04.12.10, 10:22
              podroznie, dziękuję za Twoje słowa.
              Ciężko jest wszystko przekazać na forum.
              Tak jak piszesz, nikt nie myśli o rodzicach mojego M. Przeżyli wielką tragedię kilka lat temu, to są starsi ludzie. Ojciec alkoholik. Matka sama ze wszystkim na głowie. Ogromnie rozczarowana swoim ukochanym synem. Jak mój mąż zaczął się dziwnie zachowywać i mnie zostawił to moja teściowa powiedziała mi wówczas, że strasznie się boi, że on się stoczy i że sobie coś zrobi i że ona drugi raz tego już by nie przeżyła. Twierdziła, że 2 nieudane małżeństwa to zdecydowanie za dużo jak na jego psychikę. Nie miała cienia wątpliwości, że sam do tego doprowadził.
              Jego rodzice nie wiedzą co się z nim tak naprawdę dzieje, bo on karmi ich swoimi kłamstwami, że wszystko jest w porządku. Oni w to wierzą, jak nie odbiera telefonu od nich tygodniami to nie przyjeżdzaja i nie sprawdzaja co się z nim dzieje. Tak naprawdę tylko ja wiem co się dzieje naprawdę. I co mam tak patrzeć jak człowiek się stacza? Nie narzucam się. Stoję z boku i jestem czujna. Tylko tyle albo aż tyle...
              Serdecznie pozdrawiam,
              • laura_fairlie Re: Esteraj - attention 05.12.10, 22:37
                Ojciec alkoholik. Matka sama ze wszystkim
                > na głowie. Ogromnie rozczarowana swoim ukochanym synem.
                Cała rodzina jest dysfunkcyjna, niestety.
          • tesknotazabija Re: wyrzuty sumienia 04.12.10, 10:11
            Esteraj, Ty chyba za dużo ode mnie wymagasz.
            Kochałam męża SZALEŃCZO, na zabój. Spędziłam z nim 8 najpiękniejszych lat. Jednak to co mi zrobił spowodowało, że to uczucie zmalało, uciekło, nie ma go. To chyba nie jest dziwne. Byłam kopana słowa, czynami każdego dnia od dobrych kilku miesięcy. Nie jest chyba dziwne, że już go nie kocham. Emocjonalnie nadal jestem z nim w jakimś stopniu związana, ale to nie miłość.



            • anbale Re: wyrzuty sumienia 04.12.10, 11:53
              Zgadzam się, miłość nie jest bezwarunkowa- to jakieś romantyczne bujdy z harlekinów. Można bezpowrotnie stracić czyjąś szaleńczą miłość-...To tak jakby człowiek się orientował, że osoba którą tak kocha- tak naprawdę nie istnieje, jest tylko jakiś fantom, złuda albo farbowany lis.
              Nic nie jest dane raz na zawsze, miłość to nie jest studnia bez dna.
              Tęsknoto, bardzo imponuje mi Twoj spokój i ciepło, które przebija z Twoich postów. A Twoj mąż, to człowiek, który nie powinien, i w gruncie rzeczy, być może nie do końca świadomie, nie chce zakładać rodziny. Po prostu ma jakiś defekt emocjonalny, może się zdobył się na ten krok, bo wydawało mu się, że powinien to zrobić, "ustatkować się"- ale jako mąż i ojciec jest kompletnie dysfunkcjonalny, bezwartościowy, ucieka na wszelkie możliwe sposoby. Znam podobny przypadek, facet porzucił już dwie żony w ciąży, trzecia kobieta będzie pewnie atrakcyjna do momentu, kiedy nie przyjdzie jej do głowy mieć dziecko i wić gniazdko. Po prostu jakaś klapka w mózgu, kompletna niezdolność do życia rodzinnego. Szkoda, że na kogoś takiego trafiłaś
              • tesknotazabija Re: wyrzuty sumienia 05.12.10, 20:40
                Anbale, bardzo dobrze opisałaś mojego męża. Po tych kilku miesiącach rozstania, po licznych przemyśleniach, przypominaniu sobie różnych sytuacji mogę z pełną świadomością powiedzieć, że mój mąż nie jest zdolny do założenia rodziny. Ja nawet jestem skłonna w to uwierzyć, że on bardzo chciałby mieć prawdziwą kochającą się rodzinę. Ale nie jest w stanie jej stworzyć niestetysad
                Przykre, że trafiłam na takiego człowieka, bo dla mnie rodzina jest najważniejsza. Przez to co się stało zostałam odarta z marzeń. Z drugiej jednak strony przeżyłam 8 naprawdę bajecznie cudownych lat i tego okresu, wspomnień, przeżyć nikt mi nie zabierze.

                Może los da mi jeszcze kiedyś szansę na to, aby stworzyć rodzinę, zbudować dom o jakim marzę...
                Z serdecznymi pozdrowieniami,
                Tęsknotasmile



            • hanyszka Re: wyrzuty sumienia 06.12.10, 10:04
              Tęsknoto, nie musisz się chyba tłumaczyć przed niemądrymi pannami...
              Ten, kto nie wie, jak to jest kiedy się w proch i pył rozpada cały świat, jak ABSOLUTNA miłość i ABSOLUTNE zaufanie staje się zdewaluowaną walutą, która nagle nikomu nie jest potrzebna, kiedy jednego dnia masz w dłoniach wszystko, a następnego nic, ten nie ma też bladego pojęcia, jak i dlaczego ta miłość umiera...
              I że czasemi ona musi umrzeć, by nam pozwolić żyć dalej w miare normalnie.
              • esteraj Re: wyrzuty sumienia 06.12.10, 20:11
                Czy zawsze nasze uczucia muszą być zależne od uczuć innych?
                Czy jeżeli nas okradają, biją, poniżają, zdradzają, to musimy stawać się do nich podobni?
                To co mamy i kim jesteśmy zależy tylko od nas.
                Miłość nie umiera, kiedy my nią jesteśmy, kiedy mamy ją w sobie.
                Jeżeli ktoś z Was uważa, że nigdy nie byłam zraniona czy zdradzona jest w błędzie.
                Mój mąż miał kochankę i dziś mogę im wzajemnie podziękować za przemianę, która się we mnie dokonała. Dzięki nim moja miłość nie umarła, lecz ją odnalazłam.
                Prawdą jest też, że przebaczenie nie następuje od razu. Trzeba dużego zrozumienia i zmiany świadomości. Nie jesteśmy doskonali, ale każde zdarzenie, a nawet czasem największy ból może stać się ogromnym krokiem ku miłości absolutnej (jeśli się naprawdę tego chce).
                • xciekawax Re: wyrzuty sumienia 06.12.10, 20:29
                  Usprawiedliwiasz sie miloscia ze dalas sie upokorzyc mezowi.

                  Tzn rozumiem ze zdrada moze czasami otworzyc oczy, jezeli cos robilismy zle, jak rowniez moze wzmocnic malzenstwo jezeli obie strony z czegos tam zdaly sobie sprawe.

                  Nie jest to w kazdym przypadku Esteraj. Zdrada zdradzie nie rowna.

                  Siebie trzeba kochac zawsze mocniej niz meza. Rowniez, znasz takie wyrazenie: "Zlamane Serce"?

                  Sa kobiety ktore sa bite, a mimo wszystko kochaja. Dla mnie to choroba psychiczna.
                  • esteraj Re: wyrzuty sumienia 06.12.10, 22:19
                    Przebaczenie nie ma nic wspólnego z upokorzeniem. Przebaczyć nie oznacza godzić się na wyrządzaną krzywdę. To szersze pojęcie, które z czasem przychodzi zrozumieć.

                    Masz rację, zdrada zdradzie nie równa.
                    Jeżeli nawet byłyśmy wspaniałymi żonami, a mąż jednak nas zdradził bo się zakochał, to nie ma w tym niczyjej winy. Nawet tego zdradzającego. Możemy zmusić kogoś do dotrzymania danego nam słowa, ale nie zmusimy do miłości.
                    Miłość to nie poświęcanie się, gdzie oczekujemy wdzięczności czy zapłaty.
                    Jeśli się kocha, nie czuje się poświęcenia.

                    Wszystko w życiu się zmienia i zmienia się człowiek.
                    Carpe diem i ciesz się chwilą.
                    • anbale Re: wyrzuty sumienia 06.12.10, 23:16
                      Przemawiasz jak kaznodzieja. Jednak miłość jest odporna na wszelkie wzniosłe przemowy, uczucia chodzą własnymi drogami.
                      • esteraj Re: wyrzuty sumienia 06.12.10, 23:26
                        Zależy, co się rozumie przez pojęcie "Miłość".
                        • hanyszka Re: wyrzuty sumienia 07.12.10, 10:02
                          Wieczna i bezwzględna to może być miłość do dziecka. Czasem do rodziców.
                          Miłość erotyczna rzadko kiedy bywa "wieczna". To najbardziej nietrwała z ludzkich miłości. I uwaga, nie mówię tu o zakochaniu, bo to się odbywa na zupelnie innych rejestrach, ale o miłości właśnie. A prawda jest taka niestety, że ją można zabić. Nie codziennością, drobnymi sprzeczkami, czy niedorastaniem do czyichś wyobrażeń. Można ją zabić krzywdą, sprzeniewierzeniem, zdradą ( i to niekoniecznie fizyczną), często raniącymi, powtarzanymi słowami.
                          Pytanie tylko, co z tej milości pozostaje, jeśli to rzeczywiście była miłość.
                          Czasem pozostaje właśnie to, co teraz robi Tęsknota. Wsparcie, pomoc, swego rodzaju lojalność. Trudno od Niej oczekiwać, by do tego ponownie dodała jeszcze serce.
                          U mnie po miłości pozostalo niezdolność do nienawiści. Może za mało zostałam skrzywdzona wink I wiem, że jakby Ex potrzebował pomocy, to bym z nią pospieszyła. Choć Jeszczemąż jeszcze jak dotąd nie wymiauczał nawet "przepraszam" wink
                        • anbale Re: wyrzuty sumienia 07.12.10, 20:14
                          Miłość miedzy partnerami opiera się na 3 filarach 1- namiętność, 2- intymność, 3- zobowiązania.
                          Jeżeli coś z tego wygasa, wygasa również miłość rozumiania jako dobre, rozwijające, budujące uczucie. Uczucie, które daje ciepło i wsparcie na lata.
                          Oczywiście w to miejsce mogą się pojawiać różne inne uczucia począwszy od uzależnienia emocjonalnego, jakiejś fascynacji a skończywszy na nienawiści. Jednakże sama miłość partnerska więdnie, nie ma filarów wspierających, staje się czymś coraz bardziej kalekim, skarlałym. Oczywiście można sobie wmawiać, jakże jesteśmy wspaniali, że kochamy mimo, ze ktoś nas upokorzył i wdeptał w ziemie- ale trzeba rozumieć wtedy, że usilnie hodujemy skarlałe, przetrącone uczucie, dla którego nie właściwie racji bytu i lepiej, że by znikneło i zrobiło miejsce jakiemuś innemu.
                          I absolutnie nie jest bezwarunkowa; od samego początku kochamy "za coś", za to, że druga osoba spełnia nasz koncert życzeń, zaspokaja nasze potrzeby- choć możemy mieć wielkie złudzenia, że wcale tak nie jest, bo romantyczna legenda tłoczy nam do głowy co innego. Każdy z nas ma na poodrędziu litanię wspaniałości różnego rodzaju ukochanej osoby- gdy to nagle pryska jak bańka mydlana, okazuje się, ze nasza miłość jest bezprzedmiotowa...
                          • xciekawax Re: wyrzuty sumienia 07.12.10, 21:14
                            OMG, jak to ladnie ujelas. Calkowicie sie z tym zgadzam!!! dodam ze w to zobowiazanie wchodzi rowniez zaufanie.
                          • tesknotazabija Re: wyrzuty sumienia 07.12.10, 21:36
                            Anbale, pięknie ujęte w słowa. Dziękujęsmile
                          • podroznie ... 11.12.10, 07:57
                            Anabel,
                            Czytam co napisałaś, myślę że bardzo po kobiecemu.
                            Piszesz o miłości między kochankami.
                            Co miłością w czasach choroby, w czasach zarazy?
                            Twój post o tęsknocie za harlekinem; sprawiasz takie wrażenie
                            Do końca w to nie wierzysz i chcesz się upewnić.
                            Ciepła, stęskniona kobieta i tak trzymać.


                            dużo ciepłych wspomnień z Tobą w ciągu ostatnich lat mimowolnie
                            trzymaj się ciepło
                      • xciekawax Re: wyrzuty sumienia 07.12.10, 17:30
                        To prawda, mowi jak Kaznodziej.

                    • zmeczona100 Re: wyrzuty sumienia 07.12.10, 20:07

                      esteraj napisała:

                      > Jeżeli nawet byłyśmy wspaniałymi żonami, a mąż jednak nas zdradził bo się zakoc
                      > hał, to nie ma w tym niczyjej winy. Nawet tego zdradzającego.

                      Jassssne. I dlatego nie ma uzasadnienia orzekanie o wyłącznej winie za rozpad małżeństwa. Bo się prawo myli, tak?
                      • z_mazur Re: wyrzuty sumienia 08.12.10, 09:15
                        > Jassssne. I dlatego nie ma uzasadnienia orzekanie o wyłącznej winie za rozpad
                        > małżeństwa. Bo się prawo myli, tak?

                        Wyobraź sobie, że w systemach prawnych wielu państw bardziej rozwiniętych w tym zakresie niż Polska, nie istnieje pojęcie "winy za rozpad małżeństwa". Czyli jednak okazuje się, że ta "wina" wcale nie jest taka oczywista.

                        IMHO pomysł z orzekaniem "winy" niepotrzebnie zaostrza spór pomiędzy małżonkami, zmusza ich niejako do walki.

                        A moim zdaniem nie ma czegoś takiego jak "wina" za rozpad związku, bo za jakość związku i jego ewentualne zakończenie odpowiedzialność ponoszą oboje partnerzy.
                        • xciekawax Re: wyrzuty sumienia 08.12.10, 15:33
                          ale przeciez ostatecznie to sad ta wine ustala, a to process. Gdyby zyczywiscie obydwoje partnerzy byli odpowiedzialni za rozpad malzenstwa to sad by dal orzeczenie bez winy, tak? nie wiem, moze sie myle.

                          ale zgadzam sie ze system prawny jaki w PL zaobserwowalam "kara" czesto druga polowe jezeli jest bez orzekania winy, wiec pewnie dlatego aby sie zabezpieczyc malzonkowie czesto "walcza" o orzeczenie winy.

                          A w jakim to kraju nie istnieje pojecie "winy za rozpad malzenstwa"? I to bardziej rozwinietych?



                          • zielona.wrona Re: wyrzuty sumienia 08.12.10, 17:00
                            Czesc! Na przyklad w Niemczech nie ma orzekania o winie. Pojecie winy w przypadku rozwodu nie istnieje. Malzonkowie musza miec rok separacji i uregulowane sprawy finnasowe. Po pierwsze musza byc uregulowane sprawy rentowe. Kto komu i ile musi ze swojej renty placic. Mozna, oczywiscie zgodnie zrezygnowac z tego tytulu roszczen, ale to raz na zawsze. Sprawe alimentow na dzieci i ew. bylego malzonka (plec nie ma znaczenia) reguluje prawo. Matka nie moze bezterminowo brac alimentow na siebie, bo wychowuje dziecko. Kazdy jest za wlasne finanse sam odpowiedzialny. Jesli jest male dziecko, rodzic, ktory sie nim zajmuje do wieku przedszkolnego moze otrzymywac od drugiego rodzica alimenty, Od wieku przedszkolnego jest pol etatu obowiazkowe. Od wieku szkolnego rodzic musi na siebie zarobic sam. Alimenty na dziecko nie podlegaja opodatkowaniu. Alimenty na dorosla osobe wliczane sa do dochodu. Malzonkowie nie musza w czasie roku tzw separacji mieszkac osobno, ale musza miec oddzielne gospodarstwa, polki w lodowce i lozka. Jesli zgodnie zeznaja, ze sa ze soba w separacji od roku, to sad to uznaje. jesli jedna strona sie nie zgadza, to druga strona zglasza w sadzie, ze rozpoczyna sie separacja. I po roku i po rozpatrzeniu spraw finansowych sad orzeka malzenstwo za rozwiazane. Jesli sa jakies trudne okolicznosci, tzw "dobro spoleczne" separacja moze trwac dluzej. Postepowanie finansowe, jesli z jakis powodow trwa dlugo, mozna wylaczyc z postepowania rozwodowego. Wladza rodzicielska pozostaje przy obojga rodzicow, chyba, ze chca inaczej.
                            Rozwod przebiega spokojnie i kulturalnie. Winnego nie ma. Oczywiscie sa tzw skrajne przypadki, jak wyczyszczenia kat itd, ale to sa skrajne przypadki.
                            Zielona wrona
                            • z_mazur Re: wyrzuty sumienia 09.12.10, 08:03
                              No to mnie uprzedziłaś. Dodam tylko, że podobnie sprawa wygląda w wielu zachodnich państwach.

                              Orzekanie winy niepotrzebnie zmusza strony do walki o udowodnienie drugiej stronie jakich to przewin dopuściło się w małżeństwie, a to bez sensu, nikomu to nie służy, a tylko bardziej konfliktuje strony.

                              Jak już pisałem odpowiedzialność za stan związku ponoszą zawsze obie strony i nie to powinno być istotą problemów, które należy rozwiązać przy rozstaniu.

                              Najistoniejsze jest rozwiązanie kwestii finansowych i majątkowych, ustalenie ewentualnych zobowiązań finansowych stron wobec siebie i tego czy związek rzeczywiście ustał i tyle.
                              • lejla81 Re: wyrzuty sumienia 09.12.10, 12:18
                                Wiesz co, wybacz, ale podpinanie się pod wątek Tęsknoty z mądrościami, że zawsze obie strony są winne, jest po prostu bezczelnością. Przeczytaj sobie co zrobił jej mąż. Dla osób, które są w stanie się dogadac, które się rozwodzą, bo się po prostu przestały kochac istnieje rozwód bez orzekania o winie. A czasem jest wina - niezaprzeczalna i wyraźna wina jednej ze stron, na przykład taka, że zostawia się żonę w zaawansowanej ciąży z planowanym przez wiele lat dzieckiem dla jakiejś młodocianej lafiryndy. Niestety nie wmówisz mi, że mąż Tęsknoty zafundował jej takie atrakcje, bo robiła mu do pracy niesmaczne kanapki i źle prasowała koszule.
                                • z_mazur Re: wyrzuty sumienia 09.12.10, 13:27
                                  A gdzie ja pisałem o winie???

                                  Kłania się czytanie ze zrozumieniem

                                  Pisałem wyraźnie, że dla mnie mówienie o czyjejś winie w kontekście rozpadu związku jest nieporozumieniem. Za to jak najbardziej na miejscu jest mówienie o odpowiedzialności za to jak wyglądał związek i dlaczego się rozpadł. A taką odpowiedzialność ponoszą obie strony.
                                  • lejla81 Re: wyrzuty sumienia 09.12.10, 14:41
                                    Nie zgadzam się z Tobą.
                                    Wielokrotnie pytałam mojego Eksa, dlaczego coś robi. Odpowiedź była "nie wiem". Nie było żadnej motywacji wynikającej z mojego niewłaściwego zachowania. Niektórzy skutecznie sami rozwalają swoje związki i nawet nie wiedzą po co.
                                    Są różne sytuacje, uważam że nie można z góry założyc, że obie strony doprowadzają do rozpadu związku.
                                    • xciekawax Re: wyrzuty sumienia 09.12.10, 16:31
                                      Ot to! moj ex tez nie wie, lub zmienia zdanie na ten temat co 5 minut.

                                      Ostatnio mi powiedzial ze to JA rozwalilam zwiazek przez to ze dowiedzialam sie o zdradzie, bo przeciez moglam przymknac oko i nie dowiadywac sie.
                                    • z_mazur Re: wyrzuty sumienia 09.12.10, 17:55
                                      Po raz kolejny kłania się czytanie ze zrozumieniem.

                                      Czy ja napisałem, że obie strony doprowadzają do rozpadu związku?

                                      Obie strony odpowiadają za jakość związku, począwszy od wyboru partnera poprzez działania i często zaniechania działań podczas trwania związku.

                                      W sytuacji gdy przynajmniej jedna ze stron jest nieusatysfakcjonowana jakością związku dochodzi do jego rozpadu i tyle.

                                      Ale na to jaki jest związek i czy satysfakcjonujący dla obojga partnerów, wpływ mają oboje.

                                      Bez uświadomienia sobie tego, można wiele lat tkwić w wygodnej postawie skrzywdzonego(ej) i użalać się nad sobą, co nikomu nie przynosi korzyści, a już najmniej osobie która w tym tkwi.
                                • zielona.wrona Re: wyrzuty sumienia 09.12.10, 18:33
                                  To Ty wybacz i przestan patrzec przez wlasne zacietrzewienie. Tak. Tesknota ma swoj udzial w tym co sie stalo tez. Przeslanki, jakim czlowiekiem jest mezczyzna z ktorym sie zwiazala, byly juz o wiele, wiele wczesniej. Przeczytaj jej pierwszy post na forum. Maz mnie kochal, ja meza kocham na zabicie, jak grom z jasnego nieba. Taki grom to znowu nie byl, jak sie z czasem okazuje. Czlowiek ten po prostu juz kiedys zostawil kobiete i dziecko. jak naiwna trzeba byc wierzac, ze mnie nie zostawi? I nie wiesz, czym przyczynila sie Tesknota do czynu jej meza. Czy moze byc wina zostawienie kobiety w ciazy? Co tu jest wina? Facet poszdl, bo jest nieodpowiedzialny, ale taki zawsze juz byl. Jesli mowic o winie, to wina jest powolanie na swiat dzieka z takim palantem. I jabysmy tak posluchali opowiesci meza Tesknoty, ukazalby nam sie zupelnie inny obraz caloksztaltu. Tak juz w zyciu jest. W malzenstwie, czy nie, kazdy czlowiek jest za siebie sam odpowiedzialny. Finansowo i moralnie. Orzekanie o winie jatrzy tylko niepotrzebnie i tak juz zaognione stosunki. A tak naprawde takim orzekaniem o winie strona uznana za winna moze sobie tylek otrzec i smiac sie do rozpuku. Bo nie ona starcila nerwy i czas. A aliemnty? Z proznego i Salomon nie naleje. A zycie idzie dalej. Zostaje zgorzknienie i to strony "niewinnej".
                                  • tesknotazabija Re: wyrzuty sumienia 09.12.10, 18:58
                                    No i tym samym zostałam uznana za winną rozpadu mojego małżeństwa, bo moje dziecko ma ojca biologicznego jakiego ma, wybranego z resztą świadomie przeze mnie. Bzdura ...
                                    Owszem, związałam się z człowiekiem z bagażem doświadczeń, po przejściach. Uważasz, że tacy ludzie nie mają prawa, aby ponownie ułożyć sobie życie, tak?
                                    Nie znałam dokładnych okoliczności rozpadu małżeństwa mojego męża. Nigdy się nie wtrącałam w jego relacje z pierwszą żoną. Nadmienię tylko, że dzisiaj ich relacje są można nawet powiedzieć, że przyjacielskie.
                                    Jeśli chodzi o nasze małżeństwo to z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że nie mam sobie nic do zarzucenia. Gdyby wysłuchać teraz mojego męża to oczywiście, że powstałby inny obraz całkoształtu-zależy na jaki stan psychiczny by padło. Dzisiaj, kiedy sięga dna powiedziałby, że miał wszystko, był bardzo szczęśliwy, miał wspaniałą żonę, dom, przyjaciół, rodzinę. Dzisiaj nie ma niczego-zniszczył wszystko bo mu odbiło. To są słowa mojego męża. Od niego również usłyszałam, że to on czuje się winny rozpadu naszego małżeństwa.


                                  • anbale Re: wyrzuty sumienia 09.12.10, 21:41
                                    Uważam, że można być całkiem "niewinnym" rozpadu związku, a nawet zrobić ogromnie wiele by go ratować- by na końcu zostać porzuconym bez skrupułów. Czasem jedyną "winą" człowieka jest to, że przestał być kochany, potrzebny, spowszedniał itp.
                                    Nikt z nas nie jest bez wad, każdy popełnia błędy w relacjach z innymi ludźmi- ale też przecież wchodząc związek małżeński dojrzali ludzie mają świadomość, że to nie będzie niekończąca się bajka i podejmuje się odpowiedzialność za drugiego człowieka, jak również za swoje dzieci.
                                    Jeśli ktoś wyznaje zasadę, że każdy odpowiada tylko za siebie- no to raczej ta filozofia nie sprawdzi się na dłuższą w małżeństwie, bo tu działają inne mechanizmy. Odpowiedzialność rozciąga się o wiele szerzej.
                                • tesknotazabija Re: wyrzuty sumienia 09.12.10, 18:33
                                  Lejla81, dziękuję smile
                                  z_mazur to chyba sam nie wie co chciał napisać.

                                  Pozdrawiam,
                                  • z_mazur Re: wyrzuty sumienia 10.12.10, 01:12
                                    Ja wiem. A że to rzucanie pereł przed wieprze... smile
                                    • podroznie Ziemowit 11.12.10, 08:09
                                      Mazur, mam wrażenie że szlachtujesz tutaj nie jak szlachcic na zagrodzie,
                                      Tylko facet w masarni; przekładasz wypocięte kawałki do skrzynek tylko i jedynie.
                                      Niezmienie wierzę że stać Cię na więcej.
                                      Wrażenie czytając Twoje powtarzane klisze, że uczepiłeś się kobiet,
                                      że je po prostu dręczysz swoimi przemyśleniami...

                                      forum.gazeta.pl/forum/w,24087,85535892,85535892,Rozwod_z_orzekaniem_o_winie_co_mnie_czeka_.html
                                      pozdrawiam serdecznie
            • szizumami Re: wyrzuty sumienia 06.12.10, 18:40
              ktos kto potrafi wybaczyc/nawet może jeszcze nie zapomniec/
              i nie przejsc obojetnie-pomóc
              ma tak wielkie poczucie ludzkiej godnosci
              o jakiej niektórzy moga tylko pomarzyc
              myslac ze ją mają
              mylac często godnosc z dumą i zemstą
              ..
              po prostu piekna dusza..
              • xciekawax Re: wyrzuty sumienia 06.12.10, 19:04
                ja akurat piszac o godnosci mowilam do Estrej, czy jak jej tam.

                I zgadzam sie ogolnie z tym co napisalas, ale przebaczyc od razu? nastawiac drugi policzek? nie o to chyba chodzi w przebaczaniu aby byc masochista. Mysle tez te przebaczenie jest czyms glebokim, przepracowanym w mysli, sercu... Przebaczanie "od reki" nie jest prawdziwym przebaczaniem - na to trzeba czasu. Trzeba przepracowac to w sobie, zeby z pelna swiadomoscia, widzac wszystkie konsekwencjie drugiego czlowieka powiedziec: pogodzilam sie z tym, zrozumialam sytuacjie, (lub tez akceptuje ze tego nie rozumiem) i pewnie nie zrozumiem nigdy- i przebaczam.

          • xciekawax Re: wyrzuty sumienia 06.12.10, 00:06
            o My God!!! wspolczuje CI!!!!!!

            wiesz... oprocz glupiej milosci istnieje cos takiego jak godnosc osobista, widocznie nie masz pojecia nic o niej.
          • xciekawax Re: wyrzuty sumienia 06.12.10, 00:06
            o My God!!! wspolczuje CI!!!!!!

            wiesz... oprocz glupiej milosci istnieje cos takiego jak godnosc osobista, widocznie nie masz pojecia nic o niej.
    • niutka Re: wyrzuty sumienia 03.12.10, 16:54
      Dupki nie maja wyrzutow sumienia... Moj juz byly malzonek, jak zechcial wrocic na lono rodziny oczekiwal, ze ja jego bede przepraszac ("bo to zla kobieta byla i nalezalo ja zdradzic", i do tego z mezatka). Z trudem wykrztusil slowo "przepraszam", a ja glupia (wtedy) go przyjelam...
      • asocial Re: wyrzuty sumienia 07.12.10, 21:55
        t. czytalam Twoj watek. Jedyne co moge powiedziec, to: gratuluje sily i jako takiego spokoju...
        Zwiazki idealne nie istnieja... naogladalam sie sporo podobnych Twojej historii. I wiem juz, ze ja sie wole od czasu do czasu z partnerem porzadnie poklocic, przynajmniej wiem na czym stoje i odbieram mu jeden z ewentualnych argumentow, ze sie dusil: mial wiele okazji do ekpresji.

        Twoj facet to totalny kretyn, a Ty jestes fajna babka, z fajnym dzieckiem.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja