Dodaj do ulubionych

Ex w szpitalu

09.12.10, 20:19
Odwiedzilibyscie go? Bylismy malzenstwem 11,5 roku (ale oficjalnie 13,5, bo robil problemy przy rozwodzie - rozwod trwal 2 lata). Z dziecmi sie spotyka, alimenty placi ale nie moge zapomniec mu tego co robil w trakcie trwania sprawy rozwodowej (to przede wszystkim) i tego co wczesniej takze...
Teraz zlamal noge (ciekawe gdzie, bo wtedy chlopcy byli u niego i to z nimi mial byc) i czeka go operacja. Od wczoraj jest w szpitalu.
Powinnam jechac do niego w tzw. odwiedziny?
Obserwuj wątek
    • xciekawax Re: Ex w szpitalu 09.12.10, 20:30
      Nie!!!

      Noga to nie jest nic wielkiego. W gips wpakuja, dadza kule i bedzie ok.

      Przestan myslec o nim z instynktem macierzynskim. To dorosly chlop - poradzi sobie.
    • nextvivi Re: Ex w szpitalu 09.12.10, 22:00
      Ja bym nie pojechala.
    • maniasza Re: Ex w szpitalu 09.12.10, 22:50
      Pewnie pojechałabym.
      Albo przynajmniej - przyprowadziłabym do niego dziecko.
      • kalpa Re: Ex w szpitalu 09.12.10, 23:05
        Wiesz, ja mam dobre relacje z exem, pewnie bym go odwiedzila, gdyby mial na to ochote. Lubie go nadal, fajnie nam sie razem gada.
        Moja bliska kolezanka, która ma bardzo kiepskie relacje ze swoim ex, bardzo poranili się oboje i w sumie to sie uniksli przez dłuzszy czas dowiedziała się, ze exio mial wypadek i poważnie uszkodzony lezy w szpitalu bardzo daleko od niej. I miala wlasnie taki dylemat- jechac, nie jechać. Bo on sam oberecnie, bez nikogo. Poruszyły sie naprawde rózne emocje w niej.
        To nie łatwe kwestie. Ale tez chyba dużo zalezy na ile ex jest naprawde potrzebujący. gdyby mojemu ex dziala sie krzywda, to zareagowalabym na pewno.
    • plujeczka Re: Ex w szpitalu 10.12.10, 07:59
      nie pojechałabym.Czytajac Wasze wypowiedzi mam wrazenie ,że niejedna z Was tylko czeka na jakiś "gest", który pozwoliłby zblizyc do exa łudząc sie ,ze albo bedzie jak dawniej albo z powrotem staniecie sie małżeństwem i bedziecie pili kawę poobiednią.Niestety tak nie jest w wiekszosci przypadków .Mozesz posłać do szpitala dzieci to wszystko a ty siedź w domu i zajmij się soba a nie zyciem exa.
      • niutka Re: Ex w szpitalu 10.12.10, 20:26
        Ja nie chce zblizyc sie do exa i nigdy w zyciu juz z nim nie chcialabym byc... I nie bede! Ale chcialabym miec z nim poprawne stosunki (dla dzieci). On tutaj nie ma zadnej rodziny (oprocz synow), nie wiem czy ma kogos (w sensie jakas kobiete) i czy ktos go w tym szpitalu odwiedza...
    • roz.maryn Re: Ex w szpitalu 10.12.10, 08:25
      Nie słuchaj rad typu: jedź albo ja bym nie pojechała. Zrób to co ci sumienie podpowiada i tyle.
    • plujeczka Re: Ex w szpitalu 10.12.10, 08:45
      szkoda,ze tego sumienia nie mial autorki ex kiedy "dowalał" jej na wszystkie mozliwe strony, nie jestem zwolenniczka odgrywania się na byłych mężach o zonach ale..........nie przesadzaj , facet może sobie wogóle tego nie zyczyc, zyje swoim zyciem i nie po to brał rozwód aby teraz ex zona wciaż grzabała w jego "nowym" zyciu.Pewnie ,że powinna słuchać swojego sumienia tylko nie mozna się też ośmieszać bo za chwile okaże się ,że ex samotnie spedza imieny i co wówczas też nalezy do niego popedzić aby nie było mu smutno? dzieci to zupełnie co innego ale ex zona to po rozwodzie obcy człowiek a ex ma tez prawo do zachowania wojej prywatności a pobyt w szpitalu jest jej elementem.
      • anart59 Re: Ex w szpitalu 10.12.10, 09:08
        racja Plujeczko, po co , to obcy w zasadzie człowiek
        a swoja droga chyba nie było az tak zle w tych małzeństwach, skoro pojawiaja sie mysli tego typu.
        chciał rozwodu, to niech sobie radzi sam,niech go panienki pielegnuja teraz.
        • labadine Re: Ex w szpitalu 10.12.10, 09:17
          Na cmentarzu mozna odwiedzic ale w szpitalu i za zycia nigdy,ex to juz nie moja rodzina.
      • nextvivi Re: Ex w szpitalu 10.12.10, 17:20
        Zgadzam sie z Plujeczka, dobre z tymi imieninami, masz racje.
      • niutka Re: Ex w szpitalu 10.12.10, 20:31
        Po pierwsze to ja "bralam" rozwod, a on mi go utrudnial... Po drugie okazalo sie dzis, ze sobie zyczy moich/naszych odwiedzin...(nawet chcial abysmy dzis przyjechali ale akurat nie moglam). Mial dzis operacje/zabieg (metalowa plytka wstawiana w piete).
      • tymczasowa_online Re: Ex w szpitalu 19.12.10, 23:34
        Plujeczko,jaka Ty jestes madra kobieta ! smile

        Bede Cie czesciej czytacwink

        Odnosnie odwiedzin,to i ja powiem swoje zdanie.
        Otoz niedawno moj eks zlamal sobie prawa reke.Oczywiscie zapalila mi sie czerwona lampka,zeby mu pomoc,bo taki biedny...No i glupia pojechalam do niego z zakupami,innym razem obiad zrobilam.To bylo jakies 3 mce temu.3 tyg temu,jak juz reka byla zdrowa oznajmil mi ,ze jak bylismy jeszcze razem,to juz juz byl z ta swoja obecna !
        Plujeczka ma racje-facet da sobie sam rade i lepiej nawet spedzic czas przed tv na nedznej telenoweli,niz go nianczyc.
        Notabene,2 dni temu powiedzial,zebym mu dala ozdoby na choinke.Tylko o nich zapomnial zabierajac z domu co sie da...
        Przykre,ale nawet gdyby umieral,to bym do niego nie pojechala.
    • armia55 Re: Ex w szpitalu 10.12.10, 09:52
      Miałam podobna sytuacje.
      Ja nie odwiedziłam eksa, ale syna dość duzy kawał drogi wiozłam do niego do szpitala.
      Bardzo sie cieszyłam ze taka inicjatywa wyszła od syna / 16 lat/ , mimo ze ojciec tez potraktował go jak mebel.
      I tak sobie myśle , ze ja moge dla eksa zrobic cokolwiek , ale tylko w wypadku jak mnie o pomoc dla swojego ojca poprosi syn, ale z własnej inicjatywy no niestety nie.
      Syn wie ze moze na mnie liczyc w kazdej sytuacji.
    • tully.makker Re: Ex w szpitalu 10.12.10, 09:58
      Zawiozlabym dzieci. Sama bym nie szla, bo nie mam zwyczaju odwiedzac obcych chorych w szpitalach.
    • sonia_30 Re: Ex w szpitalu 10.12.10, 10:05
      Pytasz ludzi, którzy nie znają ani Ciebie, ani exa, nie mają bladego pojęcia nt. Waszych aktualnych stosunków/nastawienia, o to czy POWINNAŚ pojechać? Rozkładają mnie na łopatki takie pytania... Po pierwsze nie w kategorii powinności sprawę należy rozpatrywać, a w kategorii chcenia bądź nie.
    • lejla81 Re: Ex w szpitalu 10.12.10, 11:41
      To zależy. Do złamanej nogi pewnie bym nie pojechała. Do czegoś poważniejszego tak, ale my jesteśmy w dobrych stosunkach. Eks nikogo tu nie ma, no i gdybym syna chciała zaprowadzic, to też bym musiała pójśc, bo syn jest za mały na samodzielną wizytę w szpitalu.
    • fikcyjne-konto Re: Ex w szpitalu 10.12.10, 12:16
      To ci opowiem historię; mąż zdradzał żonę, było między nimi kiepsko, wreszcie odszedł do kochanki, żona została z dzieckiem. po 4 latach życia z kochanką - kochanka oskubała go z kasy, porzuciła i wymieniła zamki w drzwiach akurat gdy facet miał wypadek i wylądowal na trzy miesiące w szpitalu. Facet został sam jak palec, wtedy przyszła do niego żona z dzieckiem, zaproponowała mu pomoc i możliwośc powrotu do niej i do domu. Mąż wrócił, opiekowała się nim, karmiła, postawiła go na nogi. Rok później facet sobie już przygruchiwał następne kochanki a trzy lata po powrocie zażądał od żony rozwodu bo nowa kochanka w której się zadużył cisnęła na uregulowanie spraw z obiecanym rozwodem.
      • f.l.y Re: Ex w szpitalu 10.12.10, 13:46
        mnie eks nie zdradzał i nie z tego powodu się rozwiedliśmy..
        choć parę razy fiziował i było niesympatycznie, bo mi chciał relacje z synem spaskudzić...

        tak czy inaczej, dzisiaj, może na mnie liczyć i pomogę mu...
        jest totalnie sam, nie ma bliskiej rodziny, tylko ciotki, wujkowie..

        jakby miał babeczkę, to już od niej mógłby tej pomocy oczekiwać i od dorosłego już syna..

        gdyby mnie zdradzał i z tego powodu byłby rozwód, to nie wiem smile
        pewnie bym mu pomogła, ale z łaski...
      • niutka Re: Ex w szpitalu 10.12.10, 20:34
        Niestety (a raczej cale szczescie) taki scenariusz mnie nie dotyczy...
    • malgolkab Re: Ex w szpitalu 10.12.10, 16:27
      ja bym nie odwiedziła i nie chciałabym, żeby w takiej sytuacji on odwiedził mnie. leżałam w szpitalu kilka razy i chcialam wizyt tylko ludzi bliskich, do których nie zaliczam exa, ani on mnie.
      • kalpa Re: Ex w szpitalu 10.12.10, 20:22
        Nie Plujeczko, nie czekam na gest łaski exa, zeby sie do niego zbliżyć. Bo nie potrzebujemy tego, jesteśmy wystarczajaco blisko ze soba ale żadne nie wchodzi drugiemu w droge. Mimo to jak sie widzimy, gdy przyjeżdża do dzieci to pijemy niejedna herbste i gadamy o rzeczach czesto tak osobistych, że trudno byloby to komus zrozumiec. Ale my zawsze byliśmy blsko, niemal jak astralne rodzeństwo- tyle, ze ten klimat nie wystarczył, zeby przejśc ze soba cale zycie jako para. I nadal cenie exa, a on mnie. dlatego gdyby coś mu sie dzialo złego, a wiedziałabym, ze nie ma mu kto pomóc, to nie sadze, żebym miała jakikolwiek dylemat. I wiem, ze on zrobiłby to samo dla mnie. Oczywiście w uzasadnionych przypadkach.
      • niutka Re: Ex w szpitalu 10.12.10, 20:37
        Prawde mowiac, ja tez nie chcialabym, aby on mnie odwiedzal w szpitalu... Dzieci i tak by do mnie przyszly, bo wtedy przyjechalaby do nich moja mama i z nia by mnie odwiedzili.
    • nangaparbat3 Re: Ex w szpitalu 10.12.10, 20:48
      Uważam, że powinnaś do niego pojechać jako osoba eskortująca odwiedzające go dzieci.
    • kajda28 Re: Ex w szpitalu 11.12.10, 13:55
      Nie odwiedziłabym, eks o tym wie i jak ostatnio był 2 m-ce w szpitalu to nawet mnie o tym nie poinformował. Dzieci też nie zawiozłabym, nie chciałabym burzyć ich spokoju.
      Ale to mój eks, który potrafi widzieć dzieci parę razy w roku. Z tego co piszesz Twój eks ma regularny kontakt z dziećmi więc w takim przypadku zawiozłabym dzieci i czekała na nich na korytarzu.
      • maniasza Re: Ex w szpitalu 11.12.10, 14:15
        A ja nie bradzo rozumiem takiej postawy, że ex jest obcym człowiekiem. Może, jakby nie bylo dzieci, małżeństwo trwające rok, to tak. Można stweirdzić, że jakaś pomyłka. Ale jesli przezyło się razem kupę lat, mieć dziecko czy dzieci, coś się rzem budowało i po tym wszystkim mowić, że jest to dla nas obcy człowiek, to to jakas paranoja. To oznaczaloby, że próbowalismy cos tam stworzyć z obcym nam człowiekiem. Czyli w zasadzie z pierwszym lepszym - ślub, dziecko, plany zyciowe... To tak, jak powiedzieć, ten obcy czlowiek wdarł sie w moje zycie, a ja tak naprawdę nigdy nie chciałam miec z nim do czynienia. A dzieci i bliskie ralcje to z powietrza się wzięły i bez mojego udziału. Absurd i hipokryzja. Wyrzucanie ze świadomości odpowiedzialności za własne wybory, za własne slabości.
        Tak bardzo lubimy usprawiedliwiać siebie, tylko nie tą drugą stronę. Bo na to juz malo kogo stać.
        • kajda28 Re: Ex w szpitalu 13.12.10, 14:28
          W sumie to zgadzam się z tobą.
          Ja nie odwiedziłabym mojego eks w szpitalu nie dlatego ze jest to obcy dla mnie człowiek, tylko dlatego że sam doprowadził się do takiego stanu, ze to On spowodował że nasze małżeństwo runeło, że dzieci nie mają ojca. Czułabym się upokorzona prowadząc mu dzieci czy sama go odwiedzając bo to tak jakby mi go było żal- tak nie jest. Sam wybrał sobie taki los. Nie było go jak jego córa była w szpitalu.
          Eks zawsze będzie dla mnie bliską osobą. Poza tym ja żyję w dobrych stosunkach ze wszystkimi moimi byłymi facetami.
        • nangaparbat3 Re: Ex w szpitalu 13.12.10, 18:18
          Popieram, Mania, całym sercem.
    • niutka Re: Ex w szpitalu 11.12.10, 18:03
      Do wiadomosci wszystkich, ktorzy udzielali sie w tym watku... Bylam dzis z dziecmi u ex w szpitalu.
      • jarkoni Re: Ex w szpitalu 11.12.10, 18:07
        A weszłaś do exa? Czy zostałaś na korytarzu i wpuściłaś tylko dzieci?
        Jak było?
      • plujeczka Re: Ex w szpitalu 13.12.10, 14:07
        i w związku z tym co? exowi się noga zrosła czy go bez gipsu zamurowalo? uspokoiłaś własne sumienie czy chcesz uchodzić za samarytankę na wszelki wypadek gdyby ex nie miał do kogo pójśc to w sumie z żałości mógłby w okresie rekonwalescencji wrócić na "łono rodziny"Lepiej Ci? jakoś dziwnie zamilkłaś, pewnie spodziewałas się ,że ex się wzruszy do łez a tutaj niespodzianka, pewnie nie widzial jak się zachować i nie patrzył ci w oczy bo w końcu cóż to za wodok lowelasa w kalesonach czy w szpitalnej piżamie....
        • kicia76-0 Re: Ex w szpitalu 13.12.10, 15:02
          Mysle, ze zrobila tak jak "czula" i tak jak jej serce dyktowalo. Moj ex rozwalil nasza rodzine 20 lat temu i wtedy / wierzcie mi/ pewnie bym go odwiedzila bo wtedy jeszcze targaly mna emoje, niedowierzanie noi wogole zachowywalam sie jak bym ogladal jakis film a nie uczestniczyla w realnym zyciu- w takim bylam szoku. Ale dzisiaj po wielu latach kiedy, kiedy: posiadam 100 % asertywnosci, mam wspanialy zwiazek od kilkunastu lat , posiadam spokoj ducha, no jestem po prostu szczesliwa na pewno bym go nie odwiedzila. Malo tego - moja dawna tesciowa usilnie zabiega / do tej pory/ o jakies "okruchy" z mojego zycia / bo tym wlasnie ciagle zyla - czyims zyciem tzn naszym malzenskim, niezle zreszta w nim "mieszajac" i intrygujac/ ale ja mieszkam w innej dzielnicy duzego miasta i nie mam kompletnie z ta rodzina nic wspolnego. Kiedys otworzylam Nowy Etap Zycia i dobrze na tym wyszlam. Tak ze abstrachujac: na pewno nie odwiedzilabym nikogo z tej rodziny / ktora mi tak bardzo dokuczyla/ pomimo ze juz dawno wybaczylam ale tez zrobilam to miedzy innymi dla Siebie abym mogla szczesliwie zyc. Pozdrawiam.
    • haalszka Re: Ex w szpitalu 13.12.10, 15:22
      ja nie pojechałam a miałam podobną sytuację w tym roku. A ze w tym czasie bylam na urlopowym wyjezdzie z synem, pozbawiło mnie to dylematu czy isc mu na reke i wiesc dziecko...
      tyle ze my nie mamy dobrych relacji.
    • zmeczona100 Re: Ex w szpitalu 13.12.10, 17:52
      Nie odwiedzam obcych* w szpitalu, więc dla mnie sprawa oczywista.
      Gdyby syn chciał odwiedzić ojca, to zaprowadziłabym go na oddział i to wszystko.

      Kiedy ja leżałam w szpitalu, w czasach, kiedy niby wszystko było jeszcze OK, to nie na nim mogłam polegać, a na sąsiadach, którym kiedyś przytomnie przekazałam zapasowe klucze do mieszkania. Po porodzie też mnie nie zabrał- miał ważniejsze (bo służbowe) sprawy na głowie.


      *Obcy, bo za takiego kogoś na pewno za mąż nie wychodziłam.
      • zatracony72 Re: Ex w szpitalu 13.12.10, 20:49

        > *Obcy, bo za takiego kogoś na pewno za mąż nie wychodziłam.

        obcy to człowiek do którego nic nie mamy, nie interesują nas jego życie ale w pewnych sytuacjach życiowych niesiemy mu pomoc i tego chcielibyśmy dla siebie od tychże obcych ( a nie konać bez pomocy wśród tłumu )
        Ex na pewno nie jest obcym bo mamy o nim już wyrobione zdanie, przeważnie złe bo w końcu jest jednak ex-em.
        Od nas zależy czy spełnimy czy też nie prośbę ex, ale nie warto na pewno być nadgorliwym, bo wredne ex potrafią kąsać nawet przykute do szpitalnego łoża.

        • zmeczona100 Re: Ex w szpitalu 13.12.10, 20:56

          Po to dba się o rodzinę, znajomych i przyjaciół, aby pomogli w biedzie.
          Jak dba, tak ma.
          • thaures Re: Ex w szpitalu 14.12.10, 09:30
            Mojej koleżanki mąż odszedł zostawiając ją z dwójką dzieci. Przez lata nic nie płacił, nie spotykał się z dziećmi, a spotkawszy córkę w mieście przeszedł na drugą stronę ulicy. Gdy jednak umierający znalazł się w szpitalu napisał kartkę i podał przez kogoś. Koleżanka nie mogła zrozumieć,że dzieci w momencie pobiegły do niego. Jakby zapomniały,że on się na nie wypiął. Nie mogła też zrozumieć siebie- bo opierała go,gotowała a potem zajęła się pogrzebem..
            On nie dbał-a jednak miał. Teraz po latach myślę, że robiła to dla dzieci-żeby jej kiedyś nic nie wypomniały lub po prostu nie miały żalu. I podziwiam ją za to do tej pory-bo nie wiem czy ja bym tak potrafiła w jej sytuacji.

            • roz.maryn Re: Ex w szpitalu 14.12.10, 11:24
              ".....szkoda,ze tego sumienia nie mial autorki ex kiedy "dowalał" jej na wszystkie mozliwe strony, nie jestem zwolenniczka odgrywania się na byłych mężach o zonach ale....."

              Ależ jesteś-sama to piszesz

              "...Pewnie ,że powinna słuchać swojego sumienia tylko nie mozna się też ośmieszać bo za chwile okaże się ,że ex samotnie spedza imieny i co wówczas też nalezy do niego popedzić aby nie było mu smutno..."

              To w końcu zdecyduj się kobieto o co ci chodzi.


              "....i w związku z tym co? exowi się noga zrosła czy go bez gipsu zamurowalo? uspokoiłaś własne sumienie czy chcesz uchodzić za samarytankę na wszelki wypadek gdyby ex nie miał do kogo pójśc to w sumie z żałości mógłby w okresie rekonwalescencji wrócić na "łono rodziny"Lepiej Ci? jakoś dziwnie zamilkłaś, pewnie spodziewałas się ,że ex się wzruszy do łez a tutaj niespodzianka, pewnie nie widzial jak się zachować i nie patrzył ci w oczy bo w końcu cóż to za wodok lowelasa w kalesonach czy w szpitalnej piżamie..."

              Ależ jesteś wściekła za to co zrobiła. Przynajmniej nick masz dobry.
            • zmeczona100 Re: Ex w szpitalu 14.12.10, 11:55

              Ale dzieci to zupełnie co innego- nawet te krzywdzone, maltretowane, bite i tak kochają swoich rodziców, więc tym bardziej w obliczu śmierci, kiedy wiedzą, że więcej już okazji nie będzie, chcą z nimi być.

              Ja mam normalną rodzinę wink i wyjątkowo rzadko dochodzi u nas do jakichś sprzeczek; ponad rok temu jednak między mną a moimi rodzicami doszło do poważnej kłótni i aby dać im czas na dojście do siebie i żeby mogli ochłonąć, wyjechałam od bez pogodzenia się. No i później siedziałam jak na szpilkach, aby tylko pojawił się moment, kiedy rodzice będą w stanie podjąć na spokojnie temat, bo chciałam się jak najszybciej z nimi pogodzić. Ja dobiegam 40-stki, więc rodzice też nie są młodzi, a najgorsze, co mogłoby się przytrafić, to ich odejście w takiej atmosferze, bez załatwienia sprawy do końca i bez pojednania.

              A tak na marginesie- na początku mojego małżeństwa małżon chciał koniecznie spędzić święta tylko ze mną. A mieszkaliśmy zaledwie 150 km od moich rodziców (nie mieliśmy jeszcze samochodu). Wtedy pierwszy raz mogłam się przekonać o jego egoizmie. Byłam na NIE- mówiłam mu wtedy, że jeszcze będą niejedne takie święta, kiedy chcielibyśmy zasiąść przy stole z nimi, ale już nie będzie to możliwe. Już nie wspomnę o tym, że oni nam bardzo pomagali i w przeciwieństwie do jego rodziców- utrzymywaliśmy bliskie, serdeczne kontakty. Dla mnie było całkiem naturalne, że w takie święta chcemy być wszyscy razem (rodzeństwo było już "rozjechane"). Święta jednak spędziliśmy bez nich, bo "mąż" tak wykombinował, że "musiał" pracować w I dzień świat; a że autobusy wtedy nie jeździły, więc praktycznie święta spędziłam sama. Może to głupie, ale od tamtej pory staram się jak najwięcej zapamiętać z kolacji wigilijnej, że świąt- jakby miały byc to te ostatnie, spędzone z któryms z rodziców.
            • maniasza Re: Ex w szpitalu 19.12.10, 23:53
              thaures napisała:

              > Teraz po latach myślę, że robiła to dla dzieci-żeby
              > jej kiedyś nic nie wypomniały lub po prostu nie miały żalu.

              Piękne.
              Bo nie trzeba zapominać, że my inaczej odbieramy naszych partnerów, a inaczej dzieci odbierają swoich rodziców.
              Ja pamiętam, jak moja mama nieładnie mówiła o ojcu, a ojciec nigdy o niej złego slowa nie powiedział. Dorosłam i zrozumiałam, już po śmierci ojca, że mama w wielu sprawach nie miała racji. Dlatego też, jakkolwiek by mnie mój eks nie drażnił i działał na nerwy, to przy dziecku nigdy niczego złego o jego ojcu nie powiem. I vice versa, trzymamy się zasad niepisanych.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka