edytamariqa
11.12.10, 09:36
dotyczy to mojego związku
jesteśmy od 2005 roku
jak się poznaliśmy było cudownie uwierzyłam ze teraz wszystko się zmieni
i się zmieniło
tylko nie koniecznie na dobre
problem tkwi w finansach
M był kiedyś bogatym człowiekiem
jeszcze za nim poznał mnie
miał ogromna firmę
opowiadał ze w latach 2000 potrafił brać 10.000 tysięcy i iść na zakupy typu spodnie koszule
miał ogromna hurtownie będąca m.in. jedynym przedstawicielem na rynku Ferrero i Coty
do tej pory wszyscy w jego rodzinie żyją tymi czasami
potem coś się zmieniło padł jakiś kredyt no i się skończyło plajtą
plajta wg prawa była plajta jego mamy i siostry bo na nich była firma
maja odtąd komorników i ogromne długi
założył potem siec kiosków no i w tych czasach poznałam go ja
pamiętam nasze pierwsze spotkanie powiedział mi ze jest bezrobotny uwierzyłam mu
kilka miesięcy ukrywał przede mną kto faktycznie jest właścicielem kiosków było ich około 15
na papierze właścicielem był jego przyjaciel faktycznie to mój M zarządzał kioskami
potem zamieszkaliśmy razem
ja swoja firmę przekazałam jemu z decyzyjnością włącznie
jej kondycja nie była jakaś najlepsza ale jakoś prosperowała
była umowa ze będę miała prawo głosu dostane pensji 2000 na tym się skończyło
nie dostałam pensji decydował on
jakoś się przyzwyczaiłam
mogłam pracować sama nie miałam jeszcze Jasia wynajmowałam swoje mieszkanie z tego tez miałam kasę
potem po 2 latach podjęliśmy decyzje o dziecku 4 miesiące staraliśmy się zajść w ciąże razem świadomie
we wrześniu okazało się ze jestem w ciąży
obydwoje się bardzo cieszyliśmy
teraz tak na prawdę to łączy nas tylko JASIO
tzn myślę ze M mnie kocha Jasia ale jest to wszystko dziwne
M moja firmę zamknął z długami ja mam komornika
kioski zamknął z długami kolega ma komornika
potem otworzył jeszcze jedna firmę już na siebie i tez ja zamknął z długami
finansowo było coraz gorzej
gdy Jasio miał rok M podjął decyzje w ciągu jednego miesiąca ze bierze tira Volvo w leasing i będzie zajmował się transportem
po miesiącu wyjechał zostaliśmy z Jasiem sami było o tyle trudno ze w tym czasie Jasio miał pierwszy atak drgawek a potem jeszcze jeden M nie widział żadnego z nich
nawet jak w szpitalu leżałam z dzieckiem M właśnie przejeżdżał przez Kraków ale nie wstąpił bo mu się na Ukrainę spieszyło...
po 7 miesiącach stwierdził ze to nie to
zamknął kolejna firmę z długami
ja w tym czasie nie pracowałam
Jasio miał rok każda infekcja to gorączka a to ryzyko drgawek i ich skutków
jedynym moim dochodem był czynsz za mieszkanie które wynajmowałam 1000 zł z tego miałam zapłacić czynsz ok 200 zł czyli miałam 800 zł na czysto
M na życie dawał ok. 1000 do 1500 zł dawał jak miał jak nie miał to nie dawał
jak Jasio miał ok. 2 lat i sytuacja z drgawkami w miarę była pod kontrolą tzn nauczyłam się jak chronić moje dziecko i nie dopuścić do nich podjęłam decyzje ze muszę znaleźć prace i znalazłam zaczęłam robić ankiety ok miesięcznie zarabiałam 1500zl
dobrze ale było to okupione niesamowitym stresem nerwami i wysiłkiem
ankiety zamiast chodzić po domach robiłam przez telefon
każda weryfikacja u respondenta groziła zawieszeniem a w konsekwencji utratą pracy a to były jedyne środki jakie miałam na życie oprócz pieniędzy z czynszu
żeby było śmieszniej M robił mi karczemne awantury ze zaniedbuje dziecko i jego bo robię ankiety co oczywiście nie było prawda bo prałam gotowałam prasowałam sprzątałam jak zwykle
wszystko to robiłam opiekując się sama Jasiem M nie było całymi dniami pracował i miał ...
coraz gorsze miał kłopoty finansowe
w końcu nie wytrzymałam i wyprowadziłam się do mojego ojca
przyjechał po nas wróciłam....
cały czas mieszkaliśmy w wynajmowanym przez niego mieszkaniu żeby mu pomóc zrezygnowałam z wynajmu swojego mieszkania i przeprowadziliśmy się do mojego jemu pomogłam jednak sama straciłam tak naprawdę jedyny stały dochód
M przestał zupełnie dawać pieniądze
były miesiące ze to ja sama robiąc ankiety i opiekując się Jasiem utrzymywałam nas i nasz dom było ciężko
we wrześniu zaproponowała ze ja pójdę do pracy a on będzie z Jasiem
zgodził się i zaczęłam pracować w przedszkolu Jasia brałam ze sobą
jak Jasio chorował to M miał być z Jasiem bo nie pracował nigdzie tylko prowadził własna działalność
po 3 miesiącach M stwierdził ze już nie będzie zostawał z Jasiem bo pracować nie może w takich warunkach ( jego praca polegała na organizowaniu dostaw do 2 kiosków ruchu co czynił przez telefon)
przeszłam sama na chorobowe a po 2 miesiącach na wychowawczy płatny dostawałam 400zl
M zaczął kolejna prace w ubezpieczeniach i nieruchomościach były wielkie plany i niewielkie dochody
w lutym tego roku zrezygnował z ubezpieczeń bo to nie to nieruchomości i ich sprzedaż to miało być to dla świętego spokoju zrezygnowałam z ankiet bo były takie awantury z ich powodu ze miałam dosyć
zostałam bez żadnego stałego dochodu mogłam liczyć tylko na M i na 400 zł wychowawczego
w marcu doszło do takiej awantury że M wyprowadził się tak po prostu
zostawiając nas z godziny na godzinę bez środków do życia i z rachunkami do zapłaty
oczywiście to ze się wyprowadził to była moja tylko wina bo go sprowokowałam
żeby było śmiesznie wyprowadził się tydzień przed świętami i rozwalona kuchnia i całym mieszkaniem ( 2 tygodnie wcześniej podjął się położenia płytek w kuchni które sama kupiłam za własne pieniądze, chciałam linoleum ale stwierdził ze linoleum to nie to nie ten standard muszą być płytki) no i zostałam z remontem Jasiem i bez pieniędzy
M nie dawał znaku życia przez 3 tygodnie
zero kasy
wiedziałam ze muszę sobie poradzić
schowałam honor do kieszeni i zadzwoniłam do szefa z ankiet przyjął mnie
skończyłam remont
spędziliśmy święta sami z Jasiem
M po 3 tygodniach się odezwał i wysłał nam 200 zł na życie
po 5 tygodniach wrócił do domu jakby nigdy nic
dobrym powodem powrotu był Jasio
zrobił to dla dziecka tak mi tłumaczył
Jasio rzeczywiście strasznie za nim tęsknił a ja nie umiałam nic zrobic
teraz jest listopad
do moich obowiązków jeszcze doszło opiekowanie się 90 letnia moją babcia
niestety dzieci nie chciały się nią zając i musiałam babunie wziąc do siebie
babcia ma odleżyny na nogach na pupie( tak opiekowała się nią jej córka) leży nie wstaje nie je sama trzeba ja karmić przewijać przekładać z boku na bok ma niewydolność krążenia
lekarstwa są niesamowicie drogie babunia ma tylko 600 zl renty to wszystko
M nie ma całymi dniami
wychodzi 0 6 rano wraca o 20-22 pracuje
wynajął lokal założył kolejna firmę
ja zajmuje się domem Jasiem babcia a w wolnych chwilach robię ankiety żeby nie zostać na lodzie
mamy rachunki nie płacone od 4 miesięcy wczoraj przyszło wezwanie za prąd za 3 miesiące
mieszkanie za 4 gaz od lipca
ja mam 400 zł wychowawczego i dochód z ankiet ok 500 zł czyli ok 1500zl razem z babci renta która w całości idzie na leki
M w ostatnim miesiącu na życie dal mi 1000 zł na cały miesiąc
nie płaci rachunków
o każde pieniądze są karczemne awantury
pieniądze daje mi raz w tygodniu ostatnio dał mi 300
te pieniądze mam na jedzenie na chemie lekarstwa ubrania jednym słowem na wszystkie potrzeby
doszło jeszcze Jasiowie przedszkole 300zl
(we wrześniu jak Jasio poszedł do przedszkola zaczęłam znów robić ankiety żeby mieć jakieś pieniądze)
przedwczoraj M obiecał mi ze zapłaci wczoraj wszystkie rachunki
miał mieć pieniądze z transakcji ze sprzedaży mieszkania do dzisiaj nic nie zapłacił
ja wczoraj dostałam pieniądze z ankiet i poszłam zapłacić internet bo był wyłączony
dziś M stwierdził ze musi przemyśleć ile może mi dać na rachunki jest około 2000 tys długu
jestem załamana
przeraza mnie przyszłość
zapytacie mnie co mnie trzyma
to ze go kocham to jedno
jednak myślę ze przeżyłabym to rozstanie
najgorzej jest z Jasiem kocha ojca nie rozumie co się dzieje
p.s.
M sam sie wyprowadził
stwierdził ze ma dosc
dał mi tylko 600zł na mieszkanie za 3 miesiące a resztę stwierdził ze zapłaci później
kiedy będzie miał....
wzięłam wypłaciłam z konta 2200
bałam