Do tych co już po

14.12.10, 16:21
Mam bardzo gorącą prośbę, proszę napiszcie mi jak to się odbywa po kolei TEN ROZWÓD. W tym tygodniu chcę złożyć pozew z orzekaniem o winie (zdrada). Pozew napisze mi adwokat, mnie to przerasta, wiem, że zainkasuje za to 200 zł. Ale jak to dalej wygląda, jakie czynności są wykonywane. W czasie mniej więcej się orientuję.
Proszę o zrozumienie sad
    • xciekawax Re: Do tych co już po 14.12.10, 19:56
      a nie lepiej juz zapytac prawnika przy okazji jak bedziecie pisac ten pozew?

      ja dostalam rozwod po poltora miesiaca od zlozenia pozwu. Jedyne co musialam zrobic to spotkac sie z prawnikiem dwa razy - na rozmowie pierwszej, i potem na podpisywaniu dokumentow. Plus chyba z 3 emaile pomiedzy prawnikiem i mna. Ale ja mieszkam w innym kraju.
      • 44bromba Re: Do tych co już po 15.12.10, 00:45
        Tak też zrobię. Od czasu jak napisałam pytanie, siedzę i czytam. Nawet nie wiecie dziewczyny, jak mnie nieświadomie podbudowałyście swoim doświadczeniem. Czuję się jak hiroł.
        • szizumami Re: Do tych co już po 15.12.10, 09:05
          mnie sie wydaje e o retelna odpowiedż trudno--to zalezy od ind sytuacji i od zachowania drugiej strony--jeśli każdy mówi jak jest ,umawiacie sie wcześniej co do dzieci alimentów.majątku--zgodnie-pójdzie szybko--jesli nie -dłużej

          życzymy ugodowo

    • brzydula09 Re: Do tych co już po 15.12.10, 09:17
      Witaj,
      ja powiem Tobie tak: ja gdybym mogła cofnąć czas to nie złożyłabym pozwu z orzekaniem o winie, wczoraj miałam rozprawę i ... powiem krótko, nie warto łez, stresu - a Sądy i tak swoje.
      Ja np. wczoraj usłyszałam, to tylko tyle i Pani sądziła, że mąż panią zdradza? Ręce opadają...ale tak właśnie jets.
      Myślę, że nie tylko ja to powiem ale jest wiele innych osób, które też by nie wróciły do tego, że z ofiary stają się "oprawcami"... tak jest też i ze mną - zostawił mnie dla koleżanki i teraz wygląda na to, że to przecież nadal tylko kolezanka i ... o co to wszystko.
      Tak więc - przemyśl to trzysta razy zanim złożysz z orzekaniem, bo chyba nie warto stracić zdrowie a oni i tak swoje powiedzą.
      A jak to wygląda - no cóż, jeżeli są dzieci to na początku u mnie ustalili zabezpieczenie na poczet procesu renty alimentacyjnej dla dziecka i potem świadkowie i na końcu ja i on zeznajemy i ....
      • zmeczona100 Re: Do tych co już po 15.12.10, 09:34

        Brzydula, problem w tym, aby przed sądem udowodnić, że się ma rację- sąd nie bierze pod uwagę tego, co nam się wydaje.
        Orzekanie o winie ma swój sens i dziwię się, że zwłaszcza matki z małymi dziećmi z tego rezygnują.

        Ja też złożyłam pozew z orzeczeniem wyłącznej winy męża- dla mnie jest to kwestia zamknięcia pewnego rozdziału w moim życiu.
        • 44bromba Re: Do tych co już po 15.12.10, 11:38
          Zrobię jednak z orzekaniem, za kilka dni drugie spotkanie z adwokatem, po wysłuchaniu mojej historii sam to zaproponował, nie żadne tam straszenie rozwodem, separacja czy podziałem tylko ma Pani sobie ułożyć życie i robi to Pani dla siebie.
          Czy się nie boję? Boję jak choroba, bo znam swojego męża i przed sądem też ze mnie zrobi wariatkę, bo tylko wariatka może przez kilka lat wybaczać i dawać kolejne szanse zamiast kopnąć w dupkę po prostu. Będę walczyć o jego winę, a w praniu się okaże co wyszło. Bo tak myślę, że jak już tyle przeszłam i mnie nie zabiło (chociaż uszczerbiło psychicznie) to i sprawa w sądzie mnie nie zabije. No ale dopiero będę składać, wiec przede mną dłuuuuga droga....dobrze, że jesteście.
          • m.agdaa Re: Do tych co już po 15.12.10, 11:51
            Podpisuje sie pod tym co napisała zmeczona, rozwod z orzekaniem o winie ma sens szczegolnie wtedy gdy się ma małe dzieci. Ja dlugo sie szarpalam jaka decyzje podjac(z tym rozwodem bez, czy z orzekaniem winy) i stanelo na tym, ze zlozylam pozew z orzekaniem o winie meza. A jak sie potoczy??? Pewnie tego nie wyrobie psychicznie...
        • brzydula09 Re: Do tych co już po 15.12.10, 13:23
          Zmęczona - to powiedz w takim razie co bierze Sąd pod uwagę?
          Ja mam detektywa, zeznania świadków i ... słyszę od Sędziny - to tylko tyle i ....
          Nie wiem może się wypaliłam - wczorajszy dzień był koszmarny dla mnie.
          Przepraszam ,pewnie nie powinnam odpowiadać na post, gdyż kieruję się emocjami - w większości tymi złymi pewnie.
          Pozdrawiam.
          • zmeczona100 Re: Do tych co już po 15.12.10, 20:01

            Brzydula, nie mam pojęcia, bo ja nie sąd. Wydaje mi się jednak, że dowody muszą byc jednoznaczne. Nie wiem, co widział i potwierdził detektyw czy świadkowie; mogę tylko Ci napisać, że mój jeszczemąz mógł mieć całkiem sporo "dowodów"- z moich spotkań z różnymi chłopami (niektóre nawet tylko my dwoje); wszyscy ci oni mogli być moimi kochankami wink Tyle tylko, że nie było w tych żadnej regularności (najczęściej raz na miesiąc czy dwa), żadnej intymności, nawet najmniejszego gestu, który mógłby wzbudzić podejrzenia. Mam też korespondencję, dosyć obszerną, z każdym z nich wink ale treść bardzo rozczarowuje. Na swoją obronę mam m.in. ich żony, ale ponoć teraz modne są trójkąty, więc cholera wie, czego może się uczepić mój pominięty w nich mąż big_grin

            Brzydula, wyrok nie zapadł, więc bądź dobrej myśli. A w razie czego - apelacja.
      • 44bromba Re: Do tych co już po 15.12.10, 11:44
        Brzydulko, bardzo ci współczuję tego przeżycia. Tak niestety jest, samo życie.
        Jakiś czas temu kupiłam książkę "Porady na zdrady"i facet pisze konkretnie: jeśli chcesz iść do sądu po sprawiedliwość, to lepiej zapomnij, ze coś takiego istnieje. W sądzie nie wygrywa ten, kto został skrzywdzony, tylko ten kto ma lepsze PR. I wiadomo, że jak się lepiej np. mąż postara, zrobi wrażenie na pani sędzinie, to nawet prawda, która jest na po naszej stronie nie pomoże. Koleżanka z pracy...aż mnie krew zalewa, jak słysze coś takiego...też te koleżanki przerabiam...
        • brzydula09 Re: Do tych co już po 16.12.10, 12:02
          Dziewczyny,
          po tym jak "opadły "mi emocje, stwierdzam, iż idę dalej swoim rytmem - czyli zostaje przy orzekaniu - nie pozostaje mi nic innego.Myślę, że wina może zostać podzielona - po ostatniej rozprawie - ale trudno...
          Wiecie co, czuję się jak by ktoś wyrwał mi serce. Ten parszywy wyraz twarzy mojego m i uśmiech na twarzy - dramat. Będę pamiętać przez całe życie - i wiecie co teraz już mam w sobie uczucia nienawiści - takiej dosłownej. Wcześniej miałam żal - ale żeby nie żywić urazy (jest dziecko) wiec nie chciałam się negatywnie "nastrajać" - wiecie żeby było dobrze, ale teraz po tym szyderczym wzroku i przyjaźni z kochanką i jej mężem - n i n a w i d z ę ze wszystkich sił.
          Choć nie zamierzam niczego złego robić - typu utrudniać kontakty z dzieckiem, nic z tych rzeczy - to są tylko moje sprawy - a dziecko jest niczemu nie winne.
          Ale mój stosunek do m - zmieni się napewno, już nie ma rozmów i opowiadania - poprostu "służbowo", ja naprawdę nie chciałam złych stosunków, ale dlaczego mnie ma ktoś za każdym razem ranić a ja mam płakać w domu, a na zewnątrz pokazywać, że nic się nie stało.
          Wiecie co dużo by pisać, źle mi i pewnie większości Nam na forum - najbliżsi robią Nam takie ohydne rzeczy.
          Pozdrawiam Was serdecznie.
          • 44bromba Re: Do tych co już po 16.12.10, 18:28
            Wytrwaj w swojej decyzji, nawet gdyby się nie udało, to będziesz wiedzieć, ze walczysz do końca, że odchodzisz z dumą, a tak to będzie miał satysfakcję, ze potrafi rozwalić cię psychicznie.
            Boże, a ja mam to dopiero za pół roku, a już mi się nogi trzęsą. U mnie będzie to samo, "przecież on mi nic złego nie zrobił, powinnam się leczyć".
            • brzydula09 Re: Do tych co już po 16.12.10, 18:56
              Ja też ciągle słyszałam - Ty jesteś chora, przecież ja nic złego Tobie nie zrobiłem - nie potrzebnie wszystko roztrząsasz.
              Będę w kontakcie i na pewno dam znać jak idzie dalej - ale sił już brak to pewne - a życie takie krótkie - nie...
              Tobie również dużo siły i wytrwałości - pozdrawiam serdecznie.
              • zmeczona100 Re: Do tych co już po 16.12.10, 19:24
                Jeśli twierdzi, że byłas chora, to niech przed sądem opowie o tym, jak Ci w chorobie pomagał, jak mogłas na nim polegac, jak sie starał, do jakich lekarzy Cię zabierał itp. Przeciez to obowiązek w małżeństwie.
                • brzydula09 Re: Do tych co już po 16.12.10, 21:19
                  Jesteś pomocna - Dziękuję.
                  Tak właśnie powinno być -na dobre i na złe.
                  Sprawa po Nowym Roku - więc pewnie, się dowiem kilku nowych rzeczy i ...zapytam o tę pomoc.
                  Póki co - raz jeszcze Dziękuję.
                  Czy mogę pisać gdybym miała pytania?
                  • 44bromba Re: Do tych co już po 18.12.10, 20:48
                    Ja też to chciałam już jakiś czas temu napisać, niesamowita jesteś zmeczona. Masz niezwykle trafne odpowiedzi, bardzo dojrzałe, aż sobie napisałam o tym lekarzu. Pisz, pisz kobieto!!!
                    • zmeczona100 Re: Do tych co już po 19.12.10, 15:13
                      Kobiety, piszę to, co wiem i co sądzę o czymś wink
                      Przygotowuję się do rozwodu z winy męża, więc muszę się zbroić w pytania i odpowiedzi na wszelkie okoliczności wink A co wiem, to piszę, jeśli jest taka potrzeba.

                      Podstawowa zasada- zarzuty przeciwnika wykorzystać dla siebie wink
    • magdael Re: Do tych co już po 19.12.10, 21:47
      cześć, chciałam tylko powiedzieć, że dołączam do grona. Też będę walczyć, ze wszystkich sił, po tym wszystkim co zrobił, jak kłamał mnie i dzieci, jak traktował, jak szydził..., spotkał przyjaciółkę w pracy kilkanaście lat młodszą i chce rozwodu za porozumieniem, bo przecież wina zawsze leży po środku... stosował takie socjotechniki, nakłaniał żebym podpisała jakąś klauzulę że się zgadzam za porozumieniem, a byłam w takim stanie że o mały włos bym to podpisała (nie jadłam, nie spałam, pracowałam, potem dom, dzieci, a pan pojawiał się i znikał i wszystko miał gdzieś bo przecież nim "członek" kierował i tylko to miało znaczenie, a reszta... ech... śmiał się, że zrobi ze mnie wariatkę - oni tak zawsze mają? i byłam w takim stanie że prawie mu uwierzyłam, tylko jak on się nie bał z tą wariatką dzieci zostawiać? i co najdziwniejsze on wcale dzieci nie chce... i też się boję jak cholera... bo mój jeszcze mąż potrafi zrobić bardzo dobre wrażenie szczególnie na kobietach...
      • brzydula09 Re: Do tych co już po 20.12.10, 10:11
        Magdael,
        czytam Twoje wypowiedzi i ... historia lubi się powtarzać - mój m też postąpił tak samo, wręcz schemat książkowy - po za tym ,że moja jest starsza ode mnie - ale to chyba nie ważne - ból i wszystko co po drodze szło jest tak samo.
        Ja też wiem, że mój m robi dobre wrażenie, ale ...idę dalej, choć po sprawie miałam chwilę zwątpienia, że po co to wszystko. Ale podniosłam się - chwile zwątpienia są wkalkulowane w treść rozwodu...
        A wariatką też jestem, i że nie dobrą matką - ale Sędzina szybko powiedziała jemu ,że dlaczego zgodził się na pierwszej sprawie ,żeby dziecko było z mamą - i oczywiście cisza...
        milczenie jest złotem...
        czyli - nie jestem złą i nie dobrą mamą - ale na każdej sprawie pyta jak wyglądają kontakty z dzieckiem czy nie utrudniam - i nie utrudniam, ale tata skutecznie zapomina o dziecku.
        Bądźmy w kontakcie.
        Pozdrawiam serdecznie i siły życzę.
        • magdael Re: Do tych co już po 21.12.10, 16:01
          Cześć, napewno się odezwę. teraz czekam na termin drugiej sprawy. Wszystkiego dobrego, serdecznie pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja