Juz za 2 h...

15.12.10, 10:23
Pisze po raz pierwszy. Własnie jestem w pracy. Wydrukowałam pozew bez orzekania o winie. O 12 wychodze i chce go zlozyć w Sądzie i wcale nie jest mi łatwo... Boje sie, że nie wejde do Sądu. Wiem jednak, że utrzymywnaie fikcyjnego zwiazku nie ma sensu. Ostatnie 4-5 lat to były kolejne próby ratowania, ale nie udane.. Mamy dwójke dzieci. Roztajemy się w przyjaźni, wszystko mamy obgadane, ale mimo wszystko boje się...
A.
    • 44bromba Re: Juz za 2 h... 15.12.10, 11:50
      Skarbie, rozwód to nie koniec świata, zawsze możecie się jeszcze dogadać, do mety długa droga a po drodze jeszcze różne rzeczy mogą się wydarzyć. Znam ludzi którzy się rozeszli i po kilku latach ponownie się pobrali, bo nie mogli żyć bez siebie, tak ich rozwód zmienił, ze stali się innymi ludźmi, lepszymi, zaczęli się starać, wspaniały związek w tej chwili.
      Rozwód to nie koniec ostateczny relacji, przyjaźni. Zrób to po prostu, a potem się zastanowisz. Trzymam kciuki za ciebie.
      • altz Re: Juz za 2 h... 15.12.10, 17:49
        Znam wielu takich, którzy się rozstali i już się nie zeszli, chociaż do siebie pasowali. Już się nie dało. Rozwód to już raczej droga bez powrotu.
        Ale skoro tylko się przyjaźnicie, lubicie, pewno szanujecie, macie wspólne pewno udane dzieci, może zainteresowania,.... to trochę za mało, żeby być małżeństwem. wink
        • kuczynska78 Re: Juz za 2 h... 16.12.10, 09:55
          Nawet tych wspólnych zainteresowań nie ma praktycznie wcale...
          Pojechałam wczoraj, złożyłam, nie było tak strasznie. Chyba czuje ulge, ze wreszcie się na ten krok zdecydowałam. Teraz pozostaje mi czekac na termin.
          A w ramach odreagowania stresu poszłąm zapisac się do kosmetyczki smile
          A.
          • 44bromba Re: Juz za 2 h... 16.12.10, 18:36
            Podbudowałaś mnie smile ja jutro składam, od kliku nocy nie śpię sad ale wiem, że dobrze robię, bo nawet się uśmiechnął do siebie jak mu powiedziałam, to jak tu nie być pewnym?
Pełna wersja