Kochanka świadkiem???

18.12.10, 22:12
Nie uwierzycie, mój adwokat chce na świadka pozwać kochankę mojego męża. Na początku się przestraszyłam, bo przecież rozwali cały proces, jak powie, ze "ja to jestem koleżanka tylko i takie tam ploteczki między mną a tym panem były a żona tego pana, to chora wariatka". Poza tym, o co ja niby mam ją pytać??? Pierwsza moja reakcja była NIE, ale jak się tak zastanawiam, to może ten adwokat ma rację?
Czy ktoś miał podobną sytuację? Może jakiś link do wątku?
    • brzoza1975 Re: Kochanka świadkiem??? 19.12.10, 10:09
      To jest adwokat myślę, że wie co robi, jeśli będzie z Tobą w sądzie to on będzie zadawał pytania tym się nie martw.
    • tesknotazabija Re: Kochanka świadkiem??? 19.12.10, 10:56
      Uważam, że to dobry pomysł. Ja sama zasugerowałam mojej pani adwokat, że w sprawie rozwodowej chciałabym pozwać na świadka kochankę mojego męża.
      • gazeta_mi_placi Re: Kochanka świadkiem??? 20.12.10, 21:43
        A co ona winna?
    • jirka-buczyna Re: Kochanka świadkiem??? 19.12.10, 12:31
      44bromba napisała:

      > Nie uwierzycie, mój adwokat chce na świadka pozwać kochankę mojego męża. Na poc
      > zątku się przestraszyłam, bo przecież rozwali cały proces, jak powie, ze "ja to
      > jestem koleżanka tylko i takie tam ploteczki między mną a tym panem były a żon
      > a tego pana, to chora wariatka". Poza tym, o co ja niby mam ją pytać??? Pierwsz
      > a moja reakcja była NIE, ale jak się tak zastanawiam, to może ten adwokat ma ra
      > cję?
      > Czy ktoś miał podobną sytuację? Może jakiś link do wątku?

      U mnie tak było, powołaliśmy kochankę na świadka. Sprawa zakończyła się rozwodem z orzeczeniem winy Exa. Ona rzeczywiście twierdziła, że jest tylko jego koleżanką, choć wcześniej słała mu smsy (które "przechwycilam"), że go kocha.
      Na pytanie mojego adwokata, czy do wszystkich swoich kolegów wysyła takie smsy, nie znalazła odpowiedzi..
      • 44bromba Re: Kochanka świadkiem??? 19.12.10, 16:10
        Jesteście boskie!!!!!!!!
        • brzydula09 Re: Kochanka świadkiem??? 19.12.10, 17:46
          U mnie też zeznawała kochanka, i oczywiście kłamała - cały czas, np. że byli w mieszkaniu krótko (złapałam ich, siedzieli tam ponad 4 godz.) i że nie dzwonili do siebie, a ja przez Sąd bilingi zażądam, więc pewnie będzie obraz jej zeznań... ale jaki będzie finał - zobaczymy!
          Powołanie na świadka to na pewno świetny pomysł - tylko dużo siły trzeba mieć... powodzenia!
    • 44bromba Re: Kochanka świadkiem??? 19.12.10, 23:27
      Dzięki, też wam życzę wygranej.
      Już się nie boję, przetrawiłam ją jako świadka. A myśl o tym, że trochę narobi w majtki, jak dostanie wezwanie zaczyna być baaaardzo miła.
      • mozambique Re: Kochanka świadkiem??? 20.12.10, 14:15
        a czemu ma niby robic w majtki ?

        jak kobitka jest silna psychicznie to przed rozprawą zaliczy fryzyjera, kosmetyczke, do tego strzeli sobie nową sekskowną sukienke , szpilki od LAboutina i w efekcie na rozpraiwe wszyscy faceci w sądzie bedą twemu jeszcze-ślubnemu zazdroscic ze go stać na taką lalę ...
        • z_mazur Re: Kochanka świadkiem??? 20.12.10, 16:04
          Na dodatek może iść w zaparte, a że konsekwencje składania fałszywych zeznań w takich sprawach są praktycznie żadne, to jej zeznania, jeśli będą się trzymać kupy, a ona sama sprawi wiarygodne wrażenie, mogą pogrzebać szanse na orzeczenie winy męża.
        • gazeta_mi_placi Re: Kochanka świadkiem??? 20.12.10, 21:44
          Dobre smile
          No, ale wtedy nie ma zmiłuj i żonka też musi się bardziej postarać o wygląd na rozprawie.
          • 44bromba Re: Kochanka świadkiem??? 20.12.10, 23:05
            Ludzie, a skąd w was założenie ze każda zdradzona żonka to jest jakaś poczwara, niedomyte, niedouczone, takie pożal się Boże. Czy widzisz tu jakieś takie? Bo ja widzę inteligentne, mądre, zaradne kobiety, sądzę że są również piękne.
            To kochanka mojego męża musi się postarać, haha, ja jestem atrakcyjną kobietą...tylko męża mam głupiego.
            Kochanki nie są lepsze, są INNE.
            • mozambique Re: Kochanka świadkiem??? 21.12.10, 10:31
              taaaa... takas wspaniala atrakcyjna madra inteligentna i ósmy cud swiata ze z tego zachwytu nad toba mąz az sobie kochankę znalazł

              nie łudź sie - dla meza jestes mniej ciekawa niz kochanka, dlatego wlasnei sobie ją , kochanke, znalazł

              wiem ze teraz jestes w punkcie psychologicznego ustawiania siebie samej na piedestale , musisz sie sama dowartosiowac zeby sie nie dołowac - i to zaden wstyd , w kocnu rozwód jest przezyciem podobnie traumatycznym do smierci bliskiej osoby , i tzreba sobie jakos z tym radzic zeby nie zwariować

              ":skąd w was założenie ze każda zdradzona żonka to jest jakaś poczwara,
              > niedomyte, niedouczone, takie pożal się Boże. Czy widzisz tu jakieś takie"

              owszem , widze, jakies 80% forumowiczek - rozwódek szczzerze przyznalo ze czuło/czuje sie w momencie rozwodu jak swiezo wymięta szmata do podlogi z samooceną na poziomie ROwu MArjanskiego
              ty tez sie tak czujesz/czułas - niezlaenei od tego jaki obraz samej siebei starasz sie tu zbudowac, teraz sobie zbudowałas obraz TY BOGINI kontra TWÓJ MĄZ NIEDOROZWINIETY PRZYGŁUP ,
              to ci bardzo pomaga ale akurat osoby postronne zobacza tylko to co zobaczą

              KOchanki są LEPSZE , wlasnei dlatego ze są INNE - przynajmnie w momencie samej zdrady .
              Bo potem to jzu róznie bywa ...
              • 44bromba Re: Kochanka świadkiem??? 21.12.10, 12:44
                > taaaa... takas wspaniala atrakcyjna madra inteligentna i ósmy cud swiata ze z t
                > ego zachwytu nad toba mąz az sobie kochankę znalazł

                Bo jest głupi, po prostu...co tu dużo mówić...i po co?

                wiem ze teraz jestes w punkcie psychologicznego ustawiania siebie samej na pied
                > estale , musisz sie sama dowartosiowac zeby sie nie dołowac -

                Taaaa, a ty jesteś moim psychologiem i wiesz, w jakim punkcie jestem. Masz mgliste wyobrażenie, chyba na podstawie własnych doświadczeń. Ale ja, to nie ty.

                akies 80% forumowiczek - rozwódek szczzerze przyznalo ze czuło
                > /czuje sie w momencie rozwodu jak swiezo wymięta szmata do podlogi

                Bo widzisz, ja nie jestem w momencie rozwodu. Moment rozwodu jeszcze nie ustalony. To, jak się ktoś czuje, a o tym mówisz, nie oznacza, ze źle wygląda. Mogę mieć smutne oczy i tyle. A jeśli czyjś facet leci na urodę, bo musi sie dowartościować, to jest po prostu głupi i tyle.

                teraz sobie zbudowałas obraz TY BOGINI kontra TWÓJ MĄZ N
                > IEDOROZWINIETY PRZYGŁUP ,

                jak wyżej + to, że chyba klawiaturę masz zaplutą od swojego bulgoczącego jadu. Dawaj! Dawaj, nie ci ulży! W sumie tylko to umiesz, jak widzę.
    • laura_fairlie Re: Kochanka świadkiem??? 20.12.10, 11:36
      Ja.Ale w końcu rozwodziliśmy się bez orzekania. Ale w pozwie rozwodowym była wpisana, i wezwanie do niej poszło. Tyle tylko, że miałam inne, mocne dowody (jej maile do eksa - żeby nie było, sam mi je pokazał - głupi jakiś), ona już się z nim rozstała i była szansa, że jednak będzie zeznawać.
      • 44bromba Re: Kochanka świadkiem??? 20.12.10, 16:43
        A jakie pytania zadawałyście takiemu świadkowi? Jeśli to nie jest dla was drażliwe. Pytam Panie. Wiem, że każda sytuacja jest inna, ale może coś mi pomoże, jak się mój adwokat zapatrzy.
        Swoja drogą, naprawdę myślisz, że tu o urodę chodzi?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja