o co mi chodzi?

20.12.10, 21:34
jestem po rozwodzie, chociaz zostalam zraniona dopiero kilka miesiecy temu. Spotkalam sie niedawno z ex i jestem przekonana ze go nie kocham, ze sie zmienilam. Godzina z nim byla katorga, jest arogancji, trudny w przebywaniu, nie ma tej lekkosci w konwersacji, i jestem swiadoma ze nigdy z nim ani z podobnym typem bym sie nie zwiazala. jak odchodzilam poczulam ulge, bo przebywanie w jego obecnosci bylo tak jakby wysysal ze mnie energie zycia.

Jednak.... dowiedzialam sie imie, nazwizko jego nowej panienki, kreci mi aby anonimowo cos zlosliwego jej napisac na portalu socialnym.

z jednej strony czuje ze to kompletny brak klasy z mojej strony. To juz nie jest moje zycie, nie powinno mnie obchodzic co zrobili. ex za to co zrobil ma rozwod, a teraz niech robi co chce. Zepsuje mi to tez jakiekolwiek relacjie z exem (gdyz pewnie bedzie przekonany ze to ja, chociaz bym sie wypierala, a on mi musi splacac kase za swoja pozyczke).

Z drugiej strony mala zemsta moze byc "lecznicza" gdyz czlowiek wychodzi z pozycji ofiary. Bierze sile we wlasne rece.

czyli: czy warto poswiecic swoja klase, aby zrobic male swinstwo ludziom ktorzy zrobili z Twojego zycia gowno? ktorzy podeptali wszelkie standardy moralne.

Dodam ze mysle ze ta dziewczyna zapewne nie wiedziala ze facet jest zonaty bo moj ex jest niezlym kretaczem. Ale tym samym by sie tego dowiedziala.
    • z_mazur Re: o co mi chodzi? 20.12.10, 21:51
      Najprawdopodobniej nie dowiesz się o efekcie jaki wywrze Twoja "zagrywka".

      A nawet jeśli, to efekt będzie najprawdopodobniej taki, że ex zrobi z Ciebie namolną wariatkę, a wspólny wróg (Ty) jeszcze bardziej ich do siebie zbliży.
      Jeśli jest krętaczem pewnie nieźle sobie z tym poradzi. W jej oczach on stanie się jeszcze atrakcyjniejszy, bo skoro jakaś jego była kobieta posuwa się do takich gierek, to facet pewnie coś musi w sobie mieć.

      Jak się nie daj boże o tym dowiesz, to poczujesz się jeszcze gorzej niż w tej chwili.

      A co możesz zyskać? Szczerze mówiąc nie wiem.

      Jak widać potencjalny bilans zysków i strat mówi sam za siebie.
    • m.agdaa Re: o co mi chodzi? 20.12.10, 21:54
      Chodzi Ci o słodką zemstęsmile
      Tylko odpowiedz sobie co Ci to tak naprawde da? Sama siebie znasz najlepiej i mniejwiecej umiesz przewidziec swoje reakcje. Byc moze przez kilka dni poczujesz sie"lepiej", ale pozniej stwierdzisz,ze było to głupie, na poziomie nastolatki i całkiem mozliwe, ze poczujesz sie jeszcze gorzej niz sie czujesz teraz. Bo mimo,ze go nie kochasz, wciaz masz w sobie ogromnie pokłady żalu i krzywdy, ale zastanow się, czy wolisz odzyskiwac siebie z GODNOŚCIĄ, czy własnie z tej pozycji ofiary.
      Ty juz nie jestes ofiarą, piszesz, ze nie mogłabys się z nim juz nigdy zwiazać, masz do niego emocjonalną awersję, więc pora teraz na Twoje szczescie u boku innego męzczyzny!
      Swiat nalezy do Ciebie, wystarczy tylko wyciągnąć rękę po to.

    • nextvivi Re: o co mi chodzi? 20.12.10, 21:59
      Ja zawsze w takiej sytuacji pamietam jedno przyslowie; ,,Lepiej nie ruszac gowna bo smierdzi".
      Jeszcze ktos pomysli, ze jestes o niego zazdrosna. Zapewne nie jeden raz doswiadczylas przykrosci z jego strony, ja bym sie wiecej na stres nie narazala.
    • xciekawax Re: o co mi chodzi? 20.12.10, 22:01
      Wiecie co dziewczyny? macie racjie!
      • tesknotazabija Re: o co mi chodzi? 20.12.10, 22:06
        Mamy, mamy. Nie rób tego, bo bedziesz później tego żałować. I powiem Ci szczerze, że niedobrze się stało, że znasz jej imię i nazwisko, bo teraz jestem przekonana, że będziesz odwiedzać jej profil dość często...
        • kalpa Re: o co mi chodzi? 20.12.10, 22:25
          Odwet nie jest braniem siły w swoje rece tak naprawdę. Choc czasem az sie tego odwetu chce za to, co nam ktoś zrobił. Wyjdziesz z roli ofiary, wejdziesz na pozycję kata- to jeszcze bardziej cię z nim zwiąże, ale w nienajlepszy dla ciebie sposób.
          Najlepsza zemstą jest wzmocnienie siebie- powalcz o swoje wlasne szczęście, to naprawde lepiej ci zrobi. Jak bedziesz sama szczęśliwa, to nie bedzie cie ruszła żadna panienka twojego ex.
          Trzymaj sie- ten etap przechdzo kazdy, naprawdę smile
          dużo siły smile
          i lepiej nie daj sie sprowokować smile
          tak naprawde jego nieszczęście tobie prawdziwego szczęścia nie da. Uszy do góry smile
        • xciekawax Re: o co mi chodzi? 20.12.10, 22:46
          Nie, nie bede, bo oczywiscie zajrzalam ale wszystko ma pozablokowywane a nawet zdjecia nie widzialam. Wiem ze ma 21 lat i kupe 21 letnich znajomych wink Wiec nawet nie mam po co tam wchodzic i juz tam nie wejde.
    • brynoll Re: o co mi chodzi? 20.12.10, 22:19
      Nawet w momencie, gdy wydaje ci się, że nic do niego nie czujesz nie znaczy, że nie masz poczucia jakiejś urazy czy poczucia niesprawiedliwości, dodatkowo posiadasz jeszcze EGO (jak każdy z nas) i ono pcha nas do takich niemądrych kroków wink
      Ja też uważam, że byłby to błąd, gdybyś zrobiła jakąś siarę - zwłaszcza sobie - nie zapominaj o jednym, że wszystko wraca z kosmosu, każdy nasz uczynek jest odnotowany (niekoniecznie przez boga), możesz mieć tylko nadzieję, że twojego eks dopadnie kiedyś miażdżąca samoświadomość własnych czynów - tylko pomyśl, jakie to będzie miało dla ciebie znaczenie...za jakiś czas wink
      • mary171 Re: o co mi chodzi? 20.12.10, 22:32
        Chciałam napisać, że nie warto, ale chyba juz nie muszę wink
        • 44bromba Re: o co mi chodzi? 20.12.10, 22:59
          Och jak ja cię rozumiem! Noce i dnie myślałam, jak się zemścić i mi się fajnie robiło jak sobie wyobrażałam efekt, tylko jak sobie za 2 dni przemyślałam, to widziałam, że efekt mógł być z goła inny. Nic nie rób, a jak bardzo bardzo będziesz chciała, to odłóż sprawę do następnego dnia, a potem do następnego i tak powoli, ale powoli będzie przechodzić. Bądź silna, ja parę głupot zrobiłam sad ale nie było przy mnie nikogo, kto by mi wybił z głowy, a emocje są, sama wiesz jakie. Pozdrawiam.
    • xciekawax Re: o co mi chodzi? 20.12.10, 23:31
      Dzieki dziewczyny ze mi przetlumaczylyscie! Wlasnie tak jest ze emocjie czasami biora gore i wlasnie chyba to ego tez zostalo porzadnie naruszone. Napewno nie bede sie odzywac, a ex i tak wyjezdza wiec wtedy zupelnie przestane myslec o tym wszystkim (ogolnie nie mysle ale mam po prostu takie dni)

      Jak exa widze takiego biednego, zagubionego, to mi go zal i zycze mu jak najlepiej, aby w zyciu tez byl szczesliwy i chociaz kazdy mi mowi ze jestem glupia ale martwie sie czasami ze zmarnuje sobie zycie. Np wkurzylam sie tydzien temu ze jeszcze sie ociaga z zabraniem swoich ostatnich pudel i sama mu zanioslam (go nie bylo w domu, a otworzyl mi drzwi nasz przyjaciel a jego wspollokator), i to jest zalosne jak on zyje. Zrobilo mi sie go zal.

      Z drugiej strony jak sie dowiaduje jak zabiera swoja nowa dziewczynke na przerozne wyjazdy po Europie i nawet chce ja zabrac na wycieczke tutaj - to mnie krew zalewa.
      • gyubal_wahazar Re: o co mi chodzi? 21.12.10, 13:00
        Gdyby Cię taka pokusa nawiedzała nadal, może pomoże Ci taka namiastka. Napisz sążnistego jadowitego maila i wyślij go do siebie (tylko się nie pomyl w adresie ! Na wszelki wypadek, przed wysłaniem wyciągnij kabel od neta). Sam akt wylania z siebie żółci powinien przynieść Ci ulgę
    • haalszka Re: o co mi chodzi? 03.01.11, 06:16
      nigdy tak nisko bym nie postapila... olej jego i jego nowa partnerke.
    • plujeczka Re: o co mi chodzi? 03.01.11, 07:31
      ani się waz tak postapić jesli masz klase to miej ją do konca.Zemsta nawet tak drobna( portal społecznościowy) nic ci nie da a uwierz ,że po kilku dniach bedziesz mocno żałowała tego co zrobiłaś. daj sobie spokój niech teraz inna panienka pomeczy sie z takim czlowiekiem skoro nie wie co wzieła to sie szybko dowie.Wtedy ta wiafomość bedzie dla ciebie nagrodą.
      Zajmi się swoim zyciem i nie interesuj się tym czlowiek to najlepsze lekarstwo i rada.Mna tez targały rózne uczucia choć o zemście nigdy nie myslałam bo mnie przewrotnie nowa d...exa wybawiła z kłopotu więc choć jej nie znam to już ją lubię ,że wzieła sobie alkoholika na partnera zyciowego,. Im obojgu zycze jak najlepiej mimo ,ze ex wciaz nam dokucza ile moze ale za kilka lat to ja bede się smiała wtedy kiedy trzeba bedzie zmieniac mu osikane pampersy bo niczego dobrzego mu nie wróżę przy dalszej inklinacji do alkoholu tym razem wspólnej z partnerką .
      • xciekawax Re: o co mi chodzi? 03.01.11, 08:16
        zrozumialam to. naprawde. ja znam nawet jej nr. telefonu, ale nie bede sie kontaktowac. jakos juz jestem ponad niego. i mysle ze godnosc jest najwaznejsza. smile I tego bede probowala sie trzymac.
        • altz Re: o co mi chodzi? 03.01.11, 11:40
          Oj, mnie też bardzo ciągnęło, ale 4 miesiące minęło i nic! smile
          Udało mi się uniknąć głupstw, chociaż ręce swędziały. wink
    • magdael Re: o co mi chodzi? 03.01.11, 20:23
      ej weźcie mnie ludzie pohamujcie bo mnie też nosi...mam doła i sobie wyobrażam jak mój jeszcze mąż dobrze się bawi z panienką...jest taki szczęśliwy...jak sobie słodko gruchają...jak biegaja po galeriach i kupują bieliznę na upojną noc... cholera...jasna...15 lat razem, 2 dzieci i on nie był szczęśliwy...to se znalazł 11 lat młodsze szczęście... no cholera...

      p.s.
      sorki za cholerę
      • xciekawax Re: o co mi chodzi? 03.01.11, 21:13
        a po co ci taki idiota, on nawet mezczyzna nie jest tylko jakims chlopkiem roztropkiem. Prawdziwy mezczyzna dba o rodzine a nie zajmuje sie rozgladaniem za mlodszymi laskami.

        Mnie nosi jak moj ex przedstawia naszym znajomym swoja nowa jako jego kochana, swoja dziewczyne, i to z taka duma. Cholera, jeszcze atrament nie wysechl na dokumentach rozwodowych, a dostal rozwod tak szybko tylko dzieki mnie i bardzo drogiemu prawnikowi za ktorego zreszta tylko ja placilam.

        Pociesza mnie fakt ze dla mnie to szansa rozpoczac lepsze zycie i na tym sie skupiam. Nie potrzebuje w swoim zyciu takiego dupka.
        • magdael Re: o co mi chodzi? 03.01.11, 21:37
          najciekawsze jest to bynajmniej u mojego że on uważa iż "nic się nie stało, Polacy nic się nie stało, nic się nie stałooooo Polacy nic się nie stało" i wogóle everybody love, dzieci kwiaty i miłujmy się matki, żony, kochanki, zdradzający i.... nic się nie stało...

          jakby to nazwać co czuję? zazdrość, złość? zołza jestem?
          • agynez.ltd Re: o co mi chodzi? 03.01.11, 22:04
            Dobrze, że przynajmniej poczucie humoru Cię nie opuściło, w przeciwieństwie do Twojego męża. (czarny humor)
            U mnie jest tak samo. Mój były też uważał i uważa, że nic złego nie zrobił.
            Ciesz się razem z nim, że jest takim skończonym dupkiem i w końcu uwolnił Cię od siebie.

            A tak na poważnie, to w ten sposób chce zagłuszyć swoje sumienie. Wierz mi, że dużo rzeczy można sobie wmówić i co więcej, uwierzyć w nie.
            Wg mojego byłego nie mówienie całej prawdy, to nie jest kłamstwo. (sic!)
            • magdael Re: o co mi chodzi? 03.01.11, 23:31
              hmmm....w jego zachowaniu nawet przez sekundę nie ujrzałam nawet mikroułamka wyrzutu sumienia...jest tak jak mówisz, wmówił sobie i święcie wierzy że robi dobrze....wyśmienicie bo jak to powiedział: lepiej niech dzieci widzą szczęśliwego tatusia...a że mamusia rozpacza i dzieci płaczą bo tęsknią za tatusiem a to tam takie tam - tego to nie ma, nie istnieje... normalnie se założył różowe okulary i zbawia świat. Elvis jeden, bożyszcze tłumu. Ażesz mi ulżyło...
              czy kiedyś on zobaczy co zrobił ???
              • agynez.ltd Re: o co mi chodzi? 04.01.11, 07:08
                Mam nadzieję, że zobaczy, tak samo jak mój.
                Ale też mam nadzieję, że nie będzie mnie to już wcale obchodziło.

                A swoją drogą, to jakaś sprawiedliwość musi być na tym świecie, a przynajmniej trzeba w to wierzyć.
                • xciekawax Re: o co mi chodzi? 04.01.11, 15:28
                  Nie wierze w sprawiedliwosc. A Facet moze nigdy nie zrozumiec, bo aby zrozumiec trzeba przejsc przez zmiane, trzeba wydoroslec emocjonalnie - a to jest trudne, i dlatego nie wielu zda sobie sprawe. Czasami sa to lata, czasami wieki lub nigdy.

                  Dlatego nie mozna czekac na ich olsnienie.

                  Za to ja sie zmieniam, i dorosleje, i widze swiat inaczej. I dobrze mi z tym. wink
      • xciekawax Re: o co mi chodzi? 04.01.11, 15:31
        Mysle tez ze masz zbyt duza wyobraznie. Napewno nie biegaja bo facet zadyszki dostanie, a zycie realnie u innych ludzi nie jest az tak kolorowe jak to sobie wyobrazamy (trawa zawsze wydaje sie zielensza u sasiada) A wszystko przemija, i ich szczescie, i nasz bol.... nic nie jest wieczne.
        • magdael Re: o co mi chodzi? 04.01.11, 21:08
          masz rację. dziękuję.
          w sumie to rzeczywiście wiele hałasu o nic.... bo co to da że się wnerwię...
          ale są takie chwile... już coraz rzadziej, ale są, że sama się podkręcam i wtedy...

          ... a niech sobie tam używają... na zdrowie.
          • xciekawax Re: o co mi chodzi? 04.01.11, 22:43
            wiem co czujesz bo sama tak mam - (chociaz exa kompletnie nie lubie juz), i wtedy tez potrzebuje kogos aby postawil mnie na ziemie. wink

            Moj nowy projekt: nazbierac ramki i udekorowac sciane nowymi zdjeciami z fajnych chwil. Nowych chwil. Aby przypominalo mi ze teraz moge tworzyc nowa przeszlosc, nowe wspomnienia, samodzielnie smile
            • magdael Re: o co mi chodzi? 05.01.11, 13:26
              dobry pomysł smile ja bym chciała przemalować całe mieszkanie, ale mam nie załatwione sprawy majątkowe i tak sobie myślę - się natyram - przyjdzie rzeczoznawca i powie: ale pięknie...właduję 500 zł w remont a dom podskoczy mi o 20 000...
              czyli z grubszym remontem jestem przyblokowana ...ale drobiazgi też już pozmieniałam smile

              p.s.
              a jak już będę po rozwodzie... - jeszcze mąż zostawił 80% swoich ubrań (pewnie mu się za bardzo kojarzą z "tamtym" życiem) - więc rozpalę sobie ognisko i je spalę smile ewentualnie je przed spaleniem potnę smile
              • xciekawax Re: o co mi chodzi? 05.01.11, 15:14
                Lepiej sprzedaj te ubrania na Allegro i kup sobie za to cos wink oczywiscie jezeli ubrania sa cos warte, jezeli nie, to pewnie, ognisko jak najbardziej!
    • agynez.ltd Re: o co mi chodzi? 03.01.11, 20:26
      A ja to zrobiłam! I to były mocne słowa.
      I to jeszcze wykorzystując jego login. Zrobiłabym to ze swojego profilu, ale nie miałam możliwości skomentowania jej zdjęcia i komentarzy pod nim. Więc skomentowałam jako on!
      A teraz się spróbuję wytłumaczyć:
      Było to dwa tygodnie po tym, jak się dowiedziałam, że kogoś ma.
      Ja wyjechałam z dzieckiem do rodziców, a on z nią na romantyczny weekend. Do mnie mówił: jedź, odpoczniesz sobie big_grin
      Wciąż zaprzeczał, że kogoś ma, że się z nikim nie związał, że to wszystko nieprawda.
      Wściekłam się bardzo, że znów mnie oszukał. Że wciąż mnie okłamuje. Że to nasze małżeństwo to jedna wielka ściema. No i ona, taka kochająca i nicniewiedząca - z gatunku proszę mnie nie oceniać, bo nie wie Pani, ile to ja wycierpiałam i dlaczego nikt mnie nie kocha.
      Myślę, że należało im się to. A może raczej mnie się to należało - nazwanie rzeczy po imieniu. Przypomnienie, że ja też istnieję, jako osoba zaangażowana i czująca, chociaż z pozycji drugiego planu.
      Nie wiem, jak bym postąpiła drugi raz. Całe szczęście nie mam ochoty już nic do niej pisać.
      • xciekawax Re: o co mi chodzi? 03.01.11, 21:15
        i czujesz sie z tym ok?
        • agynez.ltd Re: o co mi chodzi? 03.01.11, 21:33
          To było w lipcu. Nie za bardzo pamiętam już, jak się czułam. Chyba jednak trochę mi ulżyło. Ale nie mam do siebie pretensji, że to zrobiłam. Zawsze byłam grzeczną dziewczynką. Zawsze zachowywałam się fair w stosunku do niego i innych. Niezbyt dobrze na tym wyszłam.
          Ale nadal będę starała zachowywać się fair.
Pełna wersja