emaciek31
30.12.10, 19:48
Witam!
Pomimo iż większość wypowiadających się tutaj to kobiety, dodam swoje dwa grosze.!
U mnie jest taka sytuacja że jesteśmy z żoną od dziesięciu lat razem, mamy dwoje dzieci.Jesteśmy normalną rodziną nie ma u nas alkoholu ale jest inny problem, od początku to już dziesięć lat wypruwam sobie żyły abyśmy żyli w dostatku, sam wychowywałem się w patologii i ubóstwie i nie chciałem tego dla mojej rodziny, tułałem się za granicą za chlebem a moja kochana? !!! małżonka nic sobie z tego nie robiła przy każdej mojej rozmowie na temat przyszłości naszych dzieci i co zamierzamy zrobić aby coś poprawić odpowiadała bulwersującym głosem że ona nie może znaleźć pracy a tym bardziej nie takiej abyśmy mogli wspólnie dźwigać ten ciężar utrzymania rodziny - powtarzała " jestem jaka jestem ", jak ci nie pasuje to złóż o rozwód.No i tyrałem dalej a wszystko nie dla niej tylko dla naszych dzieci nie chciałem ich krzywdzić, robiłem to choć miałem dość, wyjazdy na narty ,wczasy,rozrywki i prezenty.Ale teraz powiedziałem koniec mam już dosyć wysłuchiwania jej głupich dziecięcych tekstów np:chcesz żeby dzieci jechały na zieloną szkołę to musisz zapłacić no bo ja nie mam a jak ty nie zapłacisz no to wiesz one na tym ucierpią przecież to twoje dzieci!, zapłać za prąd bo odetną a wiesz to twoje dzieci ucierpią ja bym dała ale nie mam pracy szukam myślę że nie długo znajdę.! Tylko że pracy szuka jej koleżanka przez internet która też nic nie robi a moja żona nie potrafi włączyć nawet komputera bo przez dziesięć lat nie zainteresowało jej to,już nasze dzieci w wieku 9 lat korzystają z kompa.Dwa lata temu poznałem kobietę w której się zakochałem a ona pokochała mnie była cudowna i odpowiedzialna dbała o mnie i się martwiła gdy wyjeżdżałem na dłuższe wyjazdy mieliśmy być razem ale mnie nie naciskała powiedziała teraz to wiem mądrą rzecz (że dzieci mam kochać ale muszę też myśleć o sobie bo one kiedyś dorosną i co dalej).
Jednak ją zostawiłem,nie mogłem unieść tego brzemienia że mógłbym zostawić dzieci i odejść zostałem z żoną i poświęciłem się dla dzieci ale teraz widzę że nie da się tak bo człowiek zwariuje mam już dość przez ostatni rok nawet się przestraszyłem byłem w szpitalu a potem miałem złamaną nogę i założony gips aż do uda i nie mogłem nawet odchorować gdyż musiałem jeździć samochodem no bo moja Pani!!! nic nie robi a przecież rachunki trzeba płacić i wtedy się przestraszyłem że w razie czego nie mogę w cale na nią liczyć zawsze mówi żeby chciała ale nie wie jak.I ciągle tylko a ty mnie jeszcze kochasz no wiecie co żenada.Powiem szczerze czuje się jak niewolnik w tym chorym związku mam już dość i chcę normalnie żyć no i może znaleźć normalną kobietę - zobaczymy.
Złożyłem sprawę o rozwód bez orzekania o winie aby potoczyła się szybko ale mam problem bo chciałbym abyśmy podzielili mieszkanie na dwa bo nie mam gdzie pójść a jest nasze wspólne ona mi mówi że jak tak to ona napisze żeby sąd uznał moją winę z powodu zdrady który miałem dwa lata temu, i nie dostane ani połowy mieszkania no i wysokie alimenty gdyż mam wysoki dochód 4 tys.miesięcznie no bo to przecież moje dzieci!!!.Nadmienię tylko że do dzisiaj wszystkie koszty ponoszę ja.
I co zrobić ???? - odpuścić i odejść z podkulonym ogonem!/ a może to moja wina?
Mam już tego dość i przepraszam jeśli kogoś zanudziłem.
wszystkich serdecznie pozdrawiam.