krowawkropki
03.01.11, 19:29
Wydaję mi się że w przypadku rozwodów mamy do czynienia z czymś co definiuje się jako oszustwo matrymonialne. Ludzie dorośli tworzą związek czasami na podstawie uczuć wzajemnych albo na podstawie materialnej. Zakładając jednak że każdy gra w otwarte karty. Jak się jednak okazuje nie zawsze, a karty są bardzo bardzo znaczone. Tak więc, można powiedzieć że dochodzi do zawarcia związku z pewną dużą wadą. Jedna ze stron nie wchodzi do małżeństwa na dobre i na złe, ale dla korzyści własnej.
Po pewnym czasie okazuję się, że .... najczęściej facet zostaje bez dzieci, mieszkania i samochodu. Na lodzie, z gołymi gaciami na ulicy.
Czy nie mamy więc do czynienia z oszustwem matrymonialnym od początku do końca. Czy myślenie o rozwodach, nie powinno mieć innego zabarwienia. Że jest to dla jednej strony zysk a dla innej ewidentna strata.