dlaczego nie mówicie

09.01.11, 20:46
męzczyżni?!
dlaczego nie dajecie sygnału,że czegoś wam za mało,że za nudno
że zaniedbana,że chcecie miec wiecej do powiedzenia,że macie problemy w pracy, ze czujecie że gaśnie uczucie,że jednak wolicie blondynki[do żony brunetki!]...,
że to was razi,że to ma znaczenie,że tego kategorycznie nie lubicie
że --POROZMAWIAJMY!
byłby jakiś sygnał..1 ,2 ,3 --podejrzenia-rozmowy
a nie takie "BUM"
SZTYLET W SERCE
JAK APAP--nie leczyć w zanadzu-przy pierwszych symptomach
a czekacie na ból-I APAP-CZYLI KOCHANKA
nowe ciałko
po kilku latach--tę bedzie oblukane,kazdy szczegół znany
NUDNO--czemu nie inicjujecie.nie rzucacie pomysłów
czemu tak stronicie od psychologów,poradni--sami bez proszenia,bez śadu

nie wierze w te diametralne różnice --marsowe--chowanie sie w jaskini-
gdybyście byli tak ułomni w wyrażaniu siebie nie powstałoby tyle pieknej literatury?????????

my tez ranimy --ja wiem
ale was nadal wiecej..
bo nie wybaczacie--bo duma
po kij komu duma-jeśli powstaje błedne koło poranionych
musicie być jak te ciche wody
jak skłaniac was do szerszego werbalnego wyrażania siebie
to mnie nurtowało zawsze
czemu nie potraficie przyznawać sie do słabośc,do obaw
do depresji

używacie rozumowa półkule wiecej niż my kobiety--czy w logice nie mieści sie--posiedzieć w tej jaskini-miesiacami--i wylecieć z krzykiem-tratujać co wlezie pod nogi
albo -pomyślał--odwrócił sie na piecie i... pooooszedł-
["anioła "dume" zobaczył pod sklepieniem]...............
?
    • 44bromba Re: dlaczego nie mówicie 09.01.11, 21:08
      O właśnie, tylko na tym forum są ci faceci, którzy chyba są po tej samej stronie co my (oprócz T.)

      Ja też pytałam dlaczego nie mówiłeś - na to też nie otrzymałam odpowiedzi, chociaż nie, raz usłyszałam: ciężko było się domyśleć?
      • tesknotazabija Re: dlaczego nie mówicie 09.01.11, 21:23
        Ja na wszystkie zadawane przeze mnie pytania dlaczego stało się to co się stało usłyszałam tylko jedną głupią odpowiedz - nie ma dymu bez ognia. I do dzisiaj nie wiem dlaczego zostałam z synem porzucona jak worek kartofli ...
        Łapią mnie dzisiaj doły, czuję to po kościach ...
        • 44bromba Re: dlaczego nie mówicie 09.01.11, 21:29
          Niech cię dzisiaj łapią, zauważyłam, że jak sama sobie zdrowo poryczę, to mi trochę ulży. Więc popłacz sobie, a do czwartku ma ci przejść.
          • tesknotazabija Re: dlaczego nie mówicie 09.01.11, 21:34
            Dziękuję ze pamiętasz. Ja nie ryczę, łapią mnie po prostu dołki i jest mi smutno. Mysle, że ma to duzy zwiazek wlasnie ze sprawą w sądzie w czwartek. Ale zaraz przywolam sie do porzadkusmile
            serdecznie pozdrawiam,
            • gizmo292006 Re: dlaczego nie mówicie 09.01.11, 22:34
              szizumami ... opisałaś dokładnie to co Mi się kołacze po głowie od 6miesięcy ... ciekawe czy jest na to pytanie jakaś mądra odpowiedź smile ???
              Ja usłyszałam też taki tekst jak 44bromba "ciężko było się domyśleć? " i dodał jeszcze: "przecież dawałem sygnały" hehehe tak dawał ... na gg ale nie do Mnie !!!
              A potem jeszcze kilka inteligentnych tekstów "nie bo nie" i " bo już nie wierze" tylko w co do cholery ???
              dupek
            • f.l.y Re: dlaczego nie mówicie 09.01.11, 22:42
              nie mówią ze strachu, z lenistwa, z wygody, dla swojego świętego spokoju, ze wstydu, ze względu na brak odpowiedzialności, z braku chęci współpracy i pracy w ogóle nad związkiem, z pazerności, próżności, z mylnej oceny swojej osoby, z zadufania...i pewnie z wielu innych jeszcze powodów..

              ci, którzy nie mówią - zasłaniając się czasem dbałością o rodzinę, w stylu: nie mówię = nie krzywdzę... to wg mnie tchórze i nic nie warci faceci (kobietom też tak się zdarza)

              po co oni, księciuniowie, mają brać na swoje głowy jeszcze nowe problemy swoich żon czy partnerek?
              zauważcie, że w Polsce od małego uczy się kobiety i facetów, że faceci pewnych rzeczy nie ogarniają, nie potrafią, że są stworzeni do prostych komend itp... wg mnie bujda i męska wygoda...

              a co do literatury? kochana, przecież nie wszyscy faceci piszą.... i na szczęście wink

              a po drugie odpowiedz sobie sama: jeśli ci na czymś zależy, rozmawiasz, mówisz - jeśli oni nie mówią, nie rozmawiają - czy im zależy?
              a jeśli nie zależy, a czasami wręcz przeszkadza przed czymś nowym, to czy warto wogóle stawiać im takie pytania?

              czy nie jest tak, że mądrzy, szanujący się ludzie i bez pytań się dogadają?

              w moim przypadku to ja odeszłam, ale zanim odeszłam przez parę lat mówiłam, co dla mnie jest nie tak, pytałam czy z drugiej strony jest ok... - nie było odzewu, a jak się stało i odeszłam, to były pretensje, że nie próbowałam.... bez sensu...

    • mayenna Re: dlaczego nie mówicie 10.01.11, 09:03
      Myślę, że po prostu nie umieją mówić o tym co w nich siedzi, czego chcą, oczekują.
      Zabawne, że oni się nie domyślają także jak my dajemy sygnały. Ignorują nasze słowa i oczekiwania.. Ładnie to Perełka napisała: ja się staram, robię, wyglądam dla niego - a on dla niej nie chce.
    • fragile66 Re: dlaczego nie mówicie 10.01.11, 10:02
      szizumami napisała:

      > męzczyżni?!
      > dlaczego nie dajecie sygnału,że czegoś wam za mało,że za nudno

      Rany! Ilu ty miałaś tych mężczyzn?

      Ta inwokacja jest przerażająca, a ja się zupełnie nie poczuwam do winy, choć jestem mężczyzną.

      Może po twojej stronie też jest część winy, skoro zamiast rozmawiać z tym konkretnym mężczyzną, który cię zawiódł, apelujesz naraz do wszystkich? Jeśli tak było zawsze, to może twój konkretny mężczyzna też myślał, że to nie do niego, tylko do jakichś tajemniczych "mężczyzn"?
    • malgolkab Re: dlaczego nie mówicie 10.01.11, 10:13
      a skąd Ty wiesz, że nie mówią?
      To, że kobieta, którą facet zostawił, twierdzi, że nic nie mówił, byli super parą, a tu nagle traaaaaaach...o niczym nie świadczy,
      z resztą w drugą stronę często bywa tak, że kobiety żalą się rodzinie, koleżankom, a samemu zainteresowanemu nic nie powiedzą, bo się powinien domyśleć (mówię oczywiście o własnych obserwacjachsmile
      • szizumami Re: dlaczego nie mówicie 10.01.11, 13:04
        malgolka---to co napisałam wynikło z moich WŁASNYCH przemyśleń obserwacji wniosków
        nazwij jak chcesz
        jak i ty stwierdziłaś,że wg twoich obserwacj--coś ...tam
        i inne wnioski..
    • nicol.lublin Re: dlaczego nie mówicie 10.01.11, 10:33
      no mój rozmawiał i to godzinami - w pierwszych latach związku. potem przestał, a raczej zaczął opowiadac o sobie komuś innemu. jak ja chciałam cos obgadać, to był zmęczony, zajęty albo nie miał nastroju na rozmowy. ale to taki typ, bezrefleksyjny. za czas jakiś powtórzy sytuację i znowu... i znowu...

      najlepsze jest to, że on się starał! tylko niestety nie zapytał nigdy czego ja chcę, miał własną wizję. jak mówiłam, to nie słuchał. cóż...

      jedno wiem, teraz staranniej dobiorę partnera. albo zostanę sama.

      i żeby nie było niedomówień - ja nie mówię, że jestem bez winy w rozpadzie małżeństwa, odnoszę się tylko do tematu.
      • mayenna Re: dlaczego nie mówicie 10.01.11, 12:08
        nicol.lublin napisała:

        > no mój rozmawiał i to godzinami - w pierwszych latach związku. potem przestał,
        > a raczej zaczął opowiadac o sobie komuś innemu. jak ja chciałam cos obgadać, t
        > o był zmęczony, zajęty albo nie miał nastroju na rozmowy. ale to taki typ, bezr
        > efleksyjny. za czas jakiś powtórzy sytuację i znowu... i znowu...
        >
        > najlepsze jest to, że on się starał! tylko niestety nie zapytał nigdy czego ja
        > chcę, miał własną wizję. jak mówiłam, to nie słuchał. cóż...
        >
        > jedno wiem, teraz staranniej dobiorę partnera. albo zostanę sama.
        >
        Bardzo podobnie miałam. Mój nie rozumiał że jego zachowanie ma na mnie wpływ, na rodzinę też. Uważał że cokolwiek zrobi to ja muszę to zaakceptować bo nie uznaję rozwodusmile Zabawne jak o tym teraz myślę....
        Poza tym nie rozumiał jak jego picie może mi przeszkadzać. Przecież on tak dużo nie pije. Faktycznie pił dużo mniej niż otoczenie, tylko że jak dla mnie to i tak za dużo. Rozmowy i moje niezadowolenie doprowadziły do tego że poszukał sobie innego pastwiskasmileEwidentnie rozwaliłam małżeństwo brakiem akceptacji.

        Podobnie jak Ty, Nicole, uważam, że lepiej być samej niż ponownie przez to przechodzić. Spokój jest jednak wielką wartością w życiusmile
    • hanyszka Re: dlaczego nie mówicie 10.01.11, 11:29
      Pierwsza uwaga: przecież to nie tylko "mężczyźni".
      Ile kobiet też nie mówi o swoich potrzebach, oczekiwaniach, tym, co im przeszkadza, o tym, czego by chciały. W życiu, w łóżku, w ogóle.

      Czemu nie rozmawiamy?
      Z wygody, z lenistwa, z braku chęci i wiary, że po X latach można coś zmienić.
      A potem nagle pojawia się nowy Ktoś, z kim zycie wydaje się łatwiejsze, piękniejsze, nie skażone rutyną. Można zacząć z nim/nią nową kartę, z przekonaniem, że to łatwiejsze niż się trudzić, walczyć o naprawę "starego" związku.
      To w większości złudzenie - ale cóż, kuszące złudzenie. Sama zostałam porzucona w taki właśnie sposób - z beztroskim stwierdzeniem, że "trawa gdzie indziej jest bardziej zielona" i że jeszczemąż zamierza się niniejszym w tej trawie własnoręcznie wytarzać.

      Co nie zmienia faktu, że i ja przez 6 lat małżeństwa o wielu rzeczach nie mówiłam. On nie mówił znacznie więcej (dodajmy do tego jeszcze kłamstwa) ale kto by to teraz liczył....
      Wzięło się rypło, i tyle.



      ----------
      Vimes wędrował smętnie po zatłoczonych ulicach, czując się jak jedyna marynowana cebulka w sałatce owocowej.
    • shelmahh to nie ma znaczenia czy się mówi czy nie mówi... 10.01.11, 15:50
      mówiłem kilka lat i to nic nie dało..

      okazało się za to, że rozwód będzie mile widziany..dowiedziałem się, że nie umie sprostać moim oczekiwaniom bo pragnę czułości, ciepła, braku agresji w związku z jej strony w stosunku do dzieci...

      bo chcę by gdzieś wychodziła z koleżankami czy znajomymi a nie zawsze ze mną by mogła odetchnąć od zgiełku w domu (dzieci wiadomo, duży zamęt, non stop akcja)...

      ale okazało się, że mój kolega jest bardzo atrakcyjny, a może we trójkę by było fajniej..powiedziałem stop, nie zgadzam się i tak się stoczyliśmy ładnie w stronę rozwodu..

      więc można sobie mówić a i tak druga strona może mieć to gdzieś bo ma swoje mało realne oczekiwania a moje to jakaś nuda największa na świecie..nie ma w tym adrenaliny w ogóle :\

      a jednak będąc teraz w drugim związku dalej mówię o swoich oczekiwaniach, Ona też i się udaje fajnie podocierać w wielu kwestiach..ale jak podkreślam nie jest to regułą i nie należy szufladkować facetów w tym względzie..kobiety zachowują się niestety podobnie..

      Pozdrawiam
    • xciekawax Re: dlaczego nie mówicie 10.01.11, 16:59
      Mi wlasciwie maz wciskal kity jaka to jestem perfekcyjna i NIC nie musze w sobie zmieniac. Co oczywiscie wiedzialam ze jest sciema, bo az taka perfekcyjna nie jestem wink

      Pamietam nawet jak z 8 miesiecy temu pisalismy sobie nasze wlasne wady, i zalety, jak rowniez partnera wady i zalety, i co lubimy w partnerze, a co oczekujemy ze zmieni.

      Oczywiscie wad nie mialam. I to bylo alarmujace.

      No i oczywiscie nigdy mi nie wyznal co bylo miedzy nami nie tak ze poszedl na boki. Kiedys w gniewie powiedzial: "Powinno ci wystarczyc to ze sie odkochalem, i tyle" Tylko ciekawi mnie czy sie odkochal po zakochaniu sie w kims innym czy przed.
      • jarkoni Re: dlaczego nie mówicie 10.01.11, 17:40
        Coś mało facetów się tu wypowiada..
        Ja wyprowadziłem się z domu w listopadzie 2003, niedługo potem załozyłem to forum.
        A przed moją wyprowadzką było 6 lat bez seksu w małżeństwie. Nie do wiary? Ależ były i rozmowy.. Dowiedziałem się, że ona tego po prostu nie lubi..Poradnia, psycholog? Niepotrzebny.. Koniec dyskusji.. Są i takie kobiety.. Nie lubi, nie potrzebuje i już
        • errormix Re: dlaczego nie mówicie 10.01.11, 18:27
          Ależ rozmawiamy, mówimy, ale wy nie słuchacie.

          A właściwie słuchacie, ale za dzień, dwa czy pięć znowu wracacie do tematu, wałkujecie go, analizujecie, potrzebujecie dodatkowych słów, wyjaśnień argumentów. Lubujecie się w myśleniu i dywagowaniu "a co by było gdyby", "a co będzie jeśli". I do tego zmuszacie facetów.

          A facet wychodzi z założenia, że jak raz powie to jest to oczywiste. A gdy kobieta wraca znowu i znowu do tego samego tematu, to albo gość jej mówi "przestań już marudzić", albo w ogóle się nie odzywa, no bo ile można tłumaczyć?

          P.S. Mam nadzieję, że mojego posta co bardziej krewkie niewiasty przyjmą z przymrużeniem oka, ale między Bogiem a prawdą w związkach tak właśnie jest.
    • tully.makker Re: dlaczego nie mówicie 10.01.11, 20:10
      Wielu mezczyzn mowi i niewiele kobiet slyszy.

      Aczkolwiek sa tacy, ktorzy nie mowia.

      Mialam takiego i takiego, ale z tym co mowil jednak udalo sie przetrwac kryzys, a ja wciaz ucze sie go slyszec. Co czasami jest trudne, bo jest wtedy agresywny (w erbalnie, tzn, pokrzykuje) i niesprawiedliwy. Ciezko w steku bredni ( ty nigdy nie pozmywasz - dzrze sie, wlasnie gdy ja odchodze od zlewu po pozmywaniu) znalezc to, o co naprawde chodzi.
      • szizumami Re: dlaczego nie mówicie 11.01.11, 10:08
        tak premyślałam-
        i chyba mialabym problem ztym co mówi jarkoni
        analizowałabym do bólu...

        najtrudniej jest u siebie zobaczyc problemy...
Pełna wersja