Argumenty okołorozwodowe - na wesoło

10.01.11, 10:46
Przyznaje jak to usłyszałem to mnie zbiło z tropu, bo nie przypuszczałem, że z antysemitą tyle lat przeżyłem.

No w każdym razie, moja prawie ex kiedyś się "dowiedziała", że jestem Żydem, a koronnym argumentem, było że b. podobała mi się ta piosenka-->www.youtube.com/watch?v=F8laMm-YyLY

Teraz to się z tego śmieje, ale jak usłyszałem te teksty to mi do śmiechu nie było.

A Wy mieliście jakieś tragikomiczne zarzuty?
    • fragile66 Re: Argumenty okołorozwodowe - na wesoło 10.01.11, 11:12
      Ja się okazałem impotentem, bo gdy Sąd zapytał moją ex, skąd się bierze różnica ponad roku w podawanych przez nas terminach ostatniego pożycia, ta zapłoniona wyjąkała, że "Sąd rozumie, może mężowi chodziło o pożycie takie do końca.... bo ja myślałam, że tu chodzi o każde pożycie... nawet takie nie do końca... no, Sąd rozumie?"

      Sąd rozumiał i zapytał, czy pozwana proponowała mężowi wizytę u seksuologa. Po zaprzeczeniu Sąd uznał, że wyjaśnienia ex są mało wiarygodne i odtąd raczej skłaniał się ku mojej wersji.
    • argentusa Re: Argumenty okołorozwodowe - na wesoło 10.01.11, 12:37
      "powinnaśi się domyślić" -to o tym, czego on potrzebował w związku, nawet jak to mówił miałam ubaw.
    • kasiamasia Re: Argumenty okołorozwodowe - na wesoło 10.01.11, 16:49
      Dowiedzialam sie ze makaron "byl za duzy"!(byly to Penne)
      Do on nigdy takiego nie lubil a ja go karmie wlasnie takim, jakiego on nie lubi.
      Dowiedzialam sie tego po 20 latach.
      Domyslilam sie ze kochanka gotowala inny.
      Ale ludzie sie ucza; w naszym zwiazku nie potrafil ugotowac wody bez przypalenia czajnika
      a teraz jest "glownym kucharzem" w swoim domu.
    • tully.makker Re: Argumenty okołorozwodowe - na wesoło 10.01.11, 16:58
      MOj ex na rozprawie zapytany o powod rozstania:

      zona miala pretensje ze za duzo czasu spedzam w pracy, a potem kiedy sie dowiedziala, ze mam dziecko z kolezanka z pracy, zmienila zamki w dzwiach

      Wszystko to na jednym oddechu.
      • yoma Re: Argumenty okołorozwodowe - na wesoło 10.01.11, 18:12
        Łomatulu smile
    • jarkoni Re: Argumenty okołorozwodowe - na wesoło 10.01.11, 17:16
      obrazo-burca napisał:

      > Przyznaje jak to usłyszałem to mnie zbiło z tropu, bo nie przypuszczałem, że z
      > antysemitą tyle lat przeżyłem.
      >
      > No w każdym razie, moja prawie ex kiedyś się "dowiedziała", że jestem Żydem, a koronnym argumentem, było że b. podobała mi
      się ta piosenka-->
      rel="nofollow">www.youtube.com/watch?v=F8laMm-YyLY

      Ja jestem fanem Kazika, a Brooklyńska rada Żydów też mi się podoba..
      A Natalia w Brooklynie? Może byłby zarzut o molestowanie nieletnich? Albo oskarżenie o chęć emigracji i pozostawienia dzieci, no bo skąd ciągle ten Brooklyn????
      • jarkoni Krowa z Ełku 10.01.11, 18:04
        Dzisiaj usłyszałem ten dowcip, obym go nie spalił:

        Gospodarz wybrał się na targ celem nabycia krowy. Były różne, po 3-4 tysiące średnio, ale przyuważył jedną za tysiąc.. Pyta: a co ta krowa taka tania? A Panie, bo ona jest z Ełku..
        Ale zdrowa, mleko daje? No tak.. To biorę.
        Gospodarz wrócił z krową do domu, wszystko ok, krowa rąbie trawę, daje mleko.. Aż nadszedł czas dopuszczenia jej do byka.. Byk sprowadzony i gotowy, a tu krowa tyłkiem do ściany i ani się nie ruszy.. Ani prośby ani groźby, byk czeka a tu sytuacja bez wyjścia..
        Sprowadzono weterynarza, on też próbuje na wszystkie sposoby, wreszcie stwierdza: Nic z tego nie będzie, krowa nie da się dopuścić, nic z tego.. Gospodarz- ale panie kochany, dlaczego tak jest, jaki powód, że ona taka dzika.. A weterynarz po głębszym namyśle: Panie gospodarzu, a czy ta krowa przypadkiem nie jest z Ełku?
        Gospodarz: No jest, ale jakie to ma znaczenie?
        Weterynarz posmutniał i westchnął: To już rozumiem, moja żona też jest z Ełku...
        • mayenna Re: Krowa z Ełku 10.01.11, 18:33
          Wypraszam sobie!!smile
          Jestem z Ełkusmile
          • jarkoni Re: Krowa z Ełku 10.01.11, 18:55
            mayenna napisała:

            > Wypraszam sobie!!smile
            > Jestem z Ełkusmile

            Żartujesz, prawda???
            • mayenna Re: Krowa z Ełku 10.01.11, 18:59
              Nie!!
              Odbierz pocztęsmile
        • errormix Re: Krowa z Ełku 10.01.11, 18:49
          W życiu się nie umówię z nikim w Ełku <lol>
          • mayenna Re: Krowa z Ełku 10.01.11, 19:12
            errormix napisał:

            > W życiu się nie umówię z nikim w Ełku <lol>

            Zapraszam do Ełku. Bez umawiania.
            Popracujemy, żebyś zmienił zdaniesmile

            >
        • sonia_30 Re: Krowa z Ełku 10.01.11, 23:42
          Ja znam wersję o samicy nosorożca smile

          www.youtube.com/watch?v=IDmOMmT6Uqw
      • errormix Re: Argumenty okołorozwodowe - na wesoło 10.01.11, 18:08
        Sprowokowany prośbą znajomej też napiszę coś od siebie.

        W odpowiedzi na mój pozew, przeczytałem, że ex żąda rozwodu bo: "mąż jest zbyt rodzinny", że "7 lat temu, za zgodą i akceptacją żony kupił telewizor, ale był on za duży i nieładny" oraz że "mąż przez 5 lat poza pracą na etacie prowadził też własną firmę, bo chciał w przyszłości pomóc swojemu niepełnosprawnemu bratu, a brat mógł sam na siebie zapracować, ale zmarł".

        Dla wyjaśnienia tym, którzy nie wiedzą: Wygrałem.
        • jarkoni Re: Argumenty okołorozwodowe - na wesoło 10.01.11, 19:00
          Error, ja też miałem zarzut, że telewizor za duży kupiłem..
          A auto kupiłem żonie Tico automat, uwierzysz? Nie że Tico, ale że automat smile
          Też było nie za dobrze..
          • errormix Re: Argumenty okołorozwodowe - na wesoło 10.01.11, 19:04
            Ja też miałem pisemny zarzut, że "mąż słał łóżko w sypialni o godz. 18". Ale o tym nikomu nie mówię, bo jak powiedziałem adwokatowi, to się tak zaczął śmiać, że nie mogłem go uspokoić.
            • yoma Re: Argumenty okołorozwodowe - na wesoło 10.01.11, 19:28
              A garów na kuchni czasem nie ustawiałeś uszami w jedną stronę? smile
              • errormix Re: Argumenty okołorozwodowe - na wesoło 10.01.11, 19:33
                Garów akurat nie, ale majtki jej prałem i rajstopy i co tylko do pralki wrzucała. Długo. Ot, taki mój przejaw bezgranicznej miłości do "złego obiektu". Przestałem kilka miesięcy przed pierwszą rozprawą. Pani psycholog na mnie tak nakrzyczała, wstyd mi się zrobiło, a że to znajoma była, więc głupio było się jej nie posłuchać.
                • sinsi Re: Argumenty okołorozwodowe - na wesoło 10.01.11, 19:42
                  a ktory facet ceni zone za pranie mu gaci i skarpetek? trzeba bylo sie w innych sferach starac, a nie tak... jak z elku... pokorne dawanie mleka to za malo jak to juz ustaliliscie ;p
                  • errormix Re: Argumenty okołorozwodowe - na wesoło 10.01.11, 20:00
                    Niby tak, ale u nas to zawsze ja prałem te gacie i te skarpetki. Nie tylko "około rozwodu". Więc mi tak zostało. Z rozpędu. I dlatego zatrzymać się nie mogłem. A co do Ełku i do tego stawania tyłem do ściany to - po głębszym namyśle przyznaję, że przy ścianie i z przodu też fajnie jest.
                    • mayenna Re: Argumenty okołorozwodowe - na wesoło 10.01.11, 20:20
                      errormix napisał:

                      > Niby tak, ale u nas to zawsze ja prałem te gacie i te skarpetki. Nie tylko "oko
                      > ło rozwodu". Więc mi tak zostało. Z rozpędu. I dlatego zatrzymać się nie mogłem
                      > . A co do Ełku i do tego stawania tyłem do ściany to - po głębszym namyśle przy
                      > znaję, że przy ścianie i z przodu też fajnie jest.

                      I tym postem uratowałeś się przed 'dowodami rzeczowymi'.Jarkoni - ja w Łodzi regularnie bywam i dopadnę!!smile
                      >
                  • mayenna Re: Argumenty okołorozwodowe - na wesoło 10.01.11, 20:03
                    Publicznie oświadczam, że opisane zachowania na pewno nie dotyczą mieszkanek Ełkusmile Jarkoniemu coś się pomyliło bo jego była żona z Torunia. Error, twoja wydaje mi się, że tez z tych okolic??smile
                    Mam na to nawet dowód rzeczowy - kilka dowodówsmile
                    • sinsi Re: Argumenty okołorozwodowe - na wesoło 10.01.11, 20:07
                      mayenna napisała:

                      > Mam na to nawet dowód rzeczowy - kilka dowodówsmile


                      niech zgadne...meskie stringi oraz kolczyk z unijnym numerem ewidencyjnym tego..no...samca krowy?
                      • errormix Re: Argumenty okołorozwodowe - na wesoło 10.01.11, 20:13
                        Jarkoni, twoja ex jest z Torunia? O matko, to ja ze swoją ex musiałem ciebie i twoją ex mijać na ulicy. A może razem w kinie byliśmy, albo na sąsiednich ławkach nad Wisłą siedzieliśmy.

                        Ale wniosek z tego jeden: Nigdy więcej z Torunia i nigdy więcej z Ełku.
                        • mayenna Re: Argumenty okołorozwodowe - na wesoło 10.01.11, 20:16
                          errormix napisał:

                          >
                          >
                          > Ale wniosek z tego jeden: Nigdy więcej z Torunia i nigdy więcej z Ełku.
                          Miałeś żonę z Ełku??smile
                          >
                      • mayenna Re: Argumenty okołorozwodowe - na wesoło 10.01.11, 20:17
                        Nie zgadłaś: certyfikat umiejętności i spolegliwości wydany przez byłego męża. też z Ełkusmile Do tego zeznania pod przysięgą tabuna byłych kochankówsmile
                        • errormix Re: Argumenty okołorozwodowe - na wesoło 10.01.11, 20:29
                          Z dwojga złego to lepiej chyba mieć żonę toruniankę niż lodziankę. Oj, sorry, ł mi zjadło. wink
                          • zabelina Re: Argumenty okołorozwodowe - na wesoło 10.01.11, 20:47
                            https://emoty.blox.pl/resource/th_girl_haha.gif
                          • mayenna Re: Argumenty okołorozwodowe - na wesoło 10.01.11, 21:10
                            Wiesz, Error, żebyś Ty w złą godzinę nie powiedział...
                            Pamiętasz powiedzenie: zastanów się o czym marzysz bo a nuż to się spełni?smile
                            • errormix Re: Argumenty okołorozwodowe - na wesoło 10.01.11, 21:19
                              Czy jakaś niewiasta tutaj jest z Torunia? Profilaktycznie pytam.
                              • zebra12 Re: Argumenty okołorozwodowe - na wesoło 11.01.11, 14:12
                                Z Torunia, to chyba Rydzyk jest i jego armia...
                              • inspiracja1 Re: Argumenty okołorozwodowe - na wesoło 11.01.11, 20:41
                                Czytam, czytam i już rozumiem dlaczego wymarzonego w Toruniu nie znajaduję
                                wink
              • aga1418 Re: Argumenty okołorozwodowe - na wesoło 10.01.11, 21:58
                uchami...uchami.
          • mindsailor Re: Argumenty okołorozwodowe - na wesoło 17.01.11, 15:10
            wcale się nie dziwię
            jakby mi mąz kupił tico, tez bym sie z nim rozwiodła
      • obrazo-burca Re: Argumenty okołorozwodowe - na wesoło 11.01.11, 11:42
        jarkoni napisał:
        > A Natalia w Brooklynie? Może byłby zarzut o molestowanie nieletnich? Albo oskar
        > żenie o chęć emigracji i pozostawienia dzieci, no bo skąd ciągle ten Brooklyn??
        > ??

        Kurde jakie to proste, że też na to nie wpadłem. Oba zarzuty miałem, tylko nie zajarzyłem, że to z pwodu Natalii w Brooklynie smile
    • jarzebinowa_29 Re: Argumenty okołorozwodowe - na wesoło 10.01.11, 20:49
      ja się dowiedziałam, że żona odpowiedzialna jest za prowadzenie domu, czyli: sprzątanie, pranie, robienie zakupów i gotowanie. to są "kobiece" zajęcia (dziękować,że mnie nie zapylił bo bym jeszcze w 100% musiała się dzieciakiem zajmować).

      mąż nie musi dziękować żonie za przygotowany posiłek. Mąż odchodzi od stołu bez słowa i zajmuje się sobą. absurdem jest przecież dziękować za coś co się mężowi "należy".

      nie sprostałam jego oczekiwaniom...

      przy okazji dorobił mi rogi. oto co usłyszałam: "ta kobieta przynajmniej coś sobą reprezentuje bo czyta Leśmiana...." hmmm.... ciekawe czy ta Pani- kiedy da się zaprzęgnąć na dobre do orki w gospodzie- będzie jeszcze miała czas na Leśmiana ;P

      • xciekawax Re: Argumenty okołorozwodowe - na wesoło 10.01.11, 21:19
        hahahahaha, usmialam sie.
        • tiresias Re: Argumenty okołorozwodowe - na wesoło 10.01.11, 22:19
          ale Leśmian był Żydem!
          • jarzebinowa_29 Re: Argumenty okołorozwodowe - na wesoło 10.01.11, 23:16
            trza zapytać czy u obrazo-burcy na półeczce leżał.... ;P
            • obrazo-burca Re: Argumenty okołorozwodowe - na wesoło 11.01.11, 11:13
              Czy leżał na półce to kwestia wtórna, najważniejsze czy moja prawie ex wiedziała, że to Żyd wink
    • zolta_iwulka Re: Argumenty okołorozwodowe - na wesoło 10.01.11, 22:21
      He, he, ja nie l(ł)odzianka ani z miasta pierników, ale swoje trzy grosze wcisnę wink

      Z rozmów mediacyjnych, znaczy się przy świadkach:

      1) W rozmowach nazwałam next "kochanką" a on na to: Widzi pan, moja żona moją partnerkę "kochanką" nazywa! Moja żona szacunku do ludzi nie ma! (Wg eksa next nie była kochanką, bo to miłość platoniczna przecież była - Sąd nie dał wiary temu).
      Wtedy przyszło mi do głowy nazwać ją dzi...ką, ale jakoś to nie z mojego słownika, więc przy kochance zostałam.

      2) Ja od początku nazywałam go per "mój eks". Na co (wtedy jeszcze) mąż poprosił o zanotowanie wniosku formalnego, że "on przecież nie jest JESZCZE eks i takie mówienie o nim to - tak, zgadliście - brak szacunku".

      • errormix Re: Argumenty okołorozwodowe - na wesoło 10.01.11, 22:30
        A skoro o Leśmianie, kochankach i recytowaniu to może ja coś z głowy powiem. I przyznam szczerze, że jakby mi któraś tak pięknie recytowała jak tu poniżej jest napisane, to by przy tym mogła nawet kotlety mielone robić i upapraną mięsem ręką sobie włosy poprawiać, a rękawem łzy wycierać co jej po skrojonej wcześniej cebuli ciekną, a mi i tak by się podobało.



        Śpi owo rycerz, śpi bezrozumnie

        I raz na zawsze - w dębowej trumnie.



        Leży wygodnie, bo się ułożył

        Tak, aby nigdy snu nie zatrwożył...



        Jego kochanka z różańcem w ręku

        Zawodzi, pełna skargi i jęku:



        "Przyszłam ci wyznać moje niemoce,

        Że nie wiem, jak tam spędzasz swe noce?...



        Bo odkąd w ciemnym nocujesz grobie -

        Ani ty przy mnie - ni ja przy tobie!



        Kochałam oczy i usta twoje,

        Wczoraj kochałam, dzisiaj się boję!



        Boję się szatą w mrok zaszeleścić,

        Boję się w myśli ciebie popieścić!...



        Trzy dni się w myśli twój czar promienił,

        Dziś nie wiem, ile grób cię odmienił...



        Ani mi z tobą łoża podzielić,

        Ani urodą swoją weselić -



        Darmo przymuszam uparte ciało,

        By się twym oczom podobać chciało!



        Przy tobie martwym - ja nieszczęśliwa

        Wstydzę się jeno, żem jeszcze żywa!..."



        Rozważył rycerz, że w słowach - zdrada,

        I po dawnemu leżąc, powiada:



        "Choć mi robaki oczy wyżarły -

        Nie wstyd mi tego, żem już - umarły!...



        Chociaż podziemiec jestem nikczemny -

        Nie wstyd mi tego, żem już podziemny!...



        Taką mam sytość i przepych w próżni,

        Że mnie od króla Bóg nie odróżni!



        Taka noc błysła nad życia zbiegiem,

        Że mi świat cały - jednym noclegiem!



        Ani mi słońca, ani mi nieba,

        Ani miłości twojej potrzeba!



        Ani mi zemsty w onej ustroni,

        Gdzie krew nie szemrze i miecz nie dzwoni!



        Nie znasz ty dumy. nie znasz pogardy

        Tych, którzy w ziemi posnęli twardej...



        W piersi ich - wielka ciszy potęga

        I żaden zawód ich nie dosięga !



        I nawet z resztek zsiniałej wargi

        Nie wydobędziesz jęku ni skargi!



        Oto w pobliżu mam ja sąsiada,

        Co już od serca w proch się rozpada.



        Ten ci jest śmiercią ode mnie starszy -

        I śpi, na żmijach głowę oparłszy.



        Lecz co przecierpiał i co zobaczył -

        Nawet półszeptem wyrzec nie raczył!



        Nie ulżył jękiem niemej żałobie,

        Nie wyznał nigdy, co przeżył w grobie!...



        A wszak ci w trupach taka moc bywa,

        Że trup i w grobie wiele przeżywa !



        Lecz Bogu chyba, w dzień zmartwychwstania,

        W twarz rzuci wzgardę swego wyznania !"



        I zamilkł rycerz - dumnie i godnie

        I po dawnemu leżał wygodnie.



        Jego kochanka z różańcem w ręku

        Odeszła, pełna wstydu i lęku...
        • jarkoni Re: Argumenty okołorozwodowe - na wesoło 11.01.11, 10:07
          Ja tam ze szkół w pacholęcych latach pamiętam ino "W malinowym chruśniaku", standard to był..
          I jeszcze "O dziewczynie", gdzie był tekst : "..jak jeszcze łka to żyje.."
          Error, a to dziewczę przy mielonych robieniu wyjatkowo mi się spodobało, aż mam więcej skojarzeń, łącznie z tym, że widzę ją z bielizną przy tarce na kolanach nad rzeką, albo wracającą z krową z pastwiska uśmiechniętą, a wieczorem przy wyszywaniu chusteczek lub cerowaniu mężowskich skarpet - śpiewającą lub recytującą Leśmiana, raz po raz rzucając rozkochanym wzrokiem w stronę ukochanego mężczyzny... Wszak przed nią już tylko kolacja dla niego,pranie, prasowanie, kuchnię ogarnąć i już można do łóżka.. Nie spać, do ukochanego mężczyzny, on wszak już czeka..
          Zostanę przez Panie pożarty na śniadanie? A niech tam...
          • errormix Re: Argumenty okołorozwodowe - na wesoło 11.01.11, 11:49
            No skoro krowa, i łąka to dziewczę na boso musi biec. I obowiązkowo w krowią kupę wdepnąć. A jak!

            No zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie:

            Lato, łąka, trawa zielona z wiatrem falująca, na pobliskim drzewie słowik cicho kwili, pod drzewem ta krowa wyżej wspomniana (obowiązkowo tyłem do drzewa) a ona (to dziewczę znaczy się) - blond włosy, rozpuszczone, albo w niedbały warkocz zaplątane (jak kto woli), biegnie, w zwolnionym tempie, koszula płócienna, biała niby przypadkowo jej pełną pierś w podskokach odkrywa i nagle.... plask. Ta kupa znaczy się. No nic tylko kochać taką.
            • jarkoni Re: Argumenty okołorozwodowe - na wesoło 11.01.11, 16:14
              errormix napisał:

              > No skoro krowa, i łąka to dziewczę na boso musi biec. I obowiązkowo w krowią ku
              > pę wdepnąć. A jak!
              >
              > No zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie:
              >
              > Lato, łąka, trawa zielona z wiatrem falująca, na pobliskim drzewie słowik cicho
              > kwili, pod drzewem ta krowa wyżej wspomniana (obowiązkowo tyłem do drzewa) a o
              > na (to dziewczę znaczy się) - blond włosy, rozpuszczone, albo w niedbały warkoc
              > z zaplątane (jak kto woli), biegnie, w zwolnionym tempie, koszula płócienna, bi
              > ała niby przypadkowo jej pełną pierś w podskokach odkrywa i nagle.... plask. Ta
              > kupa znaczy się. No nic tylko kochać taką.

              Oj taaaak, te falujące blond włosy kiedy ona biegnie porzucając postronek.. Ta krowa truchtająca za nią, ten rozbryzgany placek krowi na całej płóciennej koszuli, trochę i na twarzy.. Ale promienny uśmiech, błyski reklamowe na bieli zębów(tu reklama pasty do zębów), ta pierś troszkę pobrudzona, ale robi wrażenie(tu reklama klinik przeciwko carcinoma mammae).. Czekamy aż w finale na Irka Bieleninika i jego wonder proszek do prania smile
              • mayenna Re: Argumenty okołorozwodowe - na wesoło 11.01.11, 21:52
                I te cudne słowa które spłyna z jej ust jak w ten placek wdepnie....
        • mayenna Re: Argumenty okołorozwodowe - na wesoło 11.01.11, 11:22
          Mój brat podrywał bardzo skutecznie recytując Leśmiana.
          Szkoda, że wszyscy kojarzą go tylko z erotykami, a zapominają o Sindbadzie Żeglarzu.
          Najbardziej lubię jednak 'Szczęscie'
          Coś srebrnego dzieje się w chmur dali.
          Wicher do drzwi puka, jakby przyniósł list.

          Myśmy długo na siebie czekali.
          Jaki ruch w niebiosach! Słyszysz burzy świst?

          Ty masz duszę gwiezdną i rozrzutną.
          Czy pamiętasz pośpiech pomieszanych tchnień?

          Szczęście przyszło. Czemuż nam tak smutno,
          Ze przed jego blaskiem uchodzimy w cień?...

          Czemuż ono w mroku szuka treści
          I rozgrzesza nicość i zatraca kres?

          Jego bezmiar wszystko w sobie zmieści,
          Oprócz mego lęku, oprócz twoich łez..



          Zabawne jak nie docenia się tego co się ma w domu.
          • mayenna Re: Argumenty okołorozwodowe - na wesoło 11.01.11, 11:24
            Zapomniałam dodać, że kobiety w Ełku znają nie tylko Leśmiana i potrafią śpiewaćsmile
            • jarkoni Re: Argumenty okołorozwodowe - na wesoło 11.01.11, 11:54
              Ależ Cię poruszył ten Ełk smile Aż nie do wiary..
              Tylko znają Leśmiana i śpiewają te z Ełku? A schabowe? A zupa pieczarczana? Wiedzą co to?
              A ja wyprostuję swoją lichą pamięć o Leśmianie: wiersz "Dziewczyna", cytat " ..Mówili o niej: "Łka, więc jest!" - I nic innego nie mówili,
              I przeżegnali cały świat - i świat zadumał się w tej chwili..."
              • mayenna Re: Argumenty okołorozwodowe - na wesoło 11.01.11, 12:07
                Jarkoni bo ja się tu urodziłam, mieszkam całe życie i chyba jestem Mazurkąsmile
                Troszkę się przecież podśmiewamsmile Skojarzenie z krową nie było eleganckie, sam przyznasz?smile
                A co do wiedzy o schabowym, to mnie nie rozśmieszaj. Każdy umie zrobić schabowego. Wiesz co to są kartacze? Babka ziemniaczana, albo węgorz wędzony?smile Sękacza też umiem zrobić. Żle trafiłeś z tym żartemsmile
                W ramach rozwijania umiejętności kulinarnych zamierzam odwiedzić Anatewkę, bo kuchnię żydowską też znam i umiem coś tam z niej zrobićsmile
                • mayenna Re: Argumenty okołorozwodowe - na wesoło 11.01.11, 12:09
                  Mój syn umie, jak Magda Gessler, poznać czy potrawa jest ze świeżej ryby czy mrożonej. Ma 17 lat i często pomaga w kuchni: Myślę że to wystarczający certyfikat umiejętnoścismile
                  • tiresias Re: Argumenty okołorozwodowe - na wesoło 11.01.11, 14:37
                    hehe, Magda Gessler to już trzeciego męża ma, to umie poznać co świeże a co z drugiej ręki, nespa?
                    • mayenna Re: Argumenty okołorozwodowe - na wesoło 11.01.11, 15:54
                      Nie śledzę osobistego życia tej pani, ale taki mąż z drugiej ręki jest na pewno lepszy niż mrożona ryba.
                    • jarkoni Re: Argumenty okołorozwodowe - na wesoło 11.01.11, 15:58
                      Mayenna, też bym odwiedził Anatewkę, oczywiście "if I were a rich man"..
                      Kuchni żydowskiej nie znam, ale ukraińską i rosyjską a jakże smile
                      Syna gratuluję, ale o zupie pieczarczanej nic nie wiesz, mam rację?
                      • mayenna Re: Argumenty okołorozwodowe - na wesoło 11.01.11, 16:09
                        Jarkoni ugotuję wszystko czego spróbuję. Łącznie z użytymi przyprawami. Przyprawy jednak tylko kuchni europejskich - na orientalnych za dobrze się nie znam. Z grzybów też gotuję różne rzeczy. Wolę jednak leśne.
                        O pieczarczanej zupie nie słyszałam. Podejrzewam że to jakaś domowa tajemnica twojej rodzinysmile
                        Moja mama urodziła się w Czerniowcach na Ukrainiesmile Jak myślisz jaka kuchnia królowała w moim rodzinnym domu?
                        • jarkoni Re: Argumenty okołorozwodowe - na wesoło 11.01.11, 16:24
                          Znam Czerniowce, znam Lwów, w Kijowie byłem kilka razy.. Wiesz co to "pieczarskaja ławra"? Byłem tam.. Spytaj Mamę jak zrobić super soljankę.. Z mięskiem, wędzonką, na kiszonych ogórkach, z cytryną, ostrą papryką, oliwką..
                          • mayenna Re: Argumenty okołorozwodowe - na wesoło 11.01.11, 21:57
                            Rok temu gotowałam soljankę z pewna Ukrainką - na suszonej rybie. Trochę ekstremalne daniesmile Sama ryba do ichniego niepasteryzowanego piwa jest super.Z tej kuchni to ja jednak najczęściej pierogi gotuję.
                            Anatewka jest aż tak drogim lokalem?
                            • kellss Re: Argumenty okołorozwodowe - na wesoło 17.01.11, 14:39
                              obejrzy "Skrzypka na dachu" - Anatewka, to wioska Tewjegosmile))))
                              • mayenna Re: Argumenty okołorozwodowe - na wesoło 17.01.11, 16:56
                                Wiem czym jest Anatewka, wiem kto napisał książkę, kto nakręcił musical..Nawet znam imiona córek Tewiegosmile W książce miał ich nieco więcej niż w musicalu.Parę rzeczy wiem bez google nawetsmile
                                Jest tez taka żydowska knajpa w Łodzi. Ma świetny klimat, super kuchnię, a Jarkoni powinien ją znać. Chyba. Bo ona zajmuje pierwsze miejsce w rankingach restauracji w Polsce właśnie za unikalne walorysmile
    • ice_ice Re: Argumenty okołorozwodowe - na wesoło 17.01.11, 12:27
      Mój wtedy jeszcze mąż powiedział na rozprawie, co prawda nie o rozwód, a o alimenty, że noszę zielone soczewki, co miało świadczyć o moim b.wysokim statusie materialnym i braku potrzeby płacenia alimentów.
      Rozłożył mnie tym totalnie. Zasądzonych alimentów i tak nie płaciwink
      • jo-asienka Re: Argumenty okołorozwodowe - na wesoło 17.01.11, 12:49
        Zamierzchłe czasy (ubiegły wiek jeszcze), pierwsza sprawa rozwodowa (pojednawcza). Pani sędzia pyta o źródła utrzymania. Ja odpowiadam podaję miejsce pracy. Mój ex najpierw coś kręci a potem jak go prowadząca przycisnęła że jednak musi powiedzieć ni z tego ni z owego wypala "bo ja jestem bardzo przystojny i panie mi płacą za towarzystwo". Protokolant o mało blatu nie pogryzł, sędzia też dziwnie prychnęła a (po dłuższej chwili) skomentowała to tak, że dla odmiany ja musiałam się powstrzymywać od wybuchu śmiechu i obrazy sądu - "A... żigolak znaczy, to czemu się pan krępował i kręcił, ja nie takie rzeczy tu słyszałam". Sprawę to ustawiło już od samego początku choć wyznanie mojego ex było tylko częściowo zgodne z prawdą (po prostu bał się że jak powie pełną prawdę to mu urząd skarbowy i inne instytucje naślą, a panie to wtedy dość mocno bezinteresownie obsługiwał).
    • lejlala Hmmm.... 17.01.11, 13:47
      Tak czytam i myślę, że co prawda wydawało mi się, że to co eks napisał w pozwie to są bzdury kompletne, to jednak po lekturze dochodzę do wniosku, że jednak nie tak bardzo.
      Ja po prostu zła kobieta jestem, w domu muzeum nie prowadzę, ze szczotką w tyłku nie zasuwam... no biedak mógł mieć dość...
    • cojakco Re: Argumenty okołorozwodowe - na wesoło 17.01.11, 13:47
      Przyczyny rozwody podane przez mojego eksmęża:
      1. Jak zbieram pranie, to mu telewizor zasłaniam i pewnie robię to specjalnie bo ja kulturalna jestem i niespecjalnie bym nie zasłaniała ( w kwestii jasności - mieszkaliśmy na 32 m i nie było zbyt wiele miejsca na wieszak z praniem)
      2. Jak niosę zakupy w siatkach to stękam
      3. Na naszym weselu nie zatańczył ze swoją chrzestną
      4. Po naszym weselu nie zostało nic do picia i jego siostra była spragniona - to moja wina
      5. Jego brat nie widział naszego albumu ślubnego - to też moja wina
      6. Robię mu kanapki bez serca W tym momencie pani sędzia nie wytrzymała i zaczęła dopytywać bez czego robię mu te kanapki??? (Ja już oczami wyobraźni widziałam swoje serce pokrojone w plastry po ugotowaniu i podawane z chrzanem) A ten zbolałym głosem wyjaśnił, że tylko chleb masło i wędlina a on jeszcze chciałby z majonezem.
      Myślałam, że pani sędzia padnie ze śmiechu.
      Przyciśnięty wyznał, że ma dziecko z inną. Ale nie fizycznie tylko moralnie, bo poczuwa się do opieki i kontaktu z tą panią i jej dzieckiem nie zerwie.
      • nople Re: Argumenty okołorozwodowe - na wesoło 17.01.11, 13:59
        To nie może być prawda...
        Tacy ludzie istnieją i mówią to co mówią - serio??
        • 0.myszka Re: Argumenty okołorozwodowe - na wesoło 17.01.11, 14:14
          Ciekawe co mój wymyśli bo powodów ogólnie uznawanych za ważne nie ma
          zajmuję się dziećmi, piorę, sprzątam, gotuję i śniadania do pracy robię - nawet teraz a co ...smile
          no ale może za wolno ?
          • przechlapany_czas Re: Argumenty okołorozwodowe - na wesoło 17.01.11, 16:36
            hmmm no tak smile ... ale może z Ełku jesteś? wink
            • 0.myszka Re: Argumenty okołorozwodowe - na wesoło 18.01.11, 14:32
              Mnie do Ełku daleko - raczej w drugą stronę... a mąż czasami to jakby z Ełku ....niestety - ale ja wyrozumiała babka jestem smile
              (to tak w ramach aluzji bo do Ełku nic nie mam...)
          • maheda Re: Argumenty okołorozwodowe - na wesoło 18.01.11, 14:39
            Pewnie nie w ten sposób i nie w tej kolejności, co trzeba.
            I bankowo bez serca wink
        • cojakco Re: Argumenty okołorozwodowe - na wesoło 18.01.11, 11:05
          serio serio. Mam to na piśmiesmile
          Prawdziwy powód rozwodu podał kilka miesięcy "po" i brzmiał "Nigdy cie nie kochałem. Wziąłem z tobą ślub żeby zrobić na złość Milenie" Oskarowa rola, bo nabrał wszystkich.
          • errormix Re: Argumenty okołorozwodowe - na wesoło 18.01.11, 14:25
            A Milena chociaż fajna była?
            • errormix Re: Argumenty okołorozwodowe - na wesoło 18.01.11, 14:42
              Przypomniało mi się jeszcze jedno "na wesoło" z wystąpienia mojej ex przed sądem:

              "Mąż w 2004 roku robił mi wyrzuty, po tym jak z koleżanką poszłam na bal absolwentów aplikacji radcowskiej. Co prawda wróciłam pod wpływem alkoholu, ale zostawiłam samochód i zamówiłam taksówkę. Ponadto, jak wiadomo uroczystości organizowane przez palestrę prawniczą nie są podrzędnymi "dyskotekami", bo uczestniczą w nich osoby o wysokim morale".

              I teraz będzie przypis do tego wystąpienia, żeby zrozumieć jego przesłanie. A wg. mnie wyglądało no tak:

              "Mąż strzelił mi bez powodu focha, tylko dlatego, że poszłam na imprezę prawników. On nienawidzi prawników, a więc również ciebie, kochany Wysoki Sądzie. Dowal mu więc alimenty i zabierz dziecko, bo nie będzie nas (mnie i ciebie kochany Wysoki Sądzie) taki burak obrażał. Przecież my prawnicy musimy się trzymać razem".

              Niestety, pani sędzia wtedy rozmawiała z protokolantką i chyba jej aluzje mojej ex umknęły.
            • cojakco Re: Argumenty okołorozwodowe - na wesoło 19.01.11, 09:09
              A skąd mnie to wiedzieć?
    • olgucha_3 Re: Argumenty okołorozwodowe - na wesoło 18.01.11, 16:29
      Mój jeszcze mąż, na sprawie oznajmił sądowi, że nigdy nie był o mnie zazdrosny bo ja się o to nie starałam, czyli nie rwałam facetów. Po czym po chwili ze łzami w oczach powiedział, że miałam kochanka. Oj sąd się przednio ubawiłbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin
Pełna wersja