opieka nad dziećmi

10.01.11, 20:45
Składam pozew. Mam dowody winy męża oraz świadków (zaniedbywanie rodziny, zdrada, przemoc psychiczna). Mogę iśc na wojnę, ale w takim przypadku bedziemy się pewnie długo szarpać. Będę także musiała zmienić mieszkanie, z dziećmi, bedzie po prostu piekło. W zamian za nieorzekanie o winie/separację mąż oferuje mi akceptowalmny układ finansowo-mieszkaniowy (akceptowalny nie znaczy zupełnie dobry, dla mnie dość kosztowny ale mniej bolesny dla dzieci). Ale chce także gwarantowanych dość częstych i długich (kilkudniowych) kontaktów z dziećmi. Ja jestem za częstymi kontaktami (w tym udziałem w codziennych obowiązkach, a nie tylko w weekendowych atrakcjach), proszę bardzo. Ale boję się dawac mu je na dłużej, ponieważ całe zycie zajmował się nimi raczej sporadycznie, niekiedy ryczą na jego widok. Po prostu boję sie o nie. A jak bedzie taki wyrok i sama sie pod nim podpisze, to umrę z niepokoju, czy nie płaczą u niego, a co 2 tygodnie będę musiała jakoś je przekonywać by bez ryku poszły do tatusia. To jest oczywiści czarny scenariusz, ale nie wyssałam go z palca, tylko oparłam o wczesniejsze doświadczenia związane z jego ojcostwem. Iść na taką "ugodę" czy nie?
    • ca_yenne Re: opieka nad dziećmi 15.01.11, 21:17
      estimata napisała:
      W zamian za nieorzekanie o winie/separację mąż oferuje mi akce
      > ptowalmny układ finansowo-mieszkaniowy (akceptowalny nie znaczy zupełnie dobry,
      > dla mnie dość kosztowny

      co to znaczy, ze kosztowny dla Ciebie? brzmi niepokojąco..

      >ale mniej bolesny dla dzieci)

      nie martw się; dzieci odetchną z ulgą.

      >umrę z niepokoju, czy nie płaczą u niego, a co 2 tygodnie będę musia
      > ła jakoś je przekonywać by bez ryku poszły do tatusia.

      dlatego powinnaś wnioskować o ograniczenie władzy rodzicielskiej. mąż sam sobie zapracował na takie reakcje dzieci, ja też bałabym się powierzać dzieci facetowi, który nagle po tylu latach próbuje udowodnić (kogo to teraz obchodzi?), że jest super tatusiem.
      zastanów się, przedyskutuj z prawnikiem, ja nie poszłabym na żaden układ z takim facetem.
      • estimata Re: opieka nad dziećmi 18.01.11, 09:51
        Kosztowny znaczy, że będę mu musiała go spłacić. A w tym celu zaciągnąc kredyt. Pracuje i nie najgorzej zarabiam, ale zawsze może się zdarzyć, że np zachoruję, stracę pracę... A mam dzieci. Ich potrzeby będą wzrastały zapewne, a kredyt byłby na wiele lat...
        Dzięki, że uważasz, że dla dzieci nie jest tak ważne, gdzie mieszkają. Zreszta z układu chyba jednak nic nie wyjdzie, bo on co parę godzin zmienia zdanie i warunki, Mam juz tego serdecznie dość. W końcu kto tu powinien dyktowac warunki?
    • laura_fairlie Re: opieka nad dziećmi 16.01.11, 20:47
      A jak bedzie taki wyrok i sama sie pod nim podpisze, to umrę z niepokoju, czy nie płaczą u niego, a co 2 tygodnie będę musiała jakoś je przekonywać by bez ryku poszły do tatusia.

      IMHO: jeśli tatuś zajmował się dziećmi bardzo umiarkowanie, zawsze jest szansa, że i po rozwodzie tak będzie. Jeśli sytuacja będzie się robiła nerwowa dla dzieci - zawsze możesz wystąpić o ograniczenie praw/wizyt później.
      • estimata Re: opieka nad dziećmi 18.01.11, 09:54
        Wiesz, pojawił sie tak wątek o idealnym tatusiu. Przed rozwodem czy tez w trakcie. U mnie to samo. Też sobie zadaję pytanie jak długo to potrwa, na razie dzieci są raczej zadowolone. Mają dosć czesto tatusia, który wczesniej był jak meteor. Jest w tej roli (jak i w wielu innych bywał) niezwykle przekonywujący. A skoro mnie oszukiwał z łatwościa przez lata i potrafił nieźle zmanipulować, to nie dziwne że dzieci teraz są pod jego urokiem?
    • altz Re: opieka nad dziećmi 17.01.11, 13:45
      Wojna! I tyle powiem.
      Jeśli chce pokoju, to niech najpierw pójdzie do notariusza i załatwi sprawy majątkowe w taki sposób, że dzieci będą miały w miarę spokojne życie.
      • estimata Re: opieka nad dziećmi 18.01.11, 10:00
        Pewnie masz rację. To taki człowiek, że gdyby poszedł do rzeczonego notariusza to po to, by zapewnic przede wszystkim bezpieczeństwo finansowe i mieszkaniowe sobie. Miałam juz próbki takiej postawy, kiedy po raz pierwszy zaczęłam rozmawiac o zabezpieczeniu dzieci. Tu liczy się przede wszystkim biznes. Nie ma mowy nawet o drobnych altruistycznych gestach, wszystko jest za coś, nic za darmo, i nie mówię tu o wartościach niematerialnych. Lecz wie, że mi na tych niematerialnych najbardziej zależy, dlatego nagle objawił sie w nowej roli obecnego ojca.
        • magdael Re: opieka nad dziećmi 18.01.11, 13:06
          wypisz wymaluj jak u mnie. nie wierzę w żadne propozycje jeszcze męża, palcem na wodzie pisane. u mnie będzie wojna - o wszystko, udowodnienie winy, max dobre warunki dla dzieci - innej drogi niestety nie mam. estimata - na jakim etapie jesteś jeśli chodzi o rozwód?
          • estimata Re: opieka nad dziećmi 19.01.11, 10:41
            Przygotowuję pozew, wspólnie z adwokatem. W tzw. miedzyczasie trwają te dziwne rozmowy i zagrywki domowe, jego ciągłe zmiany deklaracji. Dlatego ciągle nie wiem, czy zdecydować się na jakąc ugodę czy iśc na wojnę na całego - jaki pozew złożyć. Poniewaz jednak moje rozmowy z nim nie doprowadzają do żadnych ustaleń, albo on te ustalenia po godzinie zmienia, zamierzam dać w tej sprawie pełnomocnictwo prawnikowi. Ja juz nie mam siły. Myslę, że w najbliższych tygodniach jakis pozew jednak bedzie już w sądzie. Na razie jeszcze mieszkamy razem, a on kupuje sobie sympatię dzieci. Jak wytrwa dłużejw tej postawie będę miała płacz i łzy przy wyprowadzce. Na szczęście nie wszystkich dzieci. Ale jedno też chwyta za serce. A co do opieki to zamierzam sama postawić warunki: tatuć 3-4 ustalone z góry popołudnia obecny do obowiązków: baseny, angielskie, sporty, plastyki etc. Nie może moim zdaniem byc tak, że on bedzie tylko od przyjemności weekendów, kin i wakacji a ja od codziennej harówy i obowiązków. Poza tym jak jedno ma jakies zajęcia, to drugie w tym czasie inne, i tak popołudniami potrzebuję drugiej osoby. Dotychczas pod jego nieobecność najczęściej to była babcia. A czemu tatus ma nie być? Dobrze myslę? Choć sądzę, że on tego nie strzyma na dłuższą metę.
            • malgolkab Re: opieka nad dziećmi 19.01.11, 10:49
              estimata napisała:

              > A co do opieki to zamierzam sama postawić warunki: tatuć 3-4 ustalone z
              > góry popołudnia obecny do obowiązków: baseny, angielskie, sporty, plastyki etc
              a jak nie, to co mu zrobisz?
              > . Nie może moim zdaniem byc tak, że on bedzie tylko od przyjemności weekendów,
              > kin i wakacji a ja od codziennej harówy i obowiązków.
              Błąd- tak nie POWINNO być, ale niestety MOŻE - u mnie przynajmniej.
              > Dotychczas pod jego nieobecność najczęściej to była babcia. A czemu tat
              > us ma nie być? Dobrze myslę? Choć sądzę, że on tego nie strzyma na dłuższą metę
              Może i myślisz dobrze, co nie zmienia faktu, że jak nie będzie chciał to tego nie zrobi. Skoro wie, ze jest babcia, to po co ma się wysilać...
              • estimata Re: opieka nad dziećmi 19.01.11, 10:59
                Chcę tak zaproponować, abym potem mogła mu udowodnić, że się nie wywiązuje i np. ograniczyc prawa albo podnieść alimenty (skoro go nie ma to np. trzeba opłacic opiekunkę). Poza tym, dlatego, że od 2 tygodni stał sie idealnym ojcem i zbiera na to sobie świadków i dowody - chce mnie zaszantazować dziećmi, straszy, że jak wniosę o orzekanie winy to on wniesie o przyznanie przyjamniej jednego dziecka jemu (po moim trupie, nawet by nakarmione nie było) . Chcę mu udowodnic, że idealnym ojcem nie jest się przez 2 tygodnie czy 2 miesiące ale na dłużej. Sadzę, że nie sprosta. Poza tym on chce powiedzieć przed sądem ,że ja mu chcę ograniczyc kontakty z dziećmi (bo nie chcę np. zgodzić się na nocowanie u niego najmłodszego, który ma dopiero niecałe 3 lata i ryczy na jego widok) i że juz ograniczam (bo jest babcia, a nie on - a to z jego własnej przyczyny!). Więc jak wystąpię z takim wnioskiem to jasno bedzie widać, że wcale mu ograniczac kontaktów nie chcę, wręcz widzę jego codzienną obecnośc w zyciu jego własnych dzieci
                • altz Re: opieka nad dziećmi 19.01.11, 11:26
                  Zupełnie Cię nie rozumiem.
                  Jeśli dzieci jest "psychiczny", to czemu chcesz karać dzieci za to?
                  Albo jest dobrym ojcem i mężem i wtedy nie warto się rozstawać, albo jest niebezpieczny i trzeba dzieci przed nim chronić.
                  Warto się dogadać co do wysokości alimentów od razu, a nie robić wojny na raty.
                  Dać możliwość zajęcia się dziećmi, nie zmuszać, a sam się znudzi.
                  • estimata Re: opieka nad dziećmi 19.01.11, 13:52
                    Czego nie rozumiesz? Własnie dlatego że jest zmienny w zachowaniu, w deklaracjach, jest niebezpieczny. Przez cały czas nie był dobrym ojcem, teraz zachowuje sie jak trzeba. Wiem, że mu się znudzi. Nigdy tez nie był dobrym mężem. Jednak co rozumiesz przez "chronienie" dzieci przed nim? To, że sie nimi nie interesował, no może okazjonalnie, nie spowoduje, że będę go mogła od nich odseparować, bedzie miał prawo je widywać. I dlatego własnie muszę postepować raczej rozważnie, z wyczuciem. Nie chcę przy dzieciach drzeć z nim kotów, zwłaszca, że teraz jest dla nich taki miły. A jeszcze razem mieszkamy.
                    A co do alimentów, to niestety dogadac tu się nie da. Kwota, jaka zaproponował jest po prostu smieszna.
                    • altz Re: opieka nad dziećmi 19.01.11, 17:21
                      Napisałaś była przemoc psychiczna, to jest bardzo poważny zarzut. A z drugiej strony chcesz się pozbyć dzieci na kilka dni w tygodniu i to mnie zaskakuje.
                      Być niedobrym ojcem, a zdradzać i stosować przemoc psychiczną to są bardzo różne rzeczy.
                      Chyba, że sobie tak powiedziałaś, żeby tekst był bardziej soczysty, czego też bym nie zrozumiał.
                      Dla jednych śmieszna, a dla innych to połowa pensji. Trudno mówić o czymkolwiek, jak się nie podaje konkretów.
                      Powiedziałem eks mojej, że nie będę brał od niej alimentów na dzieci i zajmę się nimi, to tak nie chciała. smile Woli się "męczyć", ale dzieci nie odda. Pewno teraz mnie obsmarowuje. wink
                      • estimata Re: opieka nad dziećmi 20.01.11, 12:32
                        Ja nie napisałam, że chcę sie pozbyc dzieci, bynajmniej. Po prostu żądam pomocy w praktycznych aspektach opieki nad nimi i to właśnie w tygodniu, kiedy obowiązków jest najwięcej. W tym samym czasie każde z dzieci w niektóre popołudnian robi co innego, np. jedno ma angielski a drugie ma basen, a trzcie zostaje w domu. Nie widze powodu dla którego tylko ja mam latac pomiedzy tymi instytucjami z wywieszonym językiem, angazować opiekunke czy babcię lub dla którego dzieci miałyby zrezygnować ze swoich dodatkowych zajęć, skoro mają ojca. Chyba kontakty ojca z dziećmi nie muszą sie ograniczać do kina, lodów i innych przyjemności w weekendy kiedy jest dużo czasu i luz ogólny. A on by chciał właśnie tego.
                        A co do przemocy psychicznej to stosował ja pod moim adresem, nie dzieci. jednak własnie z uwagi na jego imulsywne zachowanie kontakty z dziecmi wolę miec pod kontrolą - w moim domu, na basenie etc. Krócej ale nie rzadko. Boję się zgodzić na nocowanie u ojca, przynajmniej dopóki są stosunkowo małe i bezbronne. Ale jeśli jego postawa idealnego tatusia się utrzyma na dłużej to i takiej mozliwości nie wykluczam, kiedyś.
                        A co do alimentów. Dla mnie kwota jest śmieszna. Ale to przecież chodzi o mnie i potzreby moich dzieci, o moje i męża mozliwości ich zapewnienia (kontynuacji tego co mają teraz), prawda? Nie wszystkie dzieci oczywiście korzystają z dodatkowych, płatnych kursów, lekcji, nie wszystkie wyjeżdzają na obozy, zielone szkoły. A moje tak. I będą nadal. I uważam, że oboje powinniśmy w tym w miarę sprawiedliwie partycypować. Ukłąd, jaki mi proponuje oznacza proporcję jak 1:4 mniej więcej, więc nie uważam go za sprawiedliwy.
                        • altz Re: opieka nad dziećmi 20.01.11, 16:24
                          Macie możliwości, to warto z tego korzystać i wspierać dzieci, prawda.
                          Szkoda, że się nie potraficie dogadać. Czuję, że przemoc psychiczna jest również z Twojej strony, chociaż kobiety to robią w rękawiczkach. Nie wierzę w przemoc psychiczną tylko wobec jednej osoby, ale nie warto o konkretach rozmawiać, bo to Wasze sprawy i niech tak zostanie.
                          • estimata Re: opieka nad dziećmi 21.01.11, 15:41
                            Wiesz, co? Mam wrażenie, że z jakiegoś powodu jestes uprzedzony. Może masz własne nieprzyjemne doświadczenia. Jeśli w tonie moich wypowiedzi jest coś co Ci każe sądzić, że stosuję przemoc psychiczną, to chyba tylko to, że od pewnego czasu staram się juz nie być jej bierną ofiarą. Więc może jestem zbuntowaną ofiarą. Ale nadal nią jestem, poniewaz nadal postawa mojego m. powoduje, że czuję się nie tak, jak bym chciała. Nadal potrafi mną manipulować, wzbudzać we mnie uczucia, których nie chciałabym czuć, wpływać na mój nastrój i powodować stres, taki z drżeniem rąk, ściskaniem zołądka i bólem głowy. Zmiana jego postawy od czasu "zasadniczych" rozmów ("idealny tatuś") jeszcze to pogłębia, nie wierzę w szczerość ani jednego jego słowa, ale mam wrażenie, że bardzo bym chciała wierzyć. Ze względu na dzieci jednak nie mogę być ofiarą losu, pomimo moich wewnetrznych rozterek, musze się trzymac kupy. Dlaczego uważasz, że stosuje przemoc psychiczną? Nie uważasz, że przesadziłeś?
            • zmeczona100 Estimata 19.01.11, 17:30
              W Waszej sytuacji jedyne, co możesz (i powinnaś ewentualnie) zaproponować mężowi, to Twoja rezygnacja z orzekania o jego winie w zamian za jego zrzeknięcie się praw do mieszkania- to jest najczęstszy wariant, który proponują rozważać adwokaci. Z tym, że jeśli zgodzicie się na taki układ (w trakcie negocjacji między Waszymi pełnomocnikami- bez Was), to podpisujecie u notariusza od razu, w tym samym dniu rozdzielność i zrzeknięcie się jego praw do mieszkania- tzn. obydwa te dokumenty jednocześnie. Nie czekaj z tym do rozprawy, bo po tym, jak Ty podtrzymasz pozew, on może wycofać zgodę na zgodny podział majątku.
              • estimata Re: Estimata 20.01.11, 12:33
                To jest utopia. Nigdy sie na to nie zgodzi.
        • fikcyjne-konto Re: opieka nad dziećmi 18.01.11, 13:50
          Dziewczyno, zapomnij o słownych ugodach z kimś takim, pilnuj sobie tego co na papierze zapisane i co się Tobie opłaci. Całej reszty pan się wyprze z biegiem czasu, to masz jak w banku. I jeszcze, nie bądź zbyt uległa, tylko przemyśl jak widzisz sprawiedliwy podział i staraj się go uzyskać zgodnie z prawem,
          gdy się dasz na początku manipulować pomysłom kogoś kto chce Ci dopiec, to będzie sobie pozwalał dłużej ci życie uprzykrzać.
          Jeśli pan wcześniej się dziećmi nie zajmował, to na 90% szybko po rozwodzie znowu je oleje.
          Majątek podzielcie abstrahując od jego deklaracji co do przyszłego zajmowania się dziećmi. Bo kwestia opieki nad dziećmi w trakcie najbliższego roku-dwóch sama się wyklaruje...ile zostanie ze słów. A dzieci gdzieś mieszkać i za coś żyć muszą tu i teraz codziennie.
    • tully.makker Re: opieka nad dziećmi 19.01.11, 17:33
      Ja zawarlam z exem podobny uklad, brak orzekania ewidentnej winy w zamian za podzial majatku majacy na uwadze przede wszystkim interesy dziecka. Ex musial tez przystac na to, ze on musi zaufac w to, ze go nie wyroluje i zalatwic pewne sprawy z gory. W koncu mialam doczynienia z nieuczciwym kontahentem.

      Ale dojrzewal do tego 2 lata, i wlasciwie dopiero jak poszedl do adwokatki, to ta mu uswiadomila, zeby sie jak najszybciej godzil na moje propozycje, bo laskawa ze mnie pani i moglby wyladowac duzo gorzej.
      • estimata Re: opieka nad dziećmi 20.01.11, 12:35
        Zamierzam właśnie rozmawiać za pośrednictwem adwokata, może mu coś uświadomi.
Pełna wersja