przyciagam nieszczescia?

13.01.11, 14:34
Witajcie, czytam forum juz od jakiego czasu, teraz postanowilam sie ujawnic smile Aha, to moj pierwszy post gazetowy, wiec jak cos robie zle, to wybaczcie... Moja historia: staz malzenski prawie 12 lat, szescioletnia corka. Mieszkamy za granica, pracujemy w tej samej firmie (maz na kierowniczym stanowisku). W malzenstwie w ostatnich latach bylo normalnie. Bez uniesien, ale tez bez klotni i awantur, tak... przecietnie. Poltora roku temu kupilismy dzialke, wzielismy kredyt na budowe. Od czerwca ubr. mieszkamy w nowym domu. We wrzesniu odkrylam, ze maz ma romans. Kochanka tez pracuje w tej samej firmie. Byla moja dobra kolezanka, traktowalam ja jak mlodza siostre (mlodsza o 12 lat ode mnie) Prosilam meza, zeby ona odeszla z pracy - nie zgodzil sie. Maz wyprowadzil sie z domu, zamieszkal z kochanka, nie probowali nawet ukrywac romansu przed wspolpracownikami. Wszyscy troje pracowalismy razem (ja i kochanka w tym samym oddziale, maz jako nasz szef), atmosfera dla pozostalych wspolpracownikow byla bardzo ciezka (sympatia moralna po mojej stronie, kochanka triumfujaca i probujaca rozstawiac innych po katach). No i z koncem roku dostalam wypowiedzenie z pracy, tak sprytnie sformulowane, ze nie jestem pewna, czy dostane prawo do zasilku dla bezrobotnych (likwidacja mojego "zagranicznego" stanowiska pracy i w zwiazku z tym propozycja nowego stanowiska - w Polsce od 1 kwietnia). W grudniu moj tata mial udar mozgu, wciaz lezy w szpitalu; kilka tygodni temu przejechalam sarne, przedczoraj uszkodzilam samochod, a dzisiaj zatrzasnelam klucze od domu i wydalam fortune na slusarza. Myslalam, ze limit nieszczec wyczerpalam juz w 2010, ale ten rok tez sie nie zaczyna dobrze (co prawda skala nieszczesc mniejsza, ale zawsze). Czy z wami bylo tak samo? Jak sie zle dzialo, to na wszystkich frontach, czy tylko ja jestem taka pechowa?
    • mayenna Re: przyciagam nieszczescia? 13.01.11, 14:42
      Nie, nie tylko tysmile Mnie od jakiegoś czasu też prześladuje pech. Lista jest dużo dłuższa niż twoja.
      Mam nadzieję, że nowy rok to zmieni.Należy mieć dobre myśli to wszystko sie ułoży. Pozdrawiam i nie daj się!smile
    • tully.makker Re: przyciagam nieszczescia? 13.01.11, 14:47
      Odwolaj sie do kierownsctwa, labo do sadu. W cywilizowanych krajach nie lubi sie takich numerow...

      Swoja droga, twoj maz ro rzadki okaz...
      • beranikas Re: przyciagam nieszczescia? 13.01.11, 14:58
        No pewnie, ze sie odwolalam, na razie w PL, bo tam jest glowna siedziba firmy. Ale tu gdzie mieszkam, jest jeszcze wieksza cywilizacja, w dodatku bardzo wspierajaca samotne matki. A ze maz okazal sie zalosnym, zenujacym typem? Pocieszam sie, ze nie tylko moj. No i zanim go dopadl kryzys wieku sredniego, byl dobrym czlowiekiem. Niestety, z kazdym traconym kilogramem tracil tez cos ze swojego czlowieczenstwa.
        • plujeczka Re: przyciagam nieszczescia? 13.01.11, 15:07
          kilogramy tracił dla kochanki zapewne , cóz nie on pierwszy i nie ostatni.Narazie zajmij się dochodzeniem swoich praw pracowniczych .Poza tym nie na darmo mówi się' nieszcześcia chodzą parami"
          Z moich obserwacji wynika ,że kiedy z róznych przyczyn "sypie" się nam zycie wówczas jak na złośc wszystko inne dokoła zaczyna psuc się równiż,Czesto własnie jest to utrata pracy, choroa, smierć rodziców, którzy wraz z nami przechodzili nasz trudny moment np. rozwodu itp.
          Pocieszę cię w ten sposób ,ze nic nie trwa wiecznie, nieszczęścia również.Pozatym choć pewnie ci trudno w to uwierzyc zacznij myslec pozytywnie, zła energia wypuszczona z naszego umysłu przynosi mase złych zdarzeń. Kiedyś w to nie wierzyłam ale taraz wiem .ze w tym coś jest.
          Głowa do góry, dasz sobie radę postaraj się raczej skoncentorwac na sobie a nie na nich, trudno stało się i nie ma co płakac "nad rozlanym mlekiem" Zycze Ci duzo sił, wytrwałosci i tyl;ko pozytywnych mysli, bedzie dobrze ...
          • beranikas Re: przyciagam nieszczescia? 13.01.11, 21:58
            Staram sie robic tak jak napisalas, ale czasem miewam doly. Chociaz - pochwale sie i poklepie po ramieniu wink - znajomi twierdza, ze powinnam sobie postawic pomnik, bo tak dzielnie to cale szambo znosze...
            • adellante12 Bravo dla mężą 26.01.11, 11:03
              Duże uznanie za piekne podejście do tematu. Bez ściemy zostawił i odszedł, na żadania pozbycia się kochanki z firmy odmówił po czym docenił twój brak profesjonalizmu i brak umiejetnosci oddzielenia życia prywatnego od zawodowego. Wręczył TOBIE wypowiedzenie. Bardzo słusznie.
              Pokazał na ile zasługujesz w jego ocenie .
              Oczywiście to tylko jego chamstwo bo Ty jesteś boska i bez winy. Czasem niektóre sprawy powinny dac do myslenia. Powinny, ale jednak nie dają.
              • permanentne_7_niebo Re: Bravo dla mężą 26.01.11, 14:36
                Chyba przeciwnie. Osrał żonę, jego kochanka się szarogęsi i teraz NAGLE ta żona okazała się nieprofesjonalna.
                Jego powinni zwolnić dyscyplinarnie. Firma to nie miejsce na rozgrywanie prywatnych wojen.
            • nople Re: przyciagam nieszczescia? 26.01.11, 13:17
              Nawet najgorsze sytuacje mijają, Nie nastawiaj się tylko: "co mnie teraz złego jeszcze spotka", bo negatywne nastawienie tylko pogarsza wszystko. Powodzenia
      • puzzle33 Re: przyciagam nieszczescia? 13.01.11, 15:20
        tully.makker napisała:

        > twoj maz ro rzadki okaz...
        Ale tam... typowy, do bólu typowy.
        • tully.makker Re: przyciagam nieszczescia? 13.01.11, 15:36
          > > twoj maz ro rzadki okaz...
          > Ale tam... typowy, do bólu typowy.

          Nie jest chyba typowe, by manager w miedzynarodowej organizacji traktowal miejsce pracy jak prywatny folwark... U mnie by nie przeszlo, choc nie powiem, proby byly...
          • beranikas Re: przyciagam nieszczescia? 13.01.11, 21:02
            To nie miedzynarodowa organizacja, tylko oddzial polskiej firmy w kraju, gdzie sprzedaje najwiecej swoich produktow. Firmy prywatnej, ktorej prezes jest zaprzyjazniony z mezem (wydawalo mi sie, ze ze mna tez, ale ja dla firmy jestem mniej wazna).
      • kasiamasia Re: przyciagam nieszczescia? 26.01.11, 20:11
        >
        > Swoja droga, twoj maz ro rzadki okaz...

        Nie taki rzadki.......
    • xciekawax Re: przyciagam nieszczescia? 13.01.11, 15:53
      Chodzisz z nieszczesliwa aura nad glowa wiec jak magnet przyciaga nieszczescia. Pewnie jestes rozkojarzona, dlatego przejechalas sarne. Tata mial udar mozgu ale nie jest to zwiazane z Toba, po prostu ludzie choruja, jest to czescia zycia. Te inne "nieszczescia" to tez przez rozkojarzenie. Masz teraz wiele na mysli i dlatego nie mozesz sie skoncentrowac. Wiec odstresuj sie troche, wyjdz ze znajomymi, zrob sobie relaksujaca kapiel. poczytaj dobra ksiazke. Cos, co by ci pomoglo wrocic do normalnego stanu psychicznego.

      Nie badz ofiara, i wyjdz z tej roli, i wejdz w role niezaleznej, silnej kobiety ktora nie da sobie wcisnac kitu. Wez sile w swoje rece. Zamiast poddawac sie gdy ktos Cie kopie - dzialaj, nie daj sie.

      Trzymam kciuki
      • jarkoni Re: przyciagam nieszczescia? 13.01.11, 18:05
        Nie przyciągasz nieszczęść, mówi się co prawda, że nieszczęścia chodzą parami, ale zazwyczaj to ciąg nieszczęśliwych zbiegów okoliczności..
        Nie obwiniaj siebie o wszystko, przecież główna przyczyna obecnego stanu rzeczy nie powstała z Twojej winy.
        A swoją drogą jesteś pewna, że to Twój mąż stoi za Twoim zwolnieniem?
        • beranikas Re: przyciagam nieszczescia? 13.01.11, 21:47
          Personalnie maz nie mogl mi dac wypowiedzenia, ale to jego tchorzostwo i chec zachowania status quo do tego doprowadzilo. Wkrotce po odkryciu romansu zadzwonilam do prezesa firmy (mialam z nim kontakt takze na stopie towarzyskiej) z prosba o intenrwencje. Chcialam, zeby kochanka odeszla z pracy. Dobro firmy by na tym nie ucierpialo, bo ona nie ma specjalnych kwalifikacji zawodowych, zostala zatrudniona na zastepstwo za kolezanke na urlopie wychowawczym poltora roku temu. Ja pracuje w firmie trzynascie lat, mam kwalifikacje i przede wszytskim doswiadczenie. Panienka byla czyms w rodzaju mojego pomocnika. Musiala tylko wypelniac sumiennie podsuwane jej dokumenty. Praca nie wymagajaca wielkich umiejetnosci, do zastapienia praktycznie przez kazdego, kto umie obslugiwac komputer. Prezes przyjechal, wspolczul mi, obiecal panienke zwolnic. Nastepnie rozmawial z mezem i po tej rozmowie juz nie chcial jej zwolnic. Zwolal wszystkich pracownikow i oswiadczyl, ze zostaje tak jak jest, zycie prywatne pracownikow go nie interesuje, wazne jest, zeby firma dzialala bez zarzutow. Mnie tylko obiecal, ze rozdzieli nasze obowiazki, zebysmy na niwie zawodowej nie mialy ze soba do czynienia. Ale obietnicy nie dotrzymal. Malo tego, na poczatku listopada dostalam nowy zakres obowiazkow. Dolozono mi pare rzeczy, ktore do tej pory robila kochanka. A ona poczula wiatr w skrzydlach i zaczela tak wszystkim "uprzyjemniac" prace, ze to sie stalo nie do zniesienia. Maz, ktory - niestety - w tej chwili nie uzywa glowy do myslenia, nie reagowal, wiec ludzie postanowili napisac do prezesa list z opisem sytuacji. Tez go podpisalam. Przyjechalam do Polski na swieta i umowilam sie z prezesem na rozmowe. Chcialam pogadac o tym nowym zakresie obowiazkow. Ale jak weszlam do gabinetu, to nie dal mi nawet dojsc do slowa i oswiadczyl, ze ten list jest z naszej strony proba szantazu i wywierania nacisku na niego i ze postanowil rozwiazac problem na swoj sposob. I tak dostalam wypowiedzenie. Kochanka miala tez dostac, ale na razie pracuje. Na moje miejsce od stycznia przyjechaly dwie osoby. Oczywiscie nie wroce do Polski, bo tu jest moj dom, tu sie urodzila i wychowuje moja corka, tu pojdzie do szkoly, i tu jest wrosnieta w srodowisko. Przezywa wystarczajaca traume zwiazana z odejsciem taty, nie naraze jej na kolejny wstrzas psychiczny zaczynania zycia w warunkach, jakich kompletnie nie zna.

          To tyle na temat stania meza za moim zwolnieniem. Zreszta jestem przekonana, ze prezes to z mezem omowil, chociaz obaj zaprzeczaja.
          • nowel1 Re: przyciagam nieszczescia? 14.01.11, 10:22
            Nie spodoba się to, co piszę, ale powiem to: nie podoba mi się taki sposób załatwiania spraw.
            Nie jest rolą prezesa robienie porządków w małżeństwach pracowników, nie jest w porządku wywieranie na niego nacisków celem zwolnienia kogokolwiek, nie jest ok pisanie listów i zbieranie podpisów.
            Sprawa była do załatwienia między Tobą i mężem.
            Prezes zareagował w sposób dla Ciebie nieprzyjemny i krzywdzący, ale niestety sama prosiłaś o jego reakcję - inna rzecz, że nie taką.
            • jarkoni Re: przyciagam nieszczescia? 14.01.11, 11:35
              nowel1 napisała:

              > Nie spodoba się to, co piszę, ale powiem to: nie podoba mi się taki sposób zała
              > twiania spraw.
              > Nie jest rolą prezesa robienie porządków w małżeństwach pracowników, nie jest w
              > porządku wywieranie na niego nacisków celem zwolnienia kogokolwiek, nie jest o
              > k pisanie listów i zbieranie podpisów.
              > Sprawa była do załatwienia między Tobą i mężem.
              > Prezes zareagował w sposób dla Ciebie nieprzyjemny i krzywdzący, ale niestety s
              > ama prosiłaś o jego reakcję - inna rzecz, że nie taką.

              Nowel, ależ jeśli w firmie nie ma związków zawodowych, które mogłyby jakoś wpłynąć na Prezesa jeśli chodzi o pracownika/pracowników. którzy hamują rozwój firmy, źle pracują, dezorganizują pracę.. to co zrobić? Przecież pisanie donosów przez jedną lub kilka osób jest bez sensu. Najlepiej chyba własnie złożyć petycję/ list do Prezesa z podpisami pracowników. To nie wywieranie nacisku - to informacja o tym co dzieje się w firmie, co jest złe, czego on nie dostrzega, a co przeszkadza w sprawnym działaniu firmy. Taki pracowniczy, wspólny donos obywatelski.. A raczej protest..
              A spawa nie była do załatwienia z mężem, czasem jeden organ faceta przesłania całe logiczne myślenie. A jeszcze jeśli ten facet jest jeszcze kumplem prezesa- to finał sprawy jest łatwy do przewidzenia.
              I dlatego tylko uważam, że ten zbiorowy list był błędem. Był słuszny sam w sobie, ale w sytuacji, gdyby Prezes zechciał zadbać bardziej o interesy swojej firmy, niż o układ kumpla z kochanką.. Takie życie..
              • nowel1 Re: przyciagam nieszczescia? 14.01.11, 14:33
                Weź tylko Jarkoni pod uwagę, że znasz sprawę tylko z jednej strony.
                Z całym szacunkiem dla zdradzonej żony - dobrze wiemy, że poczucie krzywdy przesłania często racjonalne widzenie zdarzeń.
                Co do szefa - myślę że jednak dba o własne interesy; skoro jest to niezbyt wielka firma do niego należąca. Być może uznał, że takie rozwiązanie jest po prostu dla firmy lepsze, i ma jako właściciel do tego prawo.

                Ja także bywałam zdradzoną żoną, i otrzymywałam "dobre rady" w stylu - zadzwoń do jego szefa i zrób mu kłopoty.
                I wiesz co? Uważam, że takie zachowanie odebrałoby mi sporo godnosci.
                • beranikas Re: przyciagam nieszczescia? 14.01.11, 21:54
                  Alez ja zadzwonilam do prezesa nie po to, by sprawic klopoty swojemu mezowi, tylko zeby ich uniknac. Napiecia w pracy, kiedy zdradzona zona pracuje siedzac biurko w biurko z kochanka sa nieuniknione. Pozostali ludzie w oddziale to tez nie bezduszne roboty i kazdy ma prawo do wyrazania swoich uczuc. A jak kochanka zaczela rzucac teksty w stylu: "Wkrotce wprowadzimy tu nowe porzadki" albo wydawac polecenia wykonywania za nia jej obowiazkow, a maz-szef nie reagowal, to jak nalezalo postapic? Udawac, ze nic sie nie stalo? Jak cie ktos opluwa, to mowic, ze deszcz pada? Taka postawa wedlug mnie odebralaby mi sporo godnosci.
                  Dzwonilam do prezesa, bo byl takze moim dobrym znajomym. Oczywiscie, ze prezes ma prawo do podjecia takiej a nie innej decyzji personalnej, ale jako czlowiek zachowal sie nieprzyzwoicie. Zwlaszcza, ze poltora miesiaca wczesniej sam mi obiecywal cos innego.
                  • adellante12 Re: przyciagam nieszczescia? 26.01.11, 13:03
                    No wiadomo - prezes facet nie zgnoił ani mężą ani kochanki...
                    Nie ujał się mocno i zdecydowanie za zdradzana zoną.
                    Zajął sie racjonalnym rozwiazaniem problemu w firmie.
                    Wybrał to co dla firmy było najkorzystniejsze.
                    Tak się robi. A latanie do prezesa bo mąż mnie zdradza świadczy tylko o tym że prezes miał 1000% racji . Jak mozna trzymac w firmie kogos takiego kto nie potrafi szanować współpracowników - vide pogarda z jaką sie wypowiadasz o współpracowniczce- i miesza cała firme w swoje prywatne problemy...
                    • permanentne_7_niebo Re: przyciagam nieszczescia? 26.01.11, 14:50
                      Jezu. Napisałam, że to h*** ale to małe gówienko.
                      Należałoby go wykastrować, nie inaczej.

                      Też miałam romanse w pracy ale w pracy na 1 miejscu jest PRAAAAAAAACAAAAAA
                      Profesjonalizm przede wszystkim.

                      A potem takie gówienka z układzików siedzą, co porządnie 1 rzeczy nie potrafią wykonać, a ci naprawdę profesjonalni zachrzaniają.
                      Zmiana zakresu obowiązków wiąże się z podwyżką.
              • sonia_30 Re: przyciagam nieszczescia? 14.01.11, 14:47
                Hamują rozwój firmy, źle pracują i dezorganizują pracę? A gdzie to wyczytałeś?
      • beranikas Re: przyciagam nieszczescia? 13.01.11, 21:18
        Probuje wszystko zwiazane ze zdrada od siebie odsuwac, ale to trudne, kiedy siedzisz z kochanka meza twarza w twarz. Od wypowiedzenia jestem na zwolnieniu, wiec juz mi troche lepiej, bo nie musze tej falszywej geby ogladac. Czytam duzo, kapiele biore. Ze znajomymi nie wychodze zbyt czesto, bo nie mam pod reka babci, cioci itp., z kim moglabym zostawic corke. Mam tu kilkoro przyjaciol, ale przez minione miesiace i tak naduzywam ich cierpliwosci, wiec staram sie "podrzucac" komus dzieco tylko w wyjatkowych sytuacjach. Tata odbiera corke raz w tygodniu z przedszkola i najczesciej przyjezdza wtedy z nia do domu. Wole wtedy nie wychodzic, bo nie chce, zeby pod moja nieobecnosc grzebal w moich rzeczach.

        Powrot do normalnego stanu psychicznego tak szybko chyba nie nastapi, chociaz w przyszlym tygodniu umowilam sie do psychoterapeuty, mam nadzieje, ze pomoze mi sie jakos z tym wszystkim uporac. Najgorsze sa noce, zadne ziolowe srodki nie pomagaja, a boje sie brac cos powazniejszego. Jak sobie pomysle, ze mi corka w srodku nocy zachoruje, a ja nie bede w stanie zawiezc jej na pogotowie, to juz wole nie spac.

        Trzymanie kciukow bardzo sie przyda, dziekuje.
    • nextvivi Re: przyciagam nieszczescia? 13.01.11, 20:07
      Bardzo Ci wspolczuje, ale pomysl nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo. Widocznie on nie jest Ciebie wart. Jeszcze sobie zycie ulozysz i moze jeszcze mu podziekujesz, ze odszedl bo mozliwe, ze pewnego dnia poznasz jeszcze kochanego mezczyzne.
      Zagladaj czesto na to forum to pomaga.
      Trzymaj sie!
      • beranikas Re: przyciagam nieszczescia? 13.01.11, 21:54
        Dzieki za slowa wsparcia. Juz teraz bym mezowi podziekowala, gdyby tak naprawde odszedl. Ale jak go prosze, zeby zlozyl pozew o rozwod, to nie chce. Furteczke sobie zostawia dran, jak panienka zrozumie, ze on nie taki forsiasty, jak sie jej wyobrazalo, a ja z mojego domu (ktory jej sie podoba nawet bardziej niz moj maz) nie zamierzam sie wyprowadzic.

        Ze forum pomaga, to wiem, bo czytam od kilku miesiecy.
        • laura_fairlie Re: przyciagam nieszczescia? 13.01.11, 22:49
          Przecież ty też możesz złożyć...
        • brzydula09 Re: przyciagam nieszczescia? 14.01.11, 09:38
          Wiesz, jak przeczytałam Twój pierwszy post - to tak jakbym przeczytała moją historię napisaną przez kogoś innego, tyle tylko ,że kochanka u mnie pracowała w innym dziale - ale też "śmiała się w twarz". Tak więc wiem co czujesz, gdyż ja też przeżyłam to samo - współczuję z całego serca.
          Ja jestem na etapie przesłuchań w Sądzie i "udowadniania", że mieli romans i ... ogólnie tarapaty. Ale już dużo za mną, wyprowadziłam się - więc według starego powiedzenia "oczy nie widzą - sercu nie żal".
          A co do nieszczęść - ja też miałam - złą passę, zwolnili mnie z pracy, choroba i ...
          ciągle jest "coś", ale ja już odeszłam od pesymistycznych myśli i Tobie też tego życzę z całaego serca. Uda się - pogody ducha i radości z Dziecka.
          Pozdrawiam.
    • nangaparbat3 Re: przyciagam nieszczescia? 14.01.11, 00:33
      >W grudniu moj tata mial udar mozgu, wciaz lezy w szpitalu; kilka tygodni temu przejechalam >sarne, przedczoraj uszkodzilam samochod, a dzisiaj zatrzasnelam klucze od domu i wydalam >fortune na slusarza.

      Miałam taki rok: przejechalam sarnę, jak tylko naprawiłam samochód ktoś mi wjechał w tył, potem tata miał udar, a klucze wrzuciłam do pojemnika na szkło - nie do wyjecia.
      Ale ex ma na szczęscie firmę jednoosobową i nie zatrudniał ani mnie, ani kochanki.
      Bardzo Ci współczuję, nie sądziłam, że takie zachowania sa jeszcze możliwe - swoją drogą ja bym sama chciała z tej pracy odejść, i to jak najprędzej. A małżonek niechby stanął na głowie i znalazł mi satysfakcjonującą pracę.
      Ale mam wrażenie, że Ty masz jakieś inne plany, skoro nie chcesz sie wyprowadzać (skądinąd słusznie). W każdym razie trzymam kciuki za Twoje plany, jakie by nie były.
      • puzzle33 Re: przyciagam nieszczescia? 14.01.11, 15:00
        nangaparbat3 napisała:

        > A małżon
        > ek niechby stanął na głowie i znalazł mi satysfakcjonującą pracę.
        Czy znasz także sposób, zeby go zmotywować do wspomnianych działań?

      • beranikas Re: przyciagam nieszczescia? 14.01.11, 22:01
        Mam plany takie, zeby zostac tu, gdzie jestem, znalezc nowa prace i nigdy wiecej nie liczyc na meza.
    • biedroneczka370 Re: przyciagam nieszczescia? 14.01.11, 22:04
      W trakcie rozwodu przeżywałam koszmar i gehennę, mało że od exa, to i dziecko dawało do wiwatu, rozchorował się ojciec, później mama, całego szeregu usterek w domu i okolcy już nie zliczę. Ale się nie poddałam. Kiedyś wracałam do domu na piechotę po ciężkim dniu w pracy, tuż przed ostatnią rozprawą rozwodową, a lampy na ulicy jak przechodziłam od jednej do drugiej zaczęły gasnąć, a po moim przejściu zapalać się spowrotem. Oho, pomyślałam sobie, zła wróżba. A ostatnia, tuż przed moim domem nie zgasła, wiedziała, że będzie dobrze. wiem, że to niezbyt mądre, ale wtedy tak myślałam. Po jakimś czasie, już po rozwodzie, chyba rok, przeczytałam artykuł o autorce powieści Harry Poter, (nie wiem jak to się pisze sorki) ona też miała podobne przygody co ja. A po rozwodzie jej życie diametralnie się zmieniło. Moje też.

      Za Ciebie trzymam kciuki, nigdy nie ma tak źle, żeby nie mogło byc lepiej. Pozdrawiam
      • lutea Re: przyciagam nieszczescia? 26.01.11, 10:45
        witam,
        fakt faktem nie jestem jeszcze prawnikiem, ale z tego co wiem powinnaś wnieść sprawę do sądu pracy, twoje przeniesienie nastąpiło z przyczyn ewidentnie związanych z nowym związkiem Twojego męża. Walcz o swoje. Trzymam kciuki
        • permanentne_7_niebo Re: przyciagam nieszczescia? 26.01.11, 14:55
          I ja gorąco popieram!!!
          To jest niedopuszczalne.
    • lewis-1970 Re: przyciagam nieszczescia? 26.01.11, 11:13
      Mam nadzieję, że się z nim rozwiodłaś, Berenikas? Dziwię Ci się, że mogłaś pracować z kochanką męża i z nim jako szefem.
      • slonecznik963 Re: przyciagam nieszczescia? 26.01.11, 12:08
        Rozwiodła już czy nie ale wniosek o alimenty na siebie i córkę wnieść może... jak nie mężowi utrze nosa to przynajmniej kochance która być może sobie myśli że nie wiadomo jaki gruby portfel złapała
        • murwa.kac Re: przyciagam nieszczescia? 26.01.11, 12:24
          dlaczego wszyscy od razu z gory zakladaja, ze jej chodzi o kase?

          ludzkie emocje, uczucia nie maja pstryczka wlacz/wylacz, jezeli jestes badz druga polowa jest w malzenstwie.
          czasem tak bywa, ze sie zakochuja.

          oczywiscie autorce postu wspolczuje, niemniej jednak wrzucanie wszystkiego do jednego wora i przyklejanie jednej etykietki - troche plytkie i slabe.
          • czulaglista Re: przyciagam nieszczescia? 26.01.11, 12:47
            nie przyciagasz nieszczesc, tylko tak jak juz wiele osobnapisalo jestes w takim stanie ducha, ze "wszystko Ci z rak leci"doslownie i w przenosni.
            Tez nie wiem na ile kochanka sie zachowuje jak opisujesz i czy faktycznie jawnie tryumfuje, bo nie bylam ani kochanka ani zdradzana zona, ale ta pani stapa po sliskim lodzie, bo jak sie jej (powiem brzydko) rypnie sprawa to po calosci.
            Zreszta powiem tak: sprawiedliwosci nie ma, Temida nawet ma przepaske na oczach, wiec jak masz walczyc to mozesz powalczyc i w sadzie, ale moze lepiej machnac reka i poszukac pracy w nowym otoczeniu, bez tych wszytskich jazd.

            Poza tym 13lat w jednej firmie to piekny wynik i uwierz: malo osob w naszym kochanym kraju moze miec takie wspomnienia z pracy z ost.13lat.... mi moja byla szefowa [jedna z kilku bylych] sni sie w koszmarach sennych. Byla wlasnie taka kochanka, co rozbila malzenstwo i w firmie panstwowej przepracowala pod mezem kierownikiem 40lat i jeszcze pracuje majac juz emeryture.
    • brak.slow Re: przyciagam nieszczescia? 26.01.11, 13:43
      kochana, nie wmawiaj sobie, sarny skaczą po drogach można stuknąć taką bez problemu, nie trzeba do tego specjalnego fatum, kluczy byś nie zatrzasnęła gdyby nie te zatrzaskujące się drzwi, kolizje też się zdarzają na drodze., Szkoda oczywiście twojego taty, dbaj o niego, myśl pozytywnie, że wszystko się ułoży.

      Przeczytałam pierwszy post i jakiś kolejny i tak na szybko, bo spieszę się, cała ta sprawa wygląda mi na mobbing i to taki naprawdę paskudnego sortu.
      Idź do sądu koniecznie!!!! dla mnie ta historia jest nie do pomyślenia, jak mąż mógł Cię tak potraktować? za co??? w sądzie musisz opowiedzieć, jakie kombinacje były z wypowiedzeniem, jesli juz je podpisałaś trzeba bedzie udowadniac dlaczego sie na to zgodzilas itd. miej siłę, nie daj się sprzątnąć tak po prostu. jak dla mnie ta sprawa moze byc wygrana od ręki i do tego mozesz dostać duze odszkodowanie. Trzymaj się!
      • brak.slow Re: przyciagam nieszczescia? 26.01.11, 13:48
        w sprawie zwolnienia, ewentualnego przywrócenia do pracy, procesu, szukaj for np forum praca, gdzie siedzi trochę ludzi którzy przeszli podobne historie
        forum.gazeta.pl/forum/f,23,Praca.html

        albo fora prawników szukaj wśród
        forum.gazeta.pl/forum/0,0.html

        tam gdzie jestes pewnie obowiązują inne przepisy, ale mobbing jest karany o wiele ostrzej niż w PL. aha i zabezpiecz majątek, bo ten h.. jak dobrze pójdzie zostawi Cię z niczym.
    • permanentne_7_niebo Re: przyciagam nieszczescia? 26.01.11, 14:32
      No i z koncem roku dostalam wypowiedzenie z pracy, tak sprytnie sfo
      > rmulowane, ze nie jestem pewna, czy dostane prawo do zasilku dla bezrobotnych (
      > likwidacja mojego "zagranicznego" stanowiska pracy i w zwiazku z tym propozycja
      > nowego stanowiska - w Polsce od 1 kwietnia).

      Jaki h****!!!! W pale się nie mieści!!!!
      Nie zostawiaj tak tego.
      Życzę mu wszystkiego co najgorsze!!!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja