Jestem nienormalna?

14.01.11, 19:05
Mam swoje lata, byłam w kilku związkach, lepszych i gorszych, nie rozpamiętuję ich. Od jakiegoś czasu jestem w związku z facetem, który ma dorosłą córkę. Planowaliśmy ślub. Jednak po doświadczeniach ostatnich miesięcy postanowiłam się wstrzymać z decyzją o ślubie.

Bo mój narzeczony - tatuś dorosłej kobiety - za idee fix postawił sobie spełnianie życzeń córeczki. Która nie akceptuje tego, że tatuś jest z kimś innym i układa sobie życie.

Więc tatuś - żeby córeczce wynagrodzić to, płaci oprócz alimentów za jej imprezy w knajpie, które kosztują po kilka tysięcy złotych, spełnia jej wszystkie zachcianki, obrzuca kwiatami, kupuje co chce.

Jak wspomniałam, mam swoje lata, sama przez wiele lat utrzymywałam dziecko i nadszedł czas, żebym wreszcie zaczęła żyć. A z tym facetem, chociaż go kocham, nie widzę szansy.

On twierdzi, że to ja jestem nienormalna.

    • maheda Re: Jestem nienormalna? 14.01.11, 19:19
      Nie ma czegoś takiego, jak normalność, każdy w związku definiuje to sobie sam.
      Dla jednej pary anal będzie normą, dla drugiej nie do przyjęcia.
      Dwie osoby z różnych bajek albo się nie dogadają, bo każda będzie ciągnęła we własną stronę, albo jedna z nich nauczy się szczęśliwie żyć w świecie tego drugiego człowieka.

      Jeśli się nie możecie dogadać, to nie wróży dobrze Waszemu związkowi.
    • mayenna Re: Jestem nienormalna? 14.01.11, 20:50
      Maheda słusznie napisała, że nie ma czegoś takiego jak normalność. To jego córka i jego pieniądza.Ma prawo robić z nimi to, co uważa za słuszne.Tak myślę, że gdybym była w tej sytuacji to rozliczałabym go z jego stosunku do mnie, do naszego związku, a nie z relacji z córką.
      Nie rozumiem tez tego zdania:"Jak wspomniałam, mam swoje lata, sama przez wiele lat utrzymywałam dziecko i nadszedł czas, żebym wreszcie zaczęła żyć." Dzieci się ma do końca życia i każdy inaczej widzi swoje obowiązki wobec nich. Trudno oczekiwać że inna osoba dokładnie tak ja my je rozumie.
      Moim zdaniem nie ma takiej sytuacji w której nie da się wypracować kompromisu, jeśli oboje będziecie tego chcieli. Tutaj trochę chyba stawiasz warunki, a to nie jest dobre w żadnym związku.
      • tiresias Re: Jestem nienormalna? 14.01.11, 23:03
        no właśnie - facet ma wybrać - córka albo Ty...
        może czasami przesadza, ale kocha swoja córkę i Ciebie pewnie też. pomyśl, jak może byc fajniewink pozytywnie pomyśl
        • beata-12345 Re: Jestem nienormalna? 17.01.11, 15:40
          Nie, nie chodzi o to, żeby wybierał między mną a córką, tylko o to, że ciężko harował przez 20 lat na córkę właśnie, a teraz ma szansę na normalne życie, czyli np. wakacje, których nie miał od lat.

          Zresztą sytuacja diametralnie się zmieniła wczoraj, kiedy to córka, która dostała przed świętami trzykrotność alimentów (3,8 tys. zł) - w prezencie pod choinkę - zadzwoniła z prośbą o następną kasę i przez godzinę się awanturowała, że ma ją dostać, bo ma ogromne potrzeby i wydatki. A jak tatuś nie wpłaci, to znaczy, że jej nie kocha. smile

          Myślę, że po tym telefonie mój facet diametralnie zmienił podejście do finansowania zachcianek córki.

          Nie dość tego, tuż przed świętami, mój narzeczony miał wypadek, pośliznął się na kafelkach na schodach wychodząc z psem (co za pomysł, żeby schody wykładać kafelkami, czy my żyjemy w klimacie śródziemnomorskim?) i od tej pory ledwo chodzi. Córka o tym wiedziała, wiedziała, że chodzimy na badania, robimy rtg, usg nerek, bo jest poobijany. Nie zadzwoniła ani z życzeniami świątecznymi, ani noworocznymi do taty.

          Nawet nie zapytała, jak się czuje. Już nie mówiąc o tym, że jako dorosła osoba, pobierająca spore alimenty i otrzymująca wiele prezentów i dowodów miłości od taty, powinna tacie chociaż książkę pod choinkę kupić.

          • puzzle33 Re: Jestem nienormalna? 17.01.11, 17:32
            beata-12345 napisała:

            > Nie, nie chodzi o to, żeby wybierał między mną a córką, tylko o to, że ciężko h
            > arował przez 20 lat na córkę właśnie, a teraz ma szansę na normalne życie, czyl
            > i np. wakacje, których nie miał od lat.
            Nie Tobie wyrokować, co dla facerta jest lepsze. Nigdy pakowanie nosa między next a dzieci nowego/byłego, nie przynosiło dobrych rezultatów. Twój wybranek jest częścią określonej rodziny i na zawsze nią pozostanie, na jakich zasadach - to naprawdę nie Twoja sprawa. Jeśli sytuacja jest dla Ciebie nie do zniesienia, zawsze może się ewakuowaćsmile
            • beata-12345 Re: Jestem nienormalna? 17.01.11, 18:33
              Też uważam, że pakowanie nosa między next a dzieci byłego nie przynosi dobrych rezultatów smile))

              • nangaparbat3 Re: Jestem nienormalna? 17.01.11, 18:41
                beata-12345 napisała:

                > Też uważam, że pakowanie nosa między next a dzieci byłego nie przynosi dobrych
                > rezultatów smile))
                >

                A kto pakuje nos między next a dzieci jej byłego partnera?
                • beata-12345 Re: Jestem nienormalna? 18.01.11, 00:12
                  Chyba puzzle, bo tak napisała smile))
                  • puzzle33 Re: Jestem nienormalna? 18.01.11, 17:14
                    E...tam... w tych patchworkowych rodzinach od kombinacji ex-next-dzieci ex-dzieci next - wspólne dzieci - exia-nexia mozna dostać ocząpląsu, co akurat mi się przydarzyło.smile
                    Jednakże jasno widzę, że można stworzyć rozbudowaną, nową rodzinę, gdy tylko się tego naprawdę zechce. Niewiele brakowało, a stałoby się to moim udziałem. Problem przesunął się nawet w kierunku syna, który mnie pouczał o zaletach niedoszłego i dociekał przyczyn rozstania. Gość akceptował z butami moje dzieci, a ja jego. Gdyby nam wszystko tak składnie poszło...Ech...e...tam...
    • zolza38 Re: Jestem nienormalna? 15.01.11, 11:39
      Ten facet nie potrzebuje żony, partnerki, kochanki, kogoś, z kim chce być i razem się zestarzeć, na dobre i na złe - tylko WIDOWNIĘ, jak bardzo kocha swoją księżniczkę.
      Pogoń go.
      To błazen.
    • nangaparbat3 Re: Jestem nienormalna? 15.01.11, 12:18
      A ja nigdy nie związałabym się z osobą, która tak mówi: mam swoje lata, sama przez wiele lat utrzymywałam dziecko i nadszedł czas, żebym wreszcie zaczęła żyć.
      Wierzę, że ludzie mówią, co myślą.
      • mayenna Re: Jestem nienormalna? 15.01.11, 16:11
        Tak, to zdanie jest niepokojące...
        • nangaparbat3 Re: Jestem nienormalna? 15.01.11, 17:36
          Bardzo. Nie potrafię przetać o nim myśleć.
    • nangaparbat3 tak. 15.01.11, 17:35
      Tak. Skoro uważasz czas, w którym wychowywałaś dziecko, za okres w którym nie zyłaś - rozumiem, że życie nie przynosiło Ci żadnej radości, nie dawało żadnej przyjemności czy satysfakcji, to tak, uważam, że masz jakiś poważny problem z samą sobą.
      • mayenna Re: tak. 15.01.11, 18:15
        Podobnie pomyślałam.
        Mężczyzna nie jest sposobem na urozmaicenie życia, na spełnienie tegoż .
        Poza tym, ja je też odczytuję: nazajmował się już córka to teraz ma mną się zająć...I żle to rokuje na przyszłość.
      • ag13ag13 Re: tak. 15.01.11, 19:10
        Co znow za ocenianie, zero merytoryki. Moze kobieta jak pisze miala kiepskie zycie. Poswiecila je dzieciom, partnerom, ktorzy tylko wypijali z niej soki zyciowe i teraz, skoro sie zakochala, chcialaby pomyslec o sobie, by cieszyc sie po prostu szczesciem.Skoro facet ma dorosla corke domniemam ze Pan i Pani dzieciakami nie sa, moga juz pomyslec o sobie, a nie tylko o dzieciach- doroslych dzieciach. Czy to zle myslec o sobie? Chodzi o to, by byc szczesliwym, czyz nie? i znow bronie sie od oceniania, nie tak jak poprzedniczki... Nie sadze, by autorka miala problemy ze soba. Zycze wytrwalosci i tego szcsecia.
        • z_mazur Re: tak. 15.01.11, 19:16
          No to niech autorka myśli o sobie. Co ma jej myślenie o sobie, do kontaktów jej partnera z jego córką?

          Nie pisze, że jego finansowe nakłady na córkę zubożają ich finanse, zresztą pewnie jako dorosła i niezależna kobiet, która chce myśleć o sobie, jest niezależna finansowo, więc co jej do tego?
          • mayenna Re: tak. 15.01.11, 19:45
            To samo pytanie i ja sobie zadałam. Czemu ona podkreśla jego zaangażowanie finansowe w córkę? Czemu ono jej tak przeszkadza? Do tego to zdanie o tym że teraz chce pożyć...Mnie się to niefajnie kojarzy.
            • triss_merigold6 Re: tak. 15.01.11, 19:53
              IMO normalne, że jej przeszkadza. Za duże ryzyko, że w czasie wspólnego życia jej potrzeby emocjonalne, czasowe, rekreacyjne etc. będą na szarym końcu.
              Mężczyzna nie służy do urozmaicania życia?! To do czego w takim razie?
              • mayenna Re: tak. 15.01.11, 20:01
                Do jego dzieleniasmile Moim zdaniem nie tylko o emocjonalne potrzeby chodzi. Ona chce żeby on zmienił się, zmienił swoje kontakty z córką, zmienił swój sposób okazywania jej uczuć.Nie tędy droga. Dla mnie kluczowa jest tu akceptacja. On się nie zmieni a ona będzie miała o córkę pretensje.
                • triss_merigold6 Re: tak. 15.01.11, 20:09
                  I słusznie, bo to sposób okazywania uczuć kobiecie-partnerce/żonie, a nie córce. Naprawdę rodzic nie musi dorosłemu dziecku nieustannie rekompensować rozpadu związku z jego/jej matką/ojcem.
                  Dzielenia czego? Zachwytu córką?
                  • vero_nique Re: tak. 15.01.11, 21:00
                    Triss smile pewnie tez zalezy czy corka ma lat np. 41 czy 19 bo to obydwie metrykalnie dorosle kobiety. Mysle, ze dobrze jest powstrzymac sie przed checia "zawlaszczenia" uwagi nowego partnera w rywalizacji z domagajacymi sie uwagi/ kontaktu dziecmi - nawet doroslymi dziecmi. Inaczej wyjdzie absurd.

                    Dzielenie zachwytu nad dzieckiem partnera to nic niestosownego. Zwykle jestesmy dumni z osiagniec wlasnych dzieci. Cos w tym zlego? Chyba, ze sami mamy niskie poczucie wartosci w porownaniu z dzieckiem partnera. I jedynie uwaga partnera skupiona na nas ma nas nobilitowac smile. Pękam ze smiechu jak to piszę - przepraszam smile
                    • mayenna Re: tak. 15.01.11, 21:17
                      Veronique mnie ubiegła.
                      Zachwyt dzieckiem tez jest piękną sprawą. Czemu nie?
                    • beata-12345 Re: tak. 18.01.11, 00:15
                      A jak nie zachwyca to też ma zachwycać - że tak po gombrowiczowsku zapytam? smile
                      • mayenna Re: tak. 18.01.11, 07:55
                        Nasz stosunek do innych można świadomie kształtować.
                        Mam wrażenie, że ty innych chcesz przerabiać wg własnych upodobań.
                        • puzzle33 Re: tak. 18.01.11, 17:20
                          mayenna napisała:

                          > Mam wrażenie, że ty innych chcesz przerabiać wg własnych upodobań.
                          Odczuwam dokładnie to samo. Gdyby mnie ktoś próbował poddać wpływom wychowawczym, ingerując w moją sferę idnywidualną, spakowałabym się w ciągu godziny.
                      • vero_nique Re: tak. 18.01.11, 16:22
                        Wyczuwam w Twoich wypowiedziach zlosc na sam fakt istnienia jego corki na swiecie. Czemu rywalizujesz z nia? Masz swoje dziecko (dorosle?) - ktore mam nadzieje kochasz, cenisz, szanujesz i wspierasz. Jak bys sie czula gdyby Twoje dziecko potrzebowalo Ciebie do czegos waznego w ocenie dziecka - a Twoj partner umniejszalby Tobie i Twojemu dziecku i stawial warunki? W ten sposob pomysl o tym. Nie da sie wyeliminowac dzieci z zycia rodzica /chyba ze rodzic sam sie eliminuje z ukladu/ - a odnosze wrazenie ze tego wlasnie bys chciala w przypadku Twojego partnera.

                        Oprocz tego, to my sami decydujemy o swoim samopoczuciu. Nie rzeczy zewnetrzne lub osoby, ktore sa obok maja nam dawac szczescie. To zalezy wylacznie od nas jak decydujemy sie odbierac dana sytuacje smile

                      • puzzle33 Re: tak. 18.01.11, 17:18
                        Żeby coś akceptować, nie trzeba być tymże zachwyconym. Mnie nie olśniewał dorosły syn korzystający z ciągłej pomocy ojca, ale akceptowałam taki stan rzeczy, wychodząc z założenia, że co facet robi ze swoją kasą i czasem to nie moja broszka. Czasem się dzieliłam, forsa nie nleżała do mnie, więc nie widziałam problemu.
              • puzzle33 Re: tak. 17.01.11, 17:39
                triss_merigold6 napisała:

                > Mężczyzna nie służy do urozmaicania życia?! To do czego w takim razie?
                Triss, ile Ty masz lat? Wybacz, 6? smile))
                • triss_merigold6 LOL 17.01.11, 18:21
                  LOL. Jestem samodzielna finansowo, mieszkaniowo i towarzysko. Gdybym poszukała to i jakiś fucking friend by się zapewne znalazł.
                  Niemniej, lubię mieć chłopa na stałe, zawsze lubiłam. Warunek - bilans zysków i strat musi być na plus, z partnerem ma być ogólnie pozytywniej, ciekawiej i fajniej niż samej. No i chciałam mieć drugie dziecko, to też wpłynęło na decyzję o stabilizacji nowego związku.
                  • beata-12345 Re: LOL 17.01.11, 18:40
                    Nic dodać nic ująć smile))
                  • mayenna Re: LOL 17.01.11, 21:55
                    Zgodzę się że z partnerem ma być lepiej niż bez niego. Tylko ważne jest dla mnie to co niematerialne. Nie musi mnie zabawiać i dostarczać rozrywek bo samo obcowanie z nim jest rozrywką.Chyba teraz dochodzę do wniosku, o czym też Triss pisała: związek to dwoje kompletnych ludzi a nie kalekie połówki jabłek.
                    • beata-12345 Re: LOL 18.01.11, 00:46
                      Rady od osoby, która twierdzi, że mogłaby zabić kogoś w pewnych okolicznościach nie przemawiają mi do przekonania

                      forum.gazeta.pl/forum/w,95660,106799696,106879886,Re_Mayenna.html
                      • mayenna Re: LOL 18.01.11, 07:34
                        Poczytaj o eksperymencie Philipa Zimbardo. Większość z nas może zabić w sprzyjających okolicznościach.
                      • nangaparbat3 Re: LOL 18.01.11, 16:35
                        Dziękuje za ten link, przeczytałam wszystkie wypowiedzi Mayenny, budzą szacunek.
                        Natomiast postawa: ja nigdy bym tego nie zrobiła, we mnie potencjalnej bestii nie ma - budzi lęk.
                        • mayenna Re: LOL 18.01.11, 19:22
                          Nanga, bardzo dziękuje. Ogromnie mi miło.
                          • nangaparbat3 Re: LOL 18.01.11, 22:03
                            Mnie też smile
                    • beata-12345 Re: LOL 18.01.11, 00:57
                      Samo bycie z facetem jest dla ciebie rozrywką? smile)) LOL
                    • puzzle33 Re: LOL 18.01.11, 17:22
                      mayenna napisała:

                      > związek to dwoje kompletnych ludzi a nie kalekie połówki jabłek.
                      A właśnie, nigdy tego nie zlepisz!
          • vero_nique Re: tak. 15.01.11, 20:05
            otoz to.
        • nangaparbat3 Re: tak. 15.01.11, 22:03
          ag13ag13 napisała:

          > Co znow za ocenianie,

          Pyta wprost, to odpowiadam wprost.
        • beata-12345 Re: tak. 17.01.11, 15:50
          Właśnie chodzi mi o to, żebyśmy mogli wreszcie pomyśleć o sobie, jego córka jest dorosła, mój syn prawie, ale nie jest roszczeniowy w kwestiach finansowych
          • mayenna Re: tak. 17.01.11, 16:41
            W moim świecie myślenie jedynie o sobie jest niemożliwe. Mam brata, mamę, dzieci, przyjaciół. Nie żyję w próżni i inni mają na mnie wpływ.Mam wobec nich obowiązki, tak jak oni wobec mnie. Nigdy nie będzie tak, że przestanę myśleć o dzieciach, jak i nie będzie też tak, że przestanę myśleć o sobie. Staram się o równowagę w tej kwestii.
            • beata-12345 Re: tak. 17.01.11, 17:32
              Dziękuję za cenne uwagi. Rozumiem, że osiągasz tę równowagę dzięki znakomitym zarobkom, które pozwalają na utrzymanie twojego brata, mamy, dziecka i przyjaciół? Bo o tym jest mowa w poście
              • mayenna Re: tak. 17.01.11, 17:38
                Zdarza mi się pomagać finansowo wszystkim tym osobom. Dzieciom będę pomagać zawsze, rodzinie w miarę możliwości też. Chociaż moje dzieci już na swoje wydatki zarabiają. Jedno nie wyklucza drugiego.Wiesz, czego bałabym się w ponownym związku: rozliczania mnie z tego na co wydaję swoje pieniądze.
                • triss_merigold6 Re: tak. 17.01.11, 18:22
                  I tak planujesz być sama dla dobra dzieci uncertain
                  • mayenna Re: tak. 17.01.11, 18:30
                    Nie dla dobra dzieci. Dla dobra mnie samej. Nie chcę takich problemów, nie chcę dokonywać takich wyborów, nie chcę nikogo unieszczęśliwiać.Jestem straszną egoistkąsmile
          • puzzle33 Re: tak. 17.01.11, 17:44
            Pomyśl o sobie z innym panem, mniej uwikłanym w związki rodzinne.
            • mayenna Re: tak. 17.01.11, 18:35
              To jest chyba najcenniejsza rada. Zgadzam się tez z tym że relacje rodzic - dziecko są ich wyłączną sprawą.
        • puzzle33 Re: tak. 17.01.11, 17:36
          Nie prościej, żeby Pani wymiksowała się z mało satysfakcjonującego związku i poszukała pana bez zobowiązań?
      • beata-12345 Re: tak. 17.01.11, 15:47
        Nie, oczywiście, że żyłam, tylko sama wychowywałam dziecko, więc miałam same obowiązki i zero przyjemności, a przynajmniej niewiele.

        Jeżeli uważasz, że wychowywanie dziecka to same przyjemności to faktycznie się nie rozumiemy smile)
        • mayenna Re: tak. 17.01.11, 16:37
          Wiem czym jest wychowanie dzieci. Obowiązek to może być moje drugie imięsmile Nie wyklucza to jednak przyjemności i życia satysfakcjonującego mnie także. Mam dzieci bo chciałam je mieć, bo w tym widzę sens swojego życia.Nie ogranicza mnie to w niczym bo wiedziałam co robię, na co się decyduję.
          Ty widzisz dziecko jako ograniczenie, przeszkodę i tego samego wymagasz od pana. Jak go nie będzie stać na podróż to zostawisz go i pojedziesz? Czy to 'stać - nie stać' jest wyznacznikiem bycia z tobą? Przyznam, że to zaskakujące dla mnie podejście.
          • beata-12345 Re: tak. 17.01.11, 17:41
            To wspaniałe, że wychowywanie dzieci to dla Ciebie sens życia i pasmo samych przyjemności. smile Podziwiam takie matki Polki, chociaż nie potrafię się z nimi utożsamić. Dla mnie to nie jest sens mojego życia, chociaż kocham moje dziecko. I nie jest dla mnie przeszkodą, co mi próbujesz imputować.

            Mojego narzeczonego stać na wyjazd na wakacje, tylko go sobie odmawia od lat, bo uważa, że musi inwestować w już dorosłą córkę. Ale tak, jak wspominałam w poprzednim poście, chyba się zreflektował wreszcie
            • mayenna Re: tak. 17.01.11, 17:51
              Twoje stosunki z jego córką nie są chyba za dobre, prawda?smile
              • triss_merigold6 Re: tak. 17.01.11, 18:17
                Biorąc pod uwagę, że to dorosła i mieszkająca osobno kobieta, wystarczy, żeby te stosunki były zdawkowo poprawne i ograniczone do uprzejmego small talk przy okazji sporadycznych spotkań.
                • mayenna Re: tak. 17.01.11, 18:28
                  Ta dorosła córka ma pewnie nie więcej niż 25 lat bo ojciec płaci alimenty. Będą rodziną. Jeśli się nie zaakceptują to konflikty będą się powtarzały. Pan będzie między młotem a kowadłem. Już się zreflektował - cokolwiek to znaczy.
                • nangaparbat3 Re: tak. 17.01.11, 18:53
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Biorąc pod uwagę, że to dorosła i mieszkająca osobno kobieta, wystarczy, żeby t
                  > e stosunki były zdawkowo poprawne i ograniczone do uprzejmego small talk przy o
                  > kazji sporadycznych spotkań.

                  A na jakiej podstawie tak twierdzisz?
                  • triss_merigold6 Re: tak. 17.01.11, 19:18
                    Własnego podejścia. Mój ojciec - wdowiec - ma kilku lat przyjaciółkę, znamy się, sporadycznie widujemy. Ich relacje mnie nie interesują.
                    • z_mazur Re: tak. 17.01.11, 20:01
                      Pytanie dotyczyło, chyba tego, na jakiej podstawie twierdzisz, że to dorosła i samodzielna kobieta.
                      Skoro ojciec płaci alimenty, to jakoś z tą niezależnością i samodzielnością chyba nie bardzo.

                      A opiekowanie się (w tym również finansowe) przez ojca niesamodzielnym dzieckiem, to postawa raczej oczekiwana na tym forum. Chyba, że coś mi umknęło.
                      • nangaparbat3 Re: tak. 17.01.11, 20:08
                        Zaraz usłysze, że na tym forum (podobnie jak na emamie, już czytałam, a tym bardziej, zwłaszcza, nade wszystko na forum "macochy") wszyscy od ukończenia kilkunastu lat zarabiali na siebie, nikt nie był w czasie studiów utrzymywany przez rodziców.
                        • beata-12345 Re: tak. 18.01.11, 01:01
                          Ja nie byłam w czasie studiów utrzymywana przez rodziców, a do głowy mi nie przyszło, żeby żądać od nich jakiejś kasy na swoje zachcianki
                          • z_mazur Re: tak. 18.01.11, 07:44
                            A ja byłem utrzymywany przez rodziców przez część okresu studiów, nawet czasem finansowali jakieś moje wyskoki (mimo ogólnie średniego poziomu życia). Uważali, że najważniejsze żebym się w czasie studiów skupił na nauce, a nie na zarabianiu pieniędzy.

                            Wśród moich znajomych, którzy poważnie podchodzą do roli rodzica, finansowanie dziecka w okresie nauki (niezależnie na jakim szczeblu) jest raczej normą, jeśli tylko leży w zakresie ich finansowych możliwości.

                            Więc może to nie z tym facetem jest coś nie tak, tylko z Twoimi oczekiwaniami wobec niego.

                            Swoją drogą ciekawe jak zareagowałyby panie, gdyby tu napisała jakaś matka, że ojciec dziecka poznał jakąś kobietę i nie chce się dokładać do finansowania studiującej córki, bo ma inne wydatki teraz (jak np. wczasy z nową partnerką). Pewnie wszystkie by zgodnie przyklasnęły, że postawa ojca jest jak najbardziej właściwa? smile

                            Kolejny przykład na to, jak to punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
                            • mayenna Re: tak. 18.01.11, 08:02
                              Dokładnie,Mazur.
                              Dodałabym, że ojciec tak tę córkę wychował i przyzwyczaił do pewnych rzeczy, do poziomu życia. Ona oczekuje że po rozwodzie nic się nie zmieni i to oni oboje powinni się porozumieć w tej kwestii. Spokojnie i bez nacisków i presji ze strony nowej partnerki ojca. Moim zdaniem zachowanie Beaty jest dokładnie takie samo jak córki.
                          • malgolkab Re: tak. 18.01.11, 09:24
                            to już wiemy w czym tkwi problem, Ciebie rodzice nie utrzymywali podczas studiów i nie umiesz przeżyć, że ktoś inny ma lepiej.
                            Rozwiązanie jest proste - znajdź faceta bez dzieci lub takiego co dzieciom daje tyle ile ma zasądzone i broń Boże nic więcej...
                    • nangaparbat3 Re: tak. 17.01.11, 20:06
                      Triss, przecież nie mówimy o dojrzałej kobiecie, we własnym poważnym związku, matce dziecku. Raczej o dziewczynie około 20, na progu dorosłego życia.
              • beata-12345 Re: tak. 17.01.11, 18:45
                Nie ma żadnych stosunków, bo córka twierdzi, że to nienormalne że jej prawie 48-letni ojciec 3 lata po rozwodzie chce sobie ułożyć życie z kimś. Komunikuje mu to od roku, a wczoraj mu jasno powiedziała. Ona ma dużo wydatków, ma płacić jak do tej pory
                • puzzle33 Re: tak. 18.01.11, 17:29
                  beata-12345 napisała:

                  > Ona ma dużo wydatków, ma płacić ja
                  > k do tej pory
                  Siłą nie dokona zamachu na ojcową kasę.
            • nangaparbat3 Re: tak. 17.01.11, 18:52
              beata-12345 napisała:

              > To wspaniałe, że wychowywanie dzieci to dla Ciebie sens życia i pasmo samych pr
              > zyjemności. smile Podziwiam takie matki Polki, chociaż nie potrafię się z nimi ut
              > ożsamić. Dla mnie to nie jest sens mojego życia, chociaż kocham moje dziecko. I
              > nie jest dla mnie przeszkodą, co mi próbujesz imputować.

              A ja Ci współczuję.
              Zupełnie zwyczajna miłość i radość z dzielenia życia z dzieckiem nie potrzebuje podziwu. Po prostu jest.
              A że dziecko postrzegasz jako przeszkodę, to po prostu sama napisałaś - explicite.
              • triss_merigold6 Re: tak. 17.01.11, 21:00
                To nie jest dziecko tylko młoda dorosła kobieta. Miłość do dzieci - owszem, jak najbardziej ale nie bezgraniczna adoracja i bezkrytycyzm.
                Pani i pan ojciec mieli brać ślub, przy braku intercyzy pani może i powinna mieć dużo do powiedzenia na temat gospodarowania wspólnym budżetem. I jeśli pan ojciec nie ma kasy na urlop, bo finansował córce imprezy to coś jest bardzo nie halo w ich układzie.

                Żeby nie było, że jakiemuś dzieciątku pasierbiątku jako macocha od ust odejmuję - aktualny jest bezdzietny, tzn. ma dziecko w drodze (ze mną).
                • nangaparbat3 Re: tak. 17.01.11, 21:08
                  Nie piszę o tej dziewczynie, tylko o wypowiedzi Autorki wątku na temat jej własnego dziecka - coś w rodzaju (cyt. z pamięci) "odchowałam dziecko, teraz chcę wreszcie żyć".
                  Co do pana i jego córki nie mam zdania, poza tym, że sprawy kasy są tylko wyrazem jakichś innych problemów.
                • nangaparbat3 Re: tak. 17.01.11, 21:13
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Żeby nie było, że jakiemuś dzieciątku pasierbiątku jako macocha od ust odejmuję
                  > - aktualny jest bezdzietny, tzn. ma dziecko w drodze (ze mną).

                  Przecież wiem smile
                • puzzle33 Re: tak. 18.01.11, 17:32
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Pani i pan ojciec mieli brać ślub, przy braku intercyzy pani może i powinna mie
                  > ć dużo do powiedzenia na temat gospodarowania wspólnym budżetem.
                  A jakiż problem, żeby przed ślubem spisać intercyzę? Nic uczciwszego, gdy ludzie są posunięci w leciechsmile
                  Czy kandydat na męża przestaje nim być, gdy nie stać go na wczasy?
              • beata-12345 Re: tak. 18.01.11, 00:27
                Nie rozumiem, czego mi współczujesz. Że mam cudownego, prawie dorosłego syna, nie przywiązanego do sukienki mamusi, samodzielnego, dojrzałego nad wiek? Czy że nie potrafię przekonać "dziecka" partnera - dorosłej, 20-letniej kobiety - do tego, że jej tata ma prawo do własnego życia?

                To forum powinno się nazywać "forum porzuconych żon", bo posty od takich osób dominują
                • malgolkab Re: tak. 18.01.11, 09:47
                  beata-12345 napisała:

                  > Czy że
                  > nie potrafię przekonać "dziecka" partnera - dorosłej, 20-letniej kobiety - do
                  > tego, że jej tata ma prawo do własnego życia?
                  Ja wspólczuje tego, że dalej nie rozumiesz, że to nie Twoja rola przekonywać do czegoś inną, dorosłą - jak sama napisałaś- kobietę. Gdyby tata faktycznie tak bardzo ubolewał nad brakiem swojego życia, to coś by z tym zrobił.
                • puzzle33 Re: tak. 18.01.11, 17:36
                  beata-12345 napisała:

                  > mam cudownego, prawie dorosłego syna, n
                  > ie przywiązanego do sukienki mamusi, samodzielnego, dojrzałego nad wiek?
                  Ta dojrzałość nad wiek budzi niejaki niepokój, ale lepiej nie zgłębiać zagadnienia, aby nie wypaść poza meritum wątkusmile

                  > To forum powinno się nazywać "forum porzuconych żon", bo posty od takich osób d
                  > ominują
                  Skąd takie wnioski? Jak wyliczyłaś proporcje?
        • nangaparbat3 Re: tak. 17.01.11, 18:49
          beata-12345 napisała:

          > Nie, oczywiście, że żyłam, tylko sama wychowywałam dziecko, więc miałam same ob
          > owiązki i zero przyjemności, a przynajmniej niewiele.

          Bardzo smutne. Można przypuszczać, ze masz trudność w cieszeniu się tym co jest, trudno Ci cieszyć się czymkolwiek - a odpowiedzialność za taką swoją niemożność przerzucasz na dziecko.

          > Jeżeli uważasz, że wychowywanie dziecka to same przyjemności to faktycznie się
          > nie rozumiemy smile)
          NIgdy nie przyszło mi do głowy, że to jakiś uciązliwy obowiązek - choć owszem, czesto konkretne sytuacje czy obowiązki złościły mnie czy irytowały - ale en summe uważam, że wychowywanie dziecka, a raczej przywilej bycia z dzieckiem, to najlepsze, co mi się w życiu zdarzyło - najlepsze w najbardziej pozytywnym znaczeniu, bo mam poczucie, że żyję szczesliwie.
    • jakub3232 Re: Jestem nienormalna? 16.01.11, 10:03
      Skoro facet twierdzi że to ty jesteś nienormalna to go zostaw, dla mnie jesteś materialistką, skoro tylko o kasę jesteś zazdrosna, o te tysiące złwink
      • jarkoni Re: Jestem nienormalna? 16.01.11, 10:46
        jakub3232 napisał:

        > Skoro facet twierdzi że to ty jesteś nienormalna to go zostaw, dla mnie jesteś
        > materialistką, skoro tylko o kasę jesteś zazdrosna, o te tysiące złwink
        Pewnie nie o kasę tu chodzi, albo nie tylko o kasę, ale o większe zainteresowanie córką, niż autorką wątku..
        • jakub3232 Re: Jestem nienormalna? 16.01.11, 12:33
          No to zazdrość w takim razie, a kasa to pewnie argument
        • qbel2 Re: Jestem nienormalna? 16.01.11, 15:15
          jarkoni napisał:
          > Pewnie nie o kasę tu chodzi, albo nie tylko o kasę, ale o większe
          > zainteresowanie córką, niż autorką wątku..

          Jarkoni, to juz Twoja interpretacja w ogóle nie wynikająca z tego co autorka wątku napisała. Z jej postu wynika, że chodzi właśnie o kasę, a o zainteresowaniu nie ma ani słowa.
          Partner zazdrosny o dziecko partnera z innego związku jest niedojrzały, a zainteresowanie córką bardzo dobrze świadczy o panu.
        • beata-12345 Re: Jestem nienormalna? 17.01.11, 15:59
          Nie chodzi o kasę, bo od 18 roku życia sama się utrzymuję, a potem sama utrzymywałam syna. I na wakacje też sama zarabiam. Zwiedziłam pół świata. Chodzi mi o to, żeby na te wakacje wyjechać z moim facetem, a przy takiej jego polityce nie da się. Zresztą sam to wczoraj zauważył i zreflektował się - mam nadzieję
          • nangaparbat3 Re: Jestem nienormalna? 17.01.11, 18:57
            E tam. Najpierw piszesz, że nie zyłaś, potem, że zwiedziłaś pół świata. [No - ja zwiedziłam tylko ćwierć, a jakoś nie mam wątpliwości, że zyłam (i żyję) przyjemnie.]
            To wygląda tak: masz paln wakacyjny i żądasz, by on go też realizował.
            A można wyjechać na wieś i być bardzo szczęśliwą, zwłaszcza z kimś, kogo sie kocha.
            • mayenna Re: Jestem nienormalna? 17.01.11, 21:47
              Dokładnie, Nanga. Nie ważne gdzie, ważne z kim....
            • puzzle33 Re: Jestem nienormalna? 18.01.11, 17:41
              nangaparbat3 napisała:

              > A można wyjechać na wieś i być bardzo szczęśliwą, zwłaszcza z kimś, kogo sie ko
              > cha.
              Ja bym tam mogła i 4 ścian nie opuszczać... Byleby to był wlaśnie TEN.
              • nangaparbat3 Re: Jestem nienormalna? 18.01.11, 18:26
                puzzle33 napisała:

                > nangaparbat3 napisała:

                > Ja bym tam mogła i 4 ścian nie opuszczać... Byleby to był wlaśnie TEN.
                Coś w tym jest.
                Ktoś w bardzo szczęśliwym związku powiedział: siedzimy na kanapie i czytamy książki.
                Na wakacje zresztą też jeżdżą - i dzielą je między siebie a starych przyjaciół smile
          • burza4 Re: Jestem nienormalna? 17.01.11, 19:08
            beata-12345 napisała:

            > Zresztą sam to wczoraj zauważył i zreflektował się - mam nadzieję

            Bardzo, ale to bardzo wątpię. Jego zreflektowanie się - to chwilówka, nawyk wynagradzania jest silniejszy niz zdrowy rozsądek, szczególnie kiedy w grę wchodzi umiejętnie podsycane poczucie winy.

            Mogłabym książkę o tym napisać, nie tylko wątek, ale uznano by mnie za trolla, te sytuacje do tego stopnia są chore, że normalnemu człowiekowi nie mieszczą się w głowie.

            • beata-12345 Re: Jestem nienormalna? 18.01.11, 00:30
              No właśnie, tego się boję
              • puzzle33 Re: Jestem nienormalna? 18.01.11, 17:44
                beata-12345 napisała:

                > No właśnie, tego się boję
                Czego właściwie się boisz? Nie możesz z synem explorować piątej strony świata, a potem wrócić do niezamożnego faceta? Rozłąka pobudza chuciwink
            • tully.makker Re: Jestem nienormalna? 18.01.11, 17:48
              Mogłabym książkę o tym napisać, nie tylko wątek, ale uznano by mnie za trolla,
              > te sytuacje do tego stopnia są chore, że normalnemu człowiekowi nie mieszczą si
              > ę w głowie.

              No wszystko to prawda, co piszesz, ale wy jednak jestescie fajnym, udanym zwiazkiem, nawet jak musisz od czasu do czasu upuscic sobie pary... kto nie musi...
          • puzzle33 Re: Jestem nienormalna? 18.01.11, 17:40
            > Chodzi mi o
            > to, żeby na te wakacje wyjechać z moim facetem, a przy takiej jego polityce nie
            > da się.
            Czy kochałabyś go mniej, gdyby nie było go stać nawet na wypad za miasto? Potrzebne byłoby jakieś auto, jakieś paliwo...
    • rarely dorośnij 16.01.11, 16:15
      i dojrzej jezeli wiązesz sie z facetem który ma dziecko to sa tego konsekwencje albo to akceptujesz albo nie zawracaj głowy jemu i sobie

      a tak wogóle to chyba jestes zazdrosna
    • szizumami Re: Jestem nienormalna? 16.01.11, 20:47
      wyobrazam sobie taka sytuację

      kobieta z trudem utrzymuje swoje dziecko siebie i dom--czy materialny to trud,[i] wychowawczy...do tego mnóstwo innych problemów
      aż do usamodzielnienia sie dziecka....
      wiele prób żeby ułożyć sobie życie..i wiele rozczarowań
      w koncu jest ten ,,,wydaje sie,,, własciwy
      w końcu może zając sie sobą--co nie znaczy że dziecka nie kochała i nie kocha
      znaczyć to może---że zwyczajnie--nie mogła sobie pozwolić na nic-żaden urlop wyjazd,kupienie ładnej sukienki,luz..pozostwaienie dziecka samego,..może samotnie i bez wsparcia

      czyz i tak nie mogło być?!

      planuje slub-wiec budżet bedzie sie sklejał---jeden dzieciak dorosły-bedzie miał na "ochlaj-life" a drugi bedzie motywowany brakiem sponsoringu--do zarobienia sobie na szaleństwa sam..
      gdzie tu jest nienormalność?!

      a trzeba wychodzić za mąż?
      słub--wspólna kasa i kłótnie--ten dostał na impreze a ten zerwie kontakt z matką bo na samochód nie chciała dołożyć

      a tak--co komu do jemu,a jemu do komu?
      jestem u siebie w domu!
      • malgolkab Re: Jestem nienormalna? 17.01.11, 19:01
        szizumami napisała:

        > wyobrazam sobie taka sytuację
        >
        > kobieta z trudem utrzymuje swoje dziecko siebie i dom--czy materialny to trud,[
        > i] wychowawczy...do tego mnóstwo innych problemów
        > aż do usamodzielnienia sie dziecka....
        > wiele prób żeby ułożyć sobie życie..i wiele rozczarowań
        > w koncu jest ten ,,,wydaje sie,,, własciwy
        > w końcu może zając sie sobą--co nie znaczy że dziecka nie kochała i nie kocha
        > znaczyć to może---że zwyczajnie--nie mogła sobie pozwolić na nic-żaden urlop wy
        > jazd,kupienie ładnej sukienki,luz..pozostwaienie dziecka samego,..może samotnie
        > i bez wsparcia
        >
        chyba nie bardzo, skoro zwiedziła pól świata, a syn do tej pory nie jest samodzielny...
        a podróżowanie po pierwsze - kosztuje, po drugie- trzeba mieć czas.
        • szizumami Re: Jestem nienormalna? 17.01.11, 22:54
          beta napisał o podróżach
          po mnie
        • beata-12345 Re: Jestem nienormalna? 18.01.11, 00:36
          Między urodzeniem syna a moim własnym usamodzielnieniem się minęło parę lat. Kobiety, trochę wyobraźni. smile Miałam 18 lat, jak się usamodzielniłam. Wyjechałam do Anglii, potem do USA, tam mieszkałam 2 lata, potem do Austrii, Czech, Słowacji. Potem urodziłam syna, wyjechałam do Danii (Legoland, z synem), potem do Rosji i na Ukrainę. Potem do Belgii i znów Wielkiej Brytanii - służbowo.
          • malgolkab Re: Jestem nienormalna? 18.01.11, 09:27
            beata-12345 napisała:

            > Między urodzeniem syna a moim własnym usamodzielnieniem się minęło parę lat. Ko
            > biety, trochę wyobraźni. smile Miałam 18 lat, jak się usamodzielniłam. Wyjechałam
            > do Anglii, potem do USA, tam mieszkałam 2 lata, potem do Austrii, Czech, Słowa
            > cji. Potem urodziłam syna, wyjechałam do Danii (Legoland, z synem), potem do Ro
            > sji i na Ukrainę. Potem do Belgii i znów Wielkiej Brytanii - służbowo.
            to nie wiem o co Ci chodziło z tym, że teraz wreszcie żyjesz - jak widać i pracowałaś i podróżowałaś i wychowywałaś dziecko, czyli generalnie to co robi większość ludzi posiadających dziecismile
          • puzzle33 Re: Jestem nienormalna? 18.01.11, 17:46
            I po co Ci gołodupiec???
    • puzzle33 Re: Jestem nienormalna? 17.01.11, 17:26
      Stosunek ojca do córki wydaje mi się poza wszelkim zainteresowaniem next, niemówiąc o krytyce. O co właściwie chodzi?
      • burza4 Re: Jestem nienormalna? 17.01.11, 19:11
        Może o to, że autorka uważa podporządkowywanie całego życia fanaberiom dorosłego dziecka za chore? i zwyczajnie się zastanawia czy ma siłę być "tą trzecią"? bo do tego rzecz się sprowadza.
        • puzzle33 Re: Jestem nienormalna? 18.01.11, 17:48
          Czy sensowne jest kiedykolwiek, żeby *bić* się o bycie tą pierwszą? Moim zdaniem nie ma takich okoliczności.
          • burza4 Re: Jestem nienormalna? 18.01.11, 18:22
            Nie chodzi o bycie pierwszą, ale o to, że w hierarchii ważności się nie istnieje. Najpierw jest dziecko, jego potrzeby realne, potem jego potrzeby wydumane, potem jest strach przed tym jak ewentualnie zareaguje dziecko na to, że tatuś ma swoje życie - i dopiero kiedy pan to wszystko jakoś przełknie - zostaje ochłap dla partnerki.
            • malgolkab Re: Jestem nienormalna? 19.01.11, 09:31
              burza4 napisała:

              > Nie chodzi o bycie pierwszą, ale o to, że w hierarchii ważności się nie istniej
              > e. Najpierw jest dziecko, jego potrzeby realne, potem jego potrzeby wydumane, p
              > otem jest strach przed tym jak ewentualnie zareaguje dziecko na to, że tatuś ma
              > swoje życie - i dopiero kiedy pan to wszystko jakoś przełknie - zostaje ochłap
              > dla partnerki.
              Tylko, że to dziecko nie pojawiło się terazsmile Pan od dawna finansuje córkę, widocznie uważa to za słuszne. I nagle ma to zmieniać, bo nowa pani tak chce? A Pani o córce i sytuacji na pewno wiedziała, więc jak nie pasowało, to trzeba było się nie pchać. Przymusu nie ma...
              Jak chcę z kimś byc to dlatego, że jest jaki jest, a nie, że wszystko w nim zmienię i wtedy będzie ok.
            • z_mazur Re: Jestem nienormalna? 19.01.11, 10:53
              > Nie chodzi o bycie pierwszą, ale o to, że w hierarchii ważności się nie istniej
              > e. Najpierw jest dziecko, jego potrzeby realne, potem jego potrzeby wydumane, p
              > otem jest strach przed tym jak ewentualnie zareaguje dziecko na to, że tatuś ma
              > swoje życie - i dopiero kiedy pan to wszystko jakoś przełknie - zostaje ochłap
              > dla partnerki.

              Hmmm, a z czego wywnioskowałaś, że w tym przypadku tak jest?

              Z tego, że Beata napisała o sfinansowaniu przez ojca jednej imprezy córki?

              To tak jakby tu jakaś kobieta pożaliła się, że jej facet napił się alkoholu w większej ilości, a Ty jej na to, "ja wiem jak wygląda życie z alkoholikiem".
              • burza4 Re: Jestem nienormalna? 19.01.11, 12:52
                z_mazur napisał:
                > Hmmm, a z czego wywnioskowałaś, że w tym przypadku tak jest?

                Bo obserwuję takie przypadki i śmiem twierdzić, że znam mechanizm zachowań w przypadkach patologicznie dobrych ojców. Symptomy występujące u faceta autorki są dość klasyczne.
    • malgolkab Re: Jestem nienormalna? 17.01.11, 18:46
      skoro tak bardzo nie pasują Ci jego układy z córką, a on twierdzi, że jesteś nienormalna, to po co jesteście razem??
      • malgolkab Re: Jestem nienormalna? 18.01.11, 09:29
        malgolkab napisała:

        > skoro tak bardzo nie pasują Ci jego układy z córką, a on twierdzi, że jesteś ni
        > enormalna, to po co jesteście razem??
        odpowiesz?
        po prostu chcesz mieć spodnie w domu, reszta jest mniej ważnasmile do takiego wniosku dochodzę. Chcesz zmieniać prawie 50 letniego człowieka, bo Tobie tak wygodnie...
        • puzzle33 Re: Jestem nienormalna? 18.01.11, 17:50
          Wysuwasz wnioski zbyt daleko idące, przy tym obraźliwe pod adresem autorki wątki, i to jest istotny mankament tego forum.
          • malgolkab Re: Jestem nienormalna? 19.01.11, 09:34
            obraźliwe?? poczytaj pierwszy lepszy wątek to znajdziesz dużo gorsze.
            Nie miałam na celu nikogo obrazić, po prostu taki wniosek mi się nasunął.
            Skoro ktoś chce zmieniać partnera w tak fundamentalnych sprawach jak podejście do dzieci z poprzednich związków, jest zazdrosny o te dzieci i o pieniądze dla nich, to mi się to kojarzy jednoznacznie. Co nie znaczy, że tak jestsmile
            • puzzle33 Re: Jestem nienormalna? 19.01.11, 16:43
              Tę samą myśl można wyrazić na wiele różnych sposobów. Może to moje dziwactwo, ale na ogół daję baczenie, aby nikomu nie nastąpić na odcisk formą wypowiedzi. A może jestem przewrażliwiona, gdyż mam rzadki kontakt z netową napastliwością w najgorszym wydaniu. To że inni, że gdzie indziej ... nie oznacza normy.
              Mam nadzieję, że ja z kolei nie uraziłam Ciebie.smile
    • burza4 Re: Jestem nienormalna? 17.01.11, 18:54
      Mogłabym ci wiele napisać - streszczę się.

      W tym układzie nie ma dla ciebie miejsca. Nie stworzysz z tym facetem rodziny. Rodzina to on i jego córeczka, ty będziesz w tym układzie 5 kołem u wozu (tak się będziesz czuła, a on nie będzie rozumial dlaczego). Nie wiem czy planujecie wspólne dziecko - ale z kimś takim nie tworzy się rodziny - tylko zlepek 2 odrębnych rodzin, z których każdy ciągnie w swoją stronę.
      • beata-12345 Re: Jestem nienormalna? 18.01.11, 00:37
        Tego się obawiam, możesz mi coś więcej napisać na mejla?
        Pozdrawiam, Beata
        • mayenna Re: Jestem nienormalna? 18.01.11, 07:45
          Beata, napisałaś na forum i spodziewałaś się, że powiemy ci, że nie jesteś nienormalna, a facet nie ma racji. Mam inne zdanie. Nie musisz się z nim liczyć.
          Ciekawie jednak zareagowałaś na krytykę.

          Ludzie są różni i mają prawo do samostanowienia, do własnych poglądów. Nawet ten partner. mąż, czy forumowicze.
        • burza4 Re: Jestem nienormalna? 18.01.11, 18:14
          Ok, skrobnęsmile
      • puzzle33 Re: Jestem nienormalna? 18.01.11, 17:52
        burza4 napisała:

        > ale z kimś takim nie tworzy się rodziny - tylko zlepek 2 odrę
        > bnych rodzin, z których każdy ciągnie w swoją stronę.
        Powtarzam - nie musi tak być. Szkoda energii na ciągnięcie w dwie różne strony. Kumaci jako tako to rozumieją.
        • burza4 Re: Jestem nienormalna? 18.01.11, 18:14
          puzzle33 napisała:

          >> Powtarzam - nie musi tak być. Szkoda energii na ciągnięcie w dwie różne strony.
          > Kumaci jako tako to rozumieją.

          A piszesz to z własnego doświadczenia? z dokładnie tego pokroju facetem, kompletnie zaślepionym i niereformowalnym? który poświęci absolutnie wszystko, żeby spełnić fanaberie swojego dziecka, obojętnie jakim kosztem - własnego czasu, odpoczynku, innych spraw?
          Byłaś/byłeś z kimś takim?

          • puzzle33 Re: Jestem nienormalna? 19.01.11, 16:50
            Po troszę piszę z własnego doświadczenia, gdyż oddałam bez walki pole amantce mojego obecnego już ex. Wiem, jakie przyniosło mi to korzyści. Z osobistego doświadczenia nie czynię podstawy do żadnych miarodajnych wniosków, czytuję jednak forum, gdzie jakże liczne są wypowiedzi tych, które stanęły do walki i ją przegrały.

            Nie związałabym się z ślepo kochającym tatusiem, do tego jeszcze, gdy jego miłość była jawnie nadużywana. Jestem przekonana, że przejawy takiego rodzicielstwa muszą pojawić się już na etapie luźnej znajomości. Zakończyłabym znajomość właśnie w tym momencie już choćby z tego powodu, że nie lubię konkurować. Już tak mamsmile
    • kochanic.a.francuza Re: Jestem nienormalna? 18.01.11, 15:53
      Znam taka rodzine:
      matka zmarla kiedy czworka dzieci byla w liceum. Kiedy studiowaly facet sprowadzil sobie babe. Babe niezamezna nigdy, zawsze fantazyjnie, bogato zyjaca.
      Facet byl bogaty jak na owe czasy, mual firme, dwa domy i plac.
      Nie wiem co tam sie stalo, ale zadne z jego dzieci tam nie miaszka. Dwoje w innym miescie, swoje za granica.
      Glupi gosc, pewnie juz nie zyje a w domach siedzi owa pani.
    • nangaparbat3 toż to proste jak drut 18.01.11, 17:54
      Nagle mnie olśniło, z gatunku olśnień, że niebo niebieskie a trawa zielona: Autorka wątku uznała, że już się naharowała wychowując syna i teraz może "żyć" czyli zaspokajać swoje zachcianki. Chce to robić wspólnie z panem, a pan, zamiast łożyć na zaspokajanie zachcianek Beaty, woli zaspokajać zachcianki córki, też dorosłej.
      Ot, i tyle.
    • fikcyjne-konto Re: Jestem nienormalna? 18.01.11, 19:33
      Jestes nienormalna jesli tkwisz w związku ktory cie ie satysfakcjonuje i z doroslym facetem ktorego zachowan nie akceptujesz licząc chyba, ze "po ślubie się zmieni a jak nie to go zmusisz"..
      Twoje wkurzanie się na jego córke nic nie da, Twoje wkurzenie na niego że rozpuszcza córkę i daje się jej wykorzystywać też nic nie da. Jeśli do tej pory zwrócenie mu na to uwagi nie poskutkowało to nie ma o czym gadać. Dla niego córka jest najważniejsza i sprawia mu to przyjemnoś że obsypuje ją kasąć. Albo to akceptujesz że jesteś na odległym miejscu albo konczysz związek.
      Nie da się wziąć "jakiegokolwiek" faceta i zmusic by był inny niż jest i ni ż sam chce.
      Jako bywalczyni kilku związków powinnaś już takie symptomy rozpoznawać, a nie dziwić się że takie osoby się zdarzają w przyrodzie. Są całe tłumy facetów którzy związków z kobietą nie stworzą bo są emocjonalnie zaangażowani całym sobą w związek z dziećmi, matką, byłą żoną, itd. I w ich życiu na nową partnerkę brak miejsca.
      Mam sąsiada który od kilku lat jest "zakochany" w dziewczynie która nawet by chciała z nim się związać, ale on na wakacje do ciepłych krajów "musi" jechać z swoją matką, na zabawę w sylwestra nie pójdzie bo "nie może mamy samej zostawić", itd.Facet po 40tce, wysokie stanowisko, itd. Z jego podejściem związek jakikolwiek zaistnieje dopiero po śmierci matki.
      Niektórzy po rozwodzie działają podobnie- chęć "wynagrodzenia" rozwodu dzieciom przeradza się w zafiksowanie na ich punkcie, uwikłanie emocji, obsypywanie prezentami, wychowywanie roszczeniowego potwora. I sporo czasu zajmuje spojrzenie przez nich na to z dystansu. W takim układzie brak miejsca na nowy związek. Choć jak rozumiem, wściekłość Cię ogarnia, że facet któremu "pozornie nic nie brakuje i mógłby mieć super życie z nową kobietą" , woli to zawalać by zaspakajać przede wszystkim pragnienia dorosłej córki. Widać dla niego jest za wcześnie na nowy/inny związek, albo nie trafił jeszcze na kobietę którą chciałby postawić na pierwszym miejscu, albo Twoje pragnienia nie są jego pragnieniami a Twój plan na życie z nim i chęci "zagospodarowania go dla siebie" nie uwzględnia jego charakteru.
      W Tobie nie ma zgody na takie jego stosunki z córką, w nim nie ma zgody na ich zmianę pod Twoją presją. Więc.... rób co uważasz, świadoma tego. Bo narzekactwo i szukanie "innych winnych" jest obecnie niemodne wink
      • szizumami Re: Jestem nienormalna? 18.01.11, 21:43
        podpisuje sie pod fikcyjna
        --
      • zolza38 Re: Jestem nienormalna? 19.01.11, 11:07
        Także podpisuję się pod Fikcyjną.

        Taki układ, jaki ma w tej chwili autorka wątku jest dla niej (i dla wielu innych kobiet) po prostu nie do przyjęcia. Autorka wiele jeszcze oczekuje od życia, ale w tym związku raczej tego nie otrzyma, bo pan ma swoją wizję ich szczęścia, gdzie pierwsze skrzypce będą grały potrzeby jego córki. To fatalnie wróży związkowi, w którym pani pragnie mieć prawdziwego partnera w domu - na dobre i na złe - a będzie miała tylko zauroczonego hodowcę swojej książniczki, czyli zakochanego (bez pamięci i refleksji) w córeczce tatusia.
        Pragnienia i potrzeby pani będą (o ile w ogóle będą) zaspakajane na szarym końcu, bez względu na to, czy to będą potrzeby materialne, czy uczuciowe.

        Według mnie, pani ma prawo oczekiwać, że polepszy się jej finasowo - ostatecznie panu także się polepszy z panią, bo życie we dwoje jest tańsze i wygodniejsze, niż prowadzenie dwóch odrębnych gospodarstw. I ugotowane pan będzie miał i uprane i posprzątane.
        Pan zyska także na poczuciu bezpieczeństwa, bo kto go będzie pielęgnował w chorobie?
        No, pani przecież, a nie córka.
        W zamian za wygody pan chce pani zafundować więcej czasu i pieniędzy dla SWOJEJ córki.

        Jak dla mnie bezsens, także ekonomiczny.

        Ten związek nie ma przyszłości, po prostu.
        • z_mazur Re: Jestem nienormalna? 19.01.11, 12:08
          Bawi mnie jak wiele niektóre osoby potrafią wyczytać w jednym krótkim zdaniu.

          Założycielka wątku napisała o sfinansowaniu przez ojca jednej imprezy córki, a tu już od razu "zauroczony hodowca swojej księżniczki". smile)))))

          A zdanie, że pan przecież będzie miał "ugotowane, uprane i posprzątane" po prostu mnie zwaliło mnie ze śmiechu. Kto powiedział, że pan oczekuje jakiejkolwiek z tych rzeczy? Jeśli taka jest wiedza o potrzebach facetów i ich oczekiwań od związku, to ja nie mam pytań.
          • zolza38 Re: Jestem nienormalna? 19.01.11, 12:27
            Znam życie i dobrze wiem, że panowie znajomość i przyszłość z kobietą opierają na SWOICH WYMAGANICH od niej i oczekiwaniach, że będą JEJ pępkiem świata, ale ona ich pępkiem świata nie będzie. Mam sporo koleżanek, które właśnie są na zakręcie.
            Więc nie ściemniaj, facet.

            Mało rozumiesz, skoro z wielu szczegółowych postów autorki doczytałeś tylko o jednej imprezie zasponsowanej dorosłej córeczce.
            • z_mazur Re: Jestem nienormalna? 19.01.11, 13:11
              Rzeczywiście czasem czegoś nie rozumiem. Np. Twojej opinii o mężczyznach i ich oczekiwaniach co do związku z kobietą, ale skoro Ty to tak dobrze wiesz, to pewnie masz rację. smile))

              Ciekawe jest to, że ja jako facet mam zupełnie inne oczekiwania, ale co ja tam wiem. smile
          • puzzle33 Re: Jestem nienormalna? 19.01.11, 16:55
            z_mazur napisał:

            > A zdanie, że pan przecież będzie miał "ugotowane, uprane i posprzątane" po pros
            > tu mnie zwaliło mnie ze śmiechu. Kto powiedział, że pan oczekuje jakiejkolwiek
            > z tych rzeczy? Jeśli taka jest wiedza o potrzebach facetów i ich oczekiwań od z
            > wiązku, to ja nie mam pytań.
            Przywracasz mi wiarę w człowieka, w moim osobistym wydaniu także. smile))
            >
            >
          • tully.makker Re: Jestem nienormalna? 19.01.11, 17:13
            A zdanie, że pan przecież będzie miał "ugotowane, uprane i posprzątane" po pros
            > tu mnie zwaliło mnie ze śmiechu. Kto powiedział, że pan oczekuje jakiejkolwiek
            > z tych rzeczy? Jeśli taka jest wiedza o potrzebach facetów i ich oczekiwań od z
            > wiązku, to ja nie mam pytań.

            Niestety, wciaz jeszce bardzo wielu mezczyzn ma takie oczekiwania. + oczywiscie pierdylion innych, zeby nie bylo, ze sa ograniczeni - nie sa. nawet z mojego partnerskiego, uswiadomionego, normalnego pracowitego chlopa wylaza z raz na pol roku takie rzeczy i musze mu przypominac, ze od poczatku byl informowany, ze w gre wchodzi wWYLACZNIE taki podzial obowiazkow, by obie strony mialy po tyle samo wolnego czasu dla siebie.


            >
        • zabelina Re: Jestem nienormalna? 19.01.11, 13:07
          zolza38 napisała:
          > Według mnie, pani ma prawo oczekiwać, że polepszy się jej finasowo - ostateczni
          > e panu także się polepszy z panią, bo życie we dwoje jest tańsze i wygodniejsze
          > , niż prowadzenie dwóch odrębnych gospodarstw. I ugotowane pan będzie miał i up
          > rane i posprzątane.

          Naprawdę są jeszcze takie kobiety, co to pana opierają, karmią i kurz mu spod nóg wycierają mokrą ścierką???!!!big_grin
          • z_mazur Re: Jestem nienormalna? 19.01.11, 13:13
            Jak widać są i mało tego, te idee wcielają w życie. A potem się dziwią "jak on mógł, przecież ja dla niego wszystko robiłam", a te "wszystko", to właśnie pranie, sprzątanie i gotowanie.
            • mayenna Re: Jestem nienormalna? 19.01.11, 13:18
              z_mazur napisał:

              > Jak widać są i mało tego, te idee wcielają w życie. A potem się dziwią "jak on
              > mógł, przecież ja dla niego wszystko robiłam", a te "wszystko", to właśnie pran
              > ie, sprzątanie i gotowanie.

              Dodałabym do tego że zapominają czego od pana oczekują. Status materialny jest na pierwszym miejscu. U mojej znajomej okupione jest to ciągłymi wyjazdami męża do pracy za granicę.
              >
          • mayenna Re: Jestem nienormalna? 19.01.11, 13:15
            Są .Ale mają + 50.
            Chociaż znam i młodszą co to muzeum w domu prowadzi. Mąż je, a ona na bieżąco stół wyciera. Mąż robi dokładnie to czego ona oczekuje, a chce żeby zarabiał sporo więcej niż średnia krajowa, budował dom, kupował samochody, wyjeżdżali na wczasy. Jakoś blisko założeń i Zołzy i Beatysmile
            • zolza38 Re: Jestem nienormalna? 19.01.11, 13:35
              To nie do końca są moje założenia (mam ustabilizowaną sytuację rodzinną i nie widzę, aby mój mąż był nieszczęśliwy), tylko moich koleżanek, które są istotnie w wieku 45+.

              Widzę, jak im się rozpadają kolejne związki z panami z przeszlością (a jacy oni niby mają być w tym wieku?!), widzę czego ci panowie oczekują od dojrzałych pań (czytaj:wymagają) i widzę, że to jest sytuacja bez rozwiązania i bez szczęśliwego zakończenia.

              Normalnie węzeł gordyjski.
              A przecięcie tego węzła oznacza dla nich samotność (JA bym zresztą tak wybrała, zamiast męczyć się z facetem z kaprysami).
              Ale ja jestem silną, niezależną kobietą i nie dam sobie w kaszę napluć.
              Nikomu.
              • puzzle33 Re: Jestem nienormalna? 19.01.11, 17:08
                Masz sporo racji. Dane mi było zetknąć się z grupą panów w pewnym wieku, oczekujących przede wszystkim poprawienia sytuacji bytowej. Byli zniesmaczeni, niemalże czuli się dotknięci, gdy im grzecznie dziękowałam za rozwijanie znajomości. Przede wszystkim patrzyli jednak na mnie z niedowierzaniem i zdumieniem. Wymowne to, prawda? Za nimi ciągnęły się historie różnych kontaktów. Na temat tego, co kobieta jest w stanie czynić w czasie panicznej ucieczki przed samotnością można by tomy napisać.
                ALE - nie wszyscy marzą o praczce, sprzątaczce i kucharce w jednym. Mazur mnie dziś dodatkowo zmotywował do dalszych poszukiwań.smile
            • fikcyjne-konto Re: Jestem nienormalna? 19.01.11, 14:13
              Jak na razie, wg słów autorki, to ona zajmuje się właśnie mocno potłuczonym po upadku narzeczonym, współuczestniczy w jego rekonwalescencji, razem jeżdżą na badania, troszczy się o jego zdrowie, uczestniczy w jego życiu na dobre i złe, a nie tylko w przyjemnościach. Pan chętnie z tego korzysta i uważa jak widać za naturalne. W "nagrodę" bardziej myśli o córce i bardziej zabiega o dobre samopoczucie córki - która interesuje się nim tylko na poziomie obiektu dostarczającego jej kasę(olała ojca w święta, w chorobie,itd).
              Więc tak konkretnie o co wam chodzi ? Gdzie te "wielkie wymagania" autorki? Że chce związku normalnego, gdzie oboje po równi wkładają w niego wysiłek? Gdzie oboje się starają dla wspólnoty domowej? A kobieta czuje, że ona się stara a pan daje z siebie za mało, bo woli dać komu innemu i cierpliwość jej się skończyla?
              Cóż, zbudowała sobie błędny obraz związku z człowiekiem podporządkowanym córce, który to co zarobi da komu innemu ale nie partnerce z ktorą niby dzieli życie. Myślenie życzeniowe się nie sprawdzilo. Zdarza się. Pora zacząć patrzeć realnie na świat.

              np.
              Wiekowa matka podupada na zdrowiu, od kilkunastu lat zajmuje się nią córka, załatwia lekarzy, opiekunki, codziennie odwiedza, zmienia pieluchy, karmi, poświęca swój czas, pieniądze i zaangażowanie a opieka nad starszą osobą do łatwych ani przyjemnych nie należy. Po dlugiej chorobie matka umiera a w testamencie mieszkanie zapisuje... swojemu synowi(lepiej sytuowanemu od córki), który interesował się matką na poziomie kartki na święta i telefonu raz do roku na imieniny. Syn radośnie spadek przyjmuje, córka zostaje z poczuciem niesmaku i zmęczenia.
              W świecie "przyzwoitym" matka powinna mieszkanie zostawić córce za jej lata opieki nad nią.
              W świecie "przyzwoitym" syn powinien mieszkanie oddać siostrze bo moralnie jej się należało a nie jemu.
              W świecie realnym córka powinna dawno temu powiedzieć matce "zapłać mi za opiekę, zapisz mi mieszkanie to się tobą zajmę" aby nie być na końcu "wycyckana" przez "kochającą" rodzinę.
              W świecie realnym wielu powie "córko jesteś beznadziejna, że nie opiekowałaś się matką za darmo przecież to matka i widać jej nie kochałaś jak chcesz za to zapłaty!".
              W świecie realnym wielu powie "synu, dostaleś mieszkanie ty, więc olej moralną powinność wobec siostry, jak nie chciala to się mogła nie opiekować matką,phi"
              itd.

              Partnerzy pracują, poświęcają czas, energię, siły dla wspólnego dobra i jedno troszczy się o drugie. Ileż jest przypadków problemów, gdy np w małżeństwie któreś z małżonków jest dojone przez członkow swojej rodziny którym się nie chce pracować ani wysilać w życiu (nie mówię tu o mlodych dzieciach ale często są to bracia, siostry, rodzice alkoholicy przyzwyczajeni że "ty masz to nam daj") a małżonek nie umie asertywnie się zachować by uciąć taką pasożytniczą relację.
              (Gdy dzieje się to w związku na zasadzie "znalezienia frajera" (jedno się angażuje w pełni a drugie korzysta z , ale swoje zaangażowanie daje komuś innemu) to związek nie ma sensu.

              ps2. wyjeżdżanie na wakacje nie jest zbrodnią przeciw miłości, choć komuś kto mało zarabia moze taka wersja tłumaczenia odpowiadać.
              • zolza38 Re: Jestem nienormalna? 19.01.11, 14:33
                Przywróciłaś mi wiarę w kobiety.
                DZIĘKI smile
              • login.kochanie Re: Jestem nienormalna? 19.01.11, 14:51
                bardzo mądrze napisane, zgadzam się w 100%
Inne wątki na temat:
Pełna wersja