bab-33
15.01.11, 18:33
Witam wszystkich.
Po krótce opisze swoją historię, jesteśmy małżeństwem od 9,5 roku, mamy 6,5 letniego syna.
Mieszkamy razem w męża mieszkaniu, od początku małżeństwa śpimy w osobnych łóżkach, pożycie intymne nie istnieje od jakiś 3 lat, a może nawet ciut dłużej. Mąż jest cholerykiem, uwielbia krzyczeć, urządzać awantury, zdarzyło się nawet podnieść na mnie rękę. Ja oczywiście ze wstydu nigdzie tego nie zgłosiłam, nawet rodzinie nie powiedziałam, jak się później okazało ja nie musiałam nasz syn który widział to powiedział moim rodzicom, że tata uderzył mamę....
Dojrzałam już do decyzji rozwodu chce złożyć pozew póki co bez orzekania o winie. Mąz się na tyle przestraszył, ze zaczął przepraszać, obiecywać poprawę, poprawa była ale dość krótka bo raptem na jakieś 2 tygodnie, teraz wróciły awantury. Wyprowadzić się nie mam gdzie, więc póki co jestem zmuszona z nim mieszkać. Mąż powiedział mi wczoraj, że mogę zapomnieć, że on odda mi dziecko i że dziecko ma zostać z nim, do tej pory ono jakoś specjalnie go nie interesowało, to ja przez pierwsze 3 lata jego życia spędzałam z nim 24 godz na dobę, bo męża ciągle nie było w domu, to ja wstawałam do niego w nocy jak był chory.
I teraz moje pytanie jakie są szanse że opieka nad dzieckiem zostanie przyznana mężowi??
Jeśli istnieje choćby cień szansy na to, będę zmuszona zostac z mężem katem, bo nie wyobrażam sobie życia bez syna.