inwalidka moralna chce wszystkiego...

17.01.11, 22:56
Przyjaciel miał dom, super robotę i zonkę w domu piekującą się dziećmi. CHłopak pływa, zona przyprawiała mu rogi kilka razy- wybaczył...w końcu poszła na całośc zdradzała go na maksa ze znajomym przez dwa lata- wyszło przypadkiem. ta pozbawiona jakiejkolwiek moralności osobniczka żąda równego podział majątku!!!! Odbywla się jakiś czas temu sprawa sądowa w któej orzeczono rozdzielność majątkową- teraz kolega zastanawia ise nad przebiegiem rozwodu. Oczywiscie chce orzeczenie o winie, ma bardzo dużo świadków jej romasu, kochanek czesto przebywał w domu podczas nieobecności, teraz ta "kobietka" mieszka ze swoim kochankiem w mieszakniu meża...i jej niestety....Czy jest możliwY NIERÓWNY PODZIAŁ MAJĄTKU w sytuacji gdy żona okazała się zdzirą, oszustką pozbawioną wszelkich zasad kłamczuchą i złodziejką(wyprowadziła cześć majątku podstępnie na działalnośc gospodarczą z koleżnką/maz wiedzial, ale nie mial pojecia, ze ta go wykiwa- odejdzie a firma została w postaci wpisu do eweidencji gosp . zapisana na koleżankę- oficjalnie zonka tam nie pracuje). Mają dziecko.?????
    • zmeczona100 Re: inwalidka moralna chce wszystkiego... 17.01.11, 23:21
      NIE.
      • blue.dreamscometrue Re: inwalidka moralna chce wszystkiego... 17.01.11, 23:26
        Kurde ręce opadają.......w zyciu grosza malpa nie zarobiła, zyła w dobrobycie i tak po prostu jej się znudziło małżeśnkie życie, zawsze zadowola, usmiechnieta zakochana w męzu po uszy- takie sprawiala wrażenie- gdyby chociaz sobie poszła tak jak stała to jeszcze mialaby chocby kontur twarzy zachowany a tak....na gnoju ja sie z miasta powinno wywieść- ......nie ma sprawiedliwości w polskim prawie rodzinnym!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        • zmeczona100 Re: inwalidka moralna chce wszystkiego... 17.01.11, 23:31
          Słuchaj...
          Niejedna dała się nabrać skrzywdzonemu misiowi...
          • beata-12345 Re: inwalidka moralna chce wszystkiego... 18.01.11, 00:10
            Oj tak tak smile))
    • plujeczka Re: inwalidka moralna chce wszystkiego... 18.01.11, 07:28
      czy autorka postu jest rodziną Pana o którym pisze czy chetną "nastepczynią" niedobrej zony? wiele w twoim poscie nienawiści.
      Odpowiem Ci krótko jest niemozliwy nierówny podział chyba ,ze maz udowodni ,że zona trwoniła środki finansowe nie na potrzeby rodziny ale poza nią tnz. hazard,alkohol, itp.
    • tully.makker Re: inwalidka moralna chce wszystkiego... 18.01.11, 10:48
      A jak jego nie bylo w domu, to rozumiem wszystko sie samo robilo. Wiesz co to znaczy samotnie, bez wsparcia partnera miec na glowie wszystkie obowiazki rodzinne?
      • plujeczka Re: inwalidka moralna chce wszystkiego... 18.01.11, 10:50
        pewnie "wie" bo jest jego serdeczną "przyjaciółką" kurcze skąd się biorą tacy ludzie wtykajacy nos w nie swoje sprawy.Pewnie marynarzowa powinna Ciebie pytac o zdanie co ma robić i wydawać kazdego ciezko zarobionego dolara przez meza również w uzgodnieniu z Tobą.
      • errormix Re: inwalidka moralna chce wszystkiego... 18.01.11, 14:17
        tully.makker napisała:

        > A jak jego nie bylo w domu, to rozumiem wszystko sie samo robilo. Wiesz co to z
        > naczy samotnie, bez wsparcia partnera miec na glowie wszystkie obowiazki rodzin
        > ne?
        >

        Oczywiście że się samo nie robiło. Dlatego każda kobieta, której mąż pływa, albo pracuje za granicą, koniecznie musi znaleźć sobie pomocnika w postaci kochanka. W przeciwnym razie zamęczyłaby się sama na śmierć...

        ... wibratorem.
        • panda_zielona Re: inwalidka moralna chce wszystkiego... 18.01.11, 15:49
          errormix napisał:
          Oczywiście że się samo nie robiło. Dlatego każda kobieta, której mąż pływa, alb
          > o pracuje za granicą, koniecznie musi znaleźć sobie pomocnika w postaci kochank
          > a. W przeciwnym razie zamęczyłaby się sama na śmierć...
          >
          > ... wibratorem.
          big_grin
          Oczywiście,musiała się kobieta pocieszać i puszczać się na prawo i lewo.Ale jakoś nie widzę potępienia dla owej pyszczalskiej, za to od razu posądzenia iż kandydatka na następczynię broni majątku przyszłego misia. Ciekawam,czy gdyby chodziło o zdradzającego męża,Panie miałyby podobne odczucia? Pewnie nie,facet zostałby zmieszany z błotem.
          • malgolkab Re: inwalidka moralna chce wszystkiego... 19.01.11, 09:06
            panda_zielona napisała:

            > Oczywiście,musiała się kobieta pocieszać i puszczać się na prawo i lewo.Ale jak
            > oś nie widzę potępienia dla owej pyszczalskiej, za to od razu posądzenia iż kan
            > dydatka na następczynię broni majątku przyszłego misia.
            A ja już przestałam się dziwićsmile Na forum dla zdradzającej Pani zawsze znajdzie się jakieś wytłumaczenie - co ciekawe potrafią je znależć nawet kobiety, które w co 2 swoim wątku płaczą z powodu swojego zdradzającego męża lub byłego męża...
            >Ciekawam,czy gdyby chod
            > ziło o zdradzającego męża,Panie miałyby podobne odczucia? Pewnie nie,facet zost
            > ałby zmieszany z błotem.
            wiadomosmile
      • panda_zielona Re: inwalidka moralna chce wszystkiego... 18.01.11, 15:55
        Widać za mało miała tych obowiązków,skoro miała czas na kochanków

        tully.makker napisała:

        > A jak jego nie bylo w domu, to rozumiem wszystko sie samo robilo. Wiesz co to z
        > naczy samotnie, bez wsparcia partnera miec na glowie wszystkie obowiazki rodzin
        > ne?
      • malgolkab Re: inwalidka moralna chce wszystkiego... 19.01.11, 09:09
        tully.makker napisała:

        > A jak jego nie bylo w domu, to rozumiem wszystko sie samo robilo. Wiesz co to z
        > naczy samotnie, bez wsparcia partnera miec na glowie wszystkie obowiazki rodzin
        > ne?
        >
        wychodząc za marynarza chyba zdawała sobie sprawę, że rzadko będzie bywał w domu. A jak jej nie pasowało najpierw mogła się rozwieść. Jakoś nie widzę podobnych tłumaczeń w wątku gdzie mowa o zdradzie faceta.
    • mayenna Re: inwalidka moralna chce wszystkiego... 18.01.11, 11:21
      Ciekawe jest to że następne panie w życiu misia najbardziej dbają o jego majątek...
      • tully.makker Re: inwalidka moralna chce wszystkiego... 18.01.11, 12:15
        następne panie w życiu misia najbardziej dbają o jego mająte
        > k...

        Nie wiesz dlaczego? Z bezinteresownosci....
        • mayenna Re: inwalidka moralna chce wszystkiego... 18.01.11, 13:37
          tully.makker napisała:

          > następne panie w życiu misia najbardziej dbają o jego mająte
          > > k...
          >
          > Nie wiesz dlaczego? Z bezinteresownosci....

          Tak też myślałam. I żeby mu tę wredną żonę wynagrodzić...smile
          >
          • tully.makker Re: inwalidka moralna chce wszystkiego... 18.01.11, 15:24
            To naprawde ciekawe, ze tak czesto exia i nexia wcale sie tak bardzo od siebie nie roznia...
            • maheda Re: inwalidka moralna chce wszystkiego... 18.01.11, 17:00
              Noooo niektóre się różnią jak ogień i woda big_grin
              • tully.makker Re: inwalidka moralna chce wszystkiego... 18.01.11, 17:45
                Ja tez lubilam muslec, ze roznie sie od Ex mojego chlopa jak ogien i woda, jednak po 10 latach obserwacji dochodze do wniosku, ze jednak niekoniecznie az tak bardzo. Co nie jest dla mnie komplementem niestety.
                • maheda Re: inwalidka moralna chce wszystkiego... 18.01.11, 17:57
                  Akurat w moim przypadku różnice stwierdzał od samego początku mój eks. Oraz stwierdza nadal, coraz większe.
                  Nie wykluczam, że po kolejnych ponad ośmiu latach zaczniemy się różnić coraz mniej, ale na razie poziom różnic jest bardzo wysoki.
                  • tully.makker Re: inwalidka moralna chce wszystkiego... 18.01.11, 19:22
                    Moj ex i jego rodzina latami piali, jaka to nexia lepsza ode mnie we wszystkim. Ale teraz jak przyszlo do rozwodu, to sie nagle okazalo, ze ma te same wady co ja, tylko jeszcze w wiekszym nasileniu ;-P
                    • maheda Re: inwalidka moralna chce wszystkiego... 18.01.11, 20:07
                      big_grin
                      rozumiem wink
        • nangaparbat3 Re: inwalidka moralna chce wszystkiego... 18.01.11, 16:45
          Z miłości...
    • xciekawax Re: inwalidka moralna chce wszystkiego... 18.01.11, 15:45
      Hej.

      To jest Twoj przyjaciel z benefitami? wink

      To, ze sasiad powie ze jakis pan wchodzil do jej domu nie jest dowodem na to ze byl to romans.

      O ICH pieniazki tak bardzo sie nie martw. To bylo malzenstwo, i ona wnosila 50% chocby przez prace domowa, wychowanie dzieci - przeciez on napewno byl zadowolony z takiego ukladu. Pan bedzie jeszcze musial placic alimenty na ich wspolne dziecko.
    • nangaparbat3 Re: inwalidka moralna chce wszystkiego... 18.01.11, 16:51
      Ty zdajesz się nawet nie wiedzieć, czy Twój przyjaciel ma dziecko, czy dzieci. To bardzo ciekawe w kontekście znajomości zycia intymnego jego żony.
      I ciekawa jestem, jakie masz koncepcje:
      - czy zamierzasz żonę wygnać, i matkować jego dziecku/dzieciom?
      - czy zonę przegnać z włości razem z dzieckiem/dziećmi?
    • panda_zielona Re: inwalidka moralna chce wszystkiego... 18.01.11, 19:42
      Ciekawe czy rownie ochoczo potepialbys pana pozbawionego przez wieksza czesc ma
      > lzenstwa mozliwosci pozycie malzenskiego.
      >
      Rozumiem więc, że rozgrzeszasz żonę tego pana iż pozbawiona przez większą część małżeństwa pożycia, znalazła sobie kochanka.Ciekawa teoria.
    • marioiwa Re: inwalidka moralna chce wszystkiego... 18.01.11, 20:04
      > Ciekawe czy rownie ochoczo potepialbys pana pozbawionego przez wieksza czesc ma
      > lzenstwa mozliwosci pozycie malzenskiego.
      Idę zwymiotować. Hipokryzja zawsze przyprawiała mnie o mdłości !!
      • errormix Re: inwalidka moralna chce wszystkiego... 19.01.11, 01:02
        Ja już właśnie zwymiotowałem, więc usta w rękaw (jak na chama przystało) wytarłem i wróciłem. A swoją drogą to intrygujące, jak wiele jadu, złości, zawiści i nieodpartej chęci wyplucia tego wszystkiego na ekran komputera wzbudzić może jeden post różniący się tego co ma w głowie jedynie słusznie myśląca w tym gronie osóbka tak zwanej płci słabej.

        Ale jako że z frajera wyewoluowałem w chama pozwolę sobie na jeszcze jedną małą dygresję. Chamską. A jakże.

        Zawsze brzydziłem się, brzydzę i będę brzydził zdradą małżeńską. Bez względu na to czy zdradzający nosi spódniczkę czy portki dla mnie zawsze będzie to puszczalska, albo skurwysyn. Dla takich ludzi, według moich standardów życiowych, nie ma żadnego usprawiedliwienia.

        A jeśli komuś źle w małżeństwie z powodu tego że ten/ta druga pracuje na morzu, albo za górami czy lasami, albo jest nudny lub nie opuszcza deski sedesowej, to najpierw powinien się rozwieść, a później wskakiwać do cudzych łóżek, a nie handlować czterema literami i liczyć na rozgrzeszenie, bo misiu lub żabka daleko byli, albo z Ełku pochodzili.

        Zdrada to zaprzeczenie idei małżeństwa. Tutaj nie ma "zmiłuj się". Tutaj nie wystarczy "przepraszam" lub udział w programie "Wybacz mi", albo "Urzekła mnie twoja historia". Dlatego mogę być i chamem i burakiem i prostakiem, ale nadal będę się brzydził ludźmi, którzy zdrady się dopuszczają lub ją pochwalają czy choćby usprawiedliwiają.
        • nangaparbat3 Re: inwalidka moralna chce wszystkiego... 19.01.11, 09:11
          Masz wiele racji i ogólnie się zgadzam.
          Z drugiej strony - spędziłam kiedyś trzy miesiące na statku.
          Widziałam trap naszego statku kołyszący się pod piecioma młodziutkimi ślicznotkami prowadzonymi przez panią o bujnych kształtach. Słuchałam zwierzeń marynarzy z nostalgią wspominających prostytutki z południowo-wschodniej Azji wprowadzające się na statek na czas jego postoju w porcie, prowadzące "dom", dbające jak najlepsza żona. Wybrałam się z grupa pasażerów i oficerów do knajpy, gdzie rozmawiałam z szesnastoletnią prostytutką, uroczą zreszta dziewczynką, która spędziła potem noc z naszym kapitanem.
          Oczywiście nie uważam, by każdy marynarz pasował do stereotypu "co port, to inna kobieta", na pewno nie każdy zdradził żonę, za to wszyscy są o nie piekielnie zazdrośni. Jeden z oficeroów opowiadał mi, jak kiedyś okrętowy kaowiec puscił film, w którym żona zdradzała męża - o mało go nie wyrzucono potem za burtę.
          Zdaje się, że w kwestii żon marynarzy panuje klasyczna podwójna moralność - co zresztą też mnie nie oburza, ale warto mieć to na uwadze.
          Ten wątek najwyraźniej rozpoczęła dama zainteresowana przejęciem zdradzonego (nie ma pewności co do tego) i jego majątku, a niewiedząca nawet, czy ma jedno dziecko czy więcej. Uczono mnie, żeby czytając teksty brać pod uwagę, KTO i PO CO pisze.
          Ja bym po prostu nie biła w te najwieksze dzwony.
          A autorka to chyba zresztą troll.
          • errormix Re: inwalidka moralna chce wszystkiego... 19.01.11, 10:03
            Masz wiele racji. I ogólnie się zgadzam.

            Ale nie jest dla mnie żadnym usprawiedliwieniem to, że gość pływa, to musi mieć dziwkę w każdym porcie, bo to taka nasza "podwójna moralność", "taki jest zwyczaj", albo powszechnie spotykane "przyzwolenie społeczne".

            To samo dotyczy też kobiet. To, że jest w domu sama, bo mąż jest na morzu nie oznacza, że ma wystawiać tyłek za okno.

            I ja rozumiem, że samotnej kobiecie ciężko, że dziećmi się opiekuje, albo o dom dba i jeszcze na dwóch etatach ciągnie, bo armator nie płaci w terminie i kasa z morza płynie nieregularnie, bo ona by się pokochała, ale nie ma z kim. Jednak znajdowanie sobie w takich sytuacjach kochanka i usprawiedliwianie tego "trudną sytuacją", "potrzebami", lub "hormonami" świadczy jedynie o tym, że albo ktoś kompletnie nie dojrzał do małżeństwa albo handel (przepraszam za wyrażenie, ale chamem jestem) dupą ma genach.

            I jeśli facet kocha kobietę, a kobieta faceta, to ani jednemu, ani drugiemu zdrada do głowy nie przyjdzie. A pisanie, że ktoś popełnił błąd, zapomniał się, uniósł się chwilą lub poddał nastrojowi świadczy jedynie o tym, że relacje między mężem a żoną nie były takie jakie powinny być w sferze uczuciowej.

            Bo wierność to najsilniejszy element, który scala małżeństwo, a zdrada to ostatnia granica.
            • malgolkab Re: inwalidka moralna chce wszystkiego... 19.01.11, 10:40
              errormix napisał:

              >
              > A pisanie, że ktoś popełnił błąd, zapomniał się, un
              > iósł się chwilą lub poddał nastrojowi świadczy jedynie o tym, że relacje między
              > mężem a żoną nie były takie jakie powinny być w sferze uczuciowej.
              >
              > Bo wierność to najsilniejszy element, który scala małżeństwo, a zdrada to ostat
              > nia granica.
              >
              zgadzam się. Zawsze uważałam, że zdrada jest konsekwencją właśnie tego, że te relacje nie są takie jak być powinny.
            • nangaparbat3 Re: inwalidka moralna chce wszystkiego... 19.01.11, 18:12
              Ja tej pani absolutnie nie usprawiedliwiam ani nie rozgrzeszam, co więcej uważam, że Tully napisała co napisała z rozpędu i zupełnie bez zastanowienia.
              Z trzeciej strony mielismy tu kolegę, który przez długi czas żalił się, jaki to biedny, kochający, lojalny, a żona zimna, wszyscy mu radzili rozwód, a on dla dobra dzieci - nie. A potem na innym forum opowiadał, jak to od lat zdradzał żonę - i czuł sie do tego w pełni upoważniony, bo ona zimna.
              Więc nawet wydaje mi się że wiem, skąd się ta pomyłka Tully wzięła.
              Wracając do wątku - absolutnie nie ufam jego autorce, po pierwsze.
          • mediator.org poglady nangi 19.01.11, 10:28
            Error - przeczytaj to:
            forum.gazeta.pl/forum/w,24087,115471112,,zdrada_calkiem_inne_spojrzenie.html?v=2
            nanga ma... akceptację dla wielu spraw, jest otwartą kobietą smile
            • malgolkab Re: poglady nangi 19.01.11, 10:38
              mediator.org napisała:

              > Error - przeczytaj to:
              > forum.gazeta.pl/forum/w,24087,115471112,,zdrada_calkiem_inne_spojrzenie.html?v=2
              > nanga ma... akceptację dla wielu spraw, jest otwartą kobietą smile
              >
              czasem ciężko mi uwierzyć, że zawodowo zajmujesz się mediacją. Error jakby chciał to by sobie poszukał historii wypowiedzi innych osób. Co to miało na celu?
              • mediator.org Re: poglady nangi 19.01.11, 10:50
                Rozumiem, że cytowanie wypowiedzi innych forumowiczów jest... niemoralne?
                Niewłaściwe?
                Brzydkie?
                Oj... przepraszam wink))

                A może wolno cytować tylko gdy są... "na rękę"?...
                • zabelina Re: poglady nangi 19.01.11, 12:48
                  Już kiedyś rozgorzała tu dyskusja na temat Twojego nicka, który pozwala sądzić, że jesteś fachowcem w dziedzinie mediacji. Spodziwać by się można, że bierzesz pełną odpowiedzialność za posługiwanie się nim. Po raz drugi stwierdzam, że Twoje umiejętności w tej dziedzinie są znikome. Zacznę bardziej ufać swoim pierwszym wrażeniom...
              • nangaparbat3 Re: poglady nangi 19.01.11, 18:06
                Co to miało na celu?

                Odgrywa się na mnie za zupełnie inną sprawę.
                A propozycję dyskusji na temat zdrady (oj, żeby tak wszyscy zdradzający się przyznali) traktuje jako credo niewiernej.
            • mayenna Re: poglady nangi 19.01.11, 13:02
              mediator.org napisała:

              > Error - przeczytaj to:
              > forum.gazeta.pl/forum/w,24087,115471112,,zdrada_calkiem_inne_spojrzenie.html?v=2
              > nanga ma... akceptację dla wielu spraw, jest otwartą kobietą :
              >
              Takie wypowiedzi bardzo 'polsko' mi się kojarzą. Bo chyba tylko u nas szukanie 'haków' na innych jest tak popularne...


              • zabelina Re: poglady nangi 19.01.11, 13:10
                To pewnie taka odmiana "mediacji", na której się widocznie nie znamywinkbig_grin
                • zmeczona100 Re: poglady nangi 19.01.11, 17:18
                  Dobrze, że nie podlinkowała np. posta, w którym Nanga odsyła do opisu morderstwa big_grin
                  • nangaparbat3 Re: poglady nangi 19.01.11, 18:08
                    Ja bardzo proszę, bo nie pamiętam, może wyparłam cos ze świadomości, zawsze jestem ciekawa takich rzeczy. Serio.
                    Chyba że żartujesz - ale po tym co spotkało Mayennę już niczego nie jestem pewna.
                    • zmeczona100 Re: poglady nangi 19.01.11, 18:49
                      Nanga, no proszę Cię big_grin

                      Gdyby mediator wyszukała takiego posta, to przecież byłoby (dla niej) jasne, że nie masz nic przeciwko morderstwom smile

                      Kuźwa, że też ja nie mam takiej lekkości w wyciąganiu wniosków wink
                      • mayenna Re: poglady nangi 19.01.11, 20:22
                        Kreatywnym trza byćsmile
        • red-dry Re: inwalidka moralna chce wszystkiego... 19.01.11, 12:09
          Wiesz co Error? Kocham Cię za twoje słowa smile Przywracasz mi wiarę w facetów. Dziękuję.
          (dawno mnie tu nie było, bo dogorywam emocjonalnie. Ale czytam).

Inne wątki na temat:
Pełna wersja