44bromba
19.01.11, 13:51
Piszecie dużo o małych dzieciach, ja mam studiujące pociechy, więc trochę inny problem, a w szczególności od dzisiaj.
Scena wyglądała następująco: przeglądam blog o facecie, który sam (no z żoną, ale wtedy jeszcze tego nie doczytałam) remontuje stuletni dom. Facet na zdjęciu niczego sobie, fajny na pierwszy rzut oka charakter, fajna pasja, determinacja i te zasady, które są ważne również dla mnie. Siedzą moje dzieci i też patrzą. Ja w pewnym momencie mówię (na wesoło), ze fajny ten facet, ciekawy czy wolny, moze za niego wyjdę?
No i poszłooooo! Starsze dziecko, z oczami jak filiżanki, czy to jakiś żart??? Mówię, ze żart, ale chyba całe życie sama nie będę, tylko chcę mieć rodzinę, oprócz dzieci tez męża, partnera na dalsze życie. Wasz tatuś nie pytał mnie o zgodę i założył sobie nową rodzinę jak jeszcze jego żoną byłam.
Kurka, mam 40 lat, może to dla młodych stara dupa jestem, ale reszta mojego życia ma wyglądac tak, ze założę czarną chustkę na głowę i będę wzorem pokutnicy? Ojcu jakoś nie powiedziały do tej pory, że nie popierają jego zachowania.
No wkurzyłam się, na własne dzieci się normalnie wkurzyłam. Czy Wy macie takie problemy z dużymi dziećmi? Dopiszę, że mąż nie mieszka z nami raptem od póltora roku, więc to świeża rodzinna sprawa.