Drugie dziecko ex czy może obnizyć alimenty?

25.01.11, 09:39
Właśnie dowiedziałam się że ex ma drugie dziecko. Wyrok rozwodowy nieprawomocny. Kwotę alimentów ustaliliśmy w porozumieniu, rozwód był bez orzekania o winie. Z obliczeń wynika, że w dacie podpisywania porozumienia i rozprawy rozwodowej kochanka była już w zaawansowanej ciąży. Czy w takiej sytuacji ex może skutecznie wnosić o obniżenie alimentów na syna ? Czy sąd będzie bral pod uwagę, że podpisał porozumienie a na rozprawie wnosił o zasądzenie kwoty ustalonej w porozumieniu (mimo że drugie dziecko już było "w drodze") ?
    • mayenna Re: Drugie dziecko ex czy może obnizyć alimenty? 25.01.11, 09:57
      Alimenty zależą od możliwości finansowych strony i ich idea jest żeby dziecko n ie odczuło zmiany sytuacji materialnej po rozwodzie rodziców. Jeśli dobrze udokumentujesz wydatki i dowiedziesz, że eks stać na proponowana kwotę to nie powinno być problemów.
    • altz Re: Drugie dziecko ex czy może obnizyć alimenty? 25.01.11, 10:37
      Różne rzeczy się zdarzają, praca i zdrowie nie są wieczne.
      Najlepiej porozmawiaj, że nie chcesz podwyższać alimentów, ale ma się wywiązywać.
      Sądy są niechętne obniżaniu alimentów, więc zagrożenie jest minimalne.
      Najwyżej ex przestanie płacić, jak nie będzie faktycznie mógł.
      Chociaż, skoro się zobowiązał, to pewno jest na poziomie i będzie się starał wywiązać.
      Ja bym na miejscu jego kobiety wniósł wniosek o zabezpieczenie alimentów dla dziecka, żeby się zabezpieczyć przed Tobą, bo tamto dziecko ma takie samo prawo do normalnego życia i do ojca, jak i to.
      Czasami niektóre panie ograniczają prawa do dziecka, buntują dzieci, a potem się dziwią, że ojciec chce ograniczyć opłaty. Nie mówię, że tak jest w tym przypadku, ale jest to kobieca logika.
      • maheda Re: Drugie dziecko ex czy może obnizyć alimenty? 25.01.11, 10:53
        Sądy potrafią alimenty obniżyć o połowę przy urodzeniu się kolejnego dziecka eksowi.
        • mamamalegomisia Re: Drugie dziecko ex czy może obnizyć alimenty? 25.01.11, 11:29
          A znasz taki przypadek ? Jestem rozgoryczona bo ex dostał ode mnie wszystko co chciał - rozwód bez orzekania o winie i alimenty w takiej wysokości jak chciał. Ale teraz widzę ze była to strategia pt. zgadzam się na wszystko byle dostać szybko i bezboleśnie rozwód, nie ma znaczenia na jaką kwotę się zgadzam bo za chwilę alimenty się obniży.
          Uważam że to nieuczciwe postępowanie. Wyrok rozwodowy nie jest prawomocny, czy jeszcze coś można zrobić ?
    • altz Re: Drugie dziecko ex czy może obnizyć alimenty? 25.01.11, 12:06
      Można wnosić o zmianę.
      Nie znam osobiście ani jednego przypadku obniżenia wysokości alimentów, ale może jeszcze mało widziałem? Za to znam wiele spraw o podwyższenie kwoty alimentów, gdzie sąd przeważnie się przychylał, choćby o 10 zł w kiepskiej sytuacji "bankomatu".
      Odwołasz się od rozwodu i co wtedy? Będzie rozwód jeszcze raz? Nie opłaca się.
      Teraz zawsze możesz mówić, że przecież ojciec dziecka się zgodził na taką wysokość, jak jest, widział, że go jest stać. Ma trudniejszą pozycję do negowania.
      Można też zawsze wnieść o podwyższenie alimentów.
      Trudno powiedzieć, jak jest w tym przypadku, czy to jest kwota 500 zł czy 3000?
      • mamamalegomisia Re: Drugie dziecko ex czy może obnizyć alimenty? 26.01.11, 13:18
        Kwota uchodzi za dużą ale ex nie zarabia mało - ok. 12 000 miesięcznie. Ja zarabiam mniej ale też dużo powyżej średniej krajowej i też dużo do dziecka dokładam więc żyje na przyzwoitym poziomie. Czy należy mu to odebrać bo tatuś w trakcie trwania małżeństwa zrobił sobie nowe dziecko ? Dodam że w analogicznej sytuacji nie przyszłoby mi do głowy żeby żądać zwiększenia alimentów od eksa używając argumentu że mam drugie dziecko na utrzymaniu.
        • glasscraft Re: Drugie dziecko ex czy może obnizyć alimenty? 26.01.11, 13:29
          W "analogicznej" sytuacji, czyli gdybys miala drugie dziecko z kims innym, eks nie mialby zadnego obowiazku lozenia na to dziecko, wiec Twoje deklaracje jakos nie maja sie do niczego chyba... smile
          • mamamalegomisia Re: Drugie dziecko ex czy może obnizyć alimenty? 26.01.11, 14:56
            Dokładnie tak więc nie widzę powodu dla którego ja miałabym łożyć - pośrednio- na jego nowe dziecko zwiększając swój wkład finansowy w utrzymanie naszego (mojego i ex) dziecka o kwotę, którą on "zabrał" z alimentów.
            • glasscraft Re: Drugie dziecko ex czy może obnizyć alimenty? 26.01.11, 15:09
              Nie lozysz na jego dziecko tylko dlatego, ze on moze byc zmuszony zmienjszyc alimenty na wasze dziecko, tak samo musialabys swoj udzial w utrzymywaniu zwiekszyc, gdyby wyladowal na wozku inwalidzkim i nie mial jak placic.

              Bez wzgledu na to jak Ci sie ta sytuacja podoba (i jak mozna ja ocenic z moralnego punktu widzenia), facet ma prawo wyprodukowac sobie tyle dzieci, ile chce i z tyloma partnerkami, ile chce. I ma obowiazek lozyc na nie w taki sam sposob... bez wzgledu na to, czy mamom tych dzieci bedzie sie to podobalo, czy nie. Bo ani "Twoje" dziecko ani "jej" nie jest lepsze ani gorsze...
              • mamamalegomisia Re: Drugie dziecko ex czy może obnizyć alimenty? 26.01.11, 21:41
                tak samo musialabys swoj udzial w utrzymywaniu zwiekszyc, gdyby wyladowal na wozku inwalidzkim i nie mial jak placic.

                Ale to inna sytuacja bo inwalidztwa się nie wybiera. Choć - z drugiej strony - sama jestem osobą niepełnosprawną a pracuję ciężko na cały etat podpierając się nosem i nigdy nie przyszło mi do głowy, aby z tego powodu mniej łożyć na dziecko czy żądać większego udziału eksa. A chorobę mam z gatunku tych - jak fachowo mówią lekarze- bardzo obniżających jakość życia więc lekko nie jest sad
          • tully.makker Nie zrozumialas biedactwo 27.01.11, 10:27
            W "analogicznej" sytuacji, czyli gdybys miala drugie dziecko z kims innym, eks
            > nie mialby zadnego obowiazku lozenia na to dziecko, wiec Twoje deklaracje jakos
            > nie maja sie do niczego chyba... smile


            majac drugie dziecko ONA moglaby lozyc mniej na dziecko z pierwszego malzestwa, wiec moglaby oczekiwac, ze tatus uzupelni dziure w budzecie. Upps, nie moglaby, bo zwiekszone koszty nowego dziecka dotycza tylko tatusiow, zapomnialam, matka ma budzet z gumy, jak wiadomo.
            • glasscraft Re: Nie zrozumialas biedactwo 27.01.11, 11:20
              Nie przypominam sobie, zebysmy takie byly zakumane, zebys mnie per biedactwo tykala. I zeby wszystko bylo jasne, biedactwo, to zrozumialam dobrze (i nie tylko ja), co autorka miala na mysli. Wiec sie odbiedactwuj ode mnie....
        • tricolour Rzecz warta przemyślenia... 26.01.11, 13:56
          ... dlaczego dbasz o swoje dziecko jak tylko możesz, natomiast o dzieciach swego exa wyrażasz się pogardliwie "zrobił sobie nowe dziecko".

          Dla faceta nie jest ważne czy dziecko rodzi mu kobieta, z która kiedyś był związany, czy kobieta obecnie kochana. Dla faceta jego dzieci sa tak samo ważne i to jest podstawowy powód, by ograniczyć alimenty na jedno dziecko, gdy pojawia się rodzeństwo. Ograniczyć szczególnie wtedy gdyby wysokie alimenty przeszkadzały w jednakowej stopie życiowej rodzeństwa. Nie ma żadnego powodu, by dzieci żyły na róznej stopie tylko dlatego, że rodzice się rozwiedli.

          "Dodam że w analogicznej sytuacji nie przyszłoby mi do głowy żeby żądać zwiększenia alimentów od eksa używając argumentu że mam drugie dziecko na utrzymaniu" - prawidłowo, bo alimenty na drugie dziecko ma płacic ojciec tego dziecka, a nie jakiś obcy facet.
          • mamamalegomisia Re: Rzecz warta przemyślenia... 26.01.11, 15:03
            "Dodam że w analogicznej sytuacji nie przyszłoby mi do głowy żeby żądać zwiększ
            > enia alimentów od eksa używając argumentu że mam drugie dziecko na utrzymaniu"
            > - prawidłowo, bo alimenty na drugie dziecko ma płacic ojciec tego dziecka, a ni
            > e jakiś obcy facet.

            właśnie już napisałam w poście powyżej - dlaczego ja mam posrednio płacić na nowe dziecko eksa skoro powinna je alimentowac jego matka ? Sąd ustalił koszty utrzymania dziecka na poziomie kwoty x, ustalając jaki udział ponosi każde z rodziców. Jeśli udział exa zostanie obniżony a koszty utrzymania nadal wynoszą x (a nawet powiększyły się ale nie jestem drobiazgowa), kto powinien dopłacić brakującą kwotę ? Ja ? Z jakiej racji mam ponosić odpowiedzialność za prokreacyjne decyzje tamtej pary ?
            • tricolour Ja nie mam zamiaru się spierać... 26.01.11, 15:51
              ... gdy nie ma w istocie o co, bo żaden wniosek o obniżenie alimentów jeszcze nie wpłynął.

              "kto powinien dopłacić brakującą kwotę ? Ja ?". Przede wszystkim konieczne będzie przekonstrouwanie budżetu ponieważ ilośc pieniędzy uległa zmianie (nowa partnerka exa) oraz wzrosła ilość dzieci. Może sie okazać, że ilośc pieniędzy wystarczy i nic nie trtzeba będzie zmieniać, ale może sie okazać, że na każdą osobę przypadnie mniej pieniędzy. Także na Ciebie.
              • mamamalegomisia Re: Ja nie mam zamiaru się spierać... 26.01.11, 19:06
                To może ex przekonstruowałby swój budżet zamiast sięgać do mojego ?
                Co do pieniędzy na mnie - może wyraziłam się niejasno ale alimenty zasądzone są tylko na dziecko. Nie ma więc mowy o pieniądzach przypadających na mnie
                • tricolour Bardzo dobry pomysł... 26.01.11, 19:28
                  ... i mąż konstruuje swój budzet zakładający nie zarobki w wysokości 12000zł tylko tylko takie jak Twoje. Bo jakby na to nie patrzeć - ma tyle samo rąk co Ty, głowę tez taką samą, parę oczu i uszu. Kończąc dyskusje chce tylko powiedziec, że łatwo się zagląda do cudzej kieszeni gdy tam leży co miesiąc pięć krajowych średnich netto.

                  Dziś leżą i daj Boże, by leżały całymi latami. A wystarczy choroba i koniec alimentów... warto także pamiętac o tym.
                  • mamamalegomisia Re: Bardzo dobry pomysł... 26.01.11, 23:24
                    Dlaczego, przecież rodzic powinien ponosić wkład w utrzymanie dziecka stosownie do swoich umiejętności i możliwości zarobkowych. Skoro ja będąc osobą niepełnosprawną chowam do kieszeni zwolnienia lekarskie i idę do pracy gdzie pracuję ponad siły, aby zapewnić dziecku godne życie, dlaczego ex będąc zdrowy ma zakładać budżet poniżej swoich możliwości zarobkowych ?
                    Doskonale wiem co to choroba, takze "dzięki" eksowi który w chorobie zostawił mnie z malutkim dzieckiem żeby szukać nowych możliwości. I wiem że być może nie zawsze będę mogła tyrać jak teraz - gdybym była zdrowa i wiedziała że zawsze zarobię przynajmniej tyle co teraz lub więcej, kwestia alimentów nie byłaby dla mnie istotna.
          • mamamalegomisia Re: Rzecz warta przemyślenia... 26.01.11, 15:21
            Ograniczyć szczególnie wtedy gdyby wysokie alimenty przeszkadzały w jednakowej stopie życiowej rodzeństwa. Nie ma żadnego powodu, by dzieci żyły na róznej stopie tylko dlatego, że rodzice się rozwiedli.

            Ale dlaczego wyrównywanie stóp życiowych ma się odbywać moim kosztem ? Ja zasuwam od rana do nocy kosztem zdrowia a partnerka mojego ex pracuje na pół gwizdka. Oczywiste że ja zarabiam więcej. Oczywiste że stopa życiowa rodziny którą ja tworzyłam z eksem była wyższa niż rodziny którą tworzy z nową partnerką. Moim zdaniem skoro zdecydował się na związek z kobietą która nie zarabia powinien wziąć to na klatę i pomyśleć jak dorobić a nie kombinować jak utrzymać nową rodzinę kosztem mnie i naszego dziecka.
            Zgodnie z orzecznictwem rozwód (i założenie nowej rodziny) nie powinien pogarszać sytuacji dziecka.
            • z_mazur Re: Rzecz warta przemyślenia... 26.01.11, 17:01
              Nie do końca tak wygląda orzecznictwo.

              Sądy podzielają tezę, że gdy w rodzinie pojawia się nowy jej członek wiąże się to z obniżeniem standardu życia pozostałych członków rodziny. Twoje dziecko będzie miało rodzeństwo czyli rodzinę i naturalną konsekwencją tego jest obniżenie puli wydatków na nie.

              Oczywiście jeśli kwota alimentów jest nieduża, to kolejne dziecko raczej nie spowoduje jej obniżenia. Jednak jeśli w znacznym stopniu przekracza średnie koszty utrzymania, to sąd może skłonić się do ich obniżenia.

              Orzecznictwo sądów zmierza ostatnio w kierunku pewnej dobrowolności w kwestii łożenia na dziecko. Alimenty mają zapewnić pewne zdroworozsądkowe minimum, większa kwota nakładów powinna wynikać z własnej woli rodzica. Jak dziecko jest w pełnej rodzinie, to nikt rodzica nie rozlicza z tego, że mimo wysokich dochodów, nie kupuje dziecku tego czy owego, pod warunkiem, że chodzi syte, ubrane i czyste. Dlaczego więc rozwód miałby zmieniać tą sytuację?
    • tricolour A w kwestii formalnej... 26.01.11, 16:18
      ... jak najbardziej można wnieśc o zmniejszenie alimentów na skutek pogorszenia sytuacji materialnej zobowiązanego, a urodzenie dziecka do takich sytuacji się zalicza. Tyle litera prawa.

      Wyrok zależec będzie od zgromadzonego matriału.

      PS. Fakt, że drugie dziecko było w drodze nic nie wnosi do zasądzania alimentów, bo liczą się tylko dzieci narodzone.
      • altz Re: A w kwestii formalnej... 26.01.11, 17:31
        Głupia gadka.
        Zamiast się cieszyć, że dziecko będzie miało rodzeństwo, to wymyślasz jakiś problem psychologiczny. Powiem mocniej, rodzeństwo powinno mieć podobne możliwości, albo chociaż jednakowo mądrych rodziców smile
        I co z tego, że będzie miało 5 par super butów za miast 6? Dobrze by było, gdyby dzieci się poznały, razem przebywały, a jak będą więksi to się módl, żeby nikt nie powtórzył Twoich dylematów.
        • mamamalegomisia Re: A w kwestii formalnej... 26.01.11, 19:01
          O aspekcie psychologicznym nie dyskutujemy w tym wątku. Nie mam nic przeciwko temu aby tamto dziecko miało takie same możliwości jak moje - ale od zapewnienia mu tego są rodzice i nie powinni robić tego cudzym kosztem. Gdyby ex związał się z bardziej zaradną życiowo osobą starczyłoby mu na wszystko i nie musiałby nic odbierać pierwszemu dziecku aby nowa rodzina mogła się utrzymać. Podążając tym tropem - powinnam związać się z nierobem, mieć z nim dziecko a następnie kombinować jak załatać dziurę w budżecie kosztem eksa - wnosząc o zmniejszenie alimentów ode mnie a zwiększenie od niego bo wszak sytuacja materialna mi się pogorszyła. I nie chodzi o to czy dziecko ma 6 czy 5 par butów ale o to, że jeśli alimenty będą mniejsze, nie pojedzie na wakacje, nie zaprosi kolegów na urodziny, nie będzie nas stać na założenie plomby w zębie itp. Jak mam mu to wytłumaczyc ?
          • tricolour To ile jest tych alimentów... 26.01.11, 19:29
            ... że nagle zabraknie na wakcje?

            Trzy stówy?
          • glasscraft Re: A w kwestii formalnej... 26.01.11, 19:47
            Wybacz - rozumiem, ze obawiasz sie o sytuacje materialna swoja i dziecka, ale to z kim sie zwiazuje Twoj eks i czy jest to kompletna lamaga zyciowa, czy osoba zaradna zyciowo, nie jest Twoja sprawa. To Twoj byly maz ma obowiazek utrzymywac wasze wspolne dziecko, a nie jego nowa zona/partnerka.
          • niutka Re: A w kwestii formalnej... 26.01.11, 19:52
            Najpierw cos chcialam odpisac twojemu przedmowcy ale po przeczytaniu twojego postu troszke sie zbulwersowalam... Sama pisalas, ze masz niemale alimenty i ty tez dobrze zarabiasz... A tu nagle wyjezdzasz z tekstami, ze "że jeśli alimenty będą mniejsze, nie pojedzie na wakacje, nie zaprosi kolegów na urodziny, nie będzie nas stać na założenie plomby w zębie itp." Nie przesadzajmy... (chyba ze kazde wakacje spedzacie w tzw. cieplych krajach). Ja zarabiam ponizej sredniej krajowej, alimenty mam (ale nieadekwatnie male do zarobkow ex) ale chlopcy co roku wyjezdzaja na oboz i ja z nimi tez wyjezdzam przynajmniej na tydzien, koledzy moga przychodzic kiedy tylko chca (a wynajmujemy mieszkanie - ex mieszka w swoim wlasnym) i kupe kasy wydaje na dermatologa.
            • lolita1985 Re: A w kwestii formalnej... 26.01.11, 20:07
              JAK JA NIE TRAWIĘ TAKICH KOBIET!! WYBACZCIE DUŻĄ LITERĘ ALE AŻ SIĘ KRZYCZEĆ CHCE!! AUTORKA WĄTKU NIE WSPOMINA NIC O KONTAKTACH OJCA Z DZIECKIEM TYLKO: KASA, KASA, KASA!!! TYPOWA MATKA POLKA...PISZĘ TO CHOĆ SAMA JESTEM MATKĄ ... KOBIETO ZAMIAST PIENIĘDZMI ZAINTERESUJ SIĘ TYM ŻEBY NP. DZIECKO POJECHAŁO Z OJCEM NA WAKACJE CZY WEEKEND (JEŻELI JUŻ NIE ZROBIŁAŚ MU WODY Z MÓZGU POD TYTUŁEM, ŻE TATA BEE BO MA NOWĄ KOBIETĘ I BĘDZIE NOWY DZIDZIUŚ TO DZIECIAK SIĘ PEWNIE BARDZIEJ UCIESZY NIŻ Z KOLEJNEJ PARY BUTÓW! ).
              CHCESZ CZY NIE JEŻELI EKS WYSTĄPI O OBNIŻENIE ALIMENTÓW (NAWET TYCH Z DOBROWOLNEJ UGODY) TO MA DO TEGO ŚWIĘTE PRAWO!! I SZCZERZE WYJĄTKOWO ALE MAM NADZIEJĘ, ŻE SĄD SIĘ PRZYCHYLI DO TEGO...
              • altz Re: A w kwestii formalnej... 26.01.11, 20:28
                Nic dodać, nic ująć.
                Obowiązkiem rodziców jet stworzyć takie warunki, żeby rodzeństwo się dobrze znało.
                Facet zarabia dość, żeby zapewnić warunki obu dzieciom.
                Poczułem nić sympatii do gościa, swoje przeżył, może teraz jest mu łatwiej?
                Bo pieniądze są ważne, ale nie najważniejsze, ważne jest, że ktoś nas kocha i szanuje.
                • garden_party Re: A w kwestii formalnej... 26.01.11, 21:57
                  altz napisał:
                  > Poczułem nić sympatii do gościa, swoje przeżył, może teraz jest mu łatwiej?

                  Pozbył się żony i dziecka - jasne, że jest mu łatwiej. Brzydzi mnie taka 'męska solidarność' uncertain

                  > Bo pieniądze są ważne, ale nie najważniejsze, ważne jest, że ktoś nas kocha i s
                  > zanuje.

                  Typowo męskie podejście. Dzieci miłością się żywią, przy czy nawet te miłość ma zapewnić matka bo tatuś się nie kwapi smile
                  • altz Re: A w kwestii formalnej... 27.01.11, 09:33
                    > Pozbył się żony i dziecka - jasne, że jest mu łatwiej. Brzydzi mnie taka 'męska
                    > solidarność' uncertain

                    Niech Cię brzydzi. smile Twój problem.
                    Trudno jest wytrzymać z kimś, kto stawia pieniądze na pierwszym miejscu.
                    Odbija się to też na dziecku, które ma prawo do widzenia

                    > Typowo męskie podejście. Dzieci miłością się żywią, przy czy nawet te miłość ma
                    > zapewnić matka bo tatuś się nie kwapi smile
                    Facet płaci i już tego nie zmanipulujesz. wink
                    A obowiązkiem matki/opiekuna jest zapewnić taką atmosferę i warunków, żeby drugi rodzic mógł się spotykać z dzieckiem. Obowiązkiem ojca jest spotykać się z dzieckiem, jeśli ma możliwości, a tutaj ma. Nawet za cenę lekceważenia awantur.

                    Chciałbym tu usłyszeć wersję ojca, ale pewno się nie da.
                    • garden_party Re: A w kwestii formalnej... 27.01.11, 10:03
                      altz napisał:
                      > Trudno jest wytrzymać z kimś, kto stawia pieniądze na pierwszym miejscu.
                      > Odbija się to też na dziecku, które ma prawo do widzenia

                      Jasne - lepiej solidaryzować się z tatusiem olewającym syna. To się przecież wcale na dziecku nie odbija smile

                      > Facet płaci i już tego nie zmanipulujesz. wink

                      Drugie wcielenie Tauczyńskiego? Facet płaci to już nic nie musi robić? Żałosne!
                      • altz Re: A w kwestii formalnej... 27.01.11, 10:14
                        > Jasne - lepiej solidaryzować się z tatusiem olewającym syna. To się przecież wc
                        > ale na dziecku nie odbija smile
                        Nie zrozumiałaś? Napisałem, że przy takiej agresji matki trudno utrzymywać normalne kontakty. Ale to już praca dla obojga. Opieka naprzemienna tutaj by uzdrowiła sytuację.

                        > > Facet płaci i już tego nie zmanipulujesz. wink
                        > Drugie wcielenie Tauczyńskiego? Facet płaci to już nic nie musi robić? Żałosne!
                        Musi coś innego, oboje muszą, o tym napisałem. Masz problem, bo starasz się manipulować, na całe szczęście nieudolnie.
                        • garden_party Re: A w kwestii formalnej... 27.01.11, 10:16
                          altz napisał:
                          > Nie zrozumiałaś? Napisałem, że przy takiej agresji matki trudno utrzymywać norm
                          > alne kontakty. Ale to już praca dla obojga. Opieka naprzemienna tutaj by uzdrow
                          > iła sytuację.

                          Nie zrozumiałeś? Tatuś nie ma ochoty na zajmowanie się dzieckiem. Uważa, że to jego prawo a nie obowiązek. Tak więc proponowanie opieki naprzemiennej jako leku jest co najmniej bezsensowna.
                          • altz Re: A w kwestii formalnej... 27.01.11, 10:35
                            A skąd to wiesz? Tylko od żony?
                            Nie wierzę, że ojciec nie chce kontaktów z jednym dzieckiem, a chce tylko z drugim.
                            To jest małe dziecko, przedszkolak, a nie trudny przypadek 15-latka.
                            Problem jest zdecydowanie głębszy.
                            • garden_party Re: A w kwestii formalnej... 27.01.11, 10:39
                              altz napisał:
                              > A skąd to wiesz? Tylko od żony?
                              > Nie wierzę, że ojciec nie chce kontaktów z jednym dzieckiem, a chce tylko z drugim.

                              No tak - nie zapominajmy, że kobieta zawsze kłamie smile Nie zniżę się do Twojego poziomu z szukaniem Twoich problemów z kobietami smile
                              • altz Re: A w kwestii formalnej... 27.01.11, 10:51
                                Tak uważasz? Kobieta zawsze kłamie?
                                Ciekawe, bo ja tego nie powiedziałem.
                                Jesteś manipulantką, ale i tak Ci poważnie odpowiem.

                                Moja kłamała, fakt. Mam na to dowody. Ale nie wszystkie kłamią.
                                A co do tej sprawy, to jestem pewien, że jest bardziej skomplikowana, niż się wydaje.
                                Mediator by się przydał.
                                A pieniądze i konflikty, kłopoty z porozumieniem, żale itd. to jeden i ten sam problem, nie da się rozwiązać tylko pojedynczego problemu. Żal, bo w innym kraju sąd by zmusił rodziców do wspólnych ustaleń i jakiegoś współistnienia razem czy osobno, a w Polsce ojciec dostał czas na oglądanie dziecka, jak małpy w zoo i sąd jest zadowolony, a wszyscy mają do siebie pretensje. sad
              • niutka Re: A w kwestii formalnej... 26.01.11, 20:32
                Ale to chyba nie do mnie?
                • lolita1985 Re: A w kwestii formalnej... 26.01.11, 20:46
                  To było do mamamalegomisia jeżeli chodzi o mnie...
              • mamamalegomisia Re: A w kwestii formalnej... 26.01.11, 21:36
                Wątek nie jest o kontaktach. Dlaczego zakładasz że je utrudniam ? Ojciec ma ustalone kontakty a że z nich nie korzysta- jego sprawa. Na początku próbowałam interweniować ale wyjechał na mnie z awanturą że to jego prawo a nie obowiązek. I jak nie chce to nie musi z prawa korzystać a ja mam obowiązek w tym czasie zająć się dzieckiem. Wakacje, weekendy ? Wybacz - gdybym ja nie zorganizowała dziecku wyjazdów nie pojechałoby nigdzie. Tata nie miał i nie ma na to czasu bo zarówno w trakcie małżeństwa (które właściwie nadal trwa) jak i teraz jest zajęty swoją kobietą. Nie pomagały prośby ani grozby.
                Co do butów - aktualnie na zimę moje dziecko ma 2 pary. To tak dużo ?
                • tully.makker I co LYSO wam teraz mescy szowinisci? 27.01.11, 10:29
                  Ojciec ma ust
                  > alone kontakty a że z nich nie korzysta- jego sprawa. Na początku próbowałam in
                  > terweniować ale wyjechał na mnie z awanturą że to jego prawo a nie obowiązek. I
                  > jak nie chce to nie musi z prawa korzystać a ja mam obowiązek w tym czasie zaj
                  > ąć się dzieckiem. Wakacje, weekendy ? Wybacz - gdybym ja nie zorganizowała dzie
                  > cku wyjazdów nie pojechałoby nigdzie. Tata nie miał i nie ma na to czasu bo zar
                  > ówno w trakcie małżeństwa (które właściwie nadal trwa) jak i teraz jest zajęty
                  > swoją kobietą.

                  Wlasciwie nie trzeba komentowac.
                  • garden_party Re: I co LYSO wam teraz mescy szowinisci? 27.01.11, 11:01
                    tully.makker napisała:
                    Re: I co LYSO wam teraz mescy szowinisci?

                    Pewnie, że nie łyso bo jak już ty pewien mizogin napisał - matka na pewno kłamie smile
              • garden_party Re: A w kwestii formalnej... 26.01.11, 22:18
                lolita1985 napisała:
                > JAK JA NIE TRAWIĘ TAKICH KOBIET!!

                A co sądzić o kobiecie, która zamiast spokojnie zapytać wylewa a priori wiadro pomyj i źle życzy drugiej kobiecie i jej dziecku?
                • lolita1985 Re: A w kwestii formalnej... 27.01.11, 06:59
                  Po pierwsze nikomu źle nie życzę a po drugie zauważono jak ja się wyraziłam (nazwałam po imieniu to co połowa osób, które się wypowiedziały się w tym temacie pomyślało...) a czemu nikt nie zauważył jak założycielka wątku wyraża się o nowej partnerce byłego męża i ich dziecku...?! Gdyby ktoś spojrzał na to z boku i bez emocjonalnie to od razu nasuwa się:
                  kobieta nie uporała się jeszcze z odejściem męża (rozwodem) obojętnie jaki to mąż był jest wściekła, że śmiał założyć nową rodzinę... i mimo, że jeszcze nawet nie złożył wniosku o zmniejszenie alimentów to ona już rozpacza i pomstuje eksa... i moim zdaniem to jest chore...Prawda jest niestety taka, że jeśli facet płacił tej kobiecie alimenty a teraz ma nowe dziecko to też jest zobowiązany łożyć na nie i tyle więc i w teorii i w praktyce ma możliwość zmniejszenia alimentów czy skorzysta z tego nie wiem...póki co to jest tylko gdybanie i pomstowanie na eksa....
                  • garden_party Re: A w kwestii formalnej... 27.01.11, 08:57
                    lolita1985 napisała:
                    > Po pierwsze nikomu źle nie życzę

                    No tak - bo obniżenie alimentów matce po rozwodzie to wręcz nobilitacja. Każdej należy tego życzyć smile

                    > Gdyby ktoś spojrzał na to z boku i bez emocjonalnie to od razu nasuwa się:

                    Ty spojrzałaś bez emocji?? No nie rozśmieszaj mnie! Konkursowo plułaś jadem KRZYCZĄC. Zamiast gdybać trzeba było ZAPYTAĆ. Tak robią kulturalni ludzie zamiast obrzucać kogoś błotem.

                    Pomyliłaś się diametralnie. Odrobina przyzwoitości podsuwałaby przeprosiny dla autorki.
                    • altz Re: A w kwestii formalnej... 27.01.11, 09:43
                      Garden, zapomnij o swoich kłopotach, bo Ty też jeszcze się nie rozliczyłaś ze swoimi emocjami. Niczyja to nie jest wina, że jesteś wściekła na jakiegoś faceta.
                      Lolita dobrze napisała, że pani jest emocjonalnie związana z mężem, ma pretensje o wszystko. To prawda i nie da się tego przykryć jakimiś Twoimi emocjonalnymi pyskówkami.

                      A, że się mąż rozmnaża? Takie prawo każdego człowieka.
                      Albowiem zostało powiedziane "Idźcie i rozmnażajcie się!" wink
                      Mąż może się połamać w wypadku, stracić pracę, zbankrutować, umrzeć; przy tym nowe dziecko, to nie jest największy problem.
                      • garden_party Re: A w kwestii formalnej... 27.01.11, 10:06
                        altz napisał:
                        > Garden, zapomnij o swoich kłopotach, bo Ty też jeszcze się nie rozliczyłaś ze s
                        > woimi emocjami. Niczyja to nie jest wina, że jesteś wściekła na jakiegoś faceta

                        Dziękuję za pseudo psychoanalizę ale kompletnie spudłowałeś smile

                        > Lolita dobrze napisała, że pani jest emocjonalnie związana z mężem, ma pretensj
                        > e o wszystko. To prawda i nie da się tego przykryć jakimiś Twoimi emocjonalnymi
                        > pyskówkami.

                        Autorka wątku ma prawo mieć pretensje i nic nikomu do tego. Wylewanie błota za coś co nie miało miejsca (utrudnianie kontaktów) to nie moja 'emocjonalna pyskówka' tylko fałszywe oskarżenie rzucone przez Lolitę.

                        Fałszywych oskarżeń nie należy rzucać nigdy i nigdzie.
                        • altz Re: A w kwestii formalnej... 27.01.11, 10:31
                          > Autorka wątku ma prawo mieć pretensje i nic nikomu do tego. Wylewanie błota za
                          > coś co nie miało miejsca (utrudnianie kontaktów) to nie moja 'emocjonalna pyskó
                          > wka' tylko fałszywe oskarżenie rzucone przez Lolitę.

                          Utrudnia kontakty dziecku przez swoje zachowanie, nawet jeśli tego nie mówi.
                          Znam takie przypadki, gdy mama organizowała ciekawe zajęcia dzieciom, miała pretensje, bolała ją głowa itd., gdy dziecko chciało iść do ojca.
                          Nie wiem, jak jest tutaj, ale mam w d... czy się rodzice obrażą, Twoje emocje też mnie niewiele obchodzą, w tej sprawie, gdy chodzi o dziecko. Prawdy się nie dowiemy, jak jest. Być może Lolita powiedziała za ostro, może nie. Dla mnie tutaj przy małym dziecku rodzic jest tylko dodatkiem do dziecka i nie zamierzam go głaskać.

                          Jaka rada dla mamy?
                          1) Zapomnieć na chwilę o sobie, pomyśleć o dziecku.
                          2) Zadzwonić do ojca dziecka umówić się na konkretny termin.
                          3) Wytłumaczyć ojcu dziecka, że nie chodzi o naciski i o zmuszenie do powrotu.
                          3) Przywieźć ojcu dziecko.
                          Jeśli jest to za trudne, to negocjować przez osoby trzecie, choćby mediatora. Może w ten sposób da się jakoś poprawić życie dziecku i to będzie ten pierwszy krok? Ja w to bardzo wierzę.
                          • garden_party Re: A w kwestii formalnej... 27.01.11, 10:42
                            altz napisał:
                            > Utrudnia kontakty dziecku przez swoje zachowanie, nawet jeśli tego nie mówi.

                            No tak - bo kobieta z definicji utrudnia kontakty smile

                            Ciężko się rozmawia na takim poziomi mizoginii smile Jak dla mnie EOT.
                            • altz Re: A w kwestii formalnej... 27.01.11, 11:28
                              > No tak - bo kobieta z definicji utrudnia kontakty smile
                              Znowu manipulacja, to chyba nawyk? wink

                              Napisałem, że może utrudniać obserwując rozdrażnienie, żal i agresję tej pani.
                              Sam do niej żalu nie mam, ale zauważam problem.

                              > Jak dla mnie EOT.
                              Dla mnie też koniec dyskusji z Tobą, bo nie starasz się zrozumieć, czy coś podpowiedzieć, a tylko manipulujesz. Gadaj do lustra! smile
                        • lolita1985 Re: A w kwestii formalnej... 27.01.11, 20:05
                          > Autorka wątku ma prawo mieć pretensje i nic nikomu do tego. Wylewanie błota za
                          > coś co nie miało miejsca (utrudnianie kontaktów) to nie moja 'emocjonalna pyskó
                          > wka' tylko fałszywe oskarżenie rzucone przez Lolitę.
                          >
                          > Fałszywych oskarżeń nie należy rzucać nigdy i nigdzie.


                          I TERAZ BĘDĘ KRZYCZEĆ W SWOJEJ OBRONIE :! A w którym miejscu ja napisałam, że utrudnia kontakty?!?! Może mi garden odpowiesz?!

                          ZACYTUJĘ KAWAŁKI SWOICH WYPOWIEDZI ALE MOŻE PISZĘ JUŻ I SAMA NIE WIEM CO..GARDEN UŚWIADOM MNIE!
                          KOBIETO ZAMIAST PIENIĘDZMI ZAINTERESUJ SIĘ TYM ŻEBY NP. DZIECKO POJECHAŁO Z OJCEM NA WAKACJE CZY WEEKEND (JEŻELI JUŻ NIE ZROBIŁAŚ MU WODY Z MÓZGU POD TYTUŁEM, ŻE TATA BEE BO MA NOWĄ KOBIETĘ I BĘDZIE NOWY DZIDZIUŚ TO DZIECIAK SIĘ PEWNIE BARDZIEJ UCIESZY NIŻ Z KOLEJNEJ PARY BUTÓW!

                          I PODKREŚLAM, ŻE :i mimo, że jeszcze nawet nie złożył wniosku o zmniejszenie alimentów to ona już rozpacza i pomstuje eksa...teraz ma nowe dziecko to też jest zobowiązany łożyć na nie i tyle więc i w teorii i w praktyce ma możliwość zmniejszenia alimentów czy skorzysta z tego nie wiem

                          W którym miejscu okarżyłam autorkę wątku, że utrudnia kontakty?! Ja tylko napisałam, żeby zwróciła bardziej uwagę na relacje dziecko-ojciec niż na kasę!
                          PROSZĘ CZYTAĆ ZE ZROZUMIENIEM (EWENTUALNIE NAUCZYĆ SIĘ TEJ TRUDNEJ SZTUKI) !
                          POZDRAWIAM wink :p
                          • ekscytujacemaleliterki Re: A w kwestii formalnej... 27.01.11, 22:00
                            A ja bardzo Cię jeszcze raz proszę o nie używanie caps lock'a.
                          • garden_party Re: A w kwestii formalnej... 28.01.11, 14:35
                            Czy potrafisz pisać normalnie a nie się na kogoś wydzierać? Chyba nie uncertain
                  • ekscytujacemaleliterki Re: A w kwestii formalnej... 27.01.11, 11:06
                    Skoro po imieniu nazywasz rzeczy to umówmy się, że używanie określenia nowa partnerka, nazywaniem rzeczy po imieniu nie jest.
                    Bo autorka wątku JESZCZE jest żoną, znaczy się nowa partnerka to KOCHANKA jest. I to będzie po imieniu.

                    A facet to miał obowiązek wynikający z zawarcia związku małżeńskiego z autorką wątku...obowiązek owy w nosie miał, zatem może obowiązek łożenia na nowe dziecko też powinnien, he?


                    ps. z łaski swojej nie używaj więcej caps lock'a, proszę.
                    • lolita1985 Re: A w kwestii formalnej... 27.01.11, 22:22
                      ...Wyrok rozwodowy nieprawomocny. Kwotę alimentów ustaliliśmy w porozumieniu, rozwód był bez orzekania o winie... czyli sprawa rozwodowa już się odbyła... przynajmniej ja tak rozumiem...a to że nieprawomocny to już kwestia tylko taka, że przysługuje im jeszcze ewentualna apelacja od wyroku czyli możliwość odwołania się... z tego co było napisane to wynika, że nikt apelacji nie złożył...czyli są po rozwodzie.... może się mylę to proszę o konkretną podstawę praną ( to się do-edukuję tongue_out ).
                      Przepraszam za capsa...
                      ps. dzieci nowe czy stare nie są winne temu, że rodzicom nie wyszło... idąc takim tokiem rozumowania to obojętnie czy on czy ona powinni być skazani na dozgonną samotność i broń Panie Boże absolutny zakaz prokreacji (bo tylko abstynencja seksualna daje 100% pewności, że nie spłodzi się kolejnego potomka)... no coments...
                      • altz Re: A w kwestii formalnej... 27.01.11, 22:35
                        Rodzice powinni być poddani obowiązkowej sterylizacji na prośbę forum. wink
                      • ekscytujacemaleliterki Re: A w kwestii formalnej... 28.01.11, 10:52
                        Postawa prawna jest taka, że się owy wyrok jeszcze nie uprawomocnił...znaczy jeszcze mogą nie być po rozwodzie bo a nóż widelec któreś jednak się odwoła. Było nie było 21dni to szmat czasu.

                        A wiesz, że Ty masz racje. Normalnie się zgadzam. Mamusia czy tatuś co to o "starym dziecku" zapomina bo zrobił sobie "nowe" pas cnoty powinien zakupić, buhahahaha.

                        A jakby Ci to powiedzieć? Mhhh, w przypadku mamymałegomisia to tatuś się przyłożył do tego mocno, żeby im nie wyszło. Może mamamałegomisia również ( nie wiem, o ewentualnej swojej winnie w rozpadzie związku nie pisała) ale to nie zwalnia obojga rodziców od wychowania i utrzymania dziecka.
                      • garden_party Re: A w kwestii formalnej... 28.01.11, 14:28
                        lolita1985 napisała:
                        > ps. dzieci nowe czy stare nie są winne temu, że rodzicom nie wyszło... idąc tak
                        > im tokiem rozumowania to obojętnie czy on czy ona powinni być skazani na dozgon
                        > ną samotność i broń Panie Boże absolutny zakaz prokreacji (bo tylko abstynencja
                        > seksualna daje 100% pewności, że nie spłodzi się kolejnego potomka)... no come
                        > nts...

                        Oczywiście, że tak! Inteligentny człowiek myśli zanim zdecyduje się na kolejne dziecko. I jeżeli go nie stać to mówi NIE. A patologia strzela sobie drużynę piłkarską smile
                        • altz Re: A w kwestii formalnej... 28.01.11, 14:37
                          > Oczywiście, że tak! Inteligentny człowiek myśli zanim zdecyduje się na k
                          > olejne dziecko. I jeżeli go nie stać to mówi NIE. A patologia strzela sobie dru
                          > żynę piłkarską smile

                          Tego pana stać i tak się go czepiają.
                          Jak wszyscy będą tak długo myśleć, to emerytura będzie w wieku 80 lat i będziemy mieć po 500 zł na emeryturze, bo nie będzie kto miał na nas pracować.
                          Zdajesz sobie sprawę, że rodziny wielodzietne utrzymują pozostałych, małodzietnych, a dzieci w dorosłym życiu w dużej mierze wykonują najgorsze i najmniej płatne prace?
                          • garden_party Re: A w kwestii formalnej... 28.01.11, 14:41
                            Napisałeś takie bzdury, że aż nie chce się komentować uncertain
                            • altz Re: A w kwestii formalnej... 28.01.11, 15:24
                              Dziękuję za uznanie! smile
              • kasiamasia Re: A w kwestii formalnej... By lolita1985 28.01.11, 04:39
                By lolita1985
                obniżenie alimentów
                lolita1985 04.02.09, 20:59 zarchiwizowany
                doradźcie mi jak wystąpić o obniżenie alimentów. Mój mąż płaci alimenty na 2
                dzieci z poprzedniego małżeństwa 600 zł (płaci je regularnie). Teraz i ja
                jestem w ciąży i będę chciała iść na urlop wychowawczy. Czy możemy starać się
                o obniżenie alimentów? Dodam, że mąż zarabia najniższą krajową tj. 850 zł a
                teraz 950 zł ( bo podwyższyli ją). Jego eks ma też nową rodzinę i kolejne
                dziecko. Jej konkubent pracuje i zarabia ok 1600 zł Doradźcie nam coś


                lolita1985 napisała:
                > JAK JA NIE TRAWIĘ TAKICH KOBIET!! WYBACZCIE DUŻĄ LITERĘ ALE AŻ SIĘ KRZYCZEĆ CHC
                > E!! AUTORKA WĄTKU NIE WSPOMINA NIC O KONTAKTACH OJCA Z DZIECKIEM TYLKO: KASA, K
                > ASA, KASA!!! TYPOWA MATKA POLKA...PISZĘ TO CHOĆ SAMA JESTEM MATKĄ ... KOBIETO Z
                > AMIAST PIENIĘDZMI ZAINTERESUJ SIĘ TYM ŻEBY NP. DZIECKO POJECHAŁO Z OJCEM NA WAK
                > ACJE CZY WEEKEND (JEŻELI JUŻ NIE ZROBIŁAŚ MU WODY Z MÓZGU POD TYTUŁEM, ŻE TATA
                > BEE BO MA NOWĄ KOBIETĘ I BĘDZIE NOWY DZIDZIUŚ TO DZIECIAK SIĘ PEWNIE BARDZIEJ U
                > CIESZY NIŻ Z KOLEJNEJ PARY BUTÓW! ).
                > CHCESZ CZY NIE JEŻELI EKS WYSTĄPI O OBNIŻENIE ALIMENTÓW (NAWET TYCH Z DOBROWOLN
                > EJ UGODY) TO MA DO TEGO ŚWIĘTE PRAWO!! I SZCZERZE WYJĄTKOWO ALE MAM NADZIEJĘ, Ż
                > E SĄD SIĘ PRZYCHYLI DO TEGO...
                • altz Re: A w kwestii formalnej... By lolita1985 28.01.11, 06:49
                  Dobrze, że podałaś ten wątek, widać że facet płacił uczciwie, pomimo tego, że sąd idiotycznie przyznał 71% pensji (zostawiając 250 zł na życie!) za alimenty wychodząc z założenia, że facet powinien chyba ukraść, jak w dawnym PGRze, albo "dorobić" jak policjanci na Ukrainie.
                  Lolita utrzymywała faceta i nie robiła o to afery.
                  To tyle mojej interpretacji, ale pewno nie o takie wnioski chodziło? big_grin
                • lolita1985 Re: A w kwestii formalnej... By lolita1985 28.01.11, 07:19
                  Ooo jak miło, że ktoś wyciągnął stare śmieci tongue_out przykro mi ale sytuacja nie aktualna...wink ich "kochana mamusia" popadła w alkoholizm i dzieci są u nas wink! Życie jest przewrotne...tym bardziej, że na chwilę obecną wychowuję 3 dzieci i oboje mamy dobrze płatne prace (jakoś się udałosmile ). Biologiczna matka dzieci od pół roku nawet nie zadzwoniła do dzieci...
                  p.s. wątek nie miał być o mnie ... pytanie padło: czy nowe dziecko es może być powodem obniżenia alimentów i odpowiedź brzmi tak! Proszę poczytać KRiO
                  • stary-ogier Re: A w kwestii formalnej... By lolita1985 28.01.11, 08:04
                    Bardzo się cieszę, że się udało.
                    Żeby była moja się chciała rozpić :-\
                    Też bym miał dużą rodzinę w domu.
                • garden_party Re: A w kwestii formalnej... By lolita1985 28.01.11, 14:30
                  Czyli jak widać Lolita agituje we własnej sprawie smile Jestem ciekawa czy tak samo entuzjastycznie będzie podchodzić jak znajdzie się na miejscu autorki wątku - łatwo zabrać 'cudzemu' dziecku.
                  • altz Re: A w kwestii formalnej... By lolita1985 28.01.11, 14:40
                    Zajmuje się dziećmi partnera, jestem pewien, że z sercem. Nie wybrzydza, nie kombinuje, nie chwaliła się sama, a tylko wywołana do tablicy.
                    Jaki chcesz jeszcze dowód?
            • mamamalegomisia Re: A w kwestii formalnej... 26.01.11, 23:36
              Ja też wynajmuję mieszkanie - w Warszawie to koszt 1800 zł i to cena okazyjna w tej lokalizacji, za takie mieszkanie (dziecko ma własny pokój). Razem z opłatami wychodzi ponad 2000. Do tego inne koszty - jak chociażby samochód bez którego nie byłabym w stanie odwozic dziecka do przedszkola i dojeżdżać do pracy ani poruszać się swobodnie, przedszkole, opiekunka, leki które muszę stale przyjmować + inne konieczne wydatki- i okazuje się że aby odłożyć na wakacje czy inne przyjemności lub wydatki extra jak dentysta nawet teraz trzeba zaciskać pasa. Gdy pieniędzy będzie mniej, po prostu nie będzie to możliwe.
              • tautschinsky Re: A w kwestii formalnej... 26.01.11, 23:56
                mamamalegomisia napisała:

                > Ja też wynajmuję mieszkanie - w Warszawie to koszt 1800 zł i to cena okazyjna w
                > tej lokalizacji, za takie mieszkanie (dziecko ma własny pokój). Razem z opłata
                > mi wychodzi ponad 2000. Do tego inne koszty - jak chociażby samochód bez któreg
                > o nie byłabym w stanie odwozic dziecka do przedszkola i dojeżdżać do pracy ani
                > poruszać się swobodnie, przedszkole, opiekunka, leki które muszę stale przyjmow
                > ać + inne konieczne wydatki- i okazuje się że aby odłożyć na wakacje czy inne p
                > rzyjemności



                To proste - żyjesz ponad stan. Nie masz obowiązku mieszkania w Warszawie a już na pewno nie w jakiejś bardzo dobrej okolicy. Samochód
                dobra rzecz, jeśli kogoś na niego stać - ciebie najwyraźniej nie lub prawie nie. Zwyczajnie musisz zacisnąć pasa a nie mimo takich a nie innych wydatków i własnych zarobków fundować sobie wakacje. Ty natomiast zamiast ograniczyć swoje nabrzmiałe wydatki trzęsiesz się ze złości, że ojciec dziecka może chcieć ograniczyć płacone dotąd alimenty NA DZIECKO. Z wydatków, które tutaj przedstawiałaś wnoszę, że lwią część tych alimentów przeznaczasz na SWOJE życie, z którego w jakiejś psiej części korzysta osoba na które są płacone alimenty (dziecko).

                Jeśli nie umiesz oszczędzać, zacznij się uczyć tej sztuki. Zajrzyj na najbardziej chyba żenujące forum na gazecie.pl o nazwie "Oszczędzamy". forum.gazeta.pl/forum/f,20012,Oszczedzamy_.html
                Tobie najwyraźniej potrzebne są dobre rady jak żyć ZA MNIEJ.
                Ludziom sytuacja materialna zmienia się, trzeba albo oszczędniej żyć
                albo zacząć więcej zarabiać. Dziecko to nie zakładnik kobiecego dobrobytu big_grin
                • altz Re: A w kwestii formalnej... 27.01.11, 08:16
                  Trudno cokolwiek mówić na ten temat, bo mamamalegomisia nam dozuje wiadomości.
                  Ale ja nie wierzę, że ojciec płaci tylko 500 zł na dziecko przy jego zarobkach, a to i tak byłby cały koszt mieszkania przypadający na dziecko (1/4 całości).
                  Jeśli dziecko ma specjalne potrzeby, typu przewlekła choroba, stała opieka itd., czego nie życzę, to wtedy jest inna rozmowa.
                  Współczuję, bo to jest ból być zostawionym, ale jednocześnie bardzo zazdroszczę, bo ja nie miałem takiego szczęścia zostania z dzieckiem. Inseminacja zakończona i won z domu! Dlatego trudno mi współczuć osobie, która ma wszystko.
                • ekscytujacemaleliterki Re: A w kwestii formalnej... 27.01.11, 11:13
                  Tauczyński,
                  pasjami wielbię Cię czytać....dobre dowcipy serwujesz big_grin.

                  Ty mi powiedz co zrobi ojciec dziecka, jeśli mamamalegomisia wyprowadzi się do Pcimia Dolnego i zacznie dziecko furmanką wozić do koła gospodyń wiejskich ( do przedszkola nie będzie mogła, gdyż w Pcimiu takiego nie ma), he?

                  Tatuś walnie na najbliższą komendę i złoży zawiadomienie, że dziecko mu uprowadziła big_grin
                  • alinawk Re: A w kwestii formalnej... 28.01.11, 10:33
                    > Ty mi powiedz co zrobi ojciec dziecka, jeśli mamamalegomisia wyprowadzi się do
                    > Pcimia Dolnego i zacznie dziecko furmanką wozić do koła gospodyń wiejskich ( do

                    Furmanką??? Kobieto, ty wiesz, ile taki koń kosztuje, a jego utrzymanie??? To by dopiero był luksus. Mamamałegomisia powinnna na piechotę zasuwać. a jak niepełnosprawna to niech w domu siedzi tongue_out.
              • niutka Re: A w kwestii formalnej... 27.01.11, 20:09
                W takim badz razie przepraszam... Zwlaszcza jest mi glupio po Twoich pozniejszych postach, iz jestes niepelnosprawna.
        • alinawk Re: A w kwestii formalnej... 27.01.11, 13:11
          > Głupia gadka.
          > Zamiast się cieszyć, że dziecko będzie miało rodzeństwo,

          Nie, no padłam smile Rozumiem, altz, że ty się ucieszysz, jak ci małżonka (partnerka) zakomunikuje, że właśnie cię zdradziła z X-em i wasze dziecko będzie miało rodzeństwo?
          • altz Re: A w kwestii formalnej... 27.01.11, 20:25
            Rozpad nastąpił, więc w czym pomoże smutek.
            Nauczyłem się takiego podejścia od kobiety.
            Ja już po rozwodzie, ale bym się ucieszył, gdyby zaszła w ciążę, najlepiej od razu pięcioraczki! big_grin
            Szczerze jej tego życzę. smile
            Na pewno bym przywiózł dzieci do swojego rodzeństwa.
    • kamelia17 proponuję APELACJĘ od wyroku!!!! 26.01.11, 21:55
      Nowy fakt: nowe dziecko exa to bardzo często dowód do orzeczenia o winie!!!
      Jeżeli chesz więcej informacji pisz do mnie na priv'a.
      • glasscraft Re: proponuję APELACJĘ od wyroku!!!! 26.01.11, 22:01
        Rece i nogi opadaja...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja