czy to jakieś fatum?

25.01.11, 11:36
Czy myślicie, że ktoś, kto wychował się w rozbitej rodzinie ma mniejsze szanse na ułożenie sobie życia?
Moja mama wychowała się bez ojca (widziała go może dwa razy w życiu), ja wychowałam się bez ojca (poznałam go, gdy miałam 4 czy 5 lat i nie mogłam pojąc, dlaczego moja mama chce, żebym przytulała się do jakiegoś obcego faceta), mój syn wychowuje się bez ojca, chociaż sytuacja jest trochę lepsza, bo mieszkaliśmy z jego ojcem do drugiego roku życia i teraz też się widują), czy to fatum czy wpływ nieprawidłowego modelu rodziny, którego doświadczyłam w dzieciństwie, modelu bez mężczyzn, bo nie było w moim otoczeniu dosłownie żadnego? Naprawdę się starałam wybrać właściwego partnera życiowego, przezwyciężyłam (a może tak tylko mi się wydawało) w sobie wszystkie kompleksy, wszystkie problemy, z którymi boryka się dziewczyna niekochana przez ojca. Pomimo tego się nie udało. Teraz jestem w nowym związku, mój obecny jest kompletnym przeciwieństwem eksa, ale prawda jest taka, że w głębi ducha jestem przekonana, że znów się nie uda.
    • altz Re: czy to jakieś fatum? 25.01.11, 11:55
      Tak to już jest, że to się ciągnie za rodziną. Tak samo alkoholizm, przemoc, bezrobocie, bezradność. Niektóre panie tak mają, że chcą, żeby były jakiekolwiek spodnie w domu i same na siebie sprowadzają biedę, bo lgną do nich nieodpowiedni partnerzy. A za odpowiednim chłopem czy babą trzeba trochę pochodzić i wykazać jakąś aktywność, również w siebie zainwestować.
      Nie mówię o Tobie konkretnie, tylko o moich nieporadnych obserwacjach różnych związków.
      Może jednak się uda? Trzeba się nastawiać pozytywnie i na zawsze, bo inaczej to jest taki związek na próbę, który się rozpadnie z powodu błahostki.
      • lejla81 Re: czy to jakieś fatum? 25.01.11, 12:19
        Nie chodzi o posiadanie jakiegokolwiek mężczyzny, takiego myślenia nie reprezentowała moja mama, która nigdy się z nikim po moim ojcu nie związała (a może powinna?) Nie chodzi o przyciąganie określonego typu mężczyzn, bo mój eks jest zupełnie inny niż mój ojciec i zupełnie inna była przyczyna rozpadu związku mojego i moich rodziców. Sama już nie wiem, o co chodzi, bo staram się wierzyć w to, że nie "każdy facet to świnia".
    • naliterem Re: czy to jakieś fatum? 25.01.11, 12:14
      To nie fatum tylko przyswojony model rodziny.

      Mój mąż wychowywał się bez ojca i najzwyczajniej w świecie nie miał bladego pojęcia co znaczy małżeństwo tj. związek mężczyzny z kobietą. Że tę kobietę trzeba kochać i cenić i że trzeba z siebie dawać a nie tylko brać jak dziecko.
      Natomiast miał wzorzec kochania dzieci i to akurat przyswoił.

      Ja odwrotnie - wychowywałam się w środowisku gdzie rozwodów po prostu nie było. Dla mnie rodzina oznaczała jakąś nierozerwalną całość.

      Ja w sumie nie bardzo wiem jak mam teraz wychowywać synów, to jest mój największy kłopot.
      • lejla81 Re: czy to jakieś fatum? 25.01.11, 12:26
        Mam ten sam problem - jak wychować syna? Całe moje życie toczyło się wśród kobiet i w sumie to ja chyba mało znam mężczyzn.
        Mój eks wychował się w pełnej rodzinie - nieco dominująca matka, kochany tata (sama wciąż bardzo lubię swojego byłego teścia), trzech synów - każdy zupełnie inny. Mój eks jest taką górą psychologicznych problemów, że wydaje mi się, że nigdy z nikim się na poważnie nie zwiąże, po prostu nie potrafi!
        Mam też taką przyjaciółkę pochodzącą z kochającej się, pełnej rodziny. Ma podobny problem, jak mój eks - 30 lat na karku, ostatni poważny związek w wieku 17 lat. Łączy ich jedna rzecz - są środkowi z trojga rodzeństwa, czy to nie ciekawe?
        • altz Re: czy to jakieś fatum? 25.01.11, 12:32
          Jak wychowywać? Kochać i wymagać stosownie do możliwości.
          Faktycznie jest problem, że pewno na ryby nie pojedziesz, samochodu nie rozkręcisz, nie pójdziesz na mecz. Ale może jest jakiś wujek w rodzinie, gdzie mógłby syn przeżywać męskie przygody? wink
          • naliterem Re: czy to jakieś fatum? 25.01.11, 12:52
            To nie chodzi o te ryby itd. bo mąż im te "męskie" rozrywki zapewnia, mają również duży kontakt z ogólnie pojętą techniką.
            To chodzi o przyswojenie właściwego, nieegoistycznego modelu życia z kobietą. Modelu uwzględniającego traktowanie kobiety zgodnie z jej płcią a nie jak drugiego chłopa smile
            Jak dziecko ma traktować pełną rodzinę jako wartość samą w sobie, skoro widzi, że jego rodzice (w domyśle autorytety - przynajmniej w wieku 7 lat) tego nie robią.
    • xciekawax Re: czy to jakieś fatum? 25.01.11, 16:11
      < ale prawda jest taka, że w głębi ducha jestem przekonana, że znów się nie uda.

      I tu moze jest Twoj problem. Wychowujac sie w srodowisku bez mezczyzny, podswiadomie go nie chcesz, albo nie potrzebujesz. Oni to czuja. Lub ty podswiadomie tak robisz aby 1) wybrac nieodpowiedniego dla siebie partnera, lub 2) zeby sie nie udalo.

      Ja pochodze z "calej" rodziny , i dla mnie malzenstwo, rodzina to priorytet. Dlatego tak ciezko przezylam ten glupi rozwod. Moj ex wychowal sie niby w pelnej rodzinie (rodzice jego rozwiedli sie gdy byl mlodym chlopcem ale z nimi nie mieszkal), ale byly tam zdrady, klamstwa, matki naduzywanie alkoholu, itd... Ex idealizuje swojego ojca ktory juz dlugo nie zyje, a demonizuje swoja matke, brak szacunku itd..., A jego matka jak mi wkoncu powiedziala co jej maz wtedy robil, to mi oczy wyszly. Tez byl klamca, psychopata.

      Niestety, w glowie exa malzenstwo jest czyms innym niz dla mnie.
Pełna wersja