naliterem
26.01.11, 11:19
Od dłuższego czasu czytam dzieciom przed snem Mikołajka. Przygód dużo to i czytania dużo.
Lektura zamierzchła więc pozbawiona poprawności politycznej. Tata wygraża Mikołajkowi klapsem, M. mówi że ucieknie z domu i się zabije itd.
Ale polecam wam ją ze względu na obficie przedstawiany wizerunek małżeństwa rodziców. Muszę przyznać, że nawet cenzuruję niektóre historie bo kłótnie rodziców w obecności Mikołajka (i jego zabawne komentarze do nich, komentarze dziecka nie rozumiejącego właściwych intencji dorosłych) nie przechodzą mi przez gardło. Te komentarze o stosunku do babci/teściowej, mama wyprowadzająca się z domu podczas jakiejś awantury, no i ta mama ciągle przesiadująca w kuchni a ojciec z nosem w gazecie….
Od czasu do czasu wszystko jest jednak osłodzone tym że tata przytula mamę a mama się uśmiecha, a Mikołajek jest wtedy szczęśliwy.
I tak sobie myślę (w kontekście tych dyskusji o braku szczęścia w małżeństwie co prowadzi do rozwodów)- przecież ludzie nie dogadywali się od zawsze, a jednak jakoś ze sobą żyli.
Czy szczęście własne jest takie ważne, czy nie mogą wystarczyć te chwilowe radości które spotykają nas w życiu, rozjaśniając jego szarość.