Grzywna za utrudnianie kontaktów

27.01.11, 00:18
Czy mieliście okazję uczestniczyć w rozprawie dot. wniosku o ukaranie grzywną matki, która nie zezwala ojcu na kontakty z dzieckiem także w wyznaczonych przez sąd terminach?
Czy sąd brał pod uwagę Waszą motywację - tj. obawę przed demoralizującym wpływem ojca, lęki i agresję dziecka po sptkaniach z ojcem.
    • altz Re: Grzywna za utrudnianie kontaktów 27.01.11, 06:00
      Ja znam tylko pojedyncze takie przypadki, za rzadko sądy stosują takie kary.
      A lęki były u dzieci, dzieci się bały, że mama się będzie złościć, gdy się będą dobrze bawić, albo mamę zaczynała mocno boleć głowa, była rozdrażniona i dzieci rezygnowały ze swojego prawa widzenia ojca. Smutne.
      Jeśli masz faktycznie udokumentowane powody do obaw, to działaj.
      Jeśli nie, to może warto pójść na jakąś terapię?
      To, że dziecko ma termin na widzenie rodzica jest podłe i bardzo źle o Was świadczy.
      • i.rys Re: Grzywna za utrudnianie kontaktów 27.01.11, 14:13
        Gdybym nie miała uzasadnionych obaw co do odpowiedzialności ojca to nie wnosiłabym o ponowne uregulowanie jego kontaktów z dzieckiem. W mojej ocenie moim obowiązkiem jest również ochrona dziecka przed rodzicem, który stanowi realne zagrożenie dla jego zdrowia psychicznego i fizycznego. Nie chcę by moje dziecko było bohaterem brukowców w stylu: "... a gdzie była mata gdy ojciec..."

        Terapia - istotnie była konieczna by wyzwolić się z poczucia winy, że miałam odwagę na samone macierzyństwo w społeczeństwie, które wywiera presję na trwanie kobiety w "rodzinie" i zrozumieć z kim mam do czynienia.

        Czy to podłe? Podlejsze jest pozwalanie by dziecko żyło w cieniu psychopatycznego ojca i patrzyło jak ojciec niszczy jego mamę i innych ludzi.
        • altz Re: Grzywna za utrudnianie kontaktów 27.01.11, 15:31
          Zupełnie Cię nie rozumiem.
          Jeśli ojciec jest zagrożeniem dla dziecka, to się go pozbawia praw całkowicie, albo ustala się spotkania wyłącznie w towarzystwie kuratora.
          Nie rozwiązań połowicznych.

          W innych przypadkach możesz sobie nie życzyć kontaktów z byłym partnerem (którego sama wybrałaś!), ale dziecko ma prawo widywać ojca i to jest Twój obowiązek, zapewnić takie możliwości niekoniecznie w domu dziecka.

          Ile ja już słyszałem, że ojciec jest psychopatą i temu podobne. Kobiety to nadużywają i sam nie wiem, czy w to wierzyć, czy nie. Czy on się tak nagle zmienił?
    • tully.makker Re: Grzywna za utrudnianie kontaktów 27.01.11, 10:31
      Niestety, znam sytuacje kiedy sad regularnie co roku karal matke grzywna za to, ze utrudniala kontakty poprzez wyjazd z dziecmi na 2 tygodniowy wakacje w lato.
      • altz Re: Grzywna za utrudnianie kontaktów 27.01.11, 10:41
        W czasie, który był uzgodniony na wspólny wyjazd dzieci z ojcem?
        Też znam taki przypadek.
        • tully.makker Re: Grzywna za utrudnianie kontaktów 27.01.11, 10:57
          Nie, w zwiazku z tym, ze ojciec stracil jeden z wyznaczonych co drugich weekendow.

          Kiedy sie czyta takie rzeczy, to naprawde trudno miec pozytywny stosunek do dawcow spermy.
          • altz Re: Grzywna za utrudnianie kontaktów 27.01.11, 11:10
            > Nie, w zwiazku z tym, ze ojciec stracil jeden z wyznaczonych co drugich weekend
            > ow.
            Widzisz, to były inne przypadki. W moim tak było, że ojciec miał ustalone wspólne wakacje, matka w tym czasie wzięła dzieci pojechała nic nie mówiąc ojcu. Dla mnie to jest wina małego rozumku matki i zgodnie z art. 111 KRiO powinno się jej odebrać opiekę i przekazać ojcu.

            Natomiast w Twoim przypadku, jeśli matka zachowuje się poprawnie, to ojciec nie powinien robić halo, tylko się dogadać na inny weekend, ale matka powinna wcześniej o tym porozmawiać. Też by można było pociągnąć ojca za brak współpracy.

            A swoją drogą ustalone godziny to już jest patologia.

            Sądy rodzinne są za miękkie, mają dobre przepisy i narzędzia do zmuszenia stron. Gdybym to ja tam był, to by wióry leciały po obu stronach. Rodzice by się dogadywali choćby z tego powodu, że by się bali kary.
            • tully.makker Re: Grzywna za utrudnianie kontaktów 27.01.11, 11:56
              Natomiast w Twoim przypadku, jeśli matka zachowuje się poprawnie, to ojciec nie
              > powinien robić halo, tylko się dogadać na inny weekend, ale matka powinna wcze
              > śniej o tym porozmawiać. Też by można było pociągnąć ojca za brak współpracy.

              Kazdy normalny czlowiek by sie tak zachowal, ale nie kazdy jest normalny. Zeby bylo smieszniej, matka zawiadomila ojca poleconym o planach wyjazdu i zaproponowala inna date. Niestty, niektorym ojcom nie chodzi o dobro dzieci. Tylko o wlasne prawa.
              • altz Re: Grzywna za utrudnianie kontaktów 27.01.11, 12:08
                Niestty, niektorym ojcom nie chodzi o dobro dzieci. Tylko o wl
                > asne prawa.
                Niektórym rodzicom, niekoniecznie tylko ojcom. Takich kobiet jest więcej, bo mają większe możliwości, a nie dlatego, że są gorsze czy lepsze.

                A dlaczego tak jest? Przez pychę! Rodzicom się wydaje, że są ważniejsi niż dzieci.
                Myślenie: "Ja mam prawo, więc niech się wszyscy dopasują do tego." bez troski o dziecko.
                Gdyby był sędzia z jajami, to za każdą taką sytuacją dałby karę z 500 zł, to by drugiej takiej sytuacji nie było. Przepisy są, wystarczy tylko stosować.
                • tully.makker Re: Grzywna za utrudnianie kontaktów 27.01.11, 12:35
                  Alz, niestey, musze sie z toba nie zgodzic. Nie przypadkiem ojcowie zalozyli Stowarzyszenie Obrony Praw Ojca, a nie stowarzyszenie obrony praw dziecka. Nie wszyscy oczywiscie maja takie podejscie, ale niestety, nie ejst to znaczaca mniejszosci.

                  Oto co znajduje sie na stronie SOPO Lodz w zakladca, jakze trafnej Porady dla Alimneciarza:

                  Od momentu kiedy żona wystąpiła do Sądu o alimenty od Ciebie, stała się Twoim najgroźniejszym przeciwnikiem! To Ona zapoczątkowała proces, na którego końcu możesz znaleźć się za kratami więzienia!!!

                  1. Rób wszystko aby płacić alimenty w terminie (najlepiej kilka dni przed). Jeśli otrzymujesz pensję po terminie płacenia alimentów, wnieś do Sądu o zmianę terminu płatności (wniosek dostępny w SOPO).
                  2. Jeśli straciłeś pracę wnieś natychmiast do Sądu o zmniejszenie alimentów (wniosek dostępny w SOPO).
                  3. Zbyt drogie prezenty dla dziecka działają na Twoją niekorzyść.
                  4. Przechowuj potwierdzenia wpłat alimentów (najlepiej przekazem pocztowym (z tyłu przekazu napisz na odcinkach: Twoim i żony "alimenty za miesiąc..., rok..."). Jeśli dajesz żonie pieniądze do ręki, niech za każdym razem podpisuje oświadczenie otrzymania alimentów.
                  5. Nie wstydź się mówić o tym że płacisz alimenty -to nie wstyd!
                  6. Pamiętaj, że obowiązek płacenia alimentów może spoczywać na Tobie nawet przez dwadzieścia parę lat -naucz się z tym żyć! -jeśli jesteś zagubiony, przyjdź -pomożemy Ci znowu uwierzyć w siebie.


                  naprawde nie wstyd ci, jako mezczyznie, gdy to czytasz. Bo mi wstyd, jako czlowiekowi.
                  • ajeje Re: Grzywna za utrudnianie kontaktów 27.01.11, 14:14
                    A mi było wstyd, jako człowiekowi, czytać uzasadnienie sądu na podniesienie alimentów na dziecko, które w skrócie mówiło „ponieważ to głównie ojciec ponosił zwiększone koszty choroby dziecka, więc ojca stać na wyższe alimenty, w związku z czym te wyższe alimenty się zasądza”. Dziecko w momencie ogłaszania wyroku było już zdrowe, a ojciec na tych lekarzy, terapie i specjalne obuwie brał pożyczki. Jeśli odruch serca rodzica w takim momencie można wykorzystać, to tym bardziej mogą być wykorzystane „nierozsądnie” kupione prezenty.

                    A tak przy okazji, wytłuściłaś jeszcze punkt o tym płacenie aliemtnów to nie wstyd, Ty uważasz że to wstyd? Bo według mnie tylko ich niepłacenie to wstyd.
                    • tully.makker Re: Grzywna za utrudnianie kontaktów 27.01.11, 15:00
                      wytłuściłaś jeszcze punkt o tym płacenie aliemtnów to nie ws
                      > tyd, Ty uważasz że to wstyd?

                      Nie uwazam, ze hanba jest, ze w 21 wieku takie rzeczy SOPO czuje sie w obowiazku uswiadamiac ojcom.
                      • ajeje Re: Grzywna za utrudnianie kontaktów 27.01.11, 15:20
                        Hańbą jest to że pozwala się niektórym na niewywiązywanie się ze swoich obowiązków a odium „alimenciarza” kładzie się na każdym ojcu nie żyjącym z matką dzieci (do tego stopnia, ze mój znajomy gdy powiedział że nie płaci alimentów po rozwodzie, nie zdołał nawet dokończyć że dzieci zostały z nim, a został zbluzgany przez wszystkie obecne przy rozmowie kobiety a na drugi dzień „poklepany po pleckach” przez obecnych wtedy mężczyzn). Hańbą jest to że uogólnianie i wrzucanie wszystkich do jednego wora tak samo łączy kobiety które naprawdę mają z ojcami dzieci „pod górkę” z cwaniarami które wykorzystują dzieci jako argument w rozgrywkach, jak i określanie „alimenciarzem” i tego który płaci, martwi się, stara wychowywać, być w życiu dziecka, tak samo jak tego który zapomniał i nawet o utrzymaniu nie pamięta...
                        Hańbą jest to że nie traktujemy przypadków indywidualnie tylko „jak ja miałam z eksem i synkiem takie przygody to każda inna ma na pewno tak samo”, a efektem tego jest to że normalnym ojcom traktującym swoje ojcostwo poważnie trzeba powiedzieć: „mów że płacisz alimenty, bo jeśli każdy normalny ojciec powie że płaci i że nie jest to 400 złotych to może świat zauważy że nie jesteśmy tylko sknerami skąpiącymi na własne dzieci”
                  • i.rys Re: Grzywna za utrudnianie kontaktów 27.01.11, 14:22
                    Ojciec mojego dziecka na rozprawie o alimenty bez cienia wątpliwości stwierdził, iż będzie mi płacił na dziecko 500zł a pozostałe 500zł musi sobie zatrzymać jako rekompensatę za przyjemności fundowane dziecku podczas dwóch weekendów w miesiącu (w sumie na 4 dni).
                    Sędzia oniemiała i powtórzyła mu jego wypowiedź: czy uważa, że matce na 25 dni w miesiącu powinna wystarczyć kwota 500zł a on zamierza wydać również 500zł podczas 4 dni?? Nie widział w tym braku logiki...

                    Zapomniał jeszcze tylko dodać, że w istocie ulga jaką co miesiąc pobiera wynosi w przliczeniu 680 zł. Dodam, że nie spędza tych czterech dni w hotelu i nic nie inwestuje w dziecko poza posiłkami w domu.
                    • altz Re: Grzywna za utrudnianie kontaktów 27.01.11, 15:23
                      Porady SOPO są słuszne i wcale mnie nie oburzają.
                      Jest tam napisane, że żona jest przeciwnikiem, a nie wrogiem.
                      Jak w grze, bo to bywa taka gra.
                      Kobieta mówi: odszedłeś ode mnie, to cię zniszczę! Nie myśli o dziecku, tylko o sobie. Nie są to wyjątkowe sytuacje.

                      To, że ktoś nie ufa i bierze potwierdzenia, to dobrze, bo przecież płaci. Ale z drugiej strony brak zaufania, to nie jest dobre dla dzieci. Jak Ci ludzie mają się dogadywać później w sprawie dziecka? Gdyby sądy trzymały rękę na pulsie i wydawały zdecydowane wyroki, to takich organizacji by nie było.

                      Ja przeczytałem te porady i się do nich zastosowałem. Gdybym nie miał przelewów i na nich napisane "alimenty dla... za ..." jak poradzono, to bym dostał dopłatę za naiwność, bo mnie pozwała eks o to, że nie płacę. Nie mogę teraz na nią patrzeć, wszystko zepsuła. I g... mnie to obchodzi, że ktoś jej tak poradził. Nawet mnie nie przeprosiła.

                      Kobieta jest uprzywilejowana, jak będzie chciała, to nie pozwoli dziecku spotykać się z ojcem i już, sprawa będzie się ciągnęła a sądy są niefrasobliwe i mają wszystko w nosie, zamiast dowalić karę. Durne państwo, głupi sędziowie, jak tu żyć?

                      i.rys
                      Mąż pobiera ulgę? Nie rozumiem.
                      • tully.makker Re: Grzywna za utrudnianie kontaktów 27.01.11, 15:59
                        Porady SOPO są słuszne i wcale mnie nie oburzają.

                        Dziekuje, ze to powiedziales.
                        • altz Re: Grzywna za utrudnianie kontaktów 27.01.11, 16:23
                          > Dziekuje, ze to powiedziales.
                          Mam nadzieję, że przeczytałaś uzasadnienie i mój przykład?

                          Z tymi prezentami mam tylko wątpliwości, bo z jednej strony faktycznie mogą być podstawą do podwyższenia alimentów, a ojciec będzie zbierał na to długo. Ale ja w ogóle jestem przeciwnikiem drogich prezentów, a dawanie drogich prezentów po to, żeby pokazać, że druga strona nie może sobie na to pozwolić uważam z prostackie. Lepiej wyjechać gdzieś razem, albo tak pomóc dziecku, żeby nie było widać tych pieniędzy.
                      • i.rys Re: Grzywna za utrudnianie kontaktów 28.01.11, 10:28
                        Sprawy o ograniczenie władzy i ustalenie kontaktów w obecności kuratora są w toku. Do ugody nakłoniła mnie Sędzina - to była moja pierwsza wizyta w Sądzie i dałam się zmanipulować hasłami - cyt.:"Pani Mamo, niech Pani zaufa Tacie...". Niestety po czterech weekendach z ojcem dziecko zaczęło zachowywać się tak niepokojąco, że byłam z nią u trzech różnych psychologów. Chciałam Jej pomóc - zrozumieć skąd taka zmiana w zachowaniu, skąd te lęki ale też zyskać obiektywne spojrzenie i uspokoić swoje obawy. Ojcu dziecka kazałam opuścić mój dom gdy mała miała siedem miesięcy - właśnie dlatego, że jest wykazuje cechy osobowości z pogranicza i jest patologicznym kłamcą.
                        Tak - pracuje i odprowadza podatki w Niemczech ma więc prawo do ulgi na dziecko. Niestety te świadczenie jest wyłącznie ulgą dla niego.
                        Pozdr.
                        • altz Re: Grzywna za utrudnianie kontaktów 28.01.11, 10:38
                          Może jednego psychologa trzeba było sobie zostawić? Mówię to bez złośliwości.
                          Dziecko jest w bardzo trudnej sytuacji, ale będzie w jeszcze gorszej, jeśli nie będzie spotykać oboje rodziców.
                          Jeśli są dowody na patologiczne zachowanie ojca, to trzeba działać. Jeśli nie ma, to warto zająć się sobą i swoimi fobiami.
                          Pół Sejmu to patologiczni kłamcy, a jakoś praw rodzicielskich nikt im nie odbiera.
                          • i.rys Re: Grzywna za utrudnianie kontaktów 29.01.11, 11:22
                            Bez obaw - zostawiłamsmile I działam. Sądziłam, że mój wątek doprowadzi do informacji zwrotnej od rodziców, którzy przeszli przez kwestię grzywien w sądzie ale jak widzę toczy się tu jedynie wojenka na argumenty kto jest lepszym w roli rodzica - kobiety czy mężczyźni.
                            Pozdr.
                            • altz Re: Grzywna za utrudnianie kontaktów 29.01.11, 11:43
                              Nie wiem, czy Ci pisałem na ten temat.
                              Bardzo rzadko rodzice są karani, więc jest duża szansa, że będziesz bezkarna.
                              A odebranie opieki za utrudnianie i przekazanie drugiemu, to jak oglądanie UFO, dużo częściej występuje przekazanie bez powodu, ale ze względu na różnice w budowie anatomicznej między rodzicami.
            • olowas1 Re: Grzywna za utrudnianie kontaktów 28.01.11, 11:27
              altz,
              Zgadzam się z Tobą całkowicie. Zapraszam Cię do dyskusji na forum wstroneojca.pl
              Projektujemy rzetelne pismo w sprawie orzeczeń sądów rodzinnych. Wystąpiłem z podobnymn postulatem co Ty (w oparciu o art. 111 i 113 krio).

              Zdumiewa mnie taka waleczna postawa niektórych pań. Jakiś taki jad ocieka. Pierwsze do oceniania, ostatnie do dostrzeżenia w ojcu człowieka. Taka tully.maker (mimo że jej osobista sytuacja nie jest zła, ma na przykład partnera, który jest w porządku człowiekiem) wrzuca wszystkich facetów do jednego wora i uważa, że należałoby ich w ogóle odsunąć od dziecka i dowalić im obowiązek płacenia więcej niż zarabiają (bo przecież matka jest biedna, samotna, skrzywdzona ZAWSZE; a wszyscy ojcowie to S..WIELE - wprawdzie fakty w postaciu jej partnera temu przeczą, ale przecież fakty można pominąć). A już jej interpretacja porad SOPO to naprawdę obraza dla logiki, zacietrzewienie. Jest mi Ciebie żal, zajadła niewiasto. Uważam tak chorobliwy brak empatii i jakiejkolwiek zdolności do obiektywnego spojrzenia za wart terapii.
              Co Ci zrobili faceci, skrzywiona zapiekła w nienawiści istoto?
              Ojciec i matka są takimi samymi rodzicami. Jeśli nie mamy do czynienia z ewidentną patologią będącą podstawą odebrania praw, nie masz nic do oceniania, podburzania matek przeciwko ojcom, potępiania kogokolwiek. Jeśli chcesz docenić postawę swojego obecnego partnera, dostrzeż przyczyny (może nieudolnej) krucjaty ojców przeciwko niesprawiedliwym wyrokom. Potem, zanim napiszesz, chwilę pomyśl. Potem jeszcze raz. A potem najlepiej zrezygnuj z pisania, chwyć za telefon i przeproś swojego byłego, bo na pewno część winy leży po Twojej stronie. A potem się zamknij i spróbuj go przez chwilę posłuchać. Bez przerywania, bez Twoich całkowicie głupich tez i poglądów. Na pewno nie jesteś złym człowiekiem, tylko coś Ci się po prostu pomieszało. Przez chwilę zawieś swoje patologiczne czarno-białe myślenie, zastanów się, co byłoby rzeczywiście fajne dla dziecka. Może nawet wyjdź z jakąś propozycją kontaktów - niestety często mamy nie mają niczego do zaproponowania poza niezgodą na warunki byłego męża.
              A wszystkich zapraszam na nasz blog - staramy się, aby był ciekawy i obiektywny. Wasz udział w tym na pewno pomoże. Pozdrawiam. Olgierd
              • tully.makker Re: Grzywna za utrudnianie kontaktów 28.01.11, 11:45
                Taka tully.maker
                > (mimo że jej osobista sytuacja nie jest zła, ma na przykład partnera, który jes
                > t w porządku człowiekiem) wrzuca wszystkich facetów do jednego wora i uważa, że
                > należałoby ich w ogóle odsunąć od dziecka i dowalić im obowiązek płacenia więc
                > ej niż zarabiają (bo przecież matka jest biedna, samotna, skrzywdzona ZAWSZE; a
                > wszyscy ojcowie to S..WIELE - wprawdzie fakty w postaciu jej partnera temu prz
                > eczą, ale przecież fakty można pominąć).

                Widzisz, ja nie tylko mam partnera, ktory jest swietnym ojcem, mam tez exa, ktory wprawdzie ma rozliczne wady, ale na pewno nie mozna zaliczyc do nich oszczedzanie na dzieciach. Przez lata zaiwestowalam mnostwo czasu i energi w to, by syn mial kontakt z ojcem, zeby ojciec sam nie sprowadzil sie wylacznie do roli bankomatu. Treaz dorosly syn ma do mnie pretensje, ze zmuszalam go do kontaktow z ojcem, ktorych nie chcial.

                Zanim napiszesz cos rownie bezczelnego i odbiegajacego od faktow, to zechciej sie prosze z tymi faktami zapoznac, a jak nnie masz na to czasu, to zachowaj swoje insynuacje dla siebie.

                Natomiast musze przyznac, ze moj partner wyznacza tak wysokie standardy, a i i ex w sumie, mimo wad, tak mocno odbiega na plus od pogladaow sporej czesci wypowiadajacych sie tu panow, ze nie moge sie oprzec zmiesmaczeniu i ich wypowiedziami i i zachowaniem, ktore za tymi wypowiedziami stoi.
                • olowas1 Re: Grzywna za utrudnianie kontaktów 28.01.11, 12:14
                  Droga tully.maker,
                  Prosiłem, żebyś się zastanowiła, zanim napiszesz. Wolisz pisać bez zastanowienia. Twój wybór.

                  Gdzie była jakakolwiek insynuacja? Oceniałem WYŁĄCZNIE Twoje wypowiedzi na forach. One ociekają jadem, nie wobec byłego partnera - wobec WSZYSTKICH ojców w podobnej sytuacji. Z opisu Twojej sytuacji wynika, że działania podejmowałaś zupełnie inne niż rady, których tu udzielasz. I tego właśnie nie rozumiem. Skoro sama tak nie robisz, dlaczego jątrzysz? Skąd ta nienawiść - piszę tylko na podstawie Twoich wypowiedzi, przecież Cię nie znam osobiście - do męskiego rodu (przy wysokich standardach Twojego otoczenia)?

                  Więc znów muszę się zwrócić z prośbą (może pierwszy mój wpis był za długi i dlatego zapomniałaś o niej) - pomyśl chwilę i udziel odpowiedzi na moje pytania, zamiast bezproduktywnie i bezpodstawnie zarzucać mi bezczelność (poza tym jaka bezczelność? Kim Ty jesteś - głową państwa kościelnego czy takim samym forumowiczem jak ja? Nie wolno mi Cię o nic zapytać?). Podkreślam - koncentrując się na pytaniach. Nie na swoich ich (nad)interpretacjach. Potraktuj to jako komplement - zaciekawiła mnie Twoja psychika (przynajmniej ta jej cząstka ujawniana w wypowiedziach). Pozdrawiam. Olgierd
                • altz Re: Grzywna za utrudnianie kontaktów 28.01.11, 12:50
                  > Natomiast musze przyznac, ze moj partner wyznacza tak wysokie standardy, a i i
                  > ex w sumie, mimo wad, tak mocno odbiega na plus od pogladaow sporej czesci wypo
                  > wiadajacych sie tu panow, ze nie moge sie oprzec zmiesmaczeniu i ich wypowiedzi
                  > ami i i zachowaniem, ktore za tymi wypowiedziami stoi.
                  Partner przestanie się zniesmaczać, jak Ci się coś zmieni, choćby z powodu zmian hormonalnych.
                  Ja też bym nigdy nie myślał, że można się obawiać i tak traktować z obawą kobietę, zamiast jej ufać, ale się okazało podczas sprawy, że nie miałem racji i wszystkie chwyty są dozwolone. Po prostu mieszkałem z prostakiem, nie zdając sobie z tego sprawy.
                  Nie życzę tego Twojemu Partnerowi, ale nie przekreślam żadnych wydarzeń znając Twoją zja
                  dliwość. To jest święty człowiek, jestem o tym przekonany, a tacy dostają najbardziej w d...
                  • tully.makker Re: Grzywna za utrudnianie kontaktów 28.01.11, 13:29
                    Po prostu mieszkałem z prostakiem, nie zdając sobie
                    > z tego sprawy.


                    O biedaku. tego prostaka w lokalu mieszkalnym to ci jakis kwaterunek narzucil, czy moze sam sobie wybrales?

                    A o moj zwiazek sie nie martw, pare razy chcialam pognac dziada, ale pacz pan, jakos ni cholery od 10 lat nie chce pojsc, ba, zrobil mi kolejne dziecko.
                    • altz Re: Grzywna za utrudnianie kontaktów 28.01.11, 13:59
                      > O biedaku. tego prostaka w lokalu mieszkalnym to ci jakis kwaterunek narzucil,
                      > czy moze sam sobie wybrales?
                      Sam wybrałem, lubię ją, mimo wszystko, dlatego tak bolą jej zachowania.
                      Zmieniła się pod wpływem forów i takich wpisów, jak Twoje, po prostu niedojrzała i podatna osobowość.
                • olowas1 Re: Grzywna za utrudnianie kontaktów 28.01.11, 13:28
                  >>Natomiast musze przyznac, ze moj partner wyznacza tak wysokie standardy, a i i ex w sumie, mimo wad, tak mocno odbiega na plus od pogladaow sporej czesci wypowiadajacych sie tu panow, ze nie moge sie oprzec zmiesmaczeniu i ich wypowiedziami i i zachowaniem, ktore za tymi wypowiedziami stoi.

                  No to znów konkretne pytanie, tully: Jakież to poglądy, które Cię tak zniesmaczyły, wypowiada spora część wypowiadających się tu panów?
                  O ile nie pomyliłem się w rachubach, w tym wątku wypowiedziało się wraz ze mną 2 (może 3) panów. W tym kontekście pytanie dodatkowe: co w tym wypadku oznacza spora część?
                  Konkretnie, postaraj się przy tym nie opluć. Z góry dziękuję.
                  • tully.makker Re: Grzywna za utrudnianie kontaktów 28.01.11, 14:27
                    Jestes na tym forum od niedawna, ja od jakis 5 - 6 lat. Poczytaj, a pzobaczysz, ile mozna tu znalezc powodow do niesmaku. Obuplciowego oczywiscie, choc w tym akurat watku moje poglady dotycza akurat pewnych mezczyzn.
                    • olowas1 Re: Grzywna za utrudnianie kontaktów 28.01.11, 14:39
                      tully.makker napisała:

                      > Jestes na tym forum od niedawna, ja od jakis 5 - 6 lat. Poczytaj, a pzobaczysz,
                      > ile mozna tu znalezc powodow do niesmaku. Obuplciowego oczywiscie, choc w tym
                      > akurat watku moje poglady dotycza akurat pewnych mezczyzn.
                      >

                      OK, doceniam, bo widzę nieśmiało przebijające pozory obiektywizmu. Brawo.
                      Ale chyba coś jest nie tak z moim formułowaniem myśli, bo zdajesz się nie rozumieć moich pytań. Zatem raz jeszcze:
                      - kogo w tym wątku miałaś na myśli (jest nas tu 3 facetów, na dodatek ich wypowiedzi są dość stonowane)?
                      - jaki aspekt naszych wypowiedzi wywołał w Tobie niesmak?
                      Jeśli możesz, postaraj się nie stosować odpowiedzialności zbiorowej (za wszystkich facetów na wszystkich forach świata) i ogranicz się do moich pytań, po uprzednim namyśle. Nie musi być strasznie głęboki, nie ma co przesadzać, nie syntetyzujemy lekarstwa na raka (a może tak? na raka społecznej korupcji w sprawach rodzinnych?). Jak przejdziemy ten etap i spojrzymy na siebie jak na dwójkę (trójkę, bo altza też w to wliczam) mądrych ludzi, to może podyskutujemy rzeczowo. Na co liczę.... Ale najpierw odpowiedz, proszę.
                      Pozdrawiam. Olgierd
                      • tully.makker Lubisz ponizac kobiety, prawda? 28.01.11, 14:50
                         Nie, w zwiazku z tym, ze ojciec stracil jeden z wyznaczonych co drugich weekendow.

                         Zeby bylo smieszniej, matka zawiadomila ojca poleconym o planach wyjazdu i zaproponowala inna date.

                         na stronie SOPO Lodz w zakladca, jakze trafnej Porady dla Alimneciarza:

                        Od momentu kiedy żona wystąpiła do Sądu o alimenty od Ciebie, stała się Twoim najgroźniejszym przeciwnikiem! To Ona zapoczątkowała proces, na którego końcu możesz znaleźć się za kratami więzienia!!!

                        1. Rób wszystko aby płacić alimenty w terminie (najlepiej kilka dni przed). Jeśli otrzymujesz pensję po terminie płacenia alimentów, wnieś do Sądu o zmianę terminu płatności (wniosek dostępny w SOPO).
                        2. Jeśli straciłeś pracę wnieś natychmiast do Sądu o zmniejszenie alimentów (wniosek dostępny w SOPO).
                        3. Zbyt drogie prezenty dla dziecka działają na Twoją niekorzyść.
                        4. Przechowuj potwierdzenia wpłat alimentów (najlepiej przekazem pocztowym (z tyłu przekazu napisz na odcinkach: Twoim i żony "alimenty za miesiąc..., rok..."). Jeśli dajesz żonie pieniądze do ręki, niech za każdym razem podpisuje oświadczenie otrzymania alimentów.
                        5. Nie wstydź się mówić o tym że płacisz alimenty -to nie wstyd!
                        6. Pamiętaj, że obowiązek płacenia alimentów może spoczywać na Tobie nawet przez dwadzieścia parę lat -naucz się z tym żyć! -jeśli jesteś zagubiony, przyjdź -pomożemy Ci znowu uwierzyć w siebie.


                        i.rys 27.01.11, 14:22 Odpowiedz
                        Ojciec mojego dziecka na rozprawie o alimenty bez cienia wątpliwości stwierdził, iż będzie mi płacił na dziecko 500zł a pozostałe 500zł musi sobie zatrzymać jako rekompensatę za przyjemności fundowane dziecku podczas dwóch weekendów w miesiącu (w sumie na 4 dni).
                        Sędzia oniemiała i powtórzyła mu jego wypowiedź: czy uważa, że matce na 25 dni w miesiącu powinna wystarczyć kwota 500zł a on zamierza wydać również 500zł podczas 4 dni?? Nie widział w tym braku logiki...


                        altz 27.01.11, 15:23 Odpowiedz
                        Porady SOPO są słuszne i wcale mnie nie oburzają.
                        Jest tam napisane, że żona jest przeciwnikiem, a nie wrogiem.
                        Jak w grze, bo to bywa taka gra.
                        Kobieta mówi: odszedłeś ode mnie, to cię zniszczę! Nie myśli o dziecku, tylko o sobie. Nie są to wyjątkowe sytuacje.

                        To, że ktoś nie ufa i bierze potwierdzenia, to dobrze, bo przecież płaci. Ale z drugiej strony brak zaufania, to nie jest dobre dla dzieci. Jak Ci ludzie mają się dogadywać później w sprawie dziecka? Gdyby sądy trzymały rękę na pulsie i wydawały zdecydowane wyroki, to takich organizacji by nie było.

                        Ja przeczytałem te porady i się do nich zastosowałem. Gdybym nie miał przelewów i na nich napisane "alimenty dla... za ..." jak poradzono, to bym dostał dopłatę za naiwność, bo mnie pozwała eks o to, że nie płacę. Nie mogę teraz na nią patrzeć, wszystko zepsuła. I g... mnie to obchodzi, że ktoś jej tak poradził. Nawet mnie nie przeprosiła.

                        Kobieta jest uprzywilejowana, jak będzie chciała, to nie pozwoli dziecku spotykać się z ojcem i już, sprawa będzie się ciągnęła a sądy są niefrasobliwe i mają wszystko w nosie, zamiast dowalić karę. Durne państwo, głupi sędziowie, jak tu żyć?


                        altz 27.01.11, 16:23 Odpowiedz
                         Z tymi prezentami mam tylko wątpliwości, bo z jednej strony faktycznie mogą być podstawą do podwyższenia alimentów, a ojciec będzie zbierał na to długo. Ale ja w ogóle jestem przeciwnikiem drogich prezentów,

                        olowas1 28.01.11, 11:27 Odpowiedz
                        altz,
                        Zgadzam się z Tobą całkowicie. Zapraszam Cię do dyskusji na forum wstroneojca.pl

                        Potem, zanim napiszesz, chwilę pomyśl. Potem jeszcze raz. A potem najlepiej zrezygnuj z pisania, chwyć za telefon i przeproś swojego byłego, bo na pewno część winy leży po Twojej stronie. A potem się zamknij i spróbuj go przez chwilę posłuchać. Bez przerywania, bez Twoich całkowicie głupich tez i poglądów. Na pewno nie jesteś złym człowiekiem, tylko coś Ci się po prostu pomieszało. Przez chwilę zawieś swoje patologiczne czarno-białe myślenie, zastanów się, co byłoby rzeczywiście fajne dla dziecka. Może nawet wyjdź z jakąś propozycją kontaktów - niestety często mamy nie mają niczego do zaproponowania poza niezgodą na warunki byłego męża.
                        A wszystkich zapraszam na nasz blog - staramy się, aby był ciekawy i obiektywny. Wasz udział w tym na pewno pomoże. Pozdrawiam. Olgierd


                        Partner przestanie się zniesmaczać, jak Ci się coś zmieni, choćby z powodu zmian hormonalnych.
                        Nie życzę tego Twojemu Partnerowi, ale nie przekreślam żadnych wydarzeń znając Twoją zja
                        dliwość. To jest święty człowiek, jestem o tym przekonany, a tacy dostają najbardziej w d...

                        Ale chyba coś jest nie tak z moim formułowaniem myśli, bo zdajesz się nie rozumieć moich pytań. Zatem raz jeszcze:
                        - kogo w tym wątku miałaś na myśli (jest nas tu 3 facetów, na dodatek ich wypowiedzi są dość stonowane)?
                        - jaki aspekt naszych wypowiedzi wywołał w Tobie niesmak?
                        • olowas1 Re: Lubisz ponizac kobiety, prawda? 28.01.11, 15:53
                          To było do mnie? Bo nie wiem. załączyłaś szereg cytatów, bez związku z moimi pytaniami.

                          Ale jeśli do mnie, odpowiadam. Nie lubię poniżać kobiet i nie robię tego.
                          Nadal niecierpliwie czekam na odpowiedź na moje pytania. Z góry dzięx.
                          Pozdrawiam. Olgierd
              • garden_party Re: Grzywna za utrudnianie kontaktów 28.01.11, 15:10
                olowas1 napisał:
                > A wszystkich zapraszam na nasz blog - staramy się, aby był ciekawy i obiektywny

                Błahahaha smile Może i się staracie, ale kompletnie wam nie wychodzi - ani jedno, ani drugie smile
                • olowas1 Re: Grzywna za utrudnianie kontaktów 28.01.11, 15:56
                  garden_party napisała:

                  > olowas1 napisał:
                  > > A wszystkich zapraszam na nasz blog - staramy się, aby był ciekawy i obie
                  > ktywny
                  >
                  > Błahahaha smile Może i się staracie, ale kompletnie wam nie wychodzi - ani jedno,
                  > ani drugie smile

                  Dziękuję za opinię. Gdybyś napisał(a) konkretniej, wiedzielibyśmy, w czym pies pogrzebany. A w tej sytuacji... cóż. Będziemy się starać dalej. I pewnie dalej nie będzie nam wychodziło. smile
                  Pozdrawiam. Olgierd
                  • garden_party Re: Grzywna za utrudnianie kontaktów 28.01.11, 16:33
                    W czym jest pies pogrzebany? W tym, że w tej chwili jest to zlepek wylanych frustracji. Nie ma nic wspólnego z obiektywizmem. Być może dla piszących działa terapeutycznie. Ponoć coś 'opublikowane' wydaje się poważniejsze. Ale nie jest.
                    • olowas1 Re: Grzywna za utrudnianie kontaktów 28.01.11, 18:00
                      Nadal dziękuję. Nie wiem, gdzie tam widzisz frustrację. Większość ludzi jest tam czymś poruszona - z reguły konkretnymi sprawami. Piszą o tym, aby zwrócić na coś uwagę. Są tam też matki, wypowiadają się fachowcy. Frustratów raczej nie ma, choć oczywiście masz prawo do takiej opinii.
                      Jako że przedstawia wiele punktów widzenia, z całą pewnością zmierza do obiektywizmu. Istnieje pewien problem społeczny - mianowicie dyskryminacja prawna pewnej grupy. Nie wzruszamy wobec tego zjawiska ramionami, tylko na wielu frontach z nim walczymy. Z wszelką dyskryminacją w ogóle. Ja np. osobiście uważam za wielki skandal, że kobieta za to samo ma mieć płacone mniej tylko dlatego, że jest kobietą. Też to piętnuję, gdzie mogę. U mnie w pracy zdarzyło mi się głośno protestować przeciwko szowinistycznym wypowiedziom na ten temat.
                      Ty wolisz się zaśmiać czy wręcz próbować obśmiać. OK - jeśli faktycznie przeczytałaś (-łeś), śmiej się. Ale jeśli wydałaś (-łeś) opinię bez czytania, to zwyczajnie nieuczciwe. Jednych śmieszy żart słowny, innych widok staruszki pląsającej po lodzie... Nie mnie decydować, co jest faktycznie śmieszniejsze.
                      Pozdrawiam. Olgierd
                      • garden_party Re: Grzywna za utrudnianie kontaktów 28.01.11, 18:32
                        Olgierdzie - Ty nawet tutaj piszesz tonem panów 'w stronę ojca' smile Schematycznie do bólu - przeczytałeś jedno, to tak jakbyś przeczytał wszystko*. Dlatego 'ciekawe' pisanie na pewno wam nie wyszło.

                        Owszem - jest frustracja. I nie ma 'wielu punktów widzenia'. Są tylko różne głosy zlewające się w zgodny chór. Jest jeden punkt widzenia, problemu jednej strony medalu. Ojca. Nawet nie dziecka - ojca. Już sam ten fakt uniemożliwia obiektywizm.

                        Tak na marginesie dyskryminacji - jest ona naturalną konsekwencją czasu, jaki ojcowie wkładają w wychowanie swoich dzieci. Skoro staracie się pisać obiektywnie może zamiast zwalać na sądy przeanalizujecie źródło problemu? Rozumiem, że w Twoim przypadku kiedy balowałeś z kobietami z dala od domu, dzieckiem zajmowała się żona? I to takie niesprawiedliwe, że sąd powierzył jej opiekę? To nazywasz dyskryminacją? To sąd jest zły czy Ty byłeś złym ojcem? Przypowieść o belce i drzazdze znasz?

                        Obiektywizm to nie tylko 'ja chcę'. Obiektywizm to dwie strony medalu. A Wy na blogu te niewdzięczne dla Was strony chowacie albo kwitujecie jednym zdaniem. Pokazujecie to co jest problemem dla ojca w konkretnej sytuacji. Przykład - ojciec nie ma na alimenty i jak mu źle, że komornik go ściga. Super - a gdzie druga strona medalu? Co mają zrobić jego dzieci? Jeść połowę przez te lata kiedy tata jest bez pracy? Gdybyście napisali obok o tym - może wyszłoby obiektywnie!


                        * dla porządku - tak - przeczytałam sporą część bloga.
                        • olowas1 Re: Grzywna za utrudnianie kontaktów 28.01.11, 19:28
                          garden_party napisała:

                          > Olgierdzie - Ty nawet tutaj piszesz tonem panów 'w stronę ojca' smile Schematyczni
                          > e do bólu - przeczytałeś jedno, to tak jakbyś przeczytał wszystko*. Dlatego 'ci
                          > ekawe' pisanie na pewno wam nie wyszło.
                          >
                          > Owszem - jest frustracja. I nie ma 'wielu punktów widzenia'. Są tylko różne gło
                          > sy zlewające się w zgodny chór. Jest jeden punkt widzenia, problemu jednej stro
                          > ny medalu. Ojca. Nawet nie dziecka - ojca. Już sam ten fakt uniemożliwia obiekt
                          > ywizm.
                          >
                          > Tak na marginesie dyskryminacji - jest ona naturalną konsekwencją czasu, jaki o
                          > jcowie wkładają w wychowanie swoich dzieci. Skoro staracie się pisać obiektywni
                          > e może zamiast zwalać na sądy przeanalizujecie źródło problemu? Rozumiem, że w
                          > Twoim przypadku kiedy balowałeś z kobietami z dala od domu, dzieckiem zajmowała
                          > się żona? I to takie niesprawiedliwe, że sąd powierzył jej opiekę? To nazywasz
                          > dyskryminacją? To sąd jest zły czy Ty byłeś złym ojcem? Przypowieść o belce i
                          > drzazdze znasz?
                          >
                          > Obiektywizm to nie tylko 'ja chcę'. Obiektywizm to dwie strony medalu. A Wy na
                          > blogu te niewdzięczne dla Was strony chowacie albo kwitujecie jednym zdaniem. P
                          > okazujecie to co jest problemem dla ojca w konkretnej sytuacji. Przykład - ojci
                          > ec nie ma na alimenty i jak mu źle, że komornik go ściga. Super - a gdzie druga
                          > strona medalu? Co mają zrobić jego dzieci? Jeść połowę przez te lata kiedy tat
                          > a jest bez pracy? Gdybyście napisali obok o tym - może wyszłoby obiektywnie!
                          >
                          >
                          > * dla porządku - tak - przeczytałam sporą część bloga.

                          Droga garden-party,
                          Tym razem dziękuję jeszcze mocniej. Bo przeczytałaś. Tezę miałaś - jak wiemy - sformułowaną już wcześniej, ale zadałaś trud i poświęciłaś swój czas. Doceniam.

                          Nie zauważyłem jednorodnego tonu ani na forum, ani na blogu. są tam naprawdę różne opinie, wręcz kłótnie o najistotniejsze wartości i podejście (przede wszystkim do dzieci). Nie bronię złych ojców, wręcz przeciwnie. Przeciwko alimentom nie wypowiedziałem chyba podczas całej mojej kariery ani jednego zdania. Owszem, niekiedy sposób ich zasądzania budzi grozę. A walka o nie jest niekiedy (powtarzam - niekiedy) głównym motywem działania matek podburzanych dodatkowo przez adwokatów.
                          Gdybyś poczytała więcej, wiedziałabyś o tym, ale uznałaś, że wystarczy obraz częściowy. Wydaje Ci się, że to upoważnia Cię do oceniania - OK.

                          Balowałem z kobietami wiele lat temu. Z dala od domu, bo żona nie chciała się przeprowadzić tam, gdzie ja mieszkałem z powodu pracy. Po prostu nie chciała. Poza wszystkim byłem złym mężem, ale nigdy ZŁYM OJCEM. Nawet będąc długo poza domem poświęcałem synowi więcej czasu niż żona mieszkając z nim pod jednym dachem. Mówię o rozmowie, zabawie, nauce. Nie o przebywaniu z oczami wpatrzonymi w serial.
                          Nie myśl, że w tym czasie moja żona miała ręce utaplane w ciężarze zajmowania się domem - nie, w tym wyręczała ją teściowa, osoba bardzo pracowita, cierpliwa. Mam jej za złe jedynie to, że mnie nienawidziła, ale miała powody, przyznaję. Mam po prostu inny charakter niż ona. Ale - to też uczciwie przyznaję - do rozpadu naszego małżeństwa nie przyłożyła ręki ani ust. To było udziałem moim i żony, wyłącznie i w tej kolejności (wystarczająco obiektywnie? smile).
                          Za swoje złe mężostwo wziąłem odpowiedzialność. Nie wytrzymałem zbyt długo w kłamstwie, bo w gruncie rzeczy gardzę nim (i gardzę sobą z tamtego okresu - ale wyłącznie za kłamstwo). Inna sprawa, że uznanie tej sprawy za gwóźdź do naszego małżeństwa (stoję na stanowisku, że w dobrym związku do zdrady by nie doszło - mój obecny trwa 4 lata i nawet mi to w głowie nie postanie), nie spotkało się ze zgodą małżonki i nalegała, abym nie był pryncypialny. Dla niej to nie miało znaczenia, tak twierdziła. Dla mnie miało.

                          Kolejna sprawa.
                          Sąd, rozpatrując sprawę opieki (nota bene - wytoczoną przeze mnie wiele lat po "balowaniu" i już wieloletnim okresie zajmowania się dzieckiem w sporym wymiarze), nie bierze pod uwagę winy ani tego, jakim kto jest mężem. Kieruje się "dobrem dziecka". Cały problem w tym, że tak naprawdę nikt niczego nie bada i podchodzi właśnie schematycznie, bez żadnej refleksji. Automat - dziecko matce, ojciec do płacenia. Praktycznie matka decyduje o wszystkim. Nie zawsze matki są lepszymi rodzicami. Niekiedy rozpad małżeństwa to ich wina (oczywiście to wg mnie nie ma znaczenie, bo w związku są 2 osoby i one odpowiadają zarówno za jego sukcesy, jak i porażkę), myślisz, że wtedy sąd przyznaje opiekę ojcu? Otóż nie. Bo nikt niczego nie bada.

                          Sposób rozwiązywania problemów tego typu stanowi o sukcesie społeczeństw. Ja uważam tę sprawę za ważną i wadliwie ustawioną - pod kątem praktyki prawnej, same przepisy nie są niesprawiedliwe. Jeśli Ty odbierasz to jako wyraz frustracji, to szkoda. Widać nie umiem(y) przekonać innych o istotności tej sprawy i każdy woli trwać w okopach swojego, pełnego stereotypów, stanowiska.

                          Na koniec jeszcze o Twoich zarzutach. Masz rację, że są dawcy spermy, ludzie, którzy na miano ojców nie zasługują. Nie chcą płacić alimentów, przepisują wszystko na konkubiny, kręcą, kombinują, zapominają o dzieciach. Jest to kurestwo rzadkie. Jestem ostatnim kolesiem, który będzie tego bronił - poczytaj wpis Mateusza "Co z Wami, panowie?" i mój komentarz. Nie wzruszam ramionami nad tym problemem - walczę z taką postawą, jak mogę i gdzie mogę. Na drugim biegunie - zdarzają się wyroki alimentacyjne od początku wymierzone w wykończenie mężczyzn, z tym też należy walczyć. A co się dzieje, jeśli w pełnej rodzinie tata traci pracę? Rodzina też przeżywa przejściowe trudności, przecież trudno uznać, że nie ma problemu. A dlaczego tak się uznaje w przypadku alimentów? Ja nie wiem. Uważam to za nieżyciowe. Ale pewnie i na to jest jakiś demagogiczny argument w rodzaju "dziecka jedzącego połowę porcji". Jasne, skoro 15% środków weźmie komornik albo ojciec nie dający sobie rady wyląduje w więzieniu, od razu dziecko będzie od tego bogatsze. Ja tego nie kupuję. Ale dwie strony medalu widzę.
                          Chyba tyle, i tak za dużo tego. Żeby wyprzedzić Twój zarzut smile - powinienem pewnie popracować nad zwięzłością. Co robić? - wystukuję słowa prawie z równą prędkością jak wypowiadam. Wg Ciebie nieinteresująco - ale w takim razie jak dobrnęłaś aż do tego miejsca? smile
                          Pozdrawiam. Olgierd
                          • garden_party Retoryka w służbie manipulacji i 'ja' 28.01.11, 21:16
                            olowas1 napisał:
                            > Droga garden-party,
                            > Tym razem dziękuję jeszcze mocniej. Bo przeczytałaś. Tezę miałaś - jak wiemy -
                            > sformułowaną już wcześniej, ale zadałaś trud i poświęciłaś swój czas. Doceniam.

                            Cudowna retoryka w służbie manipulacji smile Nie - tezy nie miałam więc daruj sobie gry słowne pt. 'jak wiemy'. Nie wiemy a co więcej - tak nie było.

                            > Nie zauważyłem jednorodnego tonu ani na forum, ani na blogu.

                            Temu akurat zupełnie się nie dziwię. Jak się w czymś długo siedzi to traci się perspektywę.

                            > Balowałem z kobietami wiele lat temu. Z dala od domu, bo żona nie chciała się p
                            > rzeprowadzić tam, gdzie ja mieszkałem z powodu pracy. Po prostu nie chciała. Po
                            > za wszystkim byłem złym mężem, ale nigdy ZŁYM OJCEM.

                            Wybrałeś pracę i rozrywki ponad bycie z rodziną. Znamienne - 'ona, ta zła' bo nie chciała. A Ty? A Ty czemu się nie przeprowadziłeś? Ty swojej winy nie widzisz? Byłeś dobrym ojcem wybierając balowanie z kochankami zamiast bycia z własnym dzieckiem?

                            > Kolejna sprawa.
                            > Sąd, rozpatrując sprawę opieki (nota bene - wytoczoną przeze mnie wiele lat po
                            > "balowaniu" i już wieloletnim okresie zajmowania się dzieckiem w sporym wymiarz
                            > e), nie bierze pod uwagę winy ani tego, jakim kto jest mężem. Kieruje się "dobr
                            > em dziecka".

                            Owszem - i dlatego nie powierza opieki weekendowym tatusiom. To nie jest 'schematyczne podejście' to konsekwencje Twoich wyborów. I to nie w stosunku do żony tylko sprawowania opieki nad własnym dzieckiem. Może i byłbyś lepszym opiekunem ale Twoim wyborem było nie dać sobie szansy na udowodnienie tego. Sąd ma Ci na słowo uwierzyć w 'wielką przemianę'? Schrzaniłeś - nie zwalaj na innych. Popełniłeś błąd a konsekwencje są jakie są.

                            > A co się dzieje, jeśli w pełnej rodzinie tata traci pracę?
                            > Rodzina też przeżywa przejściowe trudności, przecież trudno uznać, że nie ma
                            > problemu. A dlaczego tak się uznaje w przypadku alimentów? Ja nie wiem. Uważam
                            > to za nieżyciowe.

                            Przecież to jasne jak słońce. Bo nie jesteście już rodziną i jedno za zobowiązania drugiej strony nie odpowiada. Jak nie będziesz miał na spłatę kredytu to też do ex polecisz 'bo kiedyś byliście razem'? Uważasz, że w imię starych czasów powinna do końca życia płacić Twoje długi? Bo tak - niepłacenie alimentów to dług wobec własnego dziecka.


                            Zabieg retoryczny z teściową mogłeś sobie podarować. Najpierw źle o niej mówić a potem niby 'prostować' na obiektywizm. Rzucasz błotem i masz nadzieję, że czytelnikowi obraz ubłoconej zostanie w pamięci?. Zwalanie winy za zdradę na 'niedobry związek' też jest otrzepywanie się z odpowiedzialności. A może to po prostu dysonans poznawczy pt. 'przecież nie jestem taki zły'? Niby piszesz o przyjęciu na siebie winy a jednocześnie zalewasz czytelnika powodzią wymówek, nawet nie bardzo z tematem związanych. Byle gdzieś odwrócić uwagę i skierować ją na 'błędy' innych.

                            I w sumie cały ten powyższy opis nie jest niczym szczególnym. Wielu panów tak ma. Ponoć mężczyzna choćby nie wiem co nie widzi winy w sobie, a nawet jeśli to zawsze współwinni byli inni lub okoliczności smile
                            • olowas1 Re: Retoryka w służbie manipulacji i 'ja' 28.01.11, 21:58
                              droga garden-party.
                              Nazywanie mnie manipulantem to wycieczka ad personam, a nie szermierka na argumenty.

                              Nie będę się odnosić do wszystkiego, tylko tak z grubsza. I tak Cię nie przekonam, chcę tylko sprostować grubsze kłamstwa.
                              Miałaś tezę sformułowaną już wcześniej - zajrzyj do swoich postów, tych przed przeczytaniem bloga.

                              Nie napisałem o żonie, że była zła. Mam jej do zarzucenia wiele rzeczy, ale określanie tego typu - po co? Nie chciała się przeprowadzić i tyle. A ja - dokąd miałem się przeprowadzić? pracowałem 3-4 dni poza domem, to wszystko. Nie tylko ja i nie na złość rodzinie. Raczej dla jej dobra. A że po drodze popełniłem kilka błędów - tak zrobiłem, wziąłem za to odpowiedzialność. Te błędy nie określają mnie jako człowieka i nie powodują, że już nie wolno mi się zajmować dzieckiem. Taki sposób myślenia to jakieś kompletne nieporozumienie - chyba że patrzysz przez pryzmat swoich złych doświadczeń. Ale nie znasz mnie - nie pisałem o żadnej wielkiej przemianie. Po prostu popełniłem błąd i uczciwie, dobrowolnie wziąłem na siebie jego konsekwencje. Byla to sprawa między mną a żoną, dziecko nie miało do tego nic.
                              Dobrze by było, gdybyś nie mieszała pojęć. I nie muszę sądu do niczego przekonywać, bo ani sąd nie wie o moim balowaniu, ani nikt nigdy nie zarzucił, że kiedykolwiek byłem złym ojcem. W ogóle mało kogo cokolwiek obchodzi - i to jest problem. Rozumiesz?
                              O teściowej nie było ani jednego złego słowa. Więc tej części Twojego wpisu zupełnie nie rozumiem. Nieporozumienie czy po prostu nieumiejętność czytania ze zrozumieniem?

                              Z tymi alimentami często tę śpiewkę słyszę. Nikt nie wymaga od byłej żony, aby odpowiadała za sytuację męża (nie mówimy o mojej sytuacji, płacę grzecznie całkiem sporo i nie mam z tym najmniejszego problemu mentalnego). Ale trudno jej nie brać pod uwagę. Alimenty wynikają z potrzeb dziecka i możliwości zobowiązanego. Tak stanowi prawo - całkiem nieźle skonstruowane w tym zakresie. Ale wygląda, że skuteczniejsze jest kombinowanie i ukrywanie dochodów niż uczciwe przedstawienie swojej sytuacji sądowi czy matce. I tu tkwi problem.
                              Pozostałe sprawy zresztą też nagniesz do swojej tezy. Przepraszam, pomyliłem się co do Ciebie. Mówienie o mnie, że nie jestem obiektywny przy postawie podobnej do Twojej jest sporym nadużyciem. Szczególnie nie rozumiem, dlaczego jestem atakowany, mimo że sam nikogo nie zaatakowałem? Po prostu wskazuję pewne sprawy, które moim zdaniem są oceniane albo zbyt łatwo i stereotypowo, albo są rozwiązywane w ogóle bez rzetelnej i bezstronnej oceny sytuacji.
                              Ale wygląda na to, że zarówno styl, jak i podejście do sprawy mamy kompletnie inne. A to czyni komunikację trudną, mimo że bardzo staram się zrozumieć matki w sytuacji konfliktu. Muszę przyznać, że czytając Wasze posty, drogie panie, zaczynam uważać moją byłą małżonkę za całkiem OK. A to naprawdę jest warte podziękowań. Tyle że nie pod Waszym adresem.
                              Pozdrawiam. Olgierd
                              • demon_hrabiego Re: Retoryka w służbie manipulacji i 'ja' 28.01.11, 22:28
                                Co do Twojego pytania dodatkowego - spora część panów oznacza w tym kontekście w zasadzie wszystkich zaglądających na to forum rozwodników, no może z wyłączeniem tych, z którymi byłe partnerki pozostawiły dzieci - bo do nich ciężko byłoby się przyczepić nie tylko Tully Makker, ale i choćby samej Yennefer z Vengenbergu ; )

                                Poza tym nabrałeś się na parę tanich tekstów o dawcach spermy, alimenciarzach i manipulatorach, którymi obecne tutaj panie raczą się wzajemnie, kompensując sobie własne niespełnienia i niepowodzenia, sprowokowany pozwoliłeś się wmanewrować w jałową polemikę, która do niczego Cię nie doprowadzi. Szkoda zapału, wszystko co napiszesz i tak zostanie - ku satysfakcji ogółu czytelniczek - obrócone przeciwko Tobie. Interesujący Cię być może temat grzywny za utrudnianie kontaktów, który to pewnie przykuł Twoją uwagę, wcale jak widzisz nie posłużył rozmowie na temat możliwości działania w sytuacji umiemożliwiania kontaktów z dzieckiem.
                                Wręcz przeciwnie, reasumując ten wątek ostatecznie wychodzi na to, że blokowanie kontaktów ojcu często jest działaniem pożądanym, koniecznym i bardzo chwalebnym - jak jeszcze trochę się posprzeczasz to okaże się, że jesteś najlepszym na to przykładem.

                                pzdr,
                                • garden_party Re: Retoryka w służbie manipulacji i 'ja' 28.01.11, 22:39
                                  Drogi Demonie - jeżeli w imieniu Panów walczysz o niestereotypowe traktowanie to strzelasz im wszystkim w stopę. To takie typowo męskie - jak piszemy coś co się Wam nie podoba to wylewacie na cały kobiecy ród wiadro pomyj. Po co? Ani to kulturalne, ani merytoryczne.

                                  PS. Tani tekst o 'dawcy spermy' to akurat od Olgierda padł. Zagalopowałeś się w swoim zaślepieniu i przypisywaniu całego zła świata kobietom smile
                                  • demon_hrabiego Re: Retoryka w służbie manipulacji i 'ja' 28.01.11, 22:50
                                    1. Wyrosłem z walki o cudze interesy.

                                    2. Padł z ust Tully.
                                    • garden_party Re: Retoryka w służbie manipulacji i 'ja' 28.01.11, 22:53
                                      demon_hrabiego napisał:
                                      > 1. Wyrosłem z walki o cudze interesy.

                                      Więc piszesz tylko, żeby dowalić dla sportu?

                                      > 2. Padł z ust Tully.

                                      Nie tylko. Ale Tylko ją zauważyłeś. Znamienne smile
                                      • tomaszko33 Re: Retoryka w służbie manipulacji i 'ja' 28.01.11, 23:32
                                        garden_party napisała:

                                        > demon_hrabiego napisał:
                                        > > 1. Wyrosłem z walki o cudze interesy.
                                        >
                                        > Więc piszesz tylko, żeby dowalić dla sportu?
                                        >
                                        > > 2. Padł z ust Tully.
                                        >
                                        > Nie tylko. Ale Tylko ją zauważyłeś. Znamienne smile

                                        Nie ważne co się napisze i tak bedzie źle
                                        Garden gratuluje, jesteś bardziej subtelna w manipuacji niż Tully
                                        Olgierd twoja polemika tylko utwierdza je w przekonaniu, że mają rację, nie zmienisz ich, nie masz co robić ?
                                        • olowas1 Re: Retoryka w służbie manipulacji i 'ja' 29.01.11, 13:33
                                          tomaszko33 napisał:

                                          > garden_party napisała:
                                          >
                                          > > demon_hrabiego napisał:
                                          > > > 1. Wyrosłem z walki o cudze interesy.
                                          > >
                                          > > Więc piszesz tylko, żeby dowalić dla sportu?
                                          > >
                                          > > > 2. Padł z ust Tully.
                                          > >
                                          > > Nie tylko. Ale Tylko ją zauważyłeś. Znamienne smile
                                          >
                                          > Nie ważne co się napisze i tak bedzie źle
                                          > Garden gratuluje, jesteś bardziej subtelna w manipuacji niż Tully
                                          > Olgierd twoja polemika tylko utwierdza je w przekonaniu, że mają rację, nie zm
                                          > ienisz ich, nie masz co robić ?

                                          tomaszko,
                                          Dzięki za troskę o mój czas. No widać nie mam smile
                                          Poza tym uważaj z tym wrzucaniem wszystkich pań do jednego worka. Jedne moja argumentacja w czymś tam utwierdzi, inne dojdą do wniosku, że płeć nie decyduje o słuszności. Zapewniam Cię, że kobiety są różne. Chyba nawet na tym forum - tylko boją się odezwać, bo przecież zagryziactwo się zaczyna zaraz. smile))

                                          Ale nic to. Nie jest dobrze z tą komunikacją M-K, ew. M-O. Poświęcam temu dzisiejszy wpis na blogu, nieustająco zapraszam. Może nie do wylewania pomyj, ale jeśli się nie da inaczej,. można i tak.
                                          Pozdrawiam. Olgierd
                                • olowas1 Re: Retoryka w służbie manipulacji i 'ja' 28.01.11, 22:52
                                  demon,
                                  dzięki, wiem, zorientowałem się jakieś 5 forów temu. Ja po prostu lubię jałowe polemiki. a poza tym poznawanie tego sposobu myslenia uzbraja mnie na sprawy w prawdziwym życiu.
                                  Ileż jeszcze argumentów tu można poznać? Raczej niewiele, to się obraca wokół tego samego. Głównie alimentów...
                                  A swoją drogą akurat tu wątek dawców i ojców olewających dzieci zacząłem sam, bo naprawdę jestem o takich panach najgorszego zdania.
                                  Ale o paniach utrudniających kontakty też.
                                  Pozdrawiam. O.

                                  demon_hrabiego napisał:

                                  > Co do Twojego pytania dodatkowego - spora część panów oznacza w tym kontekście
                                  > w zasadzie wszystkich zaglądających na to forum rozwodników, no może z wyłączen
                                  > iem tych, z którymi byłe partnerki pozostawiły dzieci - bo do nich ciężko byłob
                                  > y się przyczepić nie tylko Tully Makker, ale i choćby samej Yennefer z Vengenbe
                                  > rgu ; )
                                  >
                                  > Poza tym nabrałeś się na parę tanich tekstów o dawcach spermy, alimenciarzach i
                                  > manipulatorach, którymi obecne tutaj panie raczą się wzajemnie, kompensując so
                                  > bie własne niespełnienia i niepowodzenia, sprowokowany pozwoliłeś się wmanewro
                                  > wać w jałową polemikę, która do niczego Cię nie doprowadzi. Szkoda zapału, wszy
                                  > stko co napiszesz i tak zostanie - ku satysfakcji ogółu czytelniczek - obrócone
                                  > przeciwko Tobie. Interesujący Cię być może temat grzywny za utrudnianie kontak
                                  > tów, który to pewnie przykuł Twoją uwagę, wcale jak widzisz nie posłużył rozmow
                                  > ie na temat możliwości działania w sytuacji umiemożliwiania kontaktów z dziecki
                                  > em.
                                  > Wręcz przeciwnie, reasumując ten wątek ostatecznie wychodzi na to, że blokowani
                                  > e kontaktów ojcu często jest działaniem pożądanym, koniecznym i bardzo chwalebn
                                  > ym - jak jeszcze trochę się posprzeczasz to okaże się, że jesteś najlepszym na
                                  > to przykładem.
                                  >
                                  > pzdr,
                              • garden_party Re: Retoryka w służbie manipulacji i 'ja' 28.01.11, 22:35
                                olowas1 napisał:
                                > Nazywanie mnie manipulantem to wycieczka ad personam, a nie szermierka na argum
                                > enty.

                                A to już kłamstwo smile Nigdzie nie nazwałam Cię manipulatorem - nazwałam konkretne działania manipulacją. To spora różnica smile

                                > Nie napisałem o żonie, że była zła.

                                Ależ przecież o to chodzi! Nie napisać wprost ale odmalować sytuację tak, żeby wyszła na najgorszą. Wskazać to, czego ona nie chciała zrobić podczas gdy Ty też tego nie chciałeś. Olgierdzie - pracę można zmienić. Trzeba tyko postawić rodzinę ponad nią i bezpiecznym balowaniem z kochankami z dala od żony. Ty tego nie zrobiłeś. Kiedy się obudziłeś - było za późno. Ale tak to jest ponoć - doceniasz coś dopiero, jak to stracisz.

                                > O teściowej nie było ani jednego złego słowa

                                Jasne - stwierdzenie 'nienawidziła mnie' wtrącone ot tak jest głęboką pochwałą tongue_out

                                > Alimenty wynikają z potrzeb dziecka i możliwości zobowiązanego.
                                > Tak stanowi prawo - całkiem nieźle skonstruowane w tym zakresie. Ale wygląda,
                                > że skuteczniejsze jest kombinowanie i ukrywanie dochodów niż uczciwe przedsta
                                > wienie swojej sytuacji sądowi czy matce. I tu tkwi problem.

                                Nie - nie w tym problem. Nie wiem czy nie potrafisz, czy nie chcesz tego dojrzeć. Tu właśnie objawia się totalny brak obiektywizmu. Niepłacenie alimentów ma konsekwencje. Potrzeby dziecka nie zmniejszą się o połowę bo ojciec nie ma kasy. Zwykle pokrywa je w takiej sytuacji matka. Matka płaci zobowiązania ojca wobec dziecka. Ona nie ma wyboru, musi sobie poradzić. 'Uczciwe przedstawienie sytuacji' nic nie zmienia w tym przypadku. Nie rozmnoży pieniędzy. Czemu nie spojrzysz obiektywnie? Czemu patrzysz tylko z punktu widzenia wygody ojca? Do banku też pójdziesz i powiesz 'nie mam, nie zapłacę i już'? Jak bank używa komornika to nikt się nie dziwi - jak matka to jest ta zła.

                                > Mówienie o mnie, że nie jestem obiektywny przy postawie podobnej
                                > do Twojej jest sporym nadużyciem.

                                Nadużyciem by było gdybym ja twierdziła, że jestem obiektywna. Ale ja tak w przeciwieństwie do Ciebie nie twierdzę.

                                > j do Twojej jest sporym nadużyciem. Szczególnie nie rozumiem, dlaczego jestem a
                                > takowany, mimo że sam nikogo nie zaatakowałem? Po prostu wskazuję pewne sprawy,
                                > które moim zdaniem są oceniane albo zbyt łatwo i stereotypowo, albo są rozwiąz
                                > ywane w ogóle bez rzetelnej i bezstronnej oceny sytuacji.

                                Po pierwsze - nikt Cię nie atakuje. Po drugie - próbuję Ci pokazać, że to co Ty nazywasz 'stereotypem' ma swoje logiczne uzasadnienie. Uzasadnienie, którego Ty nie widzisz lub odrzucasz, bo nie pasuje to Twojej tezy.

                                A na pokazywanie gdzie się mylisz, zamiast pochylić się i spróbować zrozumieć - reagujesz agresją i obrażaniem kobiet. Po co? Już nawet pozoru obiektywizmu to nie sprawia. Cokolwiek kobieta Ci napisze, co nie jest zgodne z Twoim tokiem myślenia zwalasz na 'walkę' matek. Powiem Ci jedno - ja nie walczę, więc pudło. To Ty podchodzisz do moich wypowiedzi schematycznie. Bo jestem kobietą smile Robisz dokładnie to, co zarzucasz sądom smile

                                Próbowałam - może coś zrozumiesz, może nie. Ja w każdym razie nie mam ochoty na dalsze próby. Zakończenie Twojego poprzedniego posta jest wystarczająco i zupełnie niepotrzebnie obraźliwe.
                                • olowas1 Re: Retoryka w służbie manipulacji i 'ja' 28.01.11, 23:12
                                  Dziwna ta dyskusja.
                                  Zamiast czytać wyrywasz z kontekstu i doszukujesz się podtekstu.
                                  1. nigdzie nie było insynuacji, że ktokolwiek był najgorszy. Nigdzie, więc nie szukaj.
                                  2. dlaczego mam zmieniać pracę, którą lubię, na dodatek dobrze płatną i utrzymującą rodzinę, zamiast miejsca zamieszkania? Nie trać czasu na polemikę w tym zakresie, nie wiesz, jak było i komu zależało, żeby byc w oddali
                                  3. teściowa ma prawo mnie nienawidzieć. To żadna wada. Nie kumam i nie skumam, więc nie trać czasu.
                                  4. temat alimentów w ogóle nie stanowi problemu. Po co polemizujesz? Jeśli ojciec nie ma na to, żeby płacić, bo stracił robotę, ale może dołożyć starań osobistych, to o co chodzi z tą kasą? I czy nie za dużo Wy o niej?
                                  5. Nigdzie, ale to nigdzie nie piszę źle o kobietach w ogóle. Mam pewne problemy z akceptacją niektórych poglądów i wypowiedzi szczególnie ociekających jadem.
                                  6. Nie nazywasz mnie manipulantem, ale zarzucasz mi manipulację - bez sensu;
                                  7. nie nazywasz mnie kłamcą, ale zarzucasz mi kłamstwo - bez sensu i na dodatek nieprawdziwie, bo właśnie zarzucając mi rzeczy 6 i 7, tak właśnie mnie określasz i to nie między wierszami. Wprost. Więc uczciwie to przyznaj i przestań się chować za pustą retoryką.
                                  8. Nie żałuję odejścia od żony i nie uważam, że cokolwiek straciłem. Syna zyskałem w wymiarze niesamowitym. Nie chcę pełnić funkcji rodzica drugoplanowego, bo jestem rodzicem takim samym jak matka.
                                  9. Nie mam złego zdania o kobietach. Mam złe zdanie o poszczególnych osobach, o ile na to zasłużą - kłamstwami, podłością, myśleniem pod swoją tezę. O Tobie nie mam zdania, nie znam Cię. Treść Twoich wypowiedzi mnie drażni, ale wydaje mi się, że po prostu nie wiesz, co czynisz - może ktoś Cię skrzywdził i to rodzaj zemsty. OK, nie mój problem.
                                  10. nie było niczego obraźliwego w zakończeniu mojego postu - pochwaliłem postawę żony, widzę jasno, że mozna gorzej postępować.
                                  Chyba tyle. Pozdrawiam. Olgierd
                                  • garden_party Re: Retoryka w służbie manipulacji i 'ja' 28.01.11, 23:15
                                    olowas1 napisał:
                                    >Mam pewne problemy
                                    > z akceptacją niektórych poglądów i wypowiedzi szczególnie ociekających jadem.

                                    Dziwne, że swoim własnym się jeszcze nie zatrułeś smile

                                    Jak dla mnie EOT
                                    • olowas1 Re: Retoryka w służbie manipulacji i 'ja' 28.01.11, 23:25
                                      garden_party napisała:

                                      > olowas1 napisał:
                                      > >Mam pewne problemy
                                      > > z akceptacją niektórych poglądów i wypowiedzi szczególnie ociekających ja
                                      > dem.
                                      >
                                      > Dziwne, że swoim własnym się jeszcze nie zatrułeś smile
                                      >
                                      > Jak dla mnie EOT

                                      Nie mogłem się nim zatruć, bo go we mnie zupełnie nie ma. Rozumiem, że sposób zakończenia tej rozmowy to właśnie takt, kultura i elegancja, której w sposób ciągły i ostentacyjny oczekujesz od drugiej strony. Odpowiednik rzucenia słuchawką, gdy brakuje argumentów w bezpośredniej rozmowie? Trochę szkoda. Jak stwierdziła tully, jestem tu nowy. Więc jest to wszystko dla mnie pouczające.
                                      Dobranoc.
    • i.rys Re: Grzywna za utrudnianie kontaktów 30.01.11, 07:34
      i.rys napisała:

      > Czy mieliście okazję uczestniczyć w rozprawie dot. wniosku o ukaranie grzywną m
      > atki, która nie zezwala ojcu na kontakty z dzieckiem także w wyznaczonych przez
      > sąd terminach?
      > Czy sąd brał pod uwagę Waszą motywację - tj. obawę przed demoralizującym wpływe
      > m ojca, lęki i agresję dziecka po sptkaniach z ojcem.


      Panowie i Panie czy umiecie czytać???
      Widzicie pytanie jakie jest zadane??
      Rozumiecie słowa zapisane w języku polskim???
      Jesli macie ochotę na osobiste wycieczki to załóżcie nowy wątek!!!
      Żałuję, sądziłam, że tu może toczyć się merytoryczna rozmowa.
      Czytelniku - jeśli zaczynasz czytać wątek od pczatku to przestań czytać już po tym poście. Niestety jak widać poniżej poza sporami odpowiedzi na moje pytanie od osób, które miały podobną sytuację - NIE ZNAJDZIESZ.
      • olowas1 Re: Grzywna za utrudnianie kontaktów 30.01.11, 09:42
        i.rys napisała:

        > i.rys napisała:
        >
        > > Czy mieliście okazję uczestniczyć w rozprawie dot. wniosku o ukaranie grz
        > ywną m
        > > atki, która nie zezwala ojcu na kontakty z dzieckiem także w wyznaczonych
        > przez
        > > sąd terminach?
        > > Czy sąd brał pod uwagę Waszą motywację - tj. obawę przed demoralizującym
        > wpływe
        > > m ojca, lęki i agresję dziecka po sptkaniach z ojcem.
        >
        >
        > Panowie i Panie czy umiecie czytać???
        > Widzicie pytanie jakie jest zadane??
        > Rozumiecie słowa zapisane w języku polskim???
        > Jesli macie ochotę na osobiste wycieczki to załóżcie nowy wątek!!!
        > Żałuję, sądziłam, że tu może toczyć się merytoryczna rozmowa.
        > Czytelniku - jeśli zaczynasz czytać wątek od pczatku to przestań czytać już po
        > tym poście. Niestety jak widać poniżej poza sporami odpowiedzi na moje pytanie
        > od osób, które miały podobną sytuację - NIE ZNAJDZIESZ.

        i.rys,
        NIe denerwuj się. Rzeczywiście trochę to wszystko odbiegło. Taka jest dynamika dyskusji - przepraszam, bo też przyłożyłem do tego rękę.
        Altz już Ci odpowiedział gdzieś tam pomiędzy....

        Jest tak. Sądy biorą pod uwagę różne okoliczności, ale nie lubią, jak się olewa ich wyroki. Jeśli samowolnie utrudniałaś kontakty, bo masz jakieś anse do ojca dziecka, grzywna Ci się należy. Jeśli nie zgadzasz się z orzeczeniem, możesz wystąpić z własnym wnioskiem o uregulowanie. Póki tego nie masz, nie wolno Ci po prostu zabraniać, bo coś Ci się wydaje albo uważasz ojca za takiego a śmakiego.
        Nie znam Cię ani ojca, więc być może masz powody. Prawdopodobnie w toku sprawy będziecie skierowani na badania - może wyjdzie, że ojciec faktycznie zagraża dziecku; a może wyjdzie, że dziecko Ci mówi, że się boi i nie chce, żeby Ci się przypodobać (bo jest na co dzień z Tobą i przejmuje pewne wzorce myślenia; może nastawiasz je przeciwko ojcu - nie wiem, jak jest, ale licz się z tym, że takie rzeczy w badaniu mogą wyjść).
        Ale jeśli nie załatwiłaś tego formalnie i po prostu samowolnie uniemożliwiasz kontakty, grzywna Cię prawdopodobnie nie ominie. Praktyka jest taka, że takie sprawy toczą się długo, a sama kasa nie zabije. Ani Ty nie zbiedniejesz, ani Skarb Państwa czy ojciec się nie wzbogaci.
        Pozdrawiam. Olgierd
Pełna wersja