Odwieszenie sprawy rozwodowej a pozwany w ZK

27.01.11, 10:16
Chyba to będzie skomplikowane ale postaram się najprościej.
Moje małżeństwo z M było wielokrotnie reanimowane.Mój M jest alkoholikiem z zamiłowaniem do hazardu (albo i pijakiem,bo nie pije bo musi tylko pije bo lubi...).Po urodzeniu pierworodnego syna koleś rozpił się na amen,stał się agresywny pod wpływem,przepijał i przegrywał całą wypłatę.Postanowiłam odejść,zamieszkałam w Miejskim Centrum Interwencji Kryzysowej.Założyłam sprawę o rozwód,umorzono mi opłatę.pozew z orzeczeniem o winie męża.Jednak sędzina dała się nabrać na maślane oczka mojego małżonka i uwierzyła w obietnice podjęcia leczenia uzależnienia, chęć brania udziału w grupie AA oraz w podjęcie legalnej stałej pracy.Zawieszona rozprawa na okres próby od 3miesięcy do roku.
Faktycznie przez pół roku mój M wziął się za siebie i choć nie podjął leczenia,dbał o mnie i o syna,pracował.Postanowiliśmy spróbować uratować to małżeństwo a wynikiem jego (takie małe "upss!") jest mój młodszy syn.Jednak z chwilą zajścia w ciążę mój M poczuł się zwycięsko pewnie i uznał,iż starać się już nie musi,kolejny raz powrócił alkohol,hazard i niebieska karta.Złożyłam wniosek o odwieszenie sprawy rozwodowej,motywując złamaniem warunków zawieszenia przez mojego M.Termin kolejnej rozprawy był błyskawiczny więc sądziłam,że to dobry znak.Jednak sędzina znów zachwyciła się słowami mojego małżonka,że zrozumiał swój błąd i chcę zapewnić nam godny byt(ja czekałam na miejsce w Domu Samotnej Matki)Jednak gdy tłumaczyłam sędzinie,że pozwany już takowe oświadczenie przed sądem składał a mimo wszystko nie dotrzymał warunków,w odpowiedzi dostałam tylko pogardliwe spojrzenie na mój ciążowy brzuch i niezbyt przyjemne komentarze,że nikt przez łóżko jeszcze nie zachęcił nikogo do zmiany,leczenia i podjęcia pracy i że WIDAĆ poza niektórymi momentami musiało być u nas przez większy czas dobrze.Cokolwiek i jakkolwiek próbowałam sędzinie przypomnieć,że mąż nie dotrzymał warunków zawieszenia a tym samym miał być rozwód "od ręki" sędzina uznała,że grasują we mnie hormony i nie powinnam podejmować w tak niestabilnym emocjonalnym stanie życiowych decyzji więc ponownie zawiesiła sprawę tym razem z zanotowanymi nakazami,zaleceniami i deklaracjami mojego M oraz moim zobowiązaniem czyli mieliśmy rozstać się mieszkaniowo,mąż zdeklarował się do opłacenia i wynajęcia mi odpowiedniego mieszkania(początkowo to ja miałam zostać u męża w mieszkaniu a on miał sobie coś wynająć,jednak sam dobrowolnie zobowiązał się,że on zostanie u siebie a mi coś wynajmie,bo jako kobieta w ciąży powinnam mieć lepsze warunki niż te w których obecnie mieszkałam czyli u męża w mieszkaniu) ,dodatkowo sąd nakazał mu płacić alimenty na pierworodnego w wysokości 400zł miesięcznie do dnia 10 każdego miesiąca oraz do poniesienia kosztów przygotowań do wydania na świat drugiego dziecka,po porodzie,również alimenty na młodsze w wysokości 400zł.Ponieważ mój mąż okłamał sąd mówiąc,iż chodzi na spotkania AA i podjął pracę z umową,sędzina zobowiązała małżonka do prowadzenia dzienniczka obecności na AA,próbowałam zwrócić sędzinie uwagę,że mój M jest mistrzem w okłamywaniu nawet samego siebie i chciałam udowodnić,że gdyby mąż wykonałby poprzednie warunki zawieszenia sprawy to dziś byśmy się na tej sali się nie spotkali,ale skoro jesteśmy to znaczy,że jak już wspomniałam w wniosku o odwieszeniu rozprawy,warunki te zostały niedopełnione a co więcej zlekceważone,ponieważ jego zachowanie nie uległo poprawie.Pozwany wiedział o terminie rozprawy,więc tym samym powinien pokazać swoje starania na papierze tj dzienniczek spotkań AA i umowa o pracę,a tego nie ma,co może oznaczać,a tak jest,że mój M składa deklaracje bez pokrycia.(wymyślił sobie nawet zawód i dochody w wysokości 3 tysięcy złotych)Po kolejnej reprymendzie od sędziny na temat mojego stanu oraz niezbyt miłe wypomnienie mi,że chciałam odejść od męża do Domu Samotnej Matki a utrzymywałabym się z wypłaty,macierzyńskiego i alimentów sędzina zapytała skąd kasa dalej jak nie utrzymam sama wynajmowanego mieszkania z 2 małych dzieci a same alimenty nie wystarczą na opłacenie wszystkiego (w momencie gdyby do rozwodu doszło)odpowiedziałam,głupio ale,że "przecież państwo zginąć mi nie pozwoli i należeć się będą zasiłki"po dziwnym uśmiechu sędziny nastąpiła przerwa podczas której miałam zdecydować z mężem czy spróbujemy,żyć osobno mieszkaniowo i pójść na terapię małżeńską i robić wszystko,by uratować związek z dozorem kuratora sądowego płatnego ok 150zł za wizytę na koszt pozwanego czy bez kuratora będziemy próbować.Po czym sprawę ponownie zawieszono na 3 miesiące do roku.Moim jedynym obowiązkiem było wzywanie patrolu,gdy mąż był w stanie nietrzeźwym.
Szanowny małżonek nie zamierzał nawet wykonać nakazu sądu,ponieważ nie pracował! więc nie był w stanie mi mieszkania wynająć i tak do dnia dzisiejszego pozostałam u męża.
Mąż do tej pory nie pojawił się na spotkaniu AA,ani nawet nie szukał pomocy dla alkoholików,w dalszym ciągu,choć próbował się ukrywać spożywał alkohol w znacznej ilości.Natomiast podjął pracę,pracował 13 h dziennie na mrozie,w każdej temperaturze przez 6 dni w tygodniu,jednak tak jak wychodził w sobotę z pracy i odbierał tak zwaną tygodniówkę,przepadał jak kamień w wodę,wracał późnym wieczorem i zawsze "zapomniał"
o tym,że ma coś kupić do domu i wykończony tygodniem pracy zapadał w minutę w głęboki sen,następnego dnia okazywało się,że wypłaty nie ma,bo ...(i tu mnóstwo bajek o nieobecności szefa w pracy itp).Więc znów wyszło tak,że to ja utrzymywałam rodzinę,bo on swoje pieniądze przegrywał w kasynie i popijał.Dostałam się do Domu Samotnej Matki z Dzieckiem na obrzeżach miasta i chciałam pospieszyć kuratora,zanieść mu papier o moim nowym miejscu zamieszkania,jednak ciąża źle przebiegała i warunkiem postawionym przez lekarza położnika było znajdowanie się w promilu 15 minut od szpitala,albo do końca ciąży miałabym leżeć na oddziale patologicznym(2 miesiące),co było nie możliwe ze względu na fakt,iż mój M pracował a ja jako jedyna mogłam sprawować opiekę nad pierworodnym.Tymże sposobem wróciłam "w łaski" męża i zmuszona byłam zamieszkać u niego i tak jest do dzisiaj.Mój mąż nigdy nie posiadał dzienniczka AA,nie podjął legalnie pracy,lub też dowodu na to,iż pracuje nie miał i W ŻADEN sposób nie dotrzymał przyrzeczenia danemu Sądowi.Dziś odsiaduje wyrok 6miesięcy pozbawienia wolności(możliwe,że "stare śmieci" się odwieszą i wyrok ulegnie przedłużeniu).

A teraz czas na pytanie,dla wytrwałych ,którzy dobrnęli do końca tego szczegółowego opisu sytuacji-nie zbędnego do udzielenia odpowiedzi na moje pytania:
-czy fakt dorobienia się wyroków i uzyskania statusu "karalnego" jest tutaj na moją korzyść?
-czy mogę jakoś dokonać,by małżonek ZOSTAŁ doprowadzony na rozprawę? jeśli będę musiała pisać do sądu o tę prośbę to jak najlepiej to uargumentować ?
-czy na sprawie rozwodowej mogę wyskoczyć z odebraniem/ograniczeniem praw rodzicielskim pozwanemu?
-a jeśli miałam przez sąd rodzinny ponad rok temu ustawione alimenty dla pierworodnego w wysokości 400zł to czy podczas tej jeden sprawy mogę wnosić o podwyższenie alimentów i żądać 1500 zł na obu synów ? (wolę podejść od górnej granicy,bo prawie zawsze sąd zbija stawki,a i zaznaczyć muszę,że pozwany ma predyspozycję i możliwości zarobkowe ok 4000zł jako pracownik ogólnobudowlany ze specjalnością jako dekarz/zbrojarz ?
-skąd mogę wziąć sygnaturę akt tejże sprawy rozwodowej? w sekretariacie ?
bo M zniszczył odpisy pozwów,by pozbyć się "czarnej przeszłości" to było nie długo przed jego osadzeniem..kiedy znów od długiego czasu uwierzyłam w miłość,szczęście i w to,że w końcu się zmienił!!! że ogarnął się na dobre i jest naprawdę szczery....
    • zmeczona100 Re: Odwieszenie sprawy rozwodowej a pozwany w ZK 27.01.11, 11:25
      Sygnatury uzyskasz w sekretariacie sądu.
      Koniecznie idź do ośrodka pomocy społecznej/ centrum pomocy rodzinie i umów się na poradę prawną- są one bezpłatne, tylko nie daj się babom zbyć.
      Może głupio to zabrzmi, ale jesteś w komfortowej sytuacji jeśli chodzi o rozwód- i to z jego winy. Koniecznie dąż do orzeczenia jego winy- jego przeszłość i fakt osadzenia w zk jest już wystarczający do tego. Jeśli wcześniej były w domu awantury (i nadal będą się powtarzać), a będziesz miała na to dobre dowody (policja, obdukcje, nagrania), to on może być eksmitowany z mieszkania.
      Wnoś o zawieszenie postępowania i równocześnie o zabezpieczenie alimentacyjne na okres trwania rozprawy. I nie daj sie zbyc w sądzie- twardo żądaj rozwodu z jego wyłącznej winy, a na zawieszenie się nie zgadzaj- masz takie prawo.
      • blacky_cat Re: Odwieszenie sprawy rozwodowej a pozwany w ZK 27.01.11, 12:58
        Jak mogę wnieść o zawieszenie postępowania i zabezpieczenie alimentacyjne?jakiś wniosek do sądu czy coś?
        a jak mam 400zł alimentów na jedno dziecko z sądu rodzinnego? a jeszcze bym chciała przyznać na drugie i jeszcze dla mnie z racji iż młodszy jest chory i toczona będzie sprawa o orzeczenie niepełnosprawności pierwszego stopnia co mnie dyskwalifikuje do podjęcia pracy.
        Mąż ma duże możliwości zarobkowe.Jest ogólnobudowlańcem ze specjalizacją jako dekarz-zbrojarz.Jego średnia pensja (jak już cudem pracuje) to ponad 3000zł.Ma mieszkanie komunalne i żadnych zobowiązań finansowych nie ma.O Ile mogę się starać?jakie minimum mogę zażądać ?
        piszę po chyba wszystkich tematycznych forach,przeglądam internet ale nie udało mi się zdobyć tych informacji...
Pełna wersja