Dążenie do unieważnienia mimo braku kochanka?

31.01.11, 00:05
Żona jakiś czas temu wniosła do Trybunału Metropolitalnego wniosek o unieważnienie małżeństwa; co więcej,uruchomiła tą procedurę zaraz po złożeniu pozwu rozwodowego w sądzie okręgowym.I tu mam pytanie do uczestników tego forum: czy ktoś spotkał się z przypadkiem,że mąż/żona składali wniosek o unieważnienie małżeństwa mimo braku (w momencie złożenia wniosku) kochanki/kochanka i to jeszcze taki kawał czasu przed rozwodem cywilnym? Nie wiem,może mam zbyt schematyczny tok myślenia,ale do tej pory było dla mnie oczywiste,że o ile rozwód cywilny może oznaczać jedynie chęć uwolnienia się od aktualnego małżonka,to starania o unieważnienie są równoznaczne z dążeniem do uzyskania jak najszybszej gotowości do zawarcia kolejnego małżeństwa (czyli w skrócie: jeśli chcesz się rozwieść "cywilnie",to możliwe że chcesz się tylko rozwieść; jeśli natomiast chcesz unieważnienia,to nie tylko po to by się rozwieść,ale by się z kimś konkretnym hajtnąć). Żona idzie w zaparte i twierdzi,że nikogo nie ma,ale fakty,jej działania i nawet sygnały od jej rodziny wskazują na co innego... Tak,chciałbym wierzyć że nikogo nie ma,bo zdaję sobie sprawę że jeśli ma kochanka,to nie zdołam jej namówić do pojednania... ale wszystko chyba przemawia za niekorzystną dla mnie wersją.Proszę o opinie na ten temat,najlepiej oparte na doświadczeniach.
    • panda_zielona Re: Dążenie do unieważnienia mimo braku kochanka? 31.01.11, 01:17
      Z tego co wiem posiadanie kochanka/ki/ nie jest przesłanką do ubiegania się o stwierdzenie nieważności małżeństwa. Przed Sądem Metropolitarnym należy udowodnić, że małżeństwo zawarto nieważnie. A co się na to składa, to już bardziej obeznani Ci wytłumaczą.
    • altz Re: Dążenie do unieważnienia mimo braku kochanka? 31.01.11, 07:08
      Można ustalić że małżeństwa nie było wink bez kochanka z różnych powodów, które przeczą podstawie związku. Najczęściej jest to niedojrzałość np.:
      - żona od razu zakładała, że nie będziecie mieć dzieci, bo to jej zepsuje figurę,
      (uderzenie w podstawy małżeństwa)
      - mąż przesiadywał cały czas u mamy, bo mama lepiej gotuje, teściowie się stale wtrącali, a mąż się na to zgadzał,
      (nieodcięta pępowina)
      - mąż nie powiedział przed ślubem, że nie może mieć dzieci,
      - żona zakładała, że urodzi dziecko, ale nie będzie się nim zupełnie zajmować, bo wypełniła swoją rolę i poszuka sobie innego faceta, ciekawą pracę, będzie wracać z pracy w środku nocy, a wychodzić rano.

      Przypadków może być wiele, ja się nawet zastanawiałem, czy większość małżeństw nie da się unieważnić?

      Podpowiem coś praktycznego. Postaraj się udowodnić, że to była wina żony, myślę że tak jest.
      Wtedy po rozwodzie nie będzie mogła od razu wziąć ślub kościelny, ale sobie zaczeka te 5 lat.
    • mayenna Re: Dążenie do unieważnienia mimo braku kochanka? 31.01.11, 08:36
      Jeśli zona jest wierząca to uregulowanie sytuacji kościelnej może być dla niej po prostu istotne.Może zanim znajdzie kogoś chce być wolna?
      Moze działa zgodnie z własnym sumieniem? Jest przeświadczona, że wasz sakrament był nieważnie zawarty i robi to co uważa za ważne dla siebie?
      Unieważnienie można dostać jeszcze z kilku innych powodów: impotencja, ukryte choroby psychiczne,. ukryty przed ślubem alkoholizm, niemożność podjęcia obowiązków małżeńskich - nie o pożyciu mówięsmile

      Altz , to Ty pisałeś jak to panie się solidaryzują w złości do mężczyzn?smile
      • altz Re: Dążenie do unieważnienia mimo braku kochanka? 31.01.11, 08:51
        > Unieważnienie można dostać jeszcze z kilku innych powodów: impotencja, ukryte choroby
        > psychiczne,. ukryty przed ślubem alkoholizm, niemożność podjęcia obowiązków małżeńskich - >nie o pożyciu mówię
        W sumie to ująłem wszystko w przykładach, ale o alkoholu i używkach nie pomyślałem, inne uzależnienia skrywane też się liczą.
        Zastanowiłaś mnie, jeśli się okazało, że nie może mieć dzieci, a mógł wcześniej, dzieci nie mają, to wtedy chyba nie jest podstawa do rozwodu?

        > Altz , to Ty pisałeś jak to panie się solidaryzują w złości do mężczyzn?
        Ale ja się nie złoszczę na partnerkę kolegi. Wiem, jak jest, najpierw jest fascynacja, kobiety idą jak w dym, a potem jest opamiętanie. Dobrze, gdyby małżonka wiedziała, że będzie potrzebowała czasu na zawarcie nowego małżeństwa. I dobre to będzie również dla tego drugiego faceta. Może 5 lat to za długo, ale rok by się stanowczo przydał.
        • mayenna Re: Dążenie do unieważnienia mimo braku kochanka? 31.01.11, 09:17
          Jeśli niemożność zaistniała w czasie małżeństwa to nie jest to podstawa do unieważnienia. Jeśli wiedział i ukrył to tak.Ślub z osoba niepłodna można dostać jedynie za dyspensą biskupa. Oboje muszą się na to zdecydować świadomie- na takie małżeństwo.

          Chodzi mi o to, że podobną radę kobiety odebrałbyś jako koalicje przeciw płci przeciwnej. Takie mam wrażenie.
          • altz Re: Dążenie do unieważnienia mimo braku kochanka? 31.01.11, 10:42
            > Chodzi mi o to, że podobną radę kobiety odebrałbyś jako koalicje przeciw płci p
            > rzeciwnej. Takie mam wrażenie.

            Jestem tylko za tym, żeby rozwód nie był taki łatwy.
            Bo po rozwodzie zazwyczaj już nie ma powrotu.
            Jeśli są powody, typu bicie męża przez małżonkę, lekkie prowadzenie się, niszczące uzależnienia bez chęci leczenia, to jestem za i to w w szybkim tempie.
            • ga_77 Re: Dążenie do unieważnienia mimo braku kochanka? 01.02.11, 14:37
              altz napisał:

              > Jestem tylko za tym, żeby rozwód nie był taki łatwy.

              Ja też jestem za tym; żona i córka są dla mnie wszystkim,pod czas gdy dla tego gnoja,który się za nią wziął, moja żona jest pewnie przelotną sprawą. Dlatego nie dam głowy że sam by nie odpadł jakby musiał poczekać przez okres mierzony nie w miesiącach a latach!

              > Bo po rozwodzie zazwyczaj już nie ma powrotu.

              Bo rozwodzie czasami powroty się zdarzały; po unieważnieniu kościelnym chyba faktycznie już nie ma powrotu sad

              > Jeśli są powody, typu bicie męża przez małżonkę, lekkie prowadzenie się, niszcz
              > ące uzależnienia bez chęci leczenia, to jestem za i to w w szybkim tempie.

              No właśnie w tym sęk,że u mnie tego nie było (to raczej ja dostawałem; tylko proszę bez ironicznych komentarzy w stylu "co to za facet co się kobiecie pozwala bić").Dlatego gdy w pozwie znalazł się zarzut przemocy,to dosłownie zakręciło mi się w głowie; w tym momencie zacząłem naprawdę podejrzewać,że żona posunie się do wszystkiego żeby otrzymać rozwód (nie wiem,może paradoksalnie powinienem trzymać kciuki żeby jej to wystarczyło,bo jeszcze oskarży mnie o molestowanie dziecka; przecież takie przypadki,z tego co wyczytałem w internecie, już się zdarzały i chyba nie tak rzadko!).


              Ale generalnie w moim pierwotnym pytaniu nie chodziło mi o teorię,tylko o praktykę (czyli np. jak znajomy/znajoma wnosił o unieważnienie,to czy było to spowodowane jakimś niewiarygodnym dążeniem do uporządkowania swoich spraw dla zasady czy też powodem był kochanek/kochanka przebierający/a nogami w oczekiwaniu na swoją kolej przy ołtarzu; chodziło mi o ŻYWE PRZYKŁADY).
    • nangaparbat3 Re: Dążenie do unieważnienia mimo braku kochanka? 31.01.11, 09:03
      Tak, znam panią, bardzo głęboko wierzącą, która doprowadziła do unieważnienia małżeństwa nie mając kochanka ani najmniejszego zamiaru "układania sobie życia" z nowym mężczyzną .
      • ga_77 Re: Dążenie do unieważnienia mimo braku kochanka? 01.02.11, 14:46
        Tylko że u mnie jest inny przypadek: żona jest głęboko wierząca wyłącznie w słowach,ale do kościoła chodziła od wielkiego święta; córkę też zaczęła co tydzień prowadzić na mszę dopiero po wyprowadzce ode mnie (co więcej: staje na głowie,żebym ja nie zdołał pójść z dzieckiem do kościoła w niedzielę!),chyba głównie po to by uwiarygodnić naciągane argumenty w złożonym przez siebie wniosku (oczywiście z kan. 1095 n.3,czyli z tego który powinien się nazywać "bardzo chcę unieważnić małżeństwo,tylko brak mi podstaw").
        • tully.makker Re: Dążenie do unieważnienia mimo braku kochanka? 01.02.11, 15:08
          ma romans z ksiedzem z waszej (swojej?) parafii...
    • tricolour Rzecz jest bardzo prosta... 01.02.11, 18:43
      ... za niedługo dostaniesz kopię pisma, które złozyła żona do Sądu Metropolitalnego i będziesz wiedział jakich argumentów używa i jaki kanon ma zastosowanie. Będziesz miał prawo odnieśc się do dowodów, które zgromadziła żona i przedstawić swoje.

      To, czy ma kochanka, czy nie ma, to zupełnie inna sprawa i nie mająca związku z procesem.
Pełna wersja