ga_77
31.01.11, 00:05
Żona jakiś czas temu wniosła do Trybunału Metropolitalnego wniosek o unieważnienie małżeństwa; co więcej,uruchomiła tą procedurę zaraz po złożeniu pozwu rozwodowego w sądzie okręgowym.I tu mam pytanie do uczestników tego forum: czy ktoś spotkał się z przypadkiem,że mąż/żona składali wniosek o unieważnienie małżeństwa mimo braku (w momencie złożenia wniosku) kochanki/kochanka i to jeszcze taki kawał czasu przed rozwodem cywilnym? Nie wiem,może mam zbyt schematyczny tok myślenia,ale do tej pory było dla mnie oczywiste,że o ile rozwód cywilny może oznaczać jedynie chęć uwolnienia się od aktualnego małżonka,to starania o unieważnienie są równoznaczne z dążeniem do uzyskania jak najszybszej gotowości do zawarcia kolejnego małżeństwa (czyli w skrócie: jeśli chcesz się rozwieść "cywilnie",to możliwe że chcesz się tylko rozwieść; jeśli natomiast chcesz unieważnienia,to nie tylko po to by się rozwieść,ale by się z kimś konkretnym hajtnąć). Żona idzie w zaparte i twierdzi,że nikogo nie ma,ale fakty,jej działania i nawet sygnały od jej rodziny wskazują na co innego... Tak,chciałbym wierzyć że nikogo nie ma,bo zdaję sobie sprawę że jeśli ma kochanka,to nie zdołam jej namówić do pojednania... ale wszystko chyba przemawia za niekorzystną dla mnie wersją.Proszę o opinie na ten temat,najlepiej oparte na doświadczeniach.