korytarze sądowe

04.02.11, 14:15
Wróciłam z rozprawy.

Polecam wizytę na korytarzu sądowym tym co chcą się rozwodzić. Złorzeczenia, wyzwiska, brudy domowe, wszystko na wierzchu (albo ja trafiłam akurat na takie patologie).
Jeśli spojrzenie na takie sytuacje was nie odwiedzie od czasem może zbyt pochopnych decyzji, to przynajmniej pokaże taki folklor sądowy i poszerzy horyzonty.

Brrr
    • tully.makker Re: korytarze sądowe 04.02.11, 14:18
      U mnie na korytarzu nic sie nie dzialo. A ty napisz lepiej co bylo na sali.
      • naliterem Re: korytarze sądowe 04.02.11, 14:27
        No nic.
        Małżonek powiedział że chce odroczenia sprawy bo uznał że się musi namyślić. Więc sędzia nawet nie przesłuchała świadka tylko powiedziała żeby się zgłosić jak on się namyśli.
        A małżonek ogólnie chyba uważa że to świetna zabawa: zacząć od trzęsienia ziemii, nie słuchać rad, rozwalać co się da, a potem, na dwa dni przed rozprawą uznać że się właściwie nie namyślił.
        Ja takiego poczucia humoru nie mam więc sobie bez gadania poszłam precz.
    • enjota Re: korytarze sądowe 04.02.11, 15:37
      ja trafiłam na proces grupy przemycającej narkotyki: obstawa, policja, karabiny, łańcuchy i telewizja. Moja skromna rozprawa rozwodowa była na tym samym piętrze, kilka sal obok.
Pełna wersja