kalpa
06.02.11, 21:51
Exio przyjechał dziś rano, wchłonelismy wspolne sniadanko, gadaliśmy, bo nie widzieliśmy pare tygodni, potem pojechaliśmy z dziecmi w plener. Było super miło, troszkę stęskniliśmy się chyba z exiem za sobą, a dzieci za nami "RAZEM". Mlodszy zapytal tate wprost, czy nadal jeszcze mnie kocha, na co tata odpowiedzial, ze oczywiście. No i sielanka trwala caly dlugi dzień. W pewnym momencie minela nas bardzo smutna mama z małym synkiem. I tak na nas spojrzała, roześmianych i ganiajacych z dziecmi po parku, ze mialam ochote jej powiedzieć_"nie zazdrość mi, to jest moj ex, ja też na codzien jestem sama". W jej oczch był taki żal ...
I pomyślałam sobie ile razy ja patrze na kogoś i dyskretnie zazdroszczę jego szczęścia... a to taka iluzja czasami... jak dziś u nas...
wygladaliśmy na bardzo zgraną rodzinke, która ma sobie tak wiele z pasją do powiedzenia...
Exio pojechal do siebie, do swojej obecnej partnerki, a ja staram się zachowac spokoj umyslu i nie poddac sie fali nostalgii...
ale dzieci były szczęśliwe i zapytały kiedy znowu tata przyjedzie i pojdziemy razem wszyscy ganiac po parku...