Dla dobra dziecka...

10.02.11, 19:41
Oczywiście, mnie też dopadają wątpliwości. Ech... Jakby ciągłe próby ubezwłasnowolnienia, poniżania, plus opisane już przeze mnie perypetie finansowe to było mało. Tłumaczę sobie-mój mąż jest ode mnie sporo starszy, ma inny tok myślenia. Nie chce, żebym gdzieś wychodziła-z koleżankami, nawet na zakupy. Z pracy do domu, z domu do pracy-to wszystko, co może znieść. Najlepiej, gdybym jednak w domu została (czynił intensywne próby w tym kierunku)... Jest zazdrosny, choć po porodzie przytyłam sporo, a do tego ciągle mnie obraża. Ty grubasie, ty flejo, ile ty jesz... Nie tylko w domu, przy ludziach także. Opowiada, jaka ze mnie bałaganiara, burdelarz... Sama zapominam, że jestem lekarzem, cenionym wykładowcą, itp. Patrzę w lustro i kolejny rok widzę nieudaczną grubą fleję, która nigdzie nie wychodzi, a o pieniądze musi prosić męża. Da, albo nie da...
Ale jest dobrym ojcem. Wspaniałym. I co? Zostać?
    • m.agdaa Re: Dla dobra dziecka... 10.02.11, 19:51
      Jestes cenionym lekarzem i wykładowca i musisz prosic sie o pienadze meża???.

      To bardzo dobrze, że Twoj mąż jest cudownym ojcem, skoro tak sie zachowuje po rozwodzie dziecko nie musi bardzo dotkliwie tego odczuć. Dziecko che miec szczesliwych rodzicow, szczesliwa mamę, nie udasz przed nią wszystkiego, no chyba,ze masz"pokerowa twarz". Ty tez jestes wazna, miej szacunek do siebie jesli on nie ma do Ciebie, nie daj sie nazywac od "fleji". Przewiduje,ze milosci w was juz nie ma, zrobisz jak zechcesz, ale nie mozna sie dać zadreczyć za wszelką cenę.
    • zatracony72 Re: Dla dobra dziecka... 10.02.11, 20:01
      Naprawdę chcesz tak dalej żyć ? U mnie to ex mnie poniżała ale i ona doszła do wniosku, że tak dłużej nie może i musi żyć "w końcu"dla siebie. Bolało, ale coraz bardziej wyraźne jest dla mnie że........ miała rację. Dasz radę smile
    • malamelania Re: Dla dobra dziecka... 10.02.11, 20:06
      > Ale jest dobrym ojcem. Wspaniałym.

      Jak taki wspoaniały, to po rozwodzie też się sprawdziwink

      >I co? Zostać?

      A masz nadzieję na poprawę sytuacji? Bo jemu z wiekiem raczej się nie poprawi....
    • xciekawax Re: Dla dobra dziecka... 10.02.11, 20:16
      1) mnie zawsze dziwi jak takie osoby jak Twoj maz chca zmienic partnerke, zmienic od poczatku do konca, a jak im sie juz uda - to odchodza do kobiety ktora jest odwrotnoscia zony wink czyli taka jak zona byla "przed zmiana"

      2) pozbedziesz sie rodziny, przyjaciol, a potem zostaniesz na lodzie kompletnie sama, bez wsparcia

      3) Twoj maz ma problem psychiczny. On czuje potrzebe kontroli. Z tego trzeba sie leczyc - samo nie przejdzie.

      4) niszczy cie jako czlowieka. Zabija Ciebie. A ty sie nie bronisz? Nie masz instynktu przetrwania? Dlaczego???? Co w tobie jest ze dajesz sie kopac psychicznie i sie nie bronisz? Tez pewnie jestes chora.
      • mamameg Re: Dla dobra dziecka... 10.02.11, 20:36
        A przy dzieciach jak o Tobie mówi? jeśli tak jak przy znajomych to naprawdę uważasz, że jest świetnym ojcem?!
        Kiedyś się obwiniałam że wszystkie złe zachowania mojego męża to moja wina, bo bardzo przytyłam podczas ciąży i po urodzeniu dziecka. Ocknęłam się jak tak potraktował nasze dziecko, wtedy 4letnie.
        A potem się okazało że moja nadwaga wynikała w dużej mierze z choroby i po odpowiednich lekach schudłam w kilka miesięcy.
        Nieważne na co się zdecydujesz, ale nie pozwól już mu się upokarzać ani decydować jak i z kim masz spędzać czas.
        • eutherpe Re: Dla dobra dziecka... 10.02.11, 20:48
          Dla dobra dzieci wolałabym odejść niż słuchać,że jestem fleją i burdelarzem...Bo dziecko to człowiek, i wzrok posiada i słuch doskonały.
          • safranne Re: Dla dobra dziecka... 10.02.11, 21:01
            Dziecko kocha nad życie. Poza tym wiecie-nic nie jest czarno-białe, raz bywało lepiej raz gorzej, ostatnio gorzej... Dziecko to wyczuwa, wiem... Widziałam, jak robi się nerwowa, mimo, że to jeszcze maluszek-ale bardzo bystry i myślący maluszek. W każdym razie po raz pierwszy od kilku lat mam spokój-gdy poinformowałam go o swojej decyzji co do rozwodu. Wprawdzie zgodził się na korzystny dla mnie podział majątku, ale wiem, że tak naprawdę to on uważa się za pokrzywdzonego i do końca nie wie, dlaczego zdecydowałam się na rozwód. On chyba nie zauważył, jak finansowo i psychicznie wykorzystywał mnie przez te lata.
    • sinsi Re: Dla dobra dziecka... 10.02.11, 22:05
      Ale Ty wiesz, że dziecko obserwuje zachowanie rodziców i uczy się takiego samego postępowania i traktowania innych ludzi? Jesteś pewna, że "jest dobrym ojcem" wyzywając matkę dziecka i pogardzając nią?
      Jakim cudem musisz prosić męża o pieniądze, jeśli zarabiasz, pracujesz, masz już oddzielne konto?
      To, że mąż jest straszy, nie usprawiedliwia złych rzeczy które robi. I przestań sobie swoją zgodę na akceptację zła tłumaczyć różnicą wieku. Czy także długi macie dlatego, że myślałaś iż "starszy - znaczy mądrzejszy w finansach"? Myśl samodzielnie, nie pod jego dyktando. On może usiłować Cię zrównać do swojego poziomu, (umniejszanie wartości,zabranie poczucia wartości, zabranie kasy) bo wie, że tylko zależna i podporządkowana nie poznasz się na nim i uwikłana w zalezności nie zwiejesz...
      Jeśli jest "wspaniałym" ojcem, to przecież zawsze nim będzie. Bez względu na to czy będziecie mieszkać razem czy oddzielnie... czyż nie?
    • nangaparbat3 Re: Dla dobra dziecka... 10.02.11, 22:26
      Nie jest dobrym ojcem człowiek, który poniza matkę swego dziecka.
      • tautschinsky Re: Dla dobra dziecka... 10.02.11, 22:36
        nangaparbat3 napisała:

        > Nie jest dobrym ojcem człowiek, który poniza matkę swego dziecka.


        Ogólnie może być dobrym człowiekiem, pomocnym innym, nawet tej żonie może być oparciem (teoretycznie), ale jednocześnie poniżać kogoś, jedną osobę, na przykład żonę. To takie śmiesznie napisane, nangaparbat3, jakby życie było czarno-białe. Kto bez skazy - ten zły. To znaczy, że nie ma i nigdy nie było i zapewne nigdy nie będzie na świecie ani jednej osoby dobrej, bo każdemu można coś zarzucić. A co gorsze, co lepsze, zależeć będzie od oceniającego żyjącego w określonym czasie. Śmieszne, po prostu śmieszne.
        • zmeczona100 Re: Dla dobra dziecka... 10.02.11, 22:46

          Aż dziw, że dobrzy ludzie trafiają za kratki, bo zabili jeden, jedyny raz.
      • mayenna Re: Dla dobra dziecka... 11.02.11, 07:46
        Nie jest dobrym człowiekiem. Przykro mi ale nikt kto poniża, wyzywa nie zasługuje moim zdaniem na miano dobrego.
        Myśle, że nie da się żyć z kimś bez wzajemnego szacunku.
        • teuta1 Re: Dla dobra dziecka... 11.02.11, 09:04
          Oszalałaś, prawda? Dasz się poniżać bucowi? Jest dobry dla dziecka, bo nie musi z nim wygrywać - z natury jest silniejszy, większy, mądrzejszy. Żeby być takim przy Tobie, musi Cię poniżyć, bo czuje się mały, beznadziejny i do d. Facet z poczuciem własnej wartości nie poniża. Amen. A faceci dzielą sie na tych z nadzieniem różanym i beznadziejnych. Życzę Ci odwagi i trochę zdrowej bezwzględnosci.
    • tully.makker Re: Dla dobra dziecka... 11.02.11, 11:13
      Wiesz, przykro mi to mowic, ale ty naprawde masz cos z glowa. Szukaj pilnie profesjonalnej pomocy.
    • shelmahh nie jest wspaniałym ojcem 11.02.11, 12:09
      z Twoich słów wynika, że nie jest wspaniałym ojcem. wspaniały ojciec nie upokarza mamy swoich dzieci nawet jeśli więcej ich dzieli niż łączy.

      miłości może nie być ale szacunek to podstawa. nie okazując Ci szacunku, tworzy złą relację pomiędzy Wami wszystkimi..czy to jest wspaniały ojciec? moim zdaniem na pewno nie!
    • gyubal_wahazar Re: Dla dobra dziecka... 11.02.11, 14:12
      > Ale jest dobrym ojcem. Wspaniałym. I co? Zostać?

      A kto mu zabroni bycia wspaniałym ojcem po rozwodzie ? Zakładam, że nie Ty.
      A podsumowując, Twój mąż :
      a) niszczy Cię psychicznie, upokarzając również w obecności dzieci i przyjaciół
      b) trwoni Wasze pieniądze
      c) jest bezpodstawnie zazdrosny
      d) będąc od Ciebie sporo starszym, dojrzałym mężczyzną, raczej nie rokuje trwałej poprawy

      Ty go za to jeszcze na siłę tłumaczysz stwierdzając, że 'ma inny tok myślenia'. Skończyłaś bardzo trudne studia i sporo osiągnęłaś zawodowo. To raczej dowodzi, że Twojemu tokowi myślenia trudno zarzucić jakieś istotne ograniczenia.

      W innym wątku napisałaś, że w trakcie rozmowy o rozdzielności 2 razy się popłakał. To histeryk. I takiemu plastusiowi pozwoliłaś sobą pomiatać ? Woody. Z wątku majątkowego wynika, że wzięłaś jednak sprawy w swoje ręce, więc pozostaje mi trzymać kciuki smile
Pełna wersja