safranne
10.02.11, 19:41
Oczywiście, mnie też dopadają wątpliwości. Ech... Jakby ciągłe próby ubezwłasnowolnienia, poniżania, plus opisane już przeze mnie perypetie finansowe to było mało. Tłumaczę sobie-mój mąż jest ode mnie sporo starszy, ma inny tok myślenia. Nie chce, żebym gdzieś wychodziła-z koleżankami, nawet na zakupy. Z pracy do domu, z domu do pracy-to wszystko, co może znieść. Najlepiej, gdybym jednak w domu została (czynił intensywne próby w tym kierunku)... Jest zazdrosny, choć po porodzie przytyłam sporo, a do tego ciągle mnie obraża. Ty grubasie, ty flejo, ile ty jesz... Nie tylko w domu, przy ludziach także. Opowiada, jaka ze mnie bałaganiara, burdelarz... Sama zapominam, że jestem lekarzem, cenionym wykładowcą, itp. Patrzę w lustro i kolejny rok widzę nieudaczną grubą fleję, która nigdzie nie wychodzi, a o pieniądze musi prosić męża. Da, albo nie da...
Ale jest dobrym ojcem. Wspaniałym. I co? Zostać?