nie wiem jak sobie poradzić

10.02.11, 23:48
jesteśmy małżeństwem od prawie póltora roku, parą 5,5 roku...on zdradził mnie w pierwszym roku związku...było kilka wizyt u psychologa...myślałam że sobie z tym poradzę...niestety..jeszcze kilka innego rodzaju potknięć z jego strony, moze troche z mojej...i zaufanie niegdy nie powróciło...uczucie nadal gdzieś się tliło...ślub, wspólny kredyt na mieszkanie...mieszkamy w "naszym mieszkaniu" przeszło miesiąc a wspólne relacje to koszmar...nie umiemy ze sobą rozmawiać, kłótnie o wszystko, wszystko nas dzieli i nic nie łączy...mam takie dziwne wrażenie że jesteśmy ze soba bo lubimy wyzwania...on dusza artystyczna, ja sportowieć po awfie pracujący w banku, on fetyszysta, ja umiarkowana romantyczka która zawsze marzyła żeby mieć małżeństwo tak szczęśliwe jak moi rodzice którzy w tym roku obchodzić będą 30 rocznicę ślubu...po co nam był ten ślub, po co ten stres związany z mieszkaniem...jest pustka i nienawiść...w tym roku skończę 27 lat i chyba boje się zacząć wszystko od początku, nie mamy dzieci...tylko ten kredyt...a ja? stałam się chyba zgorzkniałą, zaborczą suką...która została kiedyś zdradzona i przez ten cały czas boi się że on może to potwtórzyć...ale jednocześnie nie umie nic zrobić by zmienić swoje życie na bardziej szczęśliwe...crying jestem taka bezradna...crying
    • gyubal_wahazar Re: nie wiem jak sobie poradzić 11.02.11, 02:04
      Piszesz, że zaufanie nigdy nie powróciło, ale zdecydowałaś się z nim wziąć ślub, a potem kredyt. Do kompletu komplikacji brakuje Ci tylko dziecka. To jak się boisz teraz, jest niczym w porównaniu z tym, jak się będziesz bała, kiedy ono przyjdzie na świat.

      Jeśli nie planujesz mieć dzieci, to pół biedy (choć ryzyko niechcianej ciąży jest zawsze), jeśli jednak chciałabyś je mieć, to pamiętaj, że czas działa na Twoją niekorzyść. Nie mam bladego pojęcia jaką decyzję powinnaś podjąć, za to jestem pewien, że powinnaś się jak najszybciej przestać się bać i poważnie zastanowić. Powodzenia smile
      • icebox84 Re: nie wiem jak sobie poradzić 11.02.11, 06:15
        chyba każde z nas wierzyło że będzie lepiej...dzieci teraz nie planujemy choc jeszcze jakiś czas temu takie plany były, od miesiąca ze sobą nie śpimy...a problemy z tym mamy od dawna...to wszystko podwójnie mnie dołuje bo choć uważam się za osobe atrakcyjną, przy nim się już tak nie czuję...czasami miałabym ochotę go zdradzić...czuję się nieszczęśliwa i niespełniona...nie wiem nawet czy te terapie u psychologa coś nam pomogą? z jednej strony jest jeszcze jakaś miłość a z drugiej poczucie że chyba nie do końca do siebie pasujemy i że możemy nigdy nie być ze sobą szczęśliwi...może gdzieś na świecie jest dla mnie ktoś z kim odnalzałabym szczęście...ale boję się że jak odejdę, może się okazać, że popełniłam błądsad
        • mayenna Re: nie wiem jak sobie poradzić 11.02.11, 07:26
          icebox84 napisała:

          ...ale boję się że jak odejdę, może się okazać, że popełni
          > łam błądsad

          A jakie wyjścia z tej sytuacji widzisz? Kredyt można jakoś spłacić. Jest pod mieszkanie więc jak je sprzedacie to nie będzie problemu. Niedopasowanie też można zmienić pod warunkiem że oboje tego zechcecie. Zaufanie także można odbudować. To bardzo trudne ale mozliwe.
          Moim zdaniem jeśli chcecie ratować związek to dobrze zacząć wszystko od czystej karty, oddzielić to co było i nie wracać. Zacząć na nowo.
          Moim zdaniem nie ruszysz z miejsca jeśli nie przemyślisz i nie podejmiesz decyzji czego chcesz.Czujesz się bezradna i zagubiona ale wiesz jak masz postąpić, masz te wiedzę w sobie. Po prostu spokojnie się nad tym zastanów. Dasz radę, zobaczysz. Najgorsze jest zawieszenie.
          Trzymaj się smile
        • argentusa Re: nie wiem jak sobie poradzić 11.02.11, 09:01
          Będzie brutalnie; a co będzie jak za 15 lat stwierdzisz (mając dzieci i więcej lat0, że pozostanie w tym związku to był błąd?
          A poza tym, przepraszam, ale oczekiwanie, że nasze decyzje ZAWSZE są słuszne i podejmujemy JEDYNIE dobre decyzje jest niedojrzałością. Nie ma w zyciu sytuacji, w któych jest się 100% pewnym, że robi się "dobrze".
          Skoro mimo "niedopasowania" wyszłaś za Niego, to albo liczyłaś, że się zmieni (niedorzecznosć) albo Ci to pasowało.
          Obawiam się ,ze bez radykalnych kroków (zaakceptowanie, że Twoje życie będzie tak wyglądać) albo rozstania (może "na próbę") się nie obejdzie. Powodzenia, wszyscy się baliśmy ostateczności a w miarę upływu czasu, najczęsciej okazuje isę, że rozwiązanie jest dobre. Najgorsza moim zdaniem jest stagnacja i niepodejmowanie decyzji.
          Kciuki,
          ar.
        • gyubal_wahazar Re: nie wiem jak sobie poradzić 11.02.11, 12:45
          >czasami miałabym ochotę go zdradzić

          Jeśli to odruchowa myśl pod wpływem wzburzenia, to pół biedy, ale jeśli faktycznie masz takie plany, to bądź uczciwa i wcześniej rozwiedź się. W przeciwnym wypadku, prosisz się o poważne kłopoty
        • wertigoadi Re: nie wiem jak sobie poradzić 13.02.11, 13:47
          Kazdy z nas mial nadzieje ze jak sie zwiaze i powie sakramentalne" tak "to wszystkie przeciwnosci losu pokonacie.Zycie jednak sprowadza nas na ziemie.Wiem ze sprawy finansowe czesto uniemozliwiaja zmiany.
          Spoboj jednak cos zmienic bo czas biegnie i bedzie coraz gorzej.Moj swiat runal w piatek.
          Na razie czuje sie jakbym byl na lekkim haju.Mam jednak swiadomosc ze pomimo wszystko musze isc dalej bo kto stoi ten sie cofa. Najwazniejsze zrobic ten pierwszy krok, a dalej sprawy same nabiora tempa.
          • icebox84 Re: nie wiem jak sobie poradzić 13.02.11, 21:26
            mam nadzieję, że mi/lub nam się ułoży i 3mam za Ciebie kciuki Wertigoadi!
    • tully.makker Re: nie wiem jak sobie poradzić 11.02.11, 11:15
      Nie ma ofiar, sa tylko ochotnicy - i ochotniczki.
    • naliterem Re: nie wiem jak sobie poradzić 11.02.11, 11:30
      27 lat to wiek w którym wszystko można zacząć od początku.
      Patrząc na moje doświadczenie i chyba wielu osób na tym forum - lepiej się opamiętać póki jeszcze czas.
      • idoli Re: nie wiem jak sobie poradzić 11.02.11, 12:24
        Twoja sytuacja potwierdza to, że jak się już wcześniej czuje, że ta osoba/związek, to nie to, że coś nie pasuje, to nie ma najmniejszego sensu wchodzić w coś takiego z myślą "jakoś to będzie". Bo nie będzie.
        A powiedzenie że "przeciwieństwa się przyciągają" to największa bzdura jaką słyszałam.

        Mieszkaliście wcześniej razem? Jeśli uczucie nadal jest, może warto usiąść, porozmawiać, ustalić jakieś zasady, wspólnego mieszkania, życia, obowiązków. Jeśli to niemożliwe, jeśli to był błąd, odejdźcie każde w swoją stronę i poszukajcie szczęścia z kimś innym.
        • icebox84 Re: nie wiem jak sobie poradzić 13.02.11, 10:12
          uczucie gdzieś się jeszcze tli, a ja mam wrażenie że dużo błędów popełniliśmy nie zamykając starych spraw, wszystkie niedopowiedzenia spawiły że zaczęliśmy się od siebie odsuwać...dodatkowo nigdy nie spóbowaliśmy robić czegoś wspólnie, zawsze wszystko odbywało się jakby pod przymusem..pod dyktando tej drugiej strony..stąd okazało się że nie mamy wspólnej pasji...psycholog stwierdziła że wykazujemy symptomy jedynaków chociaż żadne z nas nim nie jest...ja chyba chcę jeszcze spróbować, on też...a co do zdrady- nie jest to myśl wynikjąca z braku miłości i akceptacji z jego strony czy może wet za wet- taka myśl pojawiała się czasem w związku z tym że przestaliśmy/kochaamy się baaaaardzo rzadkosad
          dziękuję za "podpowiedzi"
    • xciekawax Re: nie wiem jak sobie poradzić 11.02.11, 20:19
      Jezeli przez 5 lat nieodnowilas do niego zaufania to moze on nie jest tego zaufania godny, co? Moze podswiadomie boisz sie ze on nie mialby problemu zrobic to ponownie?

      rowniez, masz 27 lat, a latka leca... potem bedziesz miala 28...29....30....31...32...itd... W kazdym roku trudniej Ci bedzie odejsc.

      Musisz najpierw dowiedziec sie czego chcesz, a potem jak sie zdecydujesz to po prostu to zrob! Tak jak powyzej powiedziano: stagnacjia jest najgorsza!!!
Pełna wersja