malgolkab
14.02.11, 09:44
mój syn jest bardzo pogodnym dzieckiem (w ocenie i rodziny, i pań w przedszkolu i znajomych). Problemy pojawiają się jedynie gdy wraca z weekendu u taty- jest niemiły dla mnie i obecnego, czasem płacze. Trwa to krótko - godzinę, dwie, w pozostałym okresie nie mówi nic o ojcu. Ostatnio bardzo przeżył, że tata sam pojechał na ferie z dziewczyną, a jak go zapytał czemu go nie wziął, to powiedział "byłeś przecież z mamą" i pokazał mu zdjęcia- jak tatuś miał fajnie. Moje dziecko doszło do wniosku, że tacie zależy tylko na szczęsciu jego dziewczyny.
Ostatnio powiedział, że chciałby iść do taty też czasem po przedszkolu (chodzi tylko co 2 weekend), mówiłam o tym ex kilka razy, ale usłyszałam, że nie ma czasu, bo pracuje, na moje stwierdzenie, ze wiekszość ludzi pracuje, usłyszałam, ze nie tak jak on. Więc jak kolejny raz syn zapytał, to powiedziałam, żeby zapytał taty. A tatuś mu powiedział, że jak będzie chciał, to może do niego zadzwonić i jak akurat nie będzie miał nic do roboty to się spotkają.
Przykro mi jest, ale nie bardzo mogę coś zrobić. Rozmowy z ex nic nie dają, on w ogóle nie widzi, że pokazywanie dziecku swoich zdjęć z ciepłych krajów czy tekt w stylu "jak nie będę miał co robić to sie spotkamy" jest nie na miejscu. Brak mu wyczucia taktu, poza tym jest kompletnie niedojrzały do roli ojca

Nie zamierzam go kryć, dlatego zawsze teraz mówię synkowi, żeby zapytał taty, ale jego odpowiedzi nie są takie jak powinny być... tak mi się wydaje przynajmniej. Mi mówi, że pracuje i nie ma czasu, dziecku tego nie powie, tylko sieje zamęt. Przykre jest to, że ma możliwość spotkańm, a po prostu nie chce