dziś Walentynki...

14.02.11, 14:21
Chcąc nie chcąc każdy z nas pewnie pomyśli dziś o swoich życiowych miłościach - tych udanych i tych, które niestety zakończyły się katastrofą. Jak dziś u Was z nastrojami?
Ja jestem szczęśliwa, ale nie chcę mówić o sobie, bo nigdy się nie rozwodziłam (należę do jeszcze gorszej kategorii - stara panna z dzieckiem wink) Chciałam napisać o moim ukochanym, o człowieku, któremu jeszcze półtora roku temu nie chciało się żyć po odejściu żony, a który dziś wysyła mi absurdalne e-mailowe walentynki, kupuje piernikowe serca i przytula mnie co wieczór w naszym łóżku...
Wybaczcie mi ten sentymentalny post, tak jakoś mnie naszło.
Z walentynkowymi pozdrowieniami dla wszystkich, którym się wydaje, że jest beznadziejnie.
    • tesknotazabija Re: dziś Walentynki... 14.02.11, 15:09
      Lejla, u mnie wspaniałe. Cudowna pogoda, świeci słoneczko, a ja wyskoczyłam sobie kupić cudną bransoletkę smile W salonie sami faceci wybierający prezenty dla swoich kobiet i ja jedna sama. I wcale mi przykro nie było.
      Poza tym nigdy nie obchodziłam tego święta, więc może dlatego dla mnie to dzień jak co dzień.
      Kiedyś tak kochałam swojego męża, że wydawało mi się, że codziennie mamy walentynki smile

      Wszystkiego dobrego dla Ciebie i ukochanego,
      Serdecznie pozdrawiam,
      Tęsknota
      • lejla81 Re: dziś Walentynki... 14.02.11, 15:27
        Cieszę się, Tęsknoto smile
        Myślałam o Tobie, pisząc ten post.
        Moc pozdrowień!
        • tesknotazabija Re: dziś Walentynki... 14.02.11, 15:31
          Dziękuję bardzo smile Jesteś kochana ...
          Cały czas czekam, że uda nam się spotkać smile
          ściskam mocno!
    • malgolkab Re: dziś Walentynki... 14.02.11, 15:50
      obecny w pracy do nocy dziś, więc bez atrakcjismile wczoraj byliśmy na obiedzie i zrobilismy sobie drobne upominki. Generalnie zawsze wolałam iść gdzieś w innym terminie, a nie cisnąć się gdzieś z tłumem ludzi.
      W zeszłym roku na Walentynki byłam sama, ale bynajmniej nie tęskniłam za ex, czułam tylko ulgę, że mam święty spokój.
      • lejla81 Re: dziś Walentynki... 14.02.11, 16:35
        Mnie jakoś ostatnio samotne Walentynki omijają. To już moje drugie Walentynki z Obecnym. Nie to, żebym jakoś szczególnie celebrowała ten dzień, ale wiecie - te serduszka wszędzie, gdzie nie spojrzysz, po prostu sprzyjają rozważaniom o miłości wink
        • mamameg Re: dziś Walentynki... 14.02.11, 17:21
          A mnie smutno w Walentynki
        • jarkoni Re: dziś Walentynki... 14.02.11, 17:23
          Ciekawym czy pieczecie też indyka na Święto Dziękczynienia i wycinacie dynie ze świeczką w środku na Halloween..
          No i czy Dzień Niepodległości obchodzicie już 4 lipca, czy jeszcze 11 listopada..
          Cóż, amerykańska marketingowa papka nami owładnęła, kopiujemy co się da..
          Wybaczcie odrobinę malkontenctwa
          • malgolkab Re: dziś Walentynki... 14.02.11, 17:28
            Święta Dziekczynienia nie obchodzę, dynię wycinam albo asystuję od kiedy synek mnie o to poprosił (dla dziecka to po prostu fajna zabawa, tak jak wspólne rysowanie, granie w cos, gotowanie). Do Walentynek dużej wagi nie przywiązuje, chłop do pracy na 14, ja do 15, więc sie nie widzimy i nie widzę problemusmile miło dostać jakąś drobnostkę, tak samo jak na Dzień Kobiet, ale jakbym nie dostała, to nie ma tragedii
            • kalpa Re: dziś Walentynki... 14.02.11, 19:07
              ja lubie Walentynki smile
              tak po prostu smile
              i chociaz dziś żadna walentynka do mnie nie dotarla, nie widze powodu, żeby przestac lubic ten sympatyczny zwyczaj.
              A w haloween bawimy sie świetnie- są dynie, przebieranki, i mnóoóstwo slodyczy dla wszystkich pukajacych dzieci.
              A święta Indyka nie obchodze, bo prefewruje kuchnie wege wink
            • szizumami Re: dziś Walentynki... 15.02.11, 09:12
              dla moich zabawy z dynią i przebieranie sie --też frajda
              a dynia jest bardzo dekoracyjna,

              a moze przyda sie przepis na placki dyniowe?!



          • sonia_30 Re: dziś Walentynki... 14.02.11, 22:17
            Spod palców mi to wyjąłeś Jarkoni...
    • czlowiek-na-torze Re: dziś Walentynki... 14.02.11, 19:47
      Ja mam w walentynki w nosie. Zanim pojawił się temat rozwodu to też omijałem to świeto szerokim łukiem.
      • mps61132 Re: dziś Walentynki... 14.02.11, 20:08
        Ja za zafundowałam sobie fryzjera tak dla odmiany i radykalnie zmieniłam kolorsmile,ale bukiet róż też był.
        W sumie dzień jak codzień,ważniejszy chyba dla nastolatków niż nassmile
      • 0.myszka Re: dziś Walentynki... 14.02.11, 20:10
        a mój jeszcze mąż wysłał pocztą kwiatową kwiaty dla 2 pań .... nie muszę dodawać ze mnie wśród tej 2 nie ma ...
        kupiłam duze czekoladowe serducho i w pracy podzieliłam na wszystkich obecnych i było miło, bo zawsze robiliśmy sobie jakieś niespodzianki a tym razem nikt nie poruszał tego tematu żeby mi nie było przykro - wszyscy znają moja sytuację wiec rozladowałam atmosferę a poza tym mam dzisiaj kolejną rocznicę przyjęcia do pracy smile
        • titta4 Re: dziś Walentynki... 14.02.11, 20:16
          Uff,jak dobrze że mnie to nie rusza- to nie moje święto, choc niestety młode sa juz pod wpływem popkultury i nie obuło sie bez laurekwink mi sie marzy taka słowiańska noc kupały...niei mam z kim na razie coprawda ale może kiedyś..wink
    • zmeczona100 Re: dziś Walentynki... 14.02.11, 21:19
      A mnie walentynki po prostu wkurzają- brak "wzorów" miłości, wyniesionych z rodziny zastępuje się serduszkami, kwiatuszkami i innymi pierdółkami, a potem płacz i zgrzytanie zębami kiedy okazuje się, że ten poziom zostaje nienaruszalny i obowiązujący. Bo bo skoro rodzice nie nauczyli, że miłość to troska i zainteresowanie drugim człowiekiem, to obowiązuje model miłości walentynkowej.
    • mayenna Re: dziś Walentynki... 14.02.11, 21:21
      W momencie gdy w Polsce pojawiły się Walentynki, zaczęłam świętować Noc Kupały. Pora roku przyjemniejsza, obchody bardziej gromadne i samo święto ma wydźwięk słowiańsko - patriotycznysmile
      • titta4 Re: dziś Walentynki... 14.02.11, 21:25
        Dokładnie tak mayennasmile to jakies takie...bardziej naturalne,prawdziwe...No i zarobić za bardzo sie na tym nie da
    • demon_hrabiego Re: dziś Walentynki... 14.02.11, 22:53
      Dla mnie lepsze Walentynki niż defilada na 11. listopada i inne narodowo - kościelne zmuły, ja przekładam na sobotę.
      • errormix Re: dziś Walentynki... 14.02.11, 23:33
        A mnie się Walentynki zawsze podobały. No może do pewnego okresu. Zwłaszcza, że Dzień Kobiet tak jakoś zszedł na psy. Na początku kupowałem czerwoną (a jakże!) różę. Później doszedłem do wniosku, że zamiast wręczać kwiata, który i tak za kilka dni uschnie, starałem się wybierać jakieś fajne drobiazgi.

        Ale dwóch Walentynek nie zapomnę do końca życia.

        Jakieś 10 lat temu zachciało mi się więc zrobić Walentynki w filmowym stylu (ale ja głupi wtedy byłem). Zadzwoniłem w środku dnia do ex, powiedziałem, że wieczorem będzie niespodzianka. Gdy wróciła z pracy kazałem się elegancko ubrać, wsadziłem w samochód i zawiązałem oczy. Pojechaliśmy do najdroższej knajpy w całym województwie. Przy wejściu przywitał nas właściciel, zaprowadził do stolika. Był szampan, ekstra żarcie i smutny gość grający na fortepianie. Gdy zjedliśmy i wypiliśmy, dumny z siebie jak cholera spojrzałem na ex, uśmiechnąłem się od ucha do ucha i zapytałem: "I co, fajnie było?".

        A ona wtedy na mnie spojrzała i zapytała: "Ile to kosztowało?"

        Tego wieczora już się więcej do mnie nie odezwała. Z tego co pamiętam "ciche dni" chyba tydzień trwały.

        Drugie "pamiętne" Walentynki były chyba ze 4 lata temu. Nie miałem pomysłu na niespodziankę, więc wymyśliłem, że kupię jej... olbrzymiego czerwonego lizaka. Ex przyzwyczajona do "drobiazgów" już przy wejściu zapytała co dla niej mam. Trzeba było widzieć jej minę, gdy tego lizaka zobaczyła i usłyszeć ten ton: "Ty ze mnie idiotkę robisz?"

        Lizaka zjadło dziecko.
        • malgolkab error 15.02.11, 11:09
          kurczę, że ja wolna nie jestem wink
          • lejla81 Re: error 15.02.11, 11:23
            Malgol - on jest już mój! wink
            Może założymy fanclub Errora?
            • errormix Re: error 15.02.11, 12:17
              Z tego co widzę, moją odstraszającą wizytówkę, mogę o przysłowiowy kant dupy roztrzaskać. Zresztą to nie tak, że ja nie chcę byście mnie kochały. Kochajcie ile możecie. Lepsza taka miłość niż żadna. Tylko ja nie do końca taki super jestem. Przecież się rozwiodłem. Poza tym, ja się jakoś "gejowo" teraz czuję. Napisałem kiedyś o tym u kas na forum i tu też wkleję (sorry kas), ale trochę zajęty teraz jestem i nie za bardzo mogę się rozpisywać smile

              Nie wiem. Tak jakoś mam. Może awersja to niewłaściwe słowo, bo i za spódniczką się teraz obejrzę (a co! wolno mi!) i w dekolt zerknę (czego nigdy jakoś wcześniej nie robiłem), i odruchowo jakoś spoglądam czy obiekt przede mną na szpilkach stojący obrączkę na palcu nosi (bo jak nie to przecież oczywiste, że albo panna, albo rozwiedziona i tylko czeka, żeby ją poderwać), ale później to już jakaś blokada jest.

              Takie dziwne wrażenie, że przecież nie mogę, że nie powinienem, że zwyczajnie nie wypada mi, bo przecież ja teraz w tak zwanej żałobie powinienem być.

              A do tego te myśli czarne, że będzie kino, kolacja, spacery, łóżko, te znaczące spojrzenia, te niby przypadkowe dotknięcia w ciągu dnia, te myśli rozkołatane, te motylki w brzuchu harcujące i te... słowa na końcu: A tak w ogóle, to wszystkie orgazmy udawałam!

              Niby się mówi, że to samo przejdzie, że nawet się człowiek nie zorientuje, kiedy znowu duszę zatraci i znowu przestanie żyć dla siebie i zacznie dla tego drugiego, ale i nie bez przyczyny wymyślono powiedzenie, że jak się człowiek już raz sparzy to więcej ręki po wrzątek nie wyciągnie.

              Z jednej strony podziwiam tych, którzy po przejściach żyją pełnią życia - testują, wybrzydzają, zakochują się przynajmniej raz na tydzień, ale z drugiej strony czym jest to owo "zakochanie"? Na chwilę, na moment, na te parę sekund kiedy ciałem wstrząsa fala fizycznej przyjemności.

              Ale z trzeciej strony, skoro się człowiek raz zakochał to przecież dlaczego nie miałby i drugi, i trzeci, i dziesiąty? I skoro się raz nie udało, to wcale nie znaczy, że za moment kolejna porażka będzie.

              Jednak z czwartej strony, wiadomo, że nikt idealny nie jest, że to co dzisiaj nas zachwyca, podnieca, pociąga w płci przeciwnej, jutro może nas do szewskiej pasji doprowadzać i kolejnym pozwem lub trzaśnięciem drzwiami zaowocować.

              I tych stron coraz więcej, tych wątpliwości i rozterek. I tej niepewności. I tej wizji w głowie, że jeśli raz jeszcze to trzaśniecie drzwiami będzie, to wtedy nic już człowieka nie powstrzyma, by spojrzeć w niebo, zachłysnąć się świeżym powietrzem, rozłożyć ręce jak ptak do lotu się szykujący... i skoczyć.

              I żeby tylko w zetknięciu z ziemią zbyt mocno nie bolało. Podobno nie boli.
              • lejla81 Re: error 15.02.11, 12:53
                Wizytówka jest odstraszająca, ale to co piszesz jest tak urocze, że nie da się Ciebie wirtualnie nie kochać wink
                Nikt nie jest ideałem, Była żona mojego Obecnego też uważała, że on jest wcieleniem wszelkiego zła i dlatego sobie poszła w tango z innym, ale jak ja na niego patrzę, to jakoś tego zła nie widzę. Owszem bywa czasem trochę gruboskórny, ale jest to w pewien sposób usprawiedliwione jego życiowym doświadczeniem.
                Ja jestem zdania, że zawsze warto ryzykować, nawet jak się po raz setny nie uda, to może się udać za sto pierwszym razem. Kto nie ryzykuje, ten nie żyje.
                Ile chcesz być w tej żałobie? Ja myślę, że rok wystarczy.
              • argentusa Re: error 15.02.11, 13:47
                Ale z trzeciej strony, skoro się człowiek raz zakochał to przecież dlaczego nie
                > miałby i drugi, i trzeci, i dziesiąty? I skoro się raz nie udało, to wcale nie
                > znaczy, że za moment kolejna porażka będzie.

                ja zdecydowanie wiem, że jak raz mi się nie udało, to drugi na pewno się uda smile))) bom mądrzejsza o doświadczenie... i dlatego jedynie chłop-"po przejściach" był brany pod uwagę wink))))) i takiż się trafił smile))))))
              • sonia_30 Re: error 15.02.11, 14:26
                Error.. stopka wymusza chwilę refleksji nad tym czy post zaintrygował na tyle by poznać osobiście autora.. wizytówkę skonstruowałeś jak wabik i krygujesz się jak panna przed..znaczy na wydaniu, że Ty nie do końca super (cokolwiek słowo koniec oznacza).
                Jak chciałeś być zniechęcający, trzeba było w stopce walnąć 'napisz do mnie koniecznie, na zawsze twój Error' wink
                • errormix Re: error 15.02.11, 15:03
                  sonia_30 napisała:

                  > Error.. stopka wymusza chwilę refleksji nad tym czy post zaintrygował na tyle
                  > by poznać osobiście autora.. wizytówkę skonstruowałeś jak wabik i krygujesz się
                  > jak panna przed..znaczy na wydaniu, że Ty nie do końca super (cokolwiek słowo
                  > koniec oznacza).

                  No to może ja coś z głowy powiem TUTAJ i może jeszcze TUTAJ
        • anka_cyganka35 Re: dziś Walentynki... 16.02.11, 10:44
          wiesz co Ty to potrafisz człowieka dobić......
        • zmeczona100 Re: dziś Walentynki... 16.02.11, 22:23
          errormix napisał:

          > A ona wtedy na mnie spojrzała i zapytała: "Ile to kosztowało?"

          Nie dziwię się, bo:

          Pojechaliśmy do najdroższej knajpy w cały
          > m województwie.

          Zamiast najdroższej wolałabym tę, która dla mnie byłaby the best (klimat, smaczna kuchnia etc.). A która miałaby to być, to już wiadomo- jeśli się zna tę drugą osobę.


          >Ex przyzwyczajona do "drobiazgów" już przy wejściu zapytała co dla niej mam. Trz
          > eba było widzieć jej minę, gdy tego lizaka zobaczyła i usłyszeć ten ton: "Ty ze
          > mnie idiotkę robisz?"

          No moment- ona sama się tak do tych drobiazgów przyzwyczaiła?

          Error, toć ja o takiej walentynkowej miłości pisałam własnie wyżej.
          Jeśli jest "zamiast", to "się nie da". I już.
    • nicol.lublin Re: dziś Walentynki... 15.02.11, 09:57
      ja nie jestem fanką tego święta, dzień jak codzień.
      jednak wczoraj wieczorem jak uśpiłam dziecko zrobiło mi się trochę smutno. kolejne walentynki (nie chodzi o święto, tylko o upływający czas) samotne... pożarłam więc pół pudełka Rafaello (jestem na diecie od 01.01) i poszłam spać sad
      a jeszcze w ubiegłym roku pocieszałam koleżankę, że w przyszłym roku dostaniemy wielkie bukiety kwiatów! eh...
    • lejla81 Re: dziś Walentynki... 15.02.11, 11:01
      Wiedziałam, że znajdą się zaraz walentynkowi malkontenci ;P
      Cóż jest złego w tym święcie, wszak taka choinka to też niemiecki zwyczaj, może powinniśmy zrezygnować? Pomijając już fakt, że całe chrześcijaństwo to obcy import. (A noc Kupały też z chęcią obejdę!)
      Dynię oczywiście z dzieckiem wycinam - jest zachwycone! Zresztą syn dostał wczoraj w przedszkolu walentynkę i chodził dumny i blady.
      W poscie chodziło mi raczej o nastrój, który udziela się mimochodem, nawet jeśli Walentynki mamy w nosie.
      Error - Ty boski jesteś! Jakbym nie była szczęśliwie zakochana, to bym normalnie próbowała Cię wirtualnie poderwać wink Zresztą bardzo mi przypominasz mojego Obecnego - podobna historia, podobne zaangażowanie w małżeństwo, które rozsypywało się z winy drugiej strony. Dużo szczęścia, Error - i trochę wiary w to, że nie wszystkie kobiety są takie złe.
      • argentusa Re: dziś Walentynki... 15.02.11, 13:49
        podobne zaangażowanie w małżeństwo, które rozsypywał
        > o się z winy drugiej strony.

        ooooo a tutaj to by mnie zmroziło. NIGDY nie ma winy wyłącznie po jednej stronie.
        • malgolkab Re: dziś Walentynki... 15.02.11, 13:59
          argentusa napisała:

          >
          > ooooo a tutaj to by mnie zmroziło. NIGDY nie ma winy wyłącznie po jednej stroni
          > e.
          też to tu kiedyś napisałam i posypały sie gromywink
        • sonia_30 Re: dziś Walentynki... 15.02.11, 14:09
          Oczywiście że wina zawsze dotyczy 2 stron - żony i teściowej ;-P
          • errormix Re: dziś Walentynki... 15.02.11, 14:15
            sonia_30 napisała:

            > Oczywiście że wina zawsze dotyczy 2 stron - żony i teściowej ;-P

            Jakbym słyszał moją ex tuż po ślubie:

            "Kochanie, od teraz wszystko co jest twoje to jest moje, a co jest moje to jest... moje".
            • sonia_30 Re: dziś Walentynki... 15.02.11, 14:27
              Czyli zaraz po ślubie powinieneś zwijać żagle wink
              • lejla81 Re: dziś Walentynki... 15.02.11, 14:43
                Może źle się wyraziłam - małżeństwo zapewne przestało się układać z winy obu stron, ale tylko jedna strona nie chciała już nic naprawiać smile
                • jarkoni Re: dziś Walentynki... 15.02.11, 17:52
                  Oj Error, Error, bracie, cóż można powiedzieć, zazdroszczęsmile
                  Jestem pewien, że lada moment powstanie tu Twój żeński fanklubsmile
                  • mayenna Re: dziś Walentynki... 15.02.11, 18:06
                    jarkoni napisał:

                    > Oj Error, Error, bracie, cóż można powiedzieć, zazdroszczęsmile
                    > Jestem pewien, że lada moment powstanie tu Twój żeński fanklubsmile

                    Jarkoni potrzebujesz kolejki i uwielbienia? A ja myślałam że już chyba masz te modre oczy w siebie wpatrzone?smile
                    • jarkoni Re: dziś Walentynki... 15.02.11, 18:23
                      E tam, jakbym był babą też bym się w Errorze zakochał, przynajmniej wirtualnie smile
                      • mayenna Re: dziś Walentynki... 15.02.11, 18:36
                        hahaha smile
                        Jarkoni wirtualnie to ja się równie chętnie w Tobie mogę podkochiwaćsmile Moim zdaniem nie musisz mieć kompleksów względem Errora a wiem co mówię, przynajmniej wirtualnie.

                        Ja się jednak kocham w RybakusmileJakby mi te wiersze po rosyjsku mówił i jeszcze tłumaczył to poszłabym na koniec świata za nimsmile
                      • errormix Re: dziś Walentynki... 15.02.11, 19:48
                        jarkoni napisał:

                        > E tam, jakbym był babą też bym się w Errorze zakochał, przynajmniej wirtualnie
                        > smile

                        Zawsze możesz spróbować. Ale z góry uprzedzam, niestety, nie jesteś pierwszy ---> CZYTAJ TUTAJ
      • mayenna Re: dziś Walentynki... 15.02.11, 18:32
        Nie jestem walentynkowym malkontentem bo bukietu róż bym do kosza nie wyrzuciła.
        Jednak jakoś nikomu do głowy nie przychodzi mi go wręczyć.
        Noc świętojańską można obchodzić stadnie i bez podziału na pary.

        W małżeństwie miałam tyle gimnastyki żeby coś dostać na rocznicę ślubu, urodziny, imieniny...A i tak zaliczyłam tak frapujące prezenty jak ponton, kołowrotek wędkarski czy gąsior na wino. ( Dużo bym dała za robota kuchennego, ale za drogi był i mało eksowi przydatnysmile

        Kolejne święto do pilnowania i podchodów nie było mi potrzebne.
        • lejla81 Re: dziś Walentynki... 16.02.11, 10:25
          haha smile) Kołowrotek wędkarski?? Rzeczywiście niektórzy mężczyźni są wyjątkowo oporni w obchodzeniu czegokolwiek. Nauczona doświadczeniami z poprzedniego związku, teraz mówię po prostu kilka dni wcześniej, co chciałabym robić. Nawet jak nie dostanę prezentu / kwiatów, to mam pewność, że chociaż zaliczymy restaurację, czy kino. Póki co skutkuje wink
          • mayenna Re: dziś Walentynki... 17.02.11, 07:00
            Najgorsze jest to ,że jako toksyczna żona uważałam ten prezent za miły. co więcej, szczęśliwa byłam że pamiętał i myśli o nas.
            Do każdego mężczyzny powinna być dołączona instrukcja obsługismile
    • mark230 Re: dziś Walentynki... 20.02.11, 21:06
      A ja w Walentynki 2008 roku poznałem moją najukochańszą osobę, z którą przeżyłem 3 lata w tegoroczne Walentynki rozstaliśmy się niestety sad
Pełna wersja