zamordować?

21.02.11, 21:34
Tatuś się dzis pojawił. Po dwóch miesiącach pobytu gdzieś w świecie. W tym czasie 4 smsy do najmłodszego. Pojawił się, zadzwonił do dziecka i zaprosił do siebie (mieszka w poblizu szkoły syna). Dowiedziałam się od Małego. Przetrzymałam. Zgodziłam się. Rano zatelefonowałam i przypomniałam, że sposób postępowania jest taki- najpierw dzwoni do mnie, a potem umawia się dzieckiem. Przypomniałam po raz 10. Ma ograniczone prawa. Prosiłam o odwiezienie dziecka do 17.30. Wróciłam z pracy ok 18. Tatuś siedzi w najlepsze, roztacza opowieści. Przetrzymałam. Nie uzgadniał ze mną, ze przyjdzie do domu. Po 40 minutach spędzonych w kuchni , podczas których wciąż słyszałam jak tokuje i opowiada (nie rozmawia....nie....tokuje), weszłam i zapytałam, czy ma świadomość, ze jest juz późno, a Mały musi się uczyć na jutro. Przeniósł się ze starszym synem do innego pokoju. Dziecko niby próbowało rozłożyć zeszyty, ale cały czas było na nasłuchu (Tata....rzadkość w jego zyciu).
Jutro sprawdzian z polskiego, jakaś praca z techniki do zrobienia, przyroda do powtórzenia.
Tatuś tokuje.... Nie wytrzymałam....Zapytałam czy nie widzi niestosowności swojego zachowania - przychodzi bez zapowiedzi, bez umawiania się i siedzi, choc jest późno, a Mały ma lekcje....Obrażony, zabrał się i poszedł. A Mały zapytał: Mamo dlaczego wygoniłaś tatę?
Jezuuuuu....
Macie takich tatusiów? Jak sobie radzicie w takich sytuacjach?
    • maheda Re: zamordować? 21.02.11, 21:37
      Trzeba było go zagonić, żeby przy okazji się przydał i pomógł w odrabianiu lekcji dziecku.
      Jeśli sam by przy takiej okazji wyszedł, to by nie było na Ciebie.
      • laura_fairlie Re: zamordować? 22.02.11, 00:23
        Właśnie. Trzeba zapędzić tatę do lekcji...
    • mayenna Re: zamordować? 21.02.11, 22:06
      Lekcje nie są czasem najważniejsze. moim zdaniem dziecko potrzebowało tego ojca. Mały nie czuje tak jak Ty, nie wie że ojciec nie postępuje rozsądnie. On go kocha i potrzebuje tej rozmowy, tego tokowania. lekcje odrobi później, możesz mu usprawiedliwienie napisać że nie mógł bo tata to rzadkość w jego zyciu. Nie będzie dziury w niebie jak lekcje zostaną na jutro.Syn Ci powiedział co jest dla niego ważne. Nie lekceważ tego.
      • tully.makker Re: zamordować? 22.02.11, 11:37
        Zgadzam sie z mayenna.
      • ciociacesia tu sie podpisze pod mayenna 22.02.11, 14:15
        tylko czasem okazuje sie ze te wyjkatkowe chwile z ojcem i odkladanie obowiazkow na kołek staja sie reguła (bo np nagle tata ma dla dzieci mnostwo czasuu i przychodzi 2 razy w tygodniu)
        ale po dlugiej rozlace raz mozna odpuscic
        • malgolkab Re: tu sie podpisze pod mayenna 23.02.11, 09:20
          tylko tak się zastanawiam czy to troche nie tak, że nauczymy kogoś, że generalnie może mieć wszystko w d..., a jak się w końcu zjawi to wszyscy rzucają wszystko, zmieniają plany i dezorganizują sobie dzień.
    • altz Re: zamordować? 21.02.11, 22:24
      Jasne, że zamordować i w sądzie powiedzieć, że nie pozwolił odrobić lekcji, a potem to samo synom.
      Chyba trudno miał z Tobą mąż.
      • xciekawax Re: zamordować? 21.02.11, 22:34
        altz napisał:

        > Chyba trudno miał z Tobą mąż.

        Wiesz, Altz, to bylo juz naprawde niepotrzebne, i ponizej pasa, i po prostu wredne. Kobiata samotnie wychowuje dwoje dzieci, wszystko na jej glowie, nie musisz jej jakies aluzje (pewnie nietrafione) robic na temat ze facet od niej uciekl przez NIA.

        Robisz z siebie takiego niby pokrzywdzonego faceta ktory jest fajny itd,.... ale po prostu wiesz co powiedziec zeby niektore kobietki dobrze zareagowaly, a ja widze ze jestes wredna malpa!
        • altz Re: zamordować? 21.02.11, 22:48
          Tak myślę, dla mnie są ważne inne rzeczy, bo ja mam inne priorytety i na pewno bym się tak głupio nie zachował, bo dziecko powinno być najważniejsze, a lekcje nie uciekną.
          Trudno jest żyć z żandarmem, nie napisałem, że mąż uciekł przez żonę, tylko, że miał ciężko przy takim nastawieniu, zupełnie szczerze i bez złośliwości.
          • niutka Re: zamordować? 22.02.11, 22:58
            altz napisał:

            > Tak myślę, dla mnie są ważne inne rzeczy, bo ja mam inne priorytety i na pewno
            > bym się tak głupio nie zachował, bo dziecko powinno być najważniejsze, a lekcje
            > nie uciekną.

            Dziecko/dzieci na pewno sa najwazniejsze dla niej...
            Ale z postu wynika tez, ze ojciec zjawia sie po jakims czasie i oczekuje, ze prawie jak "laske boza" bede go traktowac...
            A zycie to nie tylko przyjemnosci... gdzie on byl/jest, gdy dzieci maja klopoty? Chociaz nie mam takich doswiadczen, to wcale sie nie dziwie autorce postu za reakcje...

            > Trudno jest żyć z żandarmem, nie napisałem, że mąż uciekł przez żonę, tylko, że
            > miał ciężko przy takim nastawieniu, zupełnie szczerze i bez złośliwości.

            Sadze, iz zle zrozumiales swoja przedmowczynie...
            Majac na mysli "NIA", myslala o kochance tegoz pana. Bynajmniej ja tak zrozumialam.
    • xciekawax Re: zamordować? 21.02.11, 22:37
      czasami trzeba zacisnac zeby, ale na Twoich warunkach, np poprosic aby wziol dzieciaki nastepnego dnia. Mysle ze dobro dziecka jest najwazniejsze. tylko musisz tez zastanowic sie czy jego wizyty naprawde sa dobre dla dzieci.
      • altz Re: zamordować? 21.02.11, 22:43
        > Mysle ze dobro dziecka jest najwazniejsze. tylko musi
        > sz tez zastanowic sie czy jego wizyty naprawde sa dobre dla dzieci.

        Wiesz, ciekawa, to jest niepotrzebne, i poniżej pasa, i po prostu wredne. Dzieci samotnie żyją z matką, wszystko mają w głowie, a Ty musisz jej jakieś aluzje robić (pewnie nietrafione), że dzieciom będzie lepiej bez ojca.
        • szizumami Re: zamordować? 22.02.11, 08:24
          mieliśmy takie sytuacje -
          • anielica_3 Re: zamordować? 22.02.11, 08:56
            dzięki za rady oraz złośliwe uwagi.
            Po to się między innymi pisze na forum, aby poznac punkt widzenia innych. Z Waszych wypowiedzi wyciągnełam taki wniosek: nie ma co liczyć na to,że tatuś z ograniczonymi prawami (jak sie domyślacie, sąd bezpodstawnie takich orzeczeń nie wydaje) raptem przejdzie metamorfozę i zrozumie ile złego jego egoizm powoduje.
            Altz - cieżko miał ze mną jak cholera! Żandarm jestem i codziennie rano przez 25 lat małżeństwa, kombinowałam jakieby mu tu zadac komendy. Potem kiedy już rozwiodłam się z nim przeniosłam swoje żandarmowanie na troje dzieci, które od lat wychowuje samotnie i wszystkie ich sprawy i potrzeby są wyłącznie moim udziałem.
            Do wsystkich innych, którzy roządnie radzili "zagonić tatusia do odrabiania lekcji" - informuję, ze tatuś nie koniecznie ma takie potrzeby, a i odwykł juz zupełnei od takich prozaicznych spraw jak codzienne zajmowanie się dziecmi, poza tym jest dyslektykiem, dysortografem, wiec przygotowanie do sprawdzianu z h i ch wykracza poza jego możłiwości. Można było pouczyć sie w niedzielę, oczywiście. I tak zapewne postąpiłabym , gdybym wiedziała, ze tatus ma zamiar spędzić z dziećmi popołudnie i wieczór. Ale nie był uprzejmy mnie o tym poinformować, dlatego w niedzielę, zamiast kuć robiliśmy to co zwykle robi się w dni wolne. Odpoczywaliśmy , leniliśmy, oglądaliśmy film i czytaliśy książki (Mały lekturę, a ja dla fanaberiismile).
            Kolejny raz przekonuje się, ze punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
            • obrazo-burca Re: zamordować? 22.02.11, 09:38
              >tatuś z o
              > graniczonymi prawami (jak sie domyślacie, sąd bezpodstawnie takich orzeczeń nie
              > wydaje)

              Mylisz się, sądowi wystarczy, że jest konflikt między rodzicami i już na tej podstawie ogranicza/odbiera prawa rodzicielskie. Są nawet poradniki dla sędziów sugerujące takie rozwiązania.
              • niutka Re: zamordować? 22.02.11, 23:18
                Czytaj ze zrozumieniem! On ma JUZ ograniczone prawa, a nie ze zona (byla czy tez obecna) chce mu ograniczyc... Widocznie facet sporo namieszal w zyciu dzieci, ze sad mu te prawa ograniczyl...
                • altz Re: zamordować? 23.02.11, 06:21
                  > Czytaj ze zrozumieniem! On ma JUZ ograniczone prawa
                  Ja też mam ograniczone prawa, chociaż sąd przyznał mi opiekę naprzemienną.
                  Żona mi ograniczyła. I co z tego?
                  Było za mało informacji było o mężu, a za dużo emocji, żeby wiedzieć dokładnie o co chodziło.
                  • malgolkab Re: zamordować? 23.02.11, 09:24
                    altz napisał:

                    > Żona mi ograniczyła. I co z tego?
                    > Było za mało informacji było o mężu, a za dużo emocji, żeby wiedzieć dokładnie
                    > o co chodziło.
                    ograniczył Ci sąd, a nie żonawink
                    u mnie sąd też ograniczył, mimo, że powiedziałam, że o to nie wnoszę, wszystkie sprawy dotyczące syna były ustalone, w sądzie się nie kłóciliśmy i odpowiadaliśmy tak samo na zadane pytania. Po prostu Sąd stwierdził, że ojciec nie wypełnia władzy rodzicielskiej, bo mimo sprzyjających warunków widuje go rzadko i nie bierze udziału w codziennym życiu... Ograniczenie praw to po prostu prawo do wpółdecydowania o rzeczach istotnych (szkoła, zdrowie, wybór zawodu)- w moim przypadku to niczego nie zmieniło.
                    • altz Re: zamordować? 23.02.11, 09:40
                      malgolkab napisała:
                      > ograniczył Ci sąd, a nie żonawink

                      Właśnie nie sąd, tylko żona.
                      Stwierdziła, że dziecka nie dostanę i tyle, wbrew postanowieniu sądu.
                      Nie będę zabierał dziecka wbrew jej woli, bo będzie to ze szkodą dla dziecka.
                      Mógłbym zrobić zadymę z policją i sądem, ale dzieci i tak swoje przeszły, chociaż niczemu nie winne. sad
                      Zastanawiam się, czy z czasem nie wnieść o pozbawienie mnie praw rodzicielskich, bo nie lubię fikcji. Niby mam prawa, a nie mam. Ch... z takim prawem
                      • malgolkab Re: zamordować? 23.02.11, 09:51
                        altz napisał:

                        >
                        > Właśnie nie sąd, tylko żona.
                        > Stwierdziła, że dziecka nie dostanę i tyle, wbrew postanowieniu sądu.
                        > Nie będę zabierał dziecka wbrew jej woli, bo będzie to ze szkodą dla dziecka.
                        > Mógłbym zrobić zadymę z policją i sądem, ale dzieci i tak swoje przeszły, choci
                        > aż niczemu nie winne. sad
                        > Zastanawiam się, czy z czasem nie wnieść o pozbawienie mnie praw rodzicielskich
                        > , bo nie lubię fikcji. Niby mam prawa, a nie mam. Ch... z takim prawem
                        a, to źle się zrozumieliśmy. cóż powiedzieć - głupia ta Twoja żona, nie rozumiem takiego postępowania... szkoda, że mój ex mając możliwości brania udziału w życiu dziecka, po prostu z tego nie korzysta...(nawiązując do odlagłości- mieszka w tym samym mieście)...ale jak widać ludzi są różni
                  • tully.makker Re: zamordować? 23.02.11, 10:10
                    Żona mi ograniczyła.

                    Zona, czy sad?
                    • altz Re: zamordować? 23.02.11, 10:28
                      > Zona, czy sad?
                      Żona, ale o tym już napisałem na końcu.
            • maheda Re: zamordować? 22.02.11, 09:47
              anielica_3 napisała:

              > Do wsystkich innych, którzy roządnie radzili "zagonić tatusia do odrabiania lek
              > cji" - informuję, ze tatuś (...) jest dyslektykiem, dysortografem, wiec przygotowanie do
              > sprawdzianu z h i ch wykracza poza jego możłiwości.

              A skąd myśmy to mieli wiedzieć?

              > Kolejny raz przekonuje się, ze punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

              To akurat nihil novi smile
            • szizumami Re: zamordować? 22.02.11, 09:48
              anielico
              może i punkt siedzenia a może wiekszy obiektywizm i dystans
              przechodziłąm wszystkie takie i nie tylko włacznie z ucieczkami kradziezami i narkotykami
              i uwierz mi własnie te więzi--które z ojcem warto starać sie pomóc odbudowac moga być wazniejsze od jednego poprawionego sprawdzianu z polskiego[możesz poprosic o to nauczyciela--masz do tego prawo,tzn uczen]
              z polskiego noga,a z innych przedmiotów też?
              ma ograniczone prawa---to niekoniecznie musi znaczyć że jest ostatnim draniem---wystarczy mieć przydzielonego kuratora--by wiązało sie to z ograniczeniem
              nie znamy twojego byłego--mówimy tylko o danej sytuacji.którą opisałaś
              nikt nie gani cie za sumienność i odpowiedzialnośc---chcemy tylko byś zauważyła że to bycie BYŁO WAZNE DLA DZIECI---patrz na ich potrzeby emocjonalne--bedz otwarta na zmiane ojca----bo może to nastapi--wiec warto temu pomóc.czyż nie?
              jesli ty jesteś bardziej rozsądną osobą---to umiejetności masz wiec nie ma co kolejny raz wykazywac że jest gorszy w tym i w tym--może i jest --ale dkla dzieci jest ważny i potrzebny--dla nich nie ma znaczenia że jest dyslektykiem i dysortografem----tęsknią i pragną kontaktu z nim--na tym sie skup--a z nim rozmawiaj,rozmawiaj--nie z góry tylko z poziomu--równego--
              warto spróbować
              • niutka Re: zamordować? 22.02.11, 23:29
                Ale czy to znaczy, ze "tatus" moze pojawiac sie kiedy chce, kiedy mu sie zachce? Moze w tym przypadku warto wybaczyc jemu... Ale jak beda kolejne jego "zachcianki", ktore beda kolidowaly z np. zajeciami pozalekcyjnymi (platnymi) dzieci?

                Anielico, w jakim wieku masz dzieci?
            • laura_fairlie Re: zamordować? 22.02.11, 10:14
              jeśki odwykł, to i przywyknąć może... A bycie dys... nie przeszkadza aż tak bardzo w przygotowaniu dziecka do sprawdziany z h i ch. Serio.
        • xciekawax Re: zamordować? 23.02.11, 03:16

          > Wiesz, ciekawa, to jest niepotrzebne, i poniżej pasa, i po prostu wredne. Dziec
          > i samotnie żyją z matką, wszystko mają w głowie, a Ty musisz jej jakieś aluzje
          > robić (pewnie nietrafione), że dzieciom będzie lepiej bez ojca.

          Altz, wyobraz sobie ze obecnosc niektorych rodzicow nie jest dobra dla dzieci, czy to matka, czy ojciec, czasami, w ekstrymentalnych sytuacjiach lepiej jest zapewnic dziecku stabilne zycie niz zeby dziecko ciagle czekalo na rodzica niewiedzac kiedy sie pojawi, zycie niestabilne, na widzi-misie rodzica nieobecnego. Nie zawsze rodzic jest potrzebny. nie taki ktory dzieci olewa przez kilka miesiecy a potem nadrabia jak pasozyt w domu ex. Niestabilnosc to jest najgorsze co moze sie dziecku wydarzyc, potem one tez wyrastaja na niestabilnych ludzi. Nie wkurzaj mnie.
    • argentusa Re: zamordować? 22.02.11, 08:46
      > Macie takich tatusiów? Jak sobie radzicie w takich sytuacjach?

      Czasami mamy. Zanim nie wytrzymam, zawsze się zastanawiam CO JEST LEPSZE dla moich dzieci, a że mam podobnie 3 szt wink, myślenie trochę mi zajmuje.
      Bo to, że mi przeszkadza jego obecnosć, nie oznacza, że jest niestosowna dla dzieci. Świat się nie zawali jak dzieciak pójdzie z nieodrobionymi lekcjami następnego dnia do szkoły. Ba, nawet jeśli pójdzie niewyspany.
      Przyjmuję takie sytuacja jako konsekwencję rodzicielstwa w pojedynkę i wiem, że nie mam specjalnie wpłwu na eksa. Z niektórymi nie można się po prostu dogadać. A jak nie można, to ja się tym nie zajmuję, szkoda energii.
      A opinię Altza (z tego watku) olałabym - widać ma gorszy dzień, bo bzdury pisze wink)))).
      • altz Re: zamordować? 22.02.11, 09:33
        argentusa napisała:

        > Czasami mamy. Zanim nie wytrzymam, zawsze się zastanawiam CO JEST LEPSZE dla mo
        > ich dzieci, a że mam podobnie 3 szt wink, myślenie trochę mi zajmuje.
        > Bo to, że mi przeszkadza jego obecnosć, nie oznacza, że jest niestosowna dla dz
        > ieci. Świat się nie zawali jak dzieciak pójdzie z nieodrobionymi lekcjami nast
        > ępnego dnia do szkoły. Ba, nawet jeśli pójdzie niewyspany.
        Zgadzam się z tym. Różne rzeczy się zdarzają, a czasami wystarczy zadzwonić do sekretariatu i poprosić o niepytanie. Dziecko też potrafi samo to załatwić w szkole.

        > Przyjmuję takie sytuacja jako konsekwencję rodzicielstwa w pojedynkę i wiem, że
        > nie mam specjalnie wpłwu na eksa. Z niektórymi nie można się po prostu dogadać
        Ja to rozumiem, że przy dzieciach trzeba być zorganizowanym i każda taka rzecz wybija z rytmu, ale przecież to nie jest najważniejsze.

        > A opinię Altza (z tego watku) olałabym - widać ma gorszy dzień, bo bzdury pisze
        > wink)))).
        Ja mam nie gorszy dzień, ale cały rok, albo i dwa.
        A popatrz sama na tytuł: "zamordować?", czy ma to coś wspólnego z porozumieniem?
        Do tego obrzydliwa maniera nazywania męża "tatusiem". To jest świństwo przeciw dzieciom.
        Ja swoim zakazałem mówić na siebie tatuś z tego właśnie powodu, mówią mi ojciec, albo po imieniu. Jak mówiły tatuś, to było miłe, ale widocznie kobiety muszą wszystko popsuć i proszą o więcej. sad
        Facet luzak, babka żandarm, ale tak się sami dobrali, ludzie się tak łatwo nie zmieniają.
        Po co to zrobili swojemu dziecku, jeśli nie potrafią wytrzymać ze sobą?
        Głupota i barbarzyństwo i to po obu stronach, a teraz, jak na wojnie trzeba walczyć o to, żeby były jak najmniejsze straty i najmniej ucierpiało dziecko.
        • anielica_3 Re: zamordować? 22.02.11, 10:01
          altz - jestem na serio zdziwiona tym co piszesz. Dotychczas Twoje wypowiedzi tutaj zwykle wydawały mi się rozsądne i niegłupiesmile
        • anielica_3 Re: zamordować? 22.02.11, 10:03
          Altz - a Ty znasz takie słwo jak "sarkazm"? I wiesz skąd się bierze sarkastyczne podejście do jakiejś sprawy?
          • altz Re: zamordować? 22.02.11, 10:20
            > Altz - a Ty znasz takie słwo jak "sarkazm"? I wiesz skąd się bierze sarkastyczn
            > e podejście do jakiejś sprawy?
            Nie znam w takich sprawach, bo to są za poważne rzeczy, żeby sobie z tego żartować.
            Wyobrażasz sobie, że ja tytułuję wątek "czy mam udusić żonę?", czy byłoby to śmieszne?
            • anielica_3 Re: zamordować? 22.02.11, 10:33
              Bóg z Toba Altz...przeceniłam Cię smile
              • altz Re: zamordować? 22.02.11, 10:40
                anielica_3 napisała:

                > Bóg z Toba Altz...przeceniłam Cię smile
                To dziwne, rozejrzałem się... i jestem sam. smile
                Życzę przede wszystkim szczęśliwego dziecka!
        • szizumami Re: zamordować? 22.02.11, 10:40
          --mało tego,że straty najmniejsze
          to że umiecie,potraficie normalnie porozmawiac ze sobą że potraficie obdarzyć sie zaufaniem sacunkiem wobec nich i DLA NICH--da im poczucie bezpieczenstwa-
          bea wiedzieli,że moga liczyc na was obydwoje choć nie jesteście razem w sytuacji--gdy beda potrzebowac pomocy
          a mając to bezpieczeństwo i dobre uczucia od was--nauka bedzie im szła lepiej i zmniejszą nawet pomocą
          TO FUNDAMENT-----zawaloną wiarę, nadzieję,pewnośc siebie bezp..---trudno jest odbudowac
          przypomnij sobie co sama z dzieciństwa lepiej pamiętasz i z radością wspominasz
          -zaliczone sprawdziany--czy te wspolne radosne chwile z rodzicami--zabawy,wypady i ich uśmiechnietych..
          matka tez ma wybujałe ego--o czym sie sama przekonałam--nawet kochając i broniąc jesteśmy egoistami
          poza tym w swiecie hierarchii wartości wykształcenia,wygladu--jest wiele pułapek

          jak pisża inni świat nie zawali sie od czasem nie odrobionych lekcji--od lekcewazonych uczuć może
          to one budują nasza podswiadomośc, nie orotgrafia i pani od polskiego

          nie obrażaj sie na ns-wszak dobrze chcemy
          i na własnych doświadczeniach niemiłych bazujemy

        • argentusa Re: zamordować? 22.02.11, 11:00
          Altz, matko kochana, krucjatę prowadzisz?
          Ja tam mówię o eks per - tatuś/tata moich dzieci, tak jak się nazywam mamusią/mamą. Bez złośliwości, jak słowo daję.
          Ale ja mam dewizę: zajmij się sobą, daj światu odetchnąć. smile))))
          • altz Re: zamordować? 22.02.11, 12:37
            argentusa napisała:

            > Altz, matko kochana, krucjatę prowadzisz?
            > Ja tam mówię o eks per - tatuś/tata moich dzieci, tak jak się nazywam mamusią/m
            > amą. Bez złośliwości, jak słowo daję.
            Jaką krucjatę? Powinna być jakaś odpowiedzialność za słowo.
            Popatrz, co tutaj się dzieje na forum, mówią "tatuś" i syczą, jak żmije.
            Ja nie chcę, żeby mi się źle kojarzyło, gdy dziecko powie "tatuś", bo dzieci nie są niczego winne. Dlatego przeszedłem na formę ojciec, dzieci to zaakceptowały, czasami mówią tata.

            > Ale ja mam dewizę: zajmij się sobą, daj światu odetchnąć. smile))))
            Ze mnie niewiele zostało, między innymi przez takie fora.
            • maheda Re: zamordować? 22.02.11, 12:44
              A mnie się słowo "tatuś" podoba.
              Jest takie ciepłe i bliskie.
            • argentusa Re: zamordować? 22.02.11, 12:48
              > > Ale ja mam dewizę: zajmij się sobą, daj światu odetchnąć. smile))))
              > Ze mnie niewiele zostało, między innymi przez takie fora.

              Eeeee, przez takie fora? Siłą nikt tu nie trzyma. Dystans do zycia i do przodu.
              Przecież nie jesteś eks wszystkich Pań z forum, no to po cholerę do siebie brać epitety?
              EOT smile
              Powodzenia i uśmiechu szczerego.
              Ar -Zadowolona jak nie wiem co.

            • szizumami Re: zamordować? 22.02.11, 12:54
              ja ma podobnie ze słowem "matka"--
              były tak mówi do dzieci--idz sie matki spytaj-
              a mnie to drażni--ja mówie i tacie i ojcu-róznie
              ale tu zwracam uwge--że mamusia chce być--choć od czasu do czasu
              • altz Re: zamordować? 22.02.11, 13:04
                > ale tu zwracam uwge--że mamusia chce być--choć od czasu do czasu
                I słusznie robisz, po co się zadręczać, a "matka" u Ciebie to prawie obelga.
                Warto z dziećmi rozmawiać i im wyjaśniać, często więcej rozumieją, niż dorośli.
                Może nawet wtedy dzieci sprostują przy ojcu i będą się domagać, żeby tak nie mówił.
            • niutka Re: zamordować? 23.02.11, 00:00
              Prawde mowiac, jak zamierzam "dosrac" bylemu to mowie o nim per "tatulek"...
        • niutka Re: zamordować? 22.02.11, 23:52

          > > A opinię Altza (z tego watku) olałabym - widać ma gorszy dzień, bo bzdury
          > pisze
          > > wink)))).
          > Ja mam nie gorszy dzień, ale cały rok, albo i dwa.
          > A popatrz sama na tytuł: "zamordować?", czy ma to coś wspólnego z porozumieniem
          > ?

          Od razu przyznaje, ze nie czytalam watkow ponizej (w drzewku - zreszta zazwyczaj tak robie), wiec odnosze sie do tej wypowiedzi...

          Prawde mowiac jak zobaczylam ten tytul, to chcialam pisac do autorki, zeby go zmienila... Tylko dlatego, ze gdyby byly maz to zobaczyl, to mialby "dowod", iz ona jemu zle zyczy (znam to z autopsji).


          > Do tego obrzydliwa maniera nazywania męża "tatusiem". To jest świństwo przeciw
          > dzieciom.
          > Ja swoim zakazałem mówić na siebie tatuś z tego właśnie powodu, mówią mi ojciec
          > , albo po imieniu. Jak mówiły tatuś, to było miłe, ale widocznie kobiety muszą
          > wszystko popsuć i proszą o więcej. sad

          Po pierwsze, to nie jej maz... A po drugie, czemu slowo "tatus" Ciebie odrzuca?

          Ja bynajmniej slyszalam jak byly mowil chlopcom o mnie (i do nich) per "matka"... Ale chlopcy nigdy tak mnie nie nazwali.

          > Facet luzak, babka żandarm, ale tak się sami dobrali, ludzie się tak łatwo nie
          > zmieniają.

          A moze facet olewajacy wszystko (czyli luzak) i kobieta, ktora chce, przy 3-ce dzieci, jakos wszystko powiazac (zandarm?!)...


          > Po co to zrobili swojemu dziecku, jeśli nie potrafią wytrzymać ze sobą?
          > Głupota i barbarzyństwo i to po obu stronach, a teraz, jak na wojnie trzeba wal
          > czyć o to, żeby były jak najmniejsze straty i najmniej ucierpiało dziecko.

          No comments..
    • malgolkab Re: zamordować? 22.02.11, 09:13
      mój ex (też ma ograniczone prawa, ale to inny temat) też uważa, że wszyscy mają się dostosowywać do niego. Ostatnio walnał tekstem do syna (5 lat) - zawsze możesz do mnie zadzwonić, jak akurat nie będę miał nic do roboty to się spotkamy. Jak go zabiera do siebie, to ogląda z nim tv, ewentualnie gra na PS, nie ma mowy o jakichkolwiek ćwiczeniach z dzieckiem (mały miał zalecone od logopedy i ortopedy- wystarczy kilka razy dziennie po parę minut).Do dentysty z synem nie pójdzie, bo "nie lubi dentystów", na badanie profilaktyczne nie, bo "po co go męczyć, widać, że nic mu nie jest". Dzień przed imprezą w swojej rodzinie (o której wiedział od 3 miesięcy) zadzwonił do mnie i powiedział, żebym poćwiczyła z synem jakiś wierszyk i kazała mu wystąpić na imprezie, bo dowiedział się, że inne dzieci tak zrobią;/
      co robię? już nic, bo po prostu nie ma sensu. Ponarzekam na forum i to pomaga wink On nie robi tego na złość, jest na tyle niedojrzały do roli ojca, że uważa, że takie zachowanie jest ok (wszystkim o tym opowiada, nie widzi w tym nic dziwnego). Syna traktuje jak kolegę, pokazuje mu np. zdjęcia z wczasów (syn wcześniej przezywał, że tata go nie chciał wziąć) i opowiada jak było super, bo tu zima, a on miał ciepełko...
      • anielica_3 Re: zamordować? 22.02.11, 19:24
        Pod koniec trudnego dnia usiadłam, aby podzielić się z Wami moimi myślami.
        Zastanawiam się, dlaczego tak niewielu z nas zdaje sobie sprawę z tego, że za emocjonalności i osobowość dziecka odpowiedzialne sa nie tylko geny, ale w dużej mierze to co dostaną od obojga rodziców. Zobaczcie, jak w tym wątku skupiliśmy się na problemie mojej winy wobec potrzeb dziecka. Zganiliscie, i chyba słusznie moje zachowanie, ale wnioski jakie potem sie pojawiły juz były zbyt głębokie jak na ten incydent. Hmmmm....tak sobie myślę, że matki stają się żandarmami, bo ojcowie nie spełniają swoich zadań. Podkreslaliście wszyscy, jak ważne dla dziecka są kontakty z ojcem, kładąc nacisk na to, ze jeśli się już pojawi, to obowiązkiem matki jest prawie zdezorganizować zwykły porządek i celebrować....
        A jakoś nikt, nie zatrzymał się nad faktem "pojawiania" się ojca, wtedy gdy mu się zechce... Myślę, mimo wszystko, mimo swojej niedoskonałości, że nieobecny, nieodpowiedzialny ojciec, bezrefleksyjny, nie dający dzieciom niczego oprócz ochłapów zainteresowania i alimentów, czyni im dużo, dużo większą krzywdę, w bardzo szerokim aspekcie, niż matka zyjaca z tymi dziećmi na co dzień, wychowująca, karcąca, nagradzająca, przytulająca, lecząca, ucząca, głaskająca, utulająca, wygłupiająca się, gderająca....popełniająca błędy i umiejąca o tym rozmawiać.
        Tak sobie myślę dziś wieczorem. Pozdrawiam wszystkich. Altza też smile
        • 44bromba Re: zamordować? 22.02.11, 19:42
          Anielico, trzymam kciuki za Ciebie.

          Ty jesteś żandarmem, kilka innych na tym forum - nadopiekuńcze. Po lekturze wątków czasami myślę, że co by nie zrobić, to będzie źle.
        • altz Re: zamordować? 22.02.11, 20:05
          Facet nie jest w porządku, jeśli faktycznie blisko mieszka. Mam nadzieję, że to jego pierwszy krok w dobrym kierunku.
          Zostałaś przeze mnie potraktowana ulgowo, gdyby tak robił ojciec z matką, to by wiązanki leciały. Ale rozumiem, że się zajmujesz dziećmi sama. Dlaczego? Nie wiem.

          Jeśli chcesz wiedzieć, co to znaczy dla dzieci, to je zapytaj.
          Dzieci trzeba traktować bardzo poważnie, a darować im pewne rzeczy, jak dzieciom.
          Kochać, szanować i rozmawiać.
        • tesknotazabija Re: zamordować? 22.02.11, 20:37
          Anielica, bardzo ładnie to ujęłaś. Ja nie ganię Twojego zachowania, doskonale Cię rozumiem i trzymam za Ciebie kciuki.
          Czytam to forum regularnie i powiem szczerze, że wypowiedzi niektórych osób mnie po prostu powalają. Niektórzy są wręcz mistrzami łapania za słówka, czego po prostu nie znoszę.
          Pozdrawiam Cię bardzo ciepło i życzę wszystkiego co najlepsze,
          Tęsknota
        • tully.makker Re: zamordować? 22.02.11, 21:50
          > A jakoś nikt, nie zatrzymał się nad faktem "pojawiania" się ojca, wtedy gdy mu
          > się zechce... Myślę, mimo wszystko, mimo swojej niedoskonałości, że nieobecny,
          > nieodpowiedzialny ojciec, bezrefleksyjny, nie dający dzieciom niczego oprócz oc
          > hłapów zainteresowania i alimentów, czyni im dużo, dużo większą krzywdę, w bard
          > zo szerokim aspekcie,

          No ja np o tym nie pisalam, bo to chyba jest oczywiste. Sek w tym, ze na postepowanie exa, zwlaszcza exa dupka wplyw masz zerowy, wiec nie wiem,c zy warto w ogole sobie nad tym jezyk strzep[ic. Zawse uwazalam, ze warto postepowac tak, by samemu czuc, ze sie robi co moze zeby byc OK, a jak inni nie sa - no to ich problem. Cokolwiek tu napiszemy o twoim exia tylko cie bezproduktywnie nakreci - czy ten facet sie zmieni bo zwrocisz mu uwage?
        • niutka Re: zamordować? 23.02.11, 00:07
          Hmmm... pojawilam sie zbyt pozno... Bo ja tak nie mysle. Zreszta poczytaj moje wypowiedzi.
        • mayenna Re: zamordować? 23.02.11, 07:21
          Anielica, napisałeś, że ojciec bywa rzadko.Dlatego nasze opinie są takie. Gdyby rozwalał Ci życie co chwilę to pewnie inaczej byśmy na to patrzyli. Raz na dwa miesiące dla dobra dziecka można pozwolić na odejście od rutyny dnia.

          Jego zachowania chyba nie zmienisz. Możesz apelować żeby cię uprzedzał o odwiedzinach, żeby stosował się do twoich próśb. Może kiedyś zrozumie o co ci chodzi.
          Poza tym słowa Twojego syna były dla mnie najważniejsze. On Ci powiedział co czuje. Nie zrozumiał czemu tak postąpiłaś.

          Tak to już jest że ten rodzic, który przejmuje opiekę jest najbliżej dziecka i musi zmierzyć się z jego złością, żalem, rozgoryczeniem.Ono nie powie tacie o swoim żalu do niego bo taty nie ma. Oberwie mama bo jest .

          Nie musisz eksowi niczego ułatwiać ale musisz ułatwić swojemu dziecku.

          Pojawianie się ojca i znikanie jest na tyle częste i typowe, że nas nie zdziwiło. Gdyby twój eks byył odpowiedzialny, wzorowy ojciec i mąż to nie było by rozwodu
          • altz Re: zamordować? 23.02.11, 07:47
            > Pojawianie się ojca i znikanie jest na tyle częste i typowe, że nas nie zdziwił
            > o. Gdyby twój eks byył odpowiedzialny, wzorowy ojciec i mąż to nie było by rozw
            > odu

            Ja myślę, że mąż się nie sprawdził, więc dostał kopa w d...
            Nie wiem, jak było naprawdę, ale pewno wina była w dużej części po jego stronie.
            Trzeba to zaakceptować, że wyjechał, bo starał się nauczyć żyć bez rodziny, a to nie jest proste. A te jego opowieści, to jest pozór, maskowanie problemów.
            Może go widzę przez różowe okulary, ale nie mam pełnego opisu.
            • mayenna Re: zamordować? 23.02.11, 08:05
              altz napisał:

              > > Pojawianie się ojca i znikanie jest na tyle częste i typowe, że nas nie z
              > dziwił
              > > o. Gdyby twój eks byył odpowiedzialny, wzorowy ojciec i mąż to nie było b
              > y rozw
              > > odu
              >
              > Ja myślę, że mąż się nie sprawdził, więc dostał kopa w d...
              > Nie wiem, jak było naprawdę, ale pewno wina była w dużej części po jego stronie
              > .
              > Trzeba to zaakceptować, że wyjechał, bo starał się nauczyć żyć bez rodziny, a t
              > o nie jest proste. A te jego opowieści, to jest pozór, maskowanie problemów.
              > Może go widzę przez różowe okulary, ale nie mam pełnego opisu.

              Altz, brak kontaktów przez dłuższy okres czasu, jakiegokolwiek kontaktu to nie to samo co wyjazd.Sa telefony, skype, maile, nawet poczta jeszcze działa...
              Brak kontaktu w moim rozumieniu to cisza zupełnana linii ojciec - dziecko.

              Nauczyć się żyć samotnie można utrzymując jednocześnie kontakty z dziećmi i Ty chyba wiesz o tym najlepiej.
            • malgolkab Re: zamordować? 23.02.11, 09:36
              altz napisał:

              >
              > Ja myślę, że mąż się nie sprawdził, więc dostał kopa w d...
              > Nie wiem, jak było naprawdę, ale pewno wina była w dużej części po jego stronie
              Wina pewnie była po obu stronach- taka czy inna - jak zazwyczaj...
              > Trzeba to zaakceptować, że wyjechał, bo starał się nauczyć żyć bez rodziny, a t
              > o nie jest proste. A te jego opowieści, to jest pozór, maskowanie problemów.
              > Może go widzę przez różowe okulary, ale nie mam pełnego opisu.
              Kto ma to zaakceptować? Dzieci? Uważasz, że to tłumaczy olewanie własnych dzieci, zjawianie się nagle i rozwalanie im dnia? Nie żyjemy w średniowieczu, są komórki i internet i nawet jeśli ktoś mieszka daleko to odcięty od świata na pewno nie jest i może ustalić pewne rzeczy przed przyjazdem. Prostewink Tak jak ustalamy z wszystkimi członkami rodziny czy znajomymi, chyba, że ty masz w zwyczaju zwalać się do domu dzieciom/rodzicom/bratu itd. i oczekiwać, że się dostosują...
              • altz Re: zamordować? 23.02.11, 09:58
                malgolkab napisała:

                > Kto ma to zaakceptować? Dzieci? Uważasz, że to tłumaczy olewanie własnych dziec
                > i, zjawianie się nagle i rozwalanie im dnia?
                A fuj, jaki język z rynsztoka. :-\ a ja nie chcę tak pisać z nikim.

                Fakt, powinien się skontaktować. Ale o zaakceptowaniu mówiłem, o akceptowaniu wyjazdu męża, a nie o akceptowaniu sposobu kontaktu.
                Powinien napisać podanie i dołączyć opłatę skarbową i dopisać, że przeprasza, że żyje. wink

                Ja go trochę podziwiam, że się przełamał, ja bym za Chiny nie wszedł do domu z żoną.
                • malgolkab Re: zamordować? 23.02.11, 10:08
                  altz napisał:

                  > A fuj, jaki język z rynsztoka. :-\ a ja nie chcę tak pisać z nikim.
                  a co konkretnie tak cię uraziło?
                  > Fakt, powinien się skontaktować. Ale o zaakceptowaniu mówiłem, o akceptowaniu w
                  > yjazdu męża, a nie o akceptowaniu sposobu kontaktu.
                  > Powinien napisać podanie i dołączyć opłatę skarbową i dopisać, że przeprasza, ż
                  > e żyje. wink
                  Wiesz, że nie o to chodzi, bo nie jesteś głupismile Telefonu nie ma, netu? Wyjechał z jakichś wzgędów - trudno, ale na pewno nie może być tak, że jak się pojawia to wszystko ma być pod niego- takie jest moje zdanie.
                  • altz Re: zamordować? 23.02.11, 10:26
                    > altz napisał:
                    >
                    > a co konkretnie tak cię uraziło?
                    "olewanie" - mam dużą wyobraźnię i znam pochodzenie określenia.

                    > Wiesz, że nie o to chodzi, bo nie jesteś głupismile
                    Mam coraz więcej wątpliwości co do mojej mądrości. wink

                    > Telefonu nie ma, netu?
                    Fakt, powinien zadzwonić, ale też nie można mówić, że tak bardzo skomplikował wszystkim życie, bo to tak, jakby ktoś powiedział "nie było cię, to spier..." Dosadnie, ale ja tak to czuję.
                    Gdybym ja był rodzicem, to bym powiedział, przychodź kiedy chcesz, chociaż wolałbym, żebyś zabierał dziecko do siebie i pamiętaj, że dzieci mają też obowiązki, ale nie byłoby problemów z wizytami i na pewno nie czułbym się pokrzywdzony.

                    Ja u siebie proponowałem żonie, że będziemy mieszkać obok siebie, dzieci zostaną ze mną, ale będzie mogła zabierać, na ile będzie chciała i przychodzić do dzieci czy nawet zostawać, ile będzie chciała. "Nie do przyjęcia" - odpowiedziała. Wtedy wyjechałem.
                    Zaproponowała "odwrotne" rozwiązanie z poprawką, że nie mogę wziąć dziecka do siebie.
                    Zaczynam wątpić w mądrość kobiet.
                    • malgolkab Re: zamordować? 23.02.11, 10:46
                      altz napisał:

                      >
                      > > Telefonu nie ma, netu?
                      > Fakt, powinien zadzwonić, ale też nie można mówić, że tak bardzo skomplikował w
                      > szystkim życie, bo to tak, jakby ktoś powiedział "nie było cię, to spier..." Do
                      > sadnie, ale ja tak to czuję.
                      Poczytaj sobie moje posty, to zauważysz, ze nie o to mi chodzi. Ja dzwonię wcześniej, nie wpadam bez zapowiedzi do rodziców (mimo, że mam klucze), brata czy przyjaciół. Po prostu trzeba brać pod uwagę, że ktoś już może mieć plany...
                      > Gdybym ja był rodzicem, to bym powiedział, przychodź kiedy chcesz, chociaż wola
                      > łbym, żebyś zabierał dziecko do siebie i pamiętaj, że dzieci mają też obowiązki
                      > , ale nie byłoby problemów z wizytami i na pewno nie czułbym się pokrzywdzony.
                      Ja tak powiedziałam, ex skorzystać nie chciał - woli brać 2 razy w miesiącu na weekend, bo "nie ma czasu". Mimo, że powiedziałam, że to nie muszą być stałe dni, wystarczy, że zadzwoni i powie, że akurat weźmie syna po przedszkolu czy coś. To o czym Ty piszesz jest dobre, niestety nie każdy tak chceuncertain
                      > Wtedy wyjechałem.
                      > Zaproponowała "odwrotne" rozwiązanie z poprawką, że nie mogę wziąć dziecka do s
                      > iebie.
                      > Zaczynam wątpić w mądrość kobiet.
                      Czyli co, masz siedzieć u niej "pod okiem"? masakra jakaś...
                      • altz Re: zamordować? 23.02.11, 11:17
                        > Czyli co, masz siedzieć u niej "pod okiem"? masakra jakaś...
                        Mam nie wyjeżdżać, siedzieć niedaleko i czekać, aż będę potrzebny do opieki nad dziećmi.
                        Najlepiej, żebym się nie wtrącał w sprawy dzieci.
                        Gdyby jej się coś przytrafiło, to powinienem wrócić i się nią opiekować.
                        Taki śmiały plan, ale jakoś mi się nie podobała rola psa na uwięzi i powiedziałem, że wyjeżdżam.
                        Wtedy powiedziała, że ją oszukałem. wink
    • niutka Re: zamordować? 22.02.11, 22:47
      A tatus nie mial ustalonych kontaktow z dziecmi? Czy tez uwaza, ze jak chce sie zobaczyc z Nimi, to "zeby palilo sie i walilo", on jest najwazniejszy?
    • kajda28 Re: zamordować? 23.02.11, 08:04
      A Mały zapytał: M
      > amo dlaczego wygoniłaś tatę?


      Lepiej z dzieckiem pogadaj a nie z nami. Bo chyba zapomniałaś że to dla dobra dziecka widzi się ono z tatą a nie odwrotnie.

      Ja z dziećmi ustalałam kiedy nie wpuszczę ich taty (mieliśmy regułę jest pijany nie zostaje wpuszczony), i jeszcze kilka innych- np . że jak krzyczy i się kłóci to wzywam policję. Dzieciaki zrozumiały te reguły i nigdy nie miały do mnie żadnych pretensji że przeze mnie nie mogą być z tatą.
      • anielica_3 Re: zamordować? 23.02.11, 08:58
        U mnie tez były przeróżne ustalenia i długaśne godziny rozmów. Dwoje starszych to dorośli już dziś ludzie, oni nie mieli problemów zez zrozumieniem, byli wsparciem. Ale najmłodszy to 11 latek, który sporo rozumie, ale nad emocjami nie panuje. Kontaktów sadownie ustalonych nie mam, bo choć ubiegałam sie o ograniczenie praw, nie miałam zamiaru ograniczać spotkań z ojcem mojemu dziecku. To on wybrał zycie bez dzieci, to ja wiele, wiele razy prosiłam i tłumaczyłam, aby był bardziej obecny w życiu dziecka. Nigdy nie zabroniłam spotkań, często je prowokowałam. Wiem, ze synek, kiedyś gdy podrośnie zobaczy sprawy takimi jakimi były/są (mam doświadczenie ze starszymi), ale na razie gloryfikuje ojca, usprawidliwia i zwyczajnie ma go za mało. Wszystko to wiem i to dla mnie jest tym trudniejsze, że dobrze wiem jakim typem jest ex. I po prostu, zwyczajnie, serce mi pęka, kiedy widze jak w dziecku walczy rozum z uczuciami.
        • altz Re: zamordować? 23.02.11, 09:14
          > Wszystko to wiem i to dla mnie jest tym trudniejsze, że dobrze wiem jakim typem jest ex.
          Nie obraź się, ale to wygląda jakbyś chciała obsmarować męża, a nic nie napisać.
          To nie jest uczciwe.
          Rozumiem, że masz więcej praw do dzieci, bo mąż pracuje za granicą?
          Jeśli tak jest, to nie można sobie poprawiać nastroju sugerując, że mąż to patologia.
          Masz jakiś żal do męża i warto nad tym popracować.
          • anielica_3 Re: zamordować? 23.02.11, 09:37
            Altz - nie rozśmieszaj mnie, prosżę smile
            Co to znaczy: więcej praw do dzieci, bo ich ojciec pracuje za granicą? To bzdura jakas jest. Dzieci ma matka i ojciec. Dla każdego z nich oznacza to radość i szczęście z ich posiadania, ale tez i odpowiedzialność oraz mnóstwo obowiązków. I mój ex nie rozumie tej drugiej cześci. Zresztą z tą pierwsza tez ma jakiś problem, chyba fizjologiczny. Ty nie rozumiesz, ze ja w tym watku nie skupiam się na omawiania exa i jego deficytów, problemów etc., tylko na uczuciach mojego dziecka i moim stosunku do tego problemu?
            A żal do ex meża? Całe pokłady...ALe jesli byłęś w długim związku, który MUSIAł sie zakończyć, to na pewno to rozumiesz. No chyba, że nie..., ale wtedy to juz Twój problemsmile
            • wielbicielnaruto do anielica_3: 23.02.11, 09:49
              wszycy grzecznie próbują Ci powiedzieć, że twoje dzieci czują deficyt ojca. Tak więc jeżeli ów się pojawił to dobrze dla nich. Jeżeli chodzi o lekcje tomu nie - wchodzimy do pokoju i komunikujemy, że teraz będziemy robić lekcje z tatą i mamą, bo tata wybrał taki czas odwiedzin. A tak przy okazji - ZPTy czy jak to się teraz nazywa, to typowo "męska" rozrywka. Polski - no dobra robisz ty, tatuś patrzy. Biologia wg. uznania. Niedojrzałość towejgo ex wydaje mi się, trzeba zaakceptować. Wizyty będą sprawiać problemy, ale uśmiech dzieci wydaje mi się bezcenny.
              • wielbicielnaruto ojej trochę urwało: 23.02.11, 09:50
                jeśli chodzi o lekcje to CZEMU NIE, ...
            • altz Re: zamordować? 23.02.11, 09:50
              anielica_3 napisała:

              > Altz - nie rozśmieszaj mnie, prosżę smile
              > Co to znaczy: więcej praw do dzieci, bo ich ojciec pracuje za granicą? To bzdur
              > a jakas jest. Dzieci ma matka i ojciec. Dla każdego z nich oznacza to radość i
              > szczęście z ich posiadania, ale tez i odpowiedzialność oraz mnóstwo obowiązków

              Mnie denerwuje takie pisanie, albo się o czymś pisze w miarę dokładnie, albo daruje sobie temat. Takie babskie gadanie bez konkretów.
              Dzieci są już duże, więc tak nagle otworzyły Ci się oczy, że jest coś nie tak?

              Jak ktoś pisze, że mąż pił i bił raz w tygodniu i z tego powodu ma ograniczone prawa, to jest jakiś przekaz. A tak, to sobie można zupełnie bez konsekwencji sugerować różne rzeczy.

              > Ty nie rozumiesz, ze ja w tym watku nie skupiam si
              > ę na omawiania exa i jego deficytów, problemów etc., tylko na uczuciach mojego
              > dziecka i moim stosunku do tego problemu?
              Ale to wszystko istnieje w jakimś kontekście.
        • kajda28 Re: zamordować? 23.02.11, 09:40
          To on wy
          > brał zycie bez dzieci, to ja wiele, wiele razy prosiłam i tłumaczyłam, aby był
          > bardziej obecny w życiu dziecka.

          To jego decyzja i zostawmy ją. Zastanów się co ty możesz zrobić.

          Ustal z dzieckiem że odrabianie lekcji musi być i razem pomyślcie jak można to zorganizować gdy pojawi się tata. Czy zrobią to razem, czy tata ma czas do godziny 19 a później wychodzi i młody robi sam. Ale niech ta decyzja będzie też dziecka- niezależnie ile ma lat. Bo jak widzisz nie z każdym dorosłym da się dogadać- więc wiek nie ma tu nic do rzeczy. Niestety jakkolwiek byście nie ustalili dziecko zawsze będzie cierpieć, zawsze będzie za mało taty.
    • sinsi Re: zamordować? 23.02.11, 12:01
      >Tatuś tokuje.... Nie wytrzymałam....Zapytałam czy nie widzi niestosowności swoj
      > ego zachowania - przychodzi bez zapowiedzi, bez umawiania się i siedzi, choc je
      > st późno, a Mały ma lekcje....Obrażony, zabrał się i poszedł. A Mały zapytał: M
      > amo dlaczego wygoniłaś tatę?


      A nie lepiej było powiedzieć przy wszystkich:
      dzieci- jest już późno a musicie jeszcze odrobić lekcje, umówcie się z tatą na jutro albo na kolejny któryś dzień pójdziecie go odwiedzić ustalcie kiedy (prawa ma ograniczone z jakichś konkretnych powodów zagrażających bezpieczeństwu dzieci?-bo to ważne co do postępowania)
      -i czekasz aż ex się umówi konkretnie z dziećmi, zaznaczasz że do x godziny mają być odprowadzeni do domu i stojąc nad exem wymuszasz swoją postawą by wstal i kierujesz go do drzwi.
      Wilk syty i owca cała.
      Albo dodatkowo, że mogą wziąć zeszyty do exa i z nim zrobić zadania (o ile jest cień szansy, że ex się na tym zna, na pracy z techniki chyba się pozna?)

      Bo tak mówiąc jak powiedziałaś nie uzyskałaś wiele, oprócz poczucia krzywdy wszystkich; Ciebie, exa, dzieci. Wiesz, że ex był od dawna nieodpowiedzialny, teksty odwołujące się do jego "samodomyślenia się" sa z gory skazane na porażkę. Zacznij zarządzać sytuacją.

Inne wątki na temat:
Pełna wersja