to już jutro..

24.02.11, 13:14
myślałam, że nie będę się denerwować, w końcu wszystko ustalone, jesteśmy zgodni co do tego, że nie chcemy już być razem, dzieci nie mamy.. a jednak...
denerwuje się tym jutrzejszym wydarzeniem, nigdy nawet w sądzie nie byłam ...
    • anka_cyganka35 Re: to już jutro.. 24.02.11, 13:23
      trzymam kciuki
      • paryz_nie_paryz Re: to już jutro.. 24.02.11, 13:27
        dzięki Aniu smile
    • pokopanka Re: to już jutro.. 24.02.11, 14:31
      zawsze to trudny dzień, mimo teoretyczności zgodności decyzji
      coś się kończy coś zaczyna
      zmiany bolą, ale dają nadzieje na lepsze
      sąd to też ludzie, tylko lub aż...
      ja pamiętam swoją sprawę - byłam jedynym człowiekeim w biei smile, bo na sali była sędzia i 2 ławników, moja pełnomocnik i jego, i tylko ja taka pozasądowa, numerek
      nie było przyjemnie, ale dałam radę..
      bądź dzielna
      • paryz_nie_paryz Re: to już jutro.. 24.02.11, 16:27
        czy to naprawdę jest aż tak straszne przeżycie? ludzie z mojego otoczenia, którzy też przez to przechodzili dziwią się, że zdecydowałam się iść sama... czy po rozprawie mieliście jakiegoś doła czy to raczej ulga, że już po wszystkim?
        • pokopanka Re: to już jutro.. 24.02.11, 17:06
          moja 1sza rozprawa nie była ostatnia, nie było exa, tylko pełnomocnik
          bez orzeczenia kulaliśmy się przez 1,5 roku

          uważam, że w życiu sa przyjemniejsze przeżycia
          była ze mną moja mama, ale dopiero na drugiej sprawie
          na pierwszej byłam sama i myślałam, że wejdę i wyjdę i będę po

          jeśli się "dogadaliście" to osoby trzecie (pełnomocnicy) są raczej zbędni
          ja miałam, ponieważ mój ex powiedział mi, że jego mecenas mnie zniszczy
          więc miałam ze strachu
          • kryskrys Re: to już jutro.. 24.02.11, 19:22
            Hm, to ja tak trochę z doświadczenia. Emocje opadną, a raczej się zmniejszą, po pierwszych słowach, o ile oczywiście druga strona nie będzie dodatkowo podnosiła ciśnienia. Ale skoro wszystko jest uzgodnione, powinno być raczej spokojnie.
            W sądzie trzeba odpowiadać stojąc, chyba że sąd pozwoli siedzieć, co się czasem zdarza. Sędzia pokazuje kto gdzie ma usiąść. Proszę wziąć dowód lub paszport - będzie sprawdzany.
            Będzie o tyle trudno, że komuś trzeba będzie odpowiadać na pytania, ale to są pytania dotyczące Waszego małżeństwa, jak było, ile byliście razem, od kiedy się psuło, czym się to objawiało, czy są szanse na poprawę stosunków - itp.
            Powodzenia
          • niutka Re: to już jutro.. 24.02.11, 19:48
            Moja pierwsza rozprawa tez nie nie byla ostatnia. Ex-a tez nie bylo, bo zalatwil sobie zwolnienie lekarskie (a wiem, ze chory nie byl, bo mieszkalismy wtedy jeszcze razem). Przed jedna z kilku rozpraw byli ze mna moi swiadkowie ale okazalo sie, ze nagle byly chce sie dogadac, tylko zeby oni nie byli przesluchiwani... I nie byli.
            Poza tym nikogo innego przy mnie nie bylo.
    • hanyszka Re: to już jutro.. 24.02.11, 19:29
      Paryżu, solidaryzuję się. Moja rozprawa też jutro.
      Tak myślę, że dobrze będzie sobie zrobić pracochłonny i precyzyjny makijaż. Najpewniejszy sposób, by powstrzymać zdradzieckie łzy smile

      ----------
      Vimes wędrował smętnie po zatłoczonych ulicach, czując się jak jedyna marynowana cebulka w sałatce owocowej.
    • paryz_nie_paryz Re: to już jutro.. 24.02.11, 22:11
      dzięki za miłe słowa, są bardziej pomocne niż myślałam smile
      chyba najbardziej boję się właśnie tego "spowiadania się" przed sądem...

      no nic, trzymajcie kciuki, żebym nie zemdlała z nerwów jutro! smilesmilesmile
      hanyszka, Ty też się trzymaj smile
      • buba2002 Re: to już jutro.. 25.02.11, 16:09
        Mam nadzieję, że już po wszystkim, że jakoś poszło. Wiem, że to trudne podsumować i zamknąć kawałek swojego życia, ale czasem tak trzeba. Nie myśl o tym, co za Tobą, myśl o tym, co przed Tobą.
        Żałuję, że nie trafiłam tu wcześniej. Jestem już trochę po, trochę odreagowałam, ale było ciężko.
        • paryz_nie_paryz Re: to już jutro.. 25.02.11, 18:03
          już po wszystkim, nie było tak strasznie jak myślałam, choć nadal uważam, że to mało sympatyczne przeżycie.

          rozprawa trwała całe 5 minut, po czym wyszliśmy na chwilę i wróciliśmy na ogłoszenie wyroku. muszę przyznać, że było może nie lepiej niż się spodziewałam, ale mniej strasznie.

          i w ten oto sposób dołączyłam do grona rozwiedzionych...

          • buba2002 Re: to już jutro.. 25.02.11, 18:57
            Cieszę się, że też masz to za sobą. Zawsze boimy się tego, co nieznane. Teraz patrz przed siebie, myśl o tym, co będzie. Będzie dobrze!
            • jarkoni Re: to już jutro.. 25.02.11, 19:06
              No i się stało i się wydarzyło.
              Najbardziej strasznie nie było, tak?
              A jak teraz się czujesz, jak już emocje opadły?
              • paryz_nie_paryz Re: to już jutro.. 25.02.11, 22:02
                emocje opadły mniej więcej po godzinie, teraz czuję się tak, jakbym dopełniła tylko formalności, z rozstaniem pogodziłam się już jakiś czas temu.

                no nic, od dziś zaczynam nowy etap w sowim życiu, z nadzieją, że jeszcze kiedyś coś dobrego mnie spotka..
                • niutka Re: to już jutro.. 25.02.11, 22:19
                  Brawo, tak trzymaj!
Pełna wersja