dziecko na weekend

25.02.11, 17:21
tato zabiera dziecko ustawowo co 2 tyg, zabiera go do mieszkania babci . która mieszka w tym samym mieście lub do domu swojej narzeczonej 35 km za miastem .. gdzie on również mieszka. wczoraj na moja propozycję aby po miesiacu czasu zabrał dziecko na weekend... tato poczatkowo wyraził chęć ...ale dziś wpadł na pomysł że owszem bedzie zabierał dziecko ale ja mam po małego jechać wieczorem w niedziele i go sobie przywiesc??? i ż e teraz tak bedzie zawsze.... -oświadczył.
mam sie bać?
w orzeczeniu stoi.. bedzie zabierał o tej i otej i przewoził do domu o tej i o tej!!!!



    • trudnytyp Re: dziecko na weekend 25.02.11, 17:34
      Czy to jest jakiś kryminalista, że tak ograniczone prawa do Waszego dziecka?
    • haalszka Re: dziecko na weekend 25.02.11, 17:51
      to jest właśnie "sztuczny" wyrok sadu...
      i teraz tak: albo sie ugniesz i bedziesz matka, która dba o kontakty dziecka z ojcem albo olejesz pana i bedziesz ta złą, która nie dba o kontakty ojca z dzieckiem...

      jakbys nie postapila wyrok sadu ma Pan w powazaniu dolnym....
      • trudnytyp Re: dziecko na weekend 25.02.11, 18:20
        Wszystko jest dogadania się, zależy, jakie są alimenty, jakie koszty, jakie możliwości finansowe itd. Dla mnie obecna sytuacja wygląda jak patologia, ale nie znam wszystkiego, więc mogę się mocno mylić.
        Można wymusić odwożenie dziecka i mieć w d... faceta, w końcu masz władzę, można też spróbować pogadać, chociaż facet lubi stawiać na ostrzu noża, więc pewno będzie trudno.
    • burza4 Re: dziecko na weekend 25.02.11, 19:29
      Krótko i węzłowato mówisz panu, gdzie może sobie wsadzić swoje pomysły. Opcje ma następujące - zabrać dziecko i przywieźć zgodnie z wyrokiem sądu, bądź go nie brać. To na tyle proste że nawet ktoś z małym rozumkiem powinien zajarzyć. A jakby mu się nie spodobało - to zawsze możesz mu wysłać patrol policji, który przypomni o której dziecko miało być w domu.
      • alexolo Re: dziecko na weekend 25.02.11, 21:37
        tak tato ma ograniczone prawa rodzicielskie.. tak uznał sąd....i o to wystapił sam ex..
        ale mimo iż ma co drugi wekend i każda środe do dyspozycji.... ze śród zrezygnował ( niby na czas zimy ) juz 3 lata temu. a i czasem weekendy mu nie wsmak. aa wg sądu tato ma zabierać dziecko w sobote rano i przyprowadzać na wieczór i to samo w niedziele.... wówczas ex mieszkał blisko nas, 3 lata temu przeprowadzil sie po z a miasto.. dziecko podrosło... żle znosiło jazde w aucie....sama zaproponowałam weekend z nocą, bo sama odpoczelam i dziecko nie musiało jeździć i ex zaoszczedził drogi. wszyscy byli zadowoleni.
        o ograniczaniu kontaktów z mojej strony nie ma mowy, dziecko wie że tata to świetośc( co kolwiek ja o tym myśle) i tak ma mysleć i mówić o tacie. ex teściowa ma stały kontakt z dzieckiem ... i wyraża swoje zainteresowanie małym za siebie i za tate. w szędzie jej pełno i oddaje siebie i swój czas mojemu dziecku, często zabiera małego do siebie do domu ...ale i wówczas tato nie wpada ich odwiedzić.( mimo ż e w mieście jest 5 dni w tygodniu)
        zrobiłam tak jak mówi burza.. napisałam iż cziecko czeka o 9 i jak zwykle w niedziele czekamy na małego 18-19, jeśli cos mu wypadło i nie bedzie mógl być jutro .. to czekam na infgo i na podanie innego terminu wizyty......


        ex płaci 450 zł my mieszkamy w dużym mieście.. mały chodzi do półprywatnej płatnej szkoły (380 złmiesięcznie) i od roku ma stwierdzone adhd

        ps przed chwilą apisał ż e jednak nie przyjedzie jutro, ż w następny weekend... no to juz dobrze ... coś wiem.
        • altz Re: dziecko na weekend 25.02.11, 22:02
          Smutne, że się sam wyłączył z życia dziecka.
          Dobrze chociaż, że przekazał prawo do samodzielnej decyzji, ale pewno też z lenistwa, a nie z obowiązku.
        • matematys Re: dziecko na weekend 03.03.11, 21:24
          Z tego co piszesz, to... ojciec Twojego dziecka to kolejny facet, który psuje nam opinię. A Ty jesteś kolejną matką, która wie, że dziecko jest w takiej sytuacji najważniejsze. Smutne, że faceci słabo stają na wysokości zadania. Że na siłę trzeba ich ciągnąć do tego, co powinni sami z ochotą wypełniać. Dobrze, że są wspaniałe matki, myślące o dzieciach.
Pełna wersja