Moralne zero?

01.03.11, 16:26
Wyjechałem po rozwodzie, wykopsany przez żonę, znalazłem nową kobietę.
Zajmuję się jej dziećmi, z dużym sukcesem, dzieci mnie bardzo lubią.
Moimi się nie zajmuję, jest im z tego powodu smutno, a ja jakoś nie mam wielkich wyrzutów sumienia, nowe dzieci mi to rekompensują, a wiem, że nie mam szans na bycie ze wszystkimi dziećmi, więc się nie oskarżam niepotrzebnie.
To jaki jestem? Dobry? Zły A może neutralny?
2 na plus, 2 na minus, razem 0
Może jestem zerem? wink
    • zmeczona100 Re: Moralne zero? 01.03.11, 16:32

      Towarzyskie
      Nie da Ci ojciec, nie da Ci matka, tego...
      Autor: trudnytyp 01.02.11, 09:24
      Dodaj do ulubionych Skasujcie
      Odpowiedz cytując Odpowiedz
      Nie da Ci ojciec, nie da Ci matka, tego co może dać Ci sąsiadka?
      Może ktoś ma jakieś doświadczenia, albo ochotę sąsiadkę/sąsiada? wink

      Towarzyskie
      Re: Kiedy wkońcu GO spotkam?
      Autor: trudnytyp 31.01.11, 08:23
      Dodaj do ulubionych Skasujcie
      Odpowiedz cytując Odpowiedz
      A ja sobie znalazłem kobietę przez sieć.
      Bardzo fajną i mamy poważne zamiary.
      Co ciekawe, z drugą poznaną wcześniej, też mógłbym mieszkać i żyć razem z dużą przyjemnością, a ostatnio pojawiła się trzecia fajna.
      Dobrze, że w Polsce nie ma poligamii. wink
      Jakoś muszę się otrząsnąć z nadmiaru i nie utrzymywać kontaktów z innymi kobietami, oprócz tej wybranej.
      Wygląda na to, że mężczyźni chyba mają większy wybór.
      • niutka Re: Moralne zero? 01.03.11, 20:10
        Brawo Zmeczona!
        Ja tez bywam detektywem (ostatnio, jak mnie gosciu na allegro oszukal). Nienawidze oszustwa, kretactwa, klamstwa... czy jakkolwiek by to zwal...
    • gyubal_wahazar Re: Moralne zero? 01.03.11, 16:38
      Jak Twoim dzieciom jest smutno z Twojego powodu, a Ty nie masz w związku z tym wielkich wyrzutów sumienia, to skąd potrzeba pytania o opinię obcych ludzi ?
      • trudnytyp Re: Moralne zero? 01.03.11, 17:45
        > Jak Twoim dzieciom jest smutno z Twojego powodu, a Ty nie masz w związku z tym
        > wielkich wyrzutów sumienia, to skąd potrzeba pytania o opinię obcych ludzi ?
        Bo problem jest niejednoznaczny.
        Może powinienem się smucić?
        Źle nie robię, źle się nie czuję, ale w sumie dziwne to bardzo.
        • gyubal_wahazar Re: Moralne zero? 01.03.11, 17:59
          No to posmuć się może przez najbliższy tydzień przez kwadrans w porze podwieczorku i zobaczysz jak Ci zaraz samoocena skoczy. Bo w końcu o to głównie chodzi, a nie o to, co czują Twoje dzieci, prawda ?
        • errormix Re: Moralne zero? 01.03.11, 18:01
          Przedszkolanka też zajmuje się dziećmi innych, ale w żaden sposób nie zwalnia jej to z obowiązku zajmowania się i dbania o swoje własne dziecko/dzieci.

          Dla mnie jesteś zerem. Mam nadzieję, że gdy twoje biologiczne dzieci podrosną i spotkają cię na ulicy to kopną cię w dupę. W moim imieniu również.
          • trudnytyp Re: Moralne zero? 01.03.11, 18:20
            Ale ja nie mogę się zajmować swoimi dziećmi, bo mieszkam za daleko, ale nie tylko dlatego.
            Mógłbym się spotykać z nimi w czasie urlopu, ale żona (była) powiedziała, że nie da dzieci do obcej kobiety, zresztą mnie nie stać na takie ciągłe jeżdżenie, płacę alimenty i nie chcę tym dzieciom odbierać. Mogę tylko do swoich przyjechać i pospacerować koło domu.
            Poza tym wcale nie uważam dzieci mojej nowej pani za obce, zajmuję się nimi starannie, jak mogę, bardzo mnie lubią. Nie chcę nic robić wbrew nim, bo mnie też potrzebują.

            > Dla mnie jesteś zerem. Mam nadzieję, że gdy twoje biologiczne dzieci podrosną i
            > spotkają cię na ulicy to kopną cię w dupę. W moim imieniu również.
            Jak mnie wtedy jeszcze rozpoznają. wink
            • errormix Re: Moralne zero? 01.03.11, 18:24
              Zdefiniuj pojęcie "daleko". Ile to jest dla ciebie daleko? W kilometrach. Do którego kilometra czujesz się jeszcze ojcem, a od którego tylko przedszkolanką.
              • trudnytyp Re: Moralne zero? 01.03.11, 18:28
                To jest przeszło 700 km i ciężki dojazd, bo nie dobrej drogi, ani linii kolejowej. Na taką odległość nie można być za często u dzieci, zresztą mnie nie stać na to, żeby jeździć w te i wewte.
                Ja nie czuję się przedszkolanką, bardzo serio traktuję swoją nową rodzinę.
                • errormix Re: Moralne zero? 01.03.11, 18:44
                  Żyję na świecie niespełna 41 lat i wiele rzeczy jeszcze nie rozumiem. Na przykład tego, jak można miłość do własnych dzieci przeliczać na kilometry. Na zasadzie: do 200 kilometrów będę kochał, opiekował się i odwiedzał, ale od 201 kilometra to jest już za drogo, tęsknię, ale nie dam rady, chciałbym, ale przecież daję alimenty. Chodzi mi o ten decydujący kilometr, ten jeden, który zmienia podejście do własnego dziecka.

                  Weź ty sobie te alimenty w dupę wsadź. Tę samą, w którą twoje dzieci mają cię kopnąć jak dorosną. Przeliczasz na pieniądze tak ulotne i nieocenione wrażenia jak dzieciństwo, dorastanie, dojrzewanie własnych dzieci.

                  Nie ma cię przy nich gdy są chore, gdy potrzebują ojcowskiej rady, gdy mają problem w szkole, na podwórku, albo gdy pokłócą się z mamą i zwyczajnie chciałyby komuś się wyżalić.

                  Nie widzisz ich codziennych uśmiechów, łez, kaprysów, nie widzisz jak wyrastają ze swoich ubrań, jak się bawią, jak wracają z podwórka całe umorusane, albo rozpromienione po pierwszej prawdziwej randce. Nie widzisz tego, co obiecałeś sobie zapewne w duszy, gdy po raz pierwszy dowiedziałeś się, że będziecie mieli dziecko.

                  Widzisz za to alimenty, kilometry, brak dobrej drogi i za krótkie tory kolejowe. Słowem - wynajdujesz argumenty, które mają cię usprawiedliwić przed tobą samym.

                  Mam więc nadzieję, że dzieci cię jednak na tej ulicy za jakiś czas rozpoznają.
                  • trudnytyp Re: Moralne zero? 01.03.11, 18:59
                    Jesteś niesprawiedliwy wobec mnie.
                    Ja mam nową rodzinę i wobec niej również obowiązki, a finanse mamy bardzo liche.
                    Alimenty płacę, bo są one potrzebne, więc muszę to robić.
                    Jeśli będę kombinował z dojazdem, to będę musiał zabrać pieniądze dzieciom tutaj,
                    nie mam już możliwości dorobienia. Nie chcę, żeby dzieci tutaj nie mogły kupić sobie obiadów w szkole, tylko dlatego, że ja będę więcej pieniędzy przeznaczał na moje dzieci z poprzedniego związku. 200 km, to nie 700 km w jedną stronę i 12 godzin dojazdu.
                    Nie ma mnie przy moich dzieciach, jestem przy innych dzieciach, bo tutaj mogę być.
                    • tesknotazabija Re: Moralne zero? 01.03.11, 19:07
                      Tłumaczysz się jak przedszkolak.
                      Zastanów się co czują TWOJE DZIECI wiedząc, że dla jakby nie spojrzeć obcych dzieci masz czas, jesteś na wyciągnięcie ręki a dla nich nie. Czy to tak trudno sobie wyobrazić? Normalnie powala mnie Twój tok rozumowania.
                      Alimenty jak sam piszesz - płacisz bo MUSISZ to robić.
                      A co zrobiłeś dla swoich dzieci tak sam od siebie, z serca?


                    • zmeczona100 Re: Moralne zero? 01.03.11, 19:09
                      Nie chcę, żeby dzieci tutaj nie mogły kupić
                      > sobie obiadów w szkole, tylko dlatego, że ja będę więcej pieniędzy przeznaczał
                      > na moje dzieci z poprzedniego związku.

                      Czapki z głów!

                      Trzeba było od razu pisać, że tu chodzi o Twoje nowe, wspólne dzieci (coś szybko je zrobiłeś- od 31.01.) albo, że dzieci nowej pani nie mają biologicznego ojca, bo zmarł biedaczek i nie ma po nim prawa do renty.
                      • trudnytyp Re: Moralne zero? 01.03.11, 19:22
                        Zdecydowałem się, mieszkamy dopiero miesiąc ze sobą, ale wiem, że to jest to.
                        Czy to źle, że mieszkamy tak krótko? wink
                        To nie są moje dzieci, ale jakie to ma znaczenie?
                        Mam chyba prawo do pieniędzy poza alimentami?
                        Nie ma ich wiele, ale są potrzebne tutaj, inaczej byśmy sobie nie dali rady.
                        Moja pani ma alimenty na dzieci, ale to jest stanowczo za mało, a sama niewiele zarabia.
                        • zmeczona100 Re: Moralne zero? 01.03.11, 19:34
                          Nie no- to zdecydowanie ktoś sobie jaja robi.
                          • niutka Re: Moralne zero? 01.03.11, 21:01
                            Albo pani robi sobie jaja z niego. Albo on z nas. Albo jedno i drugie....
                          • teuta1 Re: Moralne zero? 02.03.11, 09:39
                            Nie, to nawet prawdopodobne. Podobnie z kasą ma mój ex. Jego pani ma alimenty, ale ex utrzymuje cały ich dom i dwójkę nie swoich dzieci. Czasem w zw. z tym mówi, że nie dołoży się do ekstra wydatków na naszych synów. Podobnie gdy tamte dzieci chorują jednocześnie z moimi, ex mówi, że jego pomoc potrzebna jest tam. Nie rozwodzę się tu nad sprawiedliwością czy uczciwością takich wyborów. Pokazuję tylko, że autor topiku nie jest jedyny.
                    • niutka Re: Moralne zero? 01.03.11, 20:27

                      > Ja mam nową rodzinę i wobec niej również obowiązki, a finanse mamy bardzo liche

                      Przeciez slubu z pania nie brales i jej dzieci tez nie adoptowales... Wiec wedle prawa to nie "rodzina".

                      > Alimenty płacę, bo są one potrzebne, więc muszę to robić.

                      Ciekawa jestem jakie... pewnie najmniejsze jakie mogl sad zasadzic.


                      > Jeśli będę kombinował z dojazdem, to będę musiał zabrać pieniądze dzieciom tuta
                      > j,

                      Ale ty nie musisz placic na dzieci swojej nowej pani, to powinien zrobic ich ojciec. Ty za to masz obowiazek lozyc na SWOJE dzieci. A widac, ze je po prostu skreslasz ze swojego zycia... Gdyby tobie zalezalo na dzieciach, to zrobilbys wszystko, aby choc co jakis czas sie z nimi zobaczyc, zadzwonic co kilka dni... Nie napisales ,w jakim wieku sa dzieci.
                      A tak w ogole to czemu mieszkacie tak daleko od siebie? Kto sie przeprowadzil?


                      > Nie chcę, żeby dzieci tutaj nie mogły kupić
                      > sobie obiadów w szkole, tylko dlatego, że ja będę więcej pieniędzy przeznaczał
                      > na moje dzieci z poprzedniego związku. 200 km, to nie 700 km w jedną stronę i 1
                      > 2 godzin dojazdu.

                      Powtarzam po raz kolejny, to nie sa twoje dzieci i utrzymanie tych dzieci nalezy do ich matki i ojca.


                      > Nie ma mnie przy moich dzieciach, jestem przy innych dzieciach, bo tutaj mogę b
                      > yć.

                      No comments...
                      • trudnytyp Re: Moralne zero? 01.03.11, 23:03
                        > Przeciez slubu z pania nie brales i jej dzieci tez nie adoptowales... Wiec wedl
                        > e prawa to nie "rodzina".
                        Dałem słowo, a prawo mnie nie obchodzi, bo można wszystko rozwiązać raz dwa.

                        > Ciekawa jestem jakie... pewnie najmniejsze jakie mogl sad zasadzic.
                        Płacę ile trzeba i ile mnie stać. Dzieci z poprzedniego małżeństwa żyją na dużo wyższym poziomie i mnie to martwi, chciałbym, żeby dzieciom partnerki też się poprawiło.

                        > A tak w ogole to czemu mieszkacie tak daleko od siebie? Kto sie przeprowadzil?
                        Ja się przeprowadziłem za obecną partnerką. Tam nie miałem gdzie mieszkać, a tutaj będę miał, bo się dokładam do nowego mieszkania.

                        > Powtarzam po raz kolejny, to nie sa twoje dzieci i utrzymanie tych dzieci nalez
                        > y do ich matki i ojca.
                        A powtarzaj sobie. Ja z gęby cholewy nie robię. Obiecałem i zostanę, chcę tu być.
                  • anielica_3 Re: Moralne zero? 01.03.11, 22:31
                    Ja ciebie normalnie kocham Erorsmile
                    • errormix Re: Moralne zero? 01.03.11, 23:05
                      anielica_3 napisała:

                      > Ja ciebie normalnie kocham Erorsmile

                      Kolejna? Ja chyba muszę sobie jakąś listę zrobić, albo coś, bo już rachubę straciłem, kto mnie kocha i za co.
                      • zmeczona100 Re: Moralne zero? 01.03.11, 23:08
                        No to dopisz i mnie- za posty w tym wątku wink
                      • anielica_3 Re: Moralne zero? 02.03.11, 08:57
                        za to,że mądrość przez Ciebie przemawia i do tego takim normalnym językiemsmile
                  • pokopanka Re: Moralne zero? 03.03.11, 14:07
                    powiedz, że masz gdzieś klona, Er, albo choćby brata bliźniaka smile

                • mayenna Re: Moralne zero? 02.03.11, 06:22
                  A co z poprzednią rodziną? Nie była serio? To była taka zabawa ?

                  Brak mi słów.
            • zmeczona100 Re: Moralne zero? 01.03.11, 19:19
              > Poza tym wcale nie uważam dzieci mojej nowej pani za obce, zajmuję się nimi sta
              > rannie, jak mogę, bardzo mnie lubią.

              Nie no- szacun. Nowa pani to sie może zbiesić, jak tylko zauważy, z kim się związała, więc musisz się starać.

              Nie chcę nic robić wbrew nim, bo mnie też
              > potrzebują

              Racja. W końcu Twoje rodzone nie potrzebują Cie w ogóle albo tylko w niewielkim stopniu.

              Dno.
              • trudnytyp Re: Moralne zero? 01.03.11, 23:05
                > Nie no- szacun. Nowa pani to sie może zbiesić, jak tylko zauważy, z kim się zwi
                > ązała, więc musisz się starać.

                Nowa pani to anioł nie kobieta.
                Nie zamierza się biesić, jej też się nie udało i chce w końcu normalnie żyć.
                Bardzo dobrze o mnie myśli i mnie wspiera.
                • zmeczona100 Re: Moralne zero? 01.03.11, 23:09
                  trudnytyp napisał:


                  >
                  > Nowa pani to anioł nie kobieta.
                  > Nie zamierza się biesić, jej też się nie udało i chce w końcu normalnie żyć.
                  > Bardzo dobrze o mnie myśli i mnie wspiera.

                  A stara od razu była czarownicą?
                  • trudnytyp Re: Moralne zero? 01.03.11, 23:24
                    > A stara od razu była czarownicą?
                    Gorzej, była podobna do Ciebie. smile
                    • zmeczona100 Re: Moralne zero? 01.03.11, 23:28
                      trudnytyp napisał:

                      > Gorzej, była podobna do Ciebie. smile

                      Niemożliwe. Wtedy na Ciebie nawet by nie spojrzała.
                      • trudnytyp Re: Moralne zero? 01.03.11, 23:29
                        > Niemożliwe. Wtedy na Ciebie nawet by nie spojrzała.
                        Widocznie nie jesteś nieomylna wink
                        • zmeczona100 Re: Moralne zero? 01.03.11, 23:31
                          Nieomylna? Wbrew Twoim insynuacjom nie mam nic wspólnego z Twoja ex. Ot, cała zagadka.
                          • trudnytyp Re: Moralne zero? 01.03.11, 23:34
                            Masz dużo więcej, niż Ci się wydaje.
                            Szkoda mi czasu, zmykam.
                            Już wiem, co chciałem wiedzieć wink
                            • zmeczona100 Re: Moralne zero? 01.03.11, 23:42
                              > Masz dużo więcej, niż Ci się wydaje.

                              Też się czepiała jakis pierdół, co nie?
        • niutka Re: Moralne zero? 01.03.11, 20:13
          Nie znam sprawy twojego malzestwa, czemu nie widujesz sie z dziecmi, wiec trudno jednoznacznie odpowiedziec... Ale moj (jeszcze wtedy malzonek) tez wolal opiekowac sie/zajmowac dzieckiem kochanki niz naszymi (wtedy kilkulatki, mniej wiecej w tym samym wieku). I powiem tobie, ze cholernie mnie to bolalo...
          • trudnytyp Re: Moralne zero? 01.03.11, 23:07
            > kowac sie/zajmowac dzieckiem kochanki niz naszymi (wtedy kilkulatki, mniej wiec
            > ej w tym samym wieku). I powiem tobie, ze cholernie mnie to bolalo...
            Ja chcę się zajmować jednymi i drugimi, ale żona nie odda mi dzieci.
            • zmeczona100 Re: Moralne zero? 01.03.11, 23:17
              > Ja chcę się zajmować jednymi i drugimi, ale żona nie odda mi dzieci.

              Pogadaj z nią. Przecież jesteś wzorowym ojcem, więc nie sądzę, aby miał coś przeciwko.
              • trudnytyp Re: Moralne zero? 01.03.11, 23:25
                Nie odda, straciła by sens życia.
    • mankatoja Re: Moralne zero? 01.03.11, 18:09

      nic nie jest czarne ani biale, wiec.....ciebie tez nie powinno sie oceniac w takich kategoriach, nawet siebie sam nie powinienes
      domniemam ze masz wyrzuty sumienia bo zadajesz takie pytanie
      ale wobec kogo?
      dzieci...? chyba tak
      wg mnie cokolwiek by sie nie wydarzylo to dzieciaki powinny miec kontakt z ojcem, czyli twoje rodzone dzieciaki z toba
      co do innych kwestii
      to zerem jest dla mnie inny facet, ktorego znam....poznal kobiete ktorej nie przyznal sie ze jest zonaty, a bylo to latwe bo z zona zyli jak pies z kotem....oba kobieta postawila goscia na nogi lapiac wczensiej zeby zabrzmialo patetycznie- ze szponow smierci.....zona goscia wykpsala, wcale nei ze wzgledu na te kobiete ale dlatego ze facet oszukiwal ja ostro na majatku, facet olal zone, te kobiete co go wspierala potrakotwal jak szmate , dzieci postanowil miec tez gdzies i postanoowil zaczac nowe zycie jako mach
      totez zwiazal sie z mloda dupcia ktora po krotkim czasie zanim byla rozdzielnosc majatkowa z zona go wysiudala z calego majatku
      zona i dzieci zostali bez srodkow do zycia, kochanka miala probe samobojcza a on ma do wsyzstkich pretensje ze go skrzywdzili

      taki gostek to dla mnie jest zero...wyrachowany ccyniczny egocentryk
      zeroo ktoremu wydaje sie ze jest wlipsa wkol ktroej swiat sie kreci


      dlatego jesli postepujesz uczciwie i mozesz sobie patrzec w slutro nie jestes zerem




      pokój wzajemnej nieadoracji
      • trudnytyp Re: Moralne zero? 01.03.11, 23:08
        > dlatego jesli postepujesz uczciwie i mozesz sobie patrzec w slutro nie jestes z
        > erem

        Zupełnie uczciwie, wiem, że mnie dzieci zrozumieją. Mam nadzieję, że za jakiś czas się przeniosą do nas.
        • zmeczona100 Re: Moralne zero? 02.03.11, 00:00

          > Zupełnie uczciwie, wiem, że mnie dzieci zrozumieją.

          Trudno w to wątpić. Obyś tylko nie rozczarował się stopniem ich zrozumienia.

          Mam nadzieję, że za jakiś c
          > zas się przeniosą do nas.

          No i jeszcze postaracie sie o najnowsze dzieci i będziecie wszyscy razem zyć długo i szczęsliwie.

          Nie wierzę, że to ktoś sobie jaj nie robi. No nie wierzę!
    • tesknotazabija Re: Moralne zero? 01.03.11, 18:58
      Gdybyś tak naprawdę dorósł do roli ojca wiedziałbyś, że Twoje zachowanie nie jest normalne. Nie mogę nawet pojąć, jak można nie mieć wyrzutów sumienia wiedząc, że moje własne dzieci są smutne, że może wiedzą, że ich tata opiekuje się innymi dziećmi a nimi się nie interesuje.
      Tak, dla mnie jestem dnem moralnym.
      I strasznie mnie drażni ton w jakim piszesz. Wyczuwam tutaj nawet odrobinę żartu co uważam, że nie jest na miejscu.
      • trudnytyp Re: Moralne zero? 01.03.11, 19:06
        Ja się nimi interesuję, stąd wiem, że jest im smutno.
        Dzwonię możliwie często, na więcej mnie nie stać.
        Denerwowałem się bardzo, ale ile można?
        W końcu trzeba zaakceptować swoją sytuację, tym bardziej, że była żona się czuje bardzo dobrze beze mnie, mi z moją partnerką, też jest bardzo dobrze i nie zamierzam jej zostawiać tylko dlatego, żeby dzieci miały bliżej do mnie. Zresztą, sąd rodzinny nie wymaga niewiązania się z kimś nowym.
        • tesknotazabija Re: Moralne zero? 01.03.11, 19:22
          Nikt Ci nie zabrania układania sobie życia na nowo z inną kobietą, jej dziećmi itd.
          Powtarzam się - powala mnie Twój tok rozumowania i wręcz drażni. Jesteś mentalnie podobny do mojego jeszcze męża i ojca mojego dziecka. Ma 3 swoich własnych dzieci - 2 z pierwszego małżeństwa, jedno ze mną. Z moim synem nie utrzymuje kontaktu. Z 2 pozostałych ma dobre relacje i udaje kochającego ojca, uspokajając sobie w ten sposób sumienie - przecież kocha, dba, interesuje się, ale że tylko 2 dzieci to już nie jest ważne. W jego oczach z roli ojca się wywiązuje, bo przecież kimś się interesuje.
          Zarówno on jak i Ty do roli ojca nie dorośliście.
          • trudnytyp Re: Moralne zero? 01.03.11, 19:32
            To co mam robić według Ciebie?
            Zostawić swoją nową kobietę?
            Niby z jakiego powodu?
            Moja była żona powiedziała, że już nie będziemy razem.
            Wzięliśmy rozwód, przeżyłem swoją żałobę i zacząłem układać sobie nowe życie, okazuje się, że skutecznie. Trzeba życzyć nam szczęścia, a nie wyzłośliwiać się bez sensu.
            • zmeczona100 Re: Moralne zero? 01.03.11, 19:36
              Z Twoim podejściem to życzenia szczęścia na nic sie zdadzą.
            • niutka Re: Moralne zero? 01.03.11, 21:05
              Ale ty rozwiodłeś się z zona, a nie z dziećmi!!!
              • trudnytyp Re: Moralne zero? 01.03.11, 23:10
                > Ale ty rozwiodłeś się z zona, a nie z dziećmi!!!
                Ale się ożenię z inną kobietą, a z dziećmi będę utrzymywał kontakt na miarę możliwości.
                Dzieci chcą widzieć szczęśliwego ojca.
                • zmeczona100 Re: Moralne zero? 01.03.11, 23:16
                  trudnytyp napisał:


                  > Dzieci chcą widzieć szczęśliwego ojca.

                  Które dzieci?
                  • trudnytyp Re: Moralne zero? 01.03.11, 23:25
                    > > Dzieci chcą widzieć szczęśliwego ojca.
                    > Które dzieci?
                    Wszystkie.
                    • zmeczona100 Re: Moralne zero? 01.03.11, 23:29
                      Cóż za troska o widoki dzieci.
        • gyubal_wahazar Re: Moralne zero? 01.03.11, 19:29
          > Dzwonię możliwie często, na więcej mnie nie stać.

          Dobrze, że robisz choć tyle. Jeśli dzieci mają internet możecie być nawet codziennie w kontakcie głosowym i wizualnym przez skajpa. Jeśli nie mają, to im go sfinansuj. Jeśli faktycznie często dzwonisz do nich z komórki, zaoszczędzisz na połowę kosztów abonamentu internetowego. To kwestia 30-50 złotych miesięcznie, a pozwoli im czuć, że o nich myślisz.

          Zrozum, że nie Twoje samopoczucie jest ważne, a odczucia Twych dzieci, które mogą się czuć gorsze myśląc, że wybrałeś inne. Jeśli Twoja ex nie będzie chciała się zgodzić byś wziął dzieci na kilka tygodni wakacji - załóż sprawę o kontakty i dostaniesz to w wyroku.

          Rób coś zamiast wyszukiwać tłumaczenia, że jesteś wzorowym tatą. Bo nie jesteś
          • zmeczona100 Re: Moralne zero? 01.03.11, 19:38
            Jeśli dzieci mają internet możecie być nawet codzi
            > ennie w kontakcie głosowym i wizualnym przez skajpa. Jeśli nie mają, to im go s
            > finansuj.

            No coś Ty- przecież tamte dzieci potrzebują pieniędzy. Zabraknie im na obiady w szkole i co- chcesz, aby miał je na sumieniu?
            • trudnytyp Re: Moralne zero? 01.03.11, 19:41
              Te 30 złotych da się jeszcze wykombinować.
              Faktycznie teraz żyjemy na styk, ale nie ma co narzekać, jak jeszcze jest co jeść.
              • niutka Re: Moralne zero? 01.03.11, 21:09
                Skoro taki wyliczony jestes, to powinienes sie chyba zwiazac z kobieta bez dzieci... Przynajmniej wtedy twoje (chociazby) finansowo na tym nie ucierpialy.
                • trudnytyp Re: Moralne zero? 01.03.11, 23:12
                  Ja nie jestem zupełnie wyliczony.
                  Chcę żyć skromnie, ale normalnie i chcę wspierać moją partnerkę.
                  • zmeczona100 Re: Moralne zero? 01.03.11, 23:17
                    A stare dzieci?
                    • trudnytyp Re: Moralne zero? 01.03.11, 23:27
                      > A stare dzieci?
                      Tamte dzieci też wspieram, chociaż bardziej finansowo, ale to już nie jest mój wybór.
                      Staram się nie zmarnować życia.
                      • zmeczona100 Re: Moralne zero? 01.03.11, 23:32

                        > Staram się nie zmarnować życia.

                        Czyjego?
            • gyubal_wahazar Re: Moralne zero? 01.03.11, 19:45
              No dobra, ale swoje już usłyszał, to może teraz trochę konstruktywnie. Mimo zapewnień, coś mu się tam w końcu w sumieniu kołacze, jeśli skrobnął posta.

              To jak Trudny, obstalujesz dzieciom net i skajpa ? Bo nie wiem, czy Ci kibicować czy grawerować Twego nicka na mej podręcznej lali voodoo ? wink

              Kamera to grosze. Od 3-4 dych w Biedronce
              • trudnytyp Re: Moralne zero? 01.03.11, 19:49
                Coś wykombinuję, już o tym myślałem.
                Jeszcze nie wiem gdzie, muszę to przemyśleć.
                Laleczki nie rób, bo moja obecna nic nie dostanie, a to jest cud kobieta, złego słowa nie powie.
                • gyubal_wahazar Re: Moralne zero? 01.03.11, 20:02
                  Guglaj zaraz 'dostawca internetu (nazwa miejscowości)' Jeśli to wieś i nie ma dostępu kablowego, to 3Giga w iPlusie jest za 45 zł.

                  Jak tego dopniesz, to będzie naprawdę dla nich duża sprawa, a i ex się przekona, że Ci zależy i może zaczniecie się dogadywać w sprawie dzieci. A może jedne i drugie urwisy się polubią ?

                  Jak masz jakieś pytania techniczne - wal śmiało na priv. Chętnie Ci pomogę
                • niutka Re: Moralne zero? 01.03.11, 21:12
                  Po miesiacu znajomosci kazda jest cud i tak samo kazdy...
                  • trudnytyp Re: Moralne zero? 01.03.11, 23:13
                    > Po miesiacu znajomosci kazda jest cud i tak samo kazdy...
                    Ja tak nie podchodzę do człowieka. Myślałem dłużej, ale się zdecydowałem.
                    • zmeczona100 Re: Moralne zero? 01.03.11, 23:18
                      Czyli casting zrobiłeś.
                      Dobre posunięcie.
                      • trudnytyp Re: Moralne zero? 01.03.11, 23:29
                        Każdy robi "casting" przy wyborze partnera.
                        Ale wiedz, że to nie był zimny wybór, tylko zauroczenie. smile
                        • zmeczona100 Re: Moralne zero? 01.03.11, 23:34
                          trudnytyp napisał:

                          > Każdy robi "casting" przy wyborze partnera.

                          ??

                          > Ale wiedz, że to nie był zimny wybór, tylko zauroczenie. smile

                          A z tym to nie miałam żadnych wątpliwości- podobnie jak pozostali (oprócz altza) z tego wątku.
          • trudnytyp Re: Moralne zero? 01.03.11, 19:39
            Myślę o tym połączeniu, chciałem kupić im telefon, ale jeszcze są za małe. sad
            Wolałbym tylko, żeby rozmowy nie odbywały się z domu byłej żony.
            Nie chcę, żeby mnie kontrolowała. Jakoś się ostatnio uaktywniła i za dużo chce wiedzieć.
            Zaraz coś wymyśli, może złośliwie podwyższy alimenty, bo mnie stać na internet dla dzieci?
            Zobaczymy, jak z wakacjami, raczej nie w tym roku, bo mam nową i ciężko zdobytą pracę i nie dostanę urlopu, jak stracę pracę, to dopiero będą jaja.
            • zmeczona100 Re: Moralne zero? 01.03.11, 19:54
              > Myślę o tym połączeniu, chciałem kupić im telefon, ale jeszcze są za małe. sad
              > Wolałbym tylko, żeby rozmowy nie odbywały się z domu byłej żony.
              > Nie chcę, żeby mnie kontrolowała. Jakoś się ostatnio uaktywniła i za dużo chce
              > wiedzieć.
              > Zaraz coś wymyśli, może złośliwie podwyższy alimenty, bo mnie stać na internet
              > dla dzieci?

              no tak- same przeszkody, biedactwo.

              > Zobaczymy, jak z wakacjami, raczej nie w tym roku, bo mam nową i ciężko zdobytą
              > pracę i nie dostanę urlopu,


              A to ex juz nie jest przeszkodą w spędzeniu wspólnie z dziećmi urlopu?
              • trudnytyp Re: Moralne zero? 01.03.11, 19:57
                > A to ex juz nie jest przeszkodą w spędzeniu wspólnie z dziećmi urlopu?
                Jest, ale skoro trzeba sądownie załatwiać, to trzeba będzie coś kombinować.
                • zmeczona100 Re: Moralne zero? 01.03.11, 20:04
                  No to się zdecyduj w końcu- czy przeszkodą jest ex, czy Twoja nowa praca.
                  Bo stawiam na nową rodzinę po prostu.
                  • trudnytyp Re: Moralne zero? 01.03.11, 20:06
                    Nie wiesz, nie znasz tematu, a udajesz Pana Boga.
                    • zmeczona100 Re: Moralne zero? 01.03.11, 20:16
                      Bazuję na tym, o czym piszesz.
                      A to, że sie plączesz w zeznaniach i szukasz sobie usprawiedliwienia, to nie mój problem.
                    • niutka Re: Moralne zero? 01.03.11, 21:20
                      No to przedstaw nam wszystko, bo odpowiadajacy w twoim watku odnosza sie tylko do TYCH informacji, ktore sam napisales...
                      • gyubal_wahazar Re: Moralne zero? 01.03.11, 22:40
                        Nie posuwasz się za daleko ? Nie wspominając o tym, że nawet nie zadałaś sobie trudu by użyć słowa 'proszę'. Ciebie tu ktoś przesłuchiwał ? Nie pomyliło Ci się forum z prokuraturą ?
                      • trudnytyp Re: Moralne zero? 01.03.11, 23:14
                        Co chcesz jeszcze wiedzieć?
                  • niutka Re: Moralne zero? 01.03.11, 21:17
                    Zmeczona... na "rodzine"? Po miesiacu znajomosci jakaz to rodzina? (chyba ze cos zle doczytalam...) Tak czy inaczej stawia na nowa partnerke.
                    • trudnytyp Re: Moralne zero? 01.03.11, 23:16
                      > Zmeczona... na "rodzine"? Po miesiacu znajomosci jakaz to rodzina? (chyba ze co
                      > s zle doczytalam...) Tak czy inaczej stawia na nowa partnerke.
                      Dla mnie rodzina, jeszcze trzeba usankcjonować, ale to spokojnie, są teraz ważniejsze wydatki.
                      • zmeczona100 Re: Moralne zero? 01.03.11, 23:20
                        Obiady w szkole dla nowych dzieci?
                        • trudnytyp Re: Moralne zero? 01.03.11, 23:30
                          Obiady też, ale trzeba sprzęty kupić.
            • gyubal_wahazar Re: Moralne zero? 01.03.11, 19:55
              Noo, zaczynasz w końcu gadać jak tata smile

              Telefon to parę setek, czyli równowartość +- rocznego abo internetowego nie mówiąc o tym, że dzieci zdecydowanie będą wolały net. Jeśli choć starsze chodzi do szkoły, to spokojnie da sobie radę. Technik od dostawcy neta za kilka dych może wszystko skonfigurować i dopilnować by poszło 1-sze połączenie przez skajpa.

              Potem, będziesz w stanie innym programem (Team Viewer) wchodzić na komputer dzieci, jeśli nie będą wiedziały jak coś zrobić (zakładam że masz jakieś elementarne pojęcie) i im pokazać.
              Dzieciaki łapią w lot, a zresztą na pewno część rówieśników ma net w domu i będzie im w stanie pomóc.

              Jeśli nie mają komputera, pogadaj z ex i zrzućcie się. Za kilka stów można dostać używany na allegro. Jakieś pytania ?
              • zmeczona100 Re: Moralne zero? 01.03.11, 20:03
                No coś Ty- wiesz, ile czasu zabierze swoim nowym dzieciom przez takie działania?

                Przepraszam, nie mogłam się powstrzymać wink

                Uważam, że to gadka ze ślepym o kolorach.
              • trudnytyp Re: Moralne zero? 01.03.11, 20:03
                To są za małe dzieci na własny komputer.
                Trzeba przemyśleć i pogadać, byle ex się zgodziła.
                Chociaż boję się, że ex coś wymyśli.
                Ale nie ma co się nastawiać negatywnie.
                Spróbuję sobie z tym programem.
                Dziękuję! Czas kończyć, mam obowiązki.
                • gyubal_wahazar Re: Moralne zero? 01.03.11, 20:11
                  O ile to nie są niemowlaki i uda Ci się dogadać z ex (w końcu Jej net też się przyda), to ona może trzymać zuchów na kolanach i koło mikrofonu przez te parę minut wieczorem.

                  Działaj, powodzenia !
                • niutka Re: Moralne zero? 01.03.11, 21:28
                  No to moze w koncu zdradzisz nam ile lat maja twoje dzieci?
                  • gyubal_wahazar Re: Moralne zero? 01.03.11, 22:43
                    A kim Ty dla Autora jesteś, że pozwalasz sobie na taki ton ?
                  • trudnytyp Re: Moralne zero? 01.03.11, 23:16
                    Mało mają, 6 i 8 lat.
                    • zmeczona100 Re: Moralne zero? 01.03.11, 23:19
                      Uuu, to faktycznie- nie ma mowy o tym, aby umiały korzystać z kompa. Zdecydowanie za małe.
                      • trudnytyp Re: Moralne zero? 01.03.11, 23:32
                        Nie jest tak źle, ale trzeba im wszystko poustawiać na początek.
    • buba2002 Re: Moralne zero? 01.03.11, 19:09
      Nie będę oceniać, bo nie mam takiego prawa. Nikt nie ma, choć wielu próbuje, żeby sobie humor poprawić i samoocenę - o, jaki JA jestem dobry, fajny... Zapytam tylko, czy nie ma możliwości kontaktować się np. mailowo? Czy Ty i Twoje dzieci takiej potrzeby nie odczuwacie?
      • trudnytyp Re: Moralne zero? 01.03.11, 23:17
        Kombinuję, spokojnie, to się poukłada.
    • zmeczona100 Przecież to podpucha 01.03.11, 19:15
      Miesiąc temu pisał:

      A ja sobie znalazłem kobietę przez sieć.
      Bardzo fajną i mamy poważne zamiary.
      Co ciekawe, z drugą poznaną wcześniej, też mógłbym mieszkać i żyć razem z dużą przyjemnością, a ostatnio pojawiła się trzecia fajna.


      Przecież gostek między jedną a drugą mógłby sie bliżej dzieci przeprowadzić- gdyby mu na nich zależało. Bo skoro kobiety tak sie za nim ogladają, to miałby w czym przebierać nawet mieszkając w pobliżu dzieci.
      • zmeczona100 Re: Przecież to podpucha 01.03.11, 19:16

        PS Nie twierdzę, że ten wątek to na pewno blef. W końcu rozwody mają swoją konkretną przyczynę.
        • trudnytyp Re: Przecież to podpucha 01.03.11, 19:28
          To mam obowiązek szukać sobie partnerki koło byłej żony?
          Dlatego, że mógłbym znaleźć jakąś?
          Sama sobie mieszkaj z kimkolwiek, jeśli Ci wszystko jedno.
          Trochę poszukałem na portalach randkowych i znalazłem fajną kobietę.
          Obecnie mam tylko jedną partnerkę, nigdy nie miałem na raz dwóch, więc w czym rzecz?
          Konto na portalu zamknąłem i nie szukam już.
          Nie mam prawa układać sobie życia na nowo?
          Nie bądź śmieszna.
          • zmeczona100 Re: Przecież to podpucha 01.03.11, 19:33
            Pierwszy Twój obowiązek to wywiązywanie się z roli ojca.

            Mój nastoletni syn jest bardziej dojrzały, niż Ty.
            • trudnytyp Re: Przecież to podpucha 01.03.11, 19:42
              Przecież się wywiązuję, płacę alimenty, dzwonię, może jakąś skromną paczę wyślę i pojadę czasami?
              • zmeczona100 Re: Przecież to podpucha 01.03.11, 19:59
                Gdyby Twoja ex wywiązywała się ze swoich obowiązków rodzicielskich dokładnie tak samo, jak Ty, to czy uznałbyś, że Twoje dzieci (te rodzone) mają zapewnioną odpowiednią, prawidłową opiekę rodzicielską i daje ona pewność wychowania dziecka tak, aby w przyszłości dawało sobie radę z życiem?
                • trudnytyp Re: Przecież to podpucha 01.03.11, 20:05
                  Głupie pytanie, przecież ona ma pełne kontakty, a ja nie i tak mi jeszcze je ogranicza.
                  • zmeczona100 Re: Przecież to podpucha 01.03.11, 20:15
                    Poważnie- to było głupie pytanie? Sam napisałeś, że z obowiązków się wywiązujesz.
                    A w jaki sposób ci te kontakty ogranicza? Nie przywozi i nie odwozi do ciebie dzieci? Nie wyposaza w wyprawkę, jak do ciebie jadą? czy może wyprowadziła sie 700 km od ciebie, aby ci zrobic na złość?
                  • niutka Re: Przecież to podpucha 01.03.11, 21:39
                    trudnytyp napisał:

                    > Głupie pytanie, przecież ona ma pełne kontakty, a ja nie i tak mi jeszcze je og
                    > ranicza.

                    A moglbys napisac, jak ogranicza? Bo jak na razie nic takiego nie wskazywaloby (nic takiego nie napisales), ze ona tobie cos ogranicza... Raczej ty wolisz nowa kobiete i jej dzieci. I ograniczasz kontakty ze swoimi dziecmi...
                    • trudnytyp Re: Przecież to podpucha 01.03.11, 23:21
                      Napisałem, że nie chce mi dać dzieci do "obcej baby".
                      Mam być na uwięzi, nie chce dać żyć bez niej, mam przyjeżdżać, pospacerować i wracać, pomimo, że mam ustalone kontakty. Ale to widocznie trzeba załatwiać przez Policję i sąd, inaczej się nie da. Dostanie karę za utrudnianie, to nie będzie fikać.
                      • zmeczona100 Re: Przecież to podpucha 01.03.11, 23:37
                        trudnytyp napisał:

                        > Napisałem, że nie chce mi dać dzieci do "obcej baby".

                        A miesiąc temu dawała?

                        pomimo, że mam ustalone kontakty. Ale to widocznie trzeba załatwiać prze
                        > z Policję i sąd, inaczej się nie da.

                        A z kim te kontaktu masz ustalone?

                        > Dostanie karę za utrudnianie, to nie będzi
                        > e fikać.

                        Przy takim Twoim zaangazowaniu i prawdziwie ojcowskiej postawie dostanie niejedną.
          • mamameg Re: Przecież to podpucha 01.03.11, 19:34
            Nie wiem czy to podpucha, mój były mąż ma trójkę dzieci a spotyka się tylko z jednym. I też nie najwyraźniej nie ma wyrzutów sumienia.

            Error, nie myślałam, że to napiszę, ale dołączam do Twojego fanklubusmile
            • trudnytyp Re: Przecież to podpucha 01.03.11, 19:45
              A dzieci mieszkają w jednym miejscu?
              Jeśli tak, to się kupy nie trzyma.
              Jeśli ma kłopoty finansowe, to ja o rozumiem.
              My w czwórkę wydajemy teraz na jedzenie coś ponad tysiąc złotych miesięcznie.
              Lekko nie jest.
              • trudnytyp Re: Przecież to podpucha 01.03.11, 19:46
                Obiadów szkolnych nie liczyłem
                • altz Re: Przecież to podpucha 01.03.11, 20:16
                  Przejrzałem całość i widzę, że jest tradycyjnie.
                  Facet nie powinien wiązać się po rozwodzie i a już broń Boże, gdyby miał się dzielić swoimi pieniędzmi, ale gdyby to była kobieta, to nie byłoby już takich zastrzeżeń. wink
                  • mamameg Altz 01.03.11, 20:34
                    Naprawdę uważasz, że komukolwiek chodziło o związek tego pana? A nie o dzieci, które się pewnie zastanawiają albo będą zastanawiać w czym były gorsze od tych którymi ich tata teraz się zajmuje?
                    • altz Re: Altz 01.03.11, 21:06
                      mamameg napisała:
                      > Naprawdę uważasz, że komukolwiek chodziło o związek tego pana?
                      Myślę, że w dużej części chodzi o niedopuszczalny związek i pieniądze.

                      > A nie o dzieci, które się pewnie zastanawiają albo będą zastanawiać
                      > w czym były gorsze od tych którymi ich tata teraz się zajmuje?
                      W czym gorsze? Tamtych drugich mama chce widocznie, żeby facet z nimi był, tych pierwszych mama zaplanowała im inny los, pewno jakieś powody do tego były, ale dla dzieci to nie jest najważniejsze.
                      Jakie rozwiązanie? Przekazać ojcu dzieci i wtedy będą miały ojca. Nie będą miały na co dzień matki. Nie ma dobrego wyjścia.
                      • mamameg Re: Altz 01.03.11, 21:14
                        "Myślę, że w dużej części chodzi o niedopuszczalny związek i pieniądze."
                        To podaj mi gdzie to przeczytałeś, bo ja czegoś takiego w wypowiedziach nie widzę.

                        "Tamtych drugich mama chce widocznie, żeby facet z nimi był, tych
                        > pierwszych mama zaplanowała im inny los, pewno jakieś powody do tego były, ale
                        > dla dzieci to nie jest najważniejsze. "
                        To mi przypomina te kobiety, które karzą mężczyzn którzy śmieli od nich odejść i utrudniają widzenia z dziećmi albo zgadzają się tylko w ich obecności.
                        • altz Re: Altz 01.03.11, 21:27
                          > "Myślę, że w dużej części chodzi o niedopuszczalny związek i pieniądze."
                          > To podaj mi gdzie to przeczytałeś, bo ja czegoś takiego w wypowiedziach nie wid
                          > zę.

                          Sama zobacz, ile jest wpisów, żeby pracował więcej (może 20 godzin na dobę?), że jest jakaś kolejność dzieci, że nie mają ślubu, że tamte drugie dzieci nie są jego itd.

                          > To mi przypomina te kobiety, które karzą mężczyzn którzy śmieli od nich odejść
                          > i utrudniają widzenia z dziećmi albo zgadzają się tylko w ich obecności.
                          To jest brutalne, druga pani pewno powiedziała "zostań z nami", a pierwsza powiedziała "nie chcę ciebie, wynoś się", konsekwencja jest taka, że jest z drugimi dziećmi, które może dzięki temu są szczęśliwe, nie warto do tego odrabiać gęby.
                          • niutka Re: Altz 01.03.11, 22:07
                            Ale te nie sa JEGO! To sa dzieci jego nowej kobiety i jakiegos tam faceta... I on nie musi lozyc na ich utrzymanie. Ma za to obowiazek lozenia na utrzymanie SWOICH dzieci.
                            Znowu sad w stosunku do Ciebie...
                            • altz Re: Altz 01.03.11, 22:11
                              Przecież płaci na swoje.
                              Zobowiązał się płacić na tamte również.

                              Nie da się zjeść ciastko i mieć ciastko.
                              Jak kobieta wygania męża, stara się o rozwód, to konsekwencją jest nowy związek.
                              Wiem, że to przykre dla dzieci.
                              • zmeczona100 Re: Altz 01.03.11, 22:28
                                altz napisał:


                                > Jak kobieta wygania męża, stara się o rozwód, to konsekwencją jest nowy związek

                                Racja, powinna żyć w szambie do konca swoich dni, bo inaczej zabiera ojca dzieciom. Co za bezczelność.
                              • niutka Re: Altz 01.03.11, 22:30
                                altz napisał:

                                > Przecież płaci na swoje.
                                > Zobowiązał się płacić na tamte również.

                                Ale TAMTE nie sa jego... Najpierw niech sie wywiaze z ODPOWIEDZIALNOSCI za swoje dzieci. A to nie tylko pieniadze.


                                > Jak kobieta wygania męża, stara się o rozwód, to konsekwencją jest nowy związek

                                Zalezy jaki byl powod "wygnania"... Ale wtedy przewaznie facet ma kogos na boku albo damskim " bokserem" jest.

                                > Wiem, że to przykre dla dzieci.
                                Dla ktorych???
                                • zmeczona100 Re: Altz 01.03.11, 22:37
                                  niutka napisała:


                                  >
                                  > Zalezy jaki byl powod "wygnania"...

                                  Akurat w przypadku autora to powód jest jasny wink
                                  >
                      • niutka Re: Altz 01.03.11, 21:59
                        altz napisał:

                        > Myślę, że w dużej części chodzi o niedopuszczalny związek i pieniądze.

                        Facet o tym nie wspomnial i tez osoby wypowiadsajace sie przed mna tez...


                        > > A nie o dzieci, które się pewnie zastanawiają albo będą zastanawiać
                        > > w czym były gorsze od tych którymi ich tata teraz się zajmuje?
                        > W czym gorsze? Tamtych drugich mama chce widocznie, żeby facet z nimi był, tych
                        > pierwszych mama zaplanowała im inny los, pewno jakieś powody do tego były, ale
                        > dla dzieci to nie jest najważniejsze.

                        Tamtych drugich dzieci (bynajmniej nie JEGO) to mama, chce zeby tenze facet byl z nia i jej dziecmi (po miesiacu znajomosci). I widac facet wyprowadzil sie do tej kobiety iles tam set km od dziecka.

                        Przykro mi ale po tej wypowiedzi zawiodlam sie na Tobie...
                        • altz Re: Altz 01.03.11, 22:08
                          Czemu się zawiodłaś?
                          Ludzie się zdecydowali na siebie, chcą mieszkać ze sobą, akceptują potomstwo.
                          Takim trzeba przyklasnąć i życzyć, żeby im się udało.
                          A co za różnica, że nie jego dzieci? Akceptuje matkę, to i akceptuje dzieci, to ładne przecież, a ja sobie nie wyobrażam innej sytuacji.

                          A co, miał mieszkać przed furtką byłej żony? wink
                          • zmeczona100 Re: Altz 01.03.11, 22:25
                            altz napisał:


                            > Ludzie się zdecydowali na siebie, chcą mieszkać ze sobą, akceptują potomstwo.
                            > Takim trzeba przyklasnąć i życzyć, żeby im się udało.

                            Ludziom udaje się z zupełnie innego powodu, niż pobozne życzenia.
                  • tesknotazabija Re: Przecież to podpucha 01.03.11, 20:37
                    To może przejrzyj jeszcze raz, bo błędne wnioski wyciągasz. Nie trudno jest zauważyć, że nikt tu nie pisał o tym, że autor wątku nie może wiązać się z inną kobietą. Chodzi o jego stosunek do JEGO dzieci. Można założyć nową rodzinę, mieć nową żonę, opiekować się nie swoimi dziećmi, ale dobro WŁASNYCH dzieci moim zdaniem zawsze powinno być na pierwszym miejscu u prawdziwego rodzica.
                    • zmeczona100 Re: Przecież to podpucha 01.03.11, 20:54
                      Żeby tworzyć udany związek i wywiązywać się z przyjętych obowiązków małżeńsko- rodzicielskich, trzeba być dojrzałym. Żeby tworzyć zrekonstruowany związek tak, aby nikt na nim nie ucierpiał, a dawał satysfakcję, to moim zdaniem potrzebna jest jeszcze "wyższa" dojrzałość.

                      Na przykładzie tego wątku widać, dlaczego mamy ciagły wzrost rozwodów i dlaczego to głównie kobiety odchodzą od mężów.

                      Autor jest dojrzały inaczej- nie tylko przez traktowanie swoich starych dzieci, ale i przez całkowicie lekkomyslny stosunek do życia. Bo jak nazwać kogoś, kto po tak krótkim czasie znajomości (mniej niż miesiąc) już wkracza w życie innych dzieci? Jasne, że do tanga trzeba dwojga, więc to nie problem tylko autora.

                      Rada dla autora- a co stoi na przeszkodzie, abyś poszukał sobie lepiej płatnej pracy? Kaleki jesteś czy jak?
                      A alimenty płacisz po 300 zł na dziecko, czy mniej?
                      • gyubal_wahazar Re: Przecież to podpucha 01.03.11, 21:01
                        > co stoi na przeszkodzie, abyś poszukał sobie lepiej płatnej pracy? Kaleki jesteś czy jak?

                        Tu chyba lekko przesadziłaś. Taką sugestię można skierować do 99% ludzi w Polsce. I zgadnij co Ci odpowiedzą
                        • zmeczona100 Re: Przecież to podpucha 01.03.11, 21:12

                          W czasach, kiedy zlikwidowano FA, kobiety pozbawione jakiejkolwiek pomocy, po prostu dorabiały sobie wiadomo jak. Bo chodziło o dzieci, ich utrzymanie, potrzeby itp.
                          Ponoć całkiem nieźle można zarobić na hm.... zapewnianiu towarzystwa starszym, dobrze sytuowanym paniom- tak utrzymuje się np. wielu studentów. No fakt, że trzeba coś sobą reprezentować (a o to nie podejrzewam autora).
                          A jeśli pan nie dałby rady sprostać temu zadaniu, to są lżejsze i mniej wymagające zajęcia- np. w moim mieście są znaczne opóźnienia w wielu wielkich budowach, bo pracowników nie ma.

                          Żadna praca nie hańbi, tylko uszlachetnia wink
                          Zwłaszcza, jak sie ma dzieci wink
                          • gyubal_wahazar Re: Przecież to podpucha 01.03.11, 21:25
                            Autor płaci alimenty, więc jego dzieci głodu nie cierpią. Istotą problemu Autora, były nie pieniądze, tylko fakt, że nie uświadamiał sobie do końca, wpływu braku ojca na dzieci, a tego nie kupi się za żadne pieniądze.

                            Nie bardzo więc rozumiem, czemu miały służyć Twoje sugestie, by się miał prostytuować.
                            • altz Re: Przecież to podpucha 01.03.11, 21:36
                              > Autor płaci alimenty, więc jego dzieci głodu nie cierpią. Istotą problemu Autor
                              > a, były nie pieniądze, tylko fakt, że nie uświadamiał sobie do końca, wpływu br
                              > aku ojca na dzieci, a tego nie kupi się za żadne pieniądze.

                              Na niektóre rzeczy nie poradzisz.
                              Ja sam to widzę po sobie. Mi żona powiedziała, że nie da młodszej córki, chociaż mamy opiekę naprzemienną i mógłbym ją wziąć do siebie na dłużej, ale nie, bo nie (dla dobra dziecka smile).
                              Ja mieszkam jeszcze dalej, bo ponad 800 km od dzieci i nie stać mnie na przyjeżdżanie po to, żeby być kilka godzin razem. Przyjeżdżam, ale raz w miesiącu, na więcej finanse nie pozwalają. Starszej córki nie wezmę, bo szkoła.
                              Każdy ma prawo układać sobie życie na nowo, ja też chcę być szczęśliwy. Skończy się pewno jakąś pracą za granicą, ale wyjścia nie ma, bo muszę zarobić na jakieś mieszkanie.
                              • zmeczona100 Re: Przecież to podpucha 01.03.11, 22:42

                                Mi żona powiedziała, że nie da młodszej córki, chocia
                                > ż mamy opiekę naprzemienną i mógłbym ją wziąć do siebie na dłużej, ale nie, bo
                                > nie (dla dobra dziecka smile).
                                > Starszej córki nie wezmę, bo szkoła

                                Na czym polega ta opieka naprzemienna w twoim wykonaniu?
                            • niutka Re: Przecież to podpucha 01.03.11, 22:19
                              Placi... ale nie napisal ile...
                              • gyubal_wahazar Re: Przecież to podpucha 01.03.11, 22:36
                                A ktoś go o to pytał ? Można domniemywać, że tyle ile zasądził sąd. Czyli wg Ciebie to jest podstawowe kryterium do oceny Jego jako ojca ?
                            • zmeczona100 Re: Przecież to podpucha 01.03.11, 22:22
                              > Nie bardzo więc rozumiem, czemu miały służyć Twoje sugestie, by się miał prosty
                              > tuować.

                              Wtedy nie okradałby nowych dzieci, częściej bywając ze starymi.

                              A co do tego, że:

                              nie uświadamiał sobie do końca, wpływu br
                              > aku ojca na dzieci

                              to i tak nic tego nie zmieni. Sorry, ale pewne wartości po prostu wynosi sie z domu.
                              Brak poczucia dyskomfortu z powodu niewywiązywania sie z obowiązków rodzicielskich, "wywyższenie" nowych nad starymi dziećmi, szukanie pretekstów, byleby tylko wyszło na "Nie", to wystarczająco mówi o dojrzałości tego pana do ojcostwa.
                              • gyubal_wahazar Re: Przecież to podpucha 01.03.11, 22:51
                                > Wtedy nie okradałby nowych dzieci, częściej bywając ze starymi.

                                Zaznajom się może ze znaczeniem słowa okradać.

                                A po drugie, gdyby którykolwiek z mężczyzn zrobił tu aluzję do prostytucji jako sposobu na utrzymanie dziecka, zostałby niewątpliwie (i słusznie zresztą) bardzo ostro potraktowany.

                                Czy nie uważasz, że taką samą miarę powinno się przyłożyć do tego co powiedziałaś ?
                                • zmeczona100 Re: Przecież to podpucha 01.03.11, 23:07
                                  gyubal_wahazar napisał:

                                  >
                                  > Zaznajom się może ze znaczeniem słowa okradać.

                                  Ale ja o okradaniu, a nie o okradaniu wink
                                  >
                                  > A po drugie, gdyby którykolwiek z mężczyzn zrobił tu aluzję do prostytucji jako
                                  > sposobu na utrzymanie dziecka, zostałby niewątpliwie (i słusznie zresztą) bard
                                  > zo ostro potraktowany.
                                  >
                                  > Czy nie uważasz, że taką samą miarę powinno się przyłożyć do tego co powiedział
                                  > aś ?

                                  Moment. Jeśli nie masz absolutnie żadnych mozliwości zdobycia pieniędzy na utrzymanie własnego dziecka, to wyjście jest proste- albo dom dziecka, albo hm... inny prosty i 100% pewny zarobek. Zauważ, że w stosunku do kobiet napisałam tak, jak było, bez oceniania. Jako matka jestem w stanie zrozumieć ich desperacki krok.

                                  Znaczy to tyle, że w desperacji człowiek może podejmowac decyzje, o które nigdy siebie by nie podejrzewał.

                                  Gdybym ze względów czysto finansowych miała widywać własne dziecko raz na pare miesięcy, to wybór byłby łatwy- albo ląduję w psychiatryku, albo pod latarnią.
                                  Ale ja z tych, jak error- radością dla mnie są pierdółki typu zakochanie się w dziewczynie czy włosy na klacie wink Bez tego po prostu zbzikowałabym i już wink
                                  • gyubal_wahazar Re: Przecież to podpucha 01.03.11, 23:15
                                    > Ale ja o okradaniu, a nie o okradaniu wink

                                    To używaj może emotek proszę, bo nie wiadomo kiedy Cię brać na serio

                                    > Moment. Jeśli nie masz absolutnie żadnych mozliwości zdobycia pieniędzy

                                    Autor ma i płaci, więc ta dygresja jest kompletnie nie na temat
                                    • zmeczona100 Re: Przecież to podpucha 01.03.11, 23:27
                                      gyubal_wahazar napisał:
                                      >
                                      > To używaj może emotek proszę, bo nie wiadomo kiedy Cię brać na serio

                                      łetam, akurat Ciebie o taki defekt nie podejrzewam tongue_out

                                      >
                                      > Autor ma i płaci, więc ta dygresja jest kompletnie nie na temat

                                      OK, jeśli jego rola ma sie ograniczać do płacenia alimentów, to OK. Ja odniosłam się do tego:

                                      > Na taką odległość nie można być za często u dzieci, zresztą mnie nie stać na to, żeby jeździć w te i wewte.
                    • altz Re: Przecież to podpucha 01.03.11, 21:10
                      No przecież napisał, że się stara, żeby miały alimenty, dzwoni, a na więcej go nie stać, bo musi pomóc utrzymać drugą rodzinę.
                      Jak widać jego dzieci są wyżej na górze, jeśli chodzi o pieniądze, natomiast niżej, jeśli chodzi o kontakty, ale po rozwodzie już tak bywa.
          • nangaparbat3 Re: Przecież to podpucha 01.03.11, 20:47
            trudnytyp napisał:

            > To mam obowiązek szukać sobie partnerki koło byłej żony?

            Nie. Koło dzieci.
            • altz Re: Przecież to podpucha 01.03.11, 21:13
              > Nie. Koło dzieci.
              Nie ma takiego obowiązku. Ma mieszkać z przypadkową kobietą tylko dlatego, że matka się z nim rozwiodła? Nie żartuj sobie.
              • noname2002 Re: Przecież to podpucha 01.03.11, 21:28
                "Nie ma takiego obowiązku. Ma mieszkać z przypadkową kobietą tylko dlatego, że m
                > atka się z nim rozwiodła? Nie żartuj sobie."
                Skoro i tak mu wszystko jedno czy te dzieci czy tamte, to może i kobieta może być przypadkowa?
                • altz Re: Przecież to podpucha 01.03.11, 21:40
                  A kto powiedział, że wszystko jedno?
                  Ja to zrozumiałem, że jedne będą szczęśliwe, to wtedy drugie będą mniej szczęśliwe.
                  Z tamtymi nie może mieszkać, więc mieszka z drugimi.

                  Sama sobie zamieszkaj z przypadkowym facetem.
                  • zmeczona100 Re: Przecież to podpucha 01.03.11, 22:30
                    > Sama sobie zamieszkaj z przypadkowym facetem.

                    A z przypadkowymi dziećmi?
                  • mayenna Re: Przecież to podpucha 02.03.11, 09:41
                    Altz, nie myślisz tak ja my, kobiety..

                    Miie w wypowiedziach trudnego typa denerwuje brak odpowiedzialności za to co robi i jakie decyzje podejmuje. On pisze o tym czego nie może zrobić, czego się niby obiektywnie nie da zmienić...Wole szukać rozwiązania problemu a nie akceptacji dla chorego podejścia do ojcostwa. Sam popatrz ile rozwiązań sytuacji się tu pojawiło. Mozna znaleźć jeszcze kilka wariantów. Sedno w tym czy trudny typ chce coś zmienic, czy chce o te swoje dzieci powalczyć i dbać czy woli po prostu 'wymienić'. Pierwszy post sugerował, że jest mu dobrze tak jak jest.

                    Na sugestie, że ma się prawo do osobistego szczęścia pomimo cierpienia bliskich osób, ja ze względów osobistych ostatnio bardzo źle reaguję.Ale jeśli sumienie mu pozwala...




          • niutka Re: Przecież to podpucha 01.03.11, 21:32
            Tyle ze odpowiedzialny ojciec szukalby partnerki w poblizu zamieszkania swoich dzieci... By miec z nimi w kmiare staly kontakt!
            • altz Re: Przecież to podpucha 01.03.11, 21:44
              niutka napisała:

              > Tyle ze odpowiedzialny ojciec szukalby partnerki w poblizu zamieszkania swoich
              > dzieci... By miec z nimi w kmiare staly kontakt!

              Aleś się napisała. To kobieta, konkretny człowiek, a nie mebel.
              Można mieszkać w tym lub innym mieszkaniu, mieć ten lub inny samochód.
              Ale człowiek jest człowiek i nie można go uprzedmiotawiać, jak to robią tutaj panie.
              Znalazł tam kobietę, to tam wyjechał, serce nie sługa.
              • noname2002 Re: Przecież to podpucha 01.03.11, 21:56
                No ale tutaj dzieci są uprzedmiotowione, Trudnemutypowi wszystko jedno czy zajmuje się swoimi czy swojej nowej partnerki. Ważne, żeby ilość się zgadzała.
                • altz Re: Przecież to podpucha 01.03.11, 22:03
                  Wszystko jedno? To chyba taka poza.
                  Nie może być ze swoimi, to chociaż jest z cudzymi.
                  Może liczy na łańcuszek: "Ja jestem dobry dla innych dzieci, to może ktoś będzie dobry dla moich?"
                  Ja bym chciał, żeby żona znalazła jakiegoś fajnego ojczyma dla moich i żeby nie czekała z tym za długo. Dzieci potrzebują faceta. Trochę bym się jednak bał o niego, że mu żona zrobi krzywdę. Znam ją i wiem, na co ją stać.
                  • zmeczona100 Re: Przecież to podpucha 01.03.11, 22:46
                    altz napisał:


                    > Ja bym chciał, żeby żona znalazła jakiegoś fajnego ojczyma dla moich i żeby nie
                    > czekała z tym za długo. Dzieci potrzebują faceta.

                    Zacznij od zrzeknięcia się do nich praw.

                    Trochę bym się jednak bał o
                    > niego, że mu żona zrobi krzywdę. Znam ją i wiem, na co ją stać.

                    No faktycznie- kopnęła cie w tyłek, więc musi być z niej maupa.
                • laura_fairlie Re: Przecież to podpucha 01.03.11, 22:13

                  demotywatory.pl/455045/Kochanie-To-nie-nasze-dziecko
              • hwast1 Re: Przecież to podpucha 01.03.11, 22:04
                Nie. Nie jesteś zerem. Jesteś rozwiedzionym męższczyzną, którego - jak piszesz - wykopsała żona. Z przyczyn dla siebie prawdopodobnie ważnych wyprowadziłeś się daleko od dawnego domu. Związałeś się z kobietą z dwójką dzieci i siłą rzeczy musisz partycypować w ich wychowaniu. Również finansowo.To chyba oczywiste.

                Obowiązek wobec swoich biologicznych dzieci spełniasz - płacisz na nie alimenty.
                Masz utrudniony z nimi kontakt z powodów od siebie niezależnych, a dodatkowo była żona nie pozwala ci ich wziąć do siebie z obawy przed " obcą kobietą "

                Dzwonisz jak tylko możesz często, myślisz o nich zapewne i prawdopodobnie jak ci się sytuacja finansowa poprawi na pewno jakieś tam gratisy poza alimentami dorzucisz.

                Spójrz na to w ten sposób i bedzie oki.Nie daj się wpędzić tytejszym obłokształtnym w wyrzuty sumienia.
                Jak twoje dzieci bedą starsze, podejdą do tego realnie.No, chyba że ich mama mysli podobnie jak panie tutaj i przez te lata skutecznie je od ciebie odstręczy.
                • zmeczona100 Re: Przecież to podpucha 01.03.11, 22:35

                  > Jak twoje dzieci bedą starsze, podejdą do tego realnie.

                  - Kochane moje dzieci, nie mam pieniedzy, więc was nie odwiedzam i walczę o jak najmniejsze alimenty. jak dorośniecie, to wszystko zrozumiecie.

                  A po XX latach, kiedy na starośc pasowałoby wepchnąć tę swoja dupę w ciepełko, odwiedza taki "ojciec" swoje dzieci:
                  - Kochanienkie, to ja, wasz tato. Pamietacie mnie?
                  - Tak, pamietamy doskonale. Dlatego spier.alaj, dziadu.
                  • haydut Re: Przecież to podpucha 01.03.11, 22:50
                    zmeczona100 napisała:

                    >
                    > > Jak twoje dzieci bedą starsze, podejdą do tego realnie
                    >
                    > A po XX latach, kiedy na starośc pasowałoby wepchnąć tę swoja dupę w ciepełko,
                    > odwiedza taki "ojciec" swoje dzieci:
                    > - Kochanienkie, to ja, wasz tato. Pamietacie mnie?
                    > - Tak, pamietamy doskonale. Dlatego spier.alaj, dziadu.
                    >

                    czesto bywa, ze jeszcze i o alimenty na siebie wystapi
                  • hwast1 Re: Przecież to podpucha 01.03.11, 22:53
                    > - Kochane moje dzieci, nie mam pieniedzy, więc was nie odwiedzam i walczę o jak
                    > najmniejsze alimenty. jak dorośniecie, to wszystko zrozumiecie.

                    Nadinterpretujesz. Gdzie on pisze o walce o jak najmniejsze alimenty ? Wczoraj zdaje się cię pochwaliłem. Odwołuje to. Jesteś niereformowalna sad
                    • zmeczona100 Re: Przecież to podpucha 01.03.11, 23:15
                      hwast1 napisał:

                      >
                      > Nadinterpretujesz. Gdzie on pisze o walce o jak najmniejsze alimenty ?

                      A to nie było przecież literalnie.


                      czoraj
                      > zdaje się cię pochwaliłem. Odwołuje to.

                      Idę się powieszę z rozpaczy.


                      > Jesteś niereformowalna sad

                      Na pewno nikt mnie nie przekona, że wystarczą sprawne klejnoty rodowe, aby być ojcem.
                      W tym na pewno nie jestem reformowalna. Taka mam wadę.
                    • altz Re: Przecież to podpucha 01.03.11, 23:39
                      > Nadinterpretujesz. Gdzie on pisze o walce o jak najmniejsze alimenty ? Wczoraj
                      > zdaje się cię pochwaliłem. Odwołuje to. Jesteś niereformowalna sad
                      To jest kobieca projekcja.
                      Posłuchaj, o czym mówią i piszą kobiety? Po dwóch minutach już głównym tematem jest forsa, a po następnych dwóch, że wszystko wina faceta.
                      Taką samą miarkę przykładają facetom.
                      • zmeczona100 Re: Przecież to podpucha 01.03.11, 23:47
                        altz napisał:


                        > Posłuchaj, o czym mówią i piszą kobiety?

                        Posłuchanie nie wystarczy; trzeba jeszcze zrozumieć.

                        Po dwóch minutach już głównym tematem
                        > jest forsa,

                        O forsie nie gada ten, kto nie ma pojęcia o tym, co ile kosztuje (mam ci zalinkować dyskusję na ten temat z twoim udziałem?)

                        > a po następnych dwóch, że wszystko wina faceta.

                        Wystarczy poczytać ciebie, hwasta czy typa, aby pozbyć się wszelkich watpliwości.

                        > Taką samą miarkę przykładają facetom.

                        A nalezy uzyć innej miarki? Bo to niby jakiś gatunek pod ochroną i każde byle gacie są na wage złota? Bo nie kumam.
            • hwast1 Re: Przecież to podpucha 01.03.11, 22:06
              Niutka. Przeczytałem w tym wątku wszystkie twoje posty. Dam ci w związku z tym radę. Zanim jeszcze raz coś wyślesz przeczytaj to siedem razy wink
              • noname2002 Hwast 01.03.11, 22:14
                Znaczy alimenty zapłacone=jestem dobrym ojcem?
                To może ja oddam dziecko do Domu Dziecka, wyślę co miesiąc 300zł i będę wzorową matką?
                A i jeszcze czasem zadzwonię, żeby nie zapomniało kim jestem.
                • altz Re: Hwast 01.03.11, 22:20
                  Jeśli chcesz oddać dzieci do domu dziecka, to oddaj je ojcu.
                  Skąd ta kwota 300 zł, tyle byś chciała na dziecko? wink
                  Ja płacę więcej.
                  • zmeczona100 Re: Hwast 01.03.11, 22:48
                    > Skąd ta kwota 300 zł, tyle byś chciała na dziecko? wink
                    > Ja płacę więcej.

                    Przepłacasz więc.
                • hwast1 Re: Hwast 01.03.11, 22:23
                  > Znaczy alimenty zapłacone=jestem dobrym ojcem?

                  Mnie sie pytasz ?
                  3/4 kobiecych żalów na tym forum dotyczy właśnie tego. Niech robi byle co, byleby płacił.Sądziłem, że to jest głowny wyznacznik dobrego ojcostwa po rozwodzie.
                  • altz Re: Hwast 02.03.11, 06:27
                    > Mnie sie pytasz ?
                    > 3/4 kobiecych żalów na tym forum dotyczy właśnie tego. Niech robi byle co, byl
                    > eby płacił.Sądziłem, że to jest głowny wyznacznik dobrego ojcostwa po rozwodzie

                    Kobiety żądają pieniędzy, potem większych pieniędzy, często nawet ponad możliwości zarobkowe mężczyzny, a jak nie daje rady, to zaproponują, żeby nie spał i znalazł piątą pracę, choćby w nocy. Przy tym ma jeszcze trzymać się z daleka od byłej żony i jednocześnie spełniać pełne obowiązki ojca.
                    Taka "logika" kobieca, uważają przy tym, że jest to wykonalne. wink
                    • hwast1 Re: Hwast 02.03.11, 06:53
                      Kobieca "logika" posuwa sie nawet tak daleko, że co poniektóre z nich, proponują facetowi seksualną obsługę pomarszczonych 40paroletnich damskich ciał w zamian za kasę.
                      Ciekaw jestem, jakby takiej damie zaproponować podobne rozwiązanie, w sytuacji gdy miauczy tu na Forum, że nie ma na to czy na tamto pomimo tego , że alimenty dostaje.

                      Głodowe wprawdzie bo wynoszące tylko 1/3 pensji byłego , ale zawsze wink
                    • errormix Re: Hwast 02.03.11, 08:56
                      Na temat pracy i tak zwanych możliwości zarobkowych pisano i kłócono się tutaj już wielokrotnie i tylu ilu było rozmówców tyle było zdań. Nie warto zakładać nowego wątku, więc napiszę o tym tutaj.

                      Każdy z nas tu obecnych postrzega świat przez pryzmat swoich własnych doświadczeń. Ja również. I z tego co postrzegłem wynika mi jedno: kobiety faktycznie mają czasami problemy ze znalezieniem dobrze płatnej pracy, nawet jeśli są wykształcone. Jednak jeśli facet siedzi i narzeka, że nie ma pracy, albo w tej co ma zarabia grosze, to wg. mnie jest po prostu niezaradny.

                      Osobiście pracuję od 18 roku życia. Zaczynałem jeszcze na studiach od sprzątania ulic, bo bardziej niż biegania z miotłą wstydziłem się brać pieniądze od moich rodziców. Za każdym razem, gdy próbowali mi wciskać jakieś banknoty do ręki czułem się jak ktoś wyzuty z wszelkich ambicji. A ja miałem te ambicje i chciałem je nadal mieć.

                      Zamiatałem więc psie kupy, rozładowywałem samochody z książkami w jakimś wydawnictwie, najmowałem się do zawieszania obrazów w galeriach, uczyłem dzieci w podstawówce angielskiego.

                      Pierwszą "normalną" pracę dostałem na początku lat 90. Zwolniono mnie z niej po 2 latach. Były to czasy, gdy średnia bezrobocia w Polsce sięgała 34 procent, a ja wtedy jeszcze tylko maturę miałem. Mimo tego, drugą znalazłem sobie 20 dni później. Jestem w niej do dzisiaj.

                      A dlaczego to wszystko piszę?

                      Ano dlatego, że wiem jak wygląda szukanie pracy, wiem jak bardzo doskwiera brak pieniędzy, jak trudno jest znaleźć posadę, która dawałaby jednocześnie satysfakcję i godziwe pieniądze.

                      Ale wiem również, że dla chcącego nie ma nic trudnego. Nigdy nie zgodzę się z twierdzeniem, że facet może być bezrobotny, bo nie może znaleźć pracy, albo w tej co ma za mało mu płacą. Nie mieści mi się to w głowie. Po prostu.

                      Raz w tygodniu dostaję na biurko oferty zatrudnienia ze wszystkich chyba "pośredniaków" w kraju. Bardzo często czytam i zastanawiam się czy nie rzucić tego robię i zostać np. kierowcą koparki: 4000 zł brutto, praca na pełen etat, od 7 do 15. Minimum wysiłku i prawie zero kreatywnego myślenia - siąść za kierownicą i kopać w miejscu, gdzie mi pokażą.

                      Oczywiście upraszczam. Ale nie chodzi o to by czepiać się szczegółów, a o to, by zrozumieć, że zawsze jest jakaś alternatywa.

                      Dziwię się kobietom, które mają w swoim domu facetów bez pracy, że często same szukają im jakiejś posady. Bo mnie by to po prostu uwłaczało. Praca, którą znalazłaby dla mnie moja żona "uwierałaby" mnie przez resztę życia. Nie wiem też jak można narzekać, że się za mało zarabia. Jeśli facet to robi, to znaczy, że woli marudzić zamiast szukać takiej samej, podobnej lub zupełnie innej pracy, ale lepiej płatnej.

                      Gdy przyszło mi się rozwieść myślałem, że świat mi się zawalił na głowę. Przez dwa lata utrzymywałem z jednej pensji istniejącą jeszcze wtedy rodzinę, ex wcześniej wyczyściła konto ze wszystkich naszych oszczędności, pojawiły się pierwsze długi, a do tego wiedziałem, że jako ojciec ubiegający się o opiekę nad dzieckiem, muszę mieć gdzie mieszkać. Trzeba było więc wziąć też kredyt-gigant na nowe mieszkanie. Był miesiące, że zwyczajnie nie miałem co jeść pod koniec miesiąca.

                      Ale ostatnią rzeczą, jaka mogła mi wtedy przyjść do głowy, to usiąść i narzekać. Nie tylko dlatego, że "faceci nie narzekają", ale trzeba wiedzieć, co chce się osiągnąć. Trzeba mieć cel i do niego dążyć. Bo zawsze może być gorzej. Bo zawsze ktoś kto zarabia 1400 brutto jutro może dostać tylko zasiłek, a jak będzie siedział i narzekał, to za dwa lata i ten zasiłek mu się skończy.

                      Płaćcie więc panowie i panie te alimenty. Bo jeśli nawet nie zależy wam na własnych dzieciach, to może chociaż na własnych ambicjach.
                      • altz Re: Hwast 02.03.11, 09:15
                        Mało wiesz, pomieszkiwanie w dużej miejscowości zakłóciło Ci zdrowy ogląd rzeczy.

                        Z perspektywy Warszawy wszystko wygląda pięknie.
                        U nas tutaj jest tylko praca w rolnictwie za 1000 zł i jedzenie.
                        Dobre i to, jak się nie ma nic innego. Tylko jeśli się ma alimenty 1000 zł, to za co żyć? A to przecież praca od nocy do nocy i już nic innego nie da się zrobić.
                        Nie ma nawet pracy w budowlance, nie ma sprzątania, po prostu niczego.
                        Wyrwać się do innej miejscowości też nie jest łatwo, bo na to trzeba mieć jakieś pieniądze.

                        Ja też pracowałem w wielu branżach i od zawsze. Pomimo wielu umiejętności i sporego doświadczenia mam uniżony szacunek do rynku pracy. wink Po prostu się obawiam, jeśli na czas nie znajdę odpowiedniej pracy, gdzie mi zostaną jakieś pieniądze na życie oprócz alimentów. Ja nie mam wymagań, jem za 300 zł miesięcznie, a w kilka osób nawet taniej. Muszę wynająć jakąś choćby norę, czasami muszę zadzwonić i już mi się robi z tego 1800 zł, muszę się wtedy pilnować, żeby broń Boże nie zachorować, bo znajdę się w przytułku.

                        My tu piszemy o wymaganiach byłych. Ja nie mam wątpliwości, że sporo pań, gdy były mąż nie daje rady, zastrzeliłaby takiego pana, byle dostać po nim rentę. Dlaczego tego nie robią? Bo jeszcze nie wolno, wsadzają za to do więzień, niestety. smile
                        • errormix Re: Hwast 02.03.11, 09:46
                          Nigdy, nigdzie nie napisałem, że mieszkam w Warszawie. Moje miasto liczy 70 tysięcy mieszkańców, a więc należy do tych "mniejszych". Takich jak Ełk na przykład.

                          Świadomie również nie napisałem też o wymaganiach naszych ex. Bo to zupełnie inna bajka, czasami rodem z "Killera". Dajesz zwitek banknotów, a w odpowiedzi słyszysz: "Och...ałeś, mam sobie za to waciki kupić?"

                          Chodzi mi o to, by człowiek potraktował pracę jak wyzwanie, a nie jak coś co mu się należy, albo co musi robić. Bo nawet jeśli coś musisz zrobić to jest sto tysięcy sposobów, by sprawiało ci to satysfakcję, a jednocześnie nie ma żadnych przeszkód, byś jednocześnie szukał sobie czegoś bardziej interesującego.

                          Każdego miesiąca dostaję także na biurko kilka podań o pracę. Nie czytam ich. Wyrzucam do kosza. Wiesz dlaczego? Bo wysłanie mailem, albo listem kartki A4 z kserowanym foto to nie jest dla mnie oznaka tego, że taka osoba szuka pracy. Bo ja muszę takiej osobie spojrzeć w oczy i zobaczyć w nich zapał.

                          Był u mnie ostatnio facet. Po studiach. Bezrobotny. Pytam czy umie obsługiwać Indesign'a. A on wielkie oczy robi. Więc mu tłumaczę: Niech pan ściągnie sobie z Internetu wersję demo, pójdzie do księgarni i kupi książkę jak to się obsługuje, nauczyć się tego i przyjść za dwa miesiące. Dam panu etat i 2500 na początek. Będzie pan pracował 5 godzin dziennie.

                          I co? Nie przyszedł. Bo to pewnie za duże było dla niego wyzwanie, by do tej księgarni pójść.

                          Piszesz, że pracowałeś w wielu branżach. Ostatnio czytałem twój post, że potrafisz kafelki kłaść. Co za problem pracować w ciągu dnia, a wieczorami czy weekendami zajmować się tymi kafelkami?

                          I takich przykładów można by mnożyć. Bo jak stracisz kiedyś pracę, którą teraz masz to czy będziesz chciał czy nie, będziesz musiał znaleźć nową. Więc jaki problem, by szukać już teraz. I może zacząć pracować na półtora, albo nawet dwa etaty? Wiem, że to trudne, że czasami czasu brakuje. Ale można. Uwierz mi. Mówię to ja, który zajmuję się dzieckiem, pracuję na etat, dodatkowo prowadzę jeszcze własną działalność i właśnie zastanawiam się czy ze znajomymi jakiejś "spółdzielni" nie założyć.

                          Bo praca to wyzwanie. Jeśli przestanie się ją traktować jako źródło pieniędzy potrzebnych na alimenty, a zacznie jako coś co sprawia ci frajdę, czy zadowolenie to nawet ulice będziesz sprzątał z uśmiechem na twarzy.
                          • altz Re: Hwast 02.03.11, 10:14
                            > Był u mnie ostatnio facet. Po studiach. Bezrobotny. Pytam czy umie obsługiwać I
                            > ndesign'a. A on wielkie oczy robi. Więc mu tłumaczę: Niech pan ściągnie sobie z
                            > Internetu wersję demo, pójdzie do księgarni i kupi książkę jak to się obsługuj
                            > e, nauczyć się tego i przyjść za dwa miesiące. Dam panu etat i 2500 na początek
                            > . Będzie pan pracował 5 godzin dziennie.
                            Tym razem jest jakaś wyjątkowa zgodność między nami.
                            Widzisz, ja byłbym z powrotem za dwa tygodnie maksymalnie. wink
                            Czasem trzeba usiąść na całe dnie i da się.

                            Chętnie też bym popracował na koparce, bo w końcu to jest duża zabawka dla prawdziwych mężczyzn. smile Znam trochę takich facetów zza biurek, którzy marzą o pracy na sprzęcie, a żony z nich się śmieją. Panowie się boją jednak rzucić obecną robotę i tkwią w tym kieracie.

                            Jest fajna praca na obrabiarkach CNC, ale ciężka sprawa z tym jest. Kursy są beznadziejne, a nawet, jak ktoś zrobi kilka takich kursów, to go nie zatrudnią, bo musi mieć 3 lata doświadczenia big_grin Biura pracy organizują kursy w stylu: jak kogoś wykopsać z pracy, zupełnie bez sensu szkolenia z autoprezentacji i pisania dokumentów, zamiast konkretnej specjalności.

                            Ja też wolę porozmawiać z kimś twarzą w twarz, zanim zacznę z nim współpracować, bo papier wszystko zniesie, a potem się człowiek wpakuje w robotę, gdzie pracodawca to psychol i do tego nie płaci.
                            Będę kombinował na kilka frontów, bo w tych czasach to jedyna możliwość, żeby mieć coś stale. Zrobi się cieplej, to będą oferty.
                        • mayenna Re: Hwast 02.03.11, 09:55
                          Altz, zmiłuj się i pomyśl czasem nie tylko o sobie. Ja to czytam i za chwilę z mostu skoczęsmile

                          Od jutra zacznę eksowi pomagać finansowo bo on biedaczek na garnuszku u mamy emerytki jest. Ale laptop, komputer, dwie plazmy maja i abonament eurosportu jest za co opłacić bo sie facet nudzi ja tak cały dzień w domu siedzi.Dzieci ma dwie ulice dalej, ale to obcy facet proponował ze z moimi dziećmi na sanki pójdzie bo nie ma co robić. Ojciec nie.
                          Wiesz o czym mówię? I ten obcy człowiek spowodował, że ja zrozumiałam, że mój eks ma w głebokim powazaniu wlasne dzieci, zresztą nie od dziś.
                          • altz Re: Hwast 02.03.11, 10:25
                            Nie mówię o Tobie, tylko o wypowiedziach innych kobiet na tym forum i innych znanych mi faktach z wojny damsko-męskiej, gdzie kobiety wygrywają wszystko. Są takie, które kipią agresją. Sprawa z dziś - matka odsyła alimenty z wpisem i udaje, że to jakiś błąd banku, dlatego, że pieniądze zostały wysłane z konta partnerki, a nie z konta eksa. Normalna? Czy może chce wojny?

                            Nie wiedziałem, że były mąż taki "bystry". Smutne i nie ma dla niego żadnego wytłumaczenia. :-\
                            A na tego proponującego uważaj, może to jakiś pedofil, czy inne licho? wink
                            • mayenna Re: Hwast 02.03.11, 10:43
                              W tamtym wątku, moim zdaniem pani oddała sprawę do komornika. Ma zalecenie nie przyjmować o eksa wpłat i stad to odesłanie. Ale to moje przypuszczenia.
                              Też taka wredna byłam.Moja sytuacja byla co prawda inna ale przecież ja tez wojuję. mój były mąż także uważa że mu wielka krzywdę robię i do wiezienia planuje posłać
                              Gdybym miala możliwość utrzymać dzieci i siebie bez jego pomocy to nie ściągałabym alimentów przez komornika.

                              Dlatego czasem napisz tez o pozytywnych przykladach kobiet w sytuacji po rozwodzie, bo mam nadzieję, ze takie też znaszsmile

                              • altz Re: Hwast 02.03.11, 10:52
                                > Gdybym miala możliwość utrzymać dzieci i siebie bez jego pomocy to nie ściągała
                                > bym alimentów przez komornika.

                                U Ciebie to jest mus, inaczej się nie da, a tam jest perfidna i typowo kobieca prowokacja i oszczerstwo. Nie słyszałem jeszcze, żeby tak działał facet. Trudno mi myśleć pozytywnie o kobietach po takich numerach.
                                Mógłbym coś napisać bardzo pozytywnego, ale nie chcę psuć prawdziwego obrazu. wink
                                • zmeczona100 Re: Hwast 02.03.11, 11:02
                                  altz napisał:

                                  tam jest perfidna i typowo kobieca
                                  > prowokacja i oszczerstwo.

                                  A skąd to wiesz?
                                  • zabelina Re: Hwast 02.03.11, 11:18
                                    Po prostu - "znawca kobiet" big_grin
                                    • altz Re: Hwast 02.03.11, 11:25
                                      zabelina napisała:

                                      > Po prostu - "znawca kobiet" big_grin
                                      A jaki tutaj jest potrzebny znawca, jeśli kobieta odsyła pieniądze i udaje, że ich nie otrzymała?
                                      Jaki to jest sposób komunikacji? Durny!
                                      Życzę tamtej pani, żeby kiedyś dzieci też się wobec niej tak zachowały.
                                      • afffffff4 Re: Hwast 02.03.11, 12:29
                                        A jaki tutaj jest potrzebny znawca, jeśli kobieta odsyła pieniądze i udaje, że
                                        > ich nie otrzymała?
                                        > Jaki to jest sposób komunikacji? Durny!


                                        Poczytaj jeszcze tamten wątek, okazuje się, że owa kobieta może mieć ku temu powód. I tym powodem nie jest wrodzona złośliwość.
                                        Nie chcę żeby to zabrzmiało jak pouczanie, ale weź pod uwagę, że z góry przypisujesz kobietom złe intencje. Bierz czasem poprawkę na to, że ze względu na swoje doświadczenia (jakie-nie wnikam) możesz być bardzo nieobiektywny i jednostronny.
                                        • laura_fairlie Re: Hwast 02.03.11, 23:55
                                          może miała powód, żeby nie przyjmować, ale dlaczego robiła takie cyrki z 'odrzucaniem przelewu' przez bank?
                                          • afffffff4 Re: Hwast 03.03.11, 10:42
                                            A ja wiem... może też miała schizy, że jej robią na złość, że coś kombinująsmile. Ludzie w sytuacjach około rozwodowych bywają strasznie przewrażliwieni. Obie strony.
                  • szizumami Re: bond hwascie 03.03.11, 11:55
                    ciekawa jestem twego
                    zakonserwowanego, suto nasączonego
                    CIAŁKA!!!
                    zapewne leca na ciebie kilunastoletnie świezynki ?!
                    dziadku!
                    • hwast1 Re: bond hwascie 03.03.11, 13:49
                      Przykro mi , ale nie zaspokoję twojej ciekawości. Musisz zdać się na swoją wyobraznie.
                      Babciu wink
                      • szizumami Re: bond hwascie 03.03.11, 15:05
                        to skoro nie chcesz pokazac,iż pomimo wiatrów i burz
                        klase masz i klate,jedrne pośladeczki i wyporność nurka
                        i do swej metryki nie pasujesz
                        to tymczasem odwal sie
                        od /rzekomych/zwiotczałych ponad 40-tek

                        a nie-to
                        udowodnij jak oszukujesz czas

                        i nie uśmiechaj sie--bo cie już bardzo nie lubie
Inne wątki na temat:
Pełna wersja