samopętlowanie się

07.03.11, 10:16
Jestem w trakcie rozwodu z orzekaniem o winie męża, może nie bede rozpisywac się co szczegółow rozpadu, bo brakłoby"kartki", ale w skrocie napisze,ze maz zostawil mnie w obydwu ciazach, w pierwszej nie dbal, nie szanowował, ciagle kłotnie, w druga zaszlam pomimo zabezpieczenia zaraz po urodzeniu pierwszego dziecka. Cala ta druga ciaze przelezalam w lozku, bo ciaza była zagrożona, rowniez tydzien na obserwacji, bo mialam straszna depresje- cud,ze dziecko urodzilo sie zdrowe. Zostawil mnie i wyjechal do Anglii, uciekl przed prawem(narkotyki). Wrocil, ale odnajdwalam zdjecia, smsy od innych kobiet, ciagle matactwa i oszustwa, nie wytrzymałam, wyprorwadzilam sie do rodzicow z dziecmi, w sumie to zawsze u nich przebywałam. Dojrzalam do ostatecznej decyzji o rozstaniu, za dlugo sie motałam, za bardzo kochalam, albo kochalam nalogowosad.

Od roku czuje sie ok, doszlam do siebie, nie mam depresji, pracuje , dzieci do przedszkola i "jakos jest", nawet pojawil sie ktos, co poczul do mnie na horyzoncie coś więcej, ale ja nie bylam zainteresowana, myslalam,ze laczy nas obopolna przyjaznsad:/. Maz nie kontaktuje sie z dziecmi, nie lozy alimentow na nie i na mnie, poza tym mieszka w tym samym miescie, 5 min drogi samochodem. Dzieci coraz czesciej chca do niego jezdzic, ja nie wytrzymuje i dzwonie do niego- nie odbiera, to pisze smsa,ze dzieciaczki chca do niego jechac i ze mu je przywioze i odbiore spowrotem-CISZAsad(.

Ostatnio dowiedzialm sie tez,ze spotyka sie z kims, w zasadzie nie powinno mnie to bolec, a jednak CIOS. Moze powinnam udac sie na jakas terapie?, tak dobrze sie czulam, myslalam,ze przestalam go kochac, ale jednak nie do konca...A moze co innego jest tego przyczyna?, w zasadzie nie powinno mnie to dziwic, ani ruszac, bo sie rozwodzimy.Zdradzal mnie od poczatku-choc dowodow nie mam, ale daje redke uciac,ze tak było, bo mialam przesłanki...

Ostatni tydzien mam okropny, tak dobrze mi szlo...jestem na siebie zła. Tak to WSZYSTKO strasznie bolicrying

Przepraszam za chaos i za stylistyke, ale musialam sie "wygadac"...
    • szizumami Re: samopętlowanie się 07.03.11, 10:32
      -zrób wszystko żeby o draniu nie myslec
      nie wart ciebie ani dzieci
      -jest ktoś zainteresowany to chociąz sie wygadaj i nie odrzucaj
      -choćby to przyjażn miałaby być tylko
      zajmuj sobie i dzieciom czas przyjemnosciami
      w końcu czas zrobi swoje

      pozdrawiam i trzymaj sie
    • tully.makker Re: samopętlowanie się 07.03.11, 10:58
      Trudno samemu wyjsc z obsesyjnej milosci - myslalas o jakiejs terapii?
      • anshe30 Re: samopętlowanie się 07.03.11, 11:01
        Teraz sie zastanawiam, bo myslałam,ze przestałam kochać, a tu nagle taki zgrzyt...WHY!?, Do diaskasad
        • gyubal_wahazar Re: samopętlowanie się 07.03.11, 13:29
          Taki zgrzyt, bo po pierwsze dzieci chcą do niego, a poza tym on nadal jest facetem który najwięcej znaczył dla Ciebie w życiu.

          Jeśli doszłaś do siebie, bądź bardziej otwarta na mężczyzn. Myślę, że to jedyna droga, byś wyleczyła się z myśli o toksycznym eksie. Może uda Ci się odnaleźć w jakiś niezobowiązujący sposób kontakt z tym mężczyzną który okazał Ci zainteresowanie ?

          Potrzebujesz jakiegoś miłego miejsca, do którego będziesz mogła zwrócić myśli, bo chwilowo z powodu jego braku, ciążą Ci w niepożądanym kierunku
          • anshe30 Re: samopętlowanie się 07.03.11, 14:15
            Bardzo trafnie to wszystko opisałes. Do tego faceta sie juz nie zwroce nigdy, bo on czegos oczekuje wzamian, ja niestety nie mam do niego takich"ciagnot", nie chce mu robic nadzieji. Po drugie to bardzo dobry pomysł, by w ten sposob(facet" wyleczyc sie z eksa, ale ja nie mam NA TO CZASUsad. Dzieci podczas gdy jestem w pracy sa w przedszkolu , potem je odbieram i non sto z nimi, od eksa zero pomocy przy nich, mieszkam z rodzicami, ale oni niechetnie podchodza do moich wyjsc. Poprostu stalam sie niewolnica własnego zycia i chyba....zaczynam wariowac(dosłownie)
            • szizumami Re: samopętlowanie się 07.03.11, 14:32
              może nieładnie--ale musisz mówic rodzicom że-idziesz sie gdzieś odpręzyć czy spotkać--
              powiedz że do lekarza np terapia,a moze i terapia i niby terapia tez..
              ja tez miałam rodziców którzy krzywo patrzeli na potrzebę wyjścia tak po prostu -dla siebie-
              ale jesli ceną jest ogromne zmęczenie,wypalenie,itp reczy...
            • gyubal_wahazar Re: samopętlowanie się 07.03.11, 14:37
              > mieszkam z rodzicami, ale oni niechetnie podchodza do moich wyjsc.

              Przecież nie znikasz na noce. Pogadaj z mamą, jak kobieta z kobietą i wytłumacz jej, że w interesie również dzieci jest, byś poznała wartościowego faceta. A siedząc w domu to się raczej nie uda. Dodaj, że mnóstwo młodych samotnych mam tak właśnie próbuje znaleźć swoje szczęście i nikt nie widzi w tym nic dziwnego. Daj przykład jednej czy drugiej nawet zmyślonej koleżanki (np z internetu)

              PS A szpilki zakładaj po wyjściu z mieszkania wink
              • anshe30 Re: samopętlowanie się 07.03.11, 14:48
                Niby tak, tylko ja nie dogaduje sie z mamą, ona zawsze była"trudna" i ciezko mi siebie przezwyciezyc, by o cos poprosic. Bylo by to swego rodzaju proszenie sie"Mamo moge wyjsc", bo tak zawsze u nas było. Na terapie moge wyjsc, ale to godzina , góra dwie i potem telefon ,zeby wracac lub gdzie jestem, bo dzieci..., a one sa jeszcze male. Zawsze jak sie umowie z kolezanka to wlasnie tak mowie, ze do lekarza, a potem moze zejde ze swiata, bo do niego nie chodzęsmile. To jest max 2 h jak jestem poza domem i nigdy nie potrafie sie zrelaksowac na spotkaniu. Z facetem pasowaloby troche wiecej spedzac czasu, zwiazek zreszta polega na pielegnowaniu.

                Ktory facet to wytrzyma. Jestem mloda, mam prawie 30 lat lub AZ 30 lat i mlodosc mi minie,ale widocznie tylko ja musze podejmowac konsekwencje swoic wyborow(czyt, mąz). Maz jest wolny.
                • yoma Re: samopętlowanie się 07.03.11, 15:44
                  Z całą pewnością żaden facet nie wytrzyma z trzydziestolatką, która żebrze u mamusi zgodę na wyjście na dwie godziny...
                  • tully.makker Re: samopętlowanie się 07.03.11, 16:41
                    > Z całą pewnością żaden facet nie wytrzyma z trzydziestolatką, która żebrze u ma
                    > musi zgodę na wyjście na dwie godziny...

                    Ona nie zebrze o zgode na wyjscie tylko o zgode na to, by zajmowano sie jej dziecmi. Nie widzisz roznicy?
                    • anshe30 Re: samopętlowanie się 07.03.11, 16:58
                      Dzięki Tully.makker...to było pytanie retoryczne, poniewaz odpowiedz nasuwa się sama. Roznica która zauwazylas jest zasadnicza, poza tym zanim bede myslec o facetach powinnam najpierw uporac sie z tym co bylo motywem przednim mojego wątku. A to,ze kompletnie nie mam czasu i mozliwosci na zycie prywatne to swoją drogą...
Pełna wersja