słońce w twarzy

07.03.11, 11:08
wiecie, poznałam Pana, też po rozwodzie...ale bardzo świeżo
najbardziej ujmujące w nim jest, jak bardzo zmiena mu się wyraz twarzy, kiedy mówi o swojej córce, promienieje
nie przypominam sobie takich emocji na twarzy exa, nawet kiedy był ojcem w rodzinie, bo teraz to na twarzy ma głównie ironię i obojętność w temacie...

ale to daje nadzieję, że są mężczyźni kochający dzieci i mam nadzieję, że jak już się poukładam to znajdę właśnie takiego....
    • gyubal_wahazar Re: słońce w twarzy 07.03.11, 13:33
      Znajdziesz Aniu, znajdziesz. Ja mam podwójny powód do promieniowania i na myśl o moich królewnach, eksploduje każdy licznik Geigera w pobliżu wink

      Trzymam kciuki ! smile
      • to.ja.kas Re: słońce w twarzy 07.03.11, 13:35
        Znam takich mężczyzn. Wielka miłość do dzieci to nie tylko domena kobiet.
      • pokopanka Re: słońce w twarzy 07.03.11, 14:51
        ja i tak nie rozumiem, czym moja (nasza) córka nie zasłużyła sobie na takie reakcje u swojego ojca....
        • to.ja.kas Re: słońce w twarzy 08.03.11, 11:14
          Ja też tego nie rozumiem, dlaczego moa corka nie ma takiej miłości od ojca. Ale jestem przekonana, że nie jest to wyniiem zasłużenia czy nie, bo jest tak wspaniała kobietą i córka, że zasłużyła na miłości nie tylko jego ale i całego świata wink
    • noboru_terao Re: słońce w twarzy 07.03.11, 14:57
      Jakie to plytkie jak ktos swiat widzi czarno-bialy. matki to kochajace pelne ciepla istoty, a ojcowie to dranie.
      Kocham moja corke jak nikogo na swiecie, skoczylbym za nia w ogien. I znam takich ojcow innych, po co tak generalizowac.
      • pokopanka Re: słońce w twarzy 07.03.11, 16:51
        czy to czarno - białe to się nie zgadzam
        i nie generalizuję
        ojciec mojej córki nie obnosi się ze swoimi uczuciami do niej, a właśnie sądząc po jego zachowaniu i stosunku do niej wnoszę skrajność na skali jego uczuć

        jeśli kochasz i córka to wie i odczuwa to plus dla Ciebie, i tyle
        matki nieobjawiające się z uczuciami też są

        mnie to po prostu ujęło bardzo w tym człowieku, że z przyziemnych rzeczy "unosi" się mówiąc o dziecku
        nie znam takich odczuć w wydaniu mojego ex, dlatego zrobiło to mnie wrażenie, i tyle
        • sinsi Re: słońce w twarzy 07.03.11, 20:22
          a skąd Ty wiesz, jak o swoim dziecku wyraża się Twoj ex do kogoś obcego?
          nie wiesz tego.
          może też promienieje i się nią chwali ze "to jedno co mu się udało"?.

          ex znajomej nie widział córki od kilku lat, nie płaci alimentów, zadzwoni do niej jeden, dwa razy do roku na święta. ale chwali się dzieckiem np na naszej klasie, ze "to jego taka piękna córa"
        • nangaparbat3 Re: słońce w twarzy 07.03.11, 20:23
          Ale nie wiesz, czy ojciec Twojej córki nie ma tego "słońca w twarzy" kiedy rozmawia o córce z jakąś inną panią. Ani nie masz żadnej pewności, że pan o którym piszesz, ma "słońce w twarzy", kiedy rozmawia o córce z własną byłą żoną sad
          • mola1971 Re: słońce w twarzy 07.03.11, 20:30
            To prawda. Lepiej po pozorach i po tym co ktoś mówi nie oceniać. Warto zwrócić uwagę na to co ktoś robi a nie co mówi.
            Mój ex małżonek na facebooku jest supertatą, ma tam setki zdjęć dzieci i zapewne wielu się nabrało i uważa, że jest bardzo kochającym cudownym ojcem. Jest możliwe, że również z promienną twarzą opowiada o dzieciach.
            A prawda jest taka, że widuje je raz na kilka miesięcy i to tylko wtedy, gdy dzieci się do niego wproszą. Sam ich nie zaprasza ani nie odwiedza. Przez kilka miesięcy nawet nie miały do niego numeru telefonu bo zmienił i "zapomniał" podać dzieciom nowy numer.
      • kasiamasia Re: słońce w twarzy 08.03.11, 00:18
        noboru_terao napisał:

        > Jakie to plytkie jak ktos swiat widzi czarno-bialy. matki to kochajace pelne c
        > iepla istoty, a ojcowie to dranie.
        > Kocham moja corke jak nikogo na swiecie, skoczylbym za nia w ogien. I znam taki
        > ch ojcow innych, po co tak generalizowac.

        Masz racje nie ma co generalizowac, ja moge tylko opowiedziec o moich wlasnych doswiadczeniach:
        Moj ex wszem i wobec oglasza jakim jest kochajacym ojcem i jak bardzo teskni za synem i stara sie o jego potrzeby.
        Az czasami sie dziwie jak potrafi tworzyc historie wokol wlasnej osoby:
        mamy syna 19 letniego, studenta Uniwersytetu, Ex wyprowadzil sie z domu 8 lat temu.
        W tym roku kalendarzowym JUZ dal dziecku na jego utrzymania na studiach w obcym miescie (7 marca 2011) cale 0.083% swojego przewidywanego przychodu brutto (rocznego).
        Nie pomylilam miejsca na przecinek. Sprawdzilam zrobilo to cale 0.33% pieniedzy zarobionych w tym roku!!!
        Syn widzial ojca 2 razy:
        raz sie wprosil i do niego pojechal,
        drugi raz mielismy trzyosobowa dyskusje rodzinna (10 stycznia), z wielka iloscia lez i przekonywaniem naszego syna, jak to ojciec nie robi niczego innego tylko przychyla dziecku nieba i dzieli sie swoja krwawica.............Kompletnie to sie nie pokrywa z faktami.
        {w paperach rozwodowych mamy napisane: ugoda dobrowalna notarialnia,
        przypieczetowane takze przez sad
        ze godzimy sie na placenia w czasie studiow, mniej wiecej 50/50
        co stanowilo by jakies 10% przychodu brutto mojego ex i 15% mojego przychodu}
        I teraz mamy: Ex juz zaplacil mniej wiecej 0.083% przychodu brutto
        czyli cale 0.55% kwoty wczesniej obiecanej na ten rok!!!!
        {mamy 3 miesiac i chyba powinno to byc jakies 25% kwoty rocznej}

        A ja mam teraz tylko 30+% swojego przychodu brutto na utrzymanie syna studenta,
        w koncu Matka Polka potrafi!!!!! Mam jeszcze tylko do zaplacenia podatki, hipoteke na dom w ktorym mieszkam, zaplacic ogrzewanie, prad, telefony, TV, chyba powinnam kupic jakies jedzenie i moze nawet jakies ciuchy dla rosnacego mlodego czlowieka
        No ale co tam; ciagle jeszcze z glodu nie umarlam.

        Z moich obserwacji ojcowie sa kochajacy tylko wtedy kiedy im to pasuje
        -moj weekend ale mnie sie nie chce wiec nie biore naszego syna
        -obiecalem pieniadze na studia i co mi zrobisz, chesz sie znowu po sadach szarpac
        A ja i tak bede chodzil i opowiadal legendy jak bardzo kocham nasze dziecko
        i jak drogo mnie kosztuje jego utrzymanie!!!!


        -Nigdy nie ograniczalam dostepu do naszego syna,
        -nigdy nie powiedzialam nie do spedzania dodatkowego czasu
        (ktorego prawie nigdy nie bylo, bo tatus jest zajety soba, wlasnym zyciem i nowa rodzina)
        -nigdy nie wystapilam (przez 7 lat) o podwyzszenie alimentow na dziecko
        -przez 6 lat pracowalam z psychologiem na tym zeby nie robic niewlasciwych komentarzy
        w obecnosci naszego syna na temat ojca i jego rodziny...............
        • gyubal_wahazar Re: słońce w twarzy 08.03.11, 00:27
          Rozumiem Twoje rozgoryczenie, ale na szczęście syn jest już pełnoletni, a poza tym masz wyrok sądu. Co wstrzymuje syna przed egzekucją komorniczą ?
          • kasiamasia Re: słońce w twarzy 08.03.11, 01:53
            > Rozumiem Twoje rozgoryczenie, ale na szczęście syn jest już pełnoletni, a poza
            > tym masz wyrok sądu. Co wstrzymuje syna przed egzekucją komorniczą ?

            Ojcec santazowal go emocjonalnie wiekszosc jego zycia i ciagle manipuluje nim.
            Tak nasz syn jest pelnoletni,
            ale umowa w sprawie pieniedzy na studia jest pomiedzy mna i moim ex.
            Nasz syn ciagle ma nadzieje ze ze nie bedzie musial podejmowac decyzji wystepowania
            na "droge wojenna" z wlasnym ojcem i ten wypelni swoje zoobowiazania/obitnice.
            Nasz syn nie wyzbyl sie jeszcze zludzen co do prawdziwosci obietnic/intencji swojego ojca,
            ja natomiast czekam na decyzje naszego syna, czy jest gotowy (jezeli bedzie taka koniecznosc) do pozegnania sie i odciecia od rodziny swojego ojca.
            Czekam na decyzje syna (i mam nadzieje ze ja podejmnie w ciagu najblizszych 2 miesiecy) plus ze wzgledow wlasnych zdrowotnich lekarz zabronil mi zwiekszenia stresu w najblizszym czasie. Wiec pracuje nad poprawa mojego zdrowia i czekam na decyzje syna.
            Musze sprawy wyjasnic przed rozpoczeciem nastepnego roku akademickiego

            • gyubal_wahazar Re: słońce w twarzy 08.03.11, 12:32
              > umowa w sprawie pieniedzy na studia jest pomiedzy mna i moim ex.

              Siłą rzeczy, syn w chwili zawierania umowy był niepełnoletni, więc nie mógł być stroną, ale Ty go tylko reprezentowałaś. Nie siedzę w szczegółach, ale na logikę, po osiągnięciu pełnoletności z automatu powinien był się stać podmiotem umowy

              > Nasz syn nie wyzbyl sie jeszcze zludzen co do prawdziwosci obietnic/intencji sw
              > ojego ojca,

              W takim razie zapozna się w praktyce z przysłowiem o miękkim sercu i twardej ... Albo wyegzekwuje co mu się prawnie należy, albo będzie żerował na Tobie, albo pójdzie na zaoczne i znajdzie pracę. Na Twoim miejscu jasno postawiłbym sprawę, jeśli nie stać Cię, na utrzymywanie Go przez całe studia
              • sinsi Re: słońce w twarzy 08.03.11, 12:43
                Synowi by się przydało kilka pogadanek z psychologiem lub kimś niezaleznym, ktory by mu uświadomił, że ma prawo do tych alimentow i obowiązkiem ojca oraz normalnością (a nie krzywdą dla ojca i synowską niewdzięcznością) jest egzekwowanie alimentów.
                Niestety w takich przypadkach dzieci są często zbyt współuzaleznione od niezdrowych relacji i mają wtłoczony brak swojej wartości, zakałapućkane są w przekonaniu, że upomnieć się o alimenty = odrzucić ojca, utracić szansę na jego miłość. A to nie tak. Tylko ktoś mądry musi to dzieciakowi w głowie poukładać. Jeśli matka ojcu "odpuszczała" biorąc na siebie gro obowiązków- to dziecko ma taki system wyuczony.
    • brynoll Re: słońce w twarzy 08.03.11, 01:36
      Ja uważam, że najważniejsze jak się zachowują rodzice wobec dzieci, zwłaszcza ci, którzy nie obcują z nimi na co dzień. Weekendowi rodzice to fajna sprawa, nawet czasami dzieciaki tak to odczuwają, gdy widują się z tatą/mamą i ciocią/wujkiem - bo nie trzeba się uczyć, bo czekają na nie skumulowane rozrywki, raz na tydzień, miesiąc i dłużej. Liczą się inne rzeczy niż podjarka, chociaż dobre i to.
Pełna wersja