Dodaj do ulubionych

Niealimentacja - ile trzeba walczyć i udowadniać p

07.03.11, 17:47
W listopadzie 2010 roku zgłosiłam sprawę niealimentacji na prokuraturę. Mąż ma zasądzone alimenty na dwójke dzieci i na mnie. Na dzieci czasem płacił, na mnie nigdy - powiedział, że nie będzie mnie utrzymywał skoro się wyprowadziłam. Zanim mnie przesłuchali to minęło cztery miesiące ale to podobno normalne.... zeznawałam dwa razy, mój ojciec też. Zgodnie z prawdą powiedziałam, ze nie stać mnie na wynajem mieszkania, na opłaty i utrzymanie siebie skoro ojciec dzieci nie płaci. Ma zasądzone 2800zł. Pomagają mi rodzice jak mogą. Wzięli pożyczkę. Mąż zalega już 26 tys zł. Myślałam, ze sprawa jest prosta. Mąż nie jest bezrobotny, nie jest inwalidą, ma dwie firmy. Ja wychowuję sama dwójke małych dzieci, mam komornika na koncie.
Jednak ostatnio zeznawał mój mąż i powiedział prokuratorowi ze jego utrzymuje matka, a ja mam dużo pieniędzy bo sprzedałam dom i jeżdzę na narty.
Dziś zadzwoniłam do prokuratora z nadzieje, ze sprawę skierował do sadu a on na to ze skoro ja mam pieniądze i jeżdżę w góry to chyba nie ma przestępstwa bo mam pieniądze na wychowanie dzieci.
Ja na to ze nic nie sprzedałam a na nartach nie byłam, ze to kłamstwo!! Musze teraz iść na trzecie przesłuchanie i udowodnić ze byłam w domu a nie na nartach (mam na szczęście rachunki ze sklepów pod domem, byłam u dentysty, pracowała dwa dni, byłam na grupie wsparcia i u psychologa).
Ale moje pytanie brzmi:
- dlaczego prokurator twierdzi ze jak się dowie ze ja mam pieniądze to nie skieruje sprawy do sadu bo nie będzie przestępstwa!? Przecież sąd kazał mu płacić! Przecież nie jest na zasiłku, jest zdrowy, ma potencjał tylko nie chce płacić. Jest ewidentne przestępstwo niealimentacji a prokurator twierdzi ze ja jestem zaradna i mam sobie radzić bo jego utrzymuje matka (klamstwo)
Jestem w tragicznej sytuacji, nie mam na nic pieniędzy. Walczę w sadzie, prokuraturze, w różnych instytucjach i zawsze wychodzi na to, ze góra jest mój maż.... Tłumacze prokuratorowi, ze pomagają mi rodzicie i dzieki temu mamy co jeść a dla niego to jest równoznaczne z tym, ze skoro mam co jeść to nie zaszło przestepstwo bo ja i moje dzieci nie umarlismy z głodu. Jak mam ludziom udowodnic ze jestem prawie na dnie, ze potrzebuje tych pieniedzy jakie maz ma zasadzone. Jak rozmawiać z prokuratorem który stoi po stronie ojca bez uczuć ojcowskich?
Ten prokurator nie zna nawet prawa. Nie wie ze istnieje 209 paragraf ktory mówi o narażeniu na niemozność zaspokojenia potrzeb nawet jesli w tym momencie te potrzeby zaspokaja np. ktos z rodziny
Obserwuj wątek
    • fragile66 Re: Niealimentacja - ile trzeba walczyć i udowadn 07.03.11, 18:02
      Wydaje mi się, że postawiłaś wóz przed koniem.

      Pierwszą instancją do której powinnaś była się udać jest komornik. Jeśli jest tak jak piszesz, to komornik z ogromną satysfakcją ściągnie pieniądze i przeleje ci na konto.

      Zgłoszenie przestępstwa do prokuratury ma sens wtedy, gdy komornik nie potrafi ściągnąć należnych alimentów, a dłużnik UPORCZYWIE uchyla się od ich płacenia.
      Nikt niestety nie zna wiążącej definicji uporczywości - dla jednych to jest kilka dni, dla innych kilka lat.
      Więc trochę się nie dziwię prokuratorowi, że się od ciebie opędza. Załatw najpierw postępowanie egzekucyjne przez komornika, a dopiero potem ścigaj przestępcę.
    • tesknotazabija Re: Niealimentacja - ile trzeba walczyć i udowadn 07.03.11, 20:09
      Komornik, komornik i jeszcze raz komornik - od tego należy zacząć.
      Mnie już chyba nic w tym kraju nie zaskoczy - składając sprawę o alimenty moja pani mecenas wystąpiła również o zabezpieczenie na czas trwania procesu. Sędzina nie zajęła się tym tematem. Kiedy mecenas interweniowała to usłyszała od sędziny - cytuję: nie przesadzajmy, ta pani (czyli ja) dobrze zarabia i nie umrze z głodu. Stać ją na utrzymanie dziecka.
      W uzasadnieniu zasadzonych alimentow wystepuje rowniez kilka takich tekstow ze rece opadaja.
      I niech mi ktos jeszcze powie ze sady stoja po stronie matki.
      • gyubal_wahazar Re: Niealimentacja - ile trzeba walczyć i udowadn 07.03.11, 20:20
        Każdy ocenia sytuację przez pryzmat własnych doświadczeń więc trudno o obiektywizm, ale jest jeden fakt który absolutnie dyskryminuje ojców (o czym zresztą napomknął michszyb w swym wątku). W kategoriach prawnych, tylko ojciec może dziecko porwać, matka - nie.


        W związku z tym, jeśli matka zniknie z dzieckiem - to prawnie wszystko jest ok. Jeśli to samo zrobi ojciec - będzie ścigany
      • plujeczka Re: Niealimentacja - ile trzeba walczyć i udowadn 08.03.11, 09:53
        [b]sądy nie stoją po stronie matki, sama byłam i jestem tego przykładem. Na sprawie apelacyjnej dot. alimentów usłyszalam..cyt..ma Pani szczęscie że alimenty rozpatrywał sąd rejonowy ( dałam sprawe o alimenty długo przed rozwodem) bo u nas dostałaby Pani tylko 300 zł ????????????????do tej pory wszystkie sprawy przegrywałam , sądziły kobiety zafascynowane ex .Ech szkoda mówić.
        Tobie wspołczuję,znam sprawę podobną do twojej ale tutaj alimentów ex maz nie płacił około 14-15 lat , sprawa trwa i ..............sądzi facet zupełnie inna bajka zresztą ex maz zdązył juz sedziego mocno wkurzyc to może i wyrok bedzie po tylu latach na korzyśc kobiety.
          • plujeczka Re: Niealimentacja - ile trzeba walczyć i udowadn 08.03.11, 12:51
            nie , nie uwazam tak ale znam dziesiatki takich spraw gdzie prokuratura umywa ręce od jakichkolwiek dzialań co tak naprawdę jest żenujące .Naprawde uwzasz ,że prokuratury pomagaja takim kobietom jak autorka watku? w jaki sposób?
            Nieststey dopóki prawo bedą tworzyć mężczyźni to nieststey nie bedą uchwalali przepisó przeciwko sobie zgadza się? wszak to wśród rzadzacych jest kilu czołowych polityków , którzy z płaceniem alimentów na własne dzieci sa na bakier.
              • plujeczka Re: Niealimentacja - ile trzeba walczyć i udowadn 08.03.11, 19:29
                nie chodzi mi o godzinne polemizowanie ale uważam ,że uogólniasz bo jestem w stanie podac odwrotniei dziesiątki spraw , które przegrywaja kobiety a wiesz dlaczego? bo mieęzy innymi nie stac ich na adwokata po "zniknieciu" ojca z domu, bo spłacaja wspólne małżeńskie zobowiąznia od których maz uciekł, bo walcza o utrzymanie się z dziecmi na jako takim poziomie bo jako matka bierze kolejne zwolnienie na dziecko w pracy choć kierownik krzywo patrzy itp. bo marwti się o buty, ksiazki bo własnie Zaczyna się rok szkolny a limenty nie wpłynęły lub nie mozna ich wyegzekwować od ex męża od paru lat.
                Nie chcę się wiecej rozpisywac ale nie do końca masz rację mówiąc ,że kobiety w sadach mają fory.Osobiscie nie chciałabym zadnych żadnych forów a tylko rzetelny i przede wszystki mparty na dokumentach rozsądny prze wód sądowy, bez połajanek ze strony sedziego ( z reguły kobiety) bez obrazania mnie i ponizania na sali sądowej a tego niestestety doswiadczyłam w sądzie.
    • mamimaksa Re: Niealimentacja - ile trzeba walczyć i udowadn 07.03.11, 21:03
      Komornik dawno był....... i nic. Maz nie ma konta. Jedno konto firmowe ma zajete. teraz wszystko co robi to robi sobie troche gotówkowo, trochę przez swoja druga firmę.... zresztą nie wiem jak.... Ja nawet napisałam do komornika rozpaczliwy list żeby poszedł do meza do mieszkania i wziąl telewizor 60" ktory razem kupilismy ale przecież maz ma wymówkę ze wynajmuje mieszkanie i nie wpusci komornika.
      Ja przeszłam juz przez te dwa lata wszystko co moglam.....
      Boli mnie tylko to, że kiedy ide do prokuratora i zeznaje pouczona o odpowiedzialności ze nie mam pieniędzy i nie stac mnie na wychowanie dzieci to on sie śmieje ze mąz powiedzial ze ja chyba na nartach byłam.... i ja teraz musze jechać z rachunkami i swiadkami ze w domu byłam i w szkole w tym czasie, i u dentysty i u koleżanki itp itd.... Prokurator chc umorzyc sprawe bo ja jeszcze z glodu nie umarlam... powiedzialże skoro sobie radze od 10mcy to mam kase! A ja jej nie mam, pozyczam, żebram od rodzicow oststni grosz....
      • gyubal_wahazar Re: Niealimentacja - ile trzeba walczyć i udowadn 07.03.11, 21:35
        A prokurator najwyraźniej chce Cię spławić, bo Twoja sprawa ma dla niego najniższy możliwy priorytet. Nie musisz dowodzić, że nie jesteś słoniem. Jeśli ex stwierdza, że byłaś na nartach, to on ma tego dowieść. Nie kupuj takich bzdur.

        Zresztą, masz ważny wyrok i jedyne co ma znaczenie w tej sprawie, to jak namierzyć majątek exa. A w związku z tym, nawet gdybyś była rok na Kanarach nie ma to najmniejszego znaczenia
        • mamimaksa Re: Niealimentacja - ile trzeba walczyć i udowadn 07.03.11, 22:01
          prokurator ma ochotę umorzyć sprawę, wiem to.... ale mąż nie jest bezrobotny, jest zdolny do pracy, uchyla się już 14mcy (alimenty na mnie) i 6mcy (na dwójkę dzieci) i robi to złośliwie. Ja zeznaje ze nie mam pieniędzy. Wszystko świadczy za tym, ze sprawę powinien złożyć. Dlaczego tego nie robi i muszę jechać kolejny raz zeznawać. Ja mieszkam teraz w Warszawie z dziećmi a prokurator jest w Wołominie. To są dla mnie koszty i koszmarna wycieczka. Myślałam ze sprawa będzie miała szybki finał a tu sie okazuje ze nie - matkom sie nie pomaga - matkom w tym kraju udowadnia się ze przecież potrafią zrobić wszystko żeby dziecko nie umarło z glodu - moga przecież przez kilka lat pracować na kilka etatów, często na czarno i poradzą sobie...a ojcowie zrobia kolejne dziecko. Mój ma już trójke na koncie. Ciekawe czy na to pierwsze płaci.... przez kilka lat nawet sie nie spoźnil z alimentami a teraz jest królem zlośliwości, na nasz dzieci NIE PLACI!!!
          • plujeczka Re: Niealimentacja - ile trzeba walczyć i udowadn 08.03.11, 11:13
            pytasz dlaczego? bo prokuratury mają w nosie takie sprawy kobiet z dziećmi, na takich sprawach zaden prokurator nie zrobi kariery i nie przejdzie do np. Prokuratury Apelacyjnej a zaczyna od najnizszego szczebla. W Polsce nie dziala paragraf, którzy karze za klamstwa w sądach i w prokuraturach, wielokrotnie o tym pisłam gdyby tak było wiele z nas mialoby swoje sprawy dawno, normalnie uregulowane .
            Nic nie zrobisz ale możesz nie zeznawac i beszczelnie poprosić Pana prokuratora o to aby Tobie udowodnił ,ze byłas na nartach a nie ty masz udowodnic ,że "nie jesteś wielbłądem". Skieruj sprawę do TVN do programu "UWAGA"Jak się zacznie "smrodzic' telewizyjnie koło sprawy to i Pan prokurator trochę ruszy z kopyta .
            Współczuję a tyle się mówi o równych prawach kobiet i meżczyzn i te przeklęte niszczere zyczebnia w dzniu dzisiejszym jak one się mają do naszych praw, kobieta ma pracować bo kilkanascie godzin na dobe, utrzymać dzieci a ex małzonek nagle biednieje jak za dotknięciem czarodziejskiej różdzki.
          • pmro Re: Niealimentacja - ile trzeba walczyć i udowadn 09.03.11, 15:35
            mamimaksa napisała:

            > prokurator ma ochotę umorzyć sprawę, wiem to.... ale mąż nie jest bezrobotny, j
            > est zdolny do pracy, uchyla się już 14mcy (alimenty na mnie) i 6mcy (na dwójkę
            > dzieci) i robi to złośliwie. Ja zeznaje ze nie mam pieniędzy. Wszystko świadczy
            > za tym, ze sprawę powinien złożyć. Dlaczego tego nie robi i muszę jechać kolej
            > ny raz zeznawać. Ja mieszkam teraz w Warszawie z dziećmi a prokurator jest w Wo
            > łominie. To są dla mnie koszty i koszmarna wycieczka. Myślałam ze sprawa będzie
            > miała szybki finał a tu sie okazuje ze nie - matkom sie nie pomaga - matkom w
            > tym kraju udowadnia się ze przecież potrafią zrobić wszystko żeby dziecko nie u
            > marło z glodu - moga przecież przez kilka lat pracować na kilka etatów, często
            > na czarno i poradzą sobie...a ojcowie zrobia kolejne dziecko. Mój ma już trójke
            > na koncie. Ciekawe czy na to pierwsze płaci.... przez kilka lat nawet sie nie
            > spoźnil z alimentami a teraz jest królem zlośliwości, na nasz dzieci NIE PLACI!
            > !!

            Coś czuję, że nie podajesz nam pełnego obrazu tej historii. Przez tyle lat płacił, i nagle przestał? Kompletnie? Nawet grosza?

            Nie mówię że to go zwalnia od odpowiedzialności i facet powinien siedzieć za to, że nie płaci alimentów. Ludzie jednak są u nas tacy jacy są, i jak odpowiednio potrafi się zagadać albo sypnąć to ma się korzystniejsze warunki. Jednak zastanawia mnie co skłoniło Twojego eksa do tego, że przestał płacić.

    • virtual_moth Re: Niealimentacja - ile trzeba walczyć i udowadn 08.03.11, 07:45
      Nie płacz, tylko najpierw przeczytaj moze dokładnie art. 209 kk:

      § 1. Kto uporczywie uchyla się od wykonania ciążącego na nim z mocy ustawy lub orzeczenia sądowego obowiązku opieki przez niełożenie na utrzymanie osoby najbliższej lub innej osoby i przez to naraża ją na niemożność zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

      Aby zaistaniało przestępstwo niealimentacji muszą byc spełnione jednoczesnie warunki:
      - uporczywosc niealimentacji (uznaje się, ze minimum 3 miesiące niepłacenia)
      - zła wola (nie płaci mimo tego, ze ma mozliwosc)
      - niealimentacja naraża niemoznosc zaspokojenia podstawowych potrzeb zyciowych

      Oznacza to w praktyce, ze jesli facet nie płaci mimo mozliwości, a Ty dajesz radę utrzymac dziecko, to przestępstwo niealimentacji nie zachodzi
      Przykro mi, takie mamy w Polsce prawo.

      Wiele jednak zalezy od interpretacji owych "podstawowych potrzeb zyciowych". Jest wyrok Sądu Najwyzszego w sprawie z 209kk, gdzie sąd w uzasadnieniu okreslił te potrzeby jako nie tylko podstawowe potrzeby fizjologiczne. Teraz skup się, a najlepiej wydrukuj to sobie i wykuj na pamięć:
      Zaspokojenie podstawowych potrzeb życiowych oznacza dostarczenie środków koniecznych nie tylko do utrzymania się, ale również do uzyskania niezbędnego wykształcenia i korzystania z dóbr kulturalnych (OSNKW 86/1976), przy czym fakt zaspokojenia tych potrzeb kosztem znacznego wysiłku osoby współzobowiązanej do alimentacji albo przez inne osoby nie wyłącza znamion przestępstwa z art. 209 k.k
      Oczywiscie nie mamy w Polsce prawa precedensowego, ale warto to wiedziec i przedstawiac kazdemu, kto ma cos do powiedzenia w Twojej sprawie.

      Last but not least - musisz wszystko udowdonic, nikt Ci na słowo nie uwierzy. Uderzając do policji czy prokuratury zalej ich papierami, przydatne bedą nawet wydruki ze stron internetowych (nasza klasa itp), poza tym zaswiadczenia lekarskie, a ponad wszystko dowody na to, ze brałas pozyczki by utrzymac dziecko, dowody, ze rodzice przelewają Ci kasę, decyzje o przyznaniu zasiłku z MOPS (to ostatnie działa na prokuraturę najbardziej).
      • mamimaksa Re: Niealimentacja - ile trzeba walczyć i udowadn 08.03.11, 18:47
        Ok. Zbieram wszystko i jade do prokuratora. mam przeciez wypowiedzenie umowy najmu mieszkania i niezapłacone faktury na 8 tys zł. Wyprowadzając sie z ostatniego mieszkania musiałam zostawić meble mojego syna w rozliczeniu!!!!! No chyba jak mam wypowiedzenie umowy na mieszkanie to widać ze nie stać mnie na podstawowe potrzeby!
        Moj maż zabrał swoją matkę żeby zeznała ze to ona go utrzymuje i płaci mu za 70metrowe mieszkanie! Ja wynajmuje teraz 35m2 z dwójką dzieci.... Ja mam propozycje: niech tesciowa wezmie do siebie swojego syna (ma duże mieszkanie) a mnie i dzieciom opłaca 70m2.... skoro ja stać...
        Moja tesciowa ma 70m2, mój maż 75m2 a my wynajmujemy juz trzecie mieszkanie - jeden pokoj 35m2 z dwójką dzieci..... ale prokurator uważa że nas na wszystko stać.... Może wpadłby do tego mieszkania, tu nie ma piekarnika, okapu, szafy na ubrania....
          • virtual_moth Re: Niealimentacja - ile trzeba walczyć i udowadn 08.03.11, 21:09
            Z dziadkami jest to samo co z prokuratorem - muszą byc niezaspokojone potrzeby małoletniego, zeby sad takie alimenty zasądził (prawo mówi, ze, w skrocie, jesli tatus nie moze lub się uchyla, to obowiązek pokrycia 100% kosztów spoczywa na matce, jesli ta nie moze, dopiero wtedy dziadkowie), zatem i tak trzeba zebrac kwity.
            Powtarzam, najlepszym kwitem jest decyzja z mopsu o przyznanie chocby zasiłku rodzinnego, lub decyzja o przyznaniu FA.
            • plujeczka Re: Niealimentacja - ile trzeba walczyć i udowadn 09.03.11, 09:11
              i to jest całe nasze chore prawo a właściwie to co prawem się nazywa.Matka musi zaspokoic potrzeby dziecka a ojciec nie, jego rodzice nie choc wydali na świat "ułomka społecznego" i zwykłego społecznego pasozyta, który zyje na koszt innych i miga sie od płacenia na własne dziecko. Boże gdzie tu logika i sens.
              • virtual_moth Re: Niealimentacja - ile trzeba walczyć i udowadn 09.03.11, 09:29
                Prawo jest absurdalne, ale tez łatwo je "nagiąć" pod siebie, jesli sie zna rutynę postępowania prokuratorów i policji.
                Lubią miec wszystko podane na tacy, nawet tel. bezprosrednio do komornika oraz jego nazwisko (mimo ze mogą go łatwo zdobyc jednym kliknięciem mając tylko adres) - i tak ze wszystkim. Poza tym krótko, tresciwie.
                Żadnych bron boze placzów, marudzenia, zalewania potokami słów, pretensji i narzekania na prawo. Tylko i wyłącznie dowody na papierze. Ja się od razu zmęczyłam czytając te historie o jakichs kredytach, pozyczkach od rodziców itd. i nawet nie wiem o co w tym chodzi. Podaje sie tylko informacje o pracy (jej braku), od kiedy, o jakichs urlopach wychowawczych, KRÓTKO o sytuacji mieszkaniowej, w tym wysokosci opłat, o zadłuzeniu + koniecznie dowody z jakieog powodu zadłuzenie, podaje sie informacje w jakiej formie rodzina pomaga + wniosek o dopuszczenie dowodu w postaci zeznan, daje się decyzje o przyznaniu zasiłków MOPS (oczywiscie tylko za okres, kiedy był ozobowiązanie do alimentacji). Wszystko krótko bez zbędnych żalów, bo to wkurza (nie tylko) prokuratora, który widząc rozmemłaną babę od razu chce nacisnąć guzik z napisem "umorzyc i nie słuchac tych jęków".
              • virtual_moth Re: Niealimentacja - ile trzeba walczyć i udowadn 09.03.11, 09:41
                skorpioniczkaa napisała:

                > Ale tutaj matka ewidentnie nie może podołać finansowo, bez tych alimentów.

                Jakie ewidentnie. Matka na razie DZWONI do prokuratora (co to w ogole za metoda postępowania) i TŁUMACZY. Tu jest potrzebne DOBRE zawiadomienie o popłenieniu przestępstwa na pismie z dowodami, a nie łzy i pretensje, ze się nie wierzy na słowo.
                • mamimaksa Re: Niealimentacja - ile trzeba walczyć i udowadn 09.03.11, 17:35
                  To nie jest tak, ze ja tylko dzwonie.... ja złożyłam zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa 5mcy temu, dostarczyłam dowody, zeznawało już dwóch moich świadków. Zrobiłam już wszystko co można i dopytuję ile mogę bo sprawa była prosta a nie widać końca.
                  Dziś na grupie wsparcia dla pokrzywdzonych kobiet rozmawiałyśmy o systemie, biurokracji itp. wszystkie to przechodziłyśmy i żadnej się nie udało, po jakimś czasie każda się poddała czy to dotyczyło alimentów, sprawy o nękanie fizyczne i psychiczne, sprawy wymeldowania czy rozwodu o winę......
                  • plujeczka Re: Niealimentacja - ile trzeba walczyć i udowadn 10.03.11, 08:39
                    nieststey to co napisała autorka postu to prawda, sama tego doswiadczyłam , ktoś z Was napisał ,że nie moge w ten sposób pisac przezpryzmat swoich doświdczeń to jak mamy o tym pisać? niech w końcy wszyscy się owiedza ,że prokurator nic nie robi w takich sprawach, dla nich to tylko kłopot, to samo z fałszymi zeznaniami w sprawach rodzinncyh , ktore co tutaj duzo mówić robią ogromną krzywde i nieststey mają wpływ na wyrok ostateczny , poxniej to wszstko kłebi się na sprawie o podział majatku.Ktoś kiedyś napisał ,ż rozwód to co innego a podzial to co innego==oj ludzie nawet nie wieci jak bardzo się myicie, akta z rowodu wedrują do sadu w sprawie o podzial .moge napisać wiele rzeczy, które Wam wszystkim nie pomioeszczą się w gowach tylko po co? skoro wielu z was wciaz marzy o sprawiedliwym systemie prawnym w naszym kraju .Autorka postu walczy dla dobra dzieci i jak to walka? ano z wiatrakami , nic nie wywalczy ,szkoda zdrowia i pienidzy ale sama napisala ,że w grupie wsparcia wiele kobiet po takich walkach zrezygnowała z dalszego działania ja do tych kobiet należę również. Czasmi czytam Wasze wpisy i usmiecham się przez łzy ,ze jeszcze wiele z Was nie ma zielonego pojęcia z kim się muszą zmierzyć i co przezyć n sali sadowej lub w pokoju prokuratora, jak niewiel pozniej zostaje w czlowieku -czlowieka, jak padają złudzenia, jak okropna jest walka o kazdy przezyty dzień z dziećmi bez srodków finansowych, jak wielką rozpaczą mtki jest odmawianie dziecku wszystkiego, dzieleniu 3 zł na 2 dni bo musi starczyć .......ech, nie pisze wiecej bo tylko uderzyłam sama sobie w "bolesna strunę"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka