mamimaksa
07.03.11, 17:47
W listopadzie 2010 roku zgłosiłam sprawę niealimentacji na prokuraturę. Mąż ma zasądzone alimenty na dwójke dzieci i na mnie. Na dzieci czasem płacił, na mnie nigdy - powiedział, że nie będzie mnie utrzymywał skoro się wyprowadziłam. Zanim mnie przesłuchali to minęło cztery miesiące ale to podobno normalne.... zeznawałam dwa razy, mój ojciec też. Zgodnie z prawdą powiedziałam, ze nie stać mnie na wynajem mieszkania, na opłaty i utrzymanie siebie skoro ojciec dzieci nie płaci. Ma zasądzone 2800zł. Pomagają mi rodzice jak mogą. Wzięli pożyczkę. Mąż zalega już 26 tys zł. Myślałam, ze sprawa jest prosta. Mąż nie jest bezrobotny, nie jest inwalidą, ma dwie firmy. Ja wychowuję sama dwójke małych dzieci, mam komornika na koncie.
Jednak ostatnio zeznawał mój mąż i powiedział prokuratorowi ze jego utrzymuje matka, a ja mam dużo pieniędzy bo sprzedałam dom i jeżdzę na narty.
Dziś zadzwoniłam do prokuratora z nadzieje, ze sprawę skierował do sadu a on na to ze skoro ja mam pieniądze i jeżdżę w góry to chyba nie ma przestępstwa bo mam pieniądze na wychowanie dzieci.
Ja na to ze nic nie sprzedałam a na nartach nie byłam, ze to kłamstwo!! Musze teraz iść na trzecie przesłuchanie i udowodnić ze byłam w domu a nie na nartach (mam na szczęście rachunki ze sklepów pod domem, byłam u dentysty, pracowała dwa dni, byłam na grupie wsparcia i u psychologa).
Ale moje pytanie brzmi:
- dlaczego prokurator twierdzi ze jak się dowie ze ja mam pieniądze to nie skieruje sprawy do sadu bo nie będzie przestępstwa!? Przecież sąd kazał mu płacić! Przecież nie jest na zasiłku, jest zdrowy, ma potencjał tylko nie chce płacić. Jest ewidentne przestępstwo niealimentacji a prokurator twierdzi ze ja jestem zaradna i mam sobie radzić bo jego utrzymuje matka (klamstwo)
Jestem w tragicznej sytuacji, nie mam na nic pieniędzy. Walczę w sadzie, prokuraturze, w różnych instytucjach i zawsze wychodzi na to, ze góra jest mój maż.... Tłumacze prokuratorowi, ze pomagają mi rodzicie i dzieki temu mamy co jeść a dla niego to jest równoznaczne z tym, ze skoro mam co jeść to nie zaszło przestepstwo bo ja i moje dzieci nie umarlismy z głodu. Jak mam ludziom udowodnic ze jestem prawie na dnie, ze potrzebuje tych pieniedzy jakie maz ma zasadzone. Jak rozmawiać z prokuratorem który stoi po stronie ojca bez uczuć ojcowskich?
Ten prokurator nie zna nawet prawa. Nie wie ze istnieje 209 paragraf ktory mówi o narażeniu na niemozność zaspokojenia potrzeb nawet jesli w tym momencie te potrzeby zaspokaja np. ktos z rodziny