ugier_jasny
09.03.11, 10:03
Witajcie,
w wielkim skrócie: wczoraj miałam drugą sprawę. Ja chcę rozwodu bez orzekania, on chce orzekania o mojej winie. Jakie są konsekwencje – wiadomo – kolejny termin.
On ma marne argumenty, ale co mu szkodzi dokuczyć. Dodam jedynie, że w sprawie dziecka mamy już porozumienie na piśmie. I w tej chwili sprawa wygląda tak: orzekanie o winie obojga.
Czy ja w takiej sytuacji będę płacić na nieroba, który od kilku lat, mimo zasądzonych sądownie alimentów, nie płaci na dziecko?
Nie muszę zatem dodawać, że ukrywa dochody, a zatem ma argumenty na swoją niedolę.
Czy ja dostanę po dupie za tego dziada jeszcze raz?
Aha, mam wszelkie sprawy majątkowe załatwione, jest to tylko kwestia tego wyroku rozwodowego.
Ile ja mogę mieć jeszcze rozpraw? Piszcie też z własnych doświadczeń.
Będę wdzięczna za jakieś informacje