!Błagam, pomóżcie – orzekanie o winie obojga?!

09.03.11, 10:03
Witajcie,

w wielkim skrócie: wczoraj miałam drugą sprawę. Ja chcę rozwodu bez orzekania, on chce orzekania o mojej winie. Jakie są konsekwencje – wiadomo – kolejny termin.
On ma marne argumenty, ale co mu szkodzi dokuczyć. Dodam jedynie, że w sprawie dziecka mamy już porozumienie na piśmie. I w tej chwili sprawa wygląda tak: orzekanie o winie obojga.

Czy ja w takiej sytuacji będę płacić na nieroba, który od kilku lat, mimo zasądzonych sądownie alimentów, nie płaci na dziecko?
Nie muszę zatem dodawać, że ukrywa dochody, a zatem ma argumenty na swoją niedolę.

Czy ja dostanę po dupie za tego dziada jeszcze raz?
Aha, mam wszelkie sprawy majątkowe załatwione, jest to tylko kwestia tego wyroku rozwodowego.

Ile ja mogę mieć jeszcze rozpraw? Piszcie też z własnych doświadczeń.

Będę wdzięczna za jakieś informacjesmile
    • fragile66 Re: !Błagam, pomóżcie – orzekanie o winie o 09.03.11, 10:33
      Chyba cię nie pocieszę - ja miałem siedem terminów rozprawy plus apelację od wyroku. Razem od złożenia pozwu trwało to dwa i pół roku.
      • ugier_jasny Re: !Błagam, pomóżcie – orzekanie o winie o 09.03.11, 10:43
        Jezu........

        Ale napisz w skrócie jakie miałeś "przeszkody"

        • fragile66 Re: !Błagam, pomóżcie – orzekanie o winie o 09.03.11, 11:00
          Żadnych przeszkód.

          Pół roku straciłem na początku na bezsensowną mediację.

          Potem poszło z górki: kolejne terminy wyznaczane co 3 miesiące. Rozprawa apelacyjna w 8 miesięcy po wydaniu wyroku przez sąd 1. instancji.

          Moja pani adwokat twierdziła, że uwinęliśmy się tak szybko, jak to było możliwe.
      • niutka Re: !Błagam, pomóżcie – orzekanie o winie o 09.03.11, 20:33
        U mnie to trwalo 2 lata... 5 rozpraw w sadzie wojewodzkim i jedna w apelacyjnym.
    • mediator.org Re: !Błagam, pomóżcie – orzekanie o winie o 09.03.11, 10:43
      "I w tej chwili sprawa wygląda tak: orzekanie o winie obojga. Czy ja w takiej sytuacji będę płacić na nieroba, który od kilku lat, mimo zasąd zonych sądownie alimentów, nie płaci na dziecko? "

      " Brak orzeczenia wyłącznej winy jednego z małżonków uprawnia każdego z nich do żądania dostarczania środków utrzymania od drugiego małżonka jeśli znajduje się on w niedostatku, w zakresie odpowiadającym usprawiedliwionym potrzebom uprawnionego oraz możliwościom zarobkowym i majątkowym zobowiązanego. Obowiązek ten wygasa w zasadzie z upływem pięciu lat od orzeczenia rozwodu (wyjątkowo sąd może ten termin wydłużyć).
      Obowiązek dostarczania środków utrzymania małżonkowi rozwiedzionemu wygasa także w razie zawarcia przez tego małżonka nowego małżeństwa."

      Tak to wygląda.
      • ugier_jasny Re: !Błagam, pomóżcie – orzekanie o winie o 09.03.11, 11:08
        Fatalnie.

        Rozumiem, że w tej sytacji (bo Sąd już nie może nie orzekać o winie), powinnam ja udowodnić jego wyłączną winę?
        • errormix Re: !Błagam, pomóżcie – orzekanie o winie o 09.03.11, 11:18
          Zaznaczam, że nie jestem prawnikiem, ale z tego co wiem, co słyszałem, co powiedział mi adwokat, a także zaprzyjaźniony sędzia (kobieta), to sądy w przypadku spraw o utrzymywanie naszych ex nie jest już tak pobłażliwe, jak - dajmy na to - w przypadku alimentów na dzieci.

          W takich sprawach "trzepie" się potencjalnego kandydata, którzy rzekomo popadł w nędzę po rozwodzie i chce pieniędzy od ex, na wszelkie możliwe sposoby. Żeby dostać alimenty na siebie trzeba faktycznie w tej nędzy być. I trzeba udowodnić, że powstała ona w konsekwencji rozwodu. Sam fakt, że kobieta zostawia "nieroba" i przestaje go utrzymywać, nie znaczy, że "nierób" dostanie na siebie alimenty.

          Do tego dochodzą jeszcze tzw. okoliczności zewnętrze, zawarte w tym przepisie. A więc zdolności zarobkowe, wykształcenie (b. ważne), liczba i rodzaj podejmowanych dotychczas prac, lub choćby ich prób, aktualna sytuacja na rynku pracy w zawodzie, jaki ma ex, jego dotychczasowe próby przekwalifikowania się, kursy, szkolenia, itp.

          Ale każda sprawa jest inna.
          • ugier_jasny Re: !Błagam, pomóżcie – orzekanie o winie o 09.03.11, 11:42
            Dokładnie tak było – odeszłam od nieroba.

            Niestety nierób nie jest poszukiwanym na rynku pracy specjalistą IT. Ma wykształcenie średnie i jest mentalnym emerytem. Ale może do ochrony w markecie go wezmą? To ja jestem wykształcona i zaradna, on pasożytował na mnie. I nadal chce to robić "po".

            Dziękuję za informacje.
      • ugier_jasny Re: !Błagam, pomóżcie – orzekanie o winie o 09.03.11, 11:12
        ...czyli doprecyzuję: moja zgoda na orzekanie o winie obojga nie jest dobrym rozwiązaniem i powinnam jednak orzekać o jego winie?

        Oczywiście są przesłanki na taką okoliczność, szkoda jedynie, że nie ma zgody na moją "pierwszą propozycję" zawartą w pozwie.
        • fragile66 Re: !Błagam, pomóżcie – orzekanie o winie o 09.03.11, 11:31
          Sąd może odstąpić od orzekania o winie stron w rozpadzie związku, jeśli obie strony złożą taki wniosek.
          Jeśli choć jedna ze stron złoży inny wniosek, Sąd takiej możliwości już nie ma i musi zdecydować kto ponosi winę.
          Do ciebie należy teraz decyzja, czy złożysz powództwo o orzeczenie wyłącznej winy męża i potem będziesz się starała ją udowodnić, czy wniesiesz o orzeczenie winy obu stron, przyznając się tym samym do poniesienia części winy za rozpad związku.
          • ugier_jasny Re: !Błagam, pomóżcie – orzekanie o winie o 09.03.11, 11:50
            Dziękuję.
            Chyba tak musiało być. Jak od niego odchodziłam, chciałam orzekanie o jego wyłącznej winie,
            ale dla "uproszczenia" sprawy zaniechałam tego z czasem. Teraz, widzę miało być inaczej.
        • niutka Re: !Błagam, pomóżcie – orzekanie o winie o 09.03.11, 20:40
          Ja skladalam pozew bez orzekania o winie a juz byly odpowiedzial, ze zalezy mu na rodzinie itp itd (ale nie napisal np, ze mnie kocham i dlatego nie zgadza sie na rozwod). I sie zaczelo...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja