podwyższenie wysokości alimentów - co z tym zrobić

09.03.11, 12:56
Witam,

mam pytanie dotyczące następującej sytuacji...

Żona dostaje ode mnie alimenty na syna w wysokości 700zł. Żona pracuje na etacie i ma prywatną firmę. Deklaruje, że zarabia miesięcznie netto 2000 zł. Opłaty stałe (czynsz, media, itp.) określiła na 600zł/mc.
W zeszłym roku żona nabrała kredytów (na zakup mieszkania, samochodu, na poczet remontu, itp.) , a raty miesięczne na spłatę tych kredytów wynoszą w sumie 2300 zł!!! Czyli nic nie pozostaje jej i synowi na życie. Na spłatę rat przeznacza o 200 zł więcej niż wynosi jej cały przychód.

Właśnie dostałem informację z sądu, że żona chce podwyższenia alimentów na syna do 2500. Wyliczyła wszystko skrupulatnie, wliczając w to oczywiście wszystko co się dało, nawet te atrakcje, na które nie byłoby nas stać gdybyśmy byli dalej małżeństwem. Nie stać mnie na płacenie tak wysokich alimentów.


pytanie: Jak się bronić przed czymś takim? Na jakie kwestie zwrócić uwagę Sądowi?

pozdrawiam,
hirek
    • anka_cyganka35 Re: podwyższenie wysokości alimentów - co z tym z 09.03.11, 13:12
      no przy działalności może manipulować dochodem tzn. wykazywać go albo i nie. zawsze możesz powiedzieć o tym w sądzie tzn. o kredytach bo aby dostac obecnie kredyt mieszkaniowy trzeba mieć zdolność kredytowa i jeszcze trochę ponad to. z 700 zł na 2500 zł ma kobieta fantazje
      • errormix Re: podwyższenie wysokości alimentów - co z tym z 09.03.11, 13:34
        Po pierwsze, idź do prawnika. I to bez marudzenia, że drogi, bo jeśli ex dostanie to czego chce, to i tak wyniesie cię to dużo drożej.

        Po drugie, sprawdź jakie wyliczenia i dowody na ich poparcie przedstawia w sądzie twoja ex. Mam tutaj na myśli nie arkusze kalkulacyjne czy paragony, ale deklaracje PIT i VAT. Ubiegając się o kredyty w banku musiała pewnie je przedstawiać z faktycznymi przychodami i dochodami. Poza tym mając swoją firmę nie trzeba wcale zarobionych pieniędzy "przepuszczać" przez konto, tylko np. brać z ręki do ręki tylko za wydaniem potwierdzenia. Ale trzeba je wykazywać w deklaracjach dla Urzędu Skarbowego.

        Po trzecie, to ile żąda twoja ex nie znaczy, że tyle dostanie. Wszystkie panie na tym forum (i niektórzy panowie) żądając alimentów podawali wygórowaną kwotę, tak by sąd miał z czego "ciąć". Powszechnie - również w kancelariach adwokackich - robi się tak, że żąda się jeszcze raz tyle ile się chce, a więc w przypadku twojej ex może wchodzić w grę 1000-1200 zł.

        Po czwarte, nawet jeśli dostanie te 2500, a tobie nie zostanie nic na życie, zawsze możesz od niej zażądać alimentów dla siebie. Bo z tego co piszesz, niechybnie wpędzi się w ubóstwo. Ale to tak na pocieszenie smile
      • gazeta_mi_placi Re: podwyższenie wysokości alimentów - co z tym z 12.03.11, 19:43
        Gdyby kombinowała to by miała, częściej właśnie ludzie uczciwie prowadzący firmy mają problemy z brakiem pieniędzy.
    • tully.makker Re: podwyższenie wysokości alimentów - co z tym z 09.03.11, 13:29
      Znajdz dane o tym, na jakim poziomie zylo dziecko gdy byliscie razem i podwaz zbedne wydatki, oraz wydumana wysokosc tych niezbednych.
      Oczywiscie zakladam, ze sprawujesz obowiazki rodzicielskie i co za tym idzie, nie mozna domagac sie wiekszego uczestnictwafinasowego w utrzymaniu dziecka. Pamietaj, ze sparwowanie obowiazkow to nie spotkania z dzieckiem, tylko rzeczy takie jak uczestnictwo w wywiadowkach, wizytach lekarskich, branie zwolnien na opieke nad chorym dzieckiem itp.
      • hirekl Re: podwyższenie wysokości alimentów - co z tym z 09.03.11, 13:51
        obowiązki rodzicielskie -> na ostatniej rozprawie (4 lata temu) Sąd, w swojej 'łaskawości' i za nawoływaniem byłej żony, zezwolił mi na widzenia z synem przez 2 godziny w miesiącu i to w jej obecności!
        Syn, lat 11, jest tak nastawiony, że wizyty polegają wyłącznie na łażeniu po sklepach w celu zakupienia zabawek. O robieniu czegoś innego w tym czasie (kino, basen, spotkanie z rodziną, itp.) nie ma mowy. Jak zaczynam się upierać i 'wymyślam' to żona nakłada mi karę - o widzeniu mogę zapomnieć, zostanie odwołane. Zawsze jakiś powód się znajdzie, a jak nie - to po prostu nie otworzy mi drzwi.
        O wywiadówkach, lekarzach, itp. to się mogę tylko domyślać. Żona o niczym mnie nie informuje. Moje pytania zbywa.
        • anka_cyganka35 Re: podwyższenie wysokości alimentów - co z tym z 09.03.11, 14:21
          dlaczego tak mało spotkań?
          • hirekl Re: podwyższenie wysokości alimentów - co z tym z 09.03.11, 14:50
            Wnioskowałem o 4x w miesiącu - dwa weekendy i 2x w tygodniu. Była kategorycznie się nie zgadzała, twierdząc, że mam zły wpływ na dziecko. I Sąd się z nią zgodził, bo matka wie najlepiej sad
            • anka_cyganka35 Re: podwyższenie wysokości alimentów - co z tym z 09.03.11, 14:54
              ja jestem laikiem w tych sprawach ale to naprawdę sie tak dzieje, ze mam powie w sadzie, że tata jest be i sad nie przyznaje ojcu prawa widzen/spotkan/wspolnego zycia? nie musi miec zadnych argumentów?
        • tully.makker Re: podwyższenie wysokości alimentów - co z tym z 09.03.11, 14:26
          O wywiadówkach, lekarzach, itp. to się mogę tylko domyślać. Żona o niczym mnie
          > nie informuje. Moje pytania zbywa.

          Moj ty biedaku...

          Podpowiem ci - zadzwon do szkoly, dowiedz sie kiedy jest wywiadowka i wybierz sie na nia. Tak zwyczajnie i po prostu.
          • errormix Re: podwyższenie wysokości alimentów - co z tym z 09.03.11, 14:40
            tully.makker napisała:
            > Moj ty biedaku...
            > Podpowiem ci - zadzwon do szkoly, dowiedz sie kiedy jest wywiadowka i wybierz s
            > ie na nia. Tak zwyczajnie i po prostu.

            Ostatnio coś podejrzanie często zgadzam się z tully. Ale tu też ma rację.
            • tully.makker Re: podwyższenie wysokości alimentów - co z tym z 09.03.11, 15:06
              > Ostatnio coś podejrzanie często zgadzam się z tully. Ale tu też ma rację.

              Bo tak naprawde to z moim chlopem sie zgadzasz wink
          • hirekl Re: podwyższenie wysokości alimentów - co z tym z 09.03.11, 14:56
            Pójdę na wywiadówkę i następnym razem syna zobaczę dopiero za 2 miesiące. Nie, dziękuję.
            Tym bardziej, że nawet jak na wywiadówce usłyszę coś złego np. nt wyników w nauce to i tak nie będę miał możliwości by coś z tym zrobić. Bo jaki można mieć wpływ na wychowanie dziecka mając z nim kontakt przez dwie godziny w miesiącu.
            • anka_cyganka35 Re: podwyższenie wysokości alimentów - co z tym z 09.03.11, 15:06
              no ale dlaczego Ty masz taki mały kontakt z synem? masz odebrana prawa bo nie wiem znęcałes sie czy co?
            • zmeczona100 Re: podwyższenie wysokości alimentów - co z tym z 09.03.11, 16:51

              Biedactwo.
              Matka żąda pewnie 100% kosztów utrzymania dziecka. Tak to jest, jak się nie bierze udziału w wychowaniu swojego dziecka.
              • z_mazur Re: podwyższenie wysokości alimentów - co z tym z 09.03.11, 16:58
                Zmęczona, daj sobie luz z tym sarkazmem.

                Może dla odmiany założysz, że sprawy mają się tak jak pisze założyciel wątku, a nie tak jak Ci się wydaje, że się mają?

                A jeśli to wynik decyzji matki, że ojciec nie bierze aktywniejszego udziału w wychowaniu dziecka, to również ojciec ma ponosić konsekwencje tych decyzji?

                A do autora. Na rozprawie musisz deklarować chęć aktywnego udziału w życiu dziecka i podważać zasadność niektórych kosztów wykazywanych przez matkę. Domagaj się przedstawienia rachunków, które potwierdzałyby ponoszenie przez matkę aktualnie nakładów na dziecko w takiej wysokości jak są przedstawione w wyliczeniu załączonym do pozwu.
                • zmeczona100 Re: podwyższenie wysokości alimentów - co z tym z 09.03.11, 17:03

                  >
                  > Może dla odmiany założysz, że sprawy mają się tak jak pisze założyciel wątku, a
                  > nie tak jak Ci się wydaje, że się mają?

                  No ale jak jest? Sam napisał, że nie uczestniczy w życiu dziecka.
                  >
                  > A jeśli to wynik decyzji matki, że ojciec nie bierze aktywniejszego udziału w w
                  > ychowaniu dziecka, to również ojciec ma ponosić konsekwencje tych decyzji?

                  Jasne, jasne. Biedne, pokrzywdzone misie, którym matki zabraniają nawet uczestnictwa w wywiadówce.
                  >
                  • z_mazur Re: podwyższenie wysokości alimentów - co z tym z 09.03.11, 17:07
                    No i widzisz, a może przeczytasz co napisał autor i nie dorobisz sobie raz do tego własnych interpretacji? To takie trudne?
                    • zmeczona100 Re: podwyższenie wysokości alimentów - co z tym z 09.03.11, 17:11
                      Sam sobie odpowiedz zatem na pytanie, co jest problemem dla autora.
                  • brzoza1975 Re: podwyższenie wysokości alimentów - co z tym z 10.03.11, 15:32
                    Jasne, jasne. Biedne, pokrzywdzone misie, którym matki zabraniają nawet uczestnictwa w wywiadówce.

                    No 11 latek to już spory mądry dzieciak wiem bo mam takie smile
                    Tylko Misiom się wydaje, że one są nadal takie bez rozumku.
                    Zmęczona wiem o czym piszesz też to wyczułam dlatego napisałam co można zrobić smile)))
                    A można wiele tylko trzeba chcieć smile))))
                    • hirekl Re: podwyższenie wysokości alimentów - co z tym z 11.03.11, 10:35
                      Obydwie nie wiecie jak bardzo się mylicie. Nie zdajecie sobie sprawy do czego jest zdolna matka próbująca udowodnić światu, że jej były nie nadaje się do sprawowania opieki nad dzieckiem, a synowi - że to tatuś odpowiada za rozpad rodziny.

                      Piszecie, że można pójść na wywiadówkę do szkoły, porozmawiać z wychowawcą... Owszem można. Pewnie można by do tego dodać wizyty w przychodni i przeglądanie karty chorobowej. itp.
                      Tylko co z tego wyniknie? Nic. Jak syn się będzie słabo uczył to i tak nic z tym nie zrobię. Nie pomogę mu w nauce, bo nie ma jak. Jak go podczas widzenia zganię to się tylko żona ucieszy i pewnie mu moją reakcję odpowiednio dla siebie wytłumaczy (czytaj 'ty się synu starasz, a twój tata tego nie rozumie').

                      A co do cyt. "Tylko Misiom się wydaje, że one są nadal takie bez rozumku." > owszem, dziecko ma swój 'rozumek' i wie, że jak się nie będzie na widzeniu zachowywało tak jak mama kazała to będzie miało szlaban na TV, komputer, kolegów... Syn nawet na najprostsze pytania nie odpowiada bez wcześniejszego spojrzenia na matkę i otrzymaniu 'wzrokowego potwierdzenia', że może odpowiedzieć.

                      Wrzuciłem ten temat z prośbą o podpowiedzenie mi co można zrobić, aby nie dopuścić do nadmiernego podwyższenia alimentów, a nie po to by roztrząsać ew. przyczyny dla których miałyby wzrosnąć. Nie znacie mojej sytuacji, więc wypowiadanie się np. na temat możliwości sprawowania opieki w przeszłości i przyszłości to czyste gdybanie.

                      Dziękuję wszystkim za udzielone mi rady.
                      Pozdrawiam.
                    • tully.makker Re: podwyższenie wysokości alimentów - co z tym z 11.03.11, 12:59
                      No 11 latek to już spory mądry dzieciak wiem bo mam takie smile

                      Mo Babelek juz jako male dziecko mial wlasne zdanie na temat kazdy, w tym na wlasnego ojca - dodam, ze odmienne od mojego. Corka mojego chlopa odkad miala 2 lata wysluchiowala od matki, ze ojciec jest Ce Ha i jakos tego pogladu nie podziela.

                      Nie tak prostu dziecku wbic cos do glowy, gdy sa mocne fundamenty wiezi miedzy rodzicem i dzieckiem. Albo nawet i jak ich nie ma, jak pokazuje prztyklad mojego starszego syna.
                  • melani73 Re: podwyższenie wysokości alimentów - co z tym z 10.03.11, 21:24
                    Ja przepraszam..a gdzie to napisał??? bo chgyba analfabettką jestem, gdyż nie doczytałam akowej informacji..
                    a może to twój kolejny wydumany przejaw telepaii??
                    • zmeczona100 Re: podwyższenie wysokości alimentów - co z tym z 10.03.11, 21:36
                      melani73 napisała:

                      > bo chgyba analfabettką jestem,

                      Na to wygląda.
              • melani73 Re: podwyższenie wysokości alimentów - co z tym z 10.03.11, 21:21
                Zmęczona-weź może przejdź się do jakiegoś dobrego psychoerapeuty..
    • beata-12345 Re: podwyższenie wysokości alimentów - co z tym z 10.03.11, 14:44
      Alimenty ustala się na podstawie uzasadnionych potrzeb dziecka, a nie wysokości kredytów pobranych przez żonę. 2,5 tys. zł musiałbyś płacić, gdyby żona dowiodła w sądzie, że potrzeby dziecka wynoszą 5 tys. zł.
      • zmeczona100 Re: podwyższenie wysokości alimentów - co z tym z 10.03.11, 14:57
        Nie ma prawa, które mówi o tym, że obydwoje rodzice muszą płacić po 50% kosztów utrzymania dziecka.
        Skoro tatus nie bierze udziału w wychowaniu syna, to matka ma prawo domagac się od ojca 100% kosztów utrzymania dziecka.
        • brzoza1975 jak to co 10.03.11, 15:22
          Od końca zacznę bo mnie szlag trafił a o to bardzo trudnowink
          Chłopcze dziecko ma 11 lat i ty nie chodzisz do szkoły na wywiadówki?
          Podpowiem ci parę chwytów :
          1. w każdej szkole wisi plan lekcji na parterze wszystkich klas widocznie jest zaznaczony wychowawca
          2. w każdej szkole są wywiadówki a czasem takie dodatkowe face to face wiadomość zapewne znana w sekretariacie
          3. jak nie wywiadówki to wychowawca pełni dyżury raz w tygodniu na 100% czekając z utęsknieniem na rodziców
          4. istnieje takie cudo jak dziennik elektroniczny jako tata dostaniesz dostęp i cudowny kontakt ze wszystkimi nauczycielami, dostęp do ocen, itp. sprawdź czy szkoła prowadzi
          co do alimentów :
          znam przypadek, że kobieta wzięła kredyt hipoteczny i sąd przyznał jej większe alimenty na dzieci z tego względu, musiała dzieciom zapewnić dach nad głową a była już żoną po raz drugi , więc to tylko jasno dowodzi, że każdy przypadek jest inny, no rules.
          5. jeśli naprawdę zależy ci na dziecku to zrób wszystko aby mieć z nim częstszy kontakt nikt tego za ciebie nie wyegzekwuje, a syn zobaczy jak facet powinien dążyć do celu z sukcesem.
          6. Powodzenia!
        • brzoza1975 Re: podwyższenie wysokości alimentów - co z tym z 10.03.11, 15:29
          Nie ma prawa, które mówi o tym, że obydwoje rodzice muszą płacić po 50% kosztów
          > utrzymania dziecka.

          serio? a mi sędzina to powiedziała na rozprawie , że tak właśnie jest 50/50
          • zmeczona100 Re: podwyższenie wysokości alimentów - co z tym z 10.03.11, 20:51
            brzoza1975 napisała:


            >
            > serio? a mi sędzina to powiedziała na rozprawie , że tak właśnie jest 50/50

            Nie jest- poczytaj w KRiO, a do tego są wyroki SN, że obowiązek alimentacyjny wobec dziecka może być wykonywany w części lub całości staraniami własnymi. Poza tym- jeśli dziecko było głównie utrzymywane z zarobków rodzica, którego sąd zobowiązał do alimentacji, to drugi rodzic może nie mieć możliwości dołożenia sie 50%, co by oznaczało, że poziom zycia dziecka musi ulec obniżeniu, a jest to sprzeczne z przyjetymi rozwiązaniami.
        • tesknotazabija Re: podwyższenie wysokości alimentów - co z tym z 10.03.11, 21:38
          Prawo to może i matka ma, ale w realu to wygląda zupełnie inaczej.
          Na moim przykładzie: ojciec mojego dziecka nie interesuje się w ogóle dzieckiem, nie odwiedza go, nie opiekuje się, nie chodzi do lekarza itp itd. W sprawie o alimenty wnioskowałam o to, aby ojciec pokrył połowę kosztów utrzymania dziecka argumentując to właśnie tym, że ojca w życiu dziecka po prostu nie ma.
          W efekcie końcowym zasądzono alimenty, które stanowią jakieś 35 % miesięcznych kosztów utrzymania dziecka a w uzasadnieniu sądu przeczytałam, że ojciec ma duże obciążenia, czyli kredyt, polisa, kurs języka, alimenty na dzieci z pierwszego małżeństwa i w związku z tym koszt utrzymania dziecka MUSI wziąć na siebie matka.
          Żenujące, prawda? Ja też mam kredyt, polisę, ale jakoś to sądu nie interesowało.
          W sądzie reguł nie ma. Wszystko zależy od widzi mi się składu sędziowskiego.
          • zmeczona100 Re: podwyższenie wysokości alimentów - co z tym z 10.03.11, 21:44
            W sprawie o
            > alimenty wnioskowałam o to, aby ojciec pokrył połowę kosztów utrzymania dzieck
            > a argumentując to właśnie tym, że ojca w życiu dziecka po prostu nie ma.

            No ale dlaczego nie wnosiłas o 100% z tego powodu??
            Wnosiłaś apelację?
            • tesknotazabija Re: podwyższenie wysokości alimentów - co z tym z 10.03.11, 21:54
              Dlaczego nie o 100%? Wydaje mi się, że to byłaby przesada. Ponadto uważam, że on jednak żyć z czegoś musi. Uważałam jednak, że 50% to byłaby sprawiedliwa decyzja. Dostałam ile dostałam. Nie odwoływałam się od wyroku głównie ze względu na fakt, że miałam wówczas wiedzę, że mój mąż stracił pracę i obawiałam się, że to będzie stracony czas i pieniądze za usługę pani mecenas.
              Przede mną jeszcze rozwód, wtedy będę próbowała wnosić o podniesienie alimentów, ale szczerze to w cuda nie wierzę.
              • zmeczona100 Re: podwyższenie wysokości alimentów - co z tym z 10.03.11, 21:58
                No cóż, dla mnie facet, który ma w dupie własne dziecko, nie zasługuje nawet na odrobinę współczucia. Mój syn jest kilkanaście razy starszy od Twojego dziecka, ale pełnomocnik wnosił o 100%- własnie ze względu na brak udziału ojca, chociaz było wiadomo, że tyle i tak nie uzyskamy. Udało się uzyskać jakieś 75%, a to dopiero zabezpieczenie na czas trwania sprawy.
    • tricolour Rzecz nie jest taka trudna... 10.03.11, 17:38
      ... ponieważ żona chce podniesienia ponad trzykrotnego. Musi mieć na to solidne argumenty.

      Ty zaś możesz zażądać przedstawienia rzeczywistych wydatków na dziecko jeśli ex chce aż takiej podwyżki. Oznacza to, że jeśli żona żąda - dajmy na to - stówę miesięcznie na basen, to niech przedstawi rachunki za basen za ostatni okres. Na przykład za trzy miesiące z czego jasno będzie wynikać, że dzieciak regularnie chadza na basen.

      Pamiętaj, że alimenty idą na bieżące potrzeby więc żona ma wykazać te potrzeby oraz, że są bieżące. Jeśli żąda pieniędzy na wymianę komputera, to niech przedstawi rachunek, że w ogóle kiedykolwiek komputer kupiła i co to za ustrojstwo, że wymaga nieustannych modyfikacji.
      • szizumami Re: Rzecz nie jest taka trudna... 11.03.11, 08:17
        co do szkoły
        mozna umówić sie na konsultacje,spotkanie indywidualne z wychowawcą-
        przedstawić swoją syt.i jak wyglada przekaz matki dziecka--może uda sie regularnie w ten sposób kontaktowac ze szkoła
        twoje jednoczesne przyjscie na wywiad.z była może skutkowac scysją w szkole--ty chcesz tego uniknąc..nauczyciel raczej tez,wiec...kontra na argument ,że jednak nie przyjdziesz na zebranie ogólne
        jesli niczego nie zrobiłeś -wychowawca ma obow.ciebie równiez informowac o szkoln,post dziecka
        to bedzie wileki plus dla ciebie jesli to załatwisz

        dziecko---w tym wieku jest łase na różne rzeczy,które np zobaczy u rówieśników
        ale i naturalna rzeczą jest -by chciało po prostu z tobą spędzac czas
        moze być manipulowane-
        a może jest przyzwyczajone do tego--ze na ogół co wyjscie --to prezent
        rozmawiaj z nim o tym-bez nerwów
        nawet jeśli bedzie mówiło,że jestes od tego by dawać--spokojnie tłumacz że są inne rzeczy które łaczą bliskich ludzi,nie tylko pieniadze..
        jesli nim manipuluje--nie załamuj tego co ona wmawia--ale prosto i spokojnie i SZCZERZE argumentuj--tak by dziecko samo mogło wybrać--nie próbuj przeciągać lina na swoją racje
        ani powtarzac że mama żle robi,zle mówi,jest be---uzywaj słów -"ja postepuje inaczej..takie jest moje zdanie i uważam że to mądre i dobre i rozsadne..itp


        niewiele napisałes o relacjach z dzieckiem -trudno nawet ocenić,czy lepszym czy gorszym tatą jestes,czy tylko odsuwanym
        podwyzszenie alimentów 3 krotnie to dość bezwzgledny ruch wobec kogoś kto nie zarabia kroci
        chyba że nie wiemy o cyzmś waznym?!

        • szizumami Re: Rzecz nie jest taka trudna... 11.03.11, 08:27
          gdzie dostaje sie taki kredyt
        • errormix Re: Rzecz nie jest taka trudna... 11.03.11, 08:28
          Bardzo ładnie to napisałaś. To o szkole. Bo jasno, na konkretnych przykładach, pokazałaś to co ja też często się staram tu czasami tłumaczyć, a więc: dla chcącego nie ma nic trudnego.

          Mógłbym do tych twoich przykładów i sposobów dołożyć jeszcze pewnie drugie tyle. Ale nie ma to chyba sensu. Najważniejsze, by przestać widzieć przed sobą tylko przeszkody, a zacząć zauważać szanse i okazje.
          • szizumami Re: Rzecz nie jest taka trudna... 11.03.11, 08:37
            coś w zachowaniu autora mnie dziwi--
            jesli jest w porzadku facet --to nie powinien dawać sie robić w czambuko
            albo dałeś powod do takiego zachowania byłej i decyzji sądu[moze samą biernością?]
            albo za szybko dajesz za wygrana..?



            • errormix Re: Rzecz nie jest taka trudna... 11.03.11, 08:43
              Jeżeli sąd wydaje postanowienie, że widzenia ojca z dzieckiem będą odbywać się przez dwie godziny w miesiącu i to w obecności matki, to musiał mieć powód. Mocny.
              • hirekl Re: Rzecz nie jest taka trudna... 11.03.11, 10:57
                W sądzie najmocniejszym dowodem jest matka i jej zdanie. Nie opinie rodziny i sąsiadów, nie opinia o ojcu z miejsca pracy, nie opinia RODK - bo jedni nie widzieli co się dzieje w rodzinie, a badanie w RODK trwa bardzo, bardzo krótko. Matka ma najwięcej do powiedzenia, bo to ona przebywała najwięcej czasu ze mną i z dzieckiem. A ona może powiedzieć wszystko na co będzie miała ochotę (np. że nie dbał, że nie karmił, że nie wychodził na spacery, że nie przebierał, że nie bawił się z dzieckiem, że nerwus albo choleryk i nie ma cierpliwości do dziecka, itd., itp.). I spróbuj się wybronić tatusiu. Jak wszyscy normalnych ojcowie nie robiłem sobie dokumentacji z wykonywania codziennych obowiązków.

                Moje badania w RODK i wszystkie inne opinie były dla mnie pomyślne. Więc czemu dostałem tylko 2 godziny widzeń w miesiącu i to pod okiem matki? A no pewnie dlatego, że matka naopowiadała takich historii, że sam, dla świętego spokoju i dla dobra dziecka dałbym im wiarę. Tak więc decyzji Sędziny się nie dziwię. Pewnie jej zdaniem postąpiła bezpieczniej dla dziecka i dla siebie - bo dopiero by się jej oberwało jakby się okazało, że jednak matka miała rację.
                • tully.makker Re: Rzecz nie jest taka trudna... 11.03.11, 11:11
                  W sądzie najmocniejszym dowodem jest matka i jej zdanie. Nie opinie rodziny i s
                  > ąsiadów, nie opinia o ojcu z miejsca pracy, nie opinia RODK - bo jedni nie widz
                  > ieli co się dzieje w rodzinie, a badanie w RODK trwa bardzo, bardzo krótko.

                  Nieprawda. Exia wygadywala omouim chlopie straszne rzeczy, ale badanie w RODK potwierdzilo, ze istnieje silna wiez z dzieckiem, i ze mala - wowoczas 2 lata bardzo kocha ojca, w rezultacie dostal 3 do 5 dni razem w tygodniu.

                  No tylko wlasnie musi byc ta wiez.
                  • hirekl Re: Rzecz nie jest taka trudna... 11.03.11, 11:32
                    Co jest 'nieprawdą' - to że wynik był dla mnie pozytywny, czy to że dostałem tylko 2godziny/mc?

                    Sąd to nie automat, nie wydaje postanowień na zasadzie "wynik badań RODK pozytywny = 4 widzenia w miesiącu, opinia środowiskowa OK = połowa wakacji spędza syn z ojcem".
                    • tully.makker Re: Rzecz nie jest taka trudna... 11.03.11, 11:58
                      Co jest 'nieprawdą' - to że wynik był dla mnie pozytywny, czy to że dostałem ty
                      > lko 2godziny/mc?

                      Co jest nieprawda masz zacytowane na gorze mojego poprzedniego postu, tak dla ulatwienia.
                      • tom-74 Re: Rzecz nie jest taka trudna... 11.03.11, 13:27
                        Tully, niestety mam podobne doświadczenia jak hirekl. Co prawda mi udało się wywalczyć trochę więcej, trzy dni w miesiącu, ale tylko dzięki temu, że oprotestowałem decyzję sądu w tej sprawie i złożyłem oficjalne zażalenie, co przedłużyło by sprawę rozwodową i tą wymarzoną "wolność" dla ex. Po obietnicy wycofania zażalenia, ex łaskawie się zgodziła. A oddzieliła mnie od dziecka na 7 miesięcy.
                        W tej chwili mam kolejne jazdy, ale to inny temat. Nie ma sensu się wypłakiwać.
                • errormix Re: Rzecz nie jest taka trudna... 11.03.11, 13:55
                  hirekl napisał:

                  > W sądzie najmocniejszym dowodem jest matka i jej zdanie. Nie opinie rodziny i s
                  > ąsiadów, nie opinia o ojcu z miejsca pracy, nie opinia RODK - bo jedni nie widz
                  > ieli co się dzieje w rodzinie, a badanie w RODK trwa bardzo, bardzo krótko.

                  Ale chciałeś dostać więcej dni opieki, bo jesteś dobrym pracownikiem? Albo, że twoja rodzina mówi, że jesteś dobrym tatą? No nie żartuj. Z góry uprzedzam twoje kolejne pytanie: Legitymacja honorowego krwiodawcy też nie wystarczy.

                  Narzekasz, że dostałeś dwa dni, bo ex źle o tobie mówiła. Rozumiem, że jako dorosły facet, znający już wcześniej realia w polskich sądach byłeś przygotowany to, że każdy jej słowny zarzut będziesz w stanie obalić DOWODEM? Nie? Aaaa, faktycznie - ty jak każdy prawdziwy mężczyzna nie dokumentowałeś swojej opieki nad dzieckiem.

                  Że w RODK było za krótko? Rozumiem, że wnosiłeś do sądu o przeprowadzenie kolejnego badania w innym ośrodku. A może wezwałeś przed sąd panie psycholog, żeby miały więcej czasu na przedstawienie argumentów, że jesteś dobrym tatą i więź z dzieckiem jest równie silna jak z matką? Nie? Aaaaa, faktycznie - ty jak każdy prawdziwy mężczyzna, dla świętego spokoju, odpuściłeś. Zapewne dla dobra dziecka.

                  A powiedz mi chłopie, co dla ciebie jest dowodem?

                  - co trzeba zrobić, żeby dostać ze szkoły zaświadczenie, że interesujesz się postępami dziecka,
                  - żeby dostać kopię list obecności rodziców na zebraniach, gdzie na pewno jest twój podpis,
                  - żeby przychodnia wydała ci kopię zaświadczenia o szczepieniu dziecka, na którym powinien widnieć twój kolejny podpis,
                  - żeby przynieść zaświadczenie, że chodziłeś do psychologa i radziłeś się jak pomóc dziecku w przejściu rozwodu rodziców
                  - żeby złożyć wniosek o przesłuchanie tego psychologa, który opowiedziałby jak bardzo zależy ci na szczęściu własnego dziecka
                  - żeby przynieść zaświadczenie, że skierowałeś dziecko na półkolonie, albo obóz.
                  - żeby wezwać na świadków przedszkolanki, które widujesz i z którymi rozmawiasz codziennie odprowadzając do przedszkola własne dziecko
                  - żeby zapytać na sali sądowej swoją ex czy ma numer telefonu komórkowego do wychowawczyni dziecka, bo ty masz.
                  - żeby....

                  A nie, nie masz. Bo ty w tym czasie honorowo krew oddawałeś.

                  Sorry. Nie wzruszyła mnie twoja historia.
                  • tricolour Kolega widzę już się opierzył... 11.03.11, 14:09
                    ... i stąd pewnie tak radykalna opinia zupełnie inna niż kolegi początki na forum.

                    Nasz Hirek dopiero sie uczy!
                    smile
                    • errormix Re: Kolega widzę już się opierzył... 11.03.11, 14:12
                      tricolour napisał:

                      > ... i stąd pewnie tak radykalna opinia zupełnie inna niż kolegi początki na for
                      > um.
                      >
                      > Nasz Hirek dopiero sie uczy!
                      > smile

                      Miałem dobrych nauczycieli. M.in. ciebie. I choć mogłem się z tobą w wielu miejscach nie zgadzać, ale korzystałem również z twoich rad.

                      Mam nadzieję, że on skorzysta choć z niektórych moich.
                      • tricolour Dziękuję Ci serdecznie... 11.03.11, 14:17
                        ... i tym serdeczniej, że mam wrażenie, że moje rady bardziej bolały niż mogły służyć pomocą.
                        • errormix Re: Dziękuję Ci serdecznie... 11.03.11, 14:20
                          Bolały, a jakże. Ale liczy się efekt końcowy. A ja zawsze byłem zwolennikiem twardej ręki smile Dzięki.
                          • brzoza1975 Hirek tu cię zaskoczę 11.03.11, 16:12
                            A ona może powiedzieć wszystko na co będzie miała ochotę (np. że nie dbał, że nie karmił, że nie wychodził na spacery, że nie przebierał, że nie bawił się z dzieckiem, że nerwus albo choleryk i nie ma cierpliwości do dziecka, itd., itp.). I spróbuj się wybronić tatusiu. Jak wszyscy normalnych ojcowie nie robiłem sobie dokumentacji z wykonywania codziennych obowiązków.

                            W moim pozwie rozwodowym dokładnie to napisałam bo to prawda była, sąd nawet nie zwrócił na to uwagi, gdyż ex powiedział to nie prawda. Fakt , że powodem rozwodu były kwestie przemocy w rodzinie, więc skupiono się na mnie. Facet ma nieograniczone możliwości widzenia córki z których nie korzysta. Ty masz jeszcze czas żeby nadrobić zaległości, może jak wam emocje opadną wszystko się ułoży? Umów się do wychowawcy przecież to nic nie kosztuje, pewnie się Twoja eks nawet o tym nie dowie. Moja córka kocha ojca bezwarunkowo, pewnie się już przyzwyczaiła do tego stanu rzeczy. A moja eks teściowa obwinia mnie za to, że wnuczki nie widuje smile
                  • zmeczona100 Re: Rzecz nie jest taka trudna... 11.03.11, 18:50
                    Error, no jak słowo daję- normalnie Cię kocham big_grin
    • demon_hrabiego Re: podwyższenie wysokości alimentów - co z tym z 12.03.11, 14:26
      Jeśli żona wzięła zawodowego pełnomocnika, to sugeruję również poprosić o pomoc akwokata, bo chociaż sprawy alimentacyjne są nieskomplikowane od strony procedury procesowej, to dysproporcja sił i tak będzie znaczna. Moja panna jest adwokatką , chociaż specjalizuje się w karnych, rodzinnych raczej nie bierze, i powiem Ci, że nie ma reguły. Jeden sędzia zostawi tak jak jest, a drugi podwyższy o 100%.
      • kryskrys Re: podwyższenie wysokości alimentów - co z tym z 14.03.11, 19:45
        Jak sobie z tym radzić? Przede wszystkim dokładnie przeczytać żądania. Jeśli żona twierdzi, że za szkołę płaci 1.000 zł to sprawdzić czy szkoła nie kosztuje 950 zł. Prowadzić wyliczenia ile kosztuje jedzenie. Zwrócić uwagę na to, że mimo iż dziecko mieszka w domu, to koszt remontu powinna pokryć głównie osoba mieszkająca w tym domu. I na każde żądanie podawać swoje stanowisko. Plus podkreślić ile wydaje ojciec na siebie i swoje niezbędne i usprawiedliwione potrzeby.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja