Dorośli niedorośli

14.03.11, 10:48


Ostatnie dni pokazały mi sceny z życia, które przytłaczają mnie swoją smutną wymową.

1. Kobieta po rozwodzie, trudno jej radzić sobie finansowo z utrzymaniem dzieci, mimo dodatkowej pracy, wysiłków, jest ciężko i zmuszona jest od wielu miesięcy łatać dziury pożyczkami od znajomych. Ojciec, leń, kombinator i chojrak, na dzieci płaci nieregularnie niskie, nie pokrywające potrzeb dzieci alimenty, nie zajmuje się dziećmi, jedyne jego zaangażowanie to awantury i poniżanie exżony , pokazanie jej swojej niechęci do niej.
Kobieta unika wykonania wysiłku policzenia ile jej dokładnie potrzeba na dzieci, nie idzie do sądu by wnieść o wyższe alimenty od ojca dzieci, nie złoży sprawy do komornika… Nie, bo nie. Woli płakać że znowu nie ma pieniędzy, wstydzić się przed znajomymi, że znowu pożycza , woli co miesiąc wydzwaniać za exem z prośbami i groźbami żeby wreszcie wpłacił alimenty, woli, gdy już jest bardzo źle - zadzwonić do exa i wrzaskiem zwyzywać od nieodpowiedzialnego gnoja i dziecioroba który ma w d.. własne dzieci… Ale unika pójścia drogą załatwienia formalności wg dostępnego prawa , spokojnego metodycznego ustabilizowania swoich finansów(np. sąd-komornik-fundusz alimentacyjny) bo nie musieć miesiąc w miesiąc trząść się, że ex znowu alimentów nie da…

2. Zamożna rodzina, bardzo inteligentne kilkuletnie dziecko, chwalone przez nauczycieli, niestety czasem agresywne wobec kolegów, łatwo się obrażające i czasem histeryczne.
Sytuacja w domu - Matka dziecka, z dziadkiem dziecka zaczynają dyskusję o np. możliwości znalezienia dodatkowej pracy na lokalnym rynku. Wraz z kolejnymi argumentami co-kto-uważa narasta skala ich głosu, każdy chce mieć ostatnie słowo, każdy musi udowodnić, że to jego racja jest ważniejsza i jego mądrość mądrzejsza. W efekcie przez ponad godzinę w domu brzmi intensywny wrzask dwóch osób, za merytorycznymi argumentami padają epitety „ty jesteś głupi/a dlatego nie rozumiesz prostych rzeczy!” , "ja się na tym znam a ty nie!" . A pomiędzy nimi siedzi dziecko, zatykające sobie uszy, szarpiące to jedną to drugiego i krzyczące „cieszeeeej!! ciszeeeej!!” .. nie reagują. Dziecko wychodzi do innego pokoju by nie słuchać wrzasków. Zwrócenie uwagi przez postronną osobę że wykańczają emocjonalnie dziecko nic nie daje, dalej każde wrzeszczy o swoich racjach odnośnie rynku pracy, "bo ona się nie zna a coś twierdzi!” „bo to on jest agresywny i mnie atakuje!”…obecności dziecka w tym nie zauważyli.




    • mayenna Re: Dorośli niedorośli 14.03.11, 11:08
      Takich i podobnych przykładów jest milion. Tylko o czym ma być ta dyskusja? O braku wiedzy pedagogicznej?
      O braku umiejętności komunikacyjnych?
      O uzależnieniu i źle pojętej godności?
      ja tu widzę za wiele watkówsmile
Pełna wersja