jakaja01
16.03.11, 20:46
Znalazłam się w dziwnej sytuacji niejako na własne życzenie. Sprzedałam mieszkanie i mieszkamy osobno. Ja z dziećmi on sam. Każde z nas wynajmuje mieszkanie. On daje mi co miesiąc 600 na troje dzieci... Nie chce z nami mieszkać, bo tłumaczy to tym że ja sprzedając mieszkanie kazałam mu się wyprowadzić. Wcześniej bywały awantury, interwencje, ja w końcu miałam dość. Ciągłych awantur i krzyków i wyzywania. Jak z nim rozmawiałam to mówił że nie wie czy chce się rozwodzić ale ze mną nie będzie mieszkał, bo jak na wstępie, kazałam mu spierd... więc niech się określę. On przychodzi do dzieci, nieraz je pilnuje jak ja pracuję, czy też przebywa wtedy u swojej mamy, bo to "przecież też ich wnuki". Ale do rzeczy. Czy od razu muszę składać papiery na rozwód, czy mogę wcześniej, na razie omijając rozwód złożyc papiery na alimenty i ograniczenie praw, jakie są przesłanki do ograniczenia praw? Rozwód reguluje wszystko od razu, ale nie wiadomo jak długo wszystko potrwa, poza tym może trochę ze złośliwości nie chce mu ułatwiać życia, jak widzę jemu takie życie odpowiada, rzuci ochłap na dzieci czasem je weźmie na godzinkę, i jest high life. A z nim raczej niedogadam się co do różnych spraw. Z drugiej strony boję się ze jak złożę papiery na ograniczenie praw to on na złość mi złoży papiery na rozwód. W tej chwili mimo że mieszkamy osobno żyjemy jakby razem.... Jak coś chodzi o dzieci to on zaraz przecież nie jest pozbawiony praw, ostatnio chciał wziąć je o 6 wieczorem bo miał taki kaprys... Co robić? I wreszcie czy do TYCH spraw wziać adwokata? Doradźcie coś. Dziękuję