Rozwód czy reszta... Proszę o radę.

16.03.11, 20:46
Znalazłam się w dziwnej sytuacji niejako na własne życzenie. Sprzedałam mieszkanie i mieszkamy osobno. Ja z dziećmi on sam. Każde z nas wynajmuje mieszkanie. On daje mi co miesiąc 600 na troje dzieci... Nie chce z nami mieszkać, bo tłumaczy to tym że ja sprzedając mieszkanie kazałam mu się wyprowadzić. Wcześniej bywały awantury, interwencje, ja w końcu miałam dość. Ciągłych awantur i krzyków i wyzywania. Jak z nim rozmawiałam to mówił że nie wie czy chce się rozwodzić ale ze mną nie będzie mieszkał, bo jak na wstępie, kazałam mu spierd... więc niech się określę. On przychodzi do dzieci, nieraz je pilnuje jak ja pracuję, czy też przebywa wtedy u swojej mamy, bo to "przecież też ich wnuki". Ale do rzeczy. Czy od razu muszę składać papiery na rozwód, czy mogę wcześniej, na razie omijając rozwód złożyc papiery na alimenty i ograniczenie praw, jakie są przesłanki do ograniczenia praw? Rozwód reguluje wszystko od razu, ale nie wiadomo jak długo wszystko potrwa, poza tym może trochę ze złośliwości nie chce mu ułatwiać życia, jak widzę jemu takie życie odpowiada, rzuci ochłap na dzieci czasem je weźmie na godzinkę, i jest high life. A z nim raczej niedogadam się co do różnych spraw. Z drugiej strony boję się ze jak złożę papiery na ograniczenie praw to on na złość mi złoży papiery na rozwód. W tej chwili mimo że mieszkamy osobno żyjemy jakby razem.... Jak coś chodzi o dzieci to on zaraz przecież nie jest pozbawiony praw, ostatnio chciał wziąć je o 6 wieczorem bo miał taki kaprys... Co robić? I wreszcie czy do TYCH spraw wziać adwokata? Doradźcie coś. Dziękuję
    • zmeczona100 Re: Rozwód czy reszta... Proszę o radę. 16.03.11, 21:02
      O rety...
      • errormix Re: Rozwód czy reszta... Proszę o radę. 16.03.11, 21:07
        O rety, rety...

        A co on zrobił waszym dzieciom, że ty chcesz mu prawa rodzicielskie ograniczyć?

        Tak tylko "ze złośliwości"?
        • jakaja01 Re: Rozwód czy reszta... Proszę o radę. 16.03.11, 21:38
          Teraz stara się być o dwa razy lepszym tatusiem, niż był jak byliśmy razem.
          Jak wracał z pracy z drugiej zmainy o 2 w nocy "podpity"... to jakoś n ie interesował się losem dzieci...
          Kto tu jest złośliwy?...
          • sinsi Re: Rozwód czy reszta... Proszę o radę. 16.03.11, 21:58
            żałujesz dzieciom tego, że przez chwilę będą mieli z ojca pożytek?
            pomyśl trochę.
            niech dzieci korzystają.
            bo bardzo prawdopodobnie za parę miesięcy ojcu się może znudzić wypełnianie obowiązków i kontaktów, albo pójdzie w długą
            i zostaniesz z dziećmi sama na cały etat.
            Ty lepiej go chwal, ze mu się chce przyjść do dzieci. Chyba, że im robi krzywdę, albo przychodzi po pijaku- to wtedy pogoń.
            A może się okazać, ze po rozwodzie bedzie lepszym ojcem niz mieszkając pod jednym dachem.
            To Ty musisz popracowac nad sobą, żeby umieć ustalić teraz jasne zasady (dla własnego i dzieci dobra) i nie pozwolić sobą manipulować exowi. Wiesz ile wasze dzieci kosztują? wiesz jakich alimentów się powinnaś domagać zeby bylo dobrze? Wiesz jak podzielic obowiązki wychowawcze i na kogo scedować które? Umiecie ze sobą rozmawiać czy tylko się kłócić?m asz dużo rzeczy do przeanalizowania i załatwienia, a dzieci zawsze chcą mieć ojca.
          • errormix Re: Rozwód czy reszta... Proszę o radę. 16.03.11, 21:59
            Nie zrozum mnie źle, ale ty chyba nie do końca rozumiesz co kryje się pod pojęciem ograniczenia komuś praw rodzicielskich. Do tego trzeba mieć dowody. Mocne. Nie wystarczy twoje "chcę, bo taki mam kaprys!" Poza tym sama piszesz, że jest dwa razy lepszym tatą niż był.

            Ograniczenie praw rodzicielskich stosuje się w rażących przypadkach zaniedbań, a z tego co napisałaś, to najbardziej "rażące" jest to, że twój mąż się może kiedyś nie zgodzić na twoją przeprowadzkę.

            Żyjemy w dziwnym kraju, ale nawet tutaj nie ogranicza się komuś praw rodzicielskich awansem, na przyszłość lub w razie czego.

            Jedynym poważnym argumentem u ciebie wydaje się kwota, jaką otrzymujesz na dzieci. Zaproponuj mężowi rozmowę i wspólne ustalenie większej. Jeśli to nie wypali, złóż wniosek o alimenty.
            • jakaja01 Re: Rozwód czy reszta... Proszę o radę. 16.03.11, 22:08
              Nie oceniam twoich wypowiedzi w kategorii źle lub dobrze. I nie dążę do ograniczenia praw tylko dlatego że "mam kaprys". Jak pisałam wcześniej były interwencje, są niebieskie karty i inne notatki, które są dowodami.
              Mój mąż nie jest osobą jak napisałam z którą dogadam się... Bo po paru słowach innym zdaniu na różne sprawy powstaje kłótnia. A ja chcę tego uniknąć, ze względu na dzieci. Już za dużo się nasłuchały.
              Co da alimentów mój mąż zarabia, ja też pracuję i może z tego powodu tylko tyle mi płaci wychodząc z założenia że nie jest jedyną osobą zarabiającą. Jego argumentem jest to że musi płacić kredyt a ja mu nie dopłacam i jego nie stać.
              Nie pisałam że jest lepszym tatą. Ale może moim zdaniem chce się taki robić w oczach innych, sąsiadów, matki, żeby było widać że jest. W razie czego żeby zaświadczyli w sądzie. Takie jest moje zdanie.
              • errormix Re: Rozwód czy reszta... Proszę o radę. 16.03.11, 22:22
                jakaja01 napisała:

                > Jak pisałam wcześniej....

                Sprawdziłem. Nie wiedziałem, że pisałaś wcześniej. Myślę, że powinnaś wrócić do wątku z 27 lipca ub. roku. Bo z tego co widzę, to tamte odpowiedzi są podobne do dzisiejszych, a ty nadal stoisz w miejscu.
              • sinsi Re: Rozwód czy reszta... Proszę o radę. 16.03.11, 22:25
                masz niebieską karte w ręku to już przesłanka do ograniczeń. jeśli awantury mąż będzie wszczynał nadal będziesz miała kolejne argumenty-policja.
                ale to, że mu coś poograniczasz, nie znaczy z automatu, że nie będzie ci utrudniał życia, kłócił się, nachodził jeśli mu się zachce.

                idx do psychologa, idz do prawnika (bezpłatni przy urzędach m.) bo na razie myślisz emocjonalnie i współuzależnieniowo a tu trzeba spokojnie całość ustawić.
    • pandora81 Re: Rozwód czy reszta... Proszę o radę. 16.03.11, 21:05
      A czego Ty chcesz? Być z nim czy nie być? Bo z Twojej wypowiedzi wynika, że chcesz z nim być, a z drugiej strony chcesz mu ograniczyć prawa? Dlaczego, czy robi coś dzieciom? A może chcesz po prostu ustalić godziny spotkań? To możesz zrobić i alimenty też możesz załatwić przed rozwodem. A może spróbuj z nim pogadać bez emocji? Np. o godzinach i dniach spotkań z dziećmi?
      • jakaja01 Re: Rozwód czy reszta... Proszę o radę. 16.03.11, 21:34
        To chyba teraz bez znaczenia czy chcę być z nim czy nie skoro on nie chce, nie zmuszę go, a też błagać go o to nie będę. Prawdę mówiąc gdyby mu zależało to nie odpuściłby tak szybko, może by się starał?
        Pewnie psy na mnie wieszajcie bo ja chcę ograniczyć mu prawa...
        Chodzi po prostuy o to że on moim zdaniem będzie chciał za bardzo ingerować w nasze (czyli moje i dzieci) życie. Nawet teraz ma pretensje że nie daję dzieci teściom, że dziecko dałam do przedszkola (3 lata) bez jego aprobaty.
        Myślę o tym że mieszkając niejako osobno on zbyt często będzie mieszął się w to jak ja mam postępować z dziećmi. Jeśli będę musiała zmienić mieszkanie to on może się nie zgodzić na przeprowadzkę bo przecież ma takie same prawa do dzieci jak ja. To zbyt skomplikowane i ma wiele innych wątków.
        Z drugiej strony skoro nie mieszka z nami i nie chce mieszkać to chyba z czegoś rezygnuje? Czy ja mam być mu podporządkowana i pytać się go o wszystko w każdej kwestii?
        • ekscytujacemaleliterki Re: Rozwód czy reszta... Proszę o radę. 16.03.11, 21:46
          Ogarnij się! Co to znaczy " będzie mieszał"??? To OJCIEC dzieci! Ma prawo je wychowywać, brać czynny udział w życiu dzieci!
          Po złości chcesz mu odebrać prawa rodzicielskie ale chcesz z nim być. Idź do psychologa.
          • tully.makker Re: Rozwód czy reszta... Proszę o radę. 17.03.11, 08:12
            Idź do ps
            > ychologa.

            Kobieta z trojka malych jeszcze dzieci, ktora musi je utrzymac (600pln na trojke, ja pierdole) zapewne ma mnostwo wolnego zasu i innych wolnych stodkow, zeby latac po psychologach. Moze sama sie ogarnij i nawiaz kontakt z rzeczywistoscia, nie kazdy jest ustawiona singielka, ktora moze poswiecac wylacznie sobie caly czas.
            • mps61132 Re: Rozwód czy reszta... Proszę o radę. 17.03.11, 08:44
              tully.makker napisała:

              > Idź do ps
              > > ychologa.
              >
              > Kobieta z trojka malych jeszcze dzieci, ktora musi je utrzymac (600pln na trojk
              > e, ja pierdole) zapewne ma mnostwo wolnego zasu i innych wolnych stodkow, zeby
              > latac po psychologach. Moze sama sie ogarnij i nawiaz kontakt z rzeczywistoscia
              > , nie kazdy jest ustawiona singielka, ktora moze poswiecac wylacznie sobie caly
              > czas.
              >
              >
              A co dzieciom po matce, która nie jest szczęśliwa i ciągle nie potrafi ruszyć z miejsca. Ona musi "stanąć" na nogi, żeby podjąć jakąś decyzję,a dopuki tego nie zrobi to nie ułoży sobie życia.
        • sinsi Re: Rozwód czy reszta... Proszę o radę. 16.03.11, 21:48
          Zawsze możesz mu z rozbrajającym uśmiechem powiedzieć "to w takim razie zabierz dzieci do siebie i wychowuj, ja ci dam 600zł tak jak ty mi teraz i będą wpadać się z dziećmi pobawić wtedy, gdy mi się zachce i masz obowiązek mi wtedy dzieci dać. To jak? Jutro dzieci zabierasz? Decyduj się"


          Ty się dziewczyno zdecyduj czy chcesz z nim być czy nie. Jeśli chcesz to idzcie razem na terapię rodzinną i pracujcie nad relacjami, jeśli nie chcesz (lub on nie chce) to pracuj nad relacjami ze swojej strony a poza tym złóż o alimenty(bo obecna kwota jest śmieszna), zabezpieczenie potrzeb rodziny, podział opieki i obowiązkow między ciebie i ojca dzieci. Przestan się z nim użerac i handryczyć o bzdury, koncentrowac na złośliwościach lub odpieraniu złośliwości, zajmij się nowym życiem, poukładaniem spokojnym relacji rodziców dla dobra dzieci. Przejdź się do psychologa, prawnika przy centrach interwencji kryzysowej lub przy urządach miast/gmin i dopytaj o szczegóły.

        • qbel2 Re: Rozwód czy reszta... Proszę o radę. 16.03.11, 21:49
          Rozumiem, on nie chce z Tobą być, to z zemsty chcesz mi prawa ograniczyć. Mało prawdopodobne by Ci to się udało. Ale przynajmniej Twoja postawa potwierdza słuszność wybranej przez niego drogi - trzymać się od Ciebie z dala.
          • mps61132 Re: Rozwód czy reszta... Proszę o radę. 16.03.11, 23:05
            Niektórzy dobrze Ci radzą tutaj, idź do psychologa koniecznie, spotkania grup współuzależnionych od alkoholu (DDA) też by nie zaszkodziły, zależy jak długo tkwiłaś w takim związku i jak teraz to odbierasz z boku.
            Wycisz psychikę i zastanów się potem jak to rozegrać.
            Pozdrawiam
            mps
            • jakaja01 Re: Rozwód czy reszta... Proszę o radę. 20.03.11, 10:14
              Ok. Wizyta u psychologa będzie wskazana. Tyle że narazie jakoś brakuje mi czasu (praca, dzieci, ktoś mi pomaga przy opiece) Dlatego to na później. Chodziło mi o to że my nie mieszkając razem no chyba nie będziemy mieszkać jak dotychczas choćby z tsgo powodu że mamy już "osobne życie"/. Ja do końca nie jestem przekonana do rozwodu... Może boję się że już do końca życia będę sama, bez faceta, jakoś po tylu latach wspólnego życie ciężko mi o wszystkim zapomnieć. Z drugiej strony czy znacie facetya który ogląda się za dzieciatą kobietą? Pogmatwane mam to wszystko. Ale dziękuję za rady. I proszę nie piszcie mi teraz Trzeba było pomyśleć szybciej, bo nie wszystko da się przewidzieć, znowu z drugiej strony gdyby mojemu M zależało by trochę to może by walczył o nas? Czy faceci to takie stwory z urażoną dumą?
              • errormix Re: Rozwód czy reszta... Proszę o radę. 20.03.11, 10:48
                Na początku tego wątku napisałem ci, że stoisz w miejscu. Od miesięcy. Nic się tak naprawdę nie zmieniło. Nic konkretnego nie zrobiłaś.

                Teraz dostałaś rady w stylu pójścia do psychologa. I co? Nie masz czasu, bo masz sto wymówek. Więc zwróć uwagę, że znowu się migasz. Sama przed sobą. Znowu są niewielkie szanse na zmianę w twoim myśleniu.

                > Może boję się że już do końca życia będę sama

                Wszyscy się boją.Nie jesteś wyjątkiem.

                > Z drugie
                > j strony czy znacie facetya który ogląda się za dzieciatą kobietą?

                Z trzeciej strony czy ktoś ogląda się za dzieciatym facetem? (poza zakładaniem fan clubów) smile

                > bo nie wszystko da się przewidzieć,

                Ale niektóre rzeczy można zaplanować. I się ich trzymać. Nawet pół kroku do przodu jest lepsze niż stanie w miejscu.

                > Czy faceci to takie
                > stwory z urażoną dumą?

                Faceci to świnie.
                • pandora81 Re: Rozwód czy reszta... Proszę o radę. 20.03.11, 11:44
                  Przetłumacz sobie jakoś że to dla dobra dzieci i odrzuć swoją urażoną dumę i zranione uczucia. Najważniejsze są dzieci, a dla ich dobra powinnaś zebrać się do kupy i utrzymywać poprawne stosunki z ich ojcem (Tobie brak kłótni, walki itp też wyjdzie na dobre). Tak! Jest ojcem i ma prawo decydować np. do jakiej szkoły pójdą dzieci i to się nie zmienia mimo, że już z Tobą nie mieszka. Łatwiej będzie się dogadać i będziecie żyć spokojnie, jeśli skończycie z robieniem sobie na złość, przecież już nie ma po co- nie jesteście razem wink Rozumiem, że czujesz się urażona, że on nie walczy o Ciebie, że chcesz go za to ukarać, tak? Ale to już nie ma sensu. Teraz najważniejsze są dzieci.
              • mayenna Re: Rozwód czy reszta... Proszę o radę. 20.03.11, 13:02
                jakaja01 napisała:

                >. Może boję się że już do końca życia będę sama, bez faceta,
                > jakoś po tylu latach wspólnego życie ciężko mi o wszystkim zapomnieć.

                Zaakceptowanie samotności, tego ze do końca życia mogę być sama było najważniejszą rzeczą do jakiej doszłam po rozwodzie. Uwolniłam sie od tego przymusu bycia z kimś, od tego zaprogramowania na związek.
                Zastąpienie męża kimkolwiek innym jest złym pomysłem.
                Tutaj padają rady, które wprowadziłam w życie i mi to bardzo pomogło. Ogarnęłam się i wiem ze dam radę żyć, sama lub z kimś jesli akurat trafi mi sie towarzysz przez podróż zwaną życiem. Ale jego brak nie oznacza, że ta podróż jest mniej fascynująca

                .Ale kazda podróż zaczyna się od pierwszego krokusmile
                • jakaja01 Re: Rozwód czy reszta... Proszę o radę. 20.03.11, 15:08
                  mayenna napisała:

                  > Zastąpienie męża kimkolwiek innym jest złym pomysłem.

                  Nie chcę zastępować męża kimkolwiek, wogóle nie chcę go zastępować, ba mam męża i nie po to za niego wychodziłam żeby się rozwodzić, a może źle myśle. W końcu różne rzeczy w życiu się zdarzają i czasem można wyjść na prostą. Po prostu nie potrafię się ogarnąć ze wszystkim sama. I to mi doskwiera.
                  A jemu jest chyba dobrze skoro tego nie zmienia.

                  I jak pisał errormix ja też nie oglądam się za facetami dzieciatymi i nie umiałabym się z takim związać, chociaż jak facet zostaje z dzieckiem to chyba jest lepszym rodzicem od mamusi.
                  • mayenna Re: Rozwód czy reszta... Proszę o radę. 20.03.11, 15:26
                    Wierz mi że potrafisz sie ogarnąć ze wszystkim sama. Dorosłość na tym polega. Przeszkadza ci to ze myślisz że nie umiesz, ze szukasz problemu a nie rozwiązania. Bariera jest w Tobie i sama możesz sobie pomóc. Do mnie dotarło, że nic nie przyjdzie z zewnątrz. Nikt mnie nie 'uratuje', muszę wszystko sama. Od męża możesz wymagać określonej pomocy, głównie w kwestii dzieci jeśli się rozstaniecie.

                    Możesz w życiu nie spotkać nikogo z kim zechcesz być, a on z Tobą. Co wtedy? Masz dzieci, masz swoje życie i ono ma być fajne i szczęśliwe, niekoniecznie w związku z kimś.Dla mnie to jest priorytet. już miałam swoją Wielką Miłość co mi bokiem wychodzi. Teraz po prostu skupiam sie na życiu, a czy coś się wydarzy czy nie, nie ma takiego znaczenia.

                    O dzieciach i ich posiadaniu: kilka osób w tym również z tego forum przekonywało mnie że ta kwestia nie ma znaczenia jeśli chodzi o związek. Lepsza zasada to nie oglądać się za żonatymi mężczyznami.smile
                  • errormix Re: Rozwód czy reszta... Proszę o radę. 20.03.11, 15:51
                    jakaja01 napisała:

                    > I jak pisał errormix ja też nie oglądam się za facetami dzieciatymi i nie umiał
                    > abym się z takim związać

                    Oj, uprzedzona jesteś. Gdy dzisiaj rano oglądałem się w lustrze wcale taki obleśny nie byłem.

                    chociaż jak facet zostaje z dzieckiem to chyba jest l
                    > epszym rodzicem od mamusi.

                    No widzisz, a mimo wszystko się brzydzisz.
Pełna wersja