mamimaksa
22.03.11, 17:56
Właśnie się dowiedziałam, że zgłoszenie o niealimentacji do prokuratury zostało umorzone, po kilku miesiącach przesłuchań.....sprawa która miała być taka prosta. Mój maż przecież nie jest bezrobotny, nie jest inwalida, ma dwie firmy, mieszkanie, auto... wystarczyło, że zeznał, że nie ma pieniędzy, a firma jest w trudnej sytuacji. I sprawę umorzono. Nie wazne, że ja nie mam za co wykarmić dzieci, ze nie mamy gdzie mieszkać (tułam się po wynajmowanych mieszkaniach i rodzinie). Nie ważne ze jesteśmy z rodziny przemocowej, ze chodzę na terapie. Prokuratora nic nie obchodziło. Zapraszałam go do nas do mieszkania żeby zobaczył ze spię z dziećmi na jednym łóżku, ze zmagamy się z potwornym problemem finansowym.... prokurator powiedział ze mąż zeznał, ze ja mam chyba dużo pieniędzy wiec żebym nie zaracała głowy. A ja mam komornika na koncie, pusta lodówkę, kolejne wymówienie mieszkania i nie mam juz co sprzedać....
Ryczeć mi się chce.... Nic nie mogę załatwic w tym państwie, nic.... maż zabrał nam z domu wszystko, nawet moje osobiste rzeczy.. policja powiedziała, że nie ma sprawy bo mąz żony okraść nie może, ha ha..... nikt i nic nam nie jest w stanie pomoc.... jak dzieci będą leżały niedozywione w szpitalu to wtedy prokurator wznowi sprawe. Podobno przestepstwo zachodzi wtedy kiedy są niezaspokojone podstawowe potrzeby a na to potrzebny jest dowód chociazby w postaci pobytu w szpitalu lub eksmisji....