CZY TO JUŻ CZAS? JAK DŁUŻEJ TAK MOŻNA ŻYĆ

26.03.11, 23:38
Witajcie,
historia, jakich wiele...ale po krótce przedstawię swoją sytuację.
Jestem mężatką 15 lat. Mamy 2 dzieci. Mąż obecnie jest tzw. "trzeżwiejącym alkoholikiem". Zakończył leczenie w ubiegłym roku. Nie pije, kilka miesięcy. Nie układa się nam zupełnie. Ja zajmuje się dziećmi, a mąż po pracy idzie na łóżka, zakłada słuchawki i słucha muzyki. Po jakimś czasie siada do komputera i tam spędza kilka dobrych godzin. Nie zajmuje się ani domem, ani dziećmi. Do mechanika z autem jeżdzę JA, zakupy , pranie sprzętanie, nalezy do mnie. Nie rozmawiamy ze sobą praktycznie, śpimy oddzielnie.
Już dawno podjęłabym tą "trudną decyzję", ale boję się, że nie będę miała gdzie mieszkać. Nie mamy oszczędności, a mieszkanie mamy na kredyt........Oboje mamy stałe prace, lecz zarobki niewielkie.
Co robić???? Czy nadal będę tak trwała w martym związku? wiem, że wszystko zależy ode mnie.....
    • hwast1 Re: CZY TO JUŻ CZAS? JAK DŁUŻEJ TAK MOŻNA ŻYĆ 27.03.11, 00:03
      Zakończył leczenie w ubiegłym roku. Nie pije, kilka miesięcy. Nie uk
      > łada się nam zupełnie. Ja zajmuje się dziećmi, a mąż po pracy idzie na łóżka, z
      > akłada słuchawki i słucha muzyki. Po jakimś czasie siada do komputera i tam spę
      > dza kilka dobrych godzin.

      To proste. Teraz jego priorytetem jest abstynencja. To jest dla niego najważniejsze i wszystkie jego działania, do tejże się muszą sprowadzać.Widocznie to co po pracy robi mu w tym pomaga a kto wie, być może jest nawet nieodzowne.
      Jak w abstynencji okrzepnie ( przeciętnie trwa to około dwóch lat ) to się weżmie za trzeżwość.A ona wlaśnie polega na tym czego oczekujesz ty.
      Na zmianie zachowań, naprawianiu krzywd, partycypowaniu w obowiązkach i takie tam.

      W zdrowieniu z alkoholizmu wszystko ma swoją kolejność i nie warto tego przyspieszać na siłę, bo świeżo niepijący alkoholik może tego nie udzwignąć i zapić.

      A tego chyba nie chcesz wink

      • roxana2001 Re: CZY TO JUŻ CZAS? JAK DŁUŻEJ TAK MOŻNA ŻYĆ 27.03.11, 00:29
        dziękuję bardzo za odpow. Rzeczywiście, może jego zachownie spowodowane jest abstynencją??Może powinnam jeszcze przeczekać ten trudny czas?aczykolwiek myślę, że na jego zachowanie wpływa równiez jego praca.
        Doceniam to, że walczy ze swoim alkoholizem. Jednak jego zachowanie wszystkich na męczy...
        • hwast1 Re: CZY TO JUŻ CZAS? JAK DŁUŻEJ TAK MOŻNA ŻYĆ 27.03.11, 00:42
          Druga opcja jest taka, że może jest po prostu złośliwy ?
          Na zasadzie. Jak robiłem w domu wszystko - a przy okazji piłem- to było ci z tym żle.
          Teraz masz to czego chciałaś..........nie piję. A że nie robię tego czy tamtego ? No cóz. Co z tego ?Przecież ja nie piję i się z tego ciesz. Czyż mojego niepicia najbardziej wlaśnie nie chcialaś ?
          • hwast1 Re: CZY TO JUŻ CZAS? JAK DŁUŻEJ TAK MOŻNA ŻYĆ 27.03.11, 00:45
            Aha.Jeszcze jedno. Musisz wiedzieć, że najwięcej dysfunkcyjnych małżenstw rozpada się nie wtedy kiedy alkoholik pije tylko wtedy gdy pić pzrestaje. Ot, taki urok tej choroby. Choroby nie jednej osoby ale całej rodziny wink
            • podroznie ... 27.03.11, 06:57
              Czytając, wrażenie żeś uleciał nad tą łąkę,
              na której rośniesz Chwaście. Tak trzymać.

              W tekście autorki poraża statyczność; przeczekać, trwać
              nic nie robić, może się zmieni. próbowałąm ,nic nie dało.
              Z obserwacji siebie, nie ma nic bardziej dołującego niż
              obecność obok troskliwej kobiety, zwykłe poczucie że jednak
              jest się kochanym mimo wszystko z jej zachowanie wynikające.
              Rodzi to szacunek do Niej i interakcję, chęć odwzajemnienia.
              Odczucie na poziomie relacji wnuczka z babcią, dziecka z matką itd
              Niektórzy pozostają tylko na etapie szacunku i nie pójdą dalej.
              Całe życie mujsieli dbać o siebie, teraz w małżeństwie chcą być zadbani.
              Może Twój przypadek, na który latami pracowałaś
              brakiem/nadmiarem troskliwości.

              Masło maślane przeze mnie napsiane.
              Twoje życie w rodzinie opisane w kilkuset słowach nie ma sensu.
              Dużo więcej kolorów z pewnością nacodzień.

              pozdrawiam

        • szizumami Re: CZY TO JUŻ CZAS? JAK DŁUŻEJ TAK MOŻNA ŻYĆ 27.03.11, 01:24
          ciekawe jak on docenia wasze "wytrzymywanie"?!
      • szizumami Re: CZY TO JUŻ CZAS? JAK DŁUŻEJ TAK MOŻNA ŻYĆ 27.03.11, 01:21
        a ja sie pytam jaka jest granica poświecenia rodziny dla tej "choroby"?!

        • szizumami Re: CZY TO JUŻ CZAS? JAK DŁUŻEJ TAK MOŻNA ŻYĆ 27.03.11, 01:31
          a jeszcze jedno
          "kilka godzin przy komputerze"!--czyli taki zamiennik?jak nie butla to mraton komp
          wg mnie to można byłoby szybciej wyzdrowieć szorując podłoge na kolanach,zmywając gary co nie przeszkadza w słuchaniu muzyki albo i kaset terapeutycznych

          albo z dziecmi do kina ..już nie mówie że czasem pospac nie można
          zdrowy ruch i ciężka praca leczy ale komputer nie




          • altz Re: CZY TO JUŻ CZAS? JAK DŁUŻEJ TAK MOŻNA ŻYĆ 27.03.11, 07:43
            Coś w tym jest, zamienił sobie uzależnienia i w tym momencie nie pije, a to jest dla niego najważniejsze.
            Tylko jak wyrwać z tego faceta? Myślę, że ważne jest dla niego wsparcie rodziny i zauważenie, że doceniają to, że walczy z piciem.
            Jeśli będą mieli wszyscy skwaszone miny i pretensje, to tylko wziąć się i upić.
            Ja bym próbował budować na pozytywnych odczuciach, zaczyna się wiosna, a to już są mocne i pozytywne bodźce, można pójść na spacer, czy na mecz poproszony przez syna, mógłby mąż ugotować coś smacznego itd. Wzmacniające będą takie działania ze szczerą pochwałą.
            Myślę też, że rodzina musi się nauczyć budować od nowa relacje i jakoś trzeba włączyć męża w życie rodziny, powoli włączać, ale nie wszystko na raz i nie na siłę.
            • maarcjanna Re: CZY TO JUŻ CZAS? JAK DŁUŻEJ TAK MOŻNA ŻYĆ 27.03.11, 10:13
              tak niestety u nas, w przeciwieństwie do innych krajów - wygląda terapia dla alkoholików - uzależniony słyszy "zajmij się sobą, myśl o sobie, ty jesteś najważniejszy" - stąd te kłopoty typu nie zajmuje się domem, dziećmi, żoną itd. Pytanie tylko jaka jest twoja determinacja i jak długo jesteś w stanie to wytrzymać, wiedząc, że nie ma żadnej gwarancji na poprawę waszych relacji... Za rok, dwa wszystko może być inaczej, jak w bajce, ale też może zapić i wszystko zacznie się od początku, a może też odejść w poszukiwaniu swojego innego "JA". Pomyśl więc, że ty jesteś najważniejsza i twoje dzieci. Zdecyduj sama, nie dziś teraz, zaraz, ale zastanów się co dla ciebie jest najważniejsze. Poświęcenie dla alkoholika może być kompletnym fiaskiem. Poza tym (i tu wywołam zapewne burzę na forum) alkoholizm jest chorobą na własne życzenie... więc niech sobie radzi.
              • hwast1 Re: CZY TO JUŻ CZAS? JAK DŁUŻEJ TAK MOŻNA ŻYĆ 27.03.11, 10:54
                >>alkoholizm jest chorobą na własne życzenie.

                Mylisz się. Alkoholizm jest choroba niezawinioną. Alkoholik jest " winny" swojemu uzaleznieniu tylko wtedy, gdy jest juz zdiagnozowany, zdaje sobie sprawę, że jest chory a pomimo tej wiedzy nic z tym nie robi.
                Od tego momentu zaczyna się " wina". Nie wczesniej.
                • szizumami Re: CZY TO JUŻ CZAS? JAK DŁUŻEJ TAK MOŻNA ŻYĆ 27.03.11, 11:32
                  posłuchaj no
                  nikt nie musi zdiagnozowac palacza--i uswiadamiać mu
                  że jesli regularnie pali -to ryzyko raka płuc krtani...mu sie zwieksza
                  o własnym alkoholiżmie sie wie--tyle że zakłamuje sie samego siebie
                  ze wpis o chorobie i traktowanie alkoholików-"głaszcząć ich" przeszło już
                  graniće medyczną i przy okazji bardziej np od sadu dostaje sie żonie alkoholika niż samemu alkoholikowi to wg ciebie jest pewnie prawidłowośc...
                  a zycie rodziny w ciągłym strachu--w terrorze--słusznym poświeceniem

                  niech rodzina ratuje siebie--matka siebie i dzieci
                  przynajmniej terapia
                  ustalenie obowiązków
                  mcie kredyt--boisz sie sama--nie oznacza to że macie tanczyć koło niego
                  i podstawiać mu wszystko pod nos bo zapije
                  to nie zrozumienie to pozwolenie na terroryzowanie sie

                  co dzieci na to?

                • szizumami Re: CZY TO JUŻ CZAS? JAK DŁUŻEJ TAK MOŻNA ŻYĆ 27.03.11, 11:35
                  hwast------masz postawe totalnie roszczeniową

                • maarcjanna Re: CZY TO JUŻ CZAS? JAK DŁUŻEJ TAK MOŻNA ŻYĆ 27.03.11, 11:39
                  alkoholizm spowodowany jest SYSTEMATYCZNYM SPOŻYWANIEM ALKOHOLU nawet w niewielkiej ilości, ale ciągle. Nie masz świadomości, że jeżeli codziennie wypijesz jedno piwo, lu tzw "setkę" to z rok już nie będziesz mógł bez tego żyć? Dlatego uważam, ze alkoholizm jest chorobą na życzenie.
                • zmeczona100 Re: CZY TO JUŻ CZAS? JAK DŁUŻEJ TAK MOŻNA ŻYĆ 27.03.11, 17:01
                  > Mylisz się. Alkoholizm jest choroba niezawinioną.

                  jasne. Bo to baba, dzieci, koledzy wiązali go i siłą lali wódę do gardła.
                  • z_mazur Re: CZY TO JUŻ CZAS? JAK DŁUŻEJ TAK MOŻNA ŻYĆ 27.03.11, 17:19
                    Zmęczona, idąc Twoim tokiem rozumowania, to każda choroba nabyta (a nie wrodzona) jest chorobą zawinioną. Zawsze można znaleźć jakieś przyczyny, do których by nie doszło gdyby człowiek coś zrobił, albo czegoś nie zrobił i w wyniku tego uniknął choroby.
                    • zmeczona100 Re: CZY TO JUŻ CZAS? JAK DŁUŻEJ TAK MOŻNA ŻYĆ 27.03.11, 17:38
                      To, że uzależnienia są zawinione, to nie mój tok rozumowania.
                      • z_mazur Re: CZY TO JUŻ CZAS? JAK DŁUŻEJ TAK MOŻNA ŻYĆ 27.03.11, 18:28
                        Tak samo jak przeziębienia, zapalenia płuc, wiele nowotworów, wiele przypadków inwalidztwa.

                        Tylko jakoś rozstania z kimś z powodu powyższych przypadłości nie uznajemy za coś właściwego.
                        • zmeczona100 Re: CZY TO JUŻ CZAS? JAK DŁUŻEJ TAK MOŻNA ŻYĆ 27.03.11, 18:33
                          > Tak samo jak przeziębienia, zapalenia płuc, wiele nowotworów, wiele przypadków
                          > inwalidztwa.

                          Jasne, jasne, jasne.

                          > Tylko jakoś rozstania z kimś z powodu powyższych przypadłości nie uznajemy za c
                          > oś właściwego.

                          Poczytaj, co radzą sami alkoholicy:

                          www.komudzwonia.pl/alkoholizm.php?f=11&sid=f99646a30f3f34d0a56052d70ed738f9
                          • zmeczona100 Re: CZY TO JUŻ CZAS? JAK DŁUŻEJ TAK MOŻNA ŻYĆ 27.03.11, 18:36
                            Zwłaszcza np. to:

                            komudzwonia.pl/viewtopic.php?p=52559#52559
                  • hwast1 Re: CZY TO JUŻ CZAS? JAK DŁUŻEJ TAK MOŻNA ŻYĆ 27.03.11, 19:55
                    Głupoty gadasz. Jak zwykle zresztą.alkoholizm to choroba psychiczna. F10 sie nazywa. Mechanizmy choroby sa tak silne, że alkoholik jest ostatnia osobą, która orientuje sie w tym że jest chora.Póki nie przejdzie leczenia ( i tu nie chodzi tylko o terapię uzależnień) i tych mechanizmów nie rozbroi, sam z siebie nigdy się nie zorientuje że ma problem.
                    • zmeczona100 Re: CZY TO JUŻ CZAS? JAK DŁUŻEJ TAK MOŻNA ŻYĆ 27.03.11, 20:22
                      Biedactwa.
                      Zarzyga się, obszczy, nie pójdzie do pracy, straci pracę, zacznie wynosić z domu rzeczy na sprzedaż, odsunie się od życia rodzinnego, a jednak nie zauważy.

                      Alkoholicy to dobrzy aktorzy i manipulatorzy- sami tak mówią o sobie trzeźwi.
              • szizumami Re: CZY TO JUŻ CZAS? JAK DŁUŻEJ TAK MOŻNA ŻYĆ 27.03.11, 11:18
                jaka burza?
                jasne że na własne zyczenie
                i teraz jescze z powodu pana zyczenia
                -rodzina musi sie dostosowac
                -rodzina musi przecierpieć
                -rodzina musi głaskac
                -rodzina musi robić wszystko za niego
                -rodzina musi udawać że sie cieszy choc ma dośc
                -rodzina musi drżec bo jak sie potknie to on zapije
                rodzina pada on lezy
                kobieta zachoruje on lezy
                dzieci maja problemy on leży

                tak --u nas --wyglada terapia
                • hwast1 Re: CZY TO JUŻ CZAS? JAK DŁUŻEJ TAK MOŻNA ŻYĆ 27.03.11, 11:30
                  > tak --u nas --wyglada terapia
                  Byłaś ? Nie masz pojęcia o czym piszesz ? Nie wypowiadaj się !
                  • szizumami Re: CZY TO JUŻ CZAS? JAK DŁUŻEJ TAK MOŻNA ŻYĆ 27.03.11, 11:38
                    wypił ...za dużo,,już nie wstał
                    mój 1-y

                    a teraz martwie sie o siostre--wspaniała piękna,30letnią dziewczyne--
                    czy wytrzyma psychicznie i czy sama nie zacznie za duzo podlewac doła...
                    • szizumami Re: CZY TO JUŻ CZAS? JAK DŁUŻEJ TAK MOŻNA ŻYĆ 27.03.11, 11:41
                      na takiej terapii nie byłam--nie raz miałam ochote zalac swój problem
                      ale dzieci są dla mnie ważniejsze od mojego szczęsliwego chwilowego zamroczenia
                      i zawsze bedą
                      a skłonnosci do uzaleznienia mam niemałe
                • altz Re: CZY TO JUŻ CZAS? JAK DŁUŻEJ TAK MOŻNA ŻYĆ 27.03.11, 11:39
                  szizumami napisała:

                  > i teraz jescze z powodu pana zyczenia
                  > -rodzina musi sie dostosowac
                  > -rodzina musi przecierpieć
                  > -rodzina musi głaskac
                  > -rodzina musi robić wszystko za niego

                  Niewiele wiesz na ten temat, jest zupełnie odwrotnie.
                  Tłumaczy się rodzinie, żeby była twarda i stanowcza.
                  Przyjdzie pijany, to nie wpuścić do domu.
                  Zwymiotuje, to niech się sam doprowadzi do porządku.
                  Będzie głodny, niech sam sobie przygotuje jedzenie. itd.
                  Jeśli alkoholik się stara, to wtedy się luzuje rygory.

                  To jest bardzo trudne, nie wiem, czy dałbym radę i czy bym nie pomagał żonie-alkoholiczce, utrudniając jej powrót do normalności.

                  Rodzina nie musi udawać, że się cieszy, bo nie ma nic gorszego, niż udawane uczucia. Ale też nie powinna wyciągać spraw sprzed roku, jeśli alkoholik walczy z uzależnieniem. Wykorzystywanie tego, że alkoholik jest w dobrym stanie i stałe wylewanie całej żółci z kilku lat jest podłe. Raz warto powiedzieć, jak to wyglądało z perspektywy rodziny, ale stale nie, nikt by tego nie wytrzymał.

                  Pozostałych wpisów nie rozumiem, albo zbyt ogólne.
                  • szizumami Re: CZY TO JUŻ CZAS? JAK DŁUŻEJ TAK MOŻNA ŻYĆ 27.03.11, 11:44
                    ---toz włsnie pisze ze nie maja sie na to wszystko godzic
                    • altz Re: CZY TO JUŻ CZAS? JAK DŁUŻEJ TAK MOŻNA ŻYĆ 27.03.11, 12:11
                      > ---toz włsnie pisze ze nie maja sie na to wszystko godzic
                      To ja nie zrozumiałem, bo nie było dla mnie jasne, co autorka miała na myśli.

                      Jasne, że trzeba dać mu zajęcie, choćby po to, żeby też się poczuł potrzebny.
                      Tylko nie wolno mu ciosać kołków na głowie.
                      Musi mieć jakiś zysk z niepicia, a nie same minusy.

                      Ja to widzę w następujący sposób.
                      Kochanie, doceniam to, że nie pijesz, ale chcę, żebyś uczestniczył w życiu rodziny. Nie może być tak, że nic nie robisz, tylko się umartwiasz i jesteś gościem w domu.
                      I tutaj dajemy wybór, a nie wymuszamy, to jest bardzo ważne, zupełnie, jak z dziećmi.

                      Na przykład:
                      Co wybierasz? Wychodzisz z dziećmi na spacer, czy szykujesz obiad? Niech coś sam zaproponuje, byle tylko zaczął współpracować.
                      Jeśli mąż będzie odmawiał wszystkiego, to ja bym stanowczo powiedział, że w takim razie nie będzie miał dzisiaj obiadu. Biorę dzieci i idę choćby na pizzę. Konsekwencja przede wszystkim.

                      Trudno pisać scenariusze, ale warto pójść na grupę wsparcia, tam na pewno będą jakieś dobre pomysły.
                  • maarcjanna Re: CZY TO JUŻ CZAS? JAK DŁUŻEJ TAK MOŻNA ŻYĆ 27.03.11, 12:12
                    nie masz pojęcia o czym mówisz...
                    - rodzina pijanego nie wpuści do domu - to przyjdzie z policją i tamci każą go wpuścić
                    -zwymiotuje - to jak nie posprzątasz to siedzisz i to wąchasz - nasze mieszkania to raczej nie apartamenty wielopoziomowe
                    -przyjdzie głodny i nie dostanie jedzenia - to zdemoluje ci kuchnię, itd, itd
                    • altz Re: CZY TO JUŻ CZAS? JAK DŁUŻEJ TAK MOŻNA ŻYĆ 27.03.11, 12:33
                      Pewno masz sporo racji, że nie zawsze da się tak zrobić.
                      Ale jak zdemoluje kuchnię, to wzywasz policję.
                      Nie każdy pijany jest agresywny.

                      > -zwymiotuje - to jak nie posprzątasz to siedzisz i to wąchasz
                      Ja to rozumiem, ale przecież nie będziesz przebierać alkoholika.
              • altz Re: CZY TO JUŻ CZAS? JAK DŁUŻEJ TAK MOŻNA ŻYĆ 27.03.11, 11:25
                > tak niestety u nas, w przeciwieństwie do innych krajów - wygląda terapia dla a
                > lkoholików - uzależniony słyszy "zajmij się sobą, myśl o sobie, ty jesteś najwa
                > żniejszy" - stąd te kłopoty typu nie zajmuje się domem, dziećmi, żoną itd.

                Śmiały pogląd i zupełnie bez wątpliwości. Znam środowisko i raczej słyszałem: walcz, jeśli chcesz odzyskać zaufanie rodziny. Koledzy cię wciągają? Wybieraj, koledzy albo rodzina!
                Ja chociaż się staram zrozumieć obie strony, chociaż nie wiem, jak jest naprawdę w tym przypadku. Wszyscy są najważniejsi.

                > alkoholizm jest chorobą na własne życzenie... więc niech sobie radzi.
                Również śmiały pogląd. Różnie bywa, czasami jest to "rodzinna" choroba i potrzeba naprawdę silnej woli i wsparcia współmałżonka, żeby się wyrzec takiej formy spędzania czasu w towarzystwie. Wiem, co mówię, u mnie w domu alkoholu się nie wylewało do zlewu i ja budowałem swoją osobowość na zaprzeczeniu. Ciężko było, na początku zupełnie nic nie piłem (przez co najmniej 10 lat), teraz wypiję jedno piwo na miesiąc i jestem podejrzany w towarzystwie. wink Boję się, że mógłbym się wciągnąć.

                Ja też umiem wywołać burzę na forum.
                Żona koniecznie chciała jeździć do pracy samochodem, zamiast autobusem i miała poważny wypadek?
                - Niech sobie teraz sama radzi, ma kłopoty na własne życzenie!

                Uprawiała sporty ekstremalne np. wspinaczkę i ma złamany kręgosłup?
                - Niech sobie sama radzi, sama sobie winna, a ja się zajmę dziećmi, bo ja i dzieci jesteśmy najważniejsi!

                Pracowała za długo, miała stresy w pracy i poważną depresję?
                - Trzeba ją odsunąć od dzieci, bo może popełnić samobójstwo rozszerzone!

                Jest uzależniona od internetu i forów?
                - Nie zajmuje się dobrze dziećmi, trzeba się z nią rozwieźć i ograniczyć jej kontakty z dziećmi. Sama sobie winna!

                Wszystko zależy od uczuć. Można przekreślić człowieka, można zignorować uczucia dzieci, którym nie jest wszystko jedno, co będzie z rodzicem i uciec do nowej miłości. Można się starać pomóc, życzliwie rozmawiać, wspierać, ustalać plan działania i włączać powoli w życie rodziny. Można też uciec, gdy jest groźnie i ratować siebie i swoje dzieci, ale tutaj takich zagrożeń nie ma.

                Znam szczęśliwe rodziny z uzależnieniem, gdzie najczęściej ojciec jest niepijącym alkoholikiem. Szacunek dla żony jest tam wzorcowy. Panowie mówią, że nie wypiją ani kropelki, nawet obracając się w środowisku pijących, nie zrobią tego rodzinie i małżonce, bo zawdzięczają im wszystko. Wiedzą, że jeden kieliszek alkoholu to za dużo, a wiadro to za mało. Mówią wprost, że są alkoholikami i nie wstydzą się o tym rozmawiać. Taką drogę wybrali z własnymi rodzinami i dzięki temu wszyscy normalnie funkcjonują.
                • maarcjanna Re: CZY TO JUŻ CZAS? JAK DŁUŻEJ TAK MOŻNA ŻYĆ 27.03.11, 11:42
                  nie czujesz, że to co napisałaś (napisałeś? ) to przeginanie pały?
                  • maarcjanna Re: CZY TO JUŻ CZAS? JAK DŁUŻEJ TAK MOŻNA ŻYĆ 27.03.11, 11:46
                    nie można porównywać wypadku do opisanej sytuacji - żona była by "winna" gdyby sama przecięła sobie przewody hamulcowe, albo spadła z wysokości bo wchodziła bez zabezpieczenia... zawsze, ale to zawsze i wszędzie znajdzie si ktoś, kto alkoholików będzie bronił" do krwi ostatniej kropli z żył" a rodzina niech sobie radzi jak chce
                  • altz Re: CZY TO JUŻ CZAS? JAK DŁUŻEJ TAK MOŻNA ŻYĆ 27.03.11, 11:47
                    Uniosę się nad Twoim niestosownym zachowaniem i nie napiszę nic złośliwego, chociaż łatwe to nie jest. smile

                    Trzy pytania:
                    1) Co Cię tak uraziło?
                    2) Czy masz sytuację rodzinną związaną z uzależnieniem?
                    3) Jeśli odpowiedź na 2) jest TAK, to czy chodzicie rodziną na terapię dla współuzależnionych?
                    • maarcjanna Re: CZY TO JUŻ CZAS? JAK DŁUŻEJ TAK MOŻNA ŻYĆ 27.03.11, 12:01
                      1. Nic mnie nie uraziło. Uważam tylko, że porównywanie wypadku samochodowego do uzależnienia alkoholowego to gruba przesada.
                      2. Tak, moja sytuacja rodzinna jest związana z uzależnieniem - a konkretnie jestem po rozwodzie, z alkoholikiem.
                      3. Na terapię dla współuzależnionych chodziłam sama, gdyż mąż o żadnej terapii nie chciał słyszeć. Nie widziała żadnego problemu w swoim piciu. Na tej właśnie terapii nauczyłam się mechanizmów obronnych i wielu innych rzeczy. Poznałam też krok po kroku metodę terapii dla alkoholików, nie tylko dla współuzależnionych.

                      Ja również mam pytanie;
                      dlaczego Twoim zdaniem zachowałam się niestosownie?
                      • noname2002 Re: CZY TO JUŻ CZAS? JAK DŁUŻEJ TAK MOŻNA ŻYĆ 27.03.11, 12:15
                        A ja się zastanawiam czy gdyby trzeźwiejącą alkoholiczką była żona, to czy mogłaby po pracy zajmować się wyłącznie sobą a mąż wykonywałby za nią wszystkie obowiązki byleby tylko znów nie zapiła?
                        • altz Re: CZY TO JUŻ CZAS? JAK DŁUŻEJ TAK MOŻNA ŻYĆ 27.03.11, 12:27
                          noname2002 napisała:

                          > A ja się zastanawiam czy gdyby trzeźwiejącą alkoholiczką była żona, to czy mogł
                          > aby po pracy zajmować się wyłącznie sobą a mąż wykonywałby za nią wszystkie obo
                          > wiązki byleby tylko znów nie zapiła?

                          Ja bym na to poszedł, chociaż starałbym się powoli przywracać żonę rodzinie. Nie wiem, na ile by mi starczyło cierpliwości smile W końcu żałoba za wódką, też się kiedyś musi skończyć.
                          Takie bezczynne siedzenie też nie jest dobre dla alkoholika.
                          Ja sobie mogę na to pozwolić, bo sobie daję radę w prowadzeniu domu i nie potrzebuję pomocy, ale obawiam się, że jestem w mniejszości wśród panów.
                      • altz Re: CZY TO JUŻ CZAS? JAK DŁUŻEJ TAK MOŻNA ŻYĆ 27.03.11, 12:21
                        Chodziło mi o to "przeginanie pały" bez podawania argumentów.

                        > Uważam tylko, że porównywanie wypadku samochodowego do
                        > uzależnienia alkoholowego to gruba przesada.
                        Jasne, że to przesada, ale przesadą też jest rada: "Nic nie rób, jak się mąż "zepsuje", to weź sobie inny model i szybko uciekaj." Takich rad jest mnóstwo na forach.
                        Choroba alkoholowa jest, jak każda inna, chociaż bardzo trudna. Porzucenie chorego partnera bez poważnej próby pomocy jest, dla mnie osobiście, paskudne.
                        W takiej sytuacji, gdyby nie dzieci, to mógłby się czuć, po wyjściu z ciągów, zwolniony od pomocy żonie w innych sytuacjach dotyczących żony czy byłej żony.
                        To jest takie zerwanie umowy, jak przy zdradzie.
                        • maarcjanna Re: CZY TO JUŻ CZAS? JAK DŁUŻEJ TAK MOŻNA ŻYĆ 27.03.11, 13:06
                          ależ nikt tu nie mówił o porzuceniu partnera natychmiast, bez próby udzielenia mu pomocy... pytanie brzmiało - jak długo i ile można wytrzymać. Owszem, czasem bardzo długo, tylko należy też pamiętać o konsekwencjach dla siebie, dla dzieci.... męża próbowałam ratować dwa lata, a teraz mój syn po tamtych przejściach dochodzi do siebie już cztery lata i końca nie widać. I trzeba o tym mówić, bo może ktoś uratuje się trochę wcześniej.
                          • altz Re: CZY TO JUŻ CZAS? JAK DŁUŻEJ TAK MOŻNA ŻYĆ 27.03.11, 13:28
                            > męża próbowałam ratować dwa lata, a teraz mój syn po tamtych przejściach
                            > dochodzi do siebie już cztery lata i końca nie widać.
                            Może trzeba było wcześniej się wyprowadzić?
                            I nie mówię, że trzeba się od razu rozwodzić, ale wtedy można pijanego nie wpuścić do domu.
                            Wiem, że jesteśmy zazwyczaj za biedni, żeby załatwić sobie szybko mieszkanie.
                            • maarcjanna Re: CZY TO JUŻ CZAS? JAK DŁUŻEJ TAK MOŻNA ŻYĆ 27.03.11, 13:31
                              właśnie - trzeba było wcześniej, ja zrobiłam to zdecydowanie za późno. Uczmy się więc też czasem na cudzych błędach - trzeba myśleć o sobie i dzieciach, na drugim miejscu o mężu-alkoholiku.
                    • gazeta_mi_placi Re: CZY TO JUŻ CZAS? JAK DŁUŻEJ TAK MOŻNA ŻYĆ 27.03.11, 17:05
                      A jak żona jeździła autobusem do pracy i ten autobus miał wypadek to też jej wina bo mogła wybrać samochód lub chodzenie pieszo?
                • zmeczona100 Re: CZY TO JUŻ CZAS? JAK DŁUŻEJ TAK MOŻNA ŻYĆ 27.03.11, 17:06
                  > Śmiały pogląd i zupełnie bez wątpliwości. Znam środowisko i raczej słyszałem: w
                  > alcz, jeśli chcesz odzyskać zaufanie rodziny.

                  Dla wyrobienia poglądu poznaj jeszcze ofiary tych alkoholików, to się przekonasz, czym karmi się trzeźwiejących alkoholików w Polsce i jaki to skutek jest dla rodziny.

                  Ja tam jestem za radykalnym rozwiązaniem- leczysz sie, to świetnie, bo masz szansę na to, aby znowu być trzeźwym mężem i ojcem, a póki co, myślę o sobie i dzieciach, bo Ty tego nie robisz ( za mnie myslec nie musisz, bo ja dorosła jestem).
            • zmeczona100 Re: CZY TO JUŻ CZAS? JAK DŁUŻEJ TAK MOŻNA ŻYĆ 27.03.11, 17:00

              altz napisał:

              > Jeśli będą mieli wszyscy skwaszone miny i pretensje, to tylko wziąć się i upić.

              Świadomy alkoholik, który walczy o trzeźwość wie, że przyczyna picia nie leży poza nim (bo ktoś ma pretensje, skwaszoną minę), ale w tym, że jest alkoholikiem. Bo nie skwaszone miny czy pretensje spowodowały u niego chlanie.
      • zmeczona100 Re: CZY TO JUŻ CZAS? JAK DŁUŻEJ TAK MOŻNA ŻYĆ 27.03.11, 16:57
        > To proste. Teraz jego priorytetem jest abstynencja

        A powinna być rodzina.
    • notting_hill Re: CZY TO JUŻ CZAS? JAK DŁUŻEJ TAK MOŻNA ŻYĆ 27.03.11, 10:33
      A czy Ty byłaś na terapii dla współuzależnionych? Bo to konieczne w przypadku choroby alkoholowej, ona dotyczy całej rodziny...
      Jeśli podejmiesz taką terapię, będzie Ci po prostu łatwiej, będziesz umiała komunikować się z mężem bez poczucia winy, że coś zrobisz nie tak, a on wróci do nałogu oraz rozeznasz się w swoich uczuciach i nauczysz się je wyrażać.
      • maarcjanna Re: CZY TO JUŻ CZAS? JAK DŁUŻEJ TAK MOŻNA ŻYĆ 27.03.11, 10:38
        popieram przedmówcę - bardzo ważne jest to, by nauczyć się żyć z alkoholikiem nie dając sobą manipulować i nie dając się wpędzać w poczucie winy. Choć z alkoholikami sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana... wiem, że to czarny scenariusz, ale może być też tak, że on pewnego dnia rzuci pracę, bo np koledzy piją piwo, jemu ten widok szkodzi, więc żeby sobie nie szkodzić itd... ale w każdym razie terapia dla współuzależnionych to podstawa!! Powodzenia.
        • mps61132 Re: CZY TO JUŻ CZAS? JAK DŁUŻEJ TAK MOŻNA ŻYĆ 27.03.11, 15:28
          Terapia powiadasz....a po co? żeby sie bardziej wpędzić w dół!!!!!!!!
          Niech dziewczyna zajmnie się sobą i dziećmi, on jest dorosły, jak będzie chciał ratować siebie i rodzinę to da radę.
          • roxana2001 Re: CZY TO JUŻ CZAS? JAK DŁUŻEJ TAK MOŻNA ŻYĆ 27.03.11, 22:58
            Niespodziewałam się, aż tak wielkiego odzewu!
            dziękuję wam za wszystkie posty, chociaż głównie wypowiadacie się na temat alkololizmu.....
            Wiem , że jest to okropna choroba. Miałam ojca alkoholika, a teraz męża) ju jako trzeźwiejącego). I to jest chyba najgorszy okressad(((.Oprócz tego, że zachowuje się jakby miał depresję, to na dodatek jest bardzo nerwowy. Łatwo można go wyprowadzić z równowagi, albo np. mówię mu : o! piatek ?zaczyna się weekend jak wspaniale!, a on na to: i co z tego.....i w takich sytucacjach skrzydła mi opadają.
            I jeszcze jedno, widzę , że tej chorobie pomaga mu Modlitwa. Chodzi to kościoła jak nawiedzony, może to dobrze? ale są przecież pewne granice........średnio 3 razy w tygodniu chodzi na msze, czuwania, spotkania....na kilka godzin. A potem TV i odpoczynek w domu....

            To tyle o nim....
            jak to już kotś powiedział na początku , może rzeczywiście powinam dac mu szansę i sama wystąpić z inicjatywą spędzania wspólnego czasu?
            • zmeczona100 Re: CZY TO JUŻ CZAS? JAK DŁUŻEJ TAK MOŻNA ŻYĆ 28.03.11, 08:37
              Roxano, trwanie w trzeźwości nie polega na skupieniu się na sobie, ale na życiu z innymi i na zdrowych relacjach z nimi.
              Wczesniej jako alkoholik był skupiony na sobie, na własnych potrzebach, był w centrum uwagi, bo to wokół niego życie się toczyło i teraz jest dokładnie tak samo. To jest chore.
              • mps61132 Re: CZY TO JUŻ CZAS? JAK DŁUŻEJ TAK MOŻNA ŻYĆ 28.03.11, 09:11
                Może wyślij go do psychologa lub lekarza psychiatry albo rodzinne go leki na depresję.
                A tak wogóle to daj mu święty spokój tzn. jest nerwowy, wybuchowy, opryskliwy to poprostu nie gadaj z nim na siłę, bedzie chciał to sam przyjdzie.Czasami takie nadskakiwanie tylko szkodzi.
            • maarcjanna Re: CZY TO JUŻ CZAS? JAK DŁUŻEJ TAK MOŻNA ŻYĆ 28.03.11, 20:16
              idź na terapię, albo uciekaj...
            • wielbicielnaruto Re: CZY TO JUŻ CZAS? JAK DŁUŻEJ TAK MOŻNA ŻYĆ 01.04.11, 15:34
              to będzie trwało jeszcze minimum około roku. Zerwanie z nałogiem jest bardzo ciężkie, mówią że ból może być nawet 10x większy niż u narkomana (nie mówię o głodzie na .. bo tam akurat jest odwrotnie). Bądź mu wsparciem w tych chwilach.
              • mps61132 Re: CZY TO JUŻ CZAS? JAK DŁUŻEJ TAK MOŻNA ŻYĆ 01.04.11, 16:05
                Może źle poradzę, ale skoro wytrzymałaś jakiś tam okres czasu jak pił, a wyciągnął wnioski i się leczy to daj i jemu i sobie czas do zakończenia leczenia, takie trwa 2 lata, nie wiem ile Wam zostało, a po tych dwóch latach jeśli nie bedzie pił i nadal będziesz kochała to spróbuj, a jeśli wróci do alkoholu lub w Tobie będzie strach to odejść bez wyrzutów sumienia.
                Na rozwód masz zawsze czas, a na ratowanie małżeństwa tylko teraz te miesiące najbliższe.
                Obserwój i czekaj. Dasz rade.
                Pozdrawiam
                mps
                • roxana2001 Re: CZY TO JUŻ CZAS? JAK DŁUŻEJ TAK MOŻNA ŻYĆ 06.05.11, 22:51
                  witajcie, minął już mieisąc jak mnie nie było na forum. W moim życiu nic się nie zmieniło. Mąż nadal dziwnie się zachowuje, a najbardziej przeszkadza mi to, że zrobił się leniem. Niesamowitym leniem. Jest wyluzowany na maksa. Muszę mu wskazywac palcem, copowinien zrobić. A pózniej się denerwuje, że ja nim dyryguję.......
                  • jarkoni Re: CZY TO JUŻ CZAS? JAK DŁUŻEJ TAK MOŻNA ŻYĆ 07.05.11, 09:02
                    A chodzi ciągle do kościoła? A spróbowałaś terapii dla współuzależnionych?
                    Siedzi ciągle przed TV albo komputerem?
                    Już się nie denerwuje o byle co? Tylko leń?
                  • noemi123 Re: CZY TO JUŻ CZAS? JAK DŁUŻEJ TAK MOŻNA ŻYĆ 07.05.11, 10:40
                    Z mojego AA też jakby całe powietrze zeszło. Nie pije kilka miesięcy a ja mam wrażenie jakbym na nowo uczyła go życia, obowiàzkòw. Drażni mnie to bo nagle okazało się, że to ja noszę spodnie w tym zwiàzku. Od wynoszenia śmieci po zapewnianie codziennego bytu.
                    Wiem że to okres przejściowy, trzeba to przeczekać, znaleźć swòj świàt, zainteresowania i ja tak właśnie zrobiłam. Zaprzestajàcym picia jest bardzo trudno wrôcić do codzienności, to tak jakby narodzili się na nowo.
                    Polecam grupy dla wspòłuzależnionych.
                  • roxana2001 Re: CZY TO JUŻ CZAS? JAK DŁUŻEJ TAK MOŻNA ŻYĆ 26.08.11, 23:22
                    Moi drodzy, dawno już tu nie byłam na form, Życie płynie różnie z moim mężem. Raz lepiej raz gorzej. Ma teraz swoją pasję tj. modlitwe do Boga......wysztko ok, ale prawie nie ma go w domu. Mało tego odkryłam, że zagląda na portale randkowe, aby umowić się tylko w jedynym celu. Czy skorzystał z tego ? nie wiem.....ale wątpliwości mam dużo...
                    • errormix Re: CZY TO JUŻ CZAS? JAK DŁUŻEJ TAK MOŻNA ŻYĆ 26.08.11, 23:46
                      Może modli się o fajną kochankę?

                      A swoją drogą napisz coś więcej o tej modlitwie. Może sam też spróbuję.
                      • roxana2001 Re: CZY TO JUŻ CZAS? JAK DŁUŻEJ TAK MOŻNA ŻYĆ 27.08.11, 16:41
                        dobre! smile bardzo dobresmile))) uśmiałam się bardzo smile.
                        Może zamiast modlitwy już chodzi do kochanki.... mam nadzieję, że to nie zakonica
                    • haalszka Re: CZY TO JUŻ CZAS? JAK DŁUŻEJ TAK MOŻNA ŻYĆ 27.08.11, 21:26
                      minęło 5 miesięcy od czasu kiedy ostatni raz pisałaś. ciekawi mnie co przez ten czas zrobiłaś aby rozwiązać ta sytuację? Nie mysl ze cie atakuje, bo zupełnie nie taki mam cel. W tytule napisalas jak dluzej tak mozna zyc.. no wlasnie, pytam co udało ci się na plus a co na minus lub bez zmian?
                      swoja droga, tutaj nie szukaj odpowiedzi, ona jest w tobie...................
                      • roxana2001 Re: CZY TO JUŻ CZAS? JAK DŁUŻEJ TAK MOŻNA ŻYĆ 01.09.11, 18:07
                        masz rację halaszka, odpowiedz jest we mnie.....tylko nie potrafię podjąć decyzjisad(
                        Zresztą jak większość borykających się z tym problem. Ja ze swojej strony nie zrobiłam nic, nie poszłam na terapię, więc ewentualne pretensje moge mieć tylko do siebie. Mąż bardzo zrobił się religijny, a mnie to nie interesuje. Stąd też nasze drogi się rozchodzą. Wprawdzie raz spróbowałam spędzić czas w towarzystwie religijnym, ale mi to nie odpowiada. Przez okres ostatnich pięciu miesięcy, były chwile, że wydawało nam się, że wszystko wrócilo do normy, jest super....ale niestety teraz jest tragicznie......
    • nangaparbat3 Re: CZY TO JUŻ CZAS? JAK DŁUŻEJ TAK MOŻNA ŻYĆ 27.08.11, 21:48
      wiem, że wszystko zale
      > ży ode mnie.....
      W innym poście piszesz, że wszystko musisz mu wskazywać palcem, dyrygować nim.
      Piszesz też, że Twój tato był alkoholikiem.
      Czy podjęłaś już własną terapię? Bo tak jak napisał Hwast, alkoholizm to choroba całej rodziny.
      On zaczął od siebie - teraz Twoja kolej.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja