jak mieć wylane...

29.03.11, 13:42
jestem na każdej sprawie, produkuję się z papierami/dowodami/argumentami
a ex? ma wylane, kontruje wszystko i nie ma przedstawicieli na sprawie (ile tak można nie być?)
a oni pewnie się odezwą na koniec, jak im wyrok nie bedzie leżał
rzygam, nie umiem się zlać na coś co mnie dotyczy
i nie rozumiem jednego - wszystko co robi przeciwko mnie robi przeciwko małej, a obiecywał złote góry...
    • melani73 Re: jak mieć wylane... 29.03.11, 20:18
      Hmm..ale o co ci chodzi?
      bo mało można zrozumieć z tego co piszszsad
      drażni cię fakt, iż twój ex się nie broni??
      jego życiesmile nie chce-nie ma adwokatówsmile
      to chyba dla ciebie lepiej..
      • pokopanka Re: jak mieć wylane... 30.03.11, 11:31
        ma adwokata, który nie przychodzi na sprawy
        ich strategia to pisemna kontra, i nieobecność

        ale generalnie to bierność w sądzie jest punktowana
        drażni jest, ża je wszystko muszę, a on nie
        przerabiałam już to przy rozwodzie, powtórka przy podziale
        nie ma czynnika ludzkiego
        • altz Re: jak mieć wylane... 30.03.11, 13:35
          Podnieś rękawice, tchórzu! wink
          Ty chyba jeszcze lubisz tego swojego byłego męża. smile
          • pokopanka Re: jak mieć wylane... 30.03.11, 15:43
            lubiłabym go może, gdyby zachowywał się jak człowiek
            jakies lubienie kiedyś do niego miałam, skoro był moim mężem i sprowadziliśmy na świat córkę
            rozwodząc się też myślałam, że będziemy się "lubić" w imię tego co było i z szacunku do tego co był, jakby nie patrzeć 12 lat to trochę życia

            jestem zmęczona jego chamskimi zachowaniami, zerowym zainteresowaniem wobec córki (1 sms na 5 tyg pobytu w kraju, dla uciszenia sumienia chyba, bo się nie widzieli), brakiem konsekwencji sądowych zagrań, i poczuciem "niesprawiedliwości" sądowej
            im częsciej jestem w sądzie tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że ze sprawiedliwością działania sędziów mają niewiele wspólnego, ważniejsza jest poprawność i normy
            jestem na siebie zła za oczekiwania, które powinnam już dawno zakopać
            i boli mnie jak na każdym kroku wychodzi mi słuszność podjętej decyzji (czyli rozwodu)
Pełna wersja