No i stało się...

03.04.11, 18:36
Witam
Pewnie mnie zrugacie, ale napisze prosto z mostu.
Mam 31 lat, za kilka miesiacy bede miec urlop( pracuje za ganica i pewnie juz tu zostane) i wnosze pozew o rozwód.
Jestesmy dopiero 2 lata po slubie nie mamy dzieci nie mamy wspolnego majatku.
Mieszkanie przepisała na mnie mama przed ślubem, u niego jest taka sama sytuacja.
Po ślubie mieszkaliśmy w jego mieszkaniu. Nic od niego nie chce, prócz rozwodu.
Tak naprawde nic nie zawinił.
Zawaliłam ja, mam kogoś od roku. Bez względu na to jak dalej ułoży sie moje życie, chcę odejść od męża.
Mam pytanie, czy jednak będzie coś do podziału? jak wygląda sprawa długów? czy będę musiała spłacić część długów męża? Jest szansa że dostanę rozwód na pierwszej sprawie?
Co w przypadku gdy mąż nie stawi się na rozprawę?
Proszę tylko o poważne odpowiedzi.
    • szablaaa Re: No i stało się... 03.04.11, 20:10
      Mam pytanie, czy jednak będzie coś do podziału? to zależy od tego czy macie wspólny majątek, z tego co piszesz to chyba nie.

      jak wygląda sprawa długów? czy będę musiała spłacić część długów męża?
      trudno powiedzieć, sprawa długów jest skomplikowana. jeżeli są to wasze wspólne długi to powinniście je spłacić po połowie. jeżeli długi jest tylko męża z okres przed zawarciem związku małżeńskiego to powinien spłacic go sam, a jeżeli dług jest tylko męża z okresu małżeństwa to może być różnie, trzeba by przeczytać umowę jaka on zawarł z bankiem.

      Jest szansa że dostanę rozwód na pierwszej sprawie?
      tak, jeśli mąż przyjdzie i sie na wszystko zgodzi i nie bedzie miedzy wami żadnego sporu.

      > Co w przypadku gdy mąż nie stawi się na rozprawę?
      najprawdopodobniej zostanie odroczna na inny termin, i Sąd ponownie wezwie męża. nie byloby głupio skontaktować sie wcześniej z nim i poprosić spokojnie o to, aby rozwód przebiegł szybko, bez kłótni i przeciągania sprawy.

      • rainboweyes Re: No i stało się... 04.04.11, 14:27
        Jeśli obydwoje zgodzicie się na rozwód bez orzekania o winie i dojdziecie do porozumienia w kwestii ewentualnego podziału majątku (co chyba nie powinno być takie trudne, skoro twierdzisz, ze wspólnego majątku nie posiadacie) to najprawdopodobniej na jednej rozprawie się skończy.
        U mnie wystarczyła tylko jedna rozprawa, a sytuacja była bardziej skomplikowana, bo mamy małoletnie dziecko.
Pełna wersja